Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2018-08-03 08:35:18

Kadm. Krzysztof Jaworski o australijskich fregatach typu Adelaide

     W ostatnich tygodniach w przestrzeni publicznej możemy spotkać się z wieloma informacjami i komentarzami dotyczącymi możliwości pozyskania od Australii na potrzeby polskiej floty dwóch używanych (25-26 letnich) fregat rakietowych typu Adelaide. Postanowiliśmy sprawdzić, co o tym zakupie sądzą najbardziej zainteresowani, czyli przedstawiciele Marynarki Wojennej RP. O opinię poprosiliśmy kontradmirała Krzysztofa Jaworskiego, obecnego dowódcę Centrum Operacji Morskich – Dowództwa Komponentu Morskiego, wcześniej pełniącego funkcję dowódcy 3. Flotylli Okrętów, która jest użytkownikiem najważniejszych polskich okrętów bojowych, w tym fregat rakietowych typu Oliver Hazard Perry. Opinia został przedstawiona w formie wywiadu, który w dniu 26 lipca br. przeprowadził redaktor Tomasz Dmitruk.

HMAS_Melbourne fot.RAN

Fregata rakietowa HMAS Melbourne to prawdopodobnie jedna z jednostek, której pozyskaniem zainteresowana jest Polska. Fot. Royal Australian Navy. 

Panie Admirale, czy brał Pan udział w negocjacjach lub analizach dotyczących pozyskaniu australijskich fregat typu Adelaide?

  I tak i nie. Nie brałem udziału od początku. Uczestniczyłem w kilku spotkaniach na szczeblu Ministerstwa Obrony Narodowej. Pragnę jednak na wstępie podkreślić, że żadne ostateczne decyzje w sprawie pozyskania fregat jeszcze nie zapadły.

Czy uczestniczył Pan w zespole, który dokonywał oceny stanu australijskich okrętów, na miejscu, w Australii?

  Nie, nie byłem w tym zespole, ani na pokładzie okrętów, natomiast byłem w tym czasie dowódcą 3. Flotylli Okrętów i ode mnie specjaliści z Dywizjonu Okrętów Bojowych wizytowali australijskie fregaty i m.in. na tej podstawie mam opinię na ich temat.

Co można powiedzieć na temat aktualnego stanu australijskich jednostek?

  Stan jest bardzo dobry, z tego co mi meldowano. Proszę jednak pamiętać, że one mają po 25-26 lat i mówimy oczywiście o najnowszych jednostkach tego typu, które zostały już wybudowane w Australii. Ich stan techniczny jest bardzo dobry, byliśmy nawet zaskoczeni jego wysokim poziomem. Jak wiadomo Australia nie pozbywa się tych okrętów ze względu na zły stan techniczny, że jest to złom, tylko szuka się okrętów większych i lepszych, w sensie lepszych dla Australijczyków do działań na Pacyfiku, ze względu na charakter zagrożeń w tym regionie. Stąd ta opcja pozbycia się tych okrętów z Royal Australian Navy. Proszę też pamiętać, że okręty te były modernizowane w latach 2008-2010 i to jest ważna informacja. Modernizacja ta polegała głównie na zwiększeniu obrony przeciwlotniczej i zdaniem Australijczyków istotnie podniosła wartość bojową fregat.

Jakie analizy przeprowadzono w związku z chęcią dokonania tego zakupu? Czego one dotyczyły, kto brał w nich udział? Czy rozważano inne opcje, w tym zakup innych używanych okrętów?

  Jak już wspomniałem, brałem udział tylko w końcowym etapie ustaleń. W analizach uczestniczyli: Sztab Generalny Wojska Polskiego, Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych, specjaliści z Inspektoratu Marynarki Wojennej Dowództwa Generalnego RSZ i Centrum Operacji Morskich - Dowództwa Komponentu Morskiego oraz z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, które początkowo tę opcję przedstawiało i to te komórki należy pytać o zakres prowadzonych analiz.

Czy zakup używanych fregat wynika z braku środków w budżecie MON na nowe okręty? Co zadecydowało o chęci pozyskania ich właśnie teraz i dlaczego zdecydowano się na australijskie jednostki?

  Nie odpowiem w pełni na to pytanie, ponieważ nie zajmuję się budżetem. To pytanie do Zarządu Planowania Rzeczowego - P8 Sztabu Generalnego WP oraz Departamentu Budżetowego MON, które dysponują finansami. Odpowiem jednak z mojego punktu widzenia. Proszę pamiętać, że jestem Dowódcą Komponentu Morskiego i odpowiadam za wykonywanie zadań na morzu stanianych Marynarce Wojennej w odpowiedzi na aktualne zagrożenia. Ja myślę w kategorii zdolności, zdolności które potrzebuję, aby wykonać określone rodzaje zadań. Mamy bardzo dobrą zdolność do zwalczania okrętów nawodnych, mamy Morską Jednostkę Rakietową, mamy okręty nawodne typu Orkan, które dysponują dobrymi rakietami, nawet bardzo dobrymi, mamy zdolność zwalczania okrętów podwodnych, mamy do tego celu jeszcze okręty podwodne, fregaty typu Oliver Hazard Perry (OHP) oraz korwetę ZOP ORP Kaszub, ale spada nam zdolność obrony przeciwlotniczej i tutaj australijskie fregaty wpisują się w nasze potrzeby doskonale. Jeszcze raz, operuję zdolnościami i potrzebuję sił oraz środków, które są w stanie zapewnić możliwość działania tu i teraz, nie za 10-15 lat. Oczywiście za 10-15 lat również będziemy ich potrzebować, ale zagrożenie występuje teraz. Wiemy co się dzieje na Bałtyku, wiemy co się dzieje u potencjalnych adwersarzy, stąd to rozwiązanie pomostowe, bo o tym musimy pamiętać, że my chcemy polskich okrętów z polskich stoczni, ale do tego potrzeba czasu. Podsumowując, z mojej perspektywy jednym z najważniejszych argumentów za realizacją tego zakupu jest możliwość szybkiego pozyskania potrzebnych zdolności.

Czy z Pana punktu widzenia pozyskanie używanych fregat jest korzystniejsze od budowy okrętów obrony wybrzeża kr. Miecznik?

  Jeżeli przemysł jest w stanie zapewnić w ciągu 2 lat te okręty, to je bierzemy, ale wiemy, że nie zapewni, bo do tego potrzeba czasu. Okręt buduje się kilka lat. W tej chwili okręt nawodny to jest kwestia 3-4 lat czystej budowy, do tego dodajmy 2 lata na szkolenie załogi i osiągnięcie gotowości operacyjnej. Jeśli uwzględnimy jeszcze czas potrzebny do podpisania umowy to mamy 7-10 lat, to jest ten przedział czasowy. Miejmy nadzieję, że nowe okręty będą w tym czasie, tylko potrzebujemy zapewnienia tzw. „gap fillera”, czyli coś, co wypełni nam lukę. Po pierwsze, tak jak powiedziałem, zdolności których nam brakuje na tę chwilę w stosunku do zagrożenia, po drugie utrzymanie zdolności załóg jeśli chodzi o wyszkolenie i podtrzymanie ich umiejętności, aby mogły nowy okręt obsadzić za te 10 lat. Wierzę, że będą te okręty, ale nie będą na pewno za 2-3 lata.

Czy dokonano analiz, w tym symulacji komputerowych porównujących możliwości fregat Adelaide i okrętów obrony wybrzeża kr. Miecznik?

  Nie posiadam takich informacji.

Czy zakup australijskich fregat oznacza chęć rezygnacji przez Marynarkę Wojenną RP z programów Miecznik i Czapla?

  Na pewno nie.

To zapytam inaczej, czy jako były dowódca 3. Flotylli Okrętów, wolałby Pan posiadać do dyspozycji korwety lub okręty obrony wybrzeża, czy jednak fregaty?

  Jako oficer marynarki mogę powiedzieć tylko, że duże okręty mogą więcej (uśmiech).

A jakby Pan ocenił możliwości obrony powietrznej fregat Adelaide i okrętów obrony wybrzeża Miecznik?

  No właśnie, tutaj tak jak już wspomniałem fregaty typu Adelaide wpisują się doskonale w nasze potrzeby. Nawet porównując do naszych obecnych fregat typu OHP, które dysponują rakietami SM-1, starszej generacji o zasięgu 40-50 km. Natomiast fregaty typu Adelaide posiadają tzw. warstwową obronę powietrzną. Jest takie pojęcie jak „major air defender”, czyli ktoś kto zapewni jednostkom w zespole obronę przeciwlotniczą dla zespołu i to taką typową, bo ma rakiety SM-2 o zasięgu 160 km, ESSM o zasięgu ponad 40 km, dodatkowo oczywiście armatę kalibru 76 mm i do bezpośredniej obrony własnej 20 mm zestaw Phalanx. A powiem jeszcze więcej, moim zdaniem należy się poważnie zastanowić - jeśli doszłoby do pozyskania tych okrętów - nad włączeniem ich do systemu obrony powietrznej kraju. Proszę zobaczyć jaką strefę o promieniu 160 km obejmujemy jeśli okręt będzie znajdował się na przykład w rejonie Gdyni. Nad lądem sięgamy nawet po Bydgoszcz. 

HMAS Newcastle fires SM-2 fot.RAN

HMAS Newcastle podczas próbnego strzelania pocisku rakietowego SM-2 w trakcie ćwiczeń RIMPAC 2010. To druga z fregat typu Adelaide, która była budowana już w Australii. Fot. Royal Australian Navy.

Kiedy można spodziewać się, że okręty znajdą się w Polsce? Jak długo będzie trwało szkolenie załogi i gdzie będzie  się odbywało? Kiedy może nastąpić osiągnięcie przez przejęte fregaty gotowości operacyjnej, w przypadku podpisania umowy na ich zakup w 2018 roku?

  Dokładne terminy trudno dziś podać. Myślimy o tzw. ”hot transferze”, czyli możliwości natychmiastowego przejęcia okrętów po ich wycofaniu przez Australię, na zasadzie jedna załoga schodzi, druga wchodzi, tak aby okręt nie stał. Jeśli chodzi o szkolenia, to nie powinna to być zbyt skomplikowana sprawa, kilka miesięcy powinno wystarczyć, biorąc pod uwagę doświadczenie, które mamy na naszych fregatach typu OHP. Szkolenia oczywiście będą musiały odbyć się w Australii i rozpocząć przed przejęciem jednostek. Podobnie było kiedy przejmowaliśmy fregaty OHP od Amerykanów.

Czy po przejęciu jednostek planowana jest ich modernizacja? Czy obejmie ona największą słabość fregat, czyli wymianę radaru 2D SPS-49 na stację 3D?

  Jest za wcześnie, aby o tym myśleć, bowiem ustalenia są dziś dopiero w toku.

Czy planuje się wyposażenie fregat w pociski przeciwokrętowe, które są obecnie na wyposażeniu polskiej Marynarki Wojennej (RBS 15/NSM)?

  Wydaje mi się, że nie ma dziś takiej potrzeby, bowiem w zakresie zdolności do zwalczania okrętów nawodnych mamy tutaj inne zabezpieczenie, choćby w postaci Morskiej Jednostki Rakietowej. Myślę, że byłby to zbędny wydatek.

Z dostępnych informacji wynika, że 4 śmigłowce ZOP, które mają zostać pozyskane w ramach postępowania prowadzonego przez Inspektorat Uzbrojenia mimo zmiany wymagań będą maszynami bazowania "lądowego" i zastąpią śmigłowce Mi-14. Czy zatem zakupione od Australii fregaty planuje się wyposażyć w pokładowe śmigłowce ZOP? Jeśli tak  czy już wiadomo w jaki sposób, kiedy i od kogo zostaną one pozyskane?

  To ponownie pytanie do gestora i Organizatora Systemu Funkcjonalnego. W mojej opinii fregaty powinny zostać wyposażone w pokładowe śmigłowce ZOP, choć nawet bez nich będziemy mogli te okręty doskonale wykorzystać.

Czy przeprowadzono analizy potencjału bojowego fregat typu Adelaide w kontekście wykorzystania nowoczesnych środków uzbrojenia przez potencjalnego przeciwnika, m.in. nisko lecących, naddźwiękowych pocisków przeciwokrętowych?

  Mogę tylko powiedzieć, że pociski ESSM w które wyposażono fregaty po modernizacji zostały między innymi do tego celu zaprojektowane, ale o to czy takie analizy przeprowadzono należy pytać Sztab Generalny Wojska Polskiego. Warto także pamiętać, że w tej chwili na morzu nie działa się pojedynczym okrętem, działamy zespołami. Mamy bardzo dobre małe okręty rakietowe typu Orkan wyposażone w nowoczesne radary 3D typu Sea Giraffe o doskonałych właściwościach i jeżeli teraz to wszystko powiążemy w sieć, a mamy systemy transmisji danych Link 11 zarówno na Orkanach, jak i na australijskich fregatach, to wszystkie okręty mogą sobie przekazywać dane o wykrytych celach. Dzięki systemowi Link 11 informacje takie okręty będą mogły otrzymywać także od samolotów patrolowych i rozpoznawczych oraz z innych źródeł poprzez Centrum Operacji Morskich.

Czy okrętowy system walki, w który wyposażone są fregaty typu Adelaide, jest w stanie zwalczać więcej niż 2 pociski przeciwokrętowe atakujące jednocześnie jednostkę?

  Moim zdaniem, są w stanie sobie z tym poradzić. Okręt może w krótkim czasie wystrzelić kilka rakiet ESSM przeciw nadlatującym wrogim pociskom przeciwokrętowych, a radary wchodzące w skład system kierowania ogniem Mk 92 muszą podświetlić cele dla rakiet ESSM tylko przez chwilę, na końcowym etapie naprowadzania.

Podsumowując, czy Pana zdaniem australijskie fregaty doraźnie, ale w sposób istotny wzmocnią potencjał Marynarki Wojennej RP i zakup ten należy uznać za celowy?

  Zdecydowanie tak. Podkreślę jeszcze raz, potrzebujemy odpowiednich możliwości działania tu i teraz. Czekając na nowe okręty z polskich stoczni australijskie jednostki wypełnią nam lukę i zapewnią oczekiwaną zdolność pomostową w zakresie zdolności bojowych i szkolenia załóg.

Czy nie ma Pan obawy, że zakup używanych fregat spowoduje, że potrzeby Marynarki Wojennej RP zostaną odłożone w czasie i zainteresowanie pozyskaniem nowych okrętów przez MON wróci dopiero za powiedzmy 10 lat?

  Myślę że nie, bo teraz jest ten czas, aby polskie stocznie uzyskały niezbędny potencjał do budowy nowych jednostek bojowych. Jeśli chcemy mieć nowe okręty z krajowych stoczni za 10 lat, to stosowne decyzje muszą zostać podjęte już w najbliższym czasie.

Panie Admirale, bardzo dziękuję za interesującą rozmowę.

Autorami pytań na potrzeby wywiadu byli: Marcin Niedbała, Dawid Kamizela oraz Tomasz Dmitruk.

 Kadm. K.Jaworski - fot.K.Jaworski

  Kontradmirał Krzysztof Jerzy Jaworski urodził się 5 czerwca 1966 roku w Gdyni. W 1985 roku rozpoczął studia na Wydziale Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej. Po jej ukończeniu, w 1990 roku, został skierowany do 3. Flotylli Okrętów do 2. dywizjonu Okrętów Rakietowych na pierwsze stanowisko służbowe, dowódcy działu rakietowo-artyleryjskiego na ORP Metalowiec, przechodząc kolejno wszystkie szczeble dowodzenia do dowódcy ORP Hutnik w latach 1994 - 1997.

  Następnie do 2001 roku zajmował stanowiska w sztabie dywizjonu: oficera flagowego i zastępcy dowódcy dywizjonu-szefa sztabu. Kolejne stanowiska to szef Sekcji Operacyjnej w Sztabie 3. Flotylli Okrętów i starszy specjalista Oddziału Operacyjnego Zarządu Operacji Morskich N-3 Sztabu MW. W marcu 2007 roku objął stanowisko dowódcy dywizjonu Okrętów Rakietowych.

  W 2010 roku został skierowany do służby w Zespole Asystenta Szefa Sztabu Generalnego ds. Marynarki Wojennej w Sztabie Generalnym WP w Warszawie. Dwa lata później, w 2012 roku, wrócił do Gdyni, na stanowisko Szefa Oddziału Szkolenia Dowództw i Ćwiczeń w Dowództwie Marynarki Wojennej. W 2013 roku pełnił obowiązki na stanowisku szefa sztabu w pionie zastępcy dowódcy ds. wsparcia NATO Training Mission (NTM-A) w Afganistanie. Po powrocie z misji rozpoczął służbę w Zarządzie Uzbrojenia Inspektoratu MW Dowództwa Generalnego RSZ, po czym, w czerwcu 2014 roku, skierowany został na podyplomowe studia polityki obronnej w Narodowym Uniwersytecie Obrony w Waszyngtonie (USA). Po ukończeniu studiów, w sierpniu 2015 roku, objął obowiązki szefa Sztabu 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. Decyzją Ministra Obrony Narodowej, z dnia 2 maja 2016 roku, został wyznaczony na stanowisko dowódcy 3. Flotylli Okrętów w Gdyni. 29 listopada 2016 roku, na pokładzie historycznego niszczyciela ORP Błyskawica, z rąk Prezydenta RP Andrzeja Dudy, odebrał nominację na stopień kontradmirała. Decyzją Ministra Obrony Narodowej z dnia 25 kwietnia 2018 roku został wyznaczony na stanowisko dowódcy Centrum Operacji Morskich - Dowództwa Komponentu Morskiego.

  Oprócz dyplomu AMW, legitymuje się również dyplomami: podyplomowych studiów dowódczo – sztabowych w Akademii Dowódczej Marynarki Wojennej w Newport, USA, studiów podyplomowych w Akademii Marynarki Wojennej, podyplomowych studiów polityki obronnej w Narodowym Uniwersytecie Obrony w Waszyngtonie oraz kursów: Przeszkolenia Oficerów Szczebla Operacyjno – Taktycznego w Akademii Marynarki Wojennej i Planowania Operacyjnego w Akademii Obrony Holandii.

  Kontradmirał Krzysztof Jaworski został odznaczony m.in.: „Brązowym Krzyżem Zasługi", srebrnym medalem „Za Długoletnią Służbę”, dwukrotnie „Gwiazdą Afganistanu”, złotymi medalami „Za Zasługi dla Obronności Kraju” i „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”, a także medalem NATO ISAF. Jest żonaty i ma dwóch synów. Lubi podróżować, czynnie uprawia biegi na długich dystansach. Interesuje się literaturą marynistyczną, szczególnie z okresu I i II wojny światowej.




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Stan realizacji Planu Modernizacji Technicznej (systematyczna aktualizacja)

Stan realizacji Planu Modernizacji Technicznej (systematyczna aktualizacja)

W grudniu 2012 roku opinii publicznej zaprezentowano założenia Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022 (PMT), zgodnie z k...

więcej polecanych artykułów