Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2011-12-03 20:50:01

Działania bojowe lotnictwa ZNDH

     Głównym zadaniem chorwackiego lotnictwa bazującego w NDH, od momentu jego utworzenia, było zwalczanie ugrupowań partyzanckich. Jak już wspomniano w artykule omawiającym powstanie i rozwój ZNDH [1] do pierwszych lotów bojowych doszło praktycznie natychmiast po oficjalnym utworzeniu pierwszych baz lotniczych. Najaktywniej wykorzystywanym lotniskiem pozostającym w dyspozycji ZNDH stało się Sarajewo–Rajlovac. Z niego to właśnie startowały między 26 a 28 czerwca 1941 roku 2 Potezy XXV i Breguet XIX dokonujące pierwszych ataków lotniczych na oddziały partyzanckie we wschodniej Hercegowinie. Do pierwszych misji startowały również dwupłatowe samoloty szkolne Fizir FN.2 wyposażone w wyrzutniki dla 6 bomb o masie 12 kg. Wspomniane misje bojowe udowodniły, że zadania stawiane przed chorwackimi lotnikami wbrew pozorom nie będą należały do najłatwiejszych. Sama efektywność lotnictwa okazała się być również wątpliwa. Już w pierwszych akcjach stracono dwa samoloty, które rozbiły się w trakcie przymusowych lądowań po uszkodzeniu ogniem z ziemi. Pierwszą ze wspomnianych maszyn był Potez XXV ostrzelany z ziemi w rejonie wsi Avtovac. Kolejny samolot, choć również uszkodzony, zdołał dotrzeć na macierzyste lotnisko Sarajewo–Rajlovac.

     Wraz z nasileniem się walk partyzanckich i poprawą zaopatrzenia w uzbrojenie, do walki włączyły się (okres październik-listopad) także cięższe samoloty, takie jak Avia Fokker F.39 oraz bezczynna do tej pory Savoia Marchetti SM.79. W tym samym czasie chorwackie samoloty startujące z baz w Zagrzebiu i Sarajewie wykorzystywano nie tylko do misji stricte bojowych, ale również do zaopatrywania trudno dostępnych garnizonów oraz wykonywania misji rozpoznawczych i ewakuacji rannych. Ryzyko towarzyszące zadaniom przeciwpartyzanckim było już wtedy całkiem znaczne, jeśli wziąć pod uwagę, że do końca roku utracono 15 maszyn.

     W kolejnym roku wojny lotnictwo ZNDH kontynuowało operacje przeciwpartyzanckie, dominujące w ogóle wypełnianych zadań. Praktyczny brak wartościowych maszyn myśliwskich na tym etapie wojny nie był jeszcze realnym problemem dla chorwackiego lotnictwa, gdyż nie dysponowano w praktyce realnym przeciwnikiem. Sytuacja ta miała zmienić się rok później.

Plakat propagandowy - chorwackie skrzydła.

     W pierwszych tygodniach 1942 roku trudne warunki atmosferyczne, z zamieciami śnieżnymi na czele, skutecznie ograniczyły możliwość prowadzenia jakichkolwiek operacji lotniczych. Jednak po rozpoczęciu przez Niemców 17 stycznia 1942 r. drugiej ofensywy przeciwpartyzanckiej [2] na obszarze wschodniej Bośni, maszyny ZNDH wzięły na siebie ciężar wspierania oddziałów lądowych [3]. Choć zaangażowano wówczas znaczne siły na lądzie, operacja okazała się być niepowodzeniem. Partyzantom, niejako już tradycyjnie, udało się bowiem uniknąć rozbicia i wyjść z okrążenia. Intensywność prowadzonych działań była dość duża. Do końca stycznia 1942 roku samoloty z 2.ZL (2. Zrakoplovna Luka, czyli Baza Lotnicza) w Sarajewie zaliczyły 121 wylotów. Należy tu wspomnieć, że w trakcie przygotowań do operacji siły stacjonujące we wspomnianej bazie zostały wzmocnione przez 8 maszyn przesuniętych specjalnie do tego celu z Zagrzebia. Wśród nich znalazły się 3 Ca.310, 3 R.100 oraz 2 samoloty P.V.T.

      Pomimo tego, że ofensywa niemiecka utknęła w martwym punkcie, operacje lotnicze prowadzone były aktywnie również w kolejnych miesiącach. W lutym odnotowano 100 wylotów, podczas gdy miesiąc później chorwackie maszyny z 2.ZL wykonały dalszych 350 misji.

     W omawianym okresie kontynuowano również loty zaopatrzeniowe. W marcu 1942 roku, w trakcie serii tego rodzaju lotów dostarczano m.in. żywność, leki, broń oraz amunicję do obsadzonego przez ustaszy garnizonu w Rogaticy. Loty kontynuowano również w kolejnym miesiącu, gdyż dopiero 27 kwietnia wojskom chorwacko-niemieckim udało się oswobodzić garnizon z okrążenia. Misje w rejonie Rogaticy nie należały do bezpiecznych. Samoloty chorwackie lądowały na przygodnym lądowisku, gdzie rozładowywane były często pod ogniem partyzantów. W trakcie wykonywania jednego z lotów zaopatrzeniowych utracono Proteza XXV, zestrzelonego ogniem z ziemi. Nieco więcej szczęścia miał jeden z Avia Fokkerów F-IX, który skutecznie ostrzelany, zdołał jednak dotrzeć na lotnisko w Rajlovac. Prócz samolotów wspomnianych typów, w lotach zaopatrzeniowych brały udział również maszyny typu Breguet XIX. Należy przy tym zaznaczyć, że chorwackie samoloty atakowały również pozycje partyzantów w pobliżu garnizonu.

     W tym samym okresie samoloty m.in. z 1.ZL w Zagrzebiu zaangażowane były w działania w rejonie Kordun w Chorwacji. W trakcie jednej z takich misji, 23 maja 1942 roku, doszło do pierwszego przypadku dezercji pilota ZNDH. Startujący z lotniska w Banja Luce F. Kluz wraz ze strzelcem I. Mitreciciem poprowadził swojego Poteza XXV na kontrolowane przez partyzantów Tity lądowisko w Urije koło Prijedoru. Jeszcze tego samego dnia do partyzantów zbiegła także załoga Bregueta XIX w składzie pilot R. Cajavec, strzelec M. Jazbec. Kilka dni później, partyzancki już wówczas, Breguet XIX (nr ser. 3251) zrzucił ulotki nad Banja Luką, a następnie zbombardował lotnisko Zalužani. W trakcje nalotu samolot został skutecznie ostrzelany z ziemi, co doprowadziło do przymusowego lądowania ok. 15 km na północny-wschód od Banja Luki. Załoga samolotu została otoczona. W obliczu braku szans na ucieczkę Cajavec popełnił samobójstwo. Strzelec Bregueta został pojmany, a następnie rozstrzelany w Zagrzebiu. Nim Breguet XIX zbiegów został zniszczony, prowadzono akcję poszukiwawczą, w której udział wzięło również lotnictwo. 29 maja, przeprowadzono nalot na Urij, po którym ogłoszono zniszczenie obu partyzanckich maszyn, co jednak okazało się być nieprawdą. W owej akcji, zniszczeniu uległy bowiem jedynie wystawione przez partyzantów makiety. Wobec niepowodzenia prób zniszczenia wspomnianych maszyn, w obawie przed możliwością ataku partyzanckich samolotów, zdecydowano się na prowadzenie patroli myśliwskich nad Zagrzebiem utrzymywanych przez kilka oddelegowanych do tego celu samolotów R-100 z 2.ZS (Zrakoplovna Skupina - Grupa Lotnicza).

Dwupłatowy Hawker Fury, przynajmniej jeden egzemplarz w ZNDH.

     Drugi z powstańczych samolotów, Potez XXV Franjo Kluza, choć początkowo nieuzbrojony, otrzymawszy karabin maszynowy, jak i ręcznie wyrzucane z kabiny bomby, również został wykorzystany do kilku ataków na Dvor, Bosanski Novi oraz rejon Kostajnicy. W tym przypadku zaatakowano kwatery 1. Górskiej Dywizji Chorwackiej. Samolot wykorzystano również do zrzutów ulotek nad wspominaną już Kostajnicą oraz miejscowością Dubica. Ostatecznie, powstańczy Potez zniszczony został na ziemi 7 lipca po ataku niemieckiego Fw 58. Sam F. Kluz, po przedostaniu się w późniejszym okresie na Bliski Wschód służył w 352 Sqn RAF, aż do swej śmierci, 24 września 1944 roku, kiedy to jego Spitfire VC został zestrzelony przez artylerię przeciwlotniczą nad Jugosławią.

      Przypadki dezercji lotników miały trapić ZNDH jak i HZL również w późniejszym okresie. I tak w lipcu i październiku 1942 roku doszło do ucieczek dwóch Blenheimów Mk I. W pierwszym przypadku, do neutralnej Turcji zbiegła załoga samolotu z Rajlovac. Druga ucieczka Blenheima została przeprowadzona przez pracowników zakładów Ikarus, którzy uprowadzili samolot z lotniska w Zemun. Jesienią 1943 roku doszło z kolei do ucieczki płk Franjo Pirca, który samolotem FL.3 przeleciał na stronę partyzantów, lądując następnie na lądowisku koło Bugojno. Tam zamalowano chorwackie oznaczenia przynależności państwowej i na białych pasach je pokrywających naniesiono czerwone gwiazdy. Przy czym niezbyt wysoka jakość wykonania oznaczeń partyzanckich o mało nie doprowadziła do tragedii. W trakcie jednego z lotów, 20 listopada, spod złuszczonych oznaczeń poczęły wyłaniać się pierwotne znaki lotnictwa NDH. Nierozpoznana prawidłowo maszyna została ostrzelana przez partyzantów. Szczęśliwie, FL.3 Pirca został jedynie uszkodzony. Po dokonaniu niezbędnych napraw samolot wykonał kilkanaście pomocniczych misji. Kres jego służby w partyzanckich szeregach nadszedł 5 grudnia, kiedy to pilot został zmuszony do przymusowego lądowania z powodu braku paliwa. Posadzona na ziemi koło Glamoč maszyna została po dwóch dniach spalona ze względu na zbliżanie się wojsk niemieckich i chorwackich. W późniejszym okresie FL.3 posłużyły do ucieczki kilku kolejnym pilotom.

     Na okres między 10 czerwca a 30 lipca 1942 roku czyli czas trwania walk w rejonie masywu Kozary przypadł czas najbardziej intensywnego wykorzystania samolotów Skupiny Cenić. Jej zadaniem było aktywne wsparcie walczących na ziemi oddziałów niemieckich i NDH, przy czym Grupa Cenić podlegała operacyjnie rozkazom dowództwa 1. Górskiej Dywizji Chorwackiej. W lotach bojowych wziąć miały udział m.in. nowo dostarczonebombowce Ca.311. Wśród atakowanych celi, na polecenie dowódcy wojsk chorwackich, Slavko Kvaternika, znalazły się również okoliczne cele cywilne, które zgodnie z jego poleceniem miały być równane z ziemią.

Na zdjęciu Cvitan Galić, drugi z najskuteczniejszych pilotów chorwackich (38 potwierdzonych zestrzeleń), zginął podczas nalotu na jedno z chorwackich lotnisk.

     Okres wzmożonej aktywności bojowej ZNDH zaczął się jednak już wcześniej, bo w chwili rozpoczęcia tzw. Operacji Trio czyli trzeciej ofensywy przeciwpartyzanckiej [4]. W tym okresie lotnictwo miało zmienić taktykę działania, odchodząc od większych grupowych ataków na cele na rzecz uderzeń wykonywanych przez 2 lub 3 maszyny atakujące z różnych kierunków.

     Wspomniane już wcześniej misje zaopatrzeniowe kontynuowane były również w kolejnych miesiącach 1942 roku. I tak np. w lipcu, samoloty z 1.ZL w Zagrzebiu (2 Breguety XIX, Potez XXV oraz Avia-Fokker F.VIIIb/3m) dostarczały zaopatrzenie (amunicję, medykamenty i pocztę) do garnizonów w miejscowościach Bihać i Udbina. Pomimo braku przeciwnika w powietrzu zadania stawiane przed ZNDH nie należały do bezpiecznych. Chorwackie załogi musiały liczyć się z niebezpieczeństwem silnego ognia małokalibrowego z ziemi. Realność zagrożenia potwierdziła m.in. strata bombowca SM.79, który 20 sierpnia 1942 roku rozbił się w trakcie przymusowego lądowania we wsi Vukovsko, wskutek uszkodzeń spowodowanych przez ostrzał partyzantów. Dwa dni później, w rejonie Udbiny, po raz pierwszy użyto bojowo jednego z dostarczonych niewiele wcześniej Dornierów Do 17Ka. Była to maszyna o numerze 0101. W trakcie jednego z lotów przeprowadzonych 5 września 1942 r. załoga Do 17Ka o numerze 0102, który wystartował z Borongaj z zadaniem zbombardowania miejscowości Veliki, Mali Radići oraz Mrkonjić Vranjski została ostrzelana z ziemi przez partyzantów. Samolot został lekko uszkodzony, jednak nie były to uszkodzenia zagrażające bezpieczeństwu lotu, a Dornier powrócił ostatecznie do Bazy. Do 17Ka kontynuowały loty również w kolejnych tygodniach. W trakcie jednej misji na samolocie tego typu śmierć poniósł służący wcześniej w 15.(Kroat.)/JG52 as HZL mjr Mato Čulinović. Wydarzenie, do którego doszło 7 października 1942 roku jest o tyle warte zaznaczenie, że doszło do niego w wyniku aktu sabotażu dokonanego przez komórkę NVOJ kierowaną przez zbrojmistrza sierż. Ivana Roba. Čulinović powróciwszy do NDH objął stanowisko dowódcy 1.ZS przejmując obowiązki dotychczasowego zwierzchnika jednostki mjr Gale. Objęcie dowództwa przez mjr Čulinovicia wiązało się z zaniepokojeniem sporej części personelu, z jednej strony, ze względu na znane jeszcze sprzed wojny jego sadystyczne skłonności i surowe traktowanie podwładnych. Co więcej objąwszy dowództwo miał on rozpocząć intensywne poszukiwania „elementów niepewnych i podejrzanych”. Taki obrót spraw skłonił do działania sierż. Ivana Roba. Późnym popołudniem mjr Mato Čulinović wraz z dwoma innymi członkami załogi wystartował na Do 17Ka o numerze 0101, eskortowanym przez dwa R-100, z zadaniem bombardowania sił partyzanckich na obszarze Plavci – Visoče – Kokota. Podchodzący do ataku na wysokości 200 m nad Kokotą Do 17Ka niespodziewanie spowił się kłębami dymu i stanął w płomieniach, a następnie spadł w pobliżu wsi Košica. Maszyna co prawda w trakcie podejścia do ataku znalazła się pod ostrzałem z ziemi prowadzonym przez partyzancki 1. Proleterski Udarni Bataljon, który zgłosił nawet jej zestrzelenie, jednak jak później uznano za utratę Do 17Ka odpowiedzialny był sabotaż. Polegał on na połączeniu zapalnika jednej z bomb z drzwiami komory bombowej. W następstwie jej otwarcia doszło zaś do przedwczesnego wybuchu. Niemniej ogień z ziemi stanowił doskonałe alibi dla sabotażystów. Było to w tym przypadku o tyle istotne, że było to drugie zdarzenie tego typu w jednego dnia, co mogło wywołać lawinę podejrzeń. Pierwszym Dornierem, którego o mało co nie utracono w podejrzanych okolicznościach był samolot o numerze 0104 pilotowany przez npor. Ivana Pavelicia. Samolot został poważnie uszkodzony przez przedwcześnie eksplodującą bombę w trakcie ataku w rejonie Pankracu. W przeciwieństwie do Čulinović Pavelić zdołał jednak posadzić awaryjnie swoją maszynę w rejonie wsi Španovica. Sam samolot, pomimo pozostawionych straży, został jednak krótko po lądowaniu spalony przez oddział partyzancki (konkretnie 1. Slavonski Odred), co uniemożliwiło dokładną inspekcję. Pikanterii opisywanym wydarzeniom dodaje fakt, że sam Pavelić był członkiem kolejnej grupy zwolenników partyzantów w szeregach ZNDH. Ze względu na strukturę komórek partyzanckich fakt ten nie był jednak znany Robowi. Po śmierci mjr Mato Čulinovicia dowodzenie 1.ZS przejął mjr Boris Kelo.

     Jesienią 1942 roku samoloty z 6.ZS wspierały oddziały niemieckie i NDH w czasie operacji Jajce I i Jajce II (wrzesień – październik). W tym czasie grupa musiała rozszerzyć zasięg swoich operacji na obszar całej zachodniej Bośni. W ostatnich dwóch miesiącach 1942 roku aktywność lotnictwa ponownie wyraźnie spadła. Pod koniec roku wykonano jednak jeszcze kilkadziesiąt lotów rozpoznawczych. Wspomnieć należy także o kolejnych aktach sabotażu, które doprowadziły do uszkodzenia dalszych trzech Do 17Ka. Pierwszy z nich, tym razem o numerze 0103, odniósł uszkodzenia od przedwcześnie eksplodującej bomby w trakcie ataku na cele zlokalizowane w okolicy Lasinje. Samolot został jednak doprowadzony do Borongaj. Sabotaż był również przyczyną uszkodzenia 8 grudnia Do 17Ka 0102 z 7.ZJ, który po awarii obu silników w trakcie startu do misji na bombardowanie pozycji partyzanckich musiał lądować przymusowo. Remont samolotu potrwał do lutego 1944 r. W końcu, w następstwie zanieczyszczenia paliwa doszło do przymusowego lądowania Do 17Ka-3 o numerze 0106. Uszkodzenia wyłączyły samolot z akcji do początku listopada 1943. Przypadki sabotażu dokonane na Dornierach, nie licząc sprawy Čulinovicia, mającej głównie podłoże personalne, wynikały przynajmniej w sporej mierze z zaleceń płynących z dowództwa partyzanckiego. Dotyczyły one konieczności wyeliminowania samolotów o największych możliwościach bojowych (w zakresie zwalczania siły żywej). Akty te nie ograniczały się jednak wyłącznie do maszyn tego typu. Ogółem, w ciągu całego swego istnienia ZNDH, w wyniku sabotażu utracono ponad 100 samolotów.

     Styczeń 1943 roku przyniósł kolejne operacje bojowe. W pierwszych dniach miesiąca samoloty ZNDH, m.in. Breguety XIX, uczestniczyły wraz z Do 17Z z 15.(Kroat.)/KG53 w atakach na oddziały partyzanckie w rejonie miejscowości Teslić. W kolejnych dniach operacje lotnicze zostały czasowo przerwane ze względu na złe warunki meteorologiczne skutecznie uniemożliwiające prowadzenie lotów bojowych. Operacje Do 17 należących do ZNDH w pierwszych miesiącach roku były mocno ograniczone ze względu na wyłączenie z akcji większości maszyn. Do marca jedynym sprawnym samolotem tego typu w szeregach lotnictwa NDH był samolot o numerze 0103.

Trzysilnikowy Avia Fokker F.39.

     20 stycznia 1943 roku, rozpoczęta została zarządzona przez dowództwo niemieckie, czwarta ofensywa przeciwpartyzancka. Po rozpoczęciu operacji ochrzczonej kryptonimem Unternehmen Weiss [5], również chorwackie samoloty wzięły udział w akcjach bojowych skierowanych przeciw partyzantom, obok, po raz pierwszy wykorzystanych do tego celu maszyn Luftwaffe. Początek działań załóg chorwackich w tej operacji przypadł na 22 stycznia. Tego to właśnie dnia do akcji weszła 15.(Kroat.)/KG53 dokonując bombardowań tak miejscowości, jak i później obozów partyzantów jak również ich taborów [6]. Po raz kolejny atakom bombowym towarzyszyły zrzuty ulotek.

     W kolejnych dniach w części misji maszyny ZNDH z 2 i 5.ZL wspólnie z 15.(Kroat.)/KG53 zwalczały tabory partyzanckich wozów konnych. W trakcie trwania operacji Unternehmen Weiss do nocnych ataków przeciwko partyzantom wykorzystano również samoloty Protez XXV. W sumie w pierwszej fazie Unternehmen Weiss wzięło udział ok. 50 samolotów ZNDH operujących z Zalužani. W tej liczbie nie zawierają się rzecz jasna Dorniery z 15.(Kroat.)/KG53 formalnie należące formalnie do Luftwaffe i podlegające jej rozkazom. W drugiej części operacji brały udział samoloty z 2 i 3.ZS. W trakcie całej operacji samoloty ZNDH wykonywały misje rozpoznawcze, bombowe (w tym ataki nocne z wykorzystaniem Potezów XXV) oraz zaopatrzeniowe

     Chorwaccy lotnicy wzięli również udział w lotniczej części kolejnej operacji, oznaczonej kryptonimem Unternehmen Schwarz. Tym razem lotnictwo NDH miało być jedynie siłą pomocniczą, gdyż ciężar działań wziąć miały na siebie samoloty Luftwaffe. Mimo to, w operacji wziąć miały samoloty z 2 i 3.ZL, w sumie 64 maszyny. Celem rozpoczętej w połowie maja operacji było okrążenie i zniszczenie sił partyzantów w rejonie Foča – Goražde – Pljevlia – Prijepolje – Bijelo Polje – Kolašin – Podgorica – Nikim – Bileča – Gacko – Kalinovik – Foča. Obydwie operacje, pomimo zaangażowanych środków zakończyły się ostatecznie niepowodzeniem, a oddziałom partyzanckim pomimo bardzo poważnych strat udało się wyjść z okrążenia.

     W przypadku majowo-czerwcowej operacji działania lotnictwa skutecznie ograniczyła pogoda, a w szczególności mgły. W wyniku trudnych warunków atmosferycznych wykonano jedynie 26 misji rozpoznawczych i bombowych. Część z tych ostatnich przeprowadziły Do 17, jednak w lotach nie brały udziału Do 17E z 2. ZS, a to ze względu na braki przeszkolonego personelu. Ich załogi osiągnęły gotowość dopiero w połowie czerwca. Przyczyna tych niedoborów była dość prozaiczna. Personel mający do czynienia wcześniej z Do 17 (jeszcze za czasów służby w lotnictwie Królestwa Jugosławii) służył wówczas w większości w szeregach HZL. Lepiej pod tym względem przedstawiała się sytuacja w 3.ZJ (Borongaj), która operacje bojowe na „nowym” sprzęcie rozpoczęła jeszcze w marcu, dokonując m.in. ataku na kwaterę partyzanckiego dowództwa we wsi Zvečevo. Tak w trakcie lotów bojowych jak i szkolnych zdarzały się również wypadki, w wyniku których, już w marcu z akcji wyłączony został na pół roku Do 17E-2 o nr 0310. W czerwcu z kolei awaryjnie lądował Do 17E-1 (0315) z 13 ZJ. Również i w tym przypadku naprawy samolotu zajęły dość dużo czasu, a samolot do służby wrócił dopiero w październiku. Ponieważ jednak przynajmniej początkowo wspomniane Do 17 prowadziły głównie zadania rozpoznawcze połączone z uderzeniami z dużej wysokości, to właśnie wypadki były w ich przypadku częstszym powodem problemów niż ogień z ziemi. Choć oczywiście zdarzały się i tego typu przypadki.

      Wzrost zagrożenia ze strony lotnictwa ZNDH wzmocnionego poprzez przekazanie partii 30 Do 17E, przy czym w szczególności chodziło tu o samoloty bazujące w Rajlovac, skłonił partyzanckie dowództwo do podjęcia radykalnych działań. Posiłkując się informacjami dotyczącymi ochrony bazy, ulokowania samolotów etc., przekazanymi przez sympatyków bądź też członków partyzanckiego ruchu ulokowanych w bazie, opracowano plan ataku na lotnisko. Celem uderzenia było zadanie jak największych strat. Akcja partyzantów miała odbyć się w nocy z 10 na 11 sierpnia 1943 roku, a do jej przeprowadzenia wytypowana została 1. Krajiška Brigada (wchodzące w jej skład  trzy bataliony). Pierwsze sygnały o zbliżających się do bazy oddziałach partyzanckich dotarły do bazy ok. godziny 21:00, 10 sierpnia, za sprawą okolicznej ludności. Oficer dyżurny bazy zdecydował się na tej podstawie wezwać posiłki z Sarajewa oraz zaordynować iluminację bazy i zaalarmować posterunki, które miały zostać postawione w stan gotowości. Atak faktycznie niebawem nastąpił. Krótko po godzinie 22 rozpoczęło się uderzenie na lotnisko. Równocześnie z nim zaplanowano trzy uderzenia dywersyjne na stacje kolejowe Busvača, Podlugovi oraz Semizovac, a także miejscowość Visko. Główne uderzenie skierowano na zachodni kraniec lotniska, gdzie obrona była najsłabsza. Faktycznie udało się ją pokonać stosunkowo szybko, a dalsze postępy zahamowane zostały częściowo dopiero rejonie zabudowań bazy. Całkowitemu zajęciu bazy w dużej mierze zapobiec miały załogi stojących na lotnisku niemieckich He 46C, które włączyły się do walki ostrzeliwując partyzantów z karabinów pokładowych. Kiedy po 3,5 godzinach partyzanci wycofali się, można było ocenić rozmiary strat. Te były poważne. Na lotnisku zniszczonych zostało 17 samolotów zaś drugie tyle zostało uszkodzonych. Wśród utraconych samolotów znalazło się:

  • 10 Do 17E należących do ZNDH,
  • 2 Blenheimy Mk I ze stanu ZNDH,
  • 1 Do 17Z z 15.(Kroat.)/KG53,
  • 1 Ju W34 z Verb.St.58,
  • 3 Ju 52/3m z FFS C.1 oraz innej niezidentyfikowanej jednostki.

     W walkach zginęło dwóch żołnierzy niemieckich. Dwóch kolejnych wraz z dwoma członkami personelu 2.ZL zostało pojmanych przez oddziały partyzanckie i rozstrzelanych. Oddziały partyzanckie straciły w walce 4 osoby, zaś 5 kolejnych poniosło rany. Uderzenie de facto wyłączyło 2.ZL z akcji na pewien czas.

      Po kapitulacji Włoch o adriatyckie wybrzeże i Dalmację rozszerzony został obszar działania lotnictwa NDH, choć zaznaczyć trzeba, że operacje te nie przebiegały bez trudu. Wspominana już 2.ZL donosiła np. o oczywistych brakach w sprzęcie i zaopatrzenie w paliwa uniemożliwiających prowadzenie jakichkolwiek misji w ogóle. Do 17 ZNDH dokonały w tym czasie m.in. wypadu na kotwicowisko włoskich wodnopłatów w okolicy Splitu. W związku z ewakuacją tychże do Włoch, samoloty chorwackie zaatakowały jednostki nawodne dostrzeżone w porcie w Splicie, jednak bez bezpośrednich trafień.

Jeden z chorwackich MS.406 przejętych w 1944 roku, samolot nie mający ówcześnie większych szans w starciu z lotnictwem aliantów.

     ZNDH w dalszym ciągu musiało liczyć się z możliwością wystąpienia aktów sabotażu. W ten sposób, w październiku 1943 roku, w trakcie powrotu z lotu treningowego utracono jednego z Do 17E-1, egzemplarz o nr 0314, który rozbił się na podejściu do lądowania w następstwie utraty mocy silników. Z kolei w trakcie transferu 7.ZJ z Jasenicy do Rajlovac, w listopadzie 1943 roku doszło do ucieczki załogi Do 17E o nr 0313 na stronę partyzantów. Kolejny samolot tego typu (0310 lub 0316) został utracony w wyniku wypadku w złych warunkach atmosferycznych 28 listopada. Jesień 1943 roku przyniosła również wzrost zagrożenia ze strony alianckiego lotnictwa, co zaowocowało m.in. wspomnianym przerzuceniem jednostek uprzednio przesuniętych do Jasenicy do Railovac.

     Styczeń 1944 roku rozpoczął się od dość znamiennego wydarzenia, jakim była ucieczka do Włoch kolejnego Do 17E-2 (0304), tym bardziej istotna, że na jego pokładzie zbiegł jeden z wysokich rangą polityków chorwackich, płk Ivan Babić. Ucieczka ta związana była, przynajmniej po części, z chęcią nawiązania kontaktów z aliantami przez część środowisk chorwackich. Ta część misji zakończyła się jednak niepowodzeniem. Kolejna dezercja, dodatkowo dość ważnej osobistości, spowodowała dalsze pogorszenie i dalszy wzrost nieufności w stosunkach niemiecko – chorwackich.

     Wiosną 1944 roku aktywność chorwackiego lotnictwa została znacznie zredukowana. Przyczyniła się do tego częstsza obecność samolotów alianckich nad Bałkanami. Jeszcze w lutym miał miejsce atak 28 B-17 z 2. i 99. Bomber Group USAAF na Zagrzeb. Jednym z celów nalotu było lotnisko Borongaj, na którym zniszczeniu uległ Do 17Ka o numerze 0106.

     Kolejne ataki alianckiego lotnictwa na lotniska owocowały dodatkowym osłabieniem potencjału bojowego lotnictwa NDH. Przykładem tego może być atak z 5 kwietnia 1944 roku przeprowadzony przez Spitfire’y należące do 2 Sqn SAAF na lotnisko należące do 5.ZL. Wspomniana akcja aliantów, prócz poważnych strat w sprzęcie jakie ponieśli Chorwaci, przyniosła również niezwykle znaczącą stratę osobową. W trakcie bombardowania zginął bowiem jeden z najlepszych chorwackich pilotów por. C. Galić. Doszło do tego, kiedy jedna z bomb eksplodowała w pobliżu jego Morane’a. W trakcie ataku na lotnisku znajdowały się również C.202 należące do 2./JGr. Kro.

     Straty w sprzęcie odniesione w wyniku wspomnianego ataku samolotów 7 Skrzydła SAAF zamknąć miały się utratą 21 maszyn należących do ZNDH oraz uszkodzeniem kolejnych 10. Zniszczeniu uległo również 16 maszyn Luftwaffe (w tym jeden Folgore). Południowoafrykańskie Spitfire’y w jednym nalocie unicestwiły praktycznie całą 23.LJ, spośród której tuzina Morane’ów ocalały jedynie dwa, z czego jeden uszkodzony.

Pilot przed samolotem Rogożarski R-100.

     Dalsze straty myśliwce ZNDH zanotowały również w powietrzu. W trakcie jednego z pierwszych kwietniowych dni mieszany patrol myśliwców ZNDH w składzie 2 G.50bis oraz 4 MS.406C-1 w rejonie Zagrzebia zaskoczony został przez parę amerykańskich myśliwców. Jedynie dwóm chorwackim pilotom udało się wyjść z opresji bez szwanku. Dwóch musiało ratować się skokiem ze spadochronem, zaś kolejna para lądowała przymusowo, po tym, jak silniki ich maszyn przegrzały się w trakcie ucieczki przed amerykańskimi myśliwcami.

     Bardzo poważne straty Chorwaci ponieśli również w wyniku przeprowadzonego z 12 kwietnia nalotu 98 amerykańskich bombowców B-24 z 451 i 460. BG USAAF na lotnisko Borongaj. W obu przypadkach uszkodzone zostały same lotniska, hangary i warsztaty remontowe należące do 1.ZL. Zniszczeniu uległo 21 samolotów ZNDH, w tym, pojedynczy F.39, 2 F.VII, 2 G.50, po jednym MS-406 (wedle innych źródeł 3), Bü 131 i FL.3, a także 2 Do 17Ka, 2 Saimany 200, 2 Potezy XXV oraz należące do Luftwaffe Ju 87 i Ju 52. Kolejne 26 samolotów odniosło mniej lub bardziej poważne uszkodzenia. Jednym z poważnie uszkodzonych samolotów był m.in. Do 17Ka o numerze 0108.

     W związku ze zniszczeniami poczynionymi przez amerykańskie bombowce chorwackie dowództwo otrzymało zgodę na przesunięcie ocalałych samolotów z 3.ZJ na lotnisko w Lučko. Jednak i tam należące do jednostki Dorniery spotkały się z samolotami alianckimi. W ten sposób, utracono np. zniszczonego na ziemi przez P-38 z 82. Fighter Group Do 17E-1 (0301). Wspomniany bombowiec uprzednio został uszkodzony w wyniku lądowania na brzuchu.

     Po kilku dniach od nalotu na Borongaj, alianckie samoloty przyłapały na ziemi również 6 Fiatów CR.42, które z międzylądowaniem podążały do 3./JGr. Kro. Uszkodzenia jakie odniósł jeden z samolotów, były na tyle poważne, że nie nadawał się już do remontu. Trzy kolejne maszyny zostały uszkodzone w mniejszym stopniu. Do listy poniesionych w kwietniu strat należy doliczyć jeszcze kolejnego Do 17E z 3.ZJ, którego załoga przeleciała na stronę partyzantów, niszcząc przy okazji sam samolot.

     Alianckie naloty powtórzono nieco ponad dwa tygodnie później, jednak już z nieco mniejszym skutkiem. Do osłabienia skuteczności bombardowania przyczyniło się m.in. rozproszenie maszyn. O tym ostatnim zadecydowano w wyniku nalotów z początku kwietnia. Alianckie lotnictwo nie ograniczało się przy tym do ataków na lotniska, przeprowadzając również rajdy nad adriatyckie porty w Zadarze, Rjece czy Puli. Kolejny z alianckich ataków, przeprowadzonych 30 maja 1944 roku pozbawił ZNDH m.in. pół tuzina MS.406 oraz jednego Fiata G.50 zniszczonych na lotnisku w Borongaj. Dwa dni wcześniej chorwacki Do 17E-2 (0310 lub 0316) został zestrzelony przez P-38J z 27. Fighter Squadron USAAF. W rejonie Bužim. Skala majowych ataków aliantów była na tyle duża, że doprowadziła do zniszczenia blisko 100 samolotów Luftwaffe i ZNDH bazujących na lotniskach na terenie byłego Królestwa Jugosławii.

MS.406 w zbombardowanym przez aliantów hangarze w Zagrzebiu.

      W czerwcu 1944 roku, po dostawach specjalnych kontenerów, samoloty ZNDH rozpoczęły zrzuty zaopatrzenia dla garnizonów okrążonych przez siły partyzantów. Operacje tego typu stwarzały przy okazji możliwość ucieczki dla załóg ZNDH. Skorzystała z niej np. załoga Do 17E-1 (0309), która 13 lipca, po zrzucie zaopatrzenia dla garnizonu w Livno skierowała się nad Adriatyk a następnie wylądowała we Włoszech w okolicach Bari. Dwa dni później ZNDH straciło kolejne samoloty, tym razem w wyniku ataku Mustangów 213 Sqn RAF 4 maszyny ze wspomnianej jednostki po zaatakowaniu linii kolejowych w rejonie Vukovaru rozpoczęły przeczesywanie terenu w poszukiwaniu dalszych celów. Niebawem stała się nimi szóstka chorwackich szkolnych Bü 131 dostrzeżonych w rejonie Borova. Piloci brytyjscy zgłosili zniszczenie 4 z nich, jednak na szczęście dla ZNDH faktycznie zestrzelony został jeden Bü 131, drugi lądował przymusowo na terenie Węgier, zaś trzy inne zostały uszkodzone. Wracając znad Vukovaru wspomniany klucz P-51 zdążył jeszcze zaatakować lotnisko Rajlovac niszcząc na ziemi kolejnego Do 17E oraz starego Do Y. Samoloty ZNDH niszczone były również w drodze do zakładów remontowych. Tak stało się w przypadku Do 17 zniszczonego w trakcie ataku partyzantów na stację kolejową w pobliżu Sarajeva 8 sierpnia 1944 roku. Kolejnego Do 17Ka (0107) ZNDH utraciło dwa dni później, kiedy jego załoga zdecydowała się na przelot do Włoch. Co ciekawe motywy ucieczki załogi były w tym przypadku nieco inne niż zwykle. Jakkolwiek uciekinierzy podawali się za sympatyków NOVJ, tak agenci partyzantów w szeregach ZNDH ujawnili, że w rzeczywistości byli to zdeklarowani ustasze, z których jeden poszukiwany był nawet przez władze NDH za popełniony gwałt.

      Lotnicy chorwaccy kontynuowali również serię ucieczek na stronę partyzantów. Przykładem tego może być kolejna dezercja, do której doszło we wrześniu 1944 roku. Wtedy to A. Arapović zbiegł swym Fiatem G.50bis na znajdującą się w rękach partyzantów wyspę Vis. Jego samolot, uszkodzony później w kraksie, do której doszło w Belgradzie, znajduje się obecnie w muzeum w Surcinie. W tym samym czasie kolejny pilot zbiegł w tym samym kierunku wykorzystując do tego celu Fieslera Fi 167. Nieco wcześniej, na stronę partyzantów przeszła cała, licząca około 1000 osób jednostka szkolna z Petrovaradin. Kolejne ataki alianckiego lotnictwa doprowadziły do zniszczenia dalszych maszyn. W ten sposób ZNDH utraciło Do 17E z 7.ZJ zestrzelony przez Beaufightera Mk.X z 39 Sqn RAF nad Borongaj 10 października 1944 roku, Do 17E z 3.ZJ oraz Ca.311 z 15.ZJ zniszczone na ziemi przez klucz Mosquito Mk.VI z 605 Sqn na tym samym lotnisku dzień później. Jeszcze przed końcem miesiąca Chorwaci utracili kolejne dwa Do 17 (po jednym z 7.ZJ i 3.ZJ), które jednak zostały zniszczone w wypadkach.

     Dostawy nowych samolotów z Niemiec, które rozpoczęły się pod koniec roku dały co prawda ZNDH nowe możliwości, szczególnie w przypadku maszyn myśliwskich, nie zmienia to jednak faktu, że pod względem strat był to okres bardzo zły. Co więcej część dopiero co dostarczonych maszyn zostało zniszczonych na lotnisku Borongaj w śmiałej akcji dywersyjnej przeprowadzonej przez niewielką grupę partyzantów, który w przebraniu żołnierzy chorwackich przeniknęli do bazy, a następnie podłożyli ładunki wybuchowe z zapalnikami czasowymi. W ten sposób zniszczono 4 z nowych Do 17 oraz osobisty samolot Ante Pavelicia (Ju 52/3m), a także uszkodzono co najmniej kilka znajdujących się w pobliżu Bf 109G. Co ciekawe atak zaplanowany został przez… wciąż służącego w szeregach ZNDH mjr Ivana Cvenčeka. Na sporą ironię zakrawa fakt, że ten ostatni po usunięciu ze stanowiska (za niedopilnowanie bezpieczeństwa bazy) mjr Zlatko Stipčicia został mianowany… nowym dowódcą 1.ZS. Mimo dostaw kolejnych samolotów potencjał bojowy ZNDH wraz ze zbliżającym się końcem wojny stawał się więc co raz bardziej symboliczny.

       Jednym z niewielu sukcesów jakim mogło poszczycić się chorwackie lotnictwo u schyłku wojny był incydent do jakiego doszło 31 grudnia 1944 roku. We wspomnianym dniu załodze jednego z Do 17E udało się zniszczyć na kontrolowanym przez NVOJ pomocniczym lądowisku w Grabovnicy uszkodzonego Halifaxa ze 148 Sqn RAF.

Po rozpoczęciu kontruderzenia niemieckiego (17.01.1945) na froncie między Drawą, Dunajem, miejscowościami Sotin, Orlik, Jamena oraz rzeką Sawa do akcji zaangażowane zostało również lotnictwo NDH. Uczestniczyło ono w działaniach także po ustaleniu się frontu aż do jego przełamania. Samoloty chorwackie atakowały m.in. przeprawy pontonowe na rzece Drawa czy oddziały NVOJ. Kontynuowano także loty z zaopatrzeniem. Na tle operacji lotnictwa radzieckiego, a nawet jugosłowiańskiego były to jednak działania symboliczne. Co więcej cały czas ZNDH cierpiało z powodu kolejnych strat zadawanych przez aliantów, zarówno na ziemi (utrata kolejnych dwóch maszyn – SM.79 i Do 17Z z 19.ZJ w połowie kwietnia w wyniku kolejnego nalotu USAAF) jak i w powietrzu. W tym ostatnim przypadku wystarczy wspomnieć zestrzelenie 9 marca Ca.313G z 19.ZJ oraz uszkodzenie Do 17Z (0402) przez Spitfire’y z 73 Sqn RAF w okolicy Zagrzebia. 24 marca utracono dla odmiany Bf 109G-14, który rozbił się w trakcie przymusowego lądowania w okolicy miejscowości Hrastovice, w następstwie ataku Spitfire’ów (prawdopodobnie ponownie z 73 Sqn). W trakcie ataku na oddziały Armii Jugosłowiańskiej w rejonie Gospić 30 marca formacja 4 Do 17Z eskortowanych przez 4 Bf 109G napotkała po raz kolejny Spitfire z 73 Sqn RAF, co zakończyło się zestrzeleniem Dorniera o numerze bocznym 0401 oraz lekkim uszkodzeniem jednego z myśliwców chorwackich. W tej samej akcji utracono kolejnego Dorniera, którego pilot, od dawna współpracujący z partyzantami zdecydował się przelecieć na ich stronę. Jeszcze tego samego dnia Mustangi z 213 i 249 Sqn RAF zaatakowały Lucko niszcząc, za cenę jednego P-51 zestrzelonego przez artylerię plot., 3 Bf 109, pojedynczego Morane’a oraz Fw 190 należącego do Luftwaffe, a także uszkadzając szereg innych maszyn. Kilka dni później Armia Jugosłowiańska zajęła Rajlovac. Tym samym ZNDH straciło kolejną bazę, a także kolejne samoloty (m.in. pojedynczego Do 17E). Liczbę sprawnych maszyn osłabił również kolejny atak dywersyjny na pomocnicze lądowisko w Borongaj przeprowadzony przez zespół dywersyjny Josipa Grdaka (tego samego, który zaatakował Borongaj w styczniu 1945 roku), w wyniku którego zniszczono pojedynczego Do 17M-1 oraz poważnie uszkodzono kolejnego Do 17Z. W powietrzu utracono natomiast kolejnego Bf 109G, którego zestrzelił 2 kwietnia Spitfire Mk IX z 73 Sqn RAF.

     Nim same działania wojenne dobiegły końca, chorwackim pilotom udało się jeszcze odnieść pewien sukces polegający na zniszczeniu w walce powietrznej jednego lub wg innych źródeł dwóch P-51 z 213 Sqn RAF (wydarzenia te miały miejsce 23 kwietnia, wzięła w nich udział para Bf 109G z 2.ZJ) za cenę jednego Bf 109G-14, a także poważnie uszkodzić na ziemi, wyłączając z akcji, należące do przeciwnika 2 Fi 156, oraz 2 Do 17. Ze względu na alianckie panowanie w powietrzu oraz słabość sił i niedostatek środków chorwackiego lotnictwa jego operacje lotnicze były u schyłku wojny jednak generalnie bardzo ograniczone.

     W kwietniu 1945 roku doszło do fali ucieczek. Jako pierwsi spośród pilotów Bf 109G zbiegli dwaj piloci, którzy za cel obrali sobie Włochy, lądując w okolicach Ankony i Jesi (16 kwietnia 1945 roku). Niedługo później kolejni dwaj lotnicy, wśród nich as mjr Josip Helebrant, zdecydowali się na przelot do kontrolowanego przez siły Tity Mostaru. Skala ucieczek była w tym czasie już na tyle duża, że siły te dysponowały około 30 samolotami różnych typów zdobytymi w ten sposób. Jugosłowiańskie już Bf 109G zdążyły jeszcze (wraz z tymi samymi pilotami) wejść do akcji przeciw siłom NDH i niemieckim 7 maja 1945 roku. Część załóg, zwolnionych zresztą z przysięgi lojalności przez dowódców, za miejsce ucieczki obrała Austrię. Równocześnie jednak, w dużej mierze dzięki działaniom mjr Ivana Cvenčeka 41 załóg (w okresie od polowy kwietnia do 7 maja) przeleciało na stronę Armii Jugosłowiańskiej.

     W ostatnich dniach wojny, doszło do kolejnej fali ucieczek, która objęła również najwyższych dygnitarzy NDH, w tym dowódcy lotnictwa, gen. Krena, który zbiegł do Włoch. Często nie oznaczało to jednak dla nich ratunku, albowiem w większości zostali wydani nieco później nowym władzom jugosłowiańskim. Tak zakończyły się losy operacji chorwackich lotników w czasie trwania II wojny światowej.

Artykuł o organizacji lotnictwa Niezależnej Chorwacji w latach 1941-45.

Przypisy:

[1] Zrakoplovstvo Nezavisne Države Hrvatske (ZNDH), czyli Lotnictwo Niezależnego Państwa Chorwackiego.

[2] Druga ofensywa przeciwpartyzancka formalnie trwała od 17 do 23 stycznia 1942 roku. Jej celem było „oczyszczenie” z partyzantów ziem wschodniej Bośni. Poprzedzająca ją pierwsza ofensywa przeciwpartyzancka, tzw. operacja Užice, prowadzona była jeszcze jesienią 1941 roku w zachodniej Serbii.

[3] Luftwaffe w owym momencie nie miała ku temu odpowiednich środków, zaś misje Regia Aeronautica zostały wstrzymane po omyłkowym ataku włoskiego samolotu na oddziały Wehrmachtu

[4] Trzecia ofensywa przeciwpartyzancka rozpoczęta została 31 marca 1942 roku i potrwała do czerwca tego samego roku.

[5] Taką nazwą ochrzczono plan kolejnej niemieckiej ofensywy przeciwpartyzanckiej na terenach Jugosławii. Unternehmen Weiss podzielono na szereg mniejszych operacji, których celem było wyeliminowanie zagrożenia, jakie stanowili partyzanci w poszczególnych rejonach okupowanego kraju. I tak, etap oznaczony jako Weiss I zakładał otoczenie i zlikwidowanie ugrupowań partyzanckich między miejscowościami Kralovac, Glina, Kostajnica, Sanski Most, Bosanski Petrovac, Gospić i Otulin. Ponadto w ramach Weiss I zamierzano rozbroić czetników we włoskiej strefie okupacyjnej. Założenia Weiss II były podobne jak w poprzednim przypadku i zakładały zniszczenie sił partyzanckich w rejonie Drvar – Bosanski Petrovac – Bosansko Grahovo – Livno – Jajce – Ključ. Prowadzony równocześnie z Weiss II, Weiss III zakładał rozbrojenie czetników na południe od Neretwy oraz w Dalmacji i Czarnogórze. Założenia poszczególnych etapów były modyfikowane w trakcie trwania operacji i rozwoju sytuacji, niepomyślnego dla państw osi. Podobnie jak poprzednie ofensywy, również ta zakończyła się niepowodzeniem, choć partyzanci wyjście z okrążenia przypłacili znacznymi stratami osobowymi.

[6] W tym miejscu należą się słowa wyjaśnienia. Ofiarami owych bombardowań taborów bardzo często, stawali się cywilni uchodźcy.

Opracował: Michał Gajzler

 




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Ogniem na wprost! Haubice 155 mm w bezpośredniej walce

Ogniem na wprost! Haubice 155 mm w bezpośredniej walce

W artykułach przedstawiających możliwości i kierunki rozwoju samobieżnej artylerii lufowej, przede wszystkim kalibru 155 mm, zwraca się szczególną ...

więcej polecanych artykułów