Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2015-02-09 17:54:44

Twardy pancerz, czyli czy czołg zawsze wybucha po trafieniu. Cz. II - T-64BW Wołki

     Obecny konflikt na Ukrainie jest bardzo dobrym przykładem jak nie powinno się używać czołgów (strona rządowa) oraz jak rozsądnie dysponować małymi siłami (separatyści). Jest to również wyraźne uzasadnienie tez, że walka czołgami oraz walka z czołgami nie są sprawami prostymi i nie mogą być jednoznacznie oceniane. Każdy przypadek musi być indywidualnie rozpatrywany.

 Wołki

  W przypadku generalnych konkluzji co i dlaczego z ukrainskimi czołgami jest źle, Autor odsyła do trzeciej części artykuł o ERA Nóż, a konkretnie do rozdziału „Bułaty na froncie”, natomiast niniejszy tekst to opis jednego z przykładu rzadkich pojedynków pancernych na „froncie ukraińskim” w Donbasie. Konflikt ten jest o tyle interesujący, że poza krótkim gościnnym występem rosyjskich batalionowych grup taktycznych, używających nowoczesnego wyposażenia (takiego jak przeciwpancerne pociski rakietowe 9M133 Kornet lub czołgi T-73B3 z nowoczesnymi termowizorami i amunicją), obie strony używają zarówno czołgów, jak i broni przeciwpancernej skonstruowanej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Jednym z przykładów takiego spotkania czołgów-przeciwników jest los wozu o nazwie własnej „Wołki”.

Czołg T-64 o nazwie własnej "Wołki". fot. lostarmour.

  „Wołki” należy do typu T-64B i pochodzi z produkcji przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Czołg został w latach osiemdziesiątych zmodernizowany poprzez montaż dodatkowej czołowej płyty pancernej kadłuba oraz montaż pancerza reaktywnego Kontakt-1. Tym samym stał się T-64BW i w 2014 roku swoją karierę bojową rozpoczął po stronie wojsk rządowych w ramach 1. Brygady Pancernej. Brał udział podczas walk wokół donieckiego lotniska i w dniu 18 stycznia 2015 roku został zdobyty przez separatystów. Miało to miejsce koło wysadzonego mostu putiłowskiego.   

Miejsce trafienia – dobrze widoczne resztki zerwanego wyposażenia frontu kadłuba, oraz dodatkowa płyta o grubości 30 mm (80-mm grubość sprowadzona) wzmacniająca pancerz. fot. lostarmour.

  Historia „Wołkiego” jest ciekawa z powodu trafienia jakie otrzymał w przednią płytę kadłuba. Otóż ewidentnie jest to ślad po trafieniu przez przeciwpancerny podkalibrowy pocisk armatni stabilizowany brzechwowo z odrzucanym sabotem Armored Piercing Fin Stabilized Discarding Sabot – Tracer (APFSDS-T). Trafienie miało miejsce w połowie wysokości przedniej-górnej płyty kadłuba, pod kątem około piętnastu stopni od osi podłużnej kadłuba.

Zaznaczenie toru lotu penetratora pocisku podkalibrowego, dobrze widoczny jest początek kanału penetracji. fot. lostarmour.

  Penetrator pocisku podkalibrowego nie przebił pancerza kadłuba i całkowicie sprawny wóz, porzucony przez załogę, został zdobyty, i prowizorycznie „załatany” przez separatystów. Co ciekawe można dość dokładnie określić „z czego” dostał Wołki, oraz jaki pancerz posiada. Prawdopodobnie czołg został trafiony 125-mm pociskiem z armaty 2A46. Zatem, pomijając nie używane przez obie strony konfliktu pociski 3BM32 Want z rdzeniem z zubożonego uranu, teoretycznie „najmocniejszym” pociskiem jak mógł trafić „Wołkiego” był APFSDS-T oznaczony 3BM42 Mango – amunicja ta została wprowadzona do użycia w ZSRR w 1986 roku i posiada dwuczęściowy rdzeń wolframowy w stalowej koszulce.

  Zgodnie z danymi rosyjskimi 3BM42 Mango pokonuje do 440-mm jednorodną płytę stalową (RHA) ustawioną pod kątem 90 stopni znajdującą się w odległości 2000 m. Oczywiście na dystansie jednego kilometra owa wartość będzie nieco większa.

Amunicja przeciwpancerna kalibru 125 mm stosowana w konflikcie na Ukrainie:

Nabój Pocisk Rdzeń penetratora Przebijalność w mm (płyta RHA w odległości 2000 m)
3WBM7 3BM15 stal ~270-300
3WBM9 3BM22 wolfram ~340-370
3WBM11 3BM26 wolfram ~370-400
3WBM13 3BM42 wolfram ~440

  Jak można łatwo zauważyć pocisk 3BM42 jest najsilniejszym efektorem jaki mógł trafić „Wołkiego”. Wprawdzie siły zbrojne Rosji dysponują nowszą amunicją podkalibrową do armat rodziny 2A46, ale nie ma danych, by została użyta na Ukrainie.

Przekrój pancerza czołgu T-64A/B na przykładzie zniszczonego wewnętrzną eksplozją innego ukraińskiego czołgu - kolorem niebieskim zaznaczono stal pancerną, żółtym - tekstolit szklany. fot. lostarmour.

  A jak prezentowała się osłona tego fragmentu czołgu po trafieniu? Ponieważ pojazd został wyprodukowany pod koniec lat siedemdziesiątych lub na początku osiemdziesiątych posiadał „stary” standard opancerzenia czołowego-górnego kadłuba – składał się on (licząc prostopadle) z płyty stalowej grubości 80 mm, następnie z dwóch warstw tekstolitu szklanego o łącznej grubości 105mm i na koniec płyty stalowej o grubości 20 mm. Dla kąta 0 stopni w elewacji powyższe wartości wynoszą odpowiednio: 213 mm stali RHA + 280 mm tekstolit szklany + 53 mm stali RHA. Odporność bazowa takiego układu wynosiła, zatem – według Ukraińcow – odpowiednio 330 mm RHA przeciw nowoczesnym, jak na lata osiemdziesiąte, pociskom podkalibrowym w stylu izraelskiego M111, oraz nieco więcej (do 350 mm RHA) przeciw pociskom podkalibrowym z krótkim wewnętrznym penetratorem wolframowym – w stylu rosyjskich 3BM22, o których była mowa powyżej. Na szczęście dla pierwotnej załogi „Wołkiego” jeszcze w latach osiemdziesiątych wóz dodatkowo osłonięto poprzez nałożenie na pancerz bazowy kadłuba płyty o grubości 30 mm z utwardzanej stali, co dla daje (dla takiego kąta pochylenia) fizyczne 80 mm grubości, zaś realnie – uwzględniając, iż jest to płyta z materiału bardzo wysokiej twardości – przeliczeniowe 90 mm RHA. W efekcie sumaryczna odporność całego układu mogła sięgnąć 440 mm stali. Dodatkowo Wołki został trafiony pod takim kątem, że realna grubość pancerza była pogrubiona nie tylko w elewacji, tak jak to zaprojektowali konstruktorzy, ale też w azymucie. Realna grubość sprowadzona mogła wynosić nawet 10-15% więcej niż podana wyżej.

Zbliżenie otworu stworzonego przez APFSDS. Pancerz zachował się dokładnie tak, jak to założyli jego projektanci. fot. lostarmour.

  Efektem była sytuacja gdzie leciwy T-64BW, porażony niewiele młodszą amunicją APFSDS kalibru 125 mm, dla takiego miejsca i kąta trafienia musiał przetrwać uderzenie. Pancerz ochronił zarówno czołg jak i załogę, zaś porzucony „Wołki” znalazł nowych właścicieli. 

Jarosław Wolski




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Program Skoshi Tiger, czyli F-5C w Wietnamie

Program Skoshi Tiger, czyli F-5C w Wietnamie

Powstanie F-5C było związane z działaniami zbrojnymi prowadzonymi we Wietnamie. W 1965 roku USAF wypożyczyło, w ramach programu noszącego nazwę Sko...

więcej polecanych artykułów