Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2015-02-11 19:14:00

Twardy pancerz, czyli czy czołg zawsze wybucha po trafieniu. Cz. III - Rekordzista spod Basry

     Ile trafień może wytrzymać nowoczesny czołg zanim przestanie być zdolny do walki? Dwa-trzy? Nie – tyle trafień to standard znany z wojen w Czeczenii, Ukrainy, Libanu i innych współczesnych konfliktów. To może sześć - siedem? Cóż, też nie jest to górny limit – historia T-72BW spod Komsomolskoje z czasu drugiej wojny czeczeńskiej oraz Merkawy Mk.2 BATASH z 2005 roku pokazują, że dopracowany konstrukcyjnie pojazd z w miarę nowoczesną osłoną wytrzyma nawet tyle uderzeń pocisków przeciwczołgowych. Zatem ile? A co powiemy na liczbę czternastu trafień?

   Tyle wytrzymał jeden z brytyjskich Challengerów 2 podczas walk pod Basrą w Iraku w 2003 roku. Pojazd, operujący w ramach operacji Telic 1, należał do pułku Royal Scots Dragoon Guards i stanowił szpicę jednego z ataków, którego celem było miasteczko Ibrahim, leżące 15 km na południe od Basry.

Bohater artykułu po walce. Widać zerwaną osłonę termoizolacyjną armaty, uszkodzony fragment maski oraz poważnie uszkodzony celownik TOGS II nad lufą – trafienie rakietą Milan wyrwało osłonę celownika oraz zniszczyło sam przyrząd. Warto zwrócić uwagę na wygląd oraz kształt celownika zapasowego działonowego – na lewo od armaty.

  Prowadzący natarcie czołg stał się celem profesjonalnie przeprowadzonej klasycznej zasadzki z użyciem przeciwpancernych pocisków kierowanych oraz małych mobilnych grup niszczycieli czołgów wyposażonych w granatniki RPG-7 oraz broń maszynową. Zasadzka przeprowadzona została przez pododdziały elitarnej irackiej gwardii republikańskiej i miała miejsce na skraju terenu zabudowanego. Jej początkiem było trafienie przez ppk Milan w celownik armaty Challengera i gęsty ostrzał pojazdu z broni maszynowej oraz - prawdopodobnie - wyborowej. Na skutek tego ataku zniszczony został celownik działonowego oraz rozbity peryskop kierowcy.

Rozbity peryskop kierowcy. Widać zarówno układ ciśnieniowego spryskiwacza, jak i podwójną wycieraczkę. W większości konstrukcji można ów przyrząd wymienić spod pancerza, choć wymaga to nieco czasu i  rozhermetyzowania przedziału bojowego. W trackie walki oczywiście nie podejmuje się takich działań, tylko wycofuje pojazd, np. za osłonę terenową.   

  Sytuacja nie przedstawiała się wtedy dla załogi krytycznie – dowódca podawał komendy kierowcy, zaś czołg z trudem manewrując, usiłował wycofać się – frontem do nieprzyjaciela – na „z góry upatrzoną pozycję”. Sytuacja skomplikowała się wraz z rozerwaniem i spadnięciem gąsienicy oraz związanym z tym utknięciem pojazdu w małym kanale irygacyjnym. Na domiar złego, silny ogień broni maszynowej oraz granatników przeciwpancernych odciął resztę plutonu Challengerów od feralnego wozu. W tym czasie wóz zainkasował drugie trafienie pociskiem Milan. Wtedy sytuacja stała się krytyczna. Uszkodzony pojazd został szybko oflankowany i poddany zmasowanemu ostrzałowi z granatników przeciwpancernych. Czołg mimo utraty praktycznie wszystkich przyrządów obserwacyjnych zachował jeden specjalnie zaprojektowany pod kątem takiego rozwoju sytuacji: ukryty w jarzmie armaty awaryjny celownik działonowego mający postać prostego przyrządu optycznego którego tor wizyjny chroniony jest przez „rurkę” o długości 40 cm zamykaną pancerną przesłoną.

Widok na prawą stronę uszkodzonego TOGS II. W połowie wysokości maski armaty widoczny sprzężony karabin maszynowy. Już po walce załodze pojazdu uznano wyeliminowanie około dwudziestu żołnierzy irackich - wielu z nich padło ofiarą właśnie sprzężonego z armatą kaemu. 

  Z wykorzystaniem tego przyrządu, a przy użyciu sprzężonego z armatą karabinu maszynowego i samej 120-mm gwintowanej armaty L30A1, załoga prowadziła ostrzał starając się po kolei zwalczać coraz bliżej podchodzące do czołgu małe grupy żołnierzy irackich. Osaczony Challenger 2 został trafiony nie tylko we  front, ale też boki wieży i - chronione dodatkowym pancerzem - burty kadłuba. Na szczęście dla brytyjskich pancerniaków „czołgi to stworzenia stadne” i w ciągu mniej niż kwadransa unieruchomiony pojazd dostał potężne wsparcie reszty plutonu oraz wspierającej piechoty brytyjskiej. Próbujący dobić czołg iraccy gwardziści zostali przyciśnięci ogniem, a następnie praktycznie wybici przez piechotę zmechanizowaną Jej Królewskiej Mości, która sprawnie oczyściła okoliczne obszary. Uszkodzony Challenger 2 został następnie odholowany na tyły przez pojazd ewakuacyjny. Dopiero w punkcie naprawczym jednostki możliwe było oszacowanie uszkodzeń. W trakcie mniej niż półgodzinnego starcia czołg został trafiony dwukrotnie przez rakiety przeciwpancerne Milan oraz zainkasował dwanaście trafień różnego rodzaju granatami kumulacyjnymi z granatników RPG-7. Czołg został trafiony z broni przeciwpancernej nie tylko w pancerz czołowy, ale też  boczny wieży oraz kadłuba.

Uszkodzony odłamkami blok wyrzutni granatów dymnych.

  Oprócz tego pojazd był intensywnie ostrzeliwany z broni maszynowej. Efektem ostrzału, oprócz zerwanej gąsienicy, było rozbicie zasadniczych przyrządów celowniczych działonowego oraz większości peryskopów załogi, w tym wizjera kierowcy. Pewne uszkodzenia odniósł też celownik panoramiczny dowódcy. Dodatkowo wóz miał lekko uszkodzoną maskę armaty, zerwaną osłonę termoizolacyjną działa, posiekane odłamkami bloki granatów dymnych i uszkodzone inne wyposażenie zewnętrzne.

Miejsce jednego z trafień, brak śladu po strumieniu kumulacyjnym sugeruje, że był to prawdopodobnie nasadkowy granat odłamkowy. Wszystkie fot. otvaga2000.

  Na skutek wytężonej pracy ekip naprawczych pojazd odzyskał ograniczoną sprawność bojową w ciągu zaledwie sześciu godzin (!), zaś następnego dnia, już w pełni sprawny wrócił na pierwszą linię. Warto dodać, że żaden z pocisków z RPG-7, ani ppk Milan nie pokonały osłony pancerza czołgu. Używane przez irakijczyków różne rodzaje granatów kumulacyjnych posiadały przebijlaność od 300 mm (PG-7WM) do 500 mm jednorodnej stali (PG-7WŁ), ppk Milan oczywiście miały ową wartość wyższą. Zupełna nieskuteczność środków rażenia, również wobec pancerza bocznego pojazdu, stawia w dobrym świetle osłonę pancerną wyrobu koncernów Alvis Vickers i BAE Systems.

  Oczywiście, w przypadku, gdyby załoga Challengera pozostała sama, to prawdopodobnie pojazd finalnie zostałby ciężko uszkodzony lub zniszczony. Jednak reakcja pozostałej części brytyjskiej grupy bojowej pokazuje właściwe podejście do współpracy czołgów i piechoty w walce w terenie zurbanizowanym. Praktycznie po kilkunastu minutach pozostałe pojazdy, przegrupowane i osłaniane przez piechotę, rozpoczęły dynamiczne natarcie i silny ostrzał w celu wsparcia uszkodzonego Challengera. Sprawne dowodzenie pozwoliło Brytyjczykom zniszczyć iracką zasadzkę i uratować zarówno czołg jak i jego załogę.

Jarosław Wolski




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Stan realizacji Planu Modernizacji Technicznej (systematyczna aktualizacja)

Stan realizacji Planu Modernizacji Technicznej (systematyczna aktualizacja)

W grudniu 2012 roku opinii publicznej zaprezentowano założenia Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022 (PMT), zgodnie z k...

więcej polecanych artykułów