Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2012-09-17 07:46:19

Kury i jajka dla Bumaru

     Przynajmniej od wiosny zeszłego roku głośno o rządowych planach włączenia części militarnej Huty Stalowa Wola do narodowego holdingu zbrojeniowego Bumar. Zresztą nie tylko HSW, ale również wojskowych przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych, z Wojskowymi Zakłądami Mechanicznymi z Siemianowic Śląskich na czele (producent Rosomaków). Oczywiście cel jest szczytny - wzmocnienie Bumaru i generalnie polskiego przemysłu zbrojeniowego jako próba przygotowania się na rynkowe wyłanianie dostawców europejskich dla polskiego MON.

   Ale sytuacja Bumaru jest ogólnie znana, grupa po księgowej weryfikacji wykazała 520 mln PLN strat. 10 lat temu powstawała po to, by stać się motorem dla naszej zbrojeniówki w pozyskiwaniu zleceń eksportowych, fakty są takie, że eksportowy obrót firm Bumaru to tylko 8% tego co wysyła cała nasza zbrojeniówka. Grupa Bumar nie miała lekkiego startu, w zasadzie pozostawiona sama sobie bez wsparcia zasadniczego właściciela (Skarb Państwa), musiała poradzić sobie z restrukturyzacją wielu zadłużonych przedsiębiorstw. Choć i tak dużą pomocą samą w sobie było preferowanie polskiego dostawcy w wielu punktach listy zaopatrzenia Sił Zbrojnych. Dodajmy do tego rokroczne i w dużej części trafiające do firm Bumaru około 100 mln PLN w ramach Programu Mobilizacji Gospodarki (państwo wspiera określone zakłady by te utrzymywały gotowość produkcyjną na potrzeby obronności). Trudno pogodzić się z sytuacją, że po dekadzie działalności zamiast zdrowego organizmu musimy po raz kolejny podłączać kroplówkę i opracowywać program naprawczy. Już rok temu rząd zatwierdził wart 380 mln PLN dwuletni program dokapitalizowania firmy – głównie z myślą o pracach rozwojowo-badawczych. Nie można zapomnieć przynajmniej o kilku realnych programach offsetowych, z zakładami Mesko i produkcją przeciwpancernych Spike'ów na czele. Dodajmy do tego 8 mln PLN od Ministerstwa Gospodarki na akcje promocyjne polskiego przemysłu zbrojeniowego w świecie – kwoty wcale nie małe.

   Nowym pomysłem jest propozycja włączenia do Bumaru zrestrukturyzowanej i mającej dopracowane produkty Huty Stalowa Wola S.A. Po realizacji zasadniczego trzonu programu Langusta (modernizacja 75 wyrzutni BM-21 z wykorzystaniem podwozia Jelcz ) HSW ma przed sobą prawie pewne zamówienia na systemy artyleryjskie RAK (moździerz automatyczny 120 mm oraz wozy kompanii wsparcia - na podwoziach gąsienicowych i kołowych) oraz Regina (armatohaubica 155 mm Krab, wozy dowodzenia i pomocnicze). Tylko te dwa programy to zlecenia liczone w setkach milionów PLN. Drugą z firm inkorporowaną do Bumaru miałyby być Wojskowe Zakłady Mechaniczne z Siemianowic Śląskich, kolejny zakład o ugruntowanej pozycji w łańcuchu dostaw dla Wojska Polskiego (tym bardziej, że wojskowi Rosomaki mają kupować dalej), a szczególnie z dopracowanym i sprawdzonym produktem – transporterem kołowym. Mamy więc tytułowe, może nie złote, ale przynajmniej srebrne kury ze swoimi równie cennymi jajkami. Z punktu widzenia Bumaru oraz właściciela czyli podmiotów państwowych – nabytki ważkie i pożądane – szybko wesprą swoimi zarobionymi złotówkami całą Grupę. Bo Bumar przede wszystkim liczy na nasz MON, gdzieś, kiedyś, jak będzie już dobrze przyjdzie eksport.

Pewien symbol tegorocznej ekspozycji Bumaru w Kielcach. Model oznaczony jako "modernizacja czołgu Leopard 2PL" - w zasadzie nic nowego. Pokazuje również drugi problem - konia z rzędem temu kto powie, co MON w tej modernizacji planuje zrealizować.

   Taka jest „nagroda” szczególnie dla HSW, za wyprowadzenie zakładu na prostą i jasno widzianą już przyszłość. Po realizacji planów rządowych istnieje obawa, czy kulejący Bumar nie będzie „czarną dziurą”, która zniweczy kapitał (w sensie dosłownym ale i jako potencjał do nowoczesnego zarządzania i rozwoju) nagromadzony w HSW i WZMS. HSW stara się jednak obronić przed scenariuszem inkorporacji. O ile w zeszłym roku było jeszcze za wcześnie, to na tegorocznym salonie w Kielcach (MSPO) pokazała się jako quasi grupa kapitałowa (głównie z WB Group) – konkurent dla Bumaru. I było to dobrze widoczne. Jeżeli co roku na MSPO był Bumar i reszta krajowego „planktonu”, to na ostatnim salonie nasz narodowy gigant nie przytłaczał, a w ogólnej opinii dominował pogląd o ciekawszej prezentacji „Grupy HSW-WB”. Dodatkowo wystąpił jeszcze jeden duży podmiot: Wojskowa Grupa Przemysłowo-Naukowa zrzeszająca tak krytykowane za starą i nieperspektywiczną ofertę wojskowe przedsiębiorstwa remontowo-produkcyjne. I warto dodać, oferta była ciekawa a sama wojskowa Grupa ma na pewno pewien potencjał.

   A sam Bumar? Jak można podsumować 10 lat jego funkcjonowania, jakie zasadnicze programy i produkty zaoferowano wojsku? Na pewno mocną stroną jest optoelektronika, oparta w dużej mierze o ofertę dawnego Przemysłowego Centrum Optyki, kilka typów radiolokatorów, zestawy Poprad i Kusza, Hydra i Pilica, zmodernizowana rakieta przeciwlotnicza Piorun, program żołnierza przyszłości Tytan. Zapewne jeszcze kilka rzeczy należałoby wymienić, ale czy to naprawdę bogata oferta? Nawet program wozu modułowego Anders nie powstał w Bumarze tylko w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Urządzeń Mechanicznych w Gliwicach. Oczywiście OBRUM dziś w grupie jest, ale prace zainicjowano jeszcze samodzielnie. W samym Bumarze nie wytworzył się nawet element tożsamości wewnątrz strukturalnej. Ci co mieli okazję rozmawiać w tym roku na MSPO w tzw. hali Bumaru mogli usłyszeć od pracowników - „oni”, a nie „my”. Nie tyczyło się to firm zewnętrznych, ale tych funkcjonujących wewnątrz, najbliższych kooperantów, z tzw. bumarowskich dywizji. Stąd wniosek, że Bumar trzeba budować w zasadzie od nowa. Tylko powstaje wątpliwość, czy realizować to ryzykując firmami, które mogą mieć potencjał do skutecznego samodzielnego funkcjonowania na rynku. Dla państwowego zarządzającego to łatwe rozwiązanie, wrzucić wszystko do jednego worka i próbować zbilansować całą zbrojeniówkę. My lubimy łatwe rozwiązania – dać, dofinansować, dokapitalizować, a innym dołożyć podatków. Jednak jest nadzieja, wdrożenie dyrektywy nr 81 Parlamentu Europejskiego i Rady z 2009 roku. Wiem, brzmi to strasznie, zwiastun śmierci polskiej zbrojeniówki. Ale z drugiej strony może to jedyna nadzieja by zobaczyć strach w oczach decydentów, może urzędnik czy polityk w końcu nie wybierze tylko łatwego zadania i należycie wykona swoje obowiązki. Ciekawą inicjatywą w tym temacie jest powołana na dniach (a deklarowana przynajmniej od maja) stała parlamentarna podkomisja ds. polskiego przemysłu obronnego i modernizacji technicznej Sił Zbrojnych. Przewodniczącą podkomisji została posłanka Renata Butryn. Dla tematu niniejszego tekstu osoba o tyle ciekawa, że startująca w wyborach w okręgu rzeszowskim (czyli i Stalowa Wola, związana z tym miastem poprzez wcześniejszą pracę zawodową i w samorządzie), a jednocześnie posłanka rządzącej Platformy Obywatelskiej. Interesujące będzie obserwować stanowisko pani poseł Butryn na temat Huty Stalowa Wola i jej połączenia z Bumarem.

Huta Stalowa Wola z dwoma programami artyleryjskimi (RAK i Regina) może zapewnić sobie środki na funkcjonowanie na lata. Dodajmy do tego bardziej mgliste projekty Homar (wyrzutnie rakietowe dalekiego zasięgu) czy Kryl (haubice kalibru 155 mm na podwoziu kołowym). Powyżej pokazano pojazd rozpoznawczy pododdziału artylerii na podwoziu Żubra. Zdjęcia: Mariusz Cielma.

   W całym tym problemie z Bumarem koniecznie trzeba odnotować jeszcze jeden element – Ministerstwo Obrony Narodowej. Przemysł zbrojeniowy w Polsce w zasadzie stracił kontakt z użytkownikiem, jego potrzebami, priorytetami, wymogami, uwagami – wszystko to w ramach tzw. decyzji nr 125 – ograniczającej pod pretekstem osłony antykorupcyjnej takie relacje. Ale i wcześniej nie było lepiej. Oczywiście zasadne pozostaje także pytanie, na ile sam MON wie jakie będą te potrzeby, a dodatkowo na ile konsekwentnie będzie je realizował.

   Prezes zarządu Krzysztof Krystowski, który dopiero od maja br. jest najważniejszą osobą w Grupie, posługuje się chwytliwymi hasłami. Jednym z nich jest slogan "SPIKE" mający symbolizować kilka istotnych dla odnowionego w zarządzaniu Bumaru sfer działania (synergia, produkt, innowacje, klient i efektywność). Sam przeciwpancerny pocisk kierowany Spike pochodzi z Izraela – nie chciałbym by był to kolejny symbol firmy, w stylu "budujemy przyszłość nie na swoich produktach".

(MC)




powered by Disqus

Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Niemiecki moździerz 21cm Mörser 18

Niemiecki moździerz 21cm Mörser 18

Mörser 18 (de facto klasyfikowany, z uwagi na długość i kąty podniesienia lufy, jako haubicoarmata) był nowoczesnym działem artyleryjskim, wykorzys...

więcej polecanych artykułów