Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2016-04-27 07:08:16

Latająca artyleria z Grupy WB

     Na obiektach toruńskiego Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia odbyła się prezentacja bojowego bezzałogowego statku powietrznego Warmate. Koncepcja systemu, powstałego siłami spółek Grupy WB oraz Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia, w formie modeli, prezentowana była już od kilku lat. Dziś jednak stanowi realną ofertę, która znalazła się w portfelu zakupów przynajmniej dwóch klientów „z obszarów gorących”. Nasz resort obrony taką musi przeanalizować, na początek przynajmniej dostrzec.

   Prezentacji dokonał Wojciech Komorniczak, szef programów bezzałogowych i wiceprezes całej Grupy WB. Słuchaczami byli przede wszystkim wojskowi z różnych struktur Wojska Polskiego, dla których, podobnie jak było kilka lat temu z bezzałogowym FlyEye, zorganizowano pokaz praktyczny Warmate. Jego celem było oczywiście zapoznanie z nowym projektem. Uczestnikami stała się także grupa dziennikarzy, co również nie jest bez znaczenia. Pomimo płynących zewsząd sygnałów o zainteresowaniu wyrobami polskiego przemysłu obronnego, wystawa jego najlepszych osiągnięć pokazana przy okazji poniedziałkowej odprawy kierowniczej i dowódczej kadry Sił Zbrojnych RP, spotkała się z zerowym zainteresowaniem najważniejszych decydentów. Przedstawmy zatem Warmate.

   Koncepcja Warmate prezentowana jest od kilku lat, przede wszystkim podczas kieleckich salonów obronnych. Jej źródłem są rozmowy z polskimi wojskowymi, proponującymi jeszcze przed sześciu laty opracowanie jednorazowanego powietrznego bezzałogowca „kamikadze”. Taniego i precyzyjnego. Już rok później powstał Warmate. WB Electronics, lider całej Grupy, próbował zainteresować resort obrony pomysłem na stosunkowo tani (np. wobec ppk Spike-LR) powietrzny system wsparcia ogniowego, początkowo starano się o dofinansowanie prac, potem chociaż współpracę przy opracowaniu systemu. Ani środków finansowych, ani wsparcia, nie otrzymano. Firma postanowiła w projekt zainwestować samodzielnie uznając, że ta klasa uzbrojenia jest nowatorska i spotka się z przychylnością rynku. W praktyce pierwowzorów podobnych rozwiązań nie było, w zasadzie prócz ograniczonej w użyciu amerykańskiej konstrukcji. Założono, że kluczowa w wypadku systemów jednorazowych pozostaje cena (miał być przynajmniej dwukrotnie tańszy od rakiet o podobnych możliwościach), parametr koszt-efekt w stosunku do atakowanego celu oraz wysoki poziom bezpieczeństwa misji, także swobody wycofania się z decyzji o użyciu.

Warmate w całej okazałości, a przynajmniej część latające systemu. Pomimo fazy opracowywania, firma ma już zlecenia, zagraniczne.

   Warmate to przede wszystkim zbudowany w większości z kompozytów (przy produkcji seryjnej zastosowana zostanie pełna konstrukcja kompozytowa) bezzałogowy powietrzny samolot z motylkowym usterzeniem. Jego podstawowe parametry to masa 4 kilogramów, długość kadłuba 1,1 metra, rozpiętość skrzydeł 1,4 metra. Napędzany jest silnikiem elektrycznym zasilanym z baterii, co pozwala na rozwijanie maksymalnej prędkości około 80 km/h i czas lotu na poziomie 30 minut, co opcjonalnie może być zwiększone nawet do 50 minut. Przy typowych bateriach, Warmate może przelecieć w tym czasie dystans nawet 40 kilometrów. W praktyce zasięg ograniczony jest anteną i łączem radiowym (przede wszystkim przeszkodami terenowymi i krzywizną ziemi) i wynosi do 10 kilometrów. Pewność pracy łącza może być poprawiona poprzez wykorzystanie anteny na kilkunastometrowym maszcie, przykładowo montowanym na pojeździe, w miejsce prostego 2-3 metrowego rozwiązania naziemnego. Dodatkowo w skład wyposażenia wchodzi mała stacja kontroli oraz wyrzutnia pneumatyczna.

   System przeistacza się w uzbrojony, dzięki wymienialnej i mocowanej w dziobie BSP głowicy o masie 1200 gram. Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia z Zielonki opracował na dzień dzisiejszy dwa rodzej głowic bojowych: odłamkowo-burzącą o masie 300 gram i promieniu rażenia 10 metrów z wykorzystaniem nowoczesnego środka wybuchowego (początkowo stosowano standardowy trotyl) oraz kumulacyjną, z potwierdzoną przebijalnością 240 mm pancerza. WB opracował także trzeci wariant głowicy, stabilizowaną obserwacyjną, z kamerą dzienną i nocną. Głowice bojowe (GO-1 i GK-1) także wyposażono w kamerę obserwacyjną, ale z powodu szukania jak najbardziej ekonomicznych i adekwatnych operacyjnie rozwiązań, nie stabilizowaną. Prócz ceny, która dla statku powietrznego z głowicą szacowana jest na kilkanaście tysięcy dolarów amerykańskich za sztukę, dla użytkownika ważną kwestią pozostaje bezpieczeństwo. Czas lotu BSP pozwala na długotrwałą obserwację, tym samym weryfikację celu, zastosowano także kilka bezpieczników. Przed montażem głowicy w statku operator musi ją odbezpieczyć, drugi bezpiecznik mechaniczny to wyciągnięcie zawleczki w chwili startu. Pozostaje jeszcze trzecie, elektroniczne rozwiązanie. Chodzi o zaszyfrowany komunikat z kodem autoryzacyjnym, indywidualnym dla każdej GO-1 i GK-1. Możliwości głowic testowano na poligonie w Zielonce. W każdej chwili, dopóki jest łączność, można cofnąć autoryzację ataku. Typową metodą rażenia celu jest bezpośrednie uderzenie, można stosować również detonację „na życzenie”, atakując cel podczas przelotu w jego pobliżu. Transmisja ze skokową częstotliwością, kierunkowy sygnał, protokół danych obcy dla przeciwnika, ale przede wszystkim szyfrowanie, zapobiec mają próbie przejęcia Warmate. Nawet jeżeli tak się stanie, w pratyce uniemożliwiono użycie maszyny jako systemu uzbrojonego.

   Typowa misja odbywa się na pułapie około 150 metrów. Sam atak, prowadzony jest z wyłączonym silnikiem podczas lotu nurkowego. Dolot w rejon misji wspomaga autopilot (wykorzystanie nawigacji INS/GPS), ale duża część sterowania, szczególnie w fazie poszukiwania i wskazywania celu, wykonuje operator. Do celowania wykorzystuje on znaną z broni strzeleckiej zasadę „muszki i szczerbinki”, linia celowania wynosi 100 metrów. W terminalnej fazie ataku, łączność jest zrywana (przy masztach wysuwanych na odległości 10 kilometrów mowa o pułapie 40 metrów, przy maszcie klasycznym - 90 metrów). Jednak po wskazaniu punktu poprzez zgranie przyrządów celowniczych, pomimo zerwania łączności, Warmate przeprowadza atak bez operatora. Operator na podstawie parametrów lotu (pułap, prędkość zniżania) ma informację na wyświetlaczu, kiedy łączność zostanie zerwana, co pozwala na pewniejsze przeprowadzenie misji uderzeniowej. Mały samolot jest podatny na gwałtowne podrywy wiatru. Przyjęto obecnie, że misję wykonywać można przy prędkości wiatru rzędu 10m/s na poziomie ziemi, zatem w praktyce w powietrzu, na zdecydowanie wyższej. Operator dysponuje także informacją o kierunku wiatru. To pozwala na odpowiednie manewrowanie. Sugerowana metoda ataku w takiej sytuacji to lot pod wiatr lub z wiatrem, odradzany jest atak z wiatrem bocznym. W przyszłości przewiduje się wprowadzenie automatycznego śledzenia celu poprzez videotracking, naprowadzanie na odbitą wiązkę laserową czy atak na obiekt o podanych wcześniej współrzędnych powierzchniowych. Chociaż system jest z zasady jednorazowy, zakłada się możliwość jego lądowania po wykonaniu (przerwaniu) misji, z zabezpieczoną elektronicznie i neutralną głowicą bojową. Dla ułatwienia poszukiwań, opcjonalnie BSP może być wyposażony w lokalizator. Przygotowanie Warmate do misji, przy procedurach zakładowych, wynosi około 8 minut, jest oczekiwanie, że zostanie to skrócone do 3 minut.

Moment startu z pneumatycznej wyrzutni. Spod BSP odłączył się wózek z prowadnicy wyrzutni, w przyszłości wózek będzie to stały element BSP. W warunkach operacyjnych, na tym etapie mamy do czynienia z wyłączeniem drugiej blokady mechanicznej głowicy bojowej. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny

   Warmate to środek bojowy, wykorzystujący uzyskane z zewnątrz dane o celach i tylko je identyfikujący na potrzeby przeprowadzenia uderzenia. Takie dane może otrzymać z misji rozpoznawczego BSP FlyEye, via system Topaz. Przewiduje się także możliwość „ataku na wezwanie”, z opracowywanej na potrzeby programu Tytan radiostacji osobistej Perad.

   Chociaż ze strony polskich ośrodków decyzyjnych zainteresowania systemem Warmate nie odnotowano, całkowicie inna sytuacja jest z kontraktami zagranicznymi. Mając na uwadze, że Warmate jest dopiero rozwijanym środkiem rażenia, WB Electronics uzyskał dwa zamówienia zagraniczne. Są one warunkowane, ale testy dla odbiorców zagranicznych planowane są do przeprowadzenia w lipcu i sierpniu br. Co oczywiste, nikt nie podaje konkretnych nazw krajów, jednak wiadomo, że pochodzą oni z obszarów „gorących”, zapewne również sytuacją polityczną. Przedstawiciele firmy jasno dodają, że wstępne zainteresowanie jest ze strony aż kilkunastu krajów, głównie arabskich. Na korzyść Warmate przemawia brak konkurencji oraz uzyskane możliwości operacyjne. WB Electronics próbuje swoich sił w postępowaniu tureckim, skąd otrzymano zapytanie o informację. Turcy swoje wstępne wymagania oparli na konstrukcji amerykańskiej, a Warmate jest od niej zdecydowanie lepszy, zapewne także tańszy. W firmie jest zatem uzasadniony optymizm.

   Podczas prezentacji w Toruniu, także latającego Warmate, polskim żołnierzom przedstawiono system oparty o dwa plecaki oraz dwóch operatorów. W takim wypadku jest możliwość przenoszenia dwóch samolotów, trzech głowic oraz wszystkich elementów niezbędnych do wykorzystania uzbrojonego BSP. Klienci zagraniczni zdecydowali się na inne rozwiązanie. W jednym przypadku chodzi o samochód ciężarowy z 25 BSP, w drugim o mniejszy wóz w układzie 4x4 z kilkoma Warmate. Co ciekawe, jeden z nich przewiduje wykorzystanie systemu do ataków na małe obiekty nawodne.

   Zwykle mawia się, że trudno sprzedać produkt, jeżeli nie znajduje się on na uzbrojeniu własnej armii. W tym przypadku, sytuacja może okazać się korzystna dla Sił Zbrojnych RP. WB Electronics z blisko 80% przychodu z eksportu jest ewenementem w polskiej zbrojeniówce, dodatkowo, dzięki zleceniom zagranicznym polscy wojskowi mogą liczyć na rozwiązanie dopracowane. Już na tym etapie zagraniczni kontrahenci zażyczyli sobie zmian w projekcie, polegających między innymi na uproszczeniu procedury startu czy montażu kamery termowizyjnej w głowicy bojowej.

(MC)




powered by Disqus

Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Po epoce Rosomaka czas na Borsuka?

Po epoce Rosomaka czas na Borsuka?

Realizacja Programu Operacyjnego Kołowych Transporterów Opancerzonych Rosomak, wprowadzenie do produkcji nowych, pływających bojowych wozów piechot...

więcej polecanych artykułów