Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2012-10-09 15:38:47

HMMWV w Wojsku Polskim

     Po rozpadzie Układu Warszawskiego, upadku ZSRR oraz wstąpieniu Polski do NATO w roku 1999 jasne stało się, że przed Siłami Zbrojnymi RP otworzą się militarne rynki Zachodu. Dotychczas, gdy polityka kraju skierowana była w stronę prorosyjską, podstawowym wyposażeniem polskiego wojska był sprzęt opracowany przez naszych ówczesnych wschodnich „sojuszników”. Do dziś mamy możliwość spotkania na poligonach i w jednostkach na terenie całej Polsce pozostałości z tamtego okresu, w postaci dobrze znanych wszystkim UAZ-ów, ciężarówek Ural czy też Kraz. Obraz ten jednak powoli, właśnie od roku 1999, zaczął się zmieniać. Począwszy od wyposażenia indywidualnego jednostek specjalnych, poprzez pojazdy MRAP w Afganistanie, a skończywszy na samolotach wielozadaniowych F-16 lub transportowych C-130, Siły Zbrojne RP coraz częściej sięgają po sprzęt używany przez innych członków Paktu Północnoatlantyckiego. Jednym z efektów współpracy z najważniejszym członkiem tego układu – Stanami Zjednoczonymi, było otrzymanie ponad dwustu najbardziej znanych współczesnych wojskowych samochodów terenowych, bohaterów poniższego tekstu, czyli pojazdów HMMWV.

Humvee za 23 mln USD

   Zamysł wprowadzenia na wyposażenie Wojska Polskiego pojazdów HMMWV pojawił się już w 2002 roku, jego efektem były testy wariantu M998A2 przeprowadzone w lipcu 2003 roku przez Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej z Sulejówka. Prezentacja owego pojazdu, notabene zarejestrowanego przez wojsko (nr rej. UA00244), została przeprowadzona przez MMC Consulting na zlecenie AM General, a więc producenta Humvee. Pokaz możliwości terenowych i pokonywania przeszkód wypadł bardzo pomyślnie, a sam pojazd zyskał swoistą aprobatę zarówno dziennikarzy jak i oficerów Wojska Polskiego. Efektem tego było podpisanie 12 listopada 2003 roku przez przedstawicieli rządów RP i USA tzw. Letter of Acceptance, czyli porozumienia w sprawie przekazania polskim Siłom Zbrojnym 217 pojazdów HMMWV, w ramach amerykańskiej zagranicznej pomocy wojskowej Foreign Military Financing. Całkowity koszt pozyskania pojazdów dla Wojsk Lądowych kształtował się w okolicach 22,9 mln USD i został sfinansowany właśnie ze środków FMF. Prawdopodobnie transakcja oprócz samych pojazdów obejmowała także komplet części zamiennych, narzędzi itp.

M1043A2 w ujęciu od przodu. Uwagę zwraca przeciwny kierunek bieżnika opon, uniemożliwiający określenie po śladach, w którym kierunku poruszał się pojazd.

   Pierwsze ciężarówki, bo taką kategorię trzeba chyba w naszym kraju przypisać HMMWV, zaczęły trafiać do Polski pod koniec 2004 roku. Zanim jednak ich przydatność mogli ocenić żołnierze, wszystkie 217 pojazdów pojawiło się w 21. Rejonowych Warsztatach Technicznych z Rzeszowa, gdzie amerykańskie pojazdy zostały przystosowane do polskich przepisów ruchu drogowego. Modyfikacje obejmowały swoim zakresem przede wszystkim wymianę reflektorów, dodanie zamków w drzwiach, montaż tylnych kierunkowskazów, wewnętrznego wyłącznika masy oraz zarejestrowanie każdego samochodu (tablica rejestracyjna z wyróżnikiem UB-). Podróż po kraju, teoretycznie gotowych Humvee, dopiero się rozpoczęła. Trzy sanitarki trafiły do Kutna, wozy dowodzenia do Czernicy, a prawie wszystkie pozostałe pojazdy do Żurawicy, o czym mowa w dalszej części artykułu.

Jeden pojazd, wiele odmian i wcieleń

   Ministerstwo Obrony Narodowej zdecydowało się na „zakup” sześciu różnych wariantów HMMWV, który doczekał się własnej wojskowej nazwy – Tumak. Wspomniane wyżej wersje to:

  • M1025A2 HMMWV Armament Carrier (60 szt.) – nośnik uzbrojenia. Polski kryptonim Tumak-3. Wersja występująca zarówno z osłonami strzelca pokładowego jak i bez nich. Wyposażona w drzwi z przetłoczeniami w kształcie litery "X".

  • M1043A2 HMMWV Armament Carrier (96 szt.) - nośnik uzbrojenia. Polski kryptonim Tumak-2. Wersja szeroko rozpowszechniona w WP, występująca zarówno z osłonami strzelca jak i bez nich. Wyposażona we wzmocnione drzwi o płaskiej powierzchni zewnętrznej, odróżniające ją od wariantu M1025A2.

  • M1035A2 HMMWV Soft-Top Ambulance (3 szt.) - wóz ewakuacji medycznej. Polski kryptonim Tumak-7. Otrzymane sanitarki nie posiadały wyposażenia przedziału medycznego, którego doposażenie i przebudowę zrealizowały warsztaty firmy AMZ-Kutno.

  • M1045A2 HMMWV Armament Carrier (18 szt.) – nośnik ppk Spike-LR, w które wyposażone są batalionowe drużyny przeciwpancerne. Polski kryptonim Tumak-5. Wersja charakterystyczna ze względu na brak zapasowego koła i stelaża na kanistry na tylnym zderzaku oraz zabudowy obrotnicy.

  • M1097A2 HMMWV Cargo-Troop Carrier (31 szt.) - transportowy. Polski kryptonim Tumak-4. Wykorzystywany do transportu żołnierzy, a także 98-mm moździerza kołowego M98.

  • M1097A2 HMMWV Shelter Carrier (9 szt.) - nośnik kontenerów specjalistycznych (łączności, dowodzenia). Polski kryptonim Tumak-6. Pojazdy otrzymane bez kontenerów, które opracowane zostały w zakładach Autosan S.A. Wyposażenie dowódcze skonfigurowane zostało przez WZŁ nr 2 w Czernicy.

   Jak widać, wszystkie z otrzymanych pojazdów, w Wojsku Polskim funkcjonują pod kryptonimami Tumak od -2 do -7. Prawdopodobnie oznaczenie Tumak-1 należało do M998A2 testowanego w WITPiS. Warto także dodać, że początkowe założenia w pewnym stopniu odbiegały od finalnego efektu. Przede wszystkim nigdy do skutku nie doszedł pomysł zakupienia kolejnej partii 233 HMMWV. Oprócz zamierzeń posiadania łącznie 450 pojazdów, strona polska była zainteresowanie także wariantem ambulansu o sztywnej zabudowie – M997A2 HMMWV Maxi-Ambulance. Produkcja czteronoszowych sanitarek w owym okresie była jednak wstrzymana i ze względu na brak zainteresowania tą odmianą Humvee ze strony innych państw, nieopłacalnym było jej wznowienie.

Humvee napędzany jest dieslowskim silnikiem V8 o pojemności 6,5l i mocy 160KM. Prędkość maksymalna trzytonowego pojazdu wynosi 113km/h, a zasięg 443km przy zbiorniku paliwa o pojemności 94 litrów. fot. Mariusz Cielma.

   Przez kolejne lata, do roku 2008, w sprawie polskich Humvee nie wydarzyło się nic nowego. Dopiero pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, MON i Departament Obrony podpisały kolejne porozumienie w ramach programu FMF, tym razem obejmujące nabycie znacznie mniejszej ilości pojazdów, bowiem tylko 42 samochodów. Te otrzymane w 2009 roku HMMWV należą jednak już do znacznie nowszej rodziny – M1151. W ten sposób ówczesny Odział Specjalny Żandarmerii Wojskowej z Gliwic oraz 1. Pułk Specjalny Komandosów (obecnie odpowienio JW AGAT oraz JW Komandosów) otrzymały po 15 pojazdów M1151A1 w/B1. Jest to kolejna już generacja Humvee, wyposażona w nowy, mocniejszy silnik, ale przede wszystkim będąca o wiele lepiej opancerzoną od posiadanych już Tumaków. Pozostałe 12 pojazdów, prawdopodobnie bez dopancerzenia Frag Kit, ale za to wyposażonych w zaawansowany system łączności, trafiło do JW GROM. Dodatkowo, w późniejszym okresie Dowództwo Wojsk Specjalnych zdecydowało się na zakup dla jednostki z warszawskiego Rembertowa bliżej nie określonej liczby M1165A1 Special Ops, tzw. Ground Mobility Vehicle, a więc pojazdu skonfigurowanego wyłącznie na potrzeby oddziałów specjalnych. Tutaj należałoby się także zastanowić, czy nowo pozyskane Humvee nie powinny w nomenklaturze wojskowej przyjmować nazw rodziny Tumak, np. Tumak-8, Tumak-9. Nigdzie jednak nie znajdziemy oficjalnego stanowiska strony wojskowej w tej sprawie, stąd też jedynie pozostaje nam wyłącznie przypuszczenie.

Płonące pułapki Bliskiego Wschodu

   Osobny temat stanowią Humvee używane swego czasu przez PKW Irak oraz PKW Afganistan. Po niemiłych doświadczeniach związanych z realizacją zadań patrolowych na lekkich Honkerach lub ciężarowych Starach, 28 listopada 2004 roku polscy żołnierze z irackiej bazy Babilon otrzymali pierwsze 5 pojazdów M998. Szybko okazało się jednak, że stopniowo przekazywane Polakom pojazdy pamiętają nie tylko czasy Pustynnej Burzy, ale nawet konfliktu w Panamie. Mimo usilnych starań opancerzania wersji M998 za pomocą zestawów Armor Survivability Kit (ASK), pojazdy nadal nie zapewniały wystarczającego poziomu ochrony załogi. Notabene wszystkie samochody były jedynie wypożyczane stronie polskiej co uniemożliwiało jakiekolwiek dopancerzenie na własną rękę bez zgody właściciela, czyli US Army (zgody zresztą nie było). Podobnie wyglądała sytuacja w Afganistanie, gdzie nasi żołnierze na patrole ruszali mocno wyeksploatowanymi M1025P1, także tylko z pancerzem ASK. Doskonałym przykładem na zobrazowanie całej sytuacji, w której nieprzystosowane do min-pułapek HMMWV miały pełnić role patrolowców, może być zachowanie samych żołnierzy. Kilkunastu z nich odmawiało bowiem wyjazdu starszymi odmianami, nazywając je swoistą „pułapką dla załogi”. W wyniku tego incydentu kilku żołnierzy zostało odesłanych do kraju za niewykonanie rozkazów przełożonych. Jednak tego typu sytuacje wymusiły na polskim MON podjęcie kroków mających na celu pozyskanie bezpieczniejszych środków transportu. Dlatego też, zarówno pod koniec okresu działania polskiego kontyngentu w Iraku, jak i późniejszych zmian PKW w Afganistanie, polscy żołnierze poruszali się już wyłącznie najnowszymi, mocno opancerzonymi wariantami M1114 oraz M1151. Obecnie jednak i one zostały zastąpione w Afganistanie przez pojazdy typu MaxxPro czy też M-ATV, a Humvee stanowią jedynie środek transportu w obrębie baz.

Polska myśl techniczna

   Przekazywane Wojsku Polskiemu fabrycznie nowe pojazdy nie posiadały żadnego wyposażenia użytkowego, dlatego też większość M1025A2 oraz M1043A2, zanim trafiła do Bielska-Białej, została zmodernizowana siłami personelu 4. Okręgowych Warsztatów Technicznych w Żurawicy. Pojazdy otrzymały wyposażenie łączności w postaci radiostacji rodziny Radmor (m.in. RRC-9200-3, RRC-9310AP, RRC-9210, RRC-9500), natomiast na nośnikach uzbrojenia dodatkowo zainstalowano zaprojektowane na miejscu osłony strzelca pokładowego. Fabryczna obrotnica wymagała bowiem zarówno dodania mocowania broni pokładowej, jak i zwiększenia bezpieczeństwa strzelca. Początkowo na Humvee umieszczano jedynie przednią i tylną tarczę, zapominając jednak całkowicie o ochronie przed ostrzałem bocznym. W późniejszym okresie, do gotowych stanowisk strzeleckich, a więc kompletu osłon przód-tył wraz z ich stelażem i mocowaniem km-u (odpowiednio stanowiska URK-2005 dla km Rod oraz UWK-2005 dla WKM-B lub NSW), zaczęto dodawać boczne osłony, dzięki czemu operator uzbrojenia chroniony jest przed ostrzałem z każdej strony. Ponadto, prawdopodobnie także w 4. OWT, niektóre M1097A2 Cargo/Troop Carrier, a więc pojazdy o transportowym przeznaczeniu, wyposażono w ręczne wyciągarki oraz szyny umożliwiające załadunek moździerza M-98 do przedziału transportowego pojazdu. Co więcej, należy wspomnieć, że w ramach współpracy warsztatów z 18. Batalionem Desantowo-Szturmowym, w Żurawicy powstał także jedyny HMMWV-RS, czyli odmiana Tumaka służąca jako pojazd rozpoznania skażeń. Od zwykłej wersji M1025A2, egzemplarz ów wyróżnia się bogatym wyposażeniem m.in. w przyrządy pomiarowe, odzież ochronną, namiot N-6/97, zestaw pobierania próbek, komplet meteorologiczny oraz zewnętrzne ramię z chorągiewkami do oznaczania skażonego terenu.

Duża część polskich Tumaków-2 i 3 otrzymała osłony strzelców w których mocowano klasyczne i wielkokalibrowe karabiny maszynowe. fot. Mariusz Cielma.

   Wcale nie mniej pracy czekało także AMZ Kutno, której to firmie powierzono wyposażenie i modernizację trzech sanitarek M1035A2, dostarczonych do Polski bez jakiegokolwiek wyposażenia medycznego. Prace rozpoczęły się jesienią 2005 roku i rok później, po czym Humvee trafiły do koszar ówczesnego 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego w Bielsku-Białej. Prace obejmowały przede wszystkim zasadniczą zmianę konstrukcji zabudowy przedziału medycznego oraz jego zabudowę wyposażenia. Na pierwszy rzut oka wyraźnie zmieniła się cała sylwetka pojazdu. Kluczowym było podniesienie dachu, dzięki czemu wewnątrz jest więcej miejsca dla personelu medycznego, co na pewno wpłynęło na komfort pracy załogi medycznej. Zmianom uległ także sam stelaż noszy. Oprócz jego przebudowy, przesunięto go także bliżej lewej burty, dzięki czemu powstało w miarę szerokie miejsce pracy-siedzenia dla jednego-dwóch sanitariuszy. Na lewym nadkolu umieszczono stelaż-półkę na osprzęt medyczny, natomiast na prawym - ławeczkę dla personelu medycznego. Ponadto usunięto lewy tylny fotel pasażera (spowodowane to było przesunięciem stelaża noszy), w miejscu którego umieszczono zamykany schowek. Na wewnętrznej stronie stelaża dachu zamontowano także oświetlenie całego przedziału. Na desce rozdzielczej zamontowano z kolei odbiornik systemu GPS, a na stoliku - radiostację RRC-9500. Wyposażenie medyczne stanowią m.in. 2 sztuki noszy według standardu NATO (STANAG 2040) z pasami unieruchamiającymi, nosze podbierakowe, deska ortopedyczna, przenośny zestaw tlenowy i torba ratownicza umieszczona na półce nad głową przedniego pasażera. Co więcej we wnętrzu wozu została poprowadzona instalacja elektryczna - zarówno 12V jak i 230V. Zmiany na zewnątrz, oprócz konstrukcji zabudowy, obejmowały utworzenie podstawy i montaż niebieskiego stroboskopu, którego panel sterowania umieszczono wewnątrz, poniżej deski rozdzielczej, po prawej stronie kierowcy. Głośnik syreny umieszczono pod maską silnika.

Wóz ewakuacji medycznej M1035A2 (Tumak-7). W dolnych rogach maski widoczne światła obrysowe, doinstalowywane w ostatnim czasie na prawie wszystkich Humvee.

   Najwięcej prac wymagało dziewięć M1097A2 w wersji nośnika kontenerów zabudowy specjalnej. Zadanie stworzenia wozów dowodzenia szczebla kompanii na fabrycznie „pustych” Humvee w wersji Shelter Carrier powierzono Wojskowym Zakładom Łączności nr 2 w Czernicy, współpracującymi z WB Electronics. Same kontenery zaprojektowane i zbudowane zostały przez firmę Autosan S.A. Następnie, już w Czernicy, personel zakładowy zajął się aranżacją wnętrza przedziału dowodzenia. Każdy z pojazdów mógł zostać skonfigurowany zupełnie inaczej, w zależności od potrzeb i wymagań odbiorcy, ostatecznie w każdym znalazły się serwer komunikacyjny KOMUT-10TA, różne rodzaje radiostacji (KF RF-5800H-MP-150W oraz UKF RRC-9500 i RF-5800M, a także szerokopasmowa HCDR) zapewniające łączność radiową i transmisję danych z terminali systemów Irys-2000 czy Szafran, cyfrowy komutator CUT-1M, system łączności Fonet, czujniki skażenia środowiska, czujniki opromieniowania laserowego i radiolokacyjnego, odbiornik GPS i generator zasilania.

   Oprócz wymienionych wcześniej działań związanych z modernizacją i wyposażeniem otrzymanych w latach 2004-2005 Humvee, MON zdecydowało się pójść krok naprzód i rozpocząć prace badawcze nad wprowadzeniem zdalnie sterowanych systemów ogniowych. W tym celu przekazano jeden egzemplarz M1043A2 Wojskowym Zakładom Motoryzacyjnym Nr 5 z Poznania, współpracujących z OBR Tarnów oraz firmą Arex z Gdańska. Decyzja ta była efektem anulowanych wcześniej kilku przetargów oraz rezygnacji z prac nad całą rodziną modułów uzbrojenia dla rodziny pojazdów Humvee. W ramach projektu Kobuz opracowano moduł ZSMU-1276A1, przystosowany do szybkiej wymiany WKM-Bz na UKM-2000C, wraz ze stanowiskiem strzelca pokładowego, umieszczonym za fotelem kierowcy. Operator uzbrojenia siedząc w jednym z tylnych foteli ma przed sobą cyfrowy pulpit celowniczy wraz z umieszczonym po prawej stronie joystickiem sterującym. W bagażniku umieszczono dodatkowe akumulatory, podtrzymujące pracę urządzeń pokładowych oraz odbiornik GPS. Komunikację załogi zapewnia system łączności Fonet, wraz z cyfrowym pulpitem zarządzania PNR-500 ulokowanym przy siedzeniu przedniego pasażera. Pomimo zakończonych pozytywnie badań pojazdu i rekomendacji do produkcji seryjnej, Tumak z Kobuzem nigdy nie został wdrożony do produkcji. Wyróżniający się ciekawym, trójkolorowym kamuflażem, Humvee powrócił do koszar ówczesnego 18. bdsz, a następnie wraz z wieloma innymi pojazdami trafił do 2. Hrubieszowskiego Pułku Rozpoznawczego. Niestety jak w przypadku wielu polskich pomysłów przemysłu obronnego, także i ten nigdy nie doczekał się realizacji (gwoli sprawiedliwości należy dodać, że głównie z uwagi na niedopracowanie mechanizmów ZSMU). Ponadto żołnierze twierdzili, że w razie potrzeby niemożliwym w przypadku zdalnie sterowanego uzbrojenia jest zdemontowanie karabinu i wykorzystania go do wsparcia załogi poza pojazdem, tak jak ma to miejsce w klasycznych obrotnicach Humvee.

Co z tym zrobić...

   Gdy w 2004 roku do Polski zaczęły trafiać pierwsze pojazdy, większość osób ze środowiska wojskowego była przekonana, że cała partia (ewentualnie bez kilku sztuk) trafi do ówczesnego 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego. I rzeczywiście początkowo po wszelkich etapach polonizacji, doposażania itp., HMMWV trafiły do bielskiej jednostki. Kilka samochodów zostało przekazanych ośrodkom szkolenia kierowców, jednak nikt nie przypuszczał wtedy przyszłych zmian. Najpierw nie doszło do realizacji zakupu kolejnej, jeszcze większej transzy Humvee, które miały trafić do 6. batalionu desantowo-szturmowego z Gliwic, a później stwierdzono, że pojazdy te nie spełniają roli pojazdów transportu w batalionie desantowo-szturmowym.

Widoczny zamek w jednych z przednich drzwi. Ciekawostką jest brak podobnego zabezpieczenia w drzwiach tylnych. Uwagę zwracają także nanoszone bardzo rzadko dodatkowe emblematy, tutaj w postaci godła 18. bpd oraz polskiej flagi.

   Od 2009 roku amerykańskie samochody zaczęły powoli opuszczać bielskie koszary i stopniowo trafiały do różnych formacji Wojska Polskiego, często przydzielane zupełnie niezrozumiale. O ile bowiem wyposażenie w owe wozy lekkich pułków rozpoznawczych można oceniać bardzo pozytywnie, o tyle rozesłanie pozostałej części Humvee po czasami wręcz dość przypadkowo wybranych jednostkach w ilościach po kilka sztuk jest już pomysłem dość dziwnym. W ten sposób dokonano sporego "rozdrobnienia" posiadanej floty HMMWV, co z punktu widzenia logistyków i mechaników na pewno nie jest trafionym pomysłem. I tak z czasem Humvee w znacznym stopniu zmieniły swoje początkowe przeznaczenie w Wojsku Polskim. Pomysł zakupu kolejnej transzy 233 pojazdów upadł, jednak mimo to MON zdecydował się na zakup ponad 40 innych egzemplarzy - wspomnianych wcześniej M1151. I znowu nietrafiony był pomysł wyposażenia w 15 tych pojazdów Oddziału Specjalnego ŻW w Gliwicach, mającego używać tych pojazdów na misjach zagranicznych (który nota bene po roku został rozformowany i na jego bazie powstała JW AGAT). Teoretycznie nie ma żadnych przeszkód, aby owe pojazdy używali specjalsi, choć z drugiej strony trochę rozczarowuje fakt, że ponownie efekt końcowy jest całkiem inny od zamierzonego.

Wnętrze M1043A2. Na pierwszym planie podstawa radiostacji RRC-9310AP. Uwagę zwraca wyłącznik masy pojazdu pomiędzy stolikiem radia a podestem strzelca. Rzekomo wyłącznik ten ma zapobiegać pożarowi Humvee, choć w pojazdach innych armii, nie wyposażonych w takie zabezpieczenie, nie następuję samozapłon.


   W 2009 roku 18. bdsz zmienił nazwę na 18. Batalion Powietrznodesantowy, zmieniła się także struktura batalionu, co wpłynęło na jego wyposażenie. Wraz ze zmianami w bielskim garnizonie, być może nawet więcej niż połowa z posiadanych Humvee rozjechała się po Polsce, tworząc mylne wrażenie rozpowszechnienia HMMWV w jednostkach wojskowych na obszarze całego kraju. Szczególnie niezrozumiałe jest rozrzucenie pojazdów po poligonach – tam zadania transportowe mogłyby wykonywać tańsze w eksploatacji samochody osobowe (np. Iveco). Hummery, nazywane tak przez naszych żołnierzy (o ile takiego określenia nigdy nie użyłby żołnierz US Army, bowiem jest to określenie cywilnej wersji samochodu, o tyle w Wojsku Polskim po takie nazewnictwo sięgają nawet najwyżsi rangą generałowie), trafiły do sporej ilości jednostek, dziś lista przynależności tych pojazdów najkrótsza nie jest. Natomiast w ocenie piszącego te słowa, mogłaby się zakończyć już na kilku pozycjach (wspomniany 18. Batalion, ewentualnie 6., jednostki rozpoznawcze i specjalne), a obecny batalion powietrznodesantowy z Bielska-Białej, służący w myśl koncepcji użycia 6. BPD do wsparcia pierwszego rzutu desantowego, byłby w całości wyposażony w HMMWV.

Jednostki Wojska Polskiego wyposażone w pojazdy HMMWV:

18. Batalion Powietrznodesantowy (Bielsko-Biała) –początkowo, od końca 2004 roku, do ówczesnego 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego z Bielska-Białej zaczęły trafiać wszystkie pojazdy, które przeszły w Polsce zabiegi polonizacji HMMWV. Kilka sztuk prawdopodobnie zostało od razu przekazanych do Ośrodków Szkolenia Kierowców, jednak w Bielsku-Białej pozostało ponad 200 egzemplarzy. W 18. bdsz znajdowały się wszystkie wersje, jednak mniej więcej od 2009 roku ilość samochodów będących na wyposażeniu batalionu zaczęła znacznie maleć. Obecnie w 18. bpd pozostały warianty M1025A2, M1043A2, M1045A2, dowodzenia M1097A2 oraz M1097A2 Cargo/Troop Carrier, a także trzy sanitarki M1035A2. Wśród zachowanych egzemplarzy znajdują się między innymi unikatowe dwa pojazdy regulacji ruchu oraz jeden pojazd rozpoznania skażeń. Obecnie w Bielsku-Białej stacjonuje przypuszczalnie około 100 lub mniej Humvee.

Wóz dowodzenia na podwoziu M1097A2. Obok M1043A2 z Kobuzem oraz niedawno przemalowanych Tumaków z CSWL Drawsko są to jedyne Humvee WP w trójbarwnym kamuflażu. Pozostałe pojazdy zachowały fabryczne (lub odnowione) jednobarwne zielone malowanie lub w przypadku części pojazdów 2. pr z Hrubieszowa otrzymały czarno-zielony kamuflaż.

2. Hrubieszowski Pułk Rozpoznawczy (Hrubieszów) - pułk z Hrubieszowa dysponuje znaczną ilością, zapewne kilkudziesięciu Humvee. Wszystkie posiadane pojazdy to najprawdopodobniej wersje M1043A2 oraz wozy dowodzenia na podwoziu M1097A2, stanowiące podstawowe środki transportu kompanii dalekiego rozpoznania oraz kompanii dowodzenia. Wozy dowodzenia zostały dostarczone w ilości kilku (być może 5-6) sztuk. Na wyposażeniu 2. Pułku znalazł się także jedyny w Wojsku Polskim HMMWV z zamontowanym zdalnie sterowanym modułem uzbrojenia Kobuz. Ów pojazd został przemalowany na nowy typ dwukolorowego kamuflażu, podobnie jak część z posiadanych M1043A2 (reszta zachowała oryginalne, zielone malowanie). Wozy dowodzenia pozostały w oryginalnym, trójbarwnym malowaniu.

9. Warmiński Pułk Rozpoznawczy (Lidzbark Warmiński) - jednostka ta dysponuje pojazdami HMMWV w bliżej nieokreślonych ilościach (wyposażone są w nie trzy kompanie), prawdopodobnie tylko w wersjach M1043A2. Podobnie jak w przypadku 2. Pułku Rozpoznawczego, pojazdy te otrzymane zostały od 18. bpd i mają stanowić obok wszędołazów podstawowy środek transportu żołnierzy lekkich pułków rozpoznawczych.

17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana (Międzyrzecz) - pojazdy Humvee trafiły do 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, a konkretniej do 2. batalionu piechoty zmotoryzowanej z Wędrzyna w połowie 2009 roku. Według posiadanych informacji, są to 2 szt. HMMWV M1025A2. Pojazdy do arsenału uzbrojenia 17. Brygady trafiły z 18. Batalionu Powietrznodesantowego.

Jednostka Wojskowa Komandosów (Lubliniec) - jednostka dysponuje jednym lub kilkoma pojazdami HMMWV podstawowych wariantów, tj. M1043A2/M1045A2. Jeden egzemplarz otrzymał specjalistyczne wyposażenie, czyniące go mobilnym wozem transportowym drużyny powietrznego rozpoznania, pozwalającym na sterowanie BSL/BSR z wnętrza pojazdu. Ponadto jednostka dysponuje ciężej opancerzonymi pojazdami M1151A1 w/B1 w ilości 15 sztuk.

Humvee (M1043A2 z lewej, oraz M1025A2) załadowane na wagony kolejowe. Ze względu na wysokie zużycie paliwa, większe zgrupowania poligonowe na dalsze odległości przemieszczają się przede wszystkim transportem kolejowym.

JW GROM (Warszawa) - GROM dysponuje przypuszczalnie kilkoma nośnikami uzbrojenia w podstawowych wersjach otrzymanych od 18. bpd, jednak zmodernizowanymi zgodnie z potrzebami sił specjalnych (m.in. dodatkowe uchwyty dla km, boczne progi i uchwyty umożliwiające szybki desant załogi). Ponadto JW2305 posiada najprawdopodobniej 12 sztuk HMMWV M1151 z rozszerzonym wyposażeniem elektronicznym oraz pewną ilość M1165A1 Special Ops. W okresie misji PKW Irak, operatorzy GROM-u poruszali się także zmodyfikowanymi M1113, tzw. Dumvee.

JW AGAT (Gliwice) - AGAT, powstały w 2011 r. na bazie OSŻW w Gliwicach, zachował posiadane przez niego pojazdy HMWVV M1151A1 w/B1, w ilości 15 sztuk. Są to ciężko opancerzone, późniejsze wersje Humvee, które miały służyć do patrolowania w rejonach zagrożenia atakiem. Obecnie w strukturze jednostki specjalnej zapewniają żołnierzom wsparcie zarówno logistyczne jak i bojowe (wraz ze zmianą struktury, zmieniło się też uzbrojenie; obecnie strzelec pokładowy dysponuje np. wkm M2HB zamiast km PKM; z wyposażenia pojazdu zniknęły także tabliczki oznaczeń ŻW oraz niebieskie stroboskopy).

2. Mazowiecki Pułk Saperów (Kazuń Nowy) - pułk posiada najprawdopodobniej kilka sztuk pojazdów Humvee, z czego na pewno dysponuje wariantami M1025A2 oraz M1097A2. Samochody są używane zarówno w celach szkoleniowych, dla przewodników psów służbowych jak i transportu specjalistycznych robotów rozminowania.

Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych (Wrocław) - we wrocławskich koszarach znajduje się prawdopodobnie niewielka ilość pojazdów wersji M1025A2 oraz M1097A2.

Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia (Toruń) - toruńska jednostka posiada bliżej nieokreśloną liczbę Humvee. Przypuszczalnie mogą to być dwie sztuki wariantu M1045A2, a więc pojazdu do przewozu wyrzutni ppk Spike, co ściśle wiąże się z zadaniami CSAiU.

Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych (Poznań) - Centrum dysponuje kilkoma pojazdami Humvee w wersjach nośnika uzbrojenia, zapewne jedynie warianty M1025A2 oraz M1043A2.

Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych (Drawsko Pomorskie) - prawdopodobnie centrum posiada kilka (co najmniej 2) sztuk podstawowych wersji HMMWV w wariancie nośników uzbrojenia.

Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych (Wędrzyn) - OSPWL posiada na stanie dwa pojazdy HMMWV wariantu M1025A2. Oba samochody trafiły do Wędrzyna (jak i pozostałych ośrodków szkoleń) z 18. Batalionu Powietrznodesantowego.

Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych (Orzysz) - ośrodek z Orzysza/Bemowa Piskiego posiada kilka, prawdopodobnie dwie sztuki pojazdów HMMWV w wersji nośnika uzbrojenia.

Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych (Nowa Dęba) - OSPWL z Nowej Dęby dysponuje także dwoma HMMWV w podstawowej wersji.

M1045A2, pojazd przeznaczony do przewozu obsługi ppk Spike. Specjalnie przystosowana obrotnica pozwala na odpalenie pocisku bez konieczności opuszczania Humvee.

Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych (Żagań) - podobnie jak pozostałe OSPWL, jednostka z Małomic także posiada kilka, przypuszczalnie dwa pojazdy Humvee.

21. Rejonowe Warsztaty Techniczne (Rzeszów) – 21. RWT odegrały znaczącą rolę w procesie wprowadzenia HMMWV do wyposażenia Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych RP. Na przełomie 2004 i 2005 roku wszystkie pojazdy otrzymane z USA trafiały tam. Rzeszowska jednostka została bowiem wyznaczona do przeprowadzenia prac polonizacyjnych amerykańskich ciężarówek. Gdy w 2005 roku ów proces się zakończył, w Rzeszowie pozostało jednak kilka sztuk Humvee. Jeszcze w latach 2009-2011 można było spotkać się z tam z owymi samochodami. Ich dalszy los pozostaje jednak nieznany. Spowodowane jest to rozformowaniem 21. RWT, z końcem 2011 roku. Następnie na ich miejscu zaczęto formować Warsztaty Techniczne Rzeszów, które obecnie znajdują się w strukturze 3. Regionalnej Bazy Logistycznej z Krakowa. W tym przypadku sytuacja jest odwrotna niż zazwyczaj i Humvee trafiły z 21. RWT do 18. bpd.

Centrum Szkolenia Logistyki (Grudziądz) - centrum posiada kilka sztuk pojazdów Humvee w bliżej nieokreślonej ilości. Pojazdy te używane są zarówno dla celów kursowych kierowców jak i mechaników oraz dowódców drużyn eksploatujących pojazdy HMMWV. Jednostka została powołana do życia w 2011 roku i przejęła obowiązki po rozformowanych 1. Ośrodku Szkolenia Kierowców z Grudziądza oraz 2. Ośrodku Szkolenia Kierowców z Ostródy.

Stanowisko uzbrojenia operatora zestawu Kobuz zamontowanego na pojedynczym M1043A2. fot. Mariusz Cielma.

Dywizjon Rozpoznania Powietrznego (Mirosławiec) - dywizjon, którego plan utworzenia sięga jeszcze roku 2006, obecnie znajduje się w składzie 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych (w jej szeregi przeszedł w momencie przeformowania 49. Pułku Śmigłowców Bojowych z Pruszcza Gdańskiego). Jego macierzystą bazą jest lotnisko w Mirosławcu, gdzie stacjonują także należące do niego pojazdy HMMWV, według niektórych źródeł w ilości aż 17 sztuk. Są to pojazdy podstawowych wersji, najprawdopodobniej M1025A2 i M1045A2. Pojazdy przewożą bezzałogowe systemy rozpoznawcze wraz z obsługą.

Inni polscy użytkownicy

   Obecnie Wojsko Polskie pełni misję zagraniczną w Afganistanie w ramach operacji ISAF. Wymaga to od wielu pododdziałów intensywnych szkoleń, przede wszystkim z zakresu patrolowania i konwojowania. Dlatego też, pojazdy Humvee są używane bardzo często właśnie do celów szkoleniowych – dla oddziałów szykujących się do wylotu na misję, gdyż jako nośniki uzbrojenia są praktycznie jedynymi pojazdami w WP, których zasady użytkowania i poruszania się wewnątrz, jak i na zewnątrz pojazdu nie różnią się znacznie od tych dotyczących MRAP-ów (wcześniej były to także Humvee), znajdujących się na wyposażeniu PKW w Afganistanie. Stąd też częstokroć HMMWV używane są przez różne jednostki jedynie na czas szkoleń i gdy dobiegnie ich koniec, wracają z „wypożyczenia”. Najczęściej pojazdy przekazuje 18. bpd, a jednostkami czasowo dysponującymi tymi pojazdami są np:

  • 6. Batalion Powietrznodesantowy (Gliwice).

  • 16. Batalion Powietrznodesantowy (Kraków).

  • 6. Batalion Dowodzenia (Kraków).

  • 10. Brygada Kawalerii Pancernej (Świętoszów).

  • 15. Giżycka Brygada Zmechanizowana (Giżycko).

  • 12. Brygada Zmechanizowana (Szczecin).

   Być może, niektóre z wyżej wymienionych, czy też jeszcze inne jednostki, zachowały pojazdy Humvee w swoim wyposażeniu na dłużej. Obecnie jednak rozwianie wszelkich niejasności związanych z HMMWV w Wojsku Polskim jest bardzo trudne. Najlepszym tego przykładem jest chociażby fakt posiadania wariantu M1045A2, przystosowanego do przewozu oraz strzelania pociskami Spike, przez brygadę logistyczną, jednostkę o zupełnie innych zadaniach, która raczej nigdy nie będzie posiadała uzbrojenia przeciwczołgowego.

Zabudowa transportowa M1097A2. Uwagę zwracają ławki dla żołnierzy na obu nadkolach oraz stelaż i ręczna wyciągarka przeznaczone do załadunku i przewozu moździerza M98.

   Warto zauważyć, że pomimo faktu, że żaden krajowy Humvee nie opuścił jeszcze granic RP, to plany wysłania tych pojazdów na zagraniczne misje istniały jeszcze przed otrzymaniem pierwszego Tumaka. Nieszczęśliwe doświadczenia z Iraku i Afganistanu pokazały jednak, że polskie wersje Humvee (mowa o pierwszych 217 ciężarówkach) nie są w stanie zapewnić należytej ochrony załodze, zarówno przed IED, jak i silniejszym ostrzałem z broni strzeleckiej. Wprawdzie kilka sztuk M1043A2 oraz M1035A2 było bliskich wysłania do Libanu w ramach misji pokojowej ONZ (przemalowane zostały nawet w białe malowanie z czarnymi znakami United Nations), jednak na szczęście pomysł ten nigdy nie został zrealizowany.

Żołnierze sobie chwalą

   Humvee jest jednym z najpopularniejszych, ale przede wszystkim jednym z najbardziej uniwersalnych i niezawodnych pojazdów wojskowych, o czym świadczy chociażby fakt użytkowania ciężarówek AM General przez kilkadziesiąt armii z całego świata. Jego potencjał doceniono także w Polsce, dzięki czemu obecnie SZ RP dysponują w przybliżeniu 260-270 HMMWV. Pomijając kwestie związane z ochroną załogi przed np. minami-pułapkami, o samym pojeździe żołnierze wypowiadają się raczej pochlebnie. Krajowe Humvee nie były i prawdopodobnie nie będą używane w ramach żadnych operacji zbrojnych poza granicami Polski, dlatego też nie warto rozpisywać się na temat, bądź co bądź, niskiego poziomu opancerzenia. Owszem, nowsze wersje dostarczane od roku 2009 cechują się znacznie zwiększonym poziomem odporności balistycznej, jednakże nie ma ona znaczenia w sytuacji, w jakiej obecnie użytkowane są pojazdy w Polsce. Przede wszystkim Humvee spełniają zadania czysto transportowe lub szkoleniowe. Ich stosunkowo niska masa zapewnia pewność i swobodę jazdy w terenie. Warto jednak wspomnieć, że dzięki zwiększeniu mocy silnika, na problemy w jeździe po bezdrożach nie narzekają także użytkownicy cięższych, dopancerzonych ciężarówek (chociażby operatorzy JW AGAT). Żołnierze wielokrotnie potwierdzali, że jest to idealny pojazd do jazdy po poligonie, bijący na głowę przede wszystkim wykorzystywane wcześniej Honkery. Dodatkowy komfort jazdy zapewnia 4-biegowa automatyczna skrzynia biegów o długich przełożeniach wraz z reduktorem, która pozwala kierowcy na skupienie całej uwagi na wyborze optymalnej trasy. Szeroka i niska sylwetka samochodu zapewnia stabilność, choć mimo to zdarzały się już przypadki dachowania Humvee kierowanego przez polskiego żołnierza. Także użytkowane sanitarki M1035A2 doskonale radzą sobie z trudnościami poligonów, jednak ich brezentowa zabudowa sprawdza się wyłącznie w czasie pokoju. Pisząc o zaletach wypadałoby wspomnieć także o dowódczych M1097A2. Podczas ćwiczeń Borsuk organizowanych w 11. LDKPanc cały system dowodzenia w zasadzie „nie istniał”. Dopiero wykorzystanie przybyłych na wędrzyński poligon specjalnych wariantów dowodzenia HMMWV z 2. PR pozwoliło na skuteczne zarządzanie łącznością podczas manewrów.

M1043A2 jako holownik zestawów przeciwlotniczych ZU-23-2. Dzięki swojej wysokiej mocy, Humvee w przeciwieństwie np. do Honkera w pełni nadaje się do tworzenia tego typu zestawów z uzbrojeniem lub przyczepami.

   Mimo ogólnie pozytywnej oceny żołnierzy, HMMWV nie jest pojazdem doskonałym. Oprócz poruszonej wcześniej kwestii opancerzenia (choć w przypadku zadań pokojowych to nawet zaleta) głównym mankamentem amerykańskich ciężarówek jest wysokie zużycie paliwa. Silnik diesla nawet podczas jazdy szosą nie jest w stanie spalić mniej niż 26 litrów na 100 km, nie wspominając już o zużyciu paliwa podczas poruszania się po bezdrożach. Dlatego też nawet w 18. bpd zostawiono pewną ilość Honkerów, które spełniają podstawowe zadania logistyczne, jednocześnie wykazując się przy tym dużo większą ekonomicznością jazdy. Innym problemem, choć wywołanym na własne życzenie, jest sprawa elektroniki. Fabryczny pojazd, przystosowany do pokonywania przeszkód wodnych, posiada całkowicie wodoszczelną instalację elektryczną. Podczas prac polonizacyjnych, związanych m.in. z montażem kierunkowskazów, zapomniano o tym niezwykle istotnym fakcie, wykorzystując najprostsze przewody itp., co w efekcie spowodowało, że zwarcia czy też spalone bezpieczniki samochodu są obecnie na porządku dziennym. Kolejny, równie absurdalny problem pojawił się po instalacji wyłączników masy pojazdu. Humvee posiada bowiem komputer pokładowy, który przy częstym całkowitym odcinaniu energii elektrycznej po prostu zaczyna wariować. Do prawidłowego funkcjonowania wystarczy już jazda odcinkiem o długości około 50 km, jednak bardzo często samochody pokonują niewielki dystans i odcięcie masy następuje nawet po kilku minutach, co ma negatywny wpływ na stan komputera pokładowego. Wśród użytkowników można usłyszeć także opinie o utrudnionym montażu koła na stelażu po wymianie zniszczonej opony. Problemem może być bowiem podniesienie dość ciężkiego elementu na znaczną wysokość, powyżej tylnego zderzaka. Ostatnim aspektem, na który należy zwrócić uwagę, jest konieczność posiadania przez przyszłych kierowców prawa jazdy kategorii C. Nie jest to oczywiście wada pojazdu, jednak pamiętając, że Humvee zastąpił Honkery, a więc pojazdy kierowane przez posiadaczy prawa jazdy kategorii B, koniecznym było odpowiednie przeszkolenie etatowych kierowców jednostek wojskowych.

Co dalej?

   Przez blisko 30 lat swojej wojskowej kariery, Humvee zmienił się prawie nie do poznania. Przez ten okres stale ulepszano pojazd, przede wszystkim pod względem bezpieczeństwa załogi (poprzez zwiększanie odporności przede wszystkim na ostrzał snajperów oraz miny i ładunki-pułapki) przy założeniu, że zmiany nie powinny odbić się na osiągach i własnościach jezdnych. Pewnym jest jednak, że konstrukcja HMMWV nie pozwala już w zasadzie na dalsze modyfikacje, stąd też nikogo nie powinien zdziwić fakt rozpoczęcia programu Joint Light Tactical Vehicle, następcy obecnego Humvee, pojazdu bardziej wytrzymałego i o większej ładowności. HMMWV nie był konstruowany do roli pojazdu bojowego i zwiadowczego na miarę dzisiejszych realiów pola walki, chociażby tych z Iraku czy Afganistanu. Obecnie większość amerykańskich ciężarówek tego typu jest stopniowo zastępowana w działaniach bojowych przez MRAP-y, a docelowo ich miejsce zajmą wspomniane wcześniej pojazdy JLTV. Ostatnie trzy dekady pokazały jednak jak udaną konstrukcją jest Humvee, a zatem możemy być całkowicie pewni, że jeszcze przez wiele lat HMMWV będzie udowadniał swoją przydatność w siłach zbrojnych całego świata, w tym także w jednostkach wojskowych na terenie naszego kraju.

M1151A1 w/B1 jeszcze w barwach Żandarmerii Wojskowej, dziś pojazdy te służą w Wojskach Specjalnych w ramach gliwickiej JW Agat. fot. Mariusz Cielma.

Konrad Kołodnicki

Galeria polskich HMMWV w Dzienniku Zbrojnym




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Śmigłowiec HAL Dhruv

Śmigłowiec HAL Dhruv

Indyjski przemysł lotniczy rozpoczął swą przygodę ze śmigłowcami pod koniec lat sześćdziesiątych. Wtedy to, zakłady Hindustan Aeronautics Limited (...

więcej polecanych artykułów