Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2021-06-02 14:30:44

Rosomak BMS – program pod specjalnym nadzorem

     Na początku 2021 roku Wojsko Polskie, a w szczególności Wojska Lądowe, wciąż czekały na wdrożenie rozwiązania, znanego od wielu lat jako Rosomak BMS. Nadzieje, że coś drgnęło w programie, podsyciła najnowsza wizualizacja przygotowana przez realizującą przedsięwzięcie od strony przemysłowej Polską Grupę Zbrojeniową. Absolutna jej ogólność, z racji dużego stopnia utajnienia programu przez MON, niewiele jednak wyjaśniła. Na BMS wojsko czeka tymczasem tak długo, że zaczynają się pojawiać pytania, czy przyjęte w programie założenia wciąż uważać możemy za aktualne? Od razu należy napisać, że na postawione powyżej pytanie, nie można udzielić rzetelnej odpowiedzi. Udzielić jej nie można, bo aktualne założenia taktyczno-techniczne stawiane systemom przewidzianym dla Rosomaka BMS oraz poziom zaawansowania technicznego przedsięwzięcia nie są publicznie znane. Aktualna polityka Ministerstwa Obrony Narodowej uniemożliwia zatem weryfikację czy jawną dyskusję o zaletach i wadach przyjętych założeń i testowanych rozwiązań. Temat jest jednak zbyt ważki, aby całkowicie skrywała go zasłona milczenia.

Meandry programu

 Idea programu, który nad Wisłą nazwany został „Systemem Zarządzania Walką Szczebla Batalionu BMS”, czyli SZWSB BMS (od Battlefield Management System), kryptonim Rosomak BMS, sięga jeszcze przełomu XX i XXI wieku, gdy do polskiej armii, świeżo przyjętej do NATO, zaczęto wprowadzać nowe rozwiązania z zakresu zautomatyzowanych systemów dowodzenia. Bardziej konkretnie zmaterializowała się ona wraz z pierwszymi doświadczeniami z inwazji na Irak w 2003 roku. Amerykańska interwencja, w której wzięło udział również Wojsko Polskie, realizowana była w warunkach miażdżącej przewagi atakującego nad broniącym się i to również w zakresie świadomości sytuacyjnej. Niezwykle „modnym” zagadnieniem stała się tzw. sieciocentryczność, obejmująca swym zasięgiem nie tylko wyższe dowództwa i sztaby związków taktycznych, ale integrująca z nimi oddziały i pododdziały nawet tak niskiego szczebla, jak pojedyncze bataliony czy kompanie. Wszystkie razem wpięte zostały w jeden system wymiany informacji, pracujący w czasie zbliżonym do rzeczywistego, oparty w wielu elementach o automatyczne generowanie danych. Ta idea tworzenia obrazu wspólnej świadomości miała być realizowana w NATO w ramach zdolności NNEC (NATO Network Enabled Capability), zaś jej zasadniczą emanacją powinien być tzw. wspólny obraz operacyjny (Common Operational Picture, COP), w Polsce określany też jako POSO (Połączony Obraz Sytuacji Operacyjnej).

 Już na początku XXI wieku w Polsce toczyły się prace nad takimi systemami, czego najlepszym przykładem jest wdrażany (nie bez oporów ze strony samego wojska) w artylerii Wojsk Lądowych ZZKO (Zautomatyzowany Zestaw Kierowania Ogniem) TOPAZ, pierwotnie zresztą opracowywany właśnie jako ZSDiKO (Zautomatyzowany System Dowodzenia i Kierowania Ogniem) TOPAZ z podwarszawskiej, prywatnej firmy WB Electronics. To że nie była to firma państwowa, nie było bynajmniej przypadkiem. Rozwój nowoczesnych technologii informatycznych i wymiany danych dla wojska padł bowiem na podatny grunt w firmach czysto komercyjnych, samodzielnych i utrzymujących się ze sprzedaży własnych rozwiązań, a nie w spółkach państwowych, zapatrujących się (ówcześnie nad wyraz często) na państwowe granty, krępowanych serią dziwacznych czasem przepisów, stale podlegających kolejnym restrukturyzacjom, wreszcie cierpiących na poważne niedobory środków finansowych. Państwowe firmy nie mogły też rywalizować płacowo o najlepszych specjalistów z branży IT (Information Technology), stąd nie powinno dziwić, że stopniowa budowa tzw. know-how w tej dziedzinie miała miejsce właśnie w podmiotach prywatnych. W kilka zaledwie lat na polskiej mapie przemysłu zbrojeniowego wyrosły dwa prywatne podmioty związane z wojskowymi systemami IT: wspomniana WB Electronics, zdobywająca rynek m.in. systemami TOPAZ i FONET, oraz bydgoska spółka Teldat, ze sztandarową serią produktów oznaczonych jako Jaśmin. Silną pozycję zdobyły również takie podmioty, jak Transbit czy KenBIT. Ważną pozycję zachował też państwowy Przemysłowy Instytut Telekomunikacji S.A. (późniejszy Bumar Elektronika S.A., a obecnie PIT-RADWAR S.A.).

 System BMS powinien trafić do batalionów piechoty zmotoryzowanej wyposażonych w Rosomaki, w tym do wszystkich liniowych kompanii piechoty zmotoryzowanej. Ma być to jedynie wstęp do późniejszej implementacji takiego systemu do całych wojsk zmechanizowanych.

 Tymczasem producent systemu TOPAZ mógł już w 2004 roku wystawić na potrzeby PKW Irak pierwszą namiastkę systemu, odpowiadającego założeniem COP na szczeblu taktycznym zestaw TROP (oparty o rozwiązania TOPAZ), z radiostacjami Radmor PR4G VHF, z trybem BFT (Blue Force Tracking), zamontowany na wozach ZWD-3 (Zautomatyzowany Wóz Dowódczy). WB Electronics po raz pierwszy zademonstrowała wówczas swoją koncepcję budowy systemu zarządzania w oparciu o rozwiązania pierwotnie opracowane dla systemu TOPAZ, od początku projektowanego właśnie pod kątem automatyzacji systemów dowodzenia. W przypadku systemu TROP, kilka wyposażonych w niego wozów odegrało swoją rolę w Iraku, ale nie przełożyło się to jeszcze na wdrożenie podobnych rozwiązań jako standardowych, w położonej daleko od misyjnych wyzwań Polsce. Tym bardziej, że w dużej mierze polskie kontyngenty wojskowe (PKW), zarówno w Iraku, jak i później w Afganistanie, i tak „radziły sobie” w zakresie systemów IT dzięki wsparciu potężnego sojusznika i z wykorzystaniem dostarczanych przez niego systemów. Na dłuższą jednak metę dążyć należy do budowy własnych zdolności tego rodzaju, z czego zdawano sobie oczywiście w pełni sprawę i nad Wisłą.

 Jednym z kluczowych zagadnień planowanej budowy COP, obok dowództw wyższego szczebla (Headquarters Management System, HMS), była jego implementacja na poziomie taktycznym (szczebel oddział/pododdział), co wyrażało się koncepcją BMS (Battlefield Management System, System Zarządzania na Polu Walki szczebla batalion/kompania), wreszcie chciano sprowadzić ją na poziom drużyny i pojedynczego żołnierza (Dismounted Soldier System, DSS). Rozwój systemu BMS postanowiono przy tym powiązać z programem tzw. Kołowego Transportera Opancerzonego (KTO), nazwanego Rosomakiem. Oddziały wyposażone w te pojazdy wdrażane były do linii od 2005 roku (formalnie od 2004 roku), a w większej liczbie od 2007 roku i wówczas też skierowane na misję w Afganistanie, miały stanowić forpocztę nowoczesności Wojsk Lądowych. Przezbrajane w nie brygady zmechanizowane, w pierwszej kolejności 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana, zaczęto więc mocno na wyrost nazywać „cyfrowymi brygadami”, tam właśnie testując nowe rozwiązania.

 W wojsku formalne prace nad pozyskaniem BMS oznaczonym jako System Zarządzania Walką Szczebla Batalionu (SZWSB), kryptonim Rosomak BMS ruszyły jeszcze latem 2009 roku. Wówczas to, wobec uruchomienia tzw. programu operacyjnego, mającego na celu osiągnięcie zdolności operacyjnej w zakresie zintegrowanych systemów wsparcia dowodzenia oraz zobrazowania pola walki C4ISR (Command, Control, Communication, Computers, Intelligence, Surveillance, Reconnaissance),, ówczesne Biuro Analiz Rynku Uzbrojenia (od 2010 roku w składzie Inspektoratu Uzbrojenia) ogłosiło fazę analityczno-koncepcyjną, w ramach której chciano opracować studium wykonalności i wstępne założenia taktyczno-techniczne (WZTT) takiego systemu. Dwaj czołowi potentaci tej branży WB Electronics i Teldat odpowiedzieli wspólnym pomysłem. W 2009 roku w miesięczniku „Nowa Technika Wojskowa” ukazał się nawet artykuł zatytułowany „BMS Jaśmin-Fonet”, gdzie zaprezentowano propozycję takiego rozwiązania opartego o sprawdzone lub właśnie rozwijane elementy obu producentów. Co istotne, ówcześnie te firmy zaproponowały system oparty o radiostacje wąsko- i szerokopasmowe, terminale satelitarne, z elementami wynośnymi, z możliwością budowy sieci niejawnej itp., czyli to co w kwestii zasadniczej architektury systemu jest obowiązujące do dziś. Wydaje się jednak, że błędem jest założenie, że już wówczas istniał dojrzały, gotowy „pod klucz” krajowy i kompletny system BMS. Nie było to realne, zarówno z przyczyn technicznych, proceduralnych (standaryzacyjnych), jak i wobec braku decyzji samego wojska co do szczegółowości akceptowalnych rozwiązań. Niemniej badania nad BMS, czy może zainteresowanie tematem ze strony armii, ruszyły wyraźnie do przodu. Między innymi przełożyło się to w kolejnym roku na serię ćwiczeń z różnorodnymi demonstratorami elementów składowych. Przykładowo swoje urządzenia BMS Jaśmin (samodzielna propozycja spółki Teldat, konkretnie mowa o systemie C3IS Jaśmin) producent użyczył nawet na testy wojskowe w ramach ćwiczeń „Borsuk 2010” czy „Aster 2010”. Ponadto Teldat w 2011 roku przekazał Akademii Obrony Narodowej (na Wydział Zarządzania i Dowodzenia, do laboratorium zautomatyzowanych systemów dowodzenia) demonstrator systemu BMS Jaśmin. Droga do budowy w pełni dojrzałego, polowego systemu była jeszcze daleka, choć zapewne nie aż tak, jak stało się to się w wyniku kolejnych decyzji państwowych decydentów.

 Aktualnie Grupa WB może się poszczycić implementacją w różnych odmianach Rosomaków szeregu swych urządzeń związanych z szeroko rozumianą łącznością. Systemy te zostały dostosowane do aktualnego okablowania i poboru energii w pojazdach. Prace nad takim systemem trwają od lat, na zdjęciu konfiguracja z MSPO 2015. 

 Pierwotnie system BMS miał zostać zaimplementowany na ok. 300 KTO Rosomak w dwóch brygadach zmechanizowanych. Było jednak oczywiste, że później stanie się on standardem dla całych Wojsk Lądowych, a jego elementy składowe znajdą się w każdym batalionie czołgów, zmechanizowanym czy zmotoryzowanym. Oznaczało to wieloletnie, lukratywne kontrakty, warte miliardy złotych, z opcją stałego rozwoju i dochodów opartych o kolejne modernizacje przyjętych rozwiązań. O kontrakt na BMS zaczęli więc rywalizować wszyscy. Program był zbyt duży, aby mogły z niego tak łatwo zrezygnować podmioty państwowe. Tym bardziej, że polscy wojskowi raczej niechętnie godzili się z faktem, że zaawansowane technologie dostarczają armii firmy prywatne, nad którymi nie ma się jednak pełnej kontroli.

 W 2011 roku Polski Holding Obronny (PHO; realizator Bumar Elektronika S.A.) zawarł z Ministerstwem Skarbu Państwa umowę na sfinansowanie budowy własnego demonstratora technologii BMS. Jednak, wedle danych upublicznionych przez NIK, w latach 20122013 spółka nie zrealizowała większości z zakładanych w projekcie prac i finansowanie przedsięwzięcia zostało zawieszone. Pomysł jednak nie został pogrzebany. W 2015 roku PIT-RADWAR S.A. zaprezentował nową koncepcję: Wieloszczeblowy, Zintegrowany System Wspomagania Dowodzenia i Kierowania Walką (WZSWDKW), kryptonim Feniks. Był on adresowany do Wojsk Lądowych i zawierał w sobie propozycje rozwiązań zarówno dla oczekiwanego do opracowania i wdrożenia, Zintegrowanego Zautomatyzowanego Systemu Dowodzenia (ZZSD) Wojsk Lądowych, kryptonim Wierzba (C2IS Feniks, szczebel związku taktycznego i oddziału), jak i dla Rosomaka BMS (szczebel oddziału i pododdziału).

Drugim prywatnym graczem, który od lat deklaruje możliwość budowy własnego systemu BMS jest spółka Teldat. Firma ta odniosła sukces rozwijając własny system Jaśmin. Na zdjęciu rozwiązanie z MSPO 2015. 

 Ostatecznie w latach 20092015 wojsko zebrało wiele doświadczeń w ramach fazy analityczno-koncepcyjnej. W 2015 roku program BMS zaczął wreszcie zbliżać się do finalizacji wstępnego etapu postępowania, czyli rozpisania przetargu. Warto zauważyć, że program Rosomak BMS został też wpisany w założenia Planu Modernizacji Technicznej na lata 20132022 (Program rozwoju Sił Zbrojnych RP w latach 2013–2022). Znalazł się tam w grupie zadań określanej jako „Zintegrowane systemy wsparcia dowodzenia oraz zobrazowania pola walki C4ISR”. Celem i efektem wdrożenia postawionych zadań było osiągnięcie szeregu nowych zdolności operacyjnych w dowodzeniu i kierowaniu Siłami Zbrojnymi RP oraz integracja wszystkich narodowych systemów dowodzenia, kierowania środkami walki, a nawet informatycznych systemów funkcjonalnych. Bardzo istotnym elementem była tu budowa Połączonego Obrazu Sytuacji Operacyjnej (POSO). Wdrożenie BMS deklarowano przy tym jako jedno z kluczowych założeń owej integracji systemów. Kilka batalionów na Rosomakach miało bowiem utorować drogę nowym rozwiązaniom dla wojsk pancernych, zmechanizowanych i zmotoryzowanych.

Wybrane elementy systemu

 Na bazie doświadczeń fazy analityczno-koncepcyjnej, w koncepcji Rosomak BMS założono integrację systemów zarządzania polem walki opartą o kompatybilność interfejsów i standardów obsługi zgodną z NATO (np. STANAG 5525 zgodnie z wymaganiami Multilateral Interoperability Programme - MIP - z oprogramowaniem wedle modelu JC3IEDM oraz interfejsem pośredniczącym dla C2IEDM, zobrazowaniem sytuacji operacyjnej w formacie NVG-NATO Vector Graphics, zgodne ze specyfikacjąAPP-6(A) i (B), MIL-STD-2525B itd.), jak również dużą automatyzację przesyłu danych, zwłaszcza związanych z pozycjonowaniem, z pominięciem konieczności zaangażowania w ten proces samych żołnierzy na polu walki (NATO Friendly Force Information program/standard zainicjowany w 2005 roku, zaowocował ostatecznie wdrożeniem standardu STANAG 5527; reguluje on rozwiązania obowiązujące w systemach i urządzeniach taktycznych Friendly Force Tracking System/Blue Force Tracker). Przy czym w części zdolności musiano, z przyczyn oczywistych, całkowicie polegać na rozwiązaniach sojuszniczych (monitorowanie położenia wojsk własnych, pozycjonowanie satelitarne, a zatem systemy FFTS/BFT i GPS), ale jednocześnie chciano oprzeć się o rozwiązania krajowe, w tym stworzyć całkowicie polskie, bezpieczne rozwiązania kryptograficzne oparte o przesył radiowy.

Elementy firmy Transbit pokazywane przy okazji zawiązania Konsorcjum-BMS w 2015 roku, widoczna między innymi radiostacja R-450C, routery serii RP-100  czy łącznicokrotnica ŁK-24VC. 

Rosomak BMS miał dostarczyć dowódcom nowe i przydatne funkcje. Wedle założeń jeszcze z 2012 roku: System Zarządzania Walką Szczebla Batalionu BMS (SZWSB BMS) będzieprzeznaczony dla jednostek szczebla taktycznego Wojsk Lądowych. Jednąz podstawowych funkcji przyszłego systemu powinno być zobrazowaniepołożenia sił iśrodków wojsk własnych oraz przeciwnika [po uzyskaniu danych z rozpoznania], a tym samymzwiększenie świadomości sytuacyjnej wojsk. Ponadto, system BMS powinienistotnie podwyższyć zdolność bojową batalionu w zakresie czynnikówniematerialnych, tzn. poziomu wyszkolenia, utrzymywania stopnia gotowościbojowej, sprawności systemu dowodzenia oraz zwiększyć umiejętność wykorzystania specyficznych cech środowiska walki.

System powinien funkcjonować od poziomu dowódcy drużyny poprzez wozybojowe szczebla drużyny, plutonu, kompanii, pododdziałów zabezpieczeniai wsparcia do batalionu (równorzędnego) włącznie, zasilając docelowoinformacyjnie Połączony Obraz Sytuacji Operacyjnej (PaSO). Jednocześniesystem powinien poprawić zdolność przetrwania żołnierza w warunkachdziałania czynników niebezpiecznych iniesprzyjających, zwiększając zespołowąskuteczność działania oraz pozyskiwać (przekazywać) informacje ze wszystkichelementów ugrupowania modułu bojowego.

Podczas działań bojowych System BMS powinien:usprawnić proces przygotowania działań,usprawnić proces dowodzenia,umożliwić efektywniejsze kierowanie pododdziałami,umożliwić monitorowanie położenia wojsk własnych,zapewnić efektywne wykorzystanie sensorów,zwiększyć efektywność wykorzystania środków bojowych,umożliwiać integrację z pozostałymi systemami wsparcia działań(rozpoznanie, OPL, WRiA, Opchem),usprawnić proces zarządzania zabezpieczeniem działań (wsparcielogistyczne działań, uzupełnianie strat osobowych). Doceloweukompletowanie SZWSB BMS powinno zawierać następująceelementy:system informatyczny zarządzania polem walki (BMS),system monitorowania położenia wojsk własnych (BFT),środki dowodzenia i łączności.

 

Nowoczesne radiostacje pokładowe stanowią istotny element w sprawnej budowie złożonych systemów łączności. Na zdjęciu model Radmor RRC 9310 z rodziny F@stnet.

 W kwestii sprzętu łączności w MON oczekiwano, że w każdym wozie Rosomak znajdą się dwie radiostacje wąskopasmowe VHF, jedna radiostacja wąskopasmowa HF oraz jedna radiostacja szerokopasmowa IP (w tym z funkcjami SVoIP-Security Voice over Internet Protocol), a ponadto każdy z żołnierzy desantu (sześciu) będzie miał do dyspozycji szerokopasmowe radiostacje osobiste z funkcją IP. W pojeździe powinien znaleźć się ponadto jeden terminal satelitarny (dostawca miał jedynie przygotować miejsce pod zabudowę dla niego, urządzenia miało później dostarczyć samo wojsko) i moduł WLAN (Wireless Local Area Network), cztery urządzenia kryptograficzne, dwa telefony bezprzewodowe z funkcją IP (przynajmniej początkowo bez konieczności stosowania systemów utajniających, pracujące tylko w strefach bezpiecznych, tzw. Red) oraz moduł integrujący systemy IP wraz ze stosowną infrastrukturą teleinformatyczną. Do tego oczywiście urządzenia do zobrazowania, w tym pokładowe terminale/komputery klasy Tempest, niektóre nawet z możliwością wyniesienia poza pojazd. Wojskowy odbiornik GPS miał posiadać moduł SAASM (Selective Availability Anti-Spoofing Module) oraz nawigację inercyjną (w 2012 roku wskazano na model Honeywell Talin 3000). Celem umożliwienia właściwego zabezpieczenia logistycznego oczekiwano dostarczenia do każdego Rosomaka BMS stosownych narzędzi i aparatury kontrolno-pomiarowej, umożliwiającej realizację przez wojskowy personel techniczny czynności w ramach poziomu obsługowo-naprawczego podstawowego oraz zaawansowanego. W ramach tych narzędzi przewidziano nawet dla każdego wozu komputer-laptop z oprogramowaniem do konfiguracji i diagnostyki systemu.

 Początkowo, czyli w trakcie prowadzenia przez IU fazy analizy rynku i oczekiwanych wymogów z 2012 roku, nie pojawiła się jeszcze konieczność zastosowania podsystemu ochrony kryptograficznej, bazującej na protokołach SCIP (Secure Communications Interoperability Protocol jego wykorzystanie odnaleźć można już w propozycji Teldatu z 2009 roku, kiedy to bydgoska spółka zaproponowała takie rozwiązanie. Tymczasem SCIP stał się wkrótce jednym z nowych, kluczowych (obok Network and Information Infrastructure Internet Protocol Network Encryption) standardów łączności NATO. Stąd o ile w ówczesnej korespondencji ze strony Inspektoratu Uzbrojenia z potencjalnymi wykonawcami, SCIP nie był początkowo formalnie wymagany w postępowaniu i wojsko oczekiwało wykorzystania, przynajmniej w części urządzeń technologii komercyjnej VoIP, zaś SCIP mógł być jedynie rozważany jako „rozwiązanie dodatkowe”, to w 2015 roku kwestia oparcia się o SCIP, analogicznie jak w programie Tytan, stała się ostatecznie wymogiem (opracowanie Podsystemu Ochrony Kryptograficznej, POK, opartej o SCIP). Na marginesie można napisać, że ostatecznie wprowadzenie protokołu SCIP w proponowanej pierwotnie postaci do rozwiązań łączności opartych o radiostacje, a w szczególności radiostacje wąskopasmowe o niskim transferze danych i stosunkowo dużych opóźnieniach, okazało się nie lada problemem i wciąż stanowi w armiach NATO duże wyzwanie. Wedle części ekspertów wykorzystanie SCIP w takich sieciach radiowych jest błędne i będzie się od jego założeń odchodzić.

 Wracając do polskich wymagań dla BMS. Wymiana danych miała się odbywać z opcjonalnym wykorzystaniem wszystkich dostępnych środków łączności zamontowanych w transporterze. Pokładowy system zarządzania przez wspólny interfejs miał przy tym nawiązywać łączność i przekazywać dane przez dostępne lub nakazane w danym momencie łącze radiowe lub satelitarne. Ich mnogość oraz wpięcie w sieć powinny gwarantować zachowanie niezakłóconego przesyłu nawet w warunkach wyjścia z zasięgu lub zagłuszenia któregoś z nich (choć zasadniczo głównym urządzeniem transferu danych miały być radiostacje szerokopasmowe IP). Z drugiej strony zakładano także możliwość korzystania, w pewnych zakresach, z przesyłu danych opartych na cywilnych sieciach telefonii GSM, jako rozwiązania alternatywnego. Kluczowe było przy tym stworzenie zobrazowanego przekazu danych dla dowódcy oddziału, batalionu, kompanii oraz plutonów piechoty zmotoryzowanej oraz zintegrowanie ich wszystkich w jeden system pracujący w czasie zbliżonym do rzeczywistego (Real Time Enough), co miało zwiększyć efektywność bojową. Jednocześnie bardzo wyraźnie podkreślano rolę BFT/FFTS, co było wyrazem dążenia do minimalizacji ryzyka ognia bratobójczego, tzw. Friendly Fire. Ten ostatni element w warunkach dynamicznie zmieniającego się pola walki, braku linearnej lub jakiejkolwiek definiowalnej linii frontu oraz szybkości reakcji współczesnej artylerii czy lotnictwa, podnoszono jako zagadnienie absolutnie zasadnicze. Stąd w pierwotnych wymaganiach kosztowne oczekiwanie, że jedna radiostacja służyć miała wyłącznie do pracy na rzecz BFT/FFTS.

Pierwszy przetarg rozpisano w 2015 roku, wkrótce jednak został on zamknięty. Kolejne postępowanie skierowano do podmiotów przemysłu państwowego. Na zdjęciu propozycja systemu znana pod kryptonimem Feniks BMS pokazywana na stoisku PGZ w 2017 roku. 

 Olbrzymią rolę w programie BMS odgrywały kwestie budowy oprogramowania systemu, zgodnego z NFFI, a jednocześnie bezpiecznego na poziomie narodowym. Wejście w posiadanie technologii teleinformatycznych, umożliwiających bezpieczną kryptograficznie, dwukierunkową wymianę danych i implementację ich w pojazdach mających walczyć w ruchu, było bodaj największym wyzwaniem związanym z tym programem. Przy czym urządzenia w każdym Rosomaku miały mieć, przynajmniej w pierwotnym postępowaniu, zdolność do przetwarzania informacji do klauzuli „tajne”, natomiast w przypadku łączności ze spieszonym desantem do klauzuli „zastrzeżone”.

 Ponieważ najniższym szczeblem/beneficjentem programu miał być pojedynczy żołnierz piechoty, BMS musiał zostać zintegrowany z realizowanym równolegle programem „Indywidualne wyposażenie i uzbrojenie żołnierza Tytan”, który ruszył w 2014 roku, a zwłaszcza z kluczowym elementem wyposażenia zaawansowanego technicznie żołnierza piechoty, czyli radiostacją osobistą (jednakże dopiero później w MON zdecydowano, że również ta radiostacja musi mieć zaimplementowany system kryptograficzny wedle standardu SCIP). Programy Tytan i Rosomak BMS prowadzone są jednak niezależnie od siebie, przez dwa różne konsorcja i odmienną grupę podwykonawców. Pierwotnie przewidywano przy tym, że za współpracę z systemami dla Tytan odpowiadać będzie interfejs dla spieszonego żołnierza wedle standardu STANAG 4677, stąd w wymaganiach na Rosomaka BMS nie chciano rozpisywać parametrów poniżej dowódcy drużyny.

Dwa przetargi

 Latem 2015 roku ruszył wreszcie przetarg na dostawę Systemu Zarządzania Walką Szczebla Batalionu (SZWSB) – kryptonim Rosomak BMS. Pierwszych dostaw oczekiwano już w 2017 roku, co od początku było założeniem nierealnym. Wojsko, świadome ryzyka technicznego tak ambitnego i awangardowego projektu, chciało go jednak realizować ostrożnie, dzieląc całość na trzy fazy. Każda uruchamiana miała być dopiero po pomyślnym przeprowadzeniu, przetestowaniu i wdrożeniu poprzedniej. Stąd przyjęta procedura dla zadania: zakup z zastosowaniem. Faza pierwsza obejmować miała instalację systemów BMS w 16 wozach Rosomak, druga, po pozytywnych testach pierwszej, przewidywała montaż systemów w 44 pojazdach, co razem umożliwiłoby przezbrojenie jednego batalionu (60 wozów, plan przezbrojenia akurat tylu pojazdów na batalion sformułowano pierwotnie jeszcze w 2012 roku). Pomyślne testy na tym szczeblu miały dać zielone światło fazie trzeciej, czyli montażowi systemów w kolejnych 256 KTO Rosomak dla czterech batalionów oraz kompanii szkolnej. Razem zamierzano wyposażyć w elementy systemu 316 wozów, w tym 306 z wieżami Hitfist-30P oraz 10 transporterów bazowych. Wartość kontraktu wyceniano na ponad miliard złotych. Docelowo BMS chciano zaś zainstalować nawet na 4500 platformach (pojazdach) Sił Zbrojnych.

 Inspektorat Uzbrojenia MON, ogłosił, że o zamówienie mogą ubiegać się wyłącznie podmioty krajowe (postępowanie związane z ochroną podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa, prowadzone z wyłączeniem ustawy Prawo zamówień publicznych). Do udziału w postępowaniu zgłosiły się: konsorcjum Comarch wraz Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych (system Comarch C3ISR); konsorcjum Asseco Poland z firmami Teldat, Siltec, Enigma i CMGI oraz Wojskową Akademią Techniczną (system C3IS Jaśmin); konsorcjum Polska Grupa Zbrojeniowa, PIT-Radwar, WB Electronics, Transbit (system BMS TOPAZ/FONET) oraz firma KenBIT (system Hektor). Warto zauważyć, że wówczas PGZ i WB Electronics wystawiły wspólną ofertę, pomimo promowania przez PIT-Radwar projektu oznaczonego jako Feniks.

 Kilka miesięcy później wybory parlamentarne wyłoniły nowy rząd i nowe kierownictwo MON. Doszło również do zmian związanych z kontrolą nad Polską Grupą Zbrojeniową, stworzonym w latach 20132015 nowym, państwowym holdingiem spółek zbrojeniowych, w skład którego weszła również spółka PIT-Radwar. Pierwotnie PGZ podlegała Ministerstwu Skarbu Państwa, jednak w 2016 roku przeszła pod nadzór MON. Miało to być może istotny wpływ na postępowanie związane z BMS. Już w lutym 2016 roku nowy minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz, stwierdził, iż wkrótce zostanie wprowadzone: to, co leży od dłuższego czasu – system komunikacji pola walki. Zdaniem ministra dotąd nie został on wdrożony: bo dwie firmy, dwa wielkie lobby niszczyły wojsko w walce między sobą, uniemożliwiając sobie wzajemnie zrealizowanie tego zadania, w efekcie ponad 200 wozów KTO stoi niewykorzystywanych oraz dodał, iż: polska armia nie jest skazana ani na jedno, ani na drugie rozwiązanie; będzie można szybko polską armię zaopatrzyć w dobry polski produkt. Choć publiczna wypowiedź decydenta nie była do końca jasna (program nie miał nic wspólnego z niewykorzystanymi wówczas, zmagazynowanymi bazowymi Rosomakami), sugerować mogła krytykę stworzenia BMS opartego o rozwiązania WB Electronics lub Teldat. Następnie w lipcu, „w związku z dokonaną przez ministra obrony narodowej ponowną oceną podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa”, postępowanie na BMS zostało unieważnione. Minister Macierewicz zdecydował o rozpisaniu nowego postępowania, do którego mogły być już zaproszone wyłącznie podmioty państwowe, czyli spółki znajdujące się pod kontrolą Skarbu Państwa. Podmioty prywatne mogły być jedynie podwykonawcami, dzieląc się i przekazując swoje technologie wykonawcy zasadniczemu, co było trudne do zaakceptowania dla firm prywatnych.

 

Zdjęcie ukazujące elementy składowe BMS jakie zostały wykorzystane w ofercie PGZ około 2019 roku. Widoczne, ustawione na ścianie transportera, m.in. SUS-8, RP-101 Transbitu (sieciowy touter pokładowy), w pozycji poziomej m.in. Transbit RP-110 (pokładowy router IP).

 Nowe postępowanie uruchomiono we wrześniu 2016 roku. Do przetargu zgłosiło się tylko jedno konsorcjum: PGZ z firmami PIT-Radwar S.A., Wojskowe Zakłady Łączności Nr 1, Wojskowe Zakłady Łączności Nr 2, Rosomak S.A. oraz Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych (w tym ostatnim przypadku jako certyfikator systemu). MON podtrzymało zamiar przezbrojenia pięciu batalionów piechoty zmotoryzowanej wyposażonych w Rosomaki. Tym razem zamierzano zmodyfikować pod BMS łącznie 310 pojazdów, w tym 300 z wieżami Hitfist-30P. Wyszczególniono przy tym 50 pojazdów w wersji WDB-1 (Wóz Dowódczo-Bojowy) szczebla batalion/kompania, 250 pojazdów w wersji WDB-2 szczebla pluton/drużyna oraz 10 egz. WD-3 (Wóz Dowodzenia, na bazie transportera bazowego) szczebla batalionu. Nadal kluczowymi elementami systemu miały być: oprogramowanie (aplikacja) wsparcia dowodzenia, szerokopasmowe radiostacje IP, pokładowe i przenośne terminale BFT i podsystem ochrony kryptograficznej oparty o SCIP (POK SCIP).

 W styczniu 2017 roku w programie Rosomak BMS ruszyły negocjacje techniczne z wykonawcą. Kilka miesięcy później, gdy prototypowe rozwiązania zostały wykonane i trafiły do wojska na pierwsze badania i testy, przechodząc je zresztą z wynikiem pozytywnym, dość niespodziewanie, wraz z końcem października 2017 roku, minister Macierewicz ogłosił publicznie, że program Rosomak BMS znalazł się w impasie, zaś rozwiązania proponowane przez PGZ nie satysfakcjonują wojska, co do terminu ukończenia wszystkich. Jak stwierdził: My oczywiście ten system kierowania polem walki będziemy rozwijali, za to nie jest wykluczone, że będę zmuszony do pewnego rodzaju decyzji pomostowej, czyli w oczekiwaniu na pełną realizację tego systemu uruchomienie bardziej ograniczonej funkcji związanej z systemem komunikacji między poszczególnymi pojazdami, dlatego że nie można w nieskończoność czekać. Armia potrzebuje tych pojazdów. Musimy je udostępnić armii i nie mogę sobie pozwolić na to, żeby w nieskończoność czekać aż różne kłopoty konstrukcyjne, technologiczne czy urzędnicze, bo i z takimi mamy do czynienia, zostaną rozwiązane.

 W odpowiedzi, w listopadzie 2017 roku, przedstawiciele PGZ poniekąd w kontrze do poglądu ministra, zaprezentowali ówczesne założenia proponowanego systemu oraz przedstawili uzupełnioną listę firm zaangażowanych w projekt jako podwykonawcy (Transbit, KenBIT, Enigma SOI i OBR CTM S.A.). Wedle koncepcji BMS, przedstawionej jesienią 2017 roku przez PGZ, najważniejszym elementem systemu miała być bezpieczna (tajna, pracująca m.in. w sieciach klasy NATO Secret) sieć łączności IP, oparta o radia szerokopasmowe (pokładowe i osobiste), uzupełniana o szerokozakresowe radia wąskopasmowe. Nie było w tym założeniu co do zasadniczego szkieletu niczego nowego w stosunku do wcześniejszych oczekiwań wojska. System zamierzano oprzeć o radiostacje Transbit R450C czy systemy utajniające spółki Enigma SOI. Ich uzupełnieniem miały być inne urządzenia spółki Transbit: routery RP-101 oraz RP-110, telefon VoIP z KenBIT oraz radiostacje OBR CTM model RKP-8100. Własne miało być również całe oprogramowanie, w tym kluczowa aplikacja wsparcia dowodzenia. Podsystem ochrony kryptograficznej bazować miał natomiast na protokołach SCIP.

 Jednocześnie w 2017 roku głośno wybrzmiała, w kontekście obu wypowiedzi ministra Macierewicza na temat BMS (z lutego 2016 i października 2017 roku), publikacja gen. bryg. rez. Adama Dudy (do 2016 roku szefa IU), który w pracy Ocena stanu realizacji Planu Modernizacji Technicznej na lata 2013–2022. Sukces czy Porażka? (Fundacja Stratpoints) napisał: Najważniejszym w tym programie [C4ISR]jest zadanie pozyskania systemu BMS (Battlefield Management System), który znajduje się po wielu latach opóźnień, w fazie realizacyjnej, czyli na etapie postępowania. Jednak decyzja o powierzeniu tego programu konsorcjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej, podczas gdy co najmniej dwie prywatne firmy dysponowały dużo bardziej dojrzałym rozwiązaniem będzie na pewno miała wpływ na termin wdrożenia tego systemu do brygad wyposażonych w KTO Rosomak i to również prawdopodobnie nie nastąpi przed końcem tej dekady [czyli do 2020 roku co się w pełni sprawdziło]. Wypowiedź generała sugerowała, podobnie jak równolegle wyrażona opinia ministra, iż PGZ nie dysponował wówczas kompetencjami do budowy systemu BMS i że potrzeba będzie wręcz kilku lat na prace badawczo-rozwojowe, aby elementy składowe takiego systemu zostały opracowane.

Lepiej późno niż wcale?

 Przez kolejne trzy lata informacje na temat realizacji programu Rosomak BMS były skąpe. Wprawdzie Inspektorat Uzbrojenia kolejno (w 2018, 2019 i 2020 roku) zapowiadał podpisanie umowy, ale postępowanie wciąż pozostawało na etapie negocjacji z wykonawcą. Informowano jedynie o pozytywnych wynikach sprawdzenia weryfikacyjnego oprogramowania oraz demonstratora systemu. Nieco niespodziewanie, na początku 2019 roku w serwisie Jane’s publicysta Andrew White zamieścił krótką notatkę, z której wynikało, jakoby oferowany wojsku BMS nie spełnił oczekiwań i że należy powrócić do pracy rozwojowej w ramach B+R. Zdaniem White’a kluczowym problemem okazała się kwestia budowy bezpiecznego, sprawnego i opartego o krajowe rozwiązania systemu POK. Ze strony IU przyszło dementi do tej informacji oraz podtrzymanie zamiaru pozyskania systemu w ramach aktualnie prowadzonego postępowania, ale przez kolejne dwa lata nic z tego nie wynikło.

 Obecnie, wiosną 2021 roku, IU zapowiada podpisanie umowy w tym roku, przy czym jeszcze niedawno informowano, że negocjacje z konsorcjum, którego liderem jest PGZ S.A., dotyczące pozyskania systemu zarządzania walką szczebla batalionu Rosomak BMS, nie zostały zakończone. Nie można jednak wykluczyć rychłej finalizacji przedsięwzięcia. Sugeruje to upubliczniona w lutym br. przez PGZ krótka wizualizacja komputerowa systemu oraz informacja, iż: Rosomak BMS przeszedł z sukcesem wszystkie zaplanowane testy w ramach formalnych Sprawdzeń Weryfikacyjnych, co potwierdzają podpisane przez zamawiającego protokoły. Niestety, na pytania o szczegóły docelowej konfiguracji BMS, w tym czy opracowany system (moduł) krypto przeszedł wszystkie badania kwalifikacyjne i został certyfikowany przez SKW, a nawet pytania o docelowe, zastosowane modele radiostacji szerokopasmowych IP (pokładowe i osobiste), radiostacji wąskopasmowych czy modele routerów, nie otrzymano odpowiedzi. Autor otrzymał od potencjonalnego wykonawcy jedynie grzecznościowe wyjaśnienie, że: PGZ S.A. nie może udzielić o nich informacji, jak również nie możemy informować o zakresie funkcjonalności systemu czy też ostatecznej konfiguracji.

Elementy składowe BMS wedle PGZ. Ukazane zostały terminal VoIP, laptop dla stanowiska pracy operatora, serwer aplikacyjny, blok integratora pokładowego, radiostacja szerokopasmowa IP, integratory Black i Red (szyfrujące) oraz urządzenie kryptograficzne.

 Niezależnie od ostatecznej konfiguracji systemu i terminu jego wdrożenia, należy jednak napisać, że stanie się to bardzo późno. Od chwili, gdy w wojsku uruchomiono fazę analityczno-koncepcyjną minęło już 12 lat (!). Niemniej dopiero w 2015 roku armia miała wreszcie w miarę spójny obraz tego, co planuje nabyć. Niestety, w dużej mierze bazujący na rozwiązaniach proponowanych jeszcze na początku wieku, z których część nie przetrwała próby czasu. Pytaniem otwartym bowiem pozostaje, na ile dziś w dobie stałego rozwoju środków walki radioelektronicznej, zwłaszcza po doświadczeniach z ich użycia na Ukrainie czy w czasie zamachu stanu w Turcji radiostacje szerokopasmowe pozostają bezpiecznym i skutecznym rozwiązaniem?

 Zacząć należy od kwestii architektury systemu. Jego założeniem było przeniesienie funkcjonalności systemu sieciowego opartego na infrastrukturze kablowej, na protokołach IP, na łącza radiowe. I to nie stacjonarne, w postaci zestawianych radiolinii, ale użytkowane w ruchu. Jest to wprawdzie wykonalne, niemniej technicznie dość trudne. Ponadto, oprócz ogromnych zalet w postaci możliwości przesyłu dużej ilości danych ma też poważne wady. Oparcie się o szerokie pasmo niesie bowiem określone wyzwania oraz… kłopoty. Wrócić tutaj należy do wymagań na system Rosomak BMS jeszcze z 2015 roku, w których jak wspomniano w opisie tego systemu, założono integrację z protokołem MIP (wedle STANAG 5525), z określonym oprogramowaniem, interfejsem i zobrazowaniem. Bazy danych MIP są ogromne i w celu ich wymiany trzeba właśnie szerokopasmowego systemu łączności radiowej. Szerokie pasmo jest - z racji mnogości otrzymywanych danych i równoległych interakcji - bardzo przydatne dla dowódców armii, korpusów, i dywizji, ale mniej uzasadnione na niższym szczeblu taktycznym. Dowódca batalionu, a już tym bardziej kompanii oraz plutonu, nie potrzebuje takiej ilości danych, a ponadto osiągnięcie wymagań w oparciu o szerokie pasmo okazuje się problematyczne. Stąd obserwowany obecnie - na poziomie pododdziałów - sukces radiostacji Harris (obecnie L3 Harris) z rodziną wąskopasmowych urządzeń o zwiększonej przepustowości.

 O ile urządzenia wąskopasmowe są „ciche” i utrzymują długo organizację sieci po wyłączeniu, o tyle szerokopasmowe radiostacje pokładowe, tworzące tzw. mobilną sieć MANET (Mobile Ad-Hoc Network) o zdecentralizowanej strukturze, są łatwe do wykrycia i namierzenia. Bierze się to stąd, że sieć MANET do sprawnego funkcjonowania musi stale wymieniać między elementami systemu dane konfiguracyjne, służące do jej utrzymania. Oznacza to bezustanną i nieprzerwaną pracę radiostacji (jeśli się je wyłączy, spowoduje się długotrwałe wyjście z systemu). To konieczne w celu budowania topologii sieci i ciągłego zachowania połączeń. Tymczasem w wojsku istotne jest zachowanie „ciszy radiowej”, czyli możliwość całkowitego wyłączenia radiostacji. Zastosowanie szerokopasmowych radiostacji do utrzymania sieci wymiany informacyjnej batalionu może uniemożliwić zapewnienie owej „ciszy radiowej”.

 Z tego powodu w wielu armiach NATO, a w armii amerykańskiej w szczególności, zaczęto kwestionować sens oparcia się o MIP. Przyczynił się do tego między innymi konflikt na Ukrainie i uważna obserwacja rosyjskich systemów walki radioelektronicznej. Amerykańskie próby wojskowe wykazały, że sieci MANET oparte o szerokopasmowe radiostacje są łatwe do namierzenia. W dobie rozbudowanych systemów walki radioelektronicznej oznacza to nie tylko lokalizację wszystkich nadających stale radiostacji i nakierowanie tam ataku lotniczego/artyleryjskiego, ale też wysoką możliwość zakłócenia.

 Obecnie pytaniem otwartym pozostaje, czy bazy MIP i wymiana danych między nimi nadal pozostają podstawą polskiego systemu Rosomak BMS? Jeżeli tak, to oparcie się o taką architekturę jest dyskusyjne. Obecnie przechodzi się bowiem na systemy wąskopasmowe, trudne do wykrycia i równie trudne do zakłócenia. Fakt, ogranicza to liczbę danych i ich wymianę, ale praktyka dowiodła, że na poziomie taktycznym szczebla batalionu, a zwłaszcza kompanii, olbrzymia przepustowość nie okazuje się aż tak potrzebna.

 Doszło wreszcie do sytuacji, że pewne elementy składowe architektury BMS zostały wdrożone do Wojska Polskiego wcześniej w ramach innych postępowań, niż „cyfryzacja” kompanii piechoty na KTO. Pierwszymi elementami batalionów z Rosomakami, wyposażonymi w analogiczne rozwiązania, stały się więc kompanie wsparcia w batalionach piechoty zmotoryzowanej, użytkujące moździerze samobieżne kal. 120 mm Rak oraz najnowsze, planowane do wdrożenia Artyleryjskie Wozy Rozpoznawcze (z oprogramowaniem zintegrowanym z ZZKO TOPAZ). W praktyce pojazdy KMO Rak, korzystając ze zunifikowanego systemu teleinformatycznego FONET i kierowania ogniem TOPAZ, stosują szereg rozwiązań BMS szczebla taktycznego już dziś. Zresztą artyleria w ogóle, dzięki wspomnianemu ZZKO TOPAZ (w tym współpracy z BSP) i efektorom, stała się pierwszym użytkownikiem w Wojskach Lądowych rozwiązań kojarzonych z BMS (jest to system organizujący dowodzenie i działanie dywizjonu artylerii lufowej, który obejmuje wszystkie obszary od logistyki i rozpoznania po realizację zadań ogniowych). Warto też pamiętać, że w działającym już od 20 lat systemie TOPAZ kod oprogramowania nie ma żadnych elementów licencyjnych.

 Podobnie wozy dowodzenia Rosomak WD otrzymały szereg nowoczesnych rozwiązań, które na poziomie pojazdów liniowych wciąż dopiero czekają na wdrożenie. Nawet leciwe czołgi T-72 (T-72M1), doposażone w zestawy FONET oraz radiostacje Radmor RRC 9311AP rodziny PR4G F@stnet (taktyczna radiostacja hoppingowa z szybką transmisją danych i wysokim stopniem ochrony przed przeciwdziałaniem radioelektrycznym), są dziś bardziej zaawansowane technicznie pod względem łączności i wymiany danych niż „najnowsze” liniowe Rosomaki czy też czołgi Leopard 2, także w zmodernizowanej odmianie. Można więc napisać, że przynajmniej fragmentaryczne rozwiązania BMS trafiły do Wojsk Lądowych w różnych miejscach, ale nie tam, gdzie wszyscy ich oczekiwali.

 Na dzień dzisiejszy kompanie piechoty zmotoryzowanej z wozami Rosomak (z wieżami Hitfist-30P bez przeciwpancernych pocisków kierowanych i zaawansowanych systemów obserwacyjno-celowniczych), bez systemu BMS, bez desantu wyposażonego w systemy Tytan, wreszcie w warunkach zawieszonego już od ośmiu lat procesu przezbrajania kolejnych z nich, stały się na dłuższy czas karykaturą systemowego procesu modernizacji technicznej. Dopiero uruchomienie produkcji bezzałogowych wież ZSSW-30, wdrożenie systemu Tytan i implementacja sensownego systemu zarządzania i kierowanie polem walki BMS, taki stan rzeczy może, przynajmniej w jakimś stopniu, odmienić. Czy jednak obecnie opracowywany dla wojska system BMS oparty został o najnowsze trendy i rozwiązania, a w konsekwencji będzie on systemem perspektywicznym, pozostaje jak na razie pytaniem otwartym.

Norbert Bączyk

fot. PGZ S.A., Radmor, N. Bączyk, M. Cielma.

Pierwotnie artykuł ukazał się w kwietniowym numerze miesięcznika Nowa Technika Wojskowa.




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Samolot szkolno-treningowy Northrop T-38 Talon

Samolot szkolno-treningowy Northrop T-38 Talon

W chwili skierowania do produkcji ciężkiego dwumiejscowego samolotu myśliwskiego F-89 Scorpion, konstruktorzy firmy Northrop rozpoczęli prace nad s...

więcej polecanych artykułów