Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2015-02-18 18:20:44

Upadek Debalcewe, ulga w Berlinie i Paryżu

     Porozumienie zawarte w Mińsku (tzw. Mińsk-2) na Białorusi w dniu 12 lutego br. dotyczące zawieszenia broni we wschodniej Ukrainie parafowano po wielodniowym i osobistym zaangażowaniu niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, francuskiego prezydenta Francois Hollande'a oraz traktowanego jako neutralny gwarant prezydenta Rosji Władimira Putina. Już w trakcie negocjacji informowano, że ukraiński prezydent Petro Poroszenko kategorycznie odmówił opuszczenia przez podległe mu wojska rejonu miasta Debalcewe. Obszaru, o które od miesiąca trwały intensywne walki. To czego nie udało się wymusić przy stole w Mińsku, dokonały milicje i wojska rosyjskie. Dostały czas i wsparcie. Uparty Poroszenko został po kilku dniach upokorzony, choć zapewne liczył, że własne wojska ochronią zapisy o zawieszeniu broni i inspektorzy OBWE. Ukraińską armię i jednostki jej podległe bez pardonu wyparto z bronionego od pół roku obszaru. Dziś bardziej prawdopodobne jest czasowe zamrożenie militarnej fazy konfliktu niż jego eskalacja. Uratowany zostanie także honor europejskich liderów.

 

Prezydent Poroszenko w Artiemowsku stara się ratować nastroje wśród żołnierzy, gwardzistów i zapewne w ukraińskim społeczeństwie. Debalcewe nie uratowały zapisy zawieszenia broni, od początku styczniowych walk było najważniejszym terenowym celem milicji i armii rosyjskiej. Prawdopodobnie wchodzimy znów w fazę zamrożenia militarnej fazy konfliktu. fot. MO Ukrainy

  Debalcewe miało większe znaczenie dla prorosyjskich milicji niż ukraińskiej armii (patrz komentarz: Jeszcze trzy dni na Debalcewo). Od pierwszych godzin porozumienia jasne było, że z jego zapisów w praktyce wyłączono obszar zajmowany przez ukraińskie zgrupowanie. Próbowano to pokrętnie tłumaczyć „walką o swoją ziemię”. Na innych terenach ostrzał był kontynuowany, ale w porównaniu do natężenia z poprzednich dni, był w praktyce minimalny. Nie dotyczyło to Debalcewe, gdzie zdarzało się blisko 80% wszystkich kontaktów ogniowych odnotowanych w całej wschodniej Ukrainie. Upływały kolejne dni, podczas których Ukraińcy pozostawali na bronionym obszarze, faktycznie izolowani od zasadniczej części własnego terytorium, co przekładało się na ich krytyczne położenie operacyjne. W poniedziałek i wtorek walki trwały już w samym mieście. Ukraińska armia, gwardziści, milicjanci czy ochotnicy nie mogli liczyć na sukces, w takich warunkach być ich już jego nie mogło. W środę opuścili oni zajmowany teren, najpewniej udało się to większości. 

  Z dużym prawdopodobieństwem można przewidzieć, że wkrótce na odzyskanym przez separatystów terenie pojawi się humanitarna pomoc, pewnie dotrze jakiś konwój białych ciężarówek przybyłych z towarami z Rosji. Zadanie zostało wykonane. Porażka uderzyła w ukraińskie władze, struktury siłowe oraz społeczeństwo – to wszystko na kilka dni przed rocznicą zrywu na Majdanie. Na kolejne kilka miesięcy Ukraina straciła inicjatywę i nie stanowi znów zagrożenia militarnego dla oderwanych od kraju obszarów. Przynajmniej na 2-3 miesiące, do czasu przeszkolenia kolejnych rezerwistów i zreorganizowania oddziałów. Trudno nie pozbyć się wrażenia, że złamanie ukraińskiego uporu i oporu nie przyniosło ulgi w oficjalnych kręgach Berlina i Paryża. Merkel, Hollande, a od dziś pewnie i Putin powstrzymali rozlew krwi w Donbasie. Największy kłopot dziś zniknął. Wielogodzinny miński wysiłek miał sens i nie trzeba odpowiadać na kłopotliwe pytania. 

Mariusz Cielma

 




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Niszczyciel min projektu 258 Kormoran II

Niszczyciel min projektu 258 Kormoran II

4 września 2015 roku, w Gdańsku, na terenie Stoczni Remontowa Shipbuilding, miała miejsce uroczystość wodowania i chrztu ORP Kormoran. Pierwszego z...

więcej polecanych artykułów