Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2018-05-13 07:13:30

Nad Wisłą bezpieczniej?

     W dniu 28 marca br. w warszawskiej siedzibie PIT-RADWAR S.A. minister ON Mariusz Błaszczak podpisał umowę ramową o łącznej szacunkowej wartości 4,75 mld USD na dostawy do 2022 roku przeciwlotniczych i przeciwrakietowych zestawów rakietowych średniego zasięgu IBCS/Patriot w ramach I fazy programu znanego pod kryptonimem Wisła. O wysokiej randze wydarzenia świadczył fakt, że w uroczystości uczestniczył m.in. prezydent RP i zwierzchnik Sił Zbrojnych Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki oraz ambasador USA w Polsce Paul W. Jones. Czy podpisany kontrakt to sukces jak twierdzą zgodnie najważniejsi decydenci? Czy zarzuty stawiane przez opozycje dotyczące: zbyt wysokiej ceny, późnego terminu dostaw, słabego offsetu oraz braku rozwiązania pomostowego są uzasadnione? I czy w końcu - jak powiedział szef MON - zawarcie umowy realnie spowoduje, że „nad Wisłą będzie bezpieczniej”? To tylko niektóre z pytań na które postaramy się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

Uwarunkowania

  Możliwe zagrożenia z powietrza od czasów I wojny światowej systematycznie rosną i mają coraz większe znaczenie na współczesnym polu walki. Początkowo były to tylko samoloty, obecnie zalicza się do nich także: śmigłowce, bezzałogowe statki powietrzne (BSP), pociski rakietowe powietrze-ziemia, amunicję artyleryjską, rakietową i moździerzową oraz najtrudniejsze do zwalczania - pociski manewrujące i balistyczne. Te ostatnie stanowią zagrożenie, któremu Siły Zbrojne RP do tej pory nie były w stanie przeciwdziałać. Sytuację komplikuje dodatkowo możliwość równoczesnego użycia w/w środków ataku z powietrza, co istotnie podnosi wymagania dla systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Należy także wspomnieć o rozwijanych obecnie technologiach związanych z bronią hipersoniczną (o prędkości kilkukrotnie przekraczającej prędkości dźwięku), do przeciwdziałania której będą musiały dopiero zostać opracowane nowe rodzaje systemów obronnych, ponieważ możliwości tych aktualnie wykorzystywanych są niewystarczające.

  W większości konfliktów międzynarodowych, jakie miały miejsce na świecie w okresie ostatnich lat intensywnie wykorzystywano lotnictwo, a obrona powietrzna miała zasadnicze znaczenie. Potwierdza to tezę, że jej rola w warunkach współczesnego pola walki jest kluczowa dla bezpieczeństwa państwa i możliwości prowadzenia operacji wojskowych przez wojska lądowe, lotnictwo czy też marynarkę wojenną. Posiadanie przewagi w powietrzu uniemożliwia przeciwnikowi swobodne prowadzenie działań bojowych na lądzie i na morzu. Polska, jako kraj graniczny NATO powinna posiadać jak najbardziej nowoczesną i skuteczną obronę powietrzną, która w razie wystąpienia konfliktu musi być zdolna do odparcia pierwszych ataków i zapewnienia bezpiecznego przyjęcia wsparcia ze strony wojsk Sojuszu. W skład tak rozumianej obrony powietrznej powinny wchodzić lądowe i morskie systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, lotnictwo myśliwskie oraz jednostki walki elektronicznej.

  Jak słusznie zwrócił uwagę w jednym ze swoich artykułów gen. dyw. pil. dr Leszek Cwojdziński, były szef Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON, „rola poszczególnych komponentów obrony powietrznej jest jednakowo ważna. Komponenty te realizują zadania zarówno wspólnie, jak i niezależnie od siebie. Działania lotnictwa myśliwskiego nie mogą być zastąpione przez naziemną obronę powietrzną (tj. obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową) i odwrotnie. Aby to zadanie mogło być realizowane, naziemna obrona powietrzna, poza środkami rażenia w postaci rakiet musi posiadać zdolność do wykrywania, śledzenia, identyfikacji i zwalczania celów powietrznych. Wczesne rozpoznanie przeciwnika powietrznego stwarza warunki do wyboru właściwych środków rażenia celem niedopuszczenia do wykonania przez przeciwnika uderzenia powietrznego na bronione obiekty. Każdy z elementów obrony powietrznej jest jednakowo ważny i powinien być systematycznie rozwijany, zgodnie zasadą, że o trwałości „łańcucha” decyduje jego najsłabsze ogniwo a o jakości i trwałości całego systemu obrony powietrznej decyduje jego najsłabszy element”.

  Po wstąpieniu w 1999 roku Polski do NATO w obszarze obrony powietrznej nastąpiło wiele zmian zarówno w strukturach Sił Zbrojnych RP, jak i w sprzęcie. Dokonano unowocześnienia części potencjału, między innymi poprzez nabycie 48 wielozadaniowych samolotów bojowych F-16 oraz zakup kilkunastu, stosunkowo nowoczesnych, trójwspółrzędnych naziemnych stacji radiolokacyjnych na potrzeby 3. Wrocławskiej Brygady Radiotechnicznej. Mowa tu o stacjonarnych radarach dalekiego zasięgu, trzech typu RAT-31DL i trzech typu NUR-12M wchodzących w skład NATO-wskiego systemu wczesnego ostrzegania Backbone, czy też 12 mobilnych stacjach średniego zasięgu NUR-15M Odra zamówionych w latach 2006-2013. Podpisanie umowy na pozyskanie kolejnych 11 radarów tego typu planowane jest w najbliższych miesiącach. Na potrzeby pododdziałów rozpoznania radioelektronicznego Sił Powietrznych kupiono także m.in. stacje rozpoznania pokładowych systemów elektronicznych PRP-25M i PRP-25S wchodzących w skład systemu Gunica. Najmniej odczuwalne działania poczynione zostały w zakresie naziemnych środków rażenia obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Choć pod koniec lat 80. planowano zakup zestawów rakietowych obrony powietrznej średniego zasięgu (ZROP-SZ) S-300P zdolnych już do zwalczania głowic taktycznych pocisków balistycznych, to ostatecznie nie doszło do tej transakcji.  Później analizowano m.in. odkupienie od Niemiec ZROP-SZ Patriot w wersji PAC-2, czy też nabycie norweskich zestawów rakietowych obrony powietrznej krótkiego zasięgu (ZROP-KZ) NASAMS, jednak również z tych opcji zrezygnowano. W rezultacie od 1987 roku, czyli przez 31 lat na potrzeby Sił Zbrojnych RP nie pozyskano żadnego nowego ani używanego zestawu rakietowego obrony powietrznej dalekiego, średniego, ani krótkiego zasięgu. Kupowano jedynie przenośne wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych Grom i Piorun bardzo krótkiego zasięgu (do 6,5 km) oraz wyposażone w nie Samobieżne Przeciwlotnicze Zestawy Rakietowe Poprad, a także zestawy artyleryjsko-rakietowe Pilica.

  Warto także przypomnieć, że polska jako członek Paktu Północnoatlantyckiego zadeklarowała udział w tworzeniu architektury systemu obrony przeciwrakietowej NATO (NATO BMD). Działania te wiążą się ze współpracą ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie budowy bazy Aegis Ashore w Redzikowie, stanowiącej element amerykańskiego systemu przeciwrakietowego Aegis BMD. Zadanie realizowane jest w ramach III etapu programu EPAA (European Phased Adaptive Approach), czyli amerykańskiego wkładu w budowę europejskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Program EPAA jest jednym z komponentów systemu NATO BMD. Drugim jest Aktywny Warstwowy System Obrony Przeciwrakietowej Teatru Działań ALTBMD (Active Layered Theatre Ballistic Missile Defense), w którego realizacji Polska także uczestniczy. Zostały do niego włączone znajdujące się na terenie naszego kraju stacje radiolokacyjne wczesnego ostrzegania RAT-31DL. Trzeci komponent NATO BMD to budowanie własnych, narodowych zdolności w tym obszarze, do których należy zaliczyć planowane pozyskanie przez Polskę ZROP-SZ IBCS/Patriot. W razie potrzeby, będą one mogły zostać włączone również do systemu ALTBMD.

Stan obecny

  Aktualnie w Siłach Zbrojnych RP najważniejszą jednostką wyposażoną w naziemne środki rażenia obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej jest 3. Warszawska Brygada Rakietowa Obrony Powietrznej z Sochaczewa. W jej składzie znajduje się sześć dywizjonów rakietowych Obrony Powietrznej (OP): 

  • 32. Wieliszewski Dywizjon Rakietowy OP z Olszewnicy Starej;
  • 33. Dywizjon Rakietowy OP z Gdyni-Grabówek;
  • 34. Śląski Dywizjon Rakietowy OP z Bytomia;
  • 35. Skwierzyński Dywizjon Rakietowy OP ze Skwierzyna;
  • 36. Dywizjon Rakietowy OP z Mrzeżyna;
  • 37. Sochaczewski Dywizjon Rakietowy OP z Sochaczewa-Bielice.

  Ich wyposażenie stanowi jeden zestaw rakietowy obrony powietrznej dalekiego zasięgu (ZROP-DZ) S-200C Wega oraz 17 ZROP-KZ S-125 Newa-SC. W dywizjonach rakietowych (dr) OP: 32., 33., 34., 35. i 37. znajdują się po trzy ZROP-KZ S-125 Newa-SC, natomiast na stanie 36. dr OP z Mrzeżyna znajduje się jeden ZROP-DZ S-200C Wega i dwa ZROP-KZ S-125 Newa-SC.

S-200 Wega 36.drop

Wyrzutnia i pocisk 5W28 ZROP-DZ S-200 Wega. Zgodnie z zapewnieniami DGRSZ zestaw Wega będący na stanie dywizjonu z Mrzeżyna jest nadal operacyjny. Fot. 36. Dywizjon Rakietowy OP.

  Przeciwlotniczy zestaw rakietowy S-200C Wega jest systemem o zdolności rażenia celów na odległość do 255 km, wyposażonym w 6 wyrzutni stacjonarnych i wykorzystującym pociski rakietowe 5W28 z półaktywnym systemem naprowadzania na cel, napędzane przez cztery silniki startowe na paliwo stałe oraz silnik marszowy na paliwo ciekłe. Jest to zmodernizowana wersja zestawów S-200WE zakupionych przez Polskę w 1986 roku. Do wersji S-200C zostały one zmodernizowane w latach 1999-2001 przez Wojskowe Zakłady Uzbrojenia nr 2 w Grudziądzu, przy udziale naukowców z WAT.

Newa-SC-37.drop

Pierwszy filar obecnego systemu obrony powietrznej Polski - ZROP-KZ S-125 Newa-SC. Fot. 37. Dywizjon Rakietowy OP.

  Przeciwlotniczy zestaw rakietowy S-125 Newa-SC jest systemem o zdolności rażenia celów na odległość do 25 km, wyposażonym m.in. w stację naprowadzania rakiet SNR 125 SC na 8-kołowym podwoziu MAZ-543 i 3 mobilne, 4-prowadnicowe wyrzutnie na podwoziu gąsienicowym (T-55) i wykorzystującym dwustopniowe pociski rakietowe 5W27 z radiokomendowym systemem kierowania na cel, których silniki (dla obu stopni) zasilane są paliwem stałym. Obecnie eksploatowane przez Siły Zbrojne RP ZROP-KZ S-125 zakupione zostały przez Polskę w latach 1974-86 i zmodernizowane do wersji SC przez Wojskowe Zakłady Elektroniczne w Zielonce, również przy udziale WAT.

  Ostatnie zestawy rakietowe obrony powietrznej średniego zasięgu (ZROP-SZ) 2K11 Krug (o zasięgu do 50 km) wchodzące w skład wojsk obrony powietrznej zostały wycofane ze służby w 2011 roku wraz z rozformowaniem 61. Skwierzyńskiego Pułku Rakietowego Obrony Powietrznej. 

  Rakietowe systemy przeciwlotnicze znajdują się także na wyposażeniu Wojsk Lądowych. Niestety, są to również tylko ZROP-KZ, z których największym zasięgiem równym 24 km charakteryzuje się system 2K12 Kub.

  Wszystkie wymienione powyżej zestawy oparte są o radzieckie rozwiązania technologiczne z lat 70. ubiegłego wieku i zostały tylko częściowo zmodernizowane przez polski przemysł obrony. Nie są one w stanie zwalczać głowic taktycznych rakiet balistycznych, w związku czym Polska jest praktycznie bezbronna w przypadku potencjalnego ataku przy użyciu takich systemów jak 9K720 Iskander-M, czy nawet starszych 9K79M-1 Toczka-U. Mocno ograniczone są również ich możliwości wykrywania i niszczenia nowoczesnych pocisków manewrujących. Za wyjątkiem jednego stacjonarnego ZROP-DZ S-200C Wega, wszystkie zestawy rakietowe obrony powietrznej będące w dyspozycji Sił Zbrojnych RP charakteryzują się zasięgiem nie przekraczającym 25 km co powoduje, że nie mają one zdolności do zwalczania części potencjalnych zagrożeń, w szczególności lotnictwa taktycznego wyposażanego często w systemy uzbrojenia o zasięgu rażenia przekraczającym 25 km. Co chyba jednak najbardziej istotne, ze względu na swój wiek (ZROP-KZ Newa-SC mają od 32 do 44 lat) będą musiały zostać w najbliższych latach całkowicie wycofane z eksploatacji. Bez pozyskania nowych ZROP-SZ i ZROP-KZ już za kilka lat Polska może pozostać bez środków rażenia naziemnej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej o zasięgu ponad 7 km.

2K12 Kub 15 Gołdapski Pułk Przeciwlotniczy

Drugi filar obecnego systemu obrony powietrznej Polski, ZROP-KZ Wojsk Lądowych 2K12 Kub. Fot. 15. Gołdapski Pułk Przeciwlotniczy.

Wymagania Sił Zbrojnych RP

  Analizy dotyczące pozyskania nowych ZROP-SZ i ZROP-KZ rozpoczęły się w latach 2005-2007 opracowaniem Wstępnego Studium Wykonalności. W 2007 roku w celu integracji i modernizacji obrony przeciwlotniczej zostało powołane Szefostwo Obrony Przeciwlotniczej MON, w którym w latach 2008-2011 wykonano Pełne Studium Wykonalności. Równolegle, konieczność pozyskania ZROP-SZ została już uwzględniona w „Programie rozwoju Sił Zbrojnych RP w latach 2009-2018”. Wówczas zakładano jednak (głównie z powodu ograniczonych środków budżetowych) pozyskanie jedynie jednej lub dwóch baterii, przeznaczonych do ochrony obszaru Warszawy lub obszaru działań wojsk. Program przewidywał także zakup nowych ZROP-KZ, które miały zastąpić zestawy Newa-SC. Dalsze prace analityczne związane z pozyskaniem zestawów rakietowych obrony powietrznej przejął Inspektorat Uzbrojenia (IU), który miał zweryfikować Pełne Studium Wykonalności i opracować Wstępne Założenia Taktyczno-Techniczne (WZTT) na ZROP średniego i krótkiego zasięgu. We współpracy z innymi instytucjami IU opracował „Strategię pozyskania ZROP”, lecz decyzje dotyczące ich pozyskania wówczas nie zapadły.

  Tymczasem, na podstawie przeprowadzonych analiz, zgodnie z postanowieniem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego z dnia 8 listopada 2011 roku w sprawie określenia „Głównych kierunków rozwoju Sił Zbrojnych RP oraz ich przygotowań do obrony państwa na lata 2013-2022” wyszczególnione zostały priorytetowe kierunki rozwoju w obszarze modernizacji technicznej. Zgodnie z tym dokumentem, między innymi rozwój systemu obrony powietrznej, w tym przeciwrakietowej, objęty został priorytetem modernizacji technicznej.

  Następnie plany związane z pozyskanie ZROP zostały doprecyzowane w uchwale Rady Ministrów w sprawie „Szczegółowych kierunków przebudowy i modernizacji Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2013-2018” przyjętej 25 września 2012 roku, w „Programie rozwoju Sił Zbrojnych RP w latach 2013-2022” również z 2012 roku oraz w będącym jego pochodną „Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022” (PMT) zatwierdzonym 11 grudnia 2012 roku. W PMT określono 14 priorytetowych programów operacyjnych, a jeden z nich dotyczył Systemu Obrony Powietrznej. Zakładał on realizację szeregu zadań związanych z budową wielowarstwowej obrony powietrznej, w tym pozyskanie 8 baterii ZROP-SZ kryptonim Wisła (6 do 2022 roku) oraz 19 baterii ZROP-KZ kryptonim Narew (11 do 2022 roku).

Obrona powietrzna w PMT 2013-2022

Slajd z prezentacji MON z grudnia 2012 roku przedstawiający założenia programu operacyjnego obrony powietrznej przewidzianego do realizacji w ramach Planu Modernizacji Technicznej SZ RP na lata 2013-2022. Jak widać, podpisanie umowy w programie Wisła planowano wówczas w 2014 roku. Źródło: MON.

  Już po przyjęciu nowego PMT doszło do wprowadzenia Decyzji Nr 72/MON z dnia 25 marca 2013 roku „w sprawie pozyskiwania sprzętu wojskowego i usług dla Sił Zbrojnych RP”, co spowodowało konieczność  uruchomienia fazy analityczno-koncepcyjnej związanej z zakupem nowych ZROP od początku. Rezultatem wprowadzenia decyzji i nowego PMT było rozdzielenie procedury pozyskania ZROP-SZ Wisła od ZROP-KZ Narew. Dalsza historia związana z zakupem ZROP-SZ Wisła została opisana w kolejnym rozdziale.

  Nawiązując do uwarunkowań realizacji programu Wisła warto przypomnieć jeszcze uchwalenie przez Sejm RP nowej wersji Ustawy „o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”, podpisanej przez Prezydenta RP 12 kwietnia 2013 roku. Ustanowiła ona minimalny poziom wydatków który należy przeznaczać na środki obrony przeciwrakietowej w ramach systemu obrony powietrznej w zależności od przewidywanego wzrostu PKB Polski w kolejnych latach budżetowych, w okresie od 2014 do 2023 roku.

  Jeśli chodzi o wymagania techniczne nowych ZROP-SZ precyzyjnie opisał je w 2014 roku płk dr inż. Tomasz Jakusz, już wówczas szef Oddziału Gestorstwa i Rozwoju - Zarządu Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej - Inspektoratu Rodzajów Wojsk w DGRSZ, a później także członek zespołu negocjującego z Amerykanami warunki zakupu systemu Patriot. Płk Jakusz jest autorem potrzeb operacyjnych w zakresie obrony przeciwlotniczej Sił Powietrznych, głównym autorem Wstępnego i Pełnego Studium Wykonalności, uczestniczył także w fazie analityczno-koncepcyjnej programu Wisła. Przypomnijmy najważniejsze z założeń o których pisał wówczas Pan pułkownik, a które do dziś pozostały do aktualne.

  Zgodnie z Wymaganiami Operacyjnymi ZROP-SZ Wisła miały być zestawami nowej generacji, czyli: wielokanałowymi, dookólnymi i sieciocentrycznymi. Przez wielokanałowość należało tu rozumieć zdolność do jednoczesnego zwalczania wielu celów. Dookólność zdefiniowano jako zdolność do jednoczesnego zwalczania celów nadlatujących z różnych (w tym przeciwstawnych) kierunków. Pod pojęciem sieciocentryczność zdefiniowano sposób organizacji zestawu, w którym zasadnicze jego elementy: kabiny kierowania walką, sensory czyli radary i efektory (rakiety na wyrzutniach) są postrzegane jako zasoby sieci. Przeciwieństwem jest tu organizacja miejscocentryczna (tradycyjna), w której zasadnicze elementy są powiązane (spięte ze sobą) lokalnie (miejscowo), tak jak zorganizowane są aktualnie eksploatowane zestawy Newa-SC i Kub. W konsekwencji zestaw miejscocentryczny może prowadzić ogień tylko do celów, które sam obserwuje i tylko wówczas, gdy znajdują się one w zasięgu rakiet na jego wyrzutniach. Natomiast w przypadku zestawu sieciocentrycznego do prowadzenia ognia wystarcza, by w sieci była dostępna informacja o celu o wymaganej jakości oraz by znajdował się on w zasięgu rakiet dowolnej wyrzutni w sieci. Pozwala to m.in. prowadzić ogień na podstawie danych z innego radaru kierowania ogniem niż własnej jednostki ogniowej. Zdolność ta silnie zwiększa żywotność, zmniejsza wrażliwość na straty oraz ograniczenia związane z maskującymi właściwościami terenu, pozwala też znacznie elastyczniej zarządzać zasobami. Wszystkie w/w cechy systemu sieciocentrycznego ma spełnić ostatecznie pozyskany w I fazie programu Wisła system dowodzenia i kontroli IBCS.

  Dodatkowo wymagano, aby nowe ZROP-SZ były zdolne do zwalczania celów aerodynamicznych, takich jak: lotnictwo (w tym taktyczne), śmigłowce, bezzałogowe systemy powietrzne, pociski manewrujące oraz rakiety balistyczne krótkiego zasięgu (SRBM – o zasięgu do 1000 km) nowej generacji, czyli takie których głowice w końcowej fazie lotu są zdolne do manewrowania. Miały to być zestawy średniego zasięgu (wg. NATO oznaczenie MRAD) charakteryzujące się zasięgiem do 100 km dla celu typu samolot lotnictwa taktycznego.

  Z czasem wymagania dotyczące ZROP-SZ zostały uzupełnione. Oczekiwano również m.in. aby stacje radiolokacyjne kierowania ogniem poza dookólnością, wyposażone zostały w aktywne anteny AESA (Active Electronically Scanned Array) wykonane w technologii azotku galu GaN. Natomiast dla zapewnienia większej efektywności w zwalczaniu głowic pocisków balistycznych przyjęto, że w ramach programu Wisła powinny zostać zakupione pociski przechwytujące wyposażone w głowicą kinetyczną, umożliwiającą zniszczenie celów trafieniem bezpośrednim (hit-to-kill).

Historia postępowania

  Właściwy proces pozyskania ZROP-SZ Wisła poprzedziła faza analityczno-koncepcyjna rozpoczęta w 2013 roku i w ramach której IU przeprowadził z udziałem gestora – Zarządu Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej DGRSZ dwa dialogi techniczne. Pierwszy z nich dotyczył możliwości taktyczno-technicznych oferowanych systemów i przeprowadzony został w dniach od 26 czerwca do 30 września 2013 roku. Do udziału w nim zgłosiło się aż 14 podmiotów. Drugi etap dialogu technicznego obejmujący współpracę techniczno-przemysłową przeprowadzono w marcu 2014 roku. Udział w nim wzięły już tylko 4 podmioty:

  • konsorcjum w składzie: Polski Holding Obronny (lider), europejski koncern MBDA, francuska firma Thales oraz krajowe konsorcjum Obrona Przeciwlotnicza (OPL), oferujące spolonizowaną wersję systemu SAMP/T. Konsorcjum OPL zostało powołane do życia w dniu 19 marca 2013 roku podczas Dni Przemysłu 2013, a jego uczestnikami były krajowe firmy sektora zbrojeniowego;
  • amerykański koncern Raytheon oferujący system Patriot;
  • amerykańsko-niemiecko-włoskie konsorcjum MEADS International oferujące system MEADS (Medium Extended Air Defence System);
  • rząd Izraela reprezentujący własnych producentów systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych.

  W dniu 30 czerwca 2014 roku MON poinformowało o zakończeniu II etapu dialogu i zamiarze zaproszenia do udziału w postępowaniu tylko dwóch oferentów: europejskiego konsorcjum Eurosam, czyli firm Thales i MBDA-France oraz amerykańskiego koncernu Raytheon. Jako główne kryteria podjęcia takiej decyzji uznano operacyjność systemów, tj. posiadanie ich w odmianie seryjnej przez państwa NATO oraz największy możliwy udział polskiego przemysłu obronnego w produkcji, serwisowaniu oraz dalszej modernizacji (rozwoju) zestawów. Ograniczenie wykonawców do dwóch podmiotów to nie były jedyne efekty prowadzonych rozmów. Dialogi wpłynęły także na zmianę harmonogramu dostaw. Okazało się bowiem, że dostarczenie sześciu baterii systemu Wisła do 2022 roku, co zakładały pierwotne zapisy PMT, o cechach wymaganych przez Polskę, czyli w konfiguracji wielokanałowej, wyposażonej w pociski rakietowe klasy „hit-to-kill”, z możliwością rażenia dookólnego i w pełni sieciocentrycznych nie jest możliwe, bowiem żaden produkowany zestaw obrony powietrznej średniego zasięgu nie spełnia tych wszystkich wymagań. Oficjalnie MON zmienił ten wymóg na konieczność dostarczenia ośmiu baterii po 2018 roku. Już wówczas w praktyce oznaczało to, że do 2022 roku planowano pozyskanie tylko dwóch pierwszych baterii w wymaganej wersji, a pozostałe miały zostać dostarczone w terminie późniejszym, czyli poza okresem realizacji PMT 2013-2022. Zdając sobie sprawę z konieczności szybkiego podniesienia zdolności Sił Zbrojnych RP w segmencie obrony powietrznej i przeciwrakietowej, ówczesne kierownictwo MON deklarowało, że będzie wymagać od zwycięskiego podmiotu dostarczenia, w ciągu trzech lat od daty podpisania umowy, dwóch baterii systemu Patriot lub SAMP/T w obecnie produkowanej wersji, w ramach tzw. "zdolności pomostowej". Zakładano, że zanim zostaną wyprodukowane baterie o parametrach wymaganych przez Polskę, wykonawca dostarczy baterie z zasobów własnych lub z zasobów armii Stanów Zjednoczonych (Patriot) lub Francji (SAMP/T).

  W dniu 29 września 2014 roku minister ON Tomasz Siemoniak podpisał wniosek na pozyskanie systemu Wisła, co zakończyło fazę analityczno-koncepcyjną tego programu. Jej efektem było opracowanie nowej wersji Pełnego Studium Wykonalności oraz WZTT. Nieco wcześniej program Wisła został pozytywnie oceniony pod względem występowania podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa, co pozwoliło na większą swobodę w kształtowaniu procedury zakupu z pominięciem konieczności prowadzenia postępowania zgodnie z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych oraz dało możliwość uwzględnienia interesu polskiego przemysłu obronnego.

  Kolejnym etapem było rozpoczęcie prac związanych z opracowaniem założeń offsetowych. Pierwsza ich wersja i projekt umowy offsetowej zostały zaopiniowane 15 stycznia 2015 roku podczas inauguracyjnego posiedzenia Komitetu offsetowego, którego pracami kierował ówczesny sekretarz stanu w MON Czesław Mroczek. Następnie dokumenty te zostały zatwierdzone przez szefa MON.

  Choć dziś często nie jest to doceniane, bez analiz przeprowadzonych w latach 2005-2015, w wyniku których opracowano wymagania na ZROP-SZ Wisła (Studium Wykonalności, WZTT, wymagania offsetowe i decyzję o występowaniu Podstawowego Interesu Bezpieczeństwa Państwa) oraz bez opracowania i przyjęcia dokumentów strategicznych (w tym w szczególności PMT) gwarantujących środki na finansowanie programu Wisła, przeprowadzenie postępowania na zakup nowych ZROP-SZ w latach 2015-2018 i podpisanie umowy 28 marca br. nie byłoby możliwe.

  Wróćmy jednak do przebiegu samego postępowania. Pod koniec 2014 roku MON podjęło działania mające na celu zmianę trybu pozyskania, z negocjacji z podmiotami komercyjnymi na rozmowy międzyrządowe. Chociaż propozycje firm uznano za bardzo atrakcyjne, ostatecznie stwierdzono, że większe efekty zostaną uzyskane poprzez porozumienie Warszawa-Waszyngton czy Warszawa-Paryż.

  Analizując wstępne oferty amerykańskie i francuskie stwierdzono, że obie strony przedstawiły bardzo zbliżone propozycje, także pod kątem wartości finansowej. Aby dokonać wyboru, przedstawione oferty wstępne oceniono na podstawie czterech kryteriów. Jak tłumaczył wiceminister Mroczek, od zwycięzcy oczekiwano, aby w każdym z tych kryteriów „był mocny”. W proces zaangażowane było wiele komórek, w tym pion wiceministra Roberta Kupieckiego, odpowiedzialnego za kontakty międzynarodowe. Oceniano:

  • parametry taktyczno-techniczne;
  • udział przemysłu polskiego w programie;
  • współpracę wojskową (w tym działania w ostatnim roku);
  • inne korzyści polityczne.

  Co ważne, według ówczesnych deklaracji kierownictwa MON, zarówno Stany Zjednoczone jak i Francja zaoferowały rotacyjną obecność na terytorium Polski własnych systemów obrony powietrznej. Ich liczba uzależniona byłaby od potrzeb operacyjnych związanych z zagrożeniem. Porozumienie dotyczące systemów rotacyjnych obowiązywać miało od dnia podpisania umowy na dostawy systemu.

  Obie oferty zweryfikowano także teoretycznie pod względem zdolności do zwalczania pocisków manewrujących oraz rosyjskich taktycznych pocisków balistycznych systemu Iskander. Dokonano tego przy wykorzystaniu narzędzi symulacyjnych dostępnych w WAT, informacji od oferentów (także Izraela na wcześniejszym etapie rozmów) oraz ocen ekspertów. Oba systemy, zarówno Patriot jak i SAMP/T kryterium to spełniły. Ocena wykazała jednak, że zastosowanie pocisków PAC-3 MSE, ze specyficznymi jego zdolnościami, jest jednym z powodów, że ostatecznie wyżej oceniono produkt amerykański, a nie francuski. Zdolność do zwalczania Iskanderów miała być jednym z decydujących aspektów, które wpłynęły na wybór przez MON systemu Patriot.

  Formalna decyzja zapadła 21 kwietnia 2015 roku, kiedy to Rada Ministrów przyjęła rekomendację MON w sprawie realizacji programu Wisła w trybie negocjacji międzyrządowych ze Stanami Zjednoczonymi i pozyskania dla Sił Zbrojnych RP systemu Patriot.

  Do wyborów parlamentarnych przeprowadzonych 25 października 2015 roku w programie Wisła nie zapadły żadne konkretne decyzje. Realizację  programu wznowiono dopiero po zaprzysiężeniu 16 listopada 2015 roku nowego rządu pod kierownictwem premier Beaty Szydło. Początkowo nowe kierownictwo MON sceptycznie podchodziło do wyboru dokonanego przez poprzedników. Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej w dniu 25 listopada 2015 roku ówczesny szef MON Antoni Macierewicz stwierdził m.in., że „cena [programu Wisła – red.] jest nieporównywalnie wyższa. Możliwość dostarczenia produktu jest nieporównywalnie dłuższa, a warunki przejściowe realizacji w ogóle nie są znane stronie, która miałaby to realizować. Krótko mówiąc, ten kontrakt w istocie nie istnieje”. Przez kolejne miesiące trwały analizy dotyczące sposobu realizacji programu. Inspektorat Uzbrojenia opracował różne warianty zapytania ofertowego LoR (Letter of Request), które planowano wystosować do rządu Stanów Zjednoczonych. W październiku 2015 roku został również powołany międzyresortowy zespół negocjacyjny. Pracował także Komitet offsetowy. Prowadzono rozmowy z firmą Raytheon i MEADS International. Odbyło się kilkanaście spotkań, przeciętnie po kilka w miesiącu. W dniu 31 sierpnia 2016 roku odbyło się kolejne posiedzenie Komitetu offsetowego, na którym pozytywne zaopiniowano ostateczne założenia offsetowe.

  Pierwsze zapytanie ofertowe LoR zgodnie z procedurą FMS (Foreign Military Sales) dotyczące zakupu sytemu Patriot, Inspektorat Uzbrojenia skierował do rządu Stanów Zjednoczonych w dniu 6 września 2016 roku. Informacja na ten temat została przedstawiona publicznie przez Ministra ON Antoniego Macierewicza w trakcie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego odbywającego w Kielcach.

  Zapytanie dotyczyło zamówienia 8 baterii systemu Patriot, w aktualnie najnowszej Konfiguracji 3+ (PDB-8), wraz ze zintegrowanym systemem dowodzenia IBCS (Integrated Air and Missile Defense Battle Command System). Jednocześnie, od trzeciej baterii (i dla kolejnych) strona polska zastrzegła sobie prawo zmiany obecnie oferowanego, sektorowego radaru AN/MPQ-65, na nowy dookólny z anteną aktywną AESA wykonaną w technologii azotku galu (GaN). Przewidywano wówczas, że dostawa pierwszej baterii nastąpi w 2019 roku, a wszystkich zamawianych (włącznie z modernizacją dwóch pierwszych do konfiguracji docelowej) do 2026 roku.

  Niestety, w drugiej połowie 2016 roku doszło do opóźnienia w realizacji programu Zintegrowanej Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej Armii Stanów Zjednoczonych AIAMD (ang. Army Integrated Air and Missile Defense) i stanowiącego jego filar systemu dowodzenia IBCS. Ostatni kwartał 2016 roku i pierwszy 2017 roku były również okresem intensywnych polsko-amerykańskich negocjacji w zakresie złożonego zapytania LoR. Okazało się, że nie ma możliwości spełnienia wszystkich zawartych w nim wymagań.

  W rezultacie, 31 marca 2017 roku Inspektorat Uzbrojenia złożył poprawioną wersję LoR. Główne warunki dotyczące liczby baterii, systemu IBCS i radarów nie uległy zmianie. Nowością była natomiast chęć pozyskania obok pocisków PAC-3 MSE, także tańszych rakiet SkyCeptor. Dodatkowo zadeklarowano wówczas, że łączny koszt polskiego zamówienia nie powinien przekroczyć kwoty 30 mld PLN.

  Kolejnym ważnym wydarzeniem było podpisanie w dniu 6 lipca 2017 r. „Memorandum Intencji” zawartego z amerykańskim Departamentem Obrony. Potwierdzono w nim polskie wymagania oraz dokonano podziału zamówienia na dwie części. Przedmiotem dostaw w I fazie miały być 2 baterie systemu Patriot w konfiguracji PDB-8 z rakietami PAC-3 MSE, radarami MPQ-65 oraz systemem IBCS. W dokumencie określono, że oferta dla tej fazy zostanie przedstawiona do końca 2017 roku, a dostawy zostaną zrealizowane do 2022 r. Faza II realizacji zamówienia dotyczyć ma dostawy pozostałych 6 baterii w konfiguracji docelowej obejmującej dostawy systemu Patriot z rakietami SkyCeptor i dookólnymi stacjami radiolokacyjnymi AESA, a także włączenia do systemu polskich sensorów tj. stacji radiolokacyjnej wczesnego wykrywania P-18PL i systemu radiolokacji pasywnej PET/PCL opracowywanych przez PIT-RADWAR S.A. Oferta dla II fazy miała zostać przedstawiona do końca 2018 roku.

  W dniu 2 sierpnia 2017 roku przekazano Amerykanom skorygowane założenia offsetowe podzielone również na dwa etapy. W I etapie transfer technologii miał zostać zrealizowany częściowo, ze szczególnym uwzględnieniem: systemu dowodzenia IBCS, rakiet PAC-3 MSE, obszaru zarządzania i kierowania programem Wisła, podsystemu wyrzutni i innych zdolności. W odpowiedzi w październiku koncern Raytheon złożył ofertę offsetową, a 14 listopada 2017 roku polskie zapytanie dla I fazy trafiło do Kongresu USA. Trzy dni później, na stronie amerykańskiej agencji ds. współpracy obronnej DSCA opublikowany został komunikat, w którym przedstawiono wnioskowany przez Polskę zakres zamówienia (dla I fazy), który wyceniono na 10,5 mld USD (ok. 37 mld PLN netto).

Odnosząc się do tej wyceny należy podkreślić, że była to maksymalna wartość którą mogło osiągnąć polskie zamówienie dla wszystkich wycenionych opcji, na maksymalnym poziomie ilościowym wraz z istotną częścią offsetu, w tym całego (dla obu faz) związanego z elementami systemu IBCS, wyrzutniami M903 i pociskami PAC-3 MSE.

  Następnie, 6 grudnia 2017 roku, strona amerykańska przekazała projekt umowy LOA (Letter of Offer and Acceptance) na zakup systemu Wisła. Z uwagi na nieakceptowalny koszt umowy, podjęto decyzję o rozpoczęciu negocjacji ze stroną amerykańską. W grudniu i styczniu przedstawiciele strony polskiej, pod przewodnictwem Pełnomocnika MON ds. pozyskania i wdrożenia do SZ RP systemu Wisła przebywali w Stanach Zjednoczonych, w celu uzgodnienia zapisów umowy. Przeprowadzono wówczas tzw. analizę „Line by Line Review” zapisów umowy LOA w rezultacie której następuje weryfikacja każdej planowanej do zakupu pozycji, w tym cen. W trakcie uzgodnień dokonano zmian konfiguracji na typową dla US Army w zakresie IBCS i pozyskaniu poprzez umowę FMS jedynie kluczowych elementów tego systemu oraz ustalono, że pozostałe elementy zostaną zakupione w ramach procedur krajowych od polskiego przemysłu obronnego. Działania te umożliwiły również znaczącą redukcję kosztów umowy LOA. Warto także wspomnieć, że podczas negocjacji zrezygnowano m.in. z jednej z możliwych opcji, która przewidywała szybszą realizację dostaw, ale kosztem rezygnacji z systemu IBCS. Jak podkreślają polscy przedstawiciele zespołu negocjacyjnego, głównym celem prowadzonych rozmów było osiągnięcie jak najlepszej relacji „koszt-efekt”.

  W dniu 26 stycznia br. uzgodniono treść LOA, w tym przede wszystkim konfigurację pozyskiwanych zestawów oraz harmonogram płatności i dostaw. Na początku marca br. zakończono negocjacje ze stroną amerykańską, a następnie 23 marca br. podpisano dwie umowy offsetowe do programu Wisła z przedstawicielami firm Raytheon Company i Lockheed Martin Global Inc, co było warunkiem koniecznym do zawarcia kontraktu na dostawy.

Przedmiot zamówienia

  W ramach pierwszej fazy programu Wisła zaplanowano pozyskanie dwóch baterii (4 jednostek ogniowych tzw. Fire Units) Patriot w najnowocześniejszej konfiguracji 3+ (PDB-8) ze zintegrowanym  systemem dowodzenia  i kierowania IBCS. Na mocy podpisanej umowy głównej LOA zawartej w trybie FMS polska armia ma otrzymać m.in.:

  • 4 sektorowe stacje radiolokacyjne kierowania ogniem AN/MPQ-65,
  • 4 stanowiska kierowania walką ECS (Engagement Control Station),
  • 16 naczepowych wyrzutni M903 przeznaczonych dla pocisków rakietowych PAC-2 i PAC-3, w tym dla maksymalnie 12 pocisków PAC-3 MSE,
  • 18 modułów (w tym 2 zapasowe) LINK (Launcher Integrated Network Kit), pozwalające na włączenie wyrzutni M903 do systemu IBCS,
  • 208 bojowych pocisków rakietowych PAC-3 MSE (Patriot Advanced Capabilty-3 Missile Segment Enhancement),
  • 6 stanowisk kierowania i dowodzenia EOC (Engagement Operation Center) systemu IBCS,
  • oprogramowanie systemu dowodzenia IBCS (wraz z aktualizacjami na okres 6 lat),
  • 12 stacji przekaźnikowych IFCN (Integrated Fire Control Network) z rozkładanymi masztami, zapewniających komunikację pomiędzy poszczególnymi elementami sieci IFCN stanowiącej część systemu IBCS.

Radar Patriot fot. Raytheon

Jednym z podstawowych elementów I fazy zamówienia programu Wisła są sektorowe stacje radiolokacyjna kierowania ogniem AN/MPQ-65. Fot. Raytheon.

  Choć nie wynika to z treści komunikatu MON, a jedynie z zakresu polskiego zapytania opublikowanego przez amerykańską agencję DSCA, to z wysokim prawdopodobieństwem można przyjąć, że zawarty kontrakt dotyczy również dostaw:

  • do 11 pocisków testowych PAC-3 MSE,
  • 4 zespołów zasilających w energię elektryczną EPP III (Electrical Power Plants),
  • 4 modułów RIU (Radar Interface Unit) dla stanowisk dowodzenia i kontroli ECS, pozwalających na włączenie stacji radiolokacyjnej AN/MPQ-65 do systemu IBCS.

  Umowa przewiduje także dostarczenie stronie polskiej elementów wyposażenia technicznego, logistycznego i szkoleniowego. I ponownie bazując na treści komunikatu agencji DSCA zakres ten dotyczy prawdopodobnie takich elementów jak:

  • narzędzia i wyposażenie testowe,
  • zakresy i programy testów,
  • sprzęt wsparcia,
  • publikacje i dokumentacja techniczna,
  • wyposażenie szkoleniowe,
  • części zamienne,
  • wsparcie ze strony zespołu technicznego TAFT (Technical Assistance Field Team),
  • usługi rządu USA i wykonawców w zakresie wsparcia technicznego, inżynierskiego i logistycznego,
  • systemy wsparcia testowania i integracji SICO (Systems Integration and Checkout),
  • wsparcie w terenie,
  • inne elementy wsparcia logistyki i programu.

  Poza podpisaną 28 marca br. umową ramową, w ramach I fazy programu Wisła resort obrony planuje podpisanie z Amerykanami jeszcze 4 innych umów w trybie FMS dotyczących:

  • szkolenia na terenie Stanów Zjednoczonych,
  • szkolenia na terenie Polski przez amerykańskich ekspertów,
  • dostawy sprzętu kryptograficznego,
  • dostawy elementów systemu Link 16.

  W ostatnim przypadku chodzi o pozyskanie m.in. 5 wielofunkcyjnych terminali MIDS/LVT pozwalających na komunikację z wykorzystaniem systemu transmisji danych Link 16.

  Dodatkowo z polskim przemysłem obronnym planuje się zawarcie 5 kolejnych umów na pozyskanie:

  • 77 samochodów ciężarowych Jelcz, w tym 12 w układzie 4x4 i 65 w układzie 8x8, z następującym przeznaczeniem (wg. szacunków autora): 4 ciągniki siodłowe 8x8 na potrzeby transportu radarów AN/MPQ-65, 16 ciągników siodłowych 8x8 na potrzeby transportu wyrzutni M903, 4 ciągniki siodłowe 8x8 na potrzeby transportu stanowisk kierowania walką ECS, 4 ciągniki siodłowe 8x8 na potrzeby transportu zespołów zasilających w energię elektryczną EPP III, 14 ciężarówek 8x8 dla kontenerów F-OPS (2), C-OPS (6) i E-OPS (6) oraz 6 ciężarówek 8x8 z systemem hakowym dla kontenerowych serwerowni S280 wchodzących w skład stanowisk kierowania i dowodzenia EOC, 12 ciężarówek 4x4 pod Mobilne Węzły Łączności i do holowania stacji przekaźnikowych IFCN, 4-8 ciężarówek 8x8 do przewozu kontenera warsztatowo-remontowego;
  • 8 pojazdów do transportu rakiet (mają to być wozy transportowo-załadowcze rakiet PAC-3 MSE na podwoziu Jelcz 8x8 z przyczepą, opracowane prawdopodobnie przez Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A. w Grudziądzu);
  • 12 Mobilnych Węzłów Łączności (kontenerowe, do przewozu na ciężarówkach Jelcz 4x4);
  • 2 kabin kierowania i dowodzenia systemu IBCS F-OPS (Future Operations IBCS EOC), których główną funkcją ma być planowanie przyszłych działań własnych jednostek, z przeznaczeniem dla dowództwa dywizjonu;
  • 12 kabin kierowania i dowodzenia systemu IBCS, w tym 6 C-OPS (Current Operations IBCS EOC, których główną funkcją ma być monitorowanie i kontrolowanie aktualnych działań własnych jednostek) oraz 6 E-OPS (Engagement Operations IBCS EOC), których główną funkcją ma być przechwytywanie pojawiających się zagrożeń (prawdopodobnie po jednym komplecie C-OPS/E-OPS dla dowództwa każdej jednostki ogniowej i po jednym komplecie C-OPS/E-OPS dla dowództwa każdej baterii).

  W zakresie umowy głównej przewidziano dostawy 6 stanowisk kierowania i dowodzenia EOC systemu IBCS w konfiguracji standardowej dla US Army, w której składzie znajduje się sprzęt informatyczny i łączności oraz kontenerowa serwerownia S280. W konfiguracji amerykańskiej EOC, sprzęt informatyczny i łączności umieszczany jest w namiocie. Natomiast w polskiej konfiguracji zostanie on rozmieszczony w kabinach (kontenerach) C-OPS i E-OPS, które dostarczą firmy polskiego przemysłu obronnego. Zakłada się, że do transportu pojedynczego standardowego stanowiska EOC będą potrzebne minimum 3 ciężarówki, jedna z kabiną C-OPS, jedna z kabiną E-OPS oraz jedna z systemem hakowym do przewozu kontenera serwerowni S280. Na poziomie dywizjonu będą potrzebna jeszcze dwie ciężarówki do transportu dwóch kabin (kontenerów) F-OPS. Poza sprzętem wchodzącym w skład systemu IBCS w kabinach C-OPS i E-OPS mają znaleźć się także polskie systemy łączności. Natomiast kabiny F-OPS będą wyposażone głównie w polskie systemy wsparcia dowodzenia i łączności niezbędne do planowania i prowadzenia działań na poziomie dywizjonu. Zakłada się, że jedna bateria systemu Wisła w polskiej konfiguracji będzie obsługiwana przez około 200 żołnierzy.

IBCS-Northrup Grumman

Konsole systemu kierowania i dowodzenia IBCS w konfiguracji US Army umieszczone są w namiocie. W polskiej konfiguracji zostaną one rozmieszczone w kontenerach. Fot. Northrop Grumman.

  Dwie baterie systemu IBCS/Patriot będą tworzyły dywizjon obrony powietrznej i to na poziomie dowództwa dywizjonu przewiduje się możliwość komunikacji z wykorzystaniem kabin F-OPS z innymi elementami wchodzącymi w skład polskiego i NATO-wskiego systemu obrony powietrznej.

Harmonogram

  W dniu 28 marca br. doszło do zawarcia dopiero pierwszej z łącznie 10 planowanych do podpisania umów na I fazę programu Wisła. Pozostałe umowy IU planuje podpisać w terminie do końca 2018 roku.

  Co najmniej do końca tego roku będzie zapewne trwało również zlecanie przez rząd Stanów Zjednoczonych zamówień na polską konfigurację systemu IBCS/Patriot do amerykańskich firm oraz podzlecanie części kontraktu przez amerykańskie firmy do przedsiębiorstw polskiego przemysłu obronnego. Tak będzie np. w przypadku zlecenia Hucie Stalowa Wola S.A. przez koncern Raytheon dostaw wyrzutni M903.

  Produkcja zestawów (poza elementami systemu IBCS) powinna się rozpocząć w 2019 roku i zakończyć ok. 2021 roku (okres produkcji to ok. 2-3 lata). W przypadku systemu dowodzenia IBCS produkcja rozpocznie się zapewne później, bowiem najpierw muszą zakończyć się prace badawczo-rozwojowe związane z jego opracowaniem. Według amerykańskich dokumentów budżetowych na FY2019, osiąganie kamienia milowego MS C (Milestone C), po którym możliwe będzie rozpoczęcie wstępnej produkcji małoseryjnej LRIP (Low Rate Initial Production) systemu AIAMD/IBCS planowane jest na IV kwartał roku budżetowego 2020 roku, a osiągniecie wstępnej gotowości operacyjnej IOC (Initial Operational Capability) powinno nastąpić w III kwartale FY2022.   

  Kolejnym etapem będzie transfer wyprodukowanego sprzętu do rządu amerykańskiego, a w praktyce do US Army, gdzie poszczególne jednostki ogniowe i baterie zostaną zintegrowane i ponownie przetestowane. 

  Do Polski obie zamówione baterie mają zostać dostarczone w drugiej połowie 2022 roku. Następnie, już w Polsce sprzęt wyprodukowany przez stronę amerykańską, ma zostać zintegrowany ze sprzętem wyprodukowanym przez polskie firmy. Obiór obu kompletnych baterii powinien zakończyć się w ostatnim kwartale 2022 roku. Osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej IOC planowane jest na przełomie 2023 i 2024 roku. Jak widać harmonogram dostaw jest silnie skorelowany z harmonogramem realizacji amerykańskiego programu AIAMD/IBCS i nie jest to przypadek. Największym zagrożeniem dla zapisanych w polskim kontrakcie terminów są bowiem teoretycznie możliwe dalsze opóźnienia we wdrażaniu systemu IBCS w US Army. 

  Obecnie trwa systematyczne szkolenie językowe i techniczne przyszłych operatorów systemu IBCS/Patriot w krajowych ośrodkach szkolenia. Od 2020 roku planowane jest kierowanie tego personelu na kursy i szkolenia specjalistyczne w USA, w tym specjalistyczne szkolenia językowe. Część szkoleń, już po dostarczeniu zamówionych zestawów, ma być prowadzonych w Polsce przez amerykańskich instruktorów. Szkolenia te mają już mieć charakter bardziej operacyjno-użytkowy, aniżeli teoretyczny.

Koszty

  Jak już wspomniano, łączna wartość wszystkich 10 umów pierwszej fazy programu Wisła szacowana jest przez MON na 4,75 mld USD. Kwota ta zawiera w sobie wartość netto 5 umów zawartych (lub planowanych do zawarcia) w trybie FMS jak również oczekiwaną wartość brutto 5 umów które IU planuje podpisać z polskim przemysłem obronnym.

  Zgodnie z deklaracjami MON, orientacyjny koszt 5 umów planowanych do zawarcia z polskimi firmami to ok. 700 mln PLN. Z przesłanych przez resort obrony wyjaśnienia można wnioskować, że jest to kwota brutto. Zatem wartość polskiego udziału można przewidywać na ok. 200 mln USD brutto (licząc po kursie 3,5 PLN za 1 USD, który w swoich obliczeniach przyjęło MON).

  Oznacza to, że wartość 5 „amerykańskich” umów w ramach FMS to ok. 4,55 mld USD netto, natomiast łączny koszt netto polskiego zamówienia to ok. 4,71 mld USD. Od dostaw w ramach FMS, z chwilą ich zrealizowania, IU będzie musiał zapłacić 23% podatek VAT do polskiego Urzędu Skarbowego. Natomiast prawdopodobnie nie będzie zachodziła konieczność zapłacenia podatku VAT od dwóch planowanych do zawarcia umów szkoleniowych o wartości szacowanej przez MON na 17 mln USD.

  Mimo, że MON nie chce tego ujawnić, spróbujemy z pewnym przybliżeniem określić wartość brutto I fazy programu Wisła, biorąc pod uwagę, że łączna wartość obu umów szkoleniowych wynosi 0,017 mld USD, a od pozostałej kwoty 4,533 mld USD (za dostawy) będzie należało zapłacić 23% podatek VAT. Dla takich założeń, od umów FMS zaistnieje konieczność zapłacenie podatku VAT w kwocie 1,043 mld USD. Przewidywana wartość brutto całego zamówienia w takim przypadku to 5,793 mld USD (w tym: dostawy netto FMS 4,533 mld USD, 23% podatek VAT od dostaw FMS 1,043 mld USD, szkolenia brutto FMS 0,017 mld USD, polskie umowy brutto 0,2 mld USD), czyli ok. 20,28 mld PLN brutto (licząc po kursie 3,5 PLN za 1 USD). Oczywiście są to wyłącznie szacunki autora. Dokładna wartość brutto kontraktu na program Wisła w złotówkach będzie w praktyce znana dopiero z chwilą jego zakończenia i będzie zależała od ostatecznej wartości wszystkich umów oraz kursu dolara w chwili wykonania poszczególnych transz płatności oraz w chwili zaistnienia konieczności płatności podatku VAT od zrealizowanych dostaw.

  Należy także pamiętać, że podatek VAT od zamówienia FMS to w praktyce przeniesienie środków z jednej części budżetu państwa (MON) do innej części budżetu państwa (MF) i mówiąc nieco trywialnie, Polska na tym nie straci. Niestety, konieczność zapłacenia podatku spowoduje, że pieniędzy tych nie będzie można wydatkować na finansowanie innych programów modernizacyjnych, bowiem nie wrócą one do budżetu na obronność.

  Płatności za realizację umowy ramowej LOA I fazy programu Wisła mają zostać zrealizowane w latach 2018-2022. Pierwsza płatność w wysokości ok. 500 mln PLN, tzw. Initial Deposit, która inicjuje realizację umowy miała zostać uiszczona wkrótce po jej podpisaniu.

  Jak się mają koszty polskiego kontraktu do tego podpisanego przez Rumunię i planowanego przez Szwecję? Ich szczegółowe porównanie nie jest możliwe, możemy natomiast porównać główne zakresy rzeczowe i całkowite wartości kontraktów. Rumunia zamówiła 7 jednostek ogniowych, 168 pocisków PAC-3 MSE oraz 56 pocisków GEM-T, bez systemu IBCS i offsetu. Wartość podpisanej umowy to 3,8 mld USD netto. Szwecja planuje zamówić 4 jednostki ogniowe, 200 pocisków PAC-3 MSE oraz 100 pocisków GEM-T, również bez systemu IBCS i offsetu. Wartość szwedzkiego zamówienia została wyceniona przez DSCA na maksymalnie 3,2 mld USD. I w końcu polskie zamówienie obejmuje: 4 jednostki ogniowe, 208 pocisków PAC-3 MSE i 11 pocisków testowych PAC-3 MSE, system kierowania i dowodzenia IBCS, offset, część zamówienia skierowaną do polskiego przemysłu obronnego oraz „pozostałe koszty” nie występujące w zamówieniu dla Rumunii i Szwecji. Mowa tu m.in. o urządzeniach kryptograficznych, wielofunkcyjnych terminalach MIDS/LVT systemu transmisji danych Link 16, dodatkowych kosztach rozszerzonego pakietu szkoleniowego, kosztach testowania, w tym próbnych strzelań na amerykańskich poligonach oraz certyfikowania polskiej konfiguracji we współpracy z systemem IBCS. Łączna wartość netto polskiego zamówienia to ok. 4,71 mld USD.

  Istotną składową ceny wszystkich w/w zamówień stanowią koszty pocisków rakietowych. Zamawiana przez wszystkie kraje rakieta PAC-3 MSE według cen dla US Army to wydatek w wysokości ok. 4,8 mln USD za sztukę. Na eksport cenę tego pocisku można szacować pomiędzy 5 a 6 mln USD. Koszt samych pocisków rakietowych w polskim zamówieniu można szacować na ok. 1,1-1,3 mld USD. 

  Biorąc pod uwagę wartości innych zamówień na system Patriot (w tym dla Rumunii i Szwecji) w opinii autora, koszt I fazy programu Wisła należy uznać za adekwatny do przedmiotu zamówienia, a wyższą cenę w stosunku do zamówień dla Rumunii i Szwecji za uzasadnioną. Wynika ona bowiem z odmiennego zakresu wymaganych dostaw i usług. Jednocześnie nie można wykluczyć, że gdyby zastosowano konkurencyjny tryb zamówienia, uzyskana cena oferty mogłaby być niższa.

  Co ciekawe, z trybu konkurencyjnego zrezygnowano już w 2015 roku wybierając pozyskanie systemu Patriot w trybie umowy międzyrządowej. Nowe kierownictwo MON, chociaż miało taką możliwość, nie dokonało zmian w tym zakresie.

PAC-3 MSE fot.LM

Najdroższym elementem polskiego zamówienia są pociski PAC-3 MSE. Cenę jednego można szacować na ok. 5-6 mln USD. Fot. Lockheed Martin.

Polonizacja

  Na potocznie nazywaną „polonizację” zamówienia składają się dwa rodzaje działań. Po pierwsze, będą to elementy systemu, które zostaną zamówione bezpośrednio przez MON w zakładach polskiego przemysłu obronnego. Jak już wspomniano, elementami tymi będą: ciężarówki Jelcz, w tym zbudowane na ich podwoziu wozy transportowo-załadowcze, Mobilne Węzły Łączności oraz kabiny kierowania i dowodzenia systemu IBCS F-OPS, E-OPS i C-OPS. Łączna wartość tego zakresu jest szacowana na kwotę 700 mln PLN.

  Drugi rodzaj działań, który wpływa na zakres polonizacji to elementy systemu, które zostaną zamówione u polskich poddostawców przez firmy amerykańskie realizujące kontrakty zawarte z rządem Stanów Zjednoczonych. Wartość tych zamówień wg deklaracji PGZ S.A. to ok. 700 mln PLN. Zasadniczą częścią tego zakresu polonizacji jest pozyskanie 90% udziału w produkcji wyrzutni rakiet M903 i jej komponentów. Producentem wyrzutni ma być Huta Stalowa Wola S.A. Takie rozwiązanie ma obniżyć również koszt utrzymania cyklu życia systemów M903, za których eksploatację i modernizację będą odpowiadać spółki z grupy PGZ.

Serwerownia S280 Fot.NG

Prototyp kontenerowej serwerowni S280 systemu IBCS. W polskiej konfiguracji ich nosicielem będą ciężarówki Jelcz w układzie 8x8, również wyposażone w hakowy system załadunku. Fot. Northrop Grumman.

Offset

  Na potrzeby realizacji programu Wisła (obu faz) Komitet Offsetowy określił łącznie aż 69 wymagań offsetowych podzielonych na 6 obszarów:

  • Obszar A: zdolności do administracji i zarządzanie produkcją, rozwojem oraz serwisowaniem systemu Wisła – 8 wymagań,
  • Obszar B: systemy dowodzenia, kierowania i sensorów – 26 wymagań,
  • Obszar C: podsystemy łączności – 2 wymagania,
  • Obszar D: podsystemy wyrzutni pocisków rakietowych i systemu przeładunku amunicji – 7 wymagań,
  • Obszar E: systemy związane z pociskami rakietowymi – 14 wymagań,
  • Obszar F: pociski rakietowe SHORAD, VSHORAD, Rosomak i samoloty – 12 wymagań,

w tym 12 wymagań krytycznych.

  W ramach I fazy programu Wisła, w dniu 23 marca br. doszło do zawarcia dwóch umów offsetowych o łącznej wartości blisko 950 mln PLN obejmujących razem 46 zobowiązań offsetowych.

  Pierwsza umowa offsetowa o wartości 224,1 mln PLN została zawarta z Raytheon Company (choć offsetodawcą jest w niej także firma Northrop Grumman Corporation) i zawiera 31 zobowiązań offsetowych na okres 10 lat. Ma ona pozwolić na pozyskanie zdolności w zakresie:

  • dowodzenia i kierowania w oparciu o moduł IBCS,
  • produkcji i serwisowania wyrzutni i pojazdów transportowo-załadowczych,
  • utworzenie certyfikowanego Centrum Administracji i Zarządzania Produkcją, dostosowaniem, serwisowaniem oraz naprawami systemu Wisła i innych programów obrony przeciwlotniczej i obrony powietrznej,
  • pozyskanie zdolności produkcji i serwisowania 30 mm armat Bushmaster.

  Drugą umowę o wartości 724,8 mln PLN zawarto z Lockheed Martin Global Inc. Zawiera ona 15 zobowiązań offsetowych w tym samym okresie obowiązywania – 10 lat. Pozyskane w ramach umowy zdolności pozwolą m.in. na:

  • produkcję i serwisowanie elementów wyrzutni przeznaczonych dla pocisków PAC-3 MSE,
  • produkcji wybranych elementów pocisków PAC-3 MSE,
  • budowę laboratorium dla badań pocisków rakietowych,
  • nabycie zdolności związanych z utrzymaniem samolotów F-16.

  Beneficjentami offsetu mają zostać następujące firmy polskiego przemysłu obronnego:

  • Polska Grupa Zbrojeniowa S.A.,
  • Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A. w Grudziądzu,
  • Wojskowe Zakłady Elektroniczne S.A. w Zielonce,
  • Wojskowe Zakłady Łączności Nr 1 S.A. w Zegrzu,
  • PIT-RADWAR S.A. w Warszawie,
  • Huta Stalowa Wola S.A.,
  • Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A. w Łodzi,
  • Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 2 S.A. w Bydgoszczy,
  • MESKO S.A.,
  • Centrum Techniki Morskiej S.A.

Dyslokacja

  Według informacji podawanych przez MON obecnie nie podjęto jeszcze decyzji o planowanej dyslokacji zakupionych w I fazie baterii. Nie przewiduje się natomiast jak dotąd tworzenia nowych lokalizacji dla Dywizjonów Rakietowych Obrony Powietrznej, w rachubę więc teoretycznie wchodzą następujące miejscowości: Olszewnica Stara, Gdynia-Grabówek, Bytom, Skwierzyna, Mrzeżyno oraz Sochaczew-Bielice, przy czym ta ostatnia wydaje się najbardziej prawdopodobnym miejscem dyslokacji pierwszego dywizjonu systemu IBCS/Patriot.

Druga faza

  W dniach 16-20 kwietnia br. rozpoczęły się rozmowy dotyczące II fazy programu Wisła. Choć MON nie wskazuje konkretnie kiedy planuje się podpisanie umowy, to nieoficjalnie mówi się o 2019 roku. 

  Faza druga polskiego zamówienia dotyczyć ma dostawy pozostałych 6 baterii (12 jednostek ogniowych) systemu IBCS/Patriot w konfiguracji docelowej tj. z rakietami SkyCeptor i dookólnymi stacjami radiolokacyjnymi z antenami AESA wykonanymi w technologii azotku galu, które US Army wybierze w ramach programu LTAMDS (Lower Tier Air and Missile Defense Sensor). W II fazie planowane jest także włączenie do systemu polskich sensorów, stacji radiolokacyjnej wczesnego wykrywania P-18PL i systemu radiolokacji pasywnej PET/PCL, znajdujących się obecnie na etapie prac rozwojowych i opracowywanych przez PIT-RADWAR S.A. (oraz firmy współpracujące). W docelowej konfiguracji znajdą się zapewne również stanowiska kierowania i dowodzenia EOC systemu IBCS. Nie będzie natomiast potrzeby zakupu oprogramowania IBCS oraz pocisków rakietowych PAC-3 MSE.

  Głównym planowanym do pozyskania efektorem w II fazie ma być nowy, zaawansowany pocisk przechwytujący SkyCeptor wyposażony w głowicą kinetyczną (hit-to-kill), opracowywany z myślą o zwalczaniu taktycznych rakiet balistycznych, ale także celów aerodynamicznych takich jak: samoloty, pociski manewrujące, bezzałogowe statki powietrzne itp. Jego konstrukcja ma bazować na izraelsko-amerykańskim pocisku Stunner produkowanym już seryjnie przez firmę Rafael i opracowanym wspólnie z koncernem Raytheon dla izraelskiego systemu obrony powietrznej David’s Sling. SkyCeptor ma być efektywny kosztowo, jego cena ma być kilkukrotnie niższa od rakiet PAC-3 MSE (szacowana jest na ok. 1-1,5 mln USD za sztukę). W docelowej polskiej konfiguracji systemu Patriot drogie PAC-3 MSE mają być przeznaczone głównie do zwalczania najbardziej wymagających celów, takich jak głowice taktycznych pocisków balistycznych, natomiast tańszy SkyCeptor ma służyć do zwalczanie wszelkich innych celów. Amerykańska Armia w tej roli wykorzystuje obecnie pocisk GEM-T, który jednak za kilka lat zamierza się wycofać z użytkowania. Ich planowane wycofanie to jednak tylko jeden z powodów wyboru SkyCeptora przez stronę polską. Aby zapewnić udział polskiego przemysłu obronnego w realizacji zamówienia na poziomie minimum 50% wartości kontraktu (czego oczekuje MON) konieczna jest współprodukcja choć jednego z planowanych do pozyskania typów efektorów w Polsce. Jak już wiemy, w przypadku pocisków PAC-3 MSE nie jest to możliwe. Najważniejszymi powodami wyboru SkyCeptora jest jednak nowocześniejsza konstrukcja od pocisku GEM-T oraz możliwość jego wykorzystania w skróconej wersji również jako efektora w programie pozyskania zestawów rakietowych obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew.

  Warto się jeszcze zastanowić, ile pocisków SkyCeptor może być przedmiotem polskiego zamówienia. Zgodnie z Wymaganiami Operacyjnymi docelowa konfiguracja polskiej jednostki ogniowej w programie Wisła miała się składać z jednej wyrzutni pocisków PAC-3 MSE oraz dwóch wyrzutni pocisków SkyCeptor. Łącznie dla obu faz będzie 16 jednostek ogniowych, z czego wynika, że powinno zostać zamówionych 16 wyrzutni pocisków PAC-3 MSE i 32 wyrzutnie pocisków SkyCeptor. Na chwilę obecną nie ujawniono natomiast, ile pocisków SkyCeptor ma się mieścić na jednej wyrzutni (zgodnie z polskimi wymaganiami). Izraelskie wyrzutnie mieszczą 16 kontenerów z pociskami Stunner. Przyjmując założenie, że polska wyrzutnia również będzie 16-sto kontenerowa, otrzymujemy wymaganą minimalną liczbę pocisków niezbędną do jednokrotnego załadowania na poziomie 512 sztuk. Resort obrony deklaruje, że liczba planowanych do zamówienia pocisków SkyCeptor ma być znacznie wyższa niż w przypadku rakiet PAC-3 MSE, ma być ich „kilkaset”. Nie można więc wykluczyć, że zamówienie przekroczy nawet sugerowane 512 sztuk.

Raytheon AESA GaN

Model nowej, dookólnej stacji radiolokacyjnej kierowania AESA GaN proponowany Polsce przez firmę Rayteon w II fazie zamówienia. Fot. Raytheon.

  Drugim istotnym komponentem programu Wisła w II fazie mają być dookólne stacje radiolokacyjne z antenami AESA GaN. Pełnomocnik ministra ON ds. Pozyskania i Wdrożenia do Sił Zbrojnych RP Systemu Wisła płk Michał Marciniak jednoznacznie zadeklarował, że Polska będzie wymagała w tym przypadku dostawy tego samego typu radaru, który zostanie wybrany w ramach programu LTAMDS, którego celem jest pozyskanie nowej stacji radiolokacyjnej obrony powietrznej dla wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych. Ma ona zastąpić obecnie użytkowane radiolokatory AN/MPQ-65 systemu Patriot. Problem jednak w tym, że realizacja tego programu znajduje się dopiero w początkowej fazie.

  W październiku 2017 roku DOTC (Department of Defense Ordnance Technology Consortium) podpisało kontrakty z czterema firmami: Raytheon, Lockheed Martin, Northrop Grumman oraz Technovative Applications na wykonanie projektów koncepcyjnych nowego radaru. Prace te mają zakończyć się po ok. 15 miesiącach, czyli teoretycznie pod koniec tego roku osiągnięciem kamienia milowego MS A (Milestone A). W przypadku firmy Raytheon koncepcja nowego radaru może bazować na głębokiej modernizacji stacji AN/MPQ-65, która ma otrzymać nową antenę główną i dodatkowo dwie mniejsze anteny boczne. Będą one nieruchome, ale dzięki temu, że każda umożliwi obserwację sektora o zakresie ponad 120 stopni, stacja będzie posiadała możliwość obserwacji dookólnej. Druga możliwość jest taka, że w ramach programu LTAMDS Rayteon opracuje zupełnie nowy model stacji radiolokacyjnej z wykorzystaniem np. doświadczeń z prac badawczo-rozwojowych z opracowywania na potrzeby US Air Force obrotowego radaru 3DELRR (Three-Dimensional Expeditionary Long-Range Radar). Raytheon dysponuje także doświadczeniem z budowy radaru AMDR (Air and Missile Defense Radar) dla amerykańskiej marynarki. Lockheed Martin pracuje natomiast nad obrotowym radarem ARES (AESA Radar for Engagement and Surveilance), w którego konstrukcji mają zostać wykorzystane doświadczenia koncernu z innych programów, w tym radaru artyleryjskiego AN/TPQ-53. Z kolei propozycja koncernu Northrop Grumman może wykorzystywać wiedzę uzyskaną podczas opracowania wielozadaniowego, obrotowego radaru AN/TPS-80 G/ATOR (Ground/Air Task-Oriented Radar). Wszystkie w/w stacje wykorzystują anteny wykonane w technologii AESA GaN. Najmniej wiadomo o propozycji czwartego wykonawcy - Technovative Applications, aczkolwiek firma ta posiada również doświadczenia z zakresu systemów radiolokacyjnych, w szczególności z opracowywania radarów interferometrycznych.

  Zgodnie z harmonogramem realizacji programu przedstawionym w amerykańskich dokumentach budżetowych na FY2019, następnym krokiem prac badawczo-rozwojowych ma być realizacja fazy wyboru technologii i redukcji ryzyka TMRR (Technology Maturation and Risk Reduction). Na jej początku nastąpić ma zlecenie wykonania prototypów nowych stacji radiolokacyjnych, skierowane do maksymalnie trzech wykonawców opracowujących koncepcję. Planuje się, że faza TMRR będzie trwała aż cztery lata, do III kwartału roku fiskalnego 2022, co ma wynikać z konieczności pracochłonnej integracji nowego radaru z systemem IBCS. Prace te mają zakończyć się osiągnięciem kamienia milowego MS B i wyborem jednego wykonawcy, po czym rozpocznie się faza projektowania i rozwoju EMD (Engineering and Manufacturing Development). Jej zakończenie planuje się dopiero w IV kwartale FY2024. Osiąganie kamienia milowego MS C, po którym możliwe będzie rozpoczęcie wstępnej produkcji małoseryjnej LRIP według w/w harmonogramu teoretycznie może nastąpić najszybciej w 2025 roku, natomiast osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej ok. 2028 roku, o ile podczas realizacji prac badawczo-rozwojowych nie pojawią się problemy i opóźnienia, czego nie można jednak wykluczyć.

  W 2017 roku Izba Reprezentantów (izba niższa Kongresu Stanów Zjednoczonych) podjęła jednak działania, zmierzające do przyśpieszenia realizacji programu LTAMDS. W projekcie ustawy budżetowej Departamentu Obrony na rok fiskalny 2018 wezwała do opracowania strategii pozyskania nowego radaru w terminie do 15 kwietnia 2018 roku oraz osiągnięcia jego wstępnej gotowości operacyjnej IOC do 1 stycznia 2022 roku. Spotkało się to ze sprzeciwem Białego Domu, który uznał te wymogi za niewykonalne, co zostało częściowo uwzględnione i w ostatecznej wersji ustawy NDAA (National Defense Authorization Act) na FY2018, podpisanej przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych 12 grudnia 2017 roku zapisano, że strategia pozyskania nowego radaru ma zostać opracowana do 15 września 2018 roku, a osiągniecie wstępnej gotowości operacyjnej radaru ma nastąpić nie później niż do 31 grudnia 2023 roku, czyli o 2 lata później niż początkowo wymagano, ale i tak o ok. 5 lat szybciej, niż przewiduje to formalnie obowiązujący harmonogram programu US Army. Dodatkowo zagrożono, że jeżeli do 15 września 2018 roku Sekretarz Armii nie przedstawi w/w strategii, to Sekretarz Obrony przekaże zarządzanie programem LTAMDS Dyrektorowi Agencji Obrony Przeciwrakietowej MDA (Missile Defense Agency) i to on będzie zobowiązany do przedstawienia strategii do 15 sierpnia 2019 roku. Choć zapisy ustawy NDAA wydają się mieć charakter życzeniowy, to jednak wskazują na rosnącą presję co do przyśpieszenia procesu opracowania nowego radiolokatora dla systemu Patriot. Czy będzie to faktycznie możliwe, trudno dziś stwierdzić, jednak dotrzymanie terminu osiągniecia IOC w 2023 roku wydaje się jednak nierealne. Pewne przyśpieszenie realizacji programu być może uda się osiągnąć w przypadku szybszego trybu wyboru ostatecznego wykonawcy, ale czy taka opcja jest brana pod uwagę dowiemy się prawdopodobnie dopiero jesienią br. po publikacji zapowiedzianej strategii pozyskania nowego radaru.

  Dodatkowo warto pamiętać, że ewentualne zamówienie przez Polskę radaru na etapie EMD i jego dostawy w ramach produkcji LRIP będą wymagały otrzymania zgody na zakup w procedurze „yockey waiver”, podobnie jak to miało miejsce w przypadku systemu IBCS. Ponadto, biorąc pod uwagę chęć udziału w produkcji radaru przez polski przemysł oraz uzyskania w ramach offsetu technologii radarowych, Polska powinna poważnie brać pod uwagę udział w realizacji prac badawczo-rozwojowych wspólnie z amerykańskim wykonawcą. Trudno jednak dziś ocenić, czy byłoby to możliwe, biorąc pod uwagę możliwe ograniczenia prawne, organizacyjne, czy też biznesowe.

  Podsumowując, nie można dziś przewidzieć kiedy mogłyby rozpocząć się dostawy stacji radiolokacyjnych dla Polski wybranych w ramach programu LTAMDS. W wersji najbardziej optymistycznej, według harmonogramu z ustawy NDAA, mogłoby to nastąpić już nawet ok. 2023 roku, jednak w opinii autora bardziej racjonalne jest przyjęcie założenia, że będzie to możliwe najszybciej po 2025 roku.

  I w końcu, jak już wspomniano, w II fazie programu Wisła Polska będzie wymagała włączenia do architektury systemu IBCS/Patriot krajowych sensorów P-18PL i PET/PCL. Oba te projekty znajdują się nadal na etapie prac rozwojowych realizowanych z dofinansowaniem z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Ich zakończenie według aktualnych danych podawanych przez producenta powinno nastąpić w 2020 roku. Aby w/w radiolokatory mogły współpracować z systemem dowodzenia IBCS konieczne będzie opracowanie zestawów adaptacyjnych, tzw. A-kitów, które będą pełniły rolę pośrednika przy komunikacji z IBCS. Niezbędne będzie również przeprowadzenie testów ich funkcjonowania w docelowym środowisku. Na to wszystko potrzeba czasu i pieniędzy.

  Biorąc pod uwagę czas niezbędny do wynegocjowania warunków umowy oraz do opracowania nowego rodzaju stacji radiolokacyjnej kierowania ogniem i pocisku SkyCeptor, a także uwzględniając dostępność środków finansowych w budżecie MON można szacować, że płatności w ramach II fazy programu Wisła będą mogły nastąpić najprawdopodobniej po ok. 2022 roku, natomiast dostawy w okresie lat 2026-2030.

System PET/PLC fot.PGZ S.A.

System radiolokacji pasywnej PET/PLC opracowywany przez konsorcjum firm na czele z PIT-RADWAR S.A., który ma zostać włączony do systemu Wisła w II fazie zamówienia. Fot.PGZ S.A.

Próba oceny

  Czas na ocenę zawartego kontraktu oraz możliwości realizacji II fazy programu Wisła. Dokonamy jej z wykorzystaniem analizy SWOT, starając się wskazać na mocne i słabe strony oraz szans i zagrożenia.

 SWOT-Wisła

Mocne strony

  Program Wisła pozostaje od kilku lat najważniejszym priorytetem modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP. Potrzebę jego realizacji wskazano także w zakończonym w 2017 roku Strategicznym Przeglądzie Obronnym. Bez pozyskania ZROP-SZ inne zadania modernizacyjne przewidziane w PMT nie mają większego sensu, bowiem w przypadku współczesnego pola walki i potencjalnego wystąpienia konfliktu o dużej intensywności, bez silnej oraz nowoczesnej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej nie ma możliwości prowadzenia skutecznej operacji obronnej, a także ochrony infrastruktury krytycznej. Jednym z najważniejszych celów realizacji programu Wisła jest budowa zdolności antydostępowych A2/D2 (anti-access/area denial), które w przypadku wystąpienia konfliktu obejmującego teren Polski mają zapewnić m.in. możliwość przyjęcia wsparcia ze strony wojsk NATO. Podpisana umowa na realizację I fazy programu Wisła pozwoli na uzyskanie nowych (nie posiadanych dotychczas przez Siły Zbrojne RP) i potrzebnych zdolności w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, choć  w ograniczonym zakresie. Zakup 4 jednostek ogniowych ZROP-SZ z radarami sektorowymi pozwoli bowiem przykładowo jedynie na dookólną ochronę jednego wybranego obszaru (np. Warszawy) i drugiego częściowo, tylko z jednego kierunku potencjalnego ataku. Dokonany zakup należy traktować jako pierwszy krok w budowie wielowarstwowego systemu obrony powietrznej. Umożliwi on jednak już rozpoczęcie procesu szkolenia, opracowania nowych procedur działania oraz modyfikacji struktur dowodzenia. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że zawarty kontrakt kończy 10-letni okres analiz i procedur pozyskania prowadzonych w tym zakresie i rozpoczyna zapewne również wieloletni etap wdrażania. Choć wydaje się to niewiarygodne, ale ZROP-SZ IBCS/Patriot będą pierwszymi zestawami rakietowymi obrony powietrznej o zasięgu większym niż 7 km które zostaną nabyte na potrzeby Sił Zbrojnych RP od 31 lat.

  Przejdźmy do kwestii technicznych. Jednym z podstawowych wymagań Sił Zbrojnych RP w programie Wisła było pozyskanie sieciocentrycznego systemu dowodzenia i kierowania o otwartej architekturze. Wymóg ten spowodował, że Polska zamówiła opracowywany przez koncern Northrop Grumman system IBCS zamiast dotychczas użytkowanego w bateriach Patriot systemu o zamkniętej architekturze produkowanego przez firmę Raytheon. Decyzja ta związana jest z pewnym ryzykiem, bowiem jak już wspomniano, system IBCS znajduje się obecnie nadal na etapie prac badawczo-rozwojowych i nie został jeszcze przyjęty na uzbrojenie US Army, niemniej, jeśli już się to stanie, będzie on stanowił filar amerykańskiej obrony powietrznej wojsk lądowych. IBCS to zdecydowanie mocna strona zawartego kontraktu. Mówi się nawet, że Polska kupiła przede wszystkim system dowodzenia IBCS, a ZROP-SZ Patriot są jedynie pierwszym komponentem, który zostanie do niego wpięty. Kolejnym krokiem powinno być włączenie do IBCS ZROP-KZ Narew oraz produkowanych w kraju zestawów radiolokacyjnych. Pozyskanie systemu IBCS przyniesie wiele korzyści i spowoduje, że system Patriot uzyska dodatkowe zdolności.

IBCS-Northrop Grumman

Cechy i korzyści z wdrożenia systemu kierowania i dowodzenia IBCS według jego producenta. Grafika Northrop Grumman.

  Warto krótko przypomnieć o jakich korzyściach mowa. Jedna z najważniejszych, to możliwość generowania jednolitego, zintegrowanego obrazu sytuacji powietrznej SIAP (Single IntegratedAir Picture). System nie tylko pozwoli na zbieranie danych z różnych sensorów z możliwością prowadzenia identyfikacji swój-obcy, ale umożliwi także dystrybucję przetworzonych (złożonych i ujednoliconych) danych na wszystkie stanowiska dowodzenia. Umożliwi to uzyskanie lepszej świadomości sytuacyjnej od najniższych do najwyższych szczebli dowodzenia. W rezultacie nastąpi poprawa jakości identyfikacji swój-obcy, zwiększenie pewności podejmowanych decyzji, zmniejszenie ryzyka samobójczego ostrzału, jak również ryzyka nie wykrycia zagrożeń.

  Zintegrowany obraz sytuacji powietrznej tworzony jest przez system IBCS na podstawie wskazań sensorów, które są wpięte do sieci IFCN i powstaje z łączenia wszystkich danych spływających na temat każdego celu. W systemach starego typu, zazwyczaj każdy cel widoczny w systemie dowodzenia był opisywany zestawem danych pochodzących z pojedynczego, najdokładniejszego sensora. IBCS pobiera dane ze wszystkich sensorów równocześnie, obrabia je i na ich podstawie tworzy „kompozytowy” obraz śledzonego celu. „Obraz” ten zawiera takie informacje jak: trajektoria lotu, aktualna pozycja, pułap, prędkość, przynależność (swój-obcy), rodzaj celu, itp. W ten sposób nawet pomimo zastosowania wielu radarów, które indywidualnie nie są w stanie zapewnić danych o jakości pozwalającej na kierowanie ogniem, sumarycznie system jest w stanie zmniejszyć niedokładność pomiarów i wypracować dane do strzelania. Ponadto dzięki tworzeniu takiego złożonego i ujednoliconego obrazu celu, dramatycznie zwiększa się dokładność jego śledzenia, odporność na działanie wrogich systemów walki radioelektronicznej, jakość rozpoznawania wrogich środków napadu powietrznego, czy też zwiększa się zdolność do odróżniania wabików od głowic pocisków balistycznych.

  Poza zbieraniem i dystrybucją informacji o sytuacji powietrznej, najważniejszą korzyścią z implementacji IBCS jest stworzenie zintegrowanej sieci kontroli ognia IFCN, która korzystając z indywidualnych elementów wpiętych w system, umożliwia współpracę każdej wyrzutni z każdym radarem jak i z każdym stanowiskiem dowodzenia IBCS na zasadzie „podłącz i walcz”. Dzięki temu uzyskana zostanie możliwość prostego zarządzania wszystkimi sensorami i efektorami i ich szybkiego podłączania do sieci IFCN. Co bardzo ważne, znacząco zwiększy to powierzchnię chronionego obszaru oraz zminimalizuje występowanie martwych stref wynikających z ukształtowania terenu bądź sektorowej pracy sensorów i różnego zasięgu efektorów. Dzięki zastosowaniu w przypadku IFCN topologii sieci mesh (kratowej) powstały system będzie odporny na awarie. Wyeliminowanie pojedynczego stanowiska dowodzenia, sensora czy efektora nie wpłynie na zdolności do działania całego systemu. Będzie to sieć samonaprawialna, gdy bowiem któryś z elementów, węzłów sieci przestanie działać, inne elementy automatycznie będą przejmować funkcje pośredniczenia przy przesyłaniu danych. Jednocześnie taka architektura sieci pozwali na osiągnięcie dużego zasięgu i wysokiej przepustowości. Cechy te mają istotne znaczenie szczególnie biorąc pod uwagę ograniczoną liczbę baterii systemu Patriot jakie planuje zakupić polski resort obrony w stosunku do potrzeb oraz ukształtowania terenu Polski. W rezultacie dzięki systemowi IBCS możliwe będzie zwiększenie powierzchni bronionego obszaru, co bez systemu IBCS wymagałoby zakupu dodatkowych baterii Patriot.

  Zintegrowane kierowanie ogniem poprawi również efektywność wykorzystania dostępnych zasobów, poprzez uzyskanie informacji o sytuacji powietrznej z wszystkich dostępnych sensorów oraz umożliwienie bardziej elastycznego wyboru ograniczonych liczbowo i często kosztownych efektorów, a także dostosowanie ich typu do charakteru zagrożenia. W rezultacie uzyskany zostanie system skalowalny i zdolny do skutecznej eliminacji pełnego spektrum zagrożeń, nawet w przypadku jednoczesnego wykorzystaniem przez napastnika różnych rodzajów środków ataku z powietrza.

35th Air Defense Artillery Brigade PAC-3MSE

Wyrzutnia M903 z 12 kontenerami pocisków PAC-3 MSE. Na potrzeby polskiego zamówienia praktycznie kompletne wyrzutnie tego typu będzie produkować Huta Stalowa Wola S.A. Fot. 35th Air Defense Artillery Brigade.

  Poza systemem IBCS, jedną z najmocniejszych stron polskiego kontraktu jest zakup pocisków PAC-3 MSE (Missile Segment Enhancement) produkowanych przez koncern Lockheed Martin i zaprojektowanych głównie z myślą o zwalczaniu głowic taktycznych pocisków balistycznych, w tym manewrujących. Pociski te posiadają aktywny, radiolokacyjny (pracujący w częstotliwości Ka) system samonaprowadzania z radiokorekcją. Wyposażono je w poprzeczne silniczki manewrowe ACM (Attitude Control Motors) zapewniające wysoką manewrowość i możliwość bezpośredniego trafienia w cel (hit-to-kill). W stosunku do starszych pocisków PAC-3 CRI, wersja MSE posiada nowy dwuzakresowy silnik rakietowy, który zwiększa o połowę jego zasięg i umożliwia zwalczanie celów na większym pułapie. Kolejną modyfikacją jest zwiększenie powierzchni sterowych, co ma znacznie poprawić manewrowość na dużych wysokościach i umożliwić lepszą zdolność zwalczania szybszych i nowocześniejszych rakiet. Wstępna, małoseryjna produkcja LRIP rakiet PAC-3 MSE na potrzeby US Army rozpoczęła się w 2014 roku, a dopiero 2 lata temu osiągnęły one wstępną gotowość operacyjną IOC. Jest to najnowocześniejszy pocisk opracowany na potrzeby systemu Patriot i jest dopiero wprowadzany do użytkowania przez amerykańską Armię. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest to prawdopodobnie najbardziej zaawansowany obecnie na świecie pocisk w swojej klasie. Za tą nowoczesność niestety trzeba słono płacić. Jak już wspomniano, cena jednostkowa pocisku to ok. 5-6 mln USD za sztukę. Dodatkowo, nabywcy PAC-3 MSE (w tym Polska), muszą się liczyć z tym, że Amerykanie wymagają, aby próbne strzelania z wykorzystaniem tej wersji rakiety odbywały się wyłącznie na terytorium Stanów Zjednoczonych, co niewątpliwie podnosi koszty eksploatacji i szkolenia. Wybór przez Polskę pocisków PAC-3 MSE nie był jednak przypadkowy. Po pierwsze spełniają one postawione przez wojsko wymagania taktyczno-techniczne, a po drugie nie jest tajemnicą, że szukano pocisku, który daje jak największe szanse w zwalczaniu głowic rosyjskich taktycznych pocisków balistycznych systemu 9K720 Iskander-M.

  Za mocną stronę polskiego zamówienia można uznać także wymaganą strukturę baterii, składającą się z dwóch jednostek ogniowych. Docelowo tych jednostek ma być 16, z czego w pierwszej fazie zamówiono cztery. Każda z nich wyposażona jest m.in. we własny radar kierowania ogniem, stanowisko dowodzenia i 4 wyrzutnie rakiet, dzięki czemu dysponują samodzielnością działania. Kiedy otrzymają dookólne stacje radiolokacyjne, umożliwią ochronę nawet 16 obszarów lub zgrupowań wojsk.

  Choć zakres offsetu i udziału polskich firm w realizacji I fazy zamówienia jako całości został zaliczony do słabych stron, to jednak uwzględnienie w zamówieniu konieczności dostaw polskich podwozi i węzłów łączności oraz produkcję w Polsce wyrzutni i kabin kierowania i dowodzenia OPS niewątpliwie należy ocenić pozytywnie. Wpłynie to na uproszczenie logistyki oraz obniżenie kosztów całego cyklu życia LCC (Life Cycle Costing) systemu, a w przypadku węzłów łączności dodatkowo powinno podnieść bezpieczeństwo komunikacji.   

  Ważną i właściwą decyzją było przyjęcie założenia, że zakupiony system powinien być w pełni zgodny z tym eksploatowanym i planowanym przez US Army. Z jednej strony obniża to koszty eksploatacji i rozwoju systemu, bowiem kupujemy sprzęt który jest produkowany seryjnie w znacznych ilościach, jest przed wprowadzeniem do produkcji dokładnie testowany i poddawany stałej modernizacji oraz weryfikowany co jakiś czas w warunkach bojowych. Jednocześnie, w przypadku potrzeby uzyskania wsparcia ze strony Stanów Zjednoczonych, amerykańskie baterie Patriot, a niedługo zapewne także THAAD, będą mogły zostać bezproblemowo wpięte do polskiego systemu obrony powietrznej. Jeśli byłaby taka konieczności, Amerykanie mogą także zagwarantować stosunkowo szybkie dostawy dodatkowych pocisków lub części zamiennych (choćby ze swoich zapasów). Kolejna korzyść, to możliwość wspólnych ćwiczeń i wymiany doświadczeń oraz dostęp do amerykańskich poligonów rakietowych. Ze względu na zasięg systemu, jego testowanie na poligonie w Ustce nie będzie bowiem możliwe. Dokonany wybór powoduje także, że ZROP-SZ Wisła będą zgodne z systemami użytkowanymi w NATO i będą mogły współtworzyć system obrony przeciwrakietowej Sojuszu – NATO BMD.

  W dniu 28 marca br. Polska stała się 15 państwem będącym użytkownikiem systemu Patriot. W gronie tym jest 5 europejskich krajów NATO: Niemcy, Holandia, Hiszpania, Grecja i Rumunia. Wkrótce do grupy tej dołączy zapewne również Szwecja. Poza Stanami Zjednoczonymi daje to możliwość współpracy również z tymi państwami.

Użytkownicy systemu Patriot Grafika: Raytheon

Obecni i przyszli europejscy użytkownicy systemu Patriot. Grafika Raytheon

  Podpisana umowa ma z pewnością również wymiar polityczny i powinna pozwolić na wzmocnienie sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Polska stała się pierwszym państwem, któremu Amerykanie udzielili zgody na sprzedaż systemu IBCS i to jeszcze na etapie prac badawczo-rozwojowych, co niewątpliwie należy uznać za znaczący sukces zespołu negocjacyjnego, ale także dowód zaufania ze strony Stanów Zjednoczonych. Tak zaawansowane systemy Amerykanie sprzedają tylko swoim najbliższym sojusznikom.

  Pozytywnie należy ocenić także fakt, że to rząd Stanów Zjednoczonych jest głównym integratorem systemu, w tym będzie odpowiadał za certyfikację jego konfiguracji. Gwarantuje to, że to Amerykanie będą dbali o koordynację dostaw między kilkoma wykonawcami, dokonają kompletacji systemu i wstępnego sprawdzenia jego prawidłowego funkcjonowania. Amerykański rząd jako zamawiający będzie miał również istotny wpływ na ustalenie harmonogramu dostaw komponentów systemu kierowania i dowodzenia IBCS na etapie wstępnej produkcji małoseryjnej LRIP, co powinno pozwolić na dotrzymanie terminów dostaw przewidzianych w umowie ramowej LOA zawartej z Polską. W końcu pozwoli to na zaangażowanie żołnierzy US Army w proces testowania systemu i szkolenia polskich operatorów.

  Na zakończenie omawiania mocnych stron podjętej decyzji warto wspomnieć jeszcze o zespole ds. pozyskania i wdrożenia do Sił Zbrojnych RP systemu Wisła. Tworzy go grupa ekspertów posiadających specjalistyczną wiedzę, którzy przez wiele miesięcy negocjacji zdobyli również niepowtarzalne doświadczenie. Należy to koniecznie wykorzystać podczas negocjacji II fazy zamówienia oraz warto dokonać wzmocnienia tego zespołu kolejnymi specjalistami, tak aby był on zdolny również do koordynacji wdrożenia programu Narew. Realizacja obu, wzajemnie uzupełniających się programów przez ten sam zespół wydaje się celowa.

Słabe strony

  Choć Polska zamówiła najnowocześniejszą wersję ZROP-SZ Patriot, to mają one również swoje słabe strony. Najsłabszym elementem I fazy polskiego zamówienia są zdecydowanie stacje radiolokacyjne AN/MPQ-65. Koncepcyjnie jest to unowocześniony radiolokator AN/MPQ-53, który powstał w oparciu o jeszcze zimnowojenne wymagania. Dzięki kolejnym modernizacjom MPQ-65 pełni swoje funkcje do dzisiaj i cechuje się poprawionymi osiągami oraz znacząco zwiększoną niezawodnością. W ramach najnowszej modernizacji RDP (Radar Digital Processor) wymieniono większość podzespołów elektronicznych radaru, dzięki czemu ma on możliwość integrowania z  nowymi systemami dowodzenia, w tym systemem IBCS, ale do tego celu potrzebne są dodatkowo moduły RIU (Radar Interface Unit) dla stanowisk dowodzenia i kontroli ECS (które również zostały zamówione przez Polskę). Pomimo wprowadzonych zmian, nie usunięto jednak zasadniczych wad stacji MPQ-65. Przede wszystkim nadal wykorzystuje ona pasywną, sektorową antenę ścianową PESA (Passive Electronically Scanned Array), która umożliwia obserwację przestrzeni powietrznej w azymucie tylko w zakresie ograniczonym do 120 stopni w sytuacji, kiedy zgodnie z polskimi wymaganiami anteny radaru powinny być wykonane w technologii AESA i umożliwiać obserwację w zakresie 360 stopni (dookólną). Stacje MPQ-65 nie spełniają więc ani Wymagań Operacyjnych, ani Wstępnych Założeń Taktyczno-Technicznych programu Wisła.

  Druga słaba strona I fazy zamówienia to brak niskokosztowego efektora. Większość użytkowników systemu Patriot poza pociskami PAC-3 przeznaczonymi głównie do zwalczania głowic taktycznych pocisków balistycznych użytkuje dodatkowo znacznie tańsze rakiety GEM-T, których pozyskanie przewidziano także w zamówieniu dla Rumunii i Szwecji. Zwalczanie pocisków manewrujących, czy bezzałogowych systemów powietrznych przez drogie pociski PAC-3 jest po prostu nieefektywne ekonomicznie. W celu zwiększenia prawdopodobieństwa trafienia, do zniszczenia jednego celu zazwyczaj odpala się min. dwa pociski naraz, co w przypadku rakiet PAC-3 MSE oznacza wydatek ok. 43-51 mln PLN (brutto), kiedy koszt pocisku manewrującego można szacować na ok. 7-8 mln PLN (brutto), a cena niektórych rodzajów BSP może być jeszcze niższa. Zgodnie z polskimi planami rolę niskokosztowych efektorów w systemie Wisła mają prawdopodobnie pełnić pociski SkyCeptor, których pozyskanie zaplanowano w II fazie zamówienia, jednak ich dostawy mogą nastąpić dopiero za kilka lat. Przez ten okres Polska będzie dysponowała tylko ograniczoną liczbą drogich rakiet PAC-3 MSE. 

  Negatywną stroną wyboru systemu Patriot jest jego ograniczona mobilność operacyjna i taktyczna. Pierwsza z nich przejawia się tym, że Siły Zbrojne RP nie posiadają na wyposażeniu samolotów które mogłyby służyć do transportu poszczególnych elementów zestawu, choć teoretycznie można w tym celu wykorzystać samoloty C-17 Globemaster III, użytkowane w ramach NATO-wskiego programu SAC (Strategic Airlift Capability), którego uczestnikiem jest także Polska. Ograniczona mobilność taktyczna wynika natomiast z faktu, że podstawowe komponenty zestawów Patriot są stosunkowo ciężkie i umieszczone zostały na kołowych naczepach, holowanych przez ciągniki siodłowe. W rezultacie system powinien poruszać się głównie po drogach utwardzonych, a jego zdolność do jazdy w terenie jest ograniczona. Dodatkowo, korzystanie z naczep wydłuża czas potrzebny do rozwinięcia systemu do pozycji bojowej, jak również na jego zwinięcie w celu przebazowania. Mimo, że początkowo rozważano taką możliwość, Polska nie zdecydowała się na umieszczenie radaru i wyrzutni pocisków bezpośrednio na podwoziu ciężarówki, co charakteryzuje np. niemieckie zestawy Patriot. Z opcji tej zrezygnowano z obawy na ryzyko wystąpienia problemów technicznych podczas wyboru i dostosowania odpowiedniego podwozia do amerykańskich wymagań, co w konsekwencji mogłoby doprowadzić do wydłużenia harmonogramu dostaw. Choć mobilność nie jest mocną stroną amerykańskiego systemu, to jednak zdaniem autora nie jest to cecha mająca krytyczne znaczenie.

  Jeszcze do niedawna resort obrony deklarował, że zakup ZROP-SZ będzie związany z pozyskaniem najnowszych technologii dla polskiego przemysłu obronnego. Jednak podpisanie umów offsetowych związanych z realizacją I fazy programu Wisła miało dość kameralny charakter. Jednocześnie nie usłyszeliśmy zapewnień, że ich zawarcie ma jakieś przełomowe znaczenie, a wypowiedzi kierownictwa MON oraz PGZ odnoszące się do tego wydarzenia były stosunkowo powściągliwe. Opublikowany przez resoru obrony komunikat w tej sprawie jest stosunkowo krótki i zawiera opis tylko kilku, z łącznie 46 zobowiązań offsetowych, które zostały zawarte w podpisanych umowach. Prośba redakcji o uszczegółowienie zakresu offsetu, niestety nie doczekała się ze strony MON odpowiedzi. Już tylko to może świadczyć o tym, że „sukces” jaki osiągnięto, jest co najwyżej umiarkowany. Choć dla programu Wisła określono łącznie aż 69 wymagań offsetowych, to większość tych o krytycznym znaczeniu będzie przedmiotem negocjacji dopiero w II fazie dostaw. Dotyczy to szczególnie technologii związanych z radarami AESA GaN oraz pociskami rakietowymi SkyCeptor.

  Warto w tym miejscu przypomnieć również wypowiedź byłego ministra ON Antoniego Macierewicz z dnia 9 grudnia 2017 roku, który mówiąc o offsecie w programie Wisła stwierdził, że „niektóre firmy polskiego przemysłu obronnego wymagały takich technologii offsetowych, których nie byłyby w stanie zaadoptować […] Musieliśmy wskazywać na konieczność rezygnacji z niektórych zamiarów, które zostały na wyrost sformułowane”. Istnieje także wysokie prawdopodobieństwo, że podczas negocjowania ostatecznej ceny zamówienia, resort obrony zrezygnował z części wymagań offsetowych w celu uzyskania oszczędności. W końcu nie wiemy, czy dla wszystkich postawionych dla I fazy zamówienia wymagań offsetowych uzyskano zgodę amerykańskiej administracji na transfer technologii.

  Oceniając wartość offsetu w I fazie można ją porównać z offsetem negocjowanym w programie zakupu śmigłowców wielozadaniowych. Wówczas Ministerstwo Rozwoju uznało, że offset o wartości ok. 3 mld PLN (realny, nie wynikający z przeliczników jakie występowały w starej wersji ustawy offsetowej) jest niewystarczający dla zamówienia, którego cenę określono na 13,3 mld PLN (brutto), co stało się przyczyną unieważnienia postępowania przez Inspektorat Uzbrojenia. W przypadku I fazy Wisły mamy offset o wartości poniżej 1 mld PLN, przy wartości zamówienia na poziomie 18-20 mld PLN (brutto). To niewiele, a jednak w tym przypadku resort obrony nie wskazuje na zbyt niskie korzyści offsetowe. Z drugiej strony należy pamiętać, że offset nie jest za darmo i prawdopodobnie to właśnie także jego redukcja pozwoliła na obniżenie początkowej ceny maksymalnej I fazy zamówienia z 10,5 mld USD do 4,75 mld USD.

  Choć na podstawie przedstawionych dotychczas informacji nie ma możliwości dokonania szczegółowej oceny podpisanych umów offsetowych, to w opinii autora wartość i zakres offsetu to jedna ze słabszych stron I fazy programu Wisła, szczególnie w odniesieniu do wielkości zamówienia. Z drugiej strony warto jednak pamiętać, że od początku zakładano, że najważniejsze zobowiązania offsetowe będą wymagane podczas realizacji II fazy programu.

  W dniu 4 lipca 2016 roku podczas uroczystości podpisania listu intencyjnego pomiędzy Polską Grupą Zbrojeniową S.A. i firmą Raytheon ówczesny Prezes Zarządu PGZ Arkadiusz Siwko, powiedział m.in. że „na podstawie podpisanego listu intencyjnego PGZ rozpocznie współpracę z Raytheonem i wejdzie w skład globalnej sieci dostaw dla amerykańskiego partnera, który jest twórcą i wykonawcą systemu rakietowego Patriot. PGZ będzie uczestniczyła w sieci produkcyjnej firmy Raytheon. [...] Najważniejsze jednak jest to, że w toku negocjacji z naszym amerykańskim partnerem udało się nam osiągnąć 50-procentowy udział przemysłu skupionego w PGZ w wykonaniu systemu Patriot”. Powyższe ustalenia potwierdzono później wielokrotnie, w tym 31 marca 2017 roku podczas konferencji prasowej Ministra ON Antoniego Macierewicza w sprawie pozyskania ZROP-SZ Wisła. W konferencji uczestniczyli również m.in. Prezes Zarządu Raytheon Europe William O. Schmieder. Podkreślono wówczas, że „zgodnie z wynikami negocjacji, minimum 50 proc. produkcji dla potrzeb systemu Wisła będzie realizowane w polskim przemyśle”.

  Mimo tych ambitnych zapowiedzi, łączny udział polskiego przemysłu w kosztach produkcji elementów I fazy programu Wisła można ocenić na poziomie ok. 1,4 mld PLN, co stanowić będzie jedynie ok. 7% wartości zamówienia. To znacznie poniżej oczekiwań. Być może w II fazie wskaźnik ten ulegnie poprawie, jednak jak na razie jest to zdecydowanie słaba strona programu Wisła szczególnie, że poza wyrzutniami M903 trudno dziś wskazać jakiekolwiek inne komponenty, które PGZ będzie mogła produkować na rzecz innych użytkowników systemu Patriot jako podwykonawca koncernu Raytheon (już po zakończeniu realizacji polskiego zamówienia). Jak dotąd nie może więc być mowy o poważnym włączeniu PGZ w łańcuch dostaw amerykańskich wykonawców.

  Kolejna słaba strona zawartego kontraktu to nieuzyskanie zdolności pomostowej w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej do czasu osiągnięcia wstępnej gotowości operacyjnej polskich baterii, to jest do ok. 2024 roku. Jest to o tyle istotne, że na początku 2015 roku jednym z czterech kryteriów porównania oferty amerykańskiej i francuskiej była współpraca wojskowa, w tym właśnie zapewnienie obecności na terytorium Polski zestawów obrony powietrznej będących na wyposażeniu sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych lub Francji. Zapewniano wówczas, że taka zdolność pomostowa jest możliwa do uzyskania. Tymczasem nowe kierownictwo MON zrezygnowało z tego wymogu lub uznało, że nie da się (lub nie warto) go wynegocjować. Otrzymanie gwarancji stałego stacjonowania na terytorium Polski przez kilka lat dwóch amerykańskich baterii Patriot (takie były początkowo oczekiwania) byłoby niewątpliwie znaczącym sukcesem politycznym i realnym wsparciem wojskowym szczególnie, że na stanie US Army znajduje się obecnie zaledwie 15 batalionów tego systemu. Niestety, już w 2015 roku sygnalizowano, że wymóg ten nie jest możliwy do spełnienia na oczekiwanym poziomie. Realnie w grę wchodziła prawdopodobnie obecność maksymalnie jednej baterii i to rotacyjna. Wymiar takiego wsparcia byłby już tylko symboliczny (zarówno politycznie jak i wojskowo), podobnie jak rotacyjna obecność w Powidzu należących do US Air Force wielozadaniowych samolotów bojowych F-16. Zaletą takiej opcji byłaby jednak możliwość wsparcia proces szkolenia polskich operatorów. Niedobrze się stało, że zdolności pomostowej nie uzyskano, ale jednocześnie wymóg ten mógłby spowodować wzrost i tak już wysokiej ceny amerykańskiej oferty.

  Postępowanie na I fazę programu Wisła prowadzono od 29 września 2014 roku, kiedy to minister ON podpisał wniosek na pozyskanie systemu, do 28 marca 2018 roku, kiedy doszło do zawarcia umowy. To dokładnie 3,5 roku. Biorąc pod uwagę poziom skomplikowania systemu i konieczność wynegocjowania offsetu i udziału w zamówieniu polskiego przemysłu obronnego, nie jest to jakoś wyjątkowo długi okres. W praktyce jednak, od kwietnia 2015 roku kiedy dokonano wyboru systemu Patriot, do co najmniej maja 2016 roku w programie Wisła nie podejmowano żadnych konkretnych decyzji. Nie będzie więc nadużyciem stwierdzenie, że wybory parlamentarne w 2015 roku i zmiana opcji rządzącej wpłynęły na ponad roczne opóźnienie w realizacji programu, z czego ok. 6 miesięcy przypada na okres rządów Platformy Obywatelskiej i ok. 7 miesięcy na okres rządów Prawa i Sprawiedliwości.

  Zdecydowanie krytyczniej należy jednak ocenić okres prowadzenia prac analityczno-koncepcyjnych. Trwały one ponad 10 lat, rozpoczęły się bowiem w 2005 roku, a zakończyły dopiero w 2015 roku. To stanowczo zbyt długi okres, niestety odzwierciedlający słabość systemu planowania i określania wymagań związanych z modernizacją techniczną Sił Zbrojnych RP.

Patriot 3rd Battalion 2nd Air Defense Artillery Regiment

Zakup systemu Patriot otwiera drogę do współpracy z jego największym użytkownikiem - Armią Stanów Zjednoczonych. Na zdjęciu 3. Batalion, 2. Regiment Artylerii Obrony Powietrznej i jego sprzęt: wyrzutnia pocisków PAC-2 GEM-T (po lewej), radar AN/MPQ-65 (w środku), wyrzutnia pocisków PAC-3 MSE (po prawej). Fot. US Army.

Zagrożenia

  Za największe zagrożenie w programie Wisła uznać należy zdecydowanie brak możliwości realizacji II fazy lub ograniczenie jej zakresu. Do takiej sytuacji może dojść głównie z dwóch powodów. Przede wszystkim wpływ na to może mieć zbyt wysoka cena zamówienia lub ograniczenie budżetu MON. Za drugi czynnik który może spowodować taką sytuację uznać należy brak determinacji lub decyzyjności ze strony polityków, szczególnie w zbliżającym się roku wyborczym. Ewentualne problemy techniczne związane z opracowaniem nowego typu stacji radiolokacyjnej, czy też pocisku SkyCeptor nie powinny wpłynąć na rezygnację lub ograniczenie zakresu zakupu, a jedynie na jego opóźnienie. Rezygnacja z realizacji II fazy byłaby decyzją skrajnie nieodpowiedzialną. Dwie baterie ZROP-SZ zamówione w I fazie nie są bowiem w stanie zaspokoić nawet minimalnych potrzeb Sił Zbrojnych RP. Ponadto, dopiero w II fazie mają szanse zostać wyeliminowane najważniejsze słabości opisane w poprzednim rozdziale. Rezygnację z II fazy można porównać do zakończenia budowy domu po wybudowaniu fundamentów. Równie niekorzystne, choć zdecydowanie mniej drastyczne, byłoby ograniczenie zakresu II fazy, np. do 4 baterii. Skutkiem byłoby niespełnienie Wymagań Operacyjnych oraz zmniejszenie liczby chronionych obszarów, co miałoby znaczenie na poziomie strategiczno-operacyjnym, natomiast pozyskany system spełniałby postawione mu wymagania taktyczno-techniczne (radar dookólny, dwa rodzaje efektorów). Należy jednak brać też pod uwagę, że im większe zamówienie, tym można uzyskać niższe koszty jednostkowe zakupu i późniejszej eksploatacji. Rezygnacja lub ograniczenie II fazy to także mniejsze szanse na uzyskanie oczekiwanego poziomu offsetu i udziału polskiego przemysłu obronnego we współprodukcji systemu.

  Niestety, Polska sama ograniczła sobie pole negocjacyjne warunków drugiej fazy zamówienia, przez dokonanie jego podziału na dwie części. Choć decyzję taką podjął już nowy rząd, to w planach poprzedników także rozpatrywano taką możliwość. W rezultacie podczas negocjacji warunków i ceny II fazy zamówienia Ministerstwo Obrony Narodowej będzie miało częściowo związane ręce. Teoretycznie Polska będzie mogła zrezygnować z jej realizacji w przypadku zaoferowania przez Amerykanów zbyt wysokiej ceny, ale decyzja taka miałaby bardzo negatywne rezultaty. Skutki pozostania tylko z dwoma bateriami ZROP-SZ już opisano. Natomiast ich pozostawienie i wybór dodatkowo innego systemu w ramach programu Wisła nie będzie racjonalne z wielu powodów, w tym szczególnie ze względów finansowych i logistycznych. Odsprzedanie zakupionych baterii innemu użytkownikowi za rozsądną cenę też nie byłoby łatwe. W końcu uruchomienie nowego postępowania spowodowałoby brak wymaganych zdolności Sił Zbrojnych RP w zakresie obrony powietrznej i przeciwrakietowej przez wiele kolejnych lat, co należałoby uznać za istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

  W tym miejscu warto przypomnieć dlaczego zdecydowano się na podział zamówienia. Resort obrony stanął bowiem przed dylematem, którą opcję wybrać, mając do dyspozycji trzy możliwości:

  • opcja 1 - czekać z zakupem (nie wiadomo jednak jak długo) na nową wersję systemu Patriot, która będzie spełniała wszystkie Wymagania Operacyjne Sił Zbrojnych RP;
  • opcja 2 - zakupić obecną wersję godząc się, że nie będzie ona odpowiadała w pełni potrzebom wojska i współczesnego pola walki, tak jak to zrobiła Rumunia;
  • opcja 3 - dokonać zamówienie z podziałem na dwie części, w pierwszej nabywając aktualną wersję systemu, a w drugiej docelową.

  Pierwsza opcja została odrzucona najprawdopodobniej ze względu na obecną sytuację polityczną w Europie i rosnące zagrożenie ze strony Rosji. Uznano, zdaniem autora słusznie, że należy jak najszybciej podjąć działania zmierzające do podniesienia zdolności Sił Zbrojnych RP w zakresie obrony powietrznej, w tym przeciwrakietowej. Nie bez znaczenia był także fakt, że technologie pozyskane w ramach programu Wisła mają zostać wykorzystane do realizacji programu Narew.

  Odrzucono także drugą opcję, w przypadku której już za kilka lat zaistniałaby konieczność modernizacji systemu minimum w zakresie stacji radiolokacyjnej i systemu dowodzenia, a w dalszej przyszłości znalezienia także następcy pocisków PAC-2 GEM-T. Takie rozwiązanie z pewnością byłoby bardzo kosztowne, a do tego Polska otrzymałaby system nie spełniający określonych Wymagań Operacyjnych.

  Zdecydowano się ostatecznie na rozwiązanie pośrednie (opcję trzecią) i podział zamówienia na dwie fazy. Jest to pewien kompromis pomiędzy koniecznością jak najszybszego wzmocnienia polskiej obrony powietrznej, a chęcią zakupu jak najnowocześniejszego systemu odpowiadającego potrzebom wojska i współczesnego pola walki.

  Czy zatem decyzję o podziale zamówienia na dwie części należy ocenić pozytywnie czy negatywnie? Bez wątpienia jest ona ryzykowna, szczególnie w zakresie negocjacji warunków drugiej fazy. Aby jednak prawidłowo odpowiedzieć na tak postawione pytanie, należałoby porównać koszty całego cyklu życia LCC dla drugiej i trzeciej opcji. Zdaniem autora, opcja druga byłaby jednak zdecydowanie droższa, choć jednocześnie mniej ryzykowana.

  Za największe zagrożenie techniczne, mogące wpłynąć na opóźnienie w realizacji II fazy zamówienia uznać należy proces wyboru nowej stacji radiolokacyjnej dla US Army w ramach programu LTAMDS. Jak już wspomniano, dostawy radarów opracowanych w wyniku realizacji tego programu prawdopodobnie nie będą możliwe szybciej niż od 2025 roku. Oznacza to ok. 7 lat oczekiwania i to z dużym ryzykiem wydłużenia tego okresu. Alternatywą jest zakup takich samych radarów jak w I fazie, czyli sektorowych AN/MPQ-65, niespełniających polskich Wymagań Operacyjnych i po paru latach ich wymiana na nowszą konstrukcję lub też wybór wspomnianej już, głęboko zmodernizowanej stacji MPQ-65, opracowywanej przez koncern Raytheon i wyposażonej w 3 anteny sektorowe wykonane w technologii AESA GaN. Zgodnie z deklaracjami producenta, stacja ta może być gotowa do produkcji w ciągu 4 lat od daty podpisania umowy na dostawy. Dodatkowo, skorzystanie z tej opcji może ułatwić wynegocjowanie pozyskania w ramach offsetu technologii AESA GaN na potrzeby PIT-RADWAR S.A. oraz umożliwić współudział polskich firm w produkcji radaru, a także daje szansę modernizacji już zakupionych 4 stacji MPQ-65 do docelowej, ujednoliconej wersji. Z drugiej strony, jeśli w ramach programu LTAMDS wybrany zostanie inny rodzaj radiolokatora i dodatkowo będzie on zamawiany przez pozostałych użytkowników systemu Patriot może się okazać, że Polska stanie się jedynym użytkownikiem zakupionych radarów, co oczywiście z wielu powodów może być niekorzystne. Po pierwsze może spowodować zwiększenie kosztów zakupu i eksploatacji, po drugie dalszy rozwój tej konstrukcji może być ograniczony, po trzecie mogą wystąpić problemy z uzyskaniem dostępu do części zamiennych i wsparcia technicznego oraz po czwarte nie będzie możliwości wymiany doświadczeń z innymi użytkownikami. Niewątpliwie z perspektywicznego punku widzenia zakup radaru wybranego w programie LTAMDS wydaje się najbardziej celowy. Konieczność oczekiwania przez kilka lat na jego opracowanie może okazać się jednak nie do przyjęcia. Polscy negocjatorzy stoją więc przed trudnym wyborem.

  W II fazie zamówienia możliwe jest także wystąpienie problemów z opracowaniem, integracją i rozpoczęciem produkcji pocisków SkyCeptor. Choć uzyskano już wstępną zgodę na integrację SkyCeptora z polską wersją systemu Patriot, na drodze do jego pozyskania stoi jeszcze kilka istotnych problemów i ryzyk. Po pierwsze, pocisk taki dziś nie istnieje. Konieczne jest przeprowadzenie prac projektowo-konstrukcyjnych, polegających na wymianie niektórych podzespołów rakiety Stunner. Mowa tu o elementach dla  których nie można uzyskać zgody na przekazanie technologii lub które muszą być dostosowane do standardów NATO. Po drugie, prace takie powinny zostać przeprowadzone przy współpracy z polskim przemysłem obronnym, co może skomplikować cały proces. Po trzecie konieczne będzie przetestowanie nowej wersji pocisku, przeprowadzenie jego integracji z systemem IBCS/Patriot oraz certyfikacji zgodnie z procedurami amerykańskimi i NATO. Po czwarte, po zakończeniu testów będzie musiało nastąpić przekazanie technologii stronie polskiej i wybudowanie w Polsce wymaganej infrastruktury produkcyjnej oraz odpowiednie przeszkolenie personelu, przy czym koszty tych inwestycji zapewne będzie musiała pokryć strona polska. Choć przedstawiciele koncernu Raytheon zapewniają, że ryzyka w tym przypadku nie są wysokie i na opracowanie operacyjnej wersji SkyCeptora wystarczą 3-4 lata, to w opinii autora mogą być to jednak zbyt optymistyczne założenia. W szczególności można mieć obawy co do szybkiej możliwości  wdrożenia do produkcji istotnych elementów pocisku SkyCeptor przez zakłady MESKO S.A., a takie właśnie są oczekiwania polskiego resortu obrony.

  Pewnym niewielkim ryzykiem dla programu Wisła pozostają także niezakończone prace badawczo-rozwojowe systemu dowodzenia IBCS. Na szczęście z dostępnych informacji wynika, że w ubiegłym roku udało się rozwiązać większość zdiagnozowanych problemów, a przyjęty harmonogram prac wydaje się realistyczny. Trudno obecnie sobie wyobrazić, aby wdrożenie tego systemu przez US Army mogło zakończyć się porażką, nie można jednak wykluczyć wystąpienia niewielkich dodatkowych opóźnień. Zagrożenia te ocenić można jednak za akceptowalne. Z deklaracji zespołu negocjacyjnego wynika ponadto, że Polska jest na bieżąco informowana o stanie realizacji programu, a polscy przedstawiciele prawdopodobnie będą uczestniczyć w tegorocznych próbach systemu IBCS, które są planowane przez Amerykanów w ramach prowadzonych prac badawczo-rozwojowych.

  Kolejne zagrożenia nie wydają się już tak istotne jak wcześniej wymienione, ale należy o nich wspomnieć. Po pierwsze, pewnym ryzykiem dla I fazy zamówienia pozostaje zdolność do realizacji w terminie wymaganego zakresu produkcji przez spółki  PGZ S.A. Na szczęście nie będą to prace jakoś specjalnie skomplikowane, a czas na ich wykonanie wydaje się wystarczający. Najtrudniejsze może okazać się wyprodukowanie wozów transportowo-załadowczych na podwoziu Jelcza oraz wyrzutni M903. Gdyby firmy należące do PGZ miały problemy z wywiązaniem się warunków planowanych do zawarcia umów, IU jako opcję rezerwową nie wyklucza udzielenia zamówienia podmiotom amerykańskim, jednak wydaje się, że nie będzie to konieczne. 

  Po drugie, aby zrealizować zamiar włączenia do systemu IBCS/Patriot polskich sensorów PET/PLC i P-18PL konieczne jest zakończenie prac badawczo-rozwojowych związanych z ich opracowaniem. Początkowo projekty te miały zakończyć się w grudniu 2016 roku, niestety obecnie mowa jest już o końcu 2020 roku. Na szczęście prototypy obu stacji są już gotowe, co pozwala mieć nadzieję na ukończenie prac w aktualnie wyznaczonych terminach. Wąskim gardłem mogą okazać się jednak zdolności produkcyjne zakładów PIT-RADWAR S.A. Na potrzeby samego programu Wisła planuje się wyprodukować po 16 stacji PET/PLC i P-18PL. Radary tego typu mają trafić także na wyposażenie baterii ZROP-KZ Narew. Dodatkowo, prawdopodobnie równolegle będzie musiała odbywać się produkcja innych typów radarów tj. Bystra oraz Sajna. Można mieć wątpliwości, czy zasoby PIT-RADWAR S.A. będą wystarczające do realizacji w krótkim czasie tak szerokiego zakresu prac. 

  Do zagrożeń zaliczyć należy także brak Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2017-2026 (PMT 2017-26), bez którego nie będzie można zapewnić źródła finansowania i podpisać umowy dla II fazy programu Wisła. Jego opracowanie jest już opóźnione o ponad 16 miesięcy, a wcześniej musi zostać przyjęta jeszcze uchwała Rady Ministrów „Szczegółowe kierunki przebudowy i modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2017-2026” oraz „Program Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2017-2026”. Pierwszy z tych dwóch dokumentów rząd powinien zaakceptować w maju br., jednak na sam PMT 2017-26 przyjdzie poczekać z pewnością jeszcze kilka miesięcy. Nie można wykluczyć, że proces ten przeciągnie się nawet do 2019 roku.

  Uwzględniając zakres koniecznych negocjacji, czas niezbędny do przeprowadzenia procedur FMS oraz potrzebę opracowania PMT 2017-26, w opinii autora najszybszym możliwym terminem zawarcia umowy dla II fazy programu Wisła jest 2019 rok, w którym jednak zaplanowano przeprowadzenie kolejnych wyborów parlamentarnych. Ryzyko, że kontrakt nie zostanie podpisany do zakończenia wyborów ocenić można jako wysokie.

  Drugim istotnym powodem możliwości opóźnienia realizacji II fazy zamówienia jest brak w budżecie MON wolnych środków finansowych do 2022 roku, w przypadku realizacji zgodnie z planem innych programów modernizacyjnych. Oczywiście sama umowa może zostać podpisana wcześniej, ale płatności pewnie będą mogły rozpocząć się dopiero od ok. 2023 roku.

Szanse

  Zawarta 28 marca br. umowa na realizację I fazy programu Wisła to pierwszy realny krok w kierunku budowy przez Polskę nowoczesnego, wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Aby szansę tę wykorzystać, konieczny jest niestety jeszcze szereg kolejnych decyzji, w tym przede wszystkim zawarcie umów na realizację programu Narew i II fazy programu Wisła.  

  Kupując sieciocentryczny system dowodzenia IBCS Polska otrzymała silne i nowoczesne narzędzie do integracji poszczególnych elementów systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Tylko od wdrażających system będzie zależało, czy Siły Zbrojne RP będą potrafiły wykorzystać jego potencjał. Aby tak się stało nie tylko należy przeszkolić operatorów, ale konieczne jest również dostosowanie struktur organizacyjnych i procedur funkcjonowania wojsk obrony powietrznej.

  Jak już wspomniano, słabymi stronami I fazy zamówienia były niewspółmierne do oczekiwań korzyści z offsetu oraz niewielki udział firm polskiego przemysłu obronnego w produkcji elementów systemu IBCS/Patriot. Jedną z największych szans realizacji II fazy zamówienia jest poprawa korzyści w tych dwóch obszarach.

Stunner-Missile Defense Agency

Pocisk rakietowy SkyCeptor ma zostać opracowany przez koncern Raytheon na bazie izraelsko-amerykańskiej rakiety Stunner. Fot. Missile Defense Agency.

  Szczególną szansą, jest uzyskanie zdolności do współprodukcji pocisku rakietowego SkyCeptor oraz jak największych możliwości jego serwisowania. Pocisk ten może być nie tylko drugim efektorem dla programów Wisła, ale teoretycznie istnieje także możliwość jego wykorzystania na potrzeby programu Narew (w wersji skróconej) oraz perspektywa produkcji dla innych krajów użytkujących system Patriot. Według przedstawicieli koncernu Raytheon już co najmniej 3-5 państw wyraziło zainteresowanie pozyskaniem tego typu efektora. Włączenie polskich firm w łańcuch dostaw amerykańskich (i być może również izraelskich) wykonawców tego pocisku byłoby niewątpliwie wielkim sukcesem, jednak osiągniecie tego celu w naszej opinii będzie bardzo trudne i wymagać będzie twardych negocjacji oraz dobrej znajomości realnego potencjału polskich zakładów, a także gotowości finansowej i organizacyjnej po polskiej stronie do realizacji koniecznych dla tego przedsięwzięcia inwestycji. Nie można przy tym liczyć, że zakłady MESKO S.A. poradzą sobie z tym wyzwaniem samodzielnie.

  Równie istotne jak współudział w produkcji SkyCeptora jest uzyskanie w ramach offsetu dostępu do technologii wybranych elementów pocisków rakietowych krótkiego zasięgu, które mogłyby wzmocnić potencjał polskich zakładów do samodzielnego opracowania tej klasy broni w przyszłości. Mowa tu przede wszystkim o: silnikach rakietowych, paliwie, głowicach naprowadzających, modułach sterujących, wyrzutniach itp.  

  Z realizacją II fazy zamówienia wiąże się także duże nadzieje na uzyskanie w ramach offsetu brakujących zdolności do produkcji przez zakłady PIT-RADWAR S.A. anten stacji radiolokacyjnych wykonanych w technologii AESA GaN. Ich pozyskanie pozwoliłoby na przyśpieszenie wprowadzenia do oferty spółki nowoczesnych modeli stacji radiolokacyjnych z potencjałem eksportowym. Wykorzystanie tej szansy - podobnie jak w przypadku pocisków SkyCeptor - wymagać będzie dużej determinacji ze strony polskiego zespołu negocjacyjnego, PGZ i spółki PIT-RADWAR, jak również zaangażowania własnych środków i zasobów do absorbcji przekazanych technologii oraz osiągniecia oczekiwanych zdolności produkcyjnych.

  Biorąc pod uwagę wypowiedzi przedstawicieli koncernu Raytheon i dotychczasowe doświadczenia oraz potencjał firm wchodzących w skład grupy PGZ do przyjęcia nowych technologii, istnieje wysokie ryzyko, że wykorzystanie w/w szans dotyczących offsetu i współprodukcji w II fazie zamówienia będzie możliwe jedynie w ograniczonym zakresie, bowiem spełnienie wszystkich polskich wymagań będzie miało istotny wpływ na cenę amerykańskiej oferty. Tymczasem już same koszty dostaw i usług z nimi związanych mogą się okazać zbyt wysokie jak na możliwości polskiego budżetu i podobnie jak w pierwszej fazie, jeśli będzie trzeba ograniczać koszty, to w pierwszej kolejności ofiarą cięć będzie zapewne offset i udział we współprodukcji. 

Tomasz Dmitruk


Aktualizacja 16.05.2018

  Dzięki uzyskaniu z MON dodatkowych informacji skorygowano szacowaną wartość brutto I fazy zamówienia oraz przeznaczenie kabin F-OPS, a także planowane środki transportu elementów systemu IBCS/Patriot dla I fazy.




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Śmigłowiec Mi-8 cz.I - pierwsza generacja

Śmigłowiec Mi-8 cz.I - pierwsza generacja

Wśród wszystkich typów dotąd zaprojektowanych śmigłowców wyróżnić można kilka konstrukcji dość szczególnych, odznaczających się uniwersalnością i d...

więcej polecanych artykułów