Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-08-31 18:58:47

Siły Powietrzne narzędziem polityki zagranicznej

     Od blisko dekady głównie Wojska Lądowe prowadzą intensywne działania bojowe. Początkowo tylko w Iraku, teraz w Afganistanie. Z kolei Polskie Siły Powietrzne, w stosunku do możliwości swojego potencjału, wypełniają tylko zadania pomocnicze, wspierają działania kontyngentów lądowych. Stosunkowo dobrze wyposażone, okrzepnięte, mogłyby zgodnie ze współczesnymi poglądami na strategię obronną "wygrywać konflikty", czyli także wypełniać zadania związane z polityką zagraniczną Polski.

   Pierwsze 4 z 48 zamówionych samolotów Lockheed Martin F-16C/D Block 52+ dotarły do Polski w listopadzie 2006 roku, blisko 7 lat temu. Sam zakup i przylot samolotów był tylko początkiem istotnego procesu modernizacyjnego – zmianie ulec musiała infrastruktura, system szkolenia, ale i myślenie ukierunkowane od teraz na obsługę i użycie zachodniego systemu uzbrojenia. Lata płynęły, nasze Siły Powietrzne coraz bardziej rozumiały to, co trafiło na ich lotniska. Proces uzyskiwania gotowości bojowej także postępował. Było w nim kilka kluczowych dat.

   Na początku 2010 roku dyżur bojowy rozpoczęły samoloty F-16 Jastrząb z bazy w Łasku (musiano spełnić wymogi w ramach NATO-wskiego systemu obrony powietrznej NATINADS), w marcu 2011 roku po raz pierwszy to zadanie samo stało się udziałem maszyn bazujących w poznańskich Krzesinach. Następnie piloci z bazy w Łasku przeszli, w drugiej połowie 2011 roku, skomplikowaną certyfikację NATO prowadzoną według programu TACEVAL (Tactical Evaluation Program) a mającą wykazać przed kilkudziesięciu instruktorami z państw zachodnich gotowość bojową. W grudniu 2012 roku ćwiczono nawet działanie wydzielonego komponentu Sił Powietrznych na obcym lotnisku w ramach TAOR (Tactical Area of Responsibility). Mówiąc potocznie, komponent SP musiał samodzielnie zorganizować się na przydzielonym fragmencie lotniska. Na koniec przypomnijmy chyba najważniejsze zadanie szkoleniowe - udział polskich samolotów F-16 w najbardziej skomplikowanym i realistycznym (użycie uzbrojenia) ćwiczeniu prowadzonym na Zachodzie, to znaczy Red Flag, przeprowadzonym z udziałem między innymi Polaków na amerykańskiej Alasce w połowie 2012 roku.

    Komponent mamy więc przygotowany, na tyle na ile potrzebujemy (na takim poziomie gotowości całe Siły Powietrzne nie są utrzymywane, to jest zbyt drogie i w sumie zbędne).

Jako jedyny kraj regionu zainwestowaliśmy miliardy dolarów w modernizację lotnictwa wojskowego. To powinno być nie tylko obciążeniem dla budżetu, ale i szansą na realizację polskich interesów i wcale nikt nie musi nigdzie "pociągać za spust". Na zdjęciu samolot bojowy F-16C Jastrząb Polskich Sił Powietrznych. fot. Łukasz Pacholski.

    Można przyjąć, że przynajmniej do drugiej połowy 2012 roku Polskie Siły Powietrzne nie mogły być kierowane na misje zagraniczne z wykorzystaniem odrzutowych samolotów bojowych. Dlatego ani Irak, ani Afganistan, ani nawet Libia z 2011 roku w grę wchodzić raczej nie mogła. Dziś natomiast jest inaczej. Można powiedzieć nawet, że jesteśmy w najlepszym momencie pod względem osiągniętej gotowości – posiadamy sprzęt stosunkowo nowy i jeszcze nowoczesny (trzeba pamiętać jak świat lotniczy idzie naprzód, a Polska kupowała F-16 dekadę temu), personel przygotowany i świeżo po certyfikacjach. To jest potencjał wart wykorzystania.

   Oczywiście nawiązujemy do jednoznacznej wypowiedzi polskiego premiera o braku polskiego zaangażowania w potencjalnej, ale raczej zmierzającej ku realizacji małej interwencji w Syrii. Szkoda, że także dziś obecni w rządzie przedstawiciele naszego kraju, nie potrafili zachować dzisiejszej stanowczości i jasności umysłu w latach 2006-2007, gdy decydowano o swoistym "błędzie strategicznym" – wysłaniu 2000 polskich żołnierzy na wojnę do Afganistanu i wydaniu kilku miliardów PLN na zorganizowanie i utrzymanie tej misji. Oczywiście zarówno Irak, jak i Afganistan "nauczyły nasze wojsko walczyć" - ale dlaczego ta wiedza ma być jedynie dana Wojskom Lądowym? 

   Wyobraźmy sobie taką sytuację. Premier Donald Tusk po rozmowach z Amerykanami deklaruje wysłanie komponentu lotniczego 4-6 samolotów F-16 z Polskich Sił Powietrznych do tureckiego Incirlik lub na cypryjski Limassol. Nie po to nawet, by prowadzić ofensywne operacje przeciwko syryjskiemu prezydentowi, nie mamy odpowiedniego uzbrojenia (w Polsce zapomniano o zakupie pocisków przeciwradiolokacyjnych, a myśli się o penetracji wrogiego terytorium przy użyciu AGM-158 JASSM – od taki pierwszy z brzegu przykład braku konsekwencji), ale by uczestniczyć z polskim komponentem lotniczym w osłonie powietrznej sojuszniczych zgrupowań morskich (kilka niszczycieli amerykańskich oraz francuskich), pozbawionych przecież osłony lotnictwa z lotniskowców. Kierujemy lotnictwo z narodowym mandatem do wykonywania misji obronnych nad międzynarodowymi wodami Morza Śródziemnego.

   Jakże inaczej mogłyby po takiej deklaracji premiera Tuska wyglądać nasze stosunki z administracją Białego Domu, szczególnie po brytyjskiej, parlamentarnej odmowie wsparcia militarnego dla koalicji. Siłą rzeczy, te 4-6 polskich samolotów bojowych zapewniłoby naszemu krajowi status dawno niespotykany. Czy bylibyśmy wymieniani zaraz po Amerykanach, Francuzach, no może i Turkach? Nieważne, że ta interwencja nie związana jest ze zmianą sytuacji w Syrii i w niewielkim stopniu może to zrobić. Ona jest słuszna moralnie i w pewnym zakresie może być skuteczna. Już po zeszłotygodniowym ataku chemicznym Amerykanie przechwycili nerwową rozmowę przedstawiciela syryjskiego resortu obrony z dowódcą jednostki, która użyła śmiercionośnej trucizny. Po upadku tych 100 pocisków manewrujących Tomahawk, likwidacji centrów dowodzenia, łączności, składów, może okaże się, że przy następnej próbie użycia toksyn zadzwoni do niego sam Baszar Assad, a może będzie jeszcze lepiej, jak od razu wyśle tam pluton egzekucyjny.

   Tych korzyści jest więcej. Jakże wspaniale mówimy o współpracy polskiego przemysłu obronnego z Turcją czy Jordanią. Czy nie byłaby ona zdecydowanie bardziej efektywna, gdyby polskie samoloty przez 2-3 miesiące nie stacjonowały w tureckim Incirlik czy wraz z Amerykanami w Jordanii? Jak po takim fakcie podeszliby do nas Turcy czy Jordańczycy?

   Jaki byłby to koszt? Polski Kontyngent Wojskowy Orlik IV z 2012 roku skierowany do osłony Litwy, Łotwy i Estonii, a składający się z 4 samolotów MiG-29 i 100 ludzi przez 4 miesiące działalności kosztował nas 6,5 mln PLN. Pomnóżmy to przez razy cztery czy pięć - misja daleka oraz sprzęt droższy w eksploatacji. Mimo wszystko to ułamek procenta, nawet skromna część wydatków naszych urzędów.

   Po "lekkomyślnym" wysyłaniu tysięcy żołnierzy na wojnę, błędnym przekierowywaniu wysiłku (z Iraku na Afganistan) przyszło opamiętanie. Prezydent zapowiedział koniec „polityki ekspedycyjnej”. Tylko czy ten koniec musi oznaczać od razu zamknięcie się na własnym podwórku? Czy owe nasze skromne możliwości to nie jest właśnie 4-6 nowoczesnych samolotów skierowanych do działań?

   Nie mówmy, że Wojska Lądowe od dekady walczą, a Siły Powietrzne w naszym kraju myślą tylko o organizacji Air Show. Nikt nie dał lotnikom szansy bycia podmiotem w akcji, akcji z myślą także o interesie politycznym naszego kraju. A lotnictwo takim narzędziem jest, to właśnie samoloty i ich piloci samodzielnie "wygrali" wojnę o Kosowo. W Polsce niestety w praktyce operacyjnej Siły Powietrzne są głównie dostawcą środków transportu, stoją na lotniczych dyżurach bojowych, ewentualnie na poligonach imitują Amerykanów wspierających polskie kontyngentu wojskowe. Inwestycja miliardów dolarów w lotnictwo powinna przynieść dużo większe korzyści.

(MC)




powered by Disqus

Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Serbska haubica samochodowa SORA

Serbska haubica samochodowa SORA

W ostatnich latach nastąpił silny rozwój samochodowych dział samobieżnych, które stały się ciekawą alternatywą dla haubic gąsienicowych. Rozwój koł...

więcej polecanych artykułów