Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2015-10-13 15:51:06

Charkowski „Młot” na Abramsy i Leopardy - czołg Obiekt 477

     Nie bez podstaw można uznać biuro konstrukcji czołgów im. Morozowa w Charkowie za najbardziej płodne i nowatorskie w dziedzinie sowieckiej broni pancernej. Od początku lat osiemdziesiątych opracowywano w nim szereg rewolucyjnych czołgów nowej generacji. Ostatnim projektem, zakończonym przed rozpadem ZSRR, stał się Obiekt 477 Bokser-Mołot.

  Bezpośrednim następcą czołgu Obiekt 490 Buntar stał się pojazd Obiekt 477 Bokser, którego nazwę pod koniec lat osiemdziesiątych zmieniono na Mołot, z powodu wycieku informacji z biura Morozowa na zachód. Opracowywanie Boksera rozpoczęto w 1985 roku na podstawie zmienionych (pod naciskiem „Wagonki”, czyli uralskich zakładów UWZ z Niżnego Tagiłu) nowych wymagań operacyjnych dla czołgu kolejnej generacji, następcy T-80 i T-72. Podstawowym wymogiem wojska stała się armata kalibru 152 mm i zapas amunicji nie mniejszy niż w już wdrożonych pojazdach, czyli około 40 sztuk nabojów. Zażądano też manualnej obsługi podstawowych systemów czołgu, w sytuacji awaryjnej i rekordowego poziomu ochrony.

  W związku z nowymi wymaganiami, w Charkowie podjęto decyzję o zakończeniu rozwoju ze wszech miar udanego „Buntownika” i zainicjowaniu opracowania nowej konstrukcji. Niemniej, przez jakiś czas zarówno Obiekt 477, jak i Obiekt 490A, istniały równolegle jako prace badawcze.

Zdjęcie-grafika Obiektu 477. Fot. vk.com 

  W 1987 roku gotowy był pierwszy prototyp Obiektu 477, zaś do końca 1988 roku powstały kolejne dwa pojazdy. Nowy charkowski czołg od początku był trapiony problemami związanymi z układem ładowania oraz brakiem gotowego systemu kierowania ogniem, a zwłaszcza kamer termalnych oraz zakładanego autotrackera. Propozycję tymczasowej instalacji sprawdzonego systemu kierowania ogniem 1A45 Irtysz z gruntu odrzucono.

  Obiekt 477 Bokser miał awangardowy układ z nieskoprofilową wieżą z załogą umieszczoną poniżej poziomu jej pierścienia oporowego. Układ kadłuba był następujący – przód zajmował znajdujący się po prawej stronie zbiornik paliwa o konstrukcji grodziowej, zaś po lewej stronie swoje miejsce zajmował kierowca-mechanik. Za nim znajdował się przedział podwieżowy. Mieścił on miejsca dowódcy (prawa strona) i celowniczego (lewa), rozdzielone mechanizmem stabilizacji armaty oraz magazynem amunicji pierwszego rzutu. Magazyn ten mieścił osiem naboi rozdzielnego ładowania w dwóch rzędach i przypominał kształtem wycinek automatu karuzelowego serii AZ. Zarówno dowódca, jak i celowniczy byli odizolowani od amunicji lekkimi przegrodami i mieli ze sobą kontrakt wzrokowy. Obaj członkowie załogi oraz magazyn amunicji pierwszego rzutu poruszali się w azymuciewraz z całą wieżą. Za przedziałem podwieżowym mieścił się magazyn amunicji drugiego rzutu. Mieścił on aż 32 komplety amunicji dzielonej kalibru 152 mm w dwóch automatach ładowania. Dolny – na 32 ładunki – mieścił naboje zaś górny – tylko dodatkowe ładunki miotające amunicji kalibru 152 mm. W działaniu przypominały one dwa, ustawione jeden nad drugim, magazyny taśmowe znane z czołgu AMX-56 Leclerc. Magazyn drugiego rzutu wyposażony był w tzw. słabe ogniwo w stropie przedziału oraz okno załadowcze w grubej grodzi oddzielającej przedział podwieżowy od głównego magazynu. Przeładowanie amunicji było możliwe tylko w przypadku zrównaniu w osi obu magazynów. Skomplikowanie całego układu oraz problemy z zapewnienie bezawaryjnej pracy de facto trzech automatów ładowania i trzech zautomatyzowanych magazynów amunicji położyły się cieniem na całym projekcie.

  Tył kadłuba mieścił przedział napędowy, który od początku był projektowany pod zastosowanie silnika rodziny 6TD. Zawieszenie Obiektu 477 było adaptywne, choć bazujące na układzie tradycyjnych czternastu wałków skrętnych oraz czternastu podwójnych kół bieżnych. Przy dwóch pierwszych i dwóch ostatnich parach kół umieszczono hydrauliczne amortyzatory z dwoma zakresami ruchu. Mobilność pojazdu oceniono jako lepszą nawet niż Obiektu 478, czyli T-80UD z silnikiem diesla.

Schemat zawieszenia pojazdu. Rysunek - zbiory Autora.

  Rekordowy wydaje się poziom osłony pojazdu. Pancerz zasadniczy frontu kadłuba miał postać z wymiennego modułu grubości ponad 1 m. Burty kadłuba na wysokości przedziału kierowcy i podwieżowego miały prawie 300 mm grubości (liczonej prostopadle do burty) w układzie przekładkowym stal-ceramika-stal-ceramika-stal. Przy czym pancerz taki był integralną konstrukcją kadłuba na wysokości kierowcy, zaś w rejonie przedziału załogi – montowany jako zewnętrzny moduł, z wycięciami na gąsienicę i elementy zawieszenia. Osłona burt na wysokości drugiego magazynu amunicji oraz przedziału napędowego była znacznie słabsza i stanowiła monolityczną płytę ze stali walcowanej.

  Front kadłuba pokrywał pancerz reaktywny nowego wówczas typu – bazujący zasadą działania na ERA Kontakt-5. Taka same moduły, zamontowane w ciężkim fartuchu balistycznym, pokrywały burty kadłuba aż do końca przedziału podwieżowego. Sumaryczny poziom ochrony miał zapewniać bezpieczeństwo przed amunicją pokalibrową oraz kumulacyjną kalibru do 152 mm wliczając w to nowoczesne wówczas „długie rdzenie” oraz głowice kumulacyjne tandemowe i wyposażone w prekursor. Bokser był również rekordowo zabezpieczony przed artyleryjską subamunicją kumulacyjną. Strop frontu kadłuba oraz wieży był gruby na ponad 240 mm i miał warstwową budowę z udziałem elementów ceramiznych. Ochronę pojazdu wspierać miał obligatoryjny zestaw aktywnej ochrony typu hard-kill, przy czym wyboru miano dokonać z trzech propozycji: Areny, Drozda-1 lub systemu Deszcz (obecnie jest to ukraiński system Zasłon). Dodatkowo pojazd miał być wyposażony w mutacje systemu ochrony soft kill Sztora i system służący do „zagłuszania” dalmierzy czołgowych systemów kierowania ogniem.

Obiekt 477 z przodu. Widoczna konstrukcja pancerza dodatkowego. Fot. vk.com

  Zasadniczym uzbrojeniem Obiektu 477 była gładkolufowa armata kalibru 152 mm o oznaczeniu 2A73. Działo było wyposażone w pomiar ugięcia lufy, za to nie wstępował w niej przedmuchiwacz. Z armatą sprzężony był (na zewnątrz) rotacyjny wielolufowy karabin maszynowy kalibru 7,62 mm oraz zdalnie sterowany moduł uzbrojenia z wielkokalibrowym karabinem maszynowym kalibru 12,7 mm, sprzężonym z panoramicznym przyrządem obserwacyjnym dowódcy.

  System kierowania ogniem miał być nowym modelem, a nie klonem Irtysza. Miał pozwalać na automatyczne wykrywanie i wskazywanie celów załodze. Dodatkowo wymagano, aby celownik działonowego miał autotracker. Co istotne – dzięki układowi z wieżą niskoprofilową i załogą poruszającą się wraz z nią w azymucie – stosunkowo proste stało się zapewnienie właściwej świadomości sytuacyjnej załodze. Należy również pamiętać, że na lata dziewięćdziesiąte planowano wprowadzenie systemów zarządzania pola walki, grupujących dane z różnych źródeł oraz wstępnie wskazujących załogom cele oraz położenie własnych sił. Tego typu system planowano dla śmigłowców Ka-50 oraz samolotów szturmowych Su-25, podobny układ opracować miano dla czołgu nowej generacji. Problemy z tworzeniem nowego SKO, a przede wszystkim z jego kamerami termalnymi oraz wymianą informacji pomiędzy poszczególnymi pojazdami stał się jednym z głównych przyczyn porażki programu Bokser, a następnie Mołot.

  Nowo opracowywana amunicja kalibru 152 mm miała zapewniać pokonywanie płyty o grubości ponad 800 mm, ustawionej pod kątem 60 stopni z odległości dwóch kilometrów i dwukrotnie przewyższać osiągi wówczas najnowszych pocisków podkalibrowych 3BM26 i 3BM29 kalibru 125 mm.

Amunicja kalibru 152 mm. Fot. vk.com.

  Obiekt 477 Bokser był bezpośrednim następcą „Buntownika”, w którym połączono wykonalną technicznie wówczas, koncepcję niskoprofilowej wieży z załogą siedzącą poniżej jej pierścienia z nową armatą kalibru 152 mm oraz zaawansowanym systemem kierowania ogniem. Pojemny magazyn amunicji oraz rekordowa osłona czołgu powodowała, że nie miał on wówczas odpowiedników – zarówno wśród innych konstrukcji z ZSRR, jak i krajów NATO. Pojazd stanowić miał ukoronowanie osiągnięć biura im. Morozowa i stać się nowym T-64, czyli pojazdem który przyniesie kolejną rewolucję.

  Tak się jednak nie stało. Po pierwsze, system kierowania ogniem oraz zarządzania polem walki nie istniały i przy ówczesnym poziomie technologii w ZSRR małe były szanse na ich szybkie powstanie. Prace nad tymi układami były tak powolne i nie przynosiły praktycznie żadnych efektów, że położyły się cieniem nie tylko na Bokserze, ale i na jego dwóch następcach - Nocie i Białej. Po drugie, trzy zautomatyzowane magazyny amunicji łącznie stanowiły bardzo skomplikowaną konstrukcję. Były awaryjne, a ilość wymaganych czynności obsługowych oraz szacowany czas między awariami stanowił niemiłe zaskoczenie dla wojskowych – nawet mimo różnych doświadczeń w początkowym okresie eksploatacji automatów ładowania serii AZ i ETs.

  Tym, co „zabiło” Boksera-Mołota, było to same czynniki, które zaledwie kilka lat wcześniej spowodowały zakończenie projektu „Buntownik”. Chwianie się systemu politycznego ZSRR, przetasowania na szczytach władzy i wzrost znaczenia „frakcji pancernej” powiązanej z UWZ, przeniosły się znów na decyzje wojskowych, które dziwny trafem były kolejny raz korzystne dla decydentów z Niżnego Tagiłu. „Wagonka” nie miała wówczas żadnego projektu porównywalnego z Bokserem-Mołotem i decyzje wojskowych którzy po raz drugi w ciągu czterech lat zmienili wymagania dla czołgu nowej generacji w sposób oczywisty wspomagały owe biuro.

  Armia tym razem zażądała zainstalowania nowej – dłuższej – armaty kalibru 152 mm 2A83, która miała mieć możliwość stosowania nie tylko amunicji rozdzielnego ładowania, ale też scalonej (!) o długości naboju przeszło 1400 mm. Miało to pozwolić na podwojenie osiągów amunicji w relacji do najnowszych wówczas i dopiero wdrażanych naboi 3BM42 i 3BM32 kalibru 125 mm. Oznaczało to, że zażądano pokonywania ponad 1000 mm stali z dystansu 2 km. Przeforsowanie opcjonalnego stosowania amunicji scalonej oznaczało jedno – układ konstrukcyjny Obiekt 477 Bokser-Mołot był nie do obrony. Konieczne było całkowite przekonstruowanie pojazdu, które spowodować miało kolejne – minimum pięcioletnie opóźnienie całego projektu. Taka była cena „wojny na górze”, którą wygrało UWZ.

Jeden z trzech prototypów Obiektu 477 w bazie przechowywania techniki pancernej. Widać zdemontowane stanowisko wielolufowego napędowego karabinu maszynowego. Wieża pojazdu obrócona jest do tyłu. Fot. vk.com

  Charkowscy konstruktorzy podjęli wyzwanie i pojazd taki powstał. Był to Obiekt 477A Mołot, który został opracowany między 1988 a 1992 rokiem. Stanowi on jednak osobną historię. Pierwotny Obiekt 477 Bokser-Mołot ocalał w trzech egzemplarzach, które do dziś są przechowywane w jednej z ukraińskich placówek badawczych i stanowią świadectwo dawno minionej chwały i gigantycznych możliwości zakładów ChZTM i biura im. Morozowa.

Jarosław Wolski




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Śmigłowiec Bell AH-1 Cobra

Śmigłowiec Bell AH-1 Cobra

Śmigłowiec szturmowy Bell AH-1 Cobra jest z pewnością jedną z najsłynniejszych, o ile nie najsłynniejszą, prowizorek w historii lotnictwa wojskoweg...

więcej polecanych artykułów