Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2015-03-13 09:13:58

24 pociski Tomahawk dla Orki

     Wedle źródeł amerykańskich na które powołuje się Polska Agencja Prasowa, ministerstwo obrony narodowej wystosowało do rządu Stanów Zjednoczonych list, w którym wyrażono zainteresowanie 24 pociskami manewrującymi Tomahawk, osiem pierwszych miałoby dotrzeć do naszego kraju w 2022 roku.

Jeżeli potwierdzą się informacje prasowe, na pokładach trzech okrętów podwodnych nowego pokolenia znajdą się 24 pociski manewrujące Tomahawk. Dla tego potencjału opóźniamy rozstrzygnięcie w przetargu na Orkę i budujemy system dla pocisku o zasięgu aż 1700 kilometrów. Warto?  Na zdjęciu ORP Orzeł. fot. Marynarka Wojenna RP

  Resort obrony zgodnie z obowiązującymi zasadami wystosował zapytanie o potencjalną zgodę na taką transakcję oraz wycenę jej kosztów. Pociski miałyby znaleźć się w jednostce ognia trzech planowanych do zakupu okrętów podwodnych Orka. W ich przypadku wczoraj także pojawiła się interesująca informacja. Za pomocą popularnego serwisu społecznościowego Twitter, wicepremier i szef MON Tomasz Siemoniak skorygował informację o harmonogramie dostaw okrętów podwodnych. Resort błędnie w swoich publikacjach przedstawił czas dostawy trzeciej jednostki, zamiast „do 2023”, powinno być „po 2023” roku. Na tej podstawie można wyciągnąć pewne wnioski. Już wcześniej MON zdecydował, że okręty podwodne będą budowane (montowane) w Polsce. Prawdopodobnie zatem pierwsza jednostka będzie budowana (głównie) w stoczni zagranicznej, wkrótce po rozpoczęciu tego przedsięwzięcia podobny proces musi rozpocząć się w Polsce, ponieważ MON zakłada podpisanie umowy w 2017 roku i dostawy dwóch jednostek do 2022 roku. Wątpliwe, aby w naszym kraju od podstaw budowano jednocześnie dwa okręty podwodne. Trzecia jednostka (wcielona do 2030 roku) zapewne zatem będzie powstawać po zwolnieniu linii produkcyjnej przez drugi, a pierwszy budowany w kraju, okręt serii.

  Zakup 24 pocisków Tomahawk jest mocno kontrowersyjny. Nie chodzi o tym pocisku, ale skalę polskiego zainteresowania. Opóźnienie rozstrzygnięcia programu Orka o kolejne lata i zakres systemu wsparcia jaki trzeba zbudować na potrzeby tak zaawansowanego pocisku o zasięgu 1700 kilometrów czyni, że przyjęta przez wojskowych liczba pocisków manewrujących musi budzić istotne pytania o zasadność przedsięwzięcia pod kątem uzyskanego efektu do poniesionych kosztów. Możliwości i potrzeb Tomahawka nie można porównywać do zakupionych w grudniu 2014 roku pocisków AGM-158A JASSM dla polskich F-16 Jastrząb. Około 400 kilometrów na jakie pozwala uderzyć klasyczny JASSM realnie umożliwia rażenie obiektów na terytorium obwodu kaliningradzkiego. Co i tak nie jest zadaniem prostym, ponieważ Polska nie ma narodowych możliwości do przełamywania obrony powietrznej przeciwnika, w tym zakresie całkowicie zdaliśmy się na wsparcie wojskowe lotnictwa Stanów Zjednoczonych lub innych sojuszników. Takie działania ćwiczą w ostatnich miesiącach polskie i amerykańskie F-16. To co zbudujemy dla Tomahawk (rozpoznanie) może być wykorzystane dopiero po zakupie pocisków JASSM o zasięgu około 1000 kilometrów, ale na to także muszą zgodzić się Amerykanie.

  Koszty jednostkowe pocisków Tomahawk Block IV dla odbiorcy amerykańskiego przedstawiliśmy w naszym wczorajszym artykule pt. Tomahawk dla Orki – MON podpytuje Amerykanów.

(MC)




powered by Disqus

Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Bojowy wóz rozpoznawczy Svatawa (BWR-1S/BPzV/BPsV)

Bojowy wóz rozpoznawczy Svatawa (BWR-1S/BPzV/BPsV)

Gdy w armiach potencjalnego przeciwnika - NATO, w latach 80-tych XX wieku rozpoznanie ogólnowojskowe realizowano poprzez kołowe czy to gąsienicowe ...

więcej polecanych artykułów