Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2021-07-23 15:11:08

Narew z IBCS, ale przemysł z rakietą. SKON o programach obrony powietrznej

     Posiedzenie Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, które odbyło się 22 lipca br., przyniosło całkiem pokaźny pakiet upublicznionych informacji o statusie programu obrony powietrznej Wisła, oraz kierunkowych decyzjach dotyczących siostrzanego programu Narew. Informacje te nakreślają nam kościec polskiego zintegrowanego systemu obrony powietrznej nowej generacji, przynajmniej według obecnej układanki.

 Do przedstawiania informacji MON na temat obszaru znajdującego się w zainteresowaniu posłów SKON przyzwyczaił nas już sekretarz stanu w resorcie obrony Wojciech Skurkiewicz, ale tym razem było inaczej. Na posiedzenie przybył bowiem również piastujący stanowisko sekretarza stanu w MON Marcin Ociepa. Wiceministrowi towarzyszyli oficerowie, w tym zastępca szefa Zarządu Planowania Użycia Sił Zbrojnych i Szkolenia (Zarząd P3/P7) SGWP generał brygady Cezary Janowski, pełnomocnik ministra ON ds. wdrożenia programu Wisła i jednocześnie szef Komisji ds. programu Narew pułkownik Michał Marciniak, zastępca szefa Inspektoratu Uzbrojenia płk Romuald Maksymiuk i szef Zarządu Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej Inspektoratu Rodzajów Wojsk DGRSZ płk Mirosław Bodnar.

 Tematem czwartkowego posiedzenia SKON był najkosztowniejszy program modernizacji Sił Zbrojnych RP, dotyczący budowy nie tylko nowoczesnego, ale przyszłościowego systemu zintegrowanej obrony powietrznej. Tylko w formie bezpośrednich zakupów dla I fazy Wisły i ponad 20 baterii Narew, mowa o kilkudziesięciu, przynajmniej szacunkowych 50-60 mld PLN. Chociaż pod względem zarządzania ciągle mówimy o podziale na poszczególne piętra zadaniowe, wojskowi przekonują, nie patrzmy na Wisłę czy Narew, patrzmy na połączone zdolności. Mają w tym oczywiście rację.

 Wiceminister ON Marcin Ociepa przedstawił w dosyć dużych szczegółach dotychczasowy proces organizacyjno-szkoleniowy oraz inwestycyjny w infrastrukturę, związany z I fazą programu Wisła. Można przedstawić takie informacje, program pełen jest konkretów, wszak od podpisania zasadniczej umowy na sprzęt dla dwóch baterii IBCS/Patriot minęły już ponad trzy lata (umowę prowadzoną w trybie FMS i wartości 4,63 mld USD podpisano w marcu 2018 roku). Jak mówił Marcin Ociepa, działania przebiegają zgodnie z harmonogramem, a dotychczas podpisano dziewięć umów na zabezpieczenie sprzętowo-szkoleniowe programu Wisła: prócz zasadniczej umowy sprzętowej (4,63 mld USD, 2018 rok), pozostałe dotyczą szkolenia (dwie), dostawy terminali dla Link 16, dostawy 73 podwozi specjalnych z firmy Jelcz, dostawy 8 zestawów do transportu rakiet, dostawy elementów systemu kryptograficznego, środków maskowania i pozoracji, czy wsparcia inżynierskiego. Sumując kwoty przedstawione przez wiceministra Ociepę można szacować, że resort obrony tylko na sprzęt i szkolenie w ramach I fazy Wisły wydał blisko 300 mln PLN, a to nie koniec. Obecnie na etapie procedowania są kolejne dwie umowy dotyczące konkretnie mobilnych węzłów łączności oraz kabin dowodzenia. Planowana jest jeszcze umowa na budowę systemu wsparcia procesu eksploatacji Wisły.

Kursy specjalistyczne kilkudziesięsciu polskich wojskowych przeszło w ośrodkach doskonalenia czy szkole przeciwlotników rozmieszczonych w Fort Sill (na zdjęciu wóz rakietowy Patriot z mieszaną jednostką ognia) i Fort Lee. Kolejni szykują się do wyjazdu. fot. FB/Fort Sill

 Zasadniczą część dostaw zakontraktowanego sprzętu dla I fazy Wisła zaplanowano na IV kwartał 2022 roku. Odbiór obu baterii rakietowych przewidziany jest na październik 2022 i marzec 2023 roku. Wspomniane odbiory przez stronę polską będą prowadzone w ramach procedury SICO (System Integration Check Out) w Warsztatach Techniki Lotniczej w Toruniu. Do przezbrojenia przygotowywany jest 37. dywizjon rakietowy OP z Sochaczewa, dotychczas wykorzystujący zestawy Newa-SC. W ramach jego przebudowy w lipcu br. zakończyć miano proces tworzenia nowych struktur organizacyjno-etatowych 37. dr OP, którego aktualna obsada wynosi 569, a docelowo obejmować ma ok. 790 żołnierzy. Gotowość operacyjną 37. dr OP (zapewne wstępną, tego nie podano na SKON) przewiduje się na przełom 2023/2024 roku. Po około roku przewidziana jest weryfikacja struktur i ich zmiany w zależności od uzyskanych doświadczeń i potrzeb.

 Marcin Ociepa dosyć szczegółowo przedstawił efekty programu szkolenia. Gros szkoleń jest językowych, bowiem na dziś w Defense Language Institute w amerykańskim Lackland (ośrodek oparty głównie o cywilnych specjalistów) kursy przeszło 60 Polaków, 13 kolejnych przebywa tam obecnie. Oczywiście do szkoleń językowych należy podchodzić ze zrozumieniem, szczególnie w materii wysoce technicznego i wymagającego taktycznie sprzętu nabytego dla programu Wisła. Do końca roku planuje się przeszkolić we wspomnianym DLIELC już jedynie dwóch żołnierzy, kolejnych 50 w roku 2022. Bardziej „bojowe” są szkolenia w Fort Sill i Fort Lee, gdzie na specjalistycznych kursach dotychczas przeszkolono 20 żołnierzy, a obecnie przebywa ich tam kolejnych 43. Do końca roku kursy specjalistyczne powinno ukończyć 22 wojskowych z Polski, w roku kolejnym 51 mundurowych. Proces szkolenia w przyszłości, szczególnie pośród podchorążych kierowanych do jednostek OP wspomóc mają inwestycje w oprogramowanie szkoleniowe Patriot, jak to przeznaczone dla Wojskowej Akademii Technicznej. Zasadnicza część szkoleń w kraju będzie prowadzona w oparciu o Sochaczew oraz amerykańskich instruktorów – wojskowych i cywilnych kontraktorów. Według wiceministra, dotychczas nie stwierdzono żadnych problemów w procesie szkolenia polskiego personelu.

 Z kolei na SKON z ust wiceszefa MON padło także kilka ciekawych kwot dotyczących inwestycji w infrastrukturę. Minister takie wydatki nakreślił dla Bydgoszczy, gdzie budowa infrastruktury warsztatowo-magazynowej, w tym na potrzeby programu SICO-Wisła wynieść ma 44,5 mln PLN z terminem zakończenia wrzesień 2022 roku (w praktyce mowa o toruńskich warsztatach, gwoli przypomnienia, wyznaczonych również do zabezpieczenia eksploatacji rozpoznawczo-uderzeniowych BSP Bayraktar TB2). Dużo poważniejsze przedsięwzięcia dotyczą Sochaczewa, gdzie 14 zadań inwestycyjnych pochłonąć ma 687 mln PLN.

 Minister Ociepa odniósł się także do kwestii offsetu za I fazę programu Wisła. Dwie takie umowy podpisano 23 marca 2018 roku, na kilka dni przed sprzętowym Letter of Acceptance, i dotyczą Raytheon Technologies (wartość 224 mln PLN) oraz Lockheed Martin (724 mln PLN). Problem, a jak to określił Ociepa „impas”, dotyczy porozumienia z RTX, które w praktyce przez dłuższy czas nie mogło wejść w życie, z powodu braku umów z offsetobiorcami, którymi są spółki PGZ. Zgodnie ze słowami wiceministra, po żmudnych negocjacjach, zastosowaniu tzw. offsetu hybrydowego, wynegocjowano aneksy dotyczące mobilnych węzłów łączności i wyrzutni. Według wiceszefa MON, uczestnika także tych negocjacji, impas został przełamany, a konsensus ostatecznie został osiągnięty.

 Ciekawe wystąpienie miał płk Michał Marciniak. Tego zresztą można było się spodziewać. To jeden z najbardziej doświadczonych w negocjacjach ze stroną amerykańską polskich oficerów pozostających w służbie czynnej. Jednocześnie mowa o szefie całej grupy przełomowych wręcz programów, które można skryć pod hasłami: samoloty VIP-Wisła-Narew. Pułkownik Marciniak przypomniał, że jednym z krytycznych polskich wymagań w ramach programu Wisła są radary dookolne. W ramach I fazy zakupiono sektorowe stacje AN/MPQ-65, ale II faza nie może się rozpocząć z powodu braku radaru 360 stopni. Amerykanie mają taki program (LTAMDS) i w jego ramach do końca września 2022 roku mają testować sześć zamówionych radarów Raytheon. Następnie można spodziewać się amerykańskiej decyzji czy radar tego producenta trafi do służby operacyjnej. Polska czeka na wyniki tych testów, kontaktuje się ze stroną amerykańską na temat wymagań stawianych przed tym rozwiązaniem, ale bez wprowadzenia ich do służby, nie ma mowy o ich zakupie w ramach trybu FMS. Czekamy, bowiem nie chcemy ponosić samodzielnych kosztów dla radaru 360 stopni. Według Marciniaka, LTAMDS ma być głównym powodem warunkującym uruchomienie II fazy programu Wisła. W przypadku Sił Zbrojnych RP sytuacja jest o tyle korzystna, że radar programu LTAMDS powstał z podstawowym wymogiem współpracy z IBCS, który Polska jako jedyny kraj prócz pierwotnego jego użytkownika, praktycznie już wprowadza. Wraz z II fazą Wisły, jako jej systemy rozpoznania dalekiego zasięgu, zamierza się wprowadzić do jednostek radary pasma metrowego P-18PL i Stacje Pasywnej Lokacji (PET/PCL). W ramach II fazy nastąpić ma również większe wykorzystanie polskich rozwiązań, efekty przynosić ma już przekazanie i implementacja technologii w ramach offsetu. Planuje się również takie działania, jak zakup w USA wyposażenia nie dla całej kabiny dowodzenia podstawowego wozu S-280 w strukturze, ale jedynie „trzech komputerów”, na poziomie łączności amerykańskie radiostacje mają być zastąpione polskimi.

 Pułkownik bronił także decyzji o zastosowaniu IBCS w zintegrowanym systemie obrony powietrznej Polski. Jak powiedział, podczas odbywających się dwa tygodnie temu kolejnych testów IBCS, w USA obecni byli przedstawiciele SZRP. Wówczas to dokonano testowego zniszczenia dwóch celów w warunkach środowiska zakłóceń, z wykorzystaniem również sensora myśliwca F-35. Test został zaliczony, a IBCS zaczyna trafiać do amerykańskiej armii, i według Marciniaka nie ma zagrożeń, aby nie dotarł do Polski już za niewiele ponad rok. Oficer podkreślił także, że IBCS nie ma żadnych ograniczeń co do swobody i autonomii użytkowania przez stronę polską, żadnych „wyłączników” i kodów wymaganych do jego uruchomiania. W ramach systemu Wisła, jedyne ograniczenie dotyczyć ma strzelań ćwiczebnych z użyciem pocisku bojowego PAC-3MSE (zakupiono ich dla całego programu ponad 200 egz.), gdzie strona amerykańska nie dopuszcza do ich prowadzenia w innym kraju niż Stany Zjednoczone, ze względu na bezpieczeństwo technologii. Takie wymogi obejmują każdego odbiorcę PAC-3MSE, czy to Rumunii, Szwecji czy Polski. Według płk Marciniaka nie jest to problem, dzisiejsze systemy symulacji pozwalają na przeprowadzenia całej procedury użycia rakietowego uzbrojenia. W ramach certyfikacji pododdziałów, połączonej z bojowym strzelaniem, planowany jest przerzut polskich przeciwlotników na poligon White Sands w słonecznej Arizonie.

 IBCS będzie szeroko stosowany w polskiej obronie powietrznej. Pułkownik Marciniak używał znanych już argumentów, powszechnie przytaczanych, że mowa o prawdziwie pierwszym systemie sieciocentrycznym, zarządzającym każdym jego elementem, a nie tylko służącym do wymiany informacji. Dla wykorzystania możliwości IBCS rozważa się integrację z nim radarów Bystra, na wzór amerykańskich stacji Sentinel dających nie tylko korzyść w budowie świadomości sytuacyjnej, ale również na swoich wysuniętych pozycjach możliwość prowadzenia ognia efektorami Wisły. IBCS jest nie tylko systemem obrony powietrznej, ale zarządzającym informacją m.in. od myśliwców F-35 czy zestawów naziemnej artylerii rakietowej HIMARS. System IBCS pozwala więc na swobodne operowanie wszelkimi sensorami i efektorami, niezależnie od tego, czy jest to F-35, radar, czy rakieta średniego lub krótkiego zasięgu.

 Interesująco pułkownik Marciniak wypowiedział się na temat rakiety niskokosztowej, której nazwa na SKON nie padła, ale jednoznacznie możemy ją identyfikować jako SkyCeptor, czyli NATO-wski wariant izraelskiego pocisku Stunner. Rozmowy na jej temat zawieszono, bowiem nie spełniała wymagań Sił Zbrojnych RP, pułkownik Marciniak wymienił przy tym kwestię głowicy naprowadzającej. Producent deklarował możliwość dalszych prac, ale musiałyby być one prowadzone na koszt MON, co oczywiście nie wchodziło w grę. Temat zatem upadł, choć zapewne i dlatego zyskała na dodatkowych argumentach Narew.

W połowie lipca br. Northrop Grumman poinformował o przeprowadzonym, złożonym teście z wykorzystaniem IBCS. W zadaniu w którym podgrywano również WRE, udział wzięła sieć kilku radarów (w tym także przez tzw. most z US Marine Corps), ale i para F-35, które połączono z siecią wymiany danych IFCN, a myśliwce przekazały dane do wykonania zadania ogniowego z użyciem PAC-3MSE. fot. Northrop Grumman

 Ogólną koncepcję wykorzystania IBCS, jako „giga systemu” nakreślił gen. bryg. Cezary Janowski ze SGWP. Jak mówił przed posłami, IBCS jest niezbędny do budowy matrycy sieci neuronowej na terenie RP. My się szykujemy do obrony określonego rejonu i akurat IBCS zapewnia nam takie relacje łączności, i niezakłócalność systemu, że wykorzystując sieci stacjonarne łączności, światłowodowe, łączność bezprzewodową, radiową, czy satelitarną, ten system będzie nie do zakłócenia. Generał Janowski mówił również o IBCS jako narzędziu w budowie narodowych zdolności antydostępowych (A2/AD), powielając w swoich słowach jego możliwości do budowy tzw. chmury dla Sił Zbrojnych w domenach lądowej czy nawet i morskiej, gdzie neutralizujemy zagrożenie takim efektorem, który jest najmniej kosztowny, a najbardziej efektywny. Bez ujawnienia źródeł informacji, nasz system może w danym momencie pozyskać informację z AWACS, nie uruchomiając żadnego radaru polskiego – bardziej obrazowo przedstawiał generał.

 Trochę zbyt „narodowo” a za mało „sojuszniczo” zabrzmiały inne słowa generała Janowskiego. Mowa była w nich o zintegrowanym systemie do obrony Rzeczypospolitej w określonych granicach, gdzie nie będziemy nigdy przemieszczać się spod zbudowanego parasola. A tak było kiedyś - w domyśle czasach Układu Warszawskiego - gdy kierunek był trochę inny, a dywizje musiały być niezależne przeciwlotniczo. Według generała Janowskiego, jak zbudujemy system, może się okazać, że pododdziały nie potrzebują integralnych systemów rakietowych, tylko artyleryjskie. Zbudowany parasol pozwoli, że pod wielowarstwowym systemem obrony powietrznej można prowadzić działania lądowe czy morskie. System będzie na tyle szczelny i pełny w informacje, że uzyskamy totalny efekt synergii – mówił oficer z SGWP. Co ciekawe, można założyć, że SGWP organizuje efektywność tego systemu także środkami dziś posiadanymi. Pierwszy etap Wisły i rozpoczęcie Narwi pozwolić ma na budowę systemu wielowarstwowego na kierunku zidentyfikowanego adwersarza, uzupełnianego w czasie w miarę możliwości. Można to rozumieć jako uznanie, że dwie baterie Wisły oraz Narew mogą pozwolić na zabezpieczenie nie całego terytorium Polski, ale krytycznych części głównego dla zagrożeń kierunku. Przewiduje się przy tym modernizację systemów dowodzenia z zestawów Newa i Kub, które bazując na Link 16, uzyskać mają (rozumiem z IBCS) możliwość współdziałania i otrzymywania zadań. Generał Janowski podkreślił, że nie będzie to pełna integracja, ale właśnie zdolność do współdziałania.

 System Wisła to update wiadomości, co zrobiono, co jest planowane. Natomiast walka na froncie przemysłowo-wojskowym cały czas dotyczyła systemu rakietowego krótkiego zasięgu Narew. Z wypowiedzi wiceministra ON Marcina Ociepy warto przede wszystkim podkreślić, że Narew służyć ma do ochrony i obrony wojsk, baz i systemów średniego zasięgu Wisła na małych wysokościach. Co ciekawe, do przeciwników Narwi zaliczano raczej klasyczne zagrożenia, jak zwalczanie obiektów pilotowanych, pocisków manewrujących i powietrznych bezzałogowców. Przynajmniej innych nie wymieniono, a uspokajając czytelnika nie mam na myśli pocisków balistycznych.

 Minister Ociepa potwierdził również, że 29 kwietnia 2021 roku szef MON Mariusz Błaszczak podpisał wniosek ws. pozyskania 23 baterii Narew. Pierwotnie planowano ich 19, ale w 2012 roku kiedy powstawały te plany, nie było choćby i „Żelaznej Dywizji”. Kilka dni później, 7 maja, szef IU powołał komisję do przygotowania i przeprowadzania postępowania o udzielenie zamówienia (istotnego dla podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa), adresowanego do PGZ, ale za wyjątkiem zakresu dotyczącego IBCS. Przekazano, że umowa ramowa wojska z PGZ obejmować będzie w założeniach sposób i zasady udzielania późniejszych kilkunastu zamówień wykonawczych na poszczególne komponenty systemu Narew. Te mają być negocjowane i podpisywane w latach 2022-2023, ostatnią zakładaną w harmonogramie będzie ta dotycząca pocisku przeciwlotniczego, jako najbardziej skomplikowanego wyzwania. Terminy dostaw uzależnione są od możliwości produkcyjnych PGZ, czego nie wskazano, ale pułkownik Marciniak powiedział, że pierwszy Task Force w zintegrowanym systemie obrony powietrznej oczekiwany jest w 2026 roku.

 Informacji na temat dotychczasowych działań wojska związanych z Narwią udzielał głównie zastępca szefa Inspektoratu Uzbrojenia, płk Romuald Maksymiuk. W ramach fazy analityczno-koncepcyjnej przeanalizowano pociski AMRAAM, VL MICA, Barak, Python, Derby, czy CAMM. W odpowiedzi na pytanie posła Pawła Poncyljusza, pułkownik Maksymiuk powiedział, że w polskich wymaganiach nie ma rakiety pionowego startu. Jednocześnie jednak wskazał na zaletę tego rozwiązania. Jednym z wymagań natomiast jest brak odrzucanego silnika startowego, co ma chronić otoczenie w sąsiedztwie pozycji wyrzutni (wojsk, obiektów itp.).

 Wymagania Taktyczno-Techniczne na pocisk rakietowy dla Narwi mają być przekazane do PGZ, która zaproponować ma odpowiednie rozwiązanie, ewentualnie akceptowane następnie przez MON. Rozwiązanie, prócz walorów technicznych, musi także spełniać wymagania pod względem zaangażowania polskiego przemysłu obronnego w produkcję tej rakiety. Pułkownik Maksymiuk mówił, że na rynku istnieją takie rozwiązania, propozycje bardzo dużego transferu technologii, ale nie chciał formalnie ich wyjawić. Są tacy dostawcy, że możemy praktycznie w 100% być posiadaczem wiedzy o rakiecie – mówił.

Obecne kierunki decyzyjne oddalają stworzenie stricte krajowego C2PL dla systemu obrony powietrznej Narew, umożliwiają jednak podjęcie kluczowych technologii, na których spółkom zależało, w tym głównie pocisku rakietowego krótkiego zasięgu. Wątpliwe jednak, aby ambicje PGZ zostały w ten sposób zaspokojone. Nawet zapowiadana umowa ramowa nie musi wszystkiego przesądzać, to długi projekt, wyboisty także w zarządzaniu politycznym. fot. MBDA

 Maksymiuk nie negował potrzeby opracowania polskiego systemu dowodzenia dla Narwi – nie zamykamy drogi do polskiego C2PL – powiedział, wskazując choćby potencjalną potrzebę zapewnienia autonomiczności zestawom krótkiego zasięgu. Argumentował jednak za IBCS, który ma być wykorzystany poprzez połączenie Wisły i Narwi. Zestaw krótkiego zasięgu będzie także chronił Wisłę, pozwoli na bezpośrednią integrację wyrzutni obu systemów, poprzez wykorzystanie systemu Narew z IBCS uzyska się zwalczanie celów małowartościowych rakietami o dużo mniejszym koszcie pozyskania. Takie podejście, według zastępcy szefa IU, powinno zapewnić nam przewagę nad przeciwnikiem. Pułkownik Maksymiuk nie przewiduje także większych problemów z produkcją elementów do Narwi, wiele z nich ma swoje odpowiedniki, niekiedy wręcz bardziej zaawansowane w Wiśle (kabiny dowodzenia, zabezpieczenie logistyczne, mobilne węzły łączności, wyrzutnie). Ze słów Maksymiuka można wnioskować, że podstawowym wielofunkcyjnym radarem kierowania ogniem ma być polska konstrukcja, opracowywana w ramach NCBiR, której projekt ma znajdować się na końcowym etapie prac, a przed nami kluczowe badania kwalifikacyjne. Do Narwi zostaną także włączone radary P-18PL i SPL. Gwoli uzupełnienia można także dodać niektóre wypowiedzi na ten temat pułkownika Marciniaka, który mówił o posiadaniu pisemnych gwarancji od rządu USA dotyczących integracji efektora z IBCS, a także znajomości kosztów takiej integracji. W przypadku przywołanej przez posła Poncyljusza potencjalnej propozycji ukraińskiej, odpowiedział jednak, że „R-27” nie spełnia wymogów Sił Zbrojnych RP bowiem jest naprowadzana radiokomendowo, najpewniej nie mogłaby być jednak i zintegrowana z IBCS. W wystąpieniach szeroko podkreślano możliwości techniczne do podłączenia polskich elementów do IBCS (tzw. A-kit po stronie przemysłu i B-kit po stronie wytwórcy IBCS) - znamy ceny integracji sensorów i efektorów – uspokajał zapewne Marciniak.

 Powyższy „spacer” przez posiedzenie Sejmowej Komisji ON wymaga jednak kilku słów szerszego komentarza. Przy bardzo małym prawdopodobieństwie pomyłki uznać należy, że system Narew w obecnej konfiguracji nie będzie posiadać własnego, autonomicznego systemu dowodzenia, w domyśle polskiego. Wskazują na to i wypowiedzi generała Janowskiego (działanie pod parasolem chmury) oraz obu pułkowników. Narew, jako część zintegrowanego systemu obrony powietrznej, wespół z obszarem Wisła – wykorzystywać będzie do dowodzenia i kierowania walką system IBCS. Można więc uznać, że koncepcja PGZ przegrała z proponowaną od lat wojskową. PGZ nie opracuje rodzimej, autonomicznej Narwi opartej o C2PL wpięty w IBCS. Nikt nie wyłoży również kilkaset milionów, czy nawet miliarda złotych wraz z pierwszą baterią, aby zrealizować drugoplanową w dzisiejszej koncepcji potrzebę autonomiczności Narwi. Zapowiedzi szerokiego wykorzystania IBCS to także zwycięstwo koncepcji nadrzędności tego rozwiązania, w praktyce raczej jeszcze w przyszłości, nad dotychczas wykorzystywanymi systemami dowodzenia obroną powietrzną poziomu narodowego. Z drugiej strony przemysł pod postacią PGZ otrzymał co chciał i co zapowiadano w MON – będzie liderem programu Narew z umową ramową adresowaną do polskiego przemysłu. Będzie jednak takim quasi liderem, czy inaczej definiując liderem wykonawczym. W takim układzie PGZ nie jest od tworzenia koncepcji, od systemowej pracy badawczo-rozwojowej, ale jest od dostawy grupy komponentów, których lista przyznajmy, jest bardzo długa i pełna wyzwań (głównie radary). PGZ otrzyma także bardzo oczekiwane miejsce w technologiach rakietowych, wprowadzając za kilka lat do swojego portfolio pocisk przeciwlotniczy krótkiego zasięgu. To ważny punkt w kompetencjach krajowych. Na dziś można jednak podsumowująco uznać, że to wojskowi są rozgrywającymi w Narwi. A na sam koniec warto jeszcze uzupełnić powyższe słowa i jasno zidentyfikować, numerem jeden dla umowy w 2023 roku na efektor dla Narwi, ale i całej obrony powietrznej w swojej klasie, jest pocisk MBDA CAMM/CAMM-ER, inni muszą się mocniej postarać.

Mariusz Cielma




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Narew z IBCS, ale przemysł z rakietą. SKON o programach obrony powietrznej

Narew z IBCS, ale przemysł z rakietą. SKON o programach obrony powietrznej

Posiedzenie Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, które odbyło się 22 lipca br., przyniosło całkiem pokaźny pakiet upublicznionych informacji o status...

więcej polecanych artykułów