Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2017-07-13 14:41:26

Dokąd płynie Wisła, czyli o Memorandum Intencji

     W dniu 6 lipca br. doszło do podpisania „Memorandum Intencji” dotyczącego pozyskania przez Polskę systemu obrony powietrznej Patriot, zawartego pomiędzy Departamentem Obrony Stanów Zjednoczonych a Ministrem Obrony Narodowej Rzeczpospolitej Polskiej. Kierownictwo MON uznało to wydarzenie za duży sukces negocjacyjny, kiedy w treści memorandum możemy przeczytać, że nie jest to dokument prawnie wiążący. Jakie jest więc jego realne znaczenie i czego możemy się z niego dowiedzieć? Czy w realizacji programu Wisła nastąpił faktyczny postęp oraz jakie obecnie występują w nim największe ryzyka? To najważniejsze z pytać, na które w niniejszym artykule postaramy się odpowiedzieć.

Uwarunkowania

  Na początku warto krótko przypomnieć historię realizacji programu pozyskania zestawów rakietowych obrony powietrznej średniego zasięgu kryptonim Wisła.

  W dniu 29 września 2014 roku Minister ON Tomasz Siemoniak podpisał wniosek na pozyskanie systemu Wisła, co zakończyło fazę analityczno-koncepcyjną tego programu.  Kolejna ważna data to 21 kwietnia 2015 roku, kiedy to Rady Ministrów przyjęła rekomendację MON w sprawie realizacji programu Wisła w trybie negocjacji międzyrządowych ze Stanami Zjednoczonymi i pozyskania dla Sił Zbrojnych RP systemu Patriot. Kolejne konkretne decyzje zapadły dopiero rok po wyborach parlamentarnych przeprowadzonych jesienią 2015 roku. Pierwsze zapytanie ofertowe LoR (ang. Letter of Request) zgodnie z procedurą FMS (ang. Foreign Military Sales) dotyczące zakupu sytemu Patriot, Inspektorat Uzbrojenia skierował do rządu Stanów Zjednoczonych w dniu 6 września 2016 roku. Informacja na ten temat została przedstawiona publicznie przez Ministra ON Antoniego Macierewicza w trakcie ubiegłorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego odbywającego się w Kielcach.

  Zapytanie dotyczyło zamówienia 8 baterii systemu Patriot, w aktualnie najnowszej Konfiguracji 3+ (PDB-8), wraz ze zintegrowanym systemem dowodzenia IBCS (ang. Integrated Air and Missile Defense Battle Command System). Jednocześnie, od trzeciej baterii (i dla kolejnych) strona polska zastrzegła sobie prawo zmiany obecnie oferowanego, sektorowego radaru Raytheon AN/MPQ-65, na nowy dookólny z anteną aktywną AESA (ang. Active Electronically Scanned Array) wykonaną w technologii azotku galu GaN (również oferowany przez koncern Raytheon). Przewidywano wówczas, że dostawa pierwszej baterii nastąpi w 2019 roku, a wszystkich zamawianych (włącznie z modernizacją dwóch pierwszych do konfiguracji docelowej) do 2026 roku.

  Niestety, już w drugiej połowie ubiegłego roku w mediach pojawiły się informacje o opóźnieniu realizacji programu Zintegrowanej Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej Armii Stanów Zjednoczonych AIAMD (ang. Army Integrated Air and Missile Defense) i stanowiącego jego filar systemu dowodzenia IBCS. Szczegóły zdiagnozowanych problemów ujawniono publicznie na początku tego roku. Wówczas nie było jeszcze wiadomo, jak duże opóźnienie programu AIAMD one spowodują. Ostatni kwartał 2016 roku i pierwszy tego roku były również okresem intensywnych polsko-amerykańskich negocjacji w zakresie złożonego zapytania LoR. Okazało się, że nie ma możliwości spełnienia wszystkich zawartych w nim wymagań.

  W rezultacie, 31 marca 2017 roku Inspektorat Uzbrojenia złożył poprawioną wersję LoR. Główne warunki dotyczące ilości baterii, systemu IBCS i radarów nie uległy zmianie. Nowością była natomiast chęć pozyskania obok pocisków PAC-3 MSE, także tańszych rakiet SkyCeptor (o których piszemy więcej w dalszej części artykułu). Dodatkowo, w nowym LoR postawiono warunek, że łączny koszt polskiego zamówienia nie może przekroczyć kwoty 30 mld PLN.

  Warto podkreślić, że już od pierwszego LoR, wymagania Polski poza dostawą samego systemu Patriot, dotyczyły także offsetu i udziału polskiego przemysłu obronnego w produkcji. Określono łącznie 69 wymagań offsetowych (w tym 12 niezbędnych, nazywanych także krytycznymi) podzielonych na 6 obszarów tematycznych. Dodatkowo wymagano, aby co najmniej 50% wartości kontraktu zostało wykonane przez polskie firmy.

System który nie istnieje

  Dla mniej zorientowanych Czytelników przypomnijmy, że najnowocześniejsza aktualnie wersja systemu Patriot, to tak zwana Konfiguracja 3+, inaczej PDB-8 (ang. Post-Deployment Build-8). W wersji tej do wykrywania celów i naprowadzania na nie pocisków służy sektorowa stacja radiolokacyjna AN/MPQ-65. Do zwalczania celów wykorzystywane są już nieco leciwe pociski PAC-2 GEM-T (przeznaczone głównie do zwalczania celów aerodynamicznych) oraz nowoczesne, ale jednocześnie bardzo drogie PAC-3 MSE, zaprojektowane głównie z myślą o zwalczaniu głowic taktycznych pocisków balistycznych i produkowane przez koncern Lockheed Martin. Całością kieruje system dowodzenia i kierowania ogniem o zamkniętej architekturze. Poza pociskami PAC-3 MSE producentem wszystkich komponentów systemu jest koncern Raytheon.

  Armia Stanów Zjednoczonych prowadzi aktualnie dwa główne programy związane z modernizacją Patriota. Obecny system dowodzenia ma zastąpić nowy, wspomniany już IBCS o otwartej architekturze.  Podobnie dotychczasowy sektorowy radar AN/MPQ-65 z anteną PESA (ang. Passive Electronically Scanned Array) w ramach programu LTAMDS (ang. Lower Tier Air and Missile Defense Sensor) zastąpić ma nowy dookólny radiolokator z anteną AESA. W tym przypadku wybrany może być albo obecnie opracowywany przez Raytheona radar bazujący na konstrukcji AN/MPQ-65 z dwoma dodatkowymi antenami zapewniającymi obserwację dookólną i wykonany z zastosowaniem technologii GaN, albo zupełnie nowy radiolokator oferowany przez innego producenta.

  Polskie docelowe wymagania dotyczą systemu Patriot tylko z nazwy. W praktyce są to bowiem różne komponenty systemu obrony powietrznej, produkowane lub dopiero opracowywane przez różnych producentów. I tak, w skład docelowej architektury „polskiego Patriota” ma wchodzić znajdujący się na etapie prac badawczo-rozwojowych system dowodzenia IBCS, którego producentem jest koncern Northrop Grumman. Kolejne elementy to: dopiero opracowywany dookólny radiolokator kierowania ogniem Raytheon AESA GaN lub (co mniej prawdopodobne) inny który wybierze (nie wiadomo kiedy!) US Army w ramach programu LTAMDS, stacja radiolokacyjna wczesnego wykrywania P-18PL i system radiolokacji pasywnej PET/PCL znajdujące się na etapie prac rozwojowych i opracowywane przez PIT-RADWAR S.A. (i firmy współpracujące), pociski rakietowe PAC-3 MSE produkowane przez koncern Lockheed Martin oraz pociski rakietowe SkyCeptor, które dopiero mają zostać opracowane na bazie istniejących rakiet Stunner produkowanych przez izraelską firmę Rafael.  Taki system dziś nie istnieje. Opracowanie, integracja i przetestowanie wszystkich w/w komponentów będzie wymagało istotnych nakładów finansowych i przede wszystkim czasu. Trudno przewidzieć, ile to może potrwać. Jeśli do tego dodamy polskie wymagania offsetowe oraz wymagania udziału w produkcji polskiego przemysłu obronnego, to trudno się dziwić Amerykanom, że mają duży problem z przygotowaniem wiarygodnej oferty w odpowiedzi na polskie zapytanie.

SkyCeptor. Grafika Raytheon.

Główne komponenty docelowej konfiguracji polskiej architektury systemu Patriot planowane do pozyskania w drugiej fazie to nowy dookólny radar AESA GaN i pociski SkyCeptor oraz polonizacja m.in. podwozi. System taki istnieje dziś tylko na grafikach komputerowych. Grafika Raytheon.

Ważne informacje

  Od marca do czerwca br. polski resort obrony prowadził dalsze negocjacje ze stroną amerykańską dotyczące szczegółowych warunków zamówienia, produkcji i offsetu. W odpowiedzi na interpelację poselską nr 11646 udzieloną w dniu 19 maja br. sekretarz stanu w MON Bartosz Kownacki poinformował, że przedstawienie projektu amerykańskiej oferty LOA (ang. Letter of Offer and Acceptance) oczekiwane jest w terminie do dnia 31 listopada tego roku.

  Do czasu podpisania memorandum do wiadomości publicznej podano jeszcze dwie istotne wiadomości mające wpływ na realizację programu Wisła. Z informacji opublikowanych przy okazji planowania amerykańskiego budżetu obronnego na 2018 rok dowiedzieliśmy się, że opóźnienie harmonogramu realizacji programu AIAMD i systemu IBCS wzrosło aż o 4 lata. Podjęcie decyzji Milestone C, warunkującej przejście do fazy produkcji i rozwoju, w tym rozpoczęcia wstępnej produkcji małoseryjnej LRIP (ang. Low Rate Initial Production) przesunięto na IV kwartał 2020 roku, a osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej IOC (ang. Initial Operational Capability) ma nastąpić dopiero w III kwartale 2022 roku. Daty te warto zapamiętać, mają one bowiem wpływ na terminy zapisane w polsko-amerykańskim memorandum.

  Druga ważna informacja, opublikowana przez media w czerwcu br. dotyczyła potwierdzenia planu pozyskania przez amerykańskie wojska lądowe następcy radaru Patriot w ramach programu LTAMDS w trybie otwartego postępowania. Oznacza to, że nie ma dziś pewności, że US Army zakupi radiolokator dookólny Raytheon AESA GaN, który jest także oferowany Polsce. Otwarte postępowanie wiąże się także z późniejszym podjęciem decyzji o wyborze nowego radaru dla US Army, a pamiętajmy o wielokrotnych deklaracjach kierownictwa MON, że Polska w ramach programu Wisła jest zainteresowana zakupem takiego samego systemu, jaki będzie użytkowany przez Stany Zjednoczone.

Znaczenie memorandum

  W naszej opinii, podpisane 6 lipca br. memorandum to polityczna deklaracja chęci współpracy i prowadzenia dalszych szczegółowych rozmów. W jego treści podsumowano stan prowadzonych przez ostatnie 10 miesięcy negocjacji oraz wyznaczono kierunki przyszłych działań.

  Choć wiceminister Kownacki zapewnia, że memorandum jest „autostradą do podpisania umowy na zakup systemu Patriot”, to nie przesądza ono o tym, że zostanie on ostatecznie przez Polskę nabyty. Nie gwarantuje także, że wszystkie polskie wymagania zarówno co do dostawy jak i offsetu zostaną przez Amerykanów spełnione. O tym zadecyduje dopiero przedstawienie przez stronę amerykańską oferty LOA i jej akceptacja przez MON, a także, wcześniejsze zawarcie umów offsetowych, co jest wymogiem polskiego prawa.

  Jak możemy przeczytać w podpisanym dokumencie:

  „Niniejsze Memorandum Intencji nie jest uważane za prawnie wiążące na mocy prawa międzynarodowego. Dokument nie daje żadnego upoważnienia do wykonywania jakiejkolwiek pracy, ani nie obliguje do żadnego wiążącego zobowiązania na mocy prawa krajowego Stanów Zjednoczonych lub Polski do dokonania lub zapewnienia jakiegokolwiek wkładu finansowego lub niefinansowego lub dostawy jakiegokolwiek systemu przeznaczonego do obrony lub realizowania jakiejkolwiek formy obrony dla każdej ze stron pod jakimkolwiek warunkiem.

  Zastępca szefa MON wskazuje także, że memorandum ma „stanowić impuls dla amerykańskiej administracji, aby doprowadziła do realizacji kontraktu”.

Zakres oferty dla pierwszej fazy

  Najważniejsze zapisy memorandum dotyczą zakresu planowanej oferty dla Polski. Zapisano w nim, że Stany Zjednoczone przekażą Polsce ofertę LOA podzieloną na dwie fazy. Oferta dla fazy pierwszej ma zostać przekazana w terminie do grudnia 2017 roku, natomiast LOA dla drugiej fazy przewidziano na koniec 2018 roku.

  W pierwszej fazie, Stany Zjednoczone zamierzają zaoferować Polsce dostawę dwóch baterii (czterech jednostek ogniowych FU, ang. Fire Units) systemu Patriot w konfiguracji 3+ (PDB-8) wykorzystywanej przez Armię Stanów Zjednoczonych, z rakietami PAC-3 MSE, czteroma sektorowymi stacjami radiolokacyjnymi AN/MPQ-65 oraz systemem dowodzenia IBCS. Przewidywany czas dostawy to 2022 rok, a osiągnięcie zdolności operacyjnej oczekiwane jest w 2023 roku.

  Wiceminister Bartosz Kownacki wskazuje dodatkowo, że 2022 rok to jest najpóźniejszy termin realizacji dostaw dla tej fazy zamówienia i resort obrony spodziewa się ich szybszego zakończenia. Ma to zależeć od postępu w opracowaniu i rozpoczęcia fazy produkcji małoseryjnej LRIP systemu IBCS. Niestety, ewentualne przyśpieszenie dostaw nie ma odzwierciedlenia w podpisanym memorandum, choć nie można wykluczyć, że taka opcja znajdzie się w ofercie LOA. 

  Dostawy w pierwszej fazie obejmują komponenty, które już istnieją (radary AN/MPQ-65 i rakiety PAC-3 MSE) lub występuje akceptowalne ryzyko rozpoczęcia ich produkcji do 2022 roku (system dowodzenia IBCS).

  Warto podkreślić, że wcześniejsze wymagania strony polskiej dotyczyły rozpoczęcia dostaw od 2019 roku, obecnie mowa jest dopiero o 2022 roku. Trzyletnie opóźnienie wynika głównie z opisanego już stanu realizacji programu AIAMD i opracowywanego w jego zakresie systemu dowodzenia IBCS. Biorąc pod uwagę aktualny harmonogram programu AIAMD można zakładać, że elementy systemu IBCS dla pierwszych dwóch polskich baterii zostaną wyprodukowane w ramach wstępnej produkcji LRIP, a Polska będzie poza Stanami Zjednoczonymi pierwszym zagranicznym użytkownikiem tego systemu.

  Biorąc pod uwagę, że system IBCS ma się stać filarem wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej US Army, a według planów MON także polskiego, opóźnienie dostaw o 3 lata, ale dzięki temu zapewnienie, że zostaną one zrealizowane już z sieciocentrycznym systemem IBCS, naszym zdaniem jest uzasadnione. Alternatywnym rozwiązaniem byłyby szybsze dostawy (prawdopodobnie tylko o ok. 2 lata), ale z systemem dowodzenia o zamkniętej architekturze nie spełniającym wymogów Sił Zbrojnych RP, który musiałby później i tak zostać wymieniony na inny. Spowodowałoby to wyższe koszty i co może nawet bardziej istotne, konieczność ponownego szkolenia operatorów. Wybór taki, utrudniłby również możliwość włączenia do systemu polskich sensorów.   

  Rozpoczęcie dostaw w 2022 roku, czyli praktycznie za 5 lat nie jest aż tak odległym terminem jak się może wydawać, jeśli uwzględni się konieczność wcześniejszego pełnego przeszkolenia obsługi i przygotowanie jednostek do przyjęcia nowego sprzętu. Jest to niezbędne, jeśli zgodnie z memorandum pierwsze jednostki ogniowe mają uzyskać zdolności operacyjne już w 2023 roku.

  Nieco może dziwić, że biorąc pod uwagę planowaną realizację dostaw dopiero w 2022 roku, nie pozyskamy pierwszych baterii już z nową dookólną stacją radiolokacyjną Raytheon AESA GaN. Wynikać to może z co najmniej z dwóch powodów. Na początku bieżącego roku producent deklarował, że będzie mógł dostarczyć ten typ stacji w cztery lata od daty zawarcia kontraktu (czyli teoretycznie na przełomie lat 2021/2022). Nie można wykluczyć, że były to jednak zbyt optymistyczne zapowiedzi. Drugi powód może wynikać z tego, że Polska nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji, że zakupi ten typ radaru. Być może, chcemy jednak kupić taki sam radiolokator, jaki wybierze US Army w ramach programu LTAMDS.  

  Jeśli dojdzie do podpisania umów offsetowych i akceptacji LOA, realizacja pierwsze fazy obarczona będzie ryzykiem, wynikającym głównie z zakończenia prac badawczo-rozwojowych i rozpoczęcia produkcji systemu IBCS.

IBCS Prototype Shelter Fot.NG

Prototyp kontenerowego stanowiska dowodzenia i kierowania walką EOC systemu IBCS z rozłożonym 15 m teleskopowym masztem i anteną znajdującą się na jego szczycie zapewnijącą radiowe połączenie EOC z siecią kontroli ognia IFCN. Fot. Northrop Grumman

Zakres oferty dla drugiej fazy

  Faza druga realizacji polskiego zamówienia dotyczyć ma dostawy pozostałych 6 baterii systemu Patriot w konfiguracji docelowej. Za wyjątkiem wskazania, że oferta LOA dla tej fazy jest planowana na koniec 2018 roku, w memorandum zapisano jedynie, że

  „Stany Zjednoczone  zamierzają kontynuować, w ramach przepisów ustawowych oraz regulacji instytucji Security Cooperation integrację rakiet SkyCeptor, radaru 360 stopni – Active Electronically Scanned Array (AESA) i polskich sensorów dla polskiej architektury systemu WISŁA”.

  Dodatkowo, zawarto  tu zastrzeżenie, że

  „Zdolność Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych do wdrożenia systemu uwarunkowanie jest otrzymaniem dodatkowych informacji technicznych i harmonogramu pozyskania systemu z Polski oraz uzyskaniem zgód władz wyższego szczebla”.

  Powyższe zapisy są bardzo ogólne i wskazują jedynie, że Polska oczekuje w fazie drugiej dostawy systemu Patriot z rakietami SkyCeptor i dookólnymi stacjami radiolokacyjnymi AESA, a także włączenia do systemu wspomnianych już polskich sensorów (P-18PL i PET/PCL). Dodatkowo, w docelowej konfiguracji znajdą się zapewne także rakiety PAC-3 MSE i oczywiście system IBCS.

  Polskie wymagania w tym zakresie są na tyle nieprecyzyjne, że Amerykanie oczekują dodatkowych informacji. Realizacja tej fazy wiąże się z koniecznością opracowania pocisku rakietowego SkyCeptor i dokończenia prac badawczo-rozwojowych w zakresie radarów. Całość będzie wymagała jeszcze integracji i przetestowania.

  Co może być najtrudniejsze, część produkcji będzie musiała zostać zrealizowana już przez firmy polskiego przemysłu obronnego. Aby było to możliwe, wcześniej będzie musiał zostać przeprowadzony proces transferu technologii i wybudowana w Polsce infrastruktura produkcyjna. W rezultacie dziś trudno jest określić nawet przybliżone terminy rozpoczęcia i zakończenia dostaw w ramach tej fazy, podobnie jak jej koszty. Realizacja fazy drugiej obarczona będzie wysokim ryzykiem co powoduje, że przesłanie dla niej oferty LOA w terminie do końca 2018 roku także może nie być realne.

  Poniżej omówimy problemy i ryzyka dla poszczególnych komponentów planowanych do nabycia w ramach tej fazy.

SkyCeptor

  Ma to być nowy, zaawansowany pocisk przechwytujący z głowicą kinetyczną (hit-to-kill), opracowywany z myślą o zwalczaniu taktycznych rakiet balistycznych, ale także celów aerodynamicznych takich jak: samoloty, pociski manewrujące, bezzałogowe statki powietrzne itp. Jego konstrukcja ma bazować na izraelsko-amerykańskim pocisku Stunner produkowanym już seryjnie przez firmę Rafael i opracowanym wspólnie z koncernem Raytheon dla izraelskiego systemu obrony powietrznej David’s Sling. SkyCeptor ma być efektywny kosztowo, jego cena ma być kilkukrotnie niższa od rakiet PAC-3 MSE. W polskiej konfiguracji systemu Patriot drogie PAC-3 MSE mają być przeznaczone głównie do zwalczania najbardziej wymagających celów, takich jak głowice taktycznych pocisków balistycznych, natomiast tańszy SkyCeptor ma służyć do zwalczanie wszelkich innych celów.  Amerykańska Armia w tej roli wykorzystuje obecnie pocisk PAC-2 GEM-T, który jednak za kilka lat (w USA) zamierza się wycofać z użytkowania. Ich planowane wycofanie to jednak tylko jeden z powodów wyboru SkyCeptora przez stronę polską. Aby zapewnić udział polskiego przemysłu obronnego w realizacji zamówienia na poziomie minimum 50% wartości kontraktu (czego oczekuje MON) konieczna jest produkcja choć jednego z planowanych do pozyskania typów efektorów w Polsce. W przypadku pocisków PAC-3 MSE nie ma na to szans. Natomiast dla wszystkich podzespołów  rakiety GEM-T uzyskanie stosownej, amerykańskiej zgody może być trudniejsze niż dla SkyCeptora, którego bazowa wersja Stunner została opracowana na zlecenie izraelskie. Najważniejszymi powodami wyboru SkyCeptora jest jednak zdecydowanie bardziej nowoczesna konstrukcja oraz chęć wykorzystania tego typu pocisku również jako efektora w programie pozyskania zestawów rakietowych obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew. Nie można też wykluczyć, że na bazie Stunnera powstanie wersja powietrze-powietrze tego pocisku, która mogłaby być wykorzystywana na użytkowanych przez Polskę samolotach wielozadaniowych F-16.

  Choć uzyskano już wstępną zgodę na integrację SkyCeptora z polską wersją systemu Patriot, na drodze do jego pozyskania stoi jeszcze kilka istotnych problemów i ryzyk. Po pierwsze, taki pocisk dziś nie istnieje. Konieczne jest przeprowadzenie prac projektowo-konstrukcyjnych, polegających na wymianie niektórych podzespołów rakiety Stunner. Mowa tu o elementach dla  których nie można uzyskać zgody na przekazanie technologii lub które muszą być dostosowane do standardów NATO. Po drugie, prace takie powinny zostać przeprowadzone przy współpracy z polskim przemysłem obronnym, co może skomplikować cały proces. Po trzecie konieczne będzie wcześniejsze przekazanie technologii stronie polskiej i wybudowanie w Polsce wymaganej infrastruktury produkcyjnej. W końcu po czwarte, może powstać problem z realizacją tego zamówienia w trybie FMS, ponieważ pocisk ten nie znajduje się aktualnie na wyposażeniu sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych.

Stunner. IMOD

Testowe wystrzelenie izraelsko-amerykańskiego pocisku Stunner, który po modyfikacjach, pod nazwą SkyCeptor ma się stać jednym z dwóch typów efektorów przewidzianych dla docelowej konfiguracji "polskiego Patriota". Fot. IMOD

Radary

  Omawianie planowanych do pozyskania stacji radiolokacyjnych wykrywania celów i kierowania ogniem  rozpocznijmy od fazy pierwszej dostaw. W jej zakresie planujemy zakup czterech sektorowych stacji AN/MPQ-65. Polska była zainteresowana tylko ich wypożyczeniem lub możliwością  późniejszego odsprzedania, jednak okazało się to niemożliwe. Wyrazem tego jest następujący fragment zapisany w memorandum:

  „Stany Zjednoczone nie są w stanie dostarczyć bieżących radarów w konfiguracji PATRIOT w celu wypożyczenia lub późniejszego odkupu”.

  W treści memorandum nie wskazano bezpośrednio jaki typ radaru Polska planuje pozyskać w ramach drugiej fazy dostaw. Jedynie z wcześniejszych informacji oraz zapisów dotyczących offsetu możemy domyślać się, że najprawdopodobniej będzie to wspominana już dookólna stacja Raytheon AESA GaN.

  W takim wariancie głównym ryzykiem pozostaje zakończenie prac badawczo-rozwojowych oraz to, że Polska może stać się jedynym użytkownikiem tej stacji (przynajmniej do czasu znalezienia innych chętnych na jej zakup), jeśli w ramach programu LTAMDS, amerykańska Armia wybierze inny radar. Oznaczać to może wysokie koszty zakupu i eksploatacji oraz nieco ograniczoną kompatybilność „amerykańskiego” Patriota z tym „polskim”.

  Konieczność wyboru jako docelowego rozwiązania dookólnego radaru Raytheon AESA GaN wynika częściowo z zakresu offsetu, obejmującego wymóg pozyskania technologii AESA GaN. Resort obrony planuje, że cały offset zostanie wynegocjowany i podpisany jeszcze przed rozpoczęciem dostaw w ramach pierwszej fazy. Umowy offsetowe podpisywane będą przy tym z firmami, a nie z rządem Stanów Zjednoczonych. Jeśli więc Polska będzie chciała pozyskać technologię AESA GaN, firmy wchodzące w skład polskiego przemysłu obronnego będą musiały podpisać umowę offsetową z amerykańską firmą, która tę technologię przekaże. Trudno sobie wyobrazić, aby Raytheon miał udostępnić polskim firmom technologię AESA GaN, bez gwarancji otrzymania zamówienia na radary będące w ofercie tego koncernu.

  Gdyby jednak Polska miała zdecydować się na wybór innego typu docelowej stacji radiolokacyjnej kierowania ogniem, będzie to rodzić kilka potencjalnych problemów. Po pierwsze, jaka firma miałaby udostępnić technologię AESA GaN, kiedy jeszcze nie wiadomo, kto będzie dostawcą tych radarów. Po drugie, co zrobimy z radarami AN/MPQ-65 zakupionymi w fazie pierwszej.  I po trzecie, harmonogram wyboru radaru przez US Army w ramach programu LTAMDS może znacząco  opóźnić realizacji fazy drugiej programu Wisła.

Patriot_radar360 Fot. MN

Model dookólnego radaru Patriot AESA GaN prezentowany w czasie ubiegłorocznej edycji Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Fot. Marcin Niedbała

Polskie sensory

  Treść memorandum potwierdza także, że Polska będzie wymagała włączenia do architektury systemu Patriot krajowych sensorów. Minimum chodzi tu o stację radiolokacyjną wczesnego wykrywania P-18PL i system radiolokacji pasywnej PET/PCL, opracowywane przez PIT-RADWAR S.A. i firmy współpracujące. Oba te projekty znajdują się aktualnie na etapie prac rozwojowych realizowanych z dofinansowaniem z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Aby w/w radiolokatory mogły współpracować z systemem dowodzenia IBCS konieczne jest zaimplementowanie w ich konstrukcji odpowiednich interfejsów komunikacji lub opracowanie zestawów adaptacyjnych, tzw. A-kitów, które będą pełniły rolę pośrednika przy komunikacji z IBCS. Niezbędne będzie również przeprowadzenie testów ich funkcjonowania w docelowym środowisku. Na to wszystko potrzeba czasu i pieniędzy.

Offset i współprodukcja

  Polskie wymagania dotyczące offsetu zostały w memorandum określone w akapicie o następującej treści:

  „Dodatkowo, Stany Zjednoczone będą zmierzały do przeniesienia (udostępnienia)  maksymalnego poziomu technologii, dozwolonej w ramach polityki Stanów Zjednoczonych, związanej z 69 obszarami, które zawierają 12 obszarów krytycznych przedstawionych przez stronę polską i przekazanymi wcześniej w oficjalnym trybie stronie amerykańskiej. Obszary te obejmują między innymi technologie związane z nowym radarem i pociskiem SkyCeptor”.

  Treść tego akapitu należy jednak naszym zdaniem czytać łącznie z innym fragmentem memorandum, w którym stwierdza się, że

  „Departament Obrony Stanów Zjednoczonych zamierza niezwłocznie przekazać wymagane zdolności przy jednoczesnym przestrzeganiu praw i przepisów Stanów Zjednoczonych. W szczególności Stany Zjednoczone będą przestrzegać wszystkich pozwoleń na transfer technologii, a także zgód i aprobat Kongresu.

  Użyte w w/w fragmentach słowa: „będą zmierzały”, „zamierza”, „będą przestrzegać” jasno wskazują, że choć z Amerykanie mają świadomość wymaganego przez Polskę zakresu offsetu, to jednak wszystkich stosownych zgód i aprobat jak dotąd nie udzielono, a ich uzyskanie może napotkać na problemy.

  Polski resort obrony zakłada, że przed planowanym podpisaniem umowy na dostawy w ramach pierwszej fazy, zostaną podpisane umowy offsetowe obejmujące wszystkie 69 wymagań offsetowych. Biorąc pod uwagę, że oferta LOA na pierwszą fazę ma zostać przekazana Polsce do grudnia tego roku, zostało bardzo mało czasu do ustalenia ostatecznych warunków offsetu.  Pełna realizacja wymagań offsetowych i uzyskanie wymaganych pozwoleń zgodnie z przepisami Stanów Zjednoczonych to duże wyzwanie stojące  przed negocjatorami w najbliższych miesiącach. Jednocześnie brak pozytywnych rezultatów w tym obszarze stanowi jedno z największych zagrożeń dla realizacji programu Wisła w obecnej formie.

  Odrębny problem, który będzie miał wpływ na harmonogram realizacji dotyczy zdolności polskiego przemysłu obronnego do implementacji technologii przekazanych w ramach offsetu. Co w praktyce oznacza bowiem transfer takich krytycznych dla MON technologii jak AESA GaN czy rakiet SkyCeptor? Aby była możliwość ich produkcji i serwisu w Polsce musi powstać do tego celu stosowna infrastruktura, a także konieczne będzie przeszkolenie pracowników (i być może również zatrudnienie dodatkowych) oraz wdrożenie niezbędnych procedur: produkcji, serwisu, testów i odbiorów. Warto zadać pytanie, czy pełne koszty z tym związane zostaną poniesione przez Amerykanów w ramach offsetu, czy też będą musiały zostać częściowo pokryte przez polskie firmy? Dodatkowo, niezależnie kto za to zapłaci, na działania te będzie potrzeba sporo czasu.

Wpływ Wisły na program Narew

  Aktualne warunki programu Wisła mają zasadnicze znaczenie dla kształtu i przebiegu realizacji programu pozyskania zestawów obrony powietrznej krótkiego zasięgu kryptonim Narew. Przewiduje się bowiem, że w Narwi zostanie wykorzystany system dowodzenia IBCS, a podstawowym efektorem mają być w niej pociski rakietowe SkyCeptor (być może w wersji o krótszym zasięgu). Planuje się również, że opracowywane przez PIT-RADWAR S.A. dla systemu Narew stacje radiolokacyjne kierowania ogniem kr. Sajna, mogą otrzymać moduły AESA GaN pozyskane w ramach offsetu programu Wisła. Oznacza to, że obecnie nie ma już praktycznie szans, aby jakiekolwiek dostawy w ramach programu Narew zostały zrealizowane do 2022 roku, czyli w zakresie PMT na lata 2017-2022.

  Z drugiej jednak strony, dzięki planowanemu offsetowi w programie Wisła istnieje spora szansa, że realizacja programu Narew będzie możliwa w przyszłości głównie siłami polskiego przemysłu.

PAC-3-MSE-Fot.LM

Jedynym pewnym, obecnie produkowanym seryjnie elementem docelowej konfiguracji "polskiego Patriota" planowanym do zakupu już w pierwszej fazie są pociski rakietowe PAC-3 MSE, mające zapewnić m.in. zdolność do zwalczania rosyjskich taktycznych rakiet balistycznych Iskander. Fot. Lockheed Martin

Podsumowanie

  Pozyskanie zestawów rakietowych obrony powietrznej średniego zasięgu kryptonim Wisła było najważniejszym priorytetem Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP (PMT) na lata 2013-2022 opracowanego za rządów koalicji PO-PSL i jest nadal w zaktualizowanej wersji tego dokumentu na lata 2017-2022, zatwierdzonej przez Ministra ON Antoniego Macierewicza. Potrzebę realizacji tego programu wskazano także w zakończonym w tym roku Strategicznym Przeglądzie Obronnym. Bez pozyskania zestawów rakietowych tej klasy inne zadania przewidziane w PMT nie mają większego sensu, bowiem w przypadku współczesnego pola walki i potencjalnego wystąpienia konfliktu o dużej intensywności, bez silnej oraz nowoczesnej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej nie ma możliwości prowadzenia skutecznej operacji obronnej, a także ochrony infrastruktury krytycznej.

  Opisana w memorandum konfiguracja docelowa system Patriot oczekiwana przez Polskę jest bardzo ambitna i system taki powinien spełnić większość wymagań taktyczno-technicznych określonych przez Siły Zbrojne RP. Jeśli jej wdrożenie się powiedzie, Polska będzie posiadała jeden z najnowocześniejszych systemów obrony powietrznej tej klasy na świecie i co istotne, będzie to system kompatybilny z używanym przez US Army.

  Jednocześnie, dla wymaganej przez Polskę konfiguracji przewidzianej do realizacji w ramach drugiej fazy, w naszej ocenie zachodzi duże prawdopodobieństwo wystąpienia problemów technicznych i organizacyjnych, opóźnień i przekroczenia zakładanych kosztów. 

  Jeśli mówimy o kosztach, to warto zwrócić uwagę na opublikowane w dniu 11 lipca br. przez amerykańską Agencję ds. współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa DSCA (ang. Defense Security Cooperation Agency) informacje dotyczące szacowanej wartości rumuńskiego zamówienia na 7 jednostek ogniowych (FU) systemu Patriot, w tej samej konfiguracji 3+ którą oczekuje Polska, jednak bez systemu IBCS i offsetu. Podana szacunkowa wartość tego zamówienia to 3,9 mld USD, co daje uśrednioną cenę ok. 557 mln USD za pojedynczą jednostkę ogniową. Jeśli uwzględnimy, że Polska planuje zamówić łącznie 16 jednostek ogniowych, to licząc proporcjonalnie otrzymujemy kwotę na poziomie 8,9 mld USD, czyli ok. 33 mld PLN (przy kursie 3,7 PLN za 1 USD). Choć wartości zamówień szacowanych przez DSCA często są zawyżone, to z drugiej strony Polska oczekuje jednak znacznie więcej niż Rumunia: radary dookólne zamiast sektorowych, rakiety SkyCeptor zamiast PAC-2 GEM-T, system dowodzenia IBCS, współudział w produkcji i w końcu znaczący zakres offsetu, który nie jest za darmo. Wniosek z tego może być tylko jeden (i nie wynika on tylko z oferty dla Rumunii)…

  Przy obecnym zakresie przedmiotu zamówienia i przy postawionych wymaganiach offsetowych oraz uwzględniając podział zamówienia na dwie fazy, naszym zdaniem istnieje wysokie ryzyko (graniczące z pewnością) znacznego przekroczenia całkowitego budżetu projektu określonego na kwotę 30 mld PLN. Można się spodziewać, że to Amerykanie będą dyktowali warunki cenowe, szczególnie dla drugiej fazy, kiedy to MON będzie miało już związane ręce podpisanymi umowami offsetowymi oraz na dostawy zaplanowane w ramach pierwszej fazy.

  Były Minister ON Tomasz Siemoniak w wypowiedzi dla telewizji TVN stwierdził, że należy postąpić podobnie jak Rumunia czy Szwecja i zakupić system Patriot w obecnie produkowanej wersji, z gwarancją dostaw w ciągu 2-3 lat. Wyraził także obawę, że spełnienie obecnych wymagań określonych przez Polskę to będzie „pogoń za jakimiś mirażami”. Zakup systemu Patriot w obecnej wersji miałby jednak co najmniej dwie poważne wady. System taki nie spełniałby wymagań określonych przez Siły Zbrojne RP i już za kilka lat konieczna byłaby jego gruntowna i kosztowna modernizacja.

  Wynikające z treści memorandum trzyletnie opóźnienie rozpoczęcia dostaw w stosunku do wcześniejszych planów można zaakceptować, choć wpłynie ono także na późniejszą realizację programu Narew i oznacza, że przez kolejne cztery lata Polska nie będzie posiadała ani jednej nowoczesnej baterii obrony powietrznej krótkiego i średniego zasięgu. Dużo większy niepokój może budzić jednak brak terminu rozpoczęcia i zakończenia dostaw przewidzianych w ramach drugiej fazy zamówienia. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że wdrażanie programu Wisła może zakończyć się dopiero po 2030 roku. 

  Wiceminister Bartosz Kownacki komentując podpisane memorandum stwierdził, że „ma nadzieję”, że cały system zostanie pozyskany i będzie funkcjonował w ciągu najbliższych 10 lat (czyli do ok. 2027 roku). Wydaje się jednak, że są to bardziej deklaracje życzeniowe, niż mające realnej podstawy. 

  Pełna realizacja przewidzianego dla programu Wisła offsetu oraz osiągnięcie współczynnika produkcji systemu przez polski firmy na oczekiwanym poziomie minimum 50% wartości zamówienia będzie dla nich dużą szansą na dokonanie skoku technologicznego. Niestety, memorandum tego jeszcze nie gwarantuje. 

  Na zakończenie warto podkreślić, że niezależnie od tego co dziś mówi kierownictwo MON i opozycja, a także co napisano w tym artykule, podpisane memorandum - jak sama jego nazwa wskazuje - jest jedynie wyrazem intencji stron, a realna ocena stanu programu Wisła oraz weryfikacja polskich wymagań, zarówno co do dostaw jak i offsetu, w tym ich wycena, nastąpi dopiero na etapie podpisania umów offsetowych oraz akceptacji LOA dla pierwszej fazy dostaw, co powinno nastąpić na przełomie 2017 i 2018 roku.

  Z pełną treścią podpisanego memorandum oraz wystąpieniem szefa MON Antoniego Macierewicza mającym miejsce z tej okazji można zapoznać się TUTAJ.

Tomasz Dmitruk




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Pokonać pancerz! Część II - „A ile to przebija?”, czyli o szacunkach i metodologii słów kilka

Pokonać pancerz! Część II - „A ile to przebija?”, czyli o szacunkach i metodologii słów kilka

Wielokrotnie można spotkać się z różnymi wartościami podawanym dla środków przeciwpancernych. Czytelnicy interesujący się pojazdami pancernymi są w...

więcej polecanych artykułów