Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2016-09-01 15:18:37

Z kart historii - niszczyciele typu Tribal - geneza i projekt

     Nieprzerwany rozwój brytyjskich niszczycieli, zapoczątkowany wraz z oddaniem do służby w Royal Navy pierwszej jednostki tej klasy, doprowadził do pojawienia się pod koniec pierwszej wojny światowej jednostek typów V i W. Przez niektórych określane były one mianem niszczycieli zbliżonych do ideału. Ideału, rzecz jasna, na miarę swoich czasów. Zasadnicza koncepcja, która przyświecała ich twórcom, powielona została w budowanej w okresie międzywojennym, tak na potrzeby Royal Navy jak flot Argentyny, Brazylii, Grecji i Turcji, licznej grupie niszczycieli typów A-I. Pod koniec pierwszej połowy lat trzydziestych Admiralicja brytyjska, z kilku powodów, rozpoczęła jednak poszukiwania znacznie większych i silniej uzbrojonych jednostek tej klasy. Poszukiwania te zaowocowały ostatecznie budową serii okrętów typu Tribal.

Geneza projektu

   Początek lat trzydziestych zastał Royal Navy w niezbyt komfortowej sytuacji. Przyjęcie postanowień traktatu londyńskiego wiązało się z nałożeniem dalszych limitów tonażu dla okrętów poszczególnych klas, zarówno jeśli chodzi o wyporność poszczególnych jednostek jak i łącznego tonażu wszystkich jednostek danej klasy. W konsekwencji Admiralicja stanęła przed kilkoma trudnymi wyborami. Budowa nowych krążowników typu Town, będących odpowiedzią na japońskie jednostki typu Mogami miała pochłonąć znaczną część limitu tonażu wyznaczonego przez traktat dla krążowników. Konsekwencją tego, kolejne krążowniki floty, potencjalni następcy jednostek typów C i D, musiałyby charakteryzować się ograniczoną wypornością. Sytuacja była o tyle niewygodna, że zdaniem brytyjskich planistów jedynie część zadań, takich jak poszukiwanie, śledzenie i osłona innych jednostek mogła być wypełniana przez mniejsze okręty, tj. w domyśle niszczyciele. Do wypełniania pozostałych misji, takich jak wsparcie flotylli niszczycieli w starciach z nieprzyjacielskim krążownikami, wedle ocen planistów, niezbędne miałyby być własne krążowniki.

   Ograniczona limitem tonażu Admiralicja zaczęła rozważać budowę serii tzw. krążowników rozpoznawczych (scout cruisers), a więc klasy okrętów w zasadzie już powoli zapomnianej. W sierpniu 1934 roku, kiedy trwały już prace przy krążownikach lekkich typu Arethusa, DCN (Director of Naval Construction, którą to funkcję pełnił wówczas Sir Arthur Johns)  przygotował serię wstępnych projektów, oznaczonych kolejnymi literami alfabetu od P do U. Głównym problemem rozważanym przez Sztab Morski (Naval Staff) były kwestie oszczędności tonażu. Stąd też, wśród poruszanych problemów znalazło się pytanie o możliwość redukcji wyporności projektowanych okrętów. Zamierzano to osiągnąć poprzez rezygnację z wież działowych na rzecz stanowisk chronionych przez osłony, zabezpieczające jedynie przed wpływem niekorzystnych warunków atmosferycznych.

   Przygotowane projekty przedstawiały w większości lekkie krążowniki o wyporności od 4500 do 5000 ton. Wyjątkiem był tu jednak projekt U. Zakładał on budowę jednostki o wyporności ok. 3500 ton, zdolnej do osiągania prędkości rzędu 38 w. Przy ograniczonej jak na swą klasę wyporności, wysokiej prędkości maksymalnej oraz przewidywanej dobrej dzielności morskiej, miał być to równocześnie okręt dysponujący symbolicznym opancerzeniem i przeciętną jak na krążownik siłą ognia. Jego uzbrojenie stanowić miało pięć pojedynczych armat kalibru 152 mm.

   W projekcie U przewidziano opancerzenie burt o grubości jedynie 25,4 mm oraz opancerzenie pokładu nad maszynownią o grubości 9,52 mm. Czyniło to okręty wrażliwymi na ostrzał artylerii nawet mniejszych jednostek, takich jak niszczyciele. Przy czym koszty budowy okrętu odpowiadającego założeniom projektu U oceniono, jako dość wysokie.

   Na tym etapie prac pojawiła się jednak opinia, wysunięta przez Kontrolera, tj. odpowiedzialnego za budowę i rozwój okrętów oraz ich uzbrojenia kadm. R. Hendersona, sugerująca, że zadania niewielkiego lekkiego krążownika mogłyby jednak być wypełniane przez duże niszczyciele. Świadczyć za tym mogłoby m.in. to, że w przypadku lekkiego krążownika, o tak czy inaczej, z konieczności ograniczonej wyporności, nie było możliwości zapewnienia opancerzenia na istotnym poziomie. Realnie oceniając, przewaga krążownika projektu U w postaci symbolicznego opancerzenia, nieobecnego na dużym niszczycielu, była dość iluzoryczna.  Ponadto, ocena skuteczności uzbrojenia zdawała się świadczyć za tym, że w przypadku ataków na cele nieopancerzone, efektywność pocisków kal. 120 mm oraz 152 mm będzie zbliżona (efektywność armat kal. 152 mm przeciw celom opancerzonym była jednak zdecydowanie większa). Rozważania te, snute były w kontekście możliwości zainstalowania na niszczycielu armat kal. 120 mm na zdwojonych podstawach oraz większej szybkostrzelności armat mniejszego kalibru, dających możliwość rażenia celu większa ilością pocisków w krótszym czasie. Z tych rozważań narodziła się koncepcja tzw. „liderów V”, którą skonfrontowano ze wspomnianymi projektami krążowników. Należy zauważyć, że określenie „lider” wskazuje w tym przypadku jedynie na to, wg jakich standardów wspomniane jednostki miałyby być projektowane, nie zaś na wypełnianie funkcji liderów flotylli.

  HMS Afridi krótko po wejściu do służby. Fot. Imperial War Museum

   Analiza założeń wykazała, że za równowartość jednego krążownika projektu U możliwy był zakup dwóch „liderów V”. Uznano przy tym, że choć krążownik wykazać powinien pewną przewagę na polu dzielności morskiej, to nie przełoży się ona jednak na faktyczny wzrost efektywności wykorzystania uzbrojenia. Koncepcję „liderów V” uznano w końcu za najlepszy możliwy wybór mieszczący się w traktatowym limicie wyporności wyznaczonym dla lidera. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że za optymalną uznano wyporność rzędu 2000 ton. Dodatkowy tonaż byłby najprawdopodobniej wykorzystany do wzmocnienia elementów strukturalnych jednostek. Budowa niszczycieli o takich rozmiarach nie była jednak możliwa, jeśli zachowane miały być postanowienia traktatu londyńskiego. Tym samym godzono się na kompromis, jakim było ograniczenie wyporności.

   Wstępne szkice projektowe liderów V zakładały zastosowanie na nieco ponad 111-metrowym okręcie silnego uzbrojenia artyleryjskiego złożonego z 10 armat kalibru 120 mm rozmieszczonych w układzie 5xII. Trzy dwulufowe stanowiska, wedle pierwotnych założeń, rozmieszczone miały zostać na dziobie, w superpozycji. Ku rozwiązaniu takiemu skłaniano się pomimo tego, że konsekwencją było znaczne podwyższenie sylwetki okrętów. Miało być to jednak rekompensowane przez większą siłę ognia. Wzmocnienie uzbrojenia lufowego odbić miało się za to na uzbrojeniu torpedowym, wymuszając redukcję tego ostatniego do pojedynczej pięciorurowej wyrzutni.

    Było to odstępstwo od dotychczasowej koncepcji niszczycieli zakładającej budowę okrętów o silnym uzbrojeniu torpedowym i niezbyt silnym uzbrojeniu artyleryjskim. Koncepcja „liderów V” wzbudziła zainteresowanie Sztabu Morskiego, który dzięki jej wdrożeniu mógłby skoncentrować wysiłki na budowie okrętów będących przeciwwagą na japońskich jednostek typu Mogami. Istotna dla powstania liderów V była również, a wielu autorów uznaje to za motyw decydujący, budowa dużych niszczycieli w innych krajach. Chodzi tu przede wszystkim o takie jednostki jak japońskie okręty typu Fubuki. Ich pojawienie się skłaniało do podjęcia decyzji o budowie porównywalnych jednostek, dysponujących stosunkowo silnym, w porównaniu do niszczycieli wcześniejszych typów, uzbrojeniem artyleryjskim. Japońskie jednostki, jako jedyne z „superniszczycieli”, zostały przywołane z nazwy się w dokumentacji projektowej, przy opisach przewag, jakimi odznaczały się niszczyciele potencjalnych przeciwników. Pewnego wpływu na projekt „liderów V” upatruje się również w innych projektach przygotowanych przez brytyjskie stocznie dla odbiorców zagranicznych, takich jak Jugosławia (Dubrownik), Holandia, Polska (Grom i Błyskawica), czy niszczycielach budowanych we Włoszech i Francji.

   W drugiej połowie 1934 roku Admiralicja ostatecznie sformułowała wnioski z oceny wstępnego projektu. Były one pozytywne. Stwierdzono, że lidery V byłyby w stanie z powodzeniem mierzyć się z wszystkimi im współczesnymi, bądź zbudowanymi podobnym kosztem nieopancerzonymi jednostkami potencjalnych przeciwników (w dokumentach pojawiały się w tym charakterze japońskie niszczyciele typu Fubuki, choć przywołuje się również niekiedy francuskie Fantasque oraz włoskie Navigatori). Entuzjazmu Sztabu Morskiego i Admiralicji nie podzielała jednak cała Royal Navy. Jesienią tego samego roku szkice okrętów przygotowane przez DNC przedstawione zostały do konsultacji dowódcom Home Fleet oraz Mediterranean Fleet. Ich uwagi spłynęły jeszcze przed końcem roku. O ile Home Fleet była przychylna nowej koncepcji, to projekt spotkał się z wyraźną dezaprobatą dowódcy Floty Śródziemnomorskiej. Ten ostatni uznał koncepcję liderów V za typowy „zgniły” kompromis. Jego zdaniem okręty te nie dawały bowiem realnej przewagi nad typowymi niszczycielami w trakcie operacji prowadzonych w dobrych warunkach atmosferycznych. Przy złej pogodzie prawdopodobnie miały zaś szybciej niż krążowniki projektu U tracić zdolność do akcji. Dodatkowo, budowa jednostek o tonażu właściwym dla liderów, tj. 1850 ts, powodowała ograniczenie tonażu dostępnego dla standardowych niszczycieli. Redukowało to tym samym ilość tych jednostek oraz liczbę wyrzutni torped, którymi mogła rozporządzać Mediterranean Fleet.

  Dokonana przez dowódcę Floty Śródziemnomorskiej ocena sytuacji wskazywała ponadto na to, że największe zagrożenie w trakcie operacji prowadzonych przy świetle dziennym stanowić będą ataki lotnicze oraz uderzenia okrętów podwodnych. W nocy zaś, najpoważniejszym zagrożeniem mogą być torpedowe uderzenia niszczycieli. Odpowiedzią na zagrożenia spod wody winny być odpowiednio wyposażone do działań ZOP niszczyciele, zaś jednostką zdecydowanie lepiej przystosowaną do przeciwdziałania pozostałym z wymienionych niebezpieczeństw powinien być lekki krążownik. Nawiasem mówiąc koncepcja krążownika odpowiadającego wymaganiom Mediterranean Fleet była dość specyficzna. Przy wyporności ok. 3500 ton dowódca Floty Śródziemnomorskiej oczekiwał uzbrojenia złożonego z 12 uniwersalnych armat kalibru 120 mm, opancerzenia oraz typowej raczej dla niszczycieli silnej baterii wyrzutni torped oraz wyposażenia i uzbrojenia ZOP (ASDIC oraz zrzutnie bomb głębinowych). Jednocześnie godził się on na zmniejszenie prędkości maksymalnej okrętów do 26 węzłów. Żądania budowy jednostek spełniających bardzo specyficzne wymagania, jak można się było spodziewać, zostały jednak odrzucone.

   HMS Cossack, jedna z najszerzej znanych jednostek typu Tribal, m.in. dzięki przechwyceniu niemieckiego tankowca Altmark i uwolnieniu przewożonych na pokładzie tego ostatniego alianckich jeńców. Fot. Imperial War Museum

   W interpretacji Admiralicji planowane uzbrojenie liderów V miało być zbliżone do zestawu postulowanego przez dowódcę Floty Śródziemnomorskiej (przy czym kąt podniesienia armat artylerii głównej rzędu 40° uznawano wówczas za wystarczający do wypełniania zadań przeciwlotniczych), zaś niską prędkość proponowanego krążownika uznano za dyskwalifikującą, ze względu na niemożność oderwania się od przeciwnika dysponującego silniejszym uzbrojeniem. Przy okazji nadmienić można, że nieco inne podejście do problemu liderów V od dowódcy Floty Śródziemnomorskiej miał ówczesny dowódca sił niszczycieli tejże floty, kadm. Cunningham. Upatrywał on w budowie liderów szansy na przywrócenie podlegających mu niszczycieli do typowych dla nich zadań. Równocześnie jednak dowódca niszczycieli Floty Śródziemnomorskiej miał wiele uwag co do samego projektu. Optował m.in. za obniżeniem sylwetki nowych jednostek i skróceniem ich kominów (szczególnie rufowego) oraz obniżeniem nadbudówki. Z rezerwą pochodził także do efektywności zdwojonych stanowisk armat kal. 120 mm Co ciekawe miał on rozważać zasadność instalacji stanowisk międzypokładowych (BD) z armatami dostosowanymi do prowadzenia ognia stromotorowego. Z jednej strony miałoby to dać większy potencjał przeciwlotniczy, z drugiej zaś lepszą ochronę załogi wież.  Sugerować miał także możliwość rezygnacji z masztu rufowego i przeniesienia anten radiowych na ostrogi na rufowym kominie, bądź krótki masz palowy. Taki zabieg miał poprawić kąty ostrzału armat rufowego stanowiska X. Przyszłość miała pokazać, że co najmniej część uwag było słusznych i zostało wprowadzonych w praktyce, jednak już po stratach zadanych przez lotnictwo państw osi w czasie II wojny światowej.

   Pod koniec października 1934 roku wstępny projekt liderów V przedstawiony został Radzie Admiralicji (Admiralty Board). Wstępnie wnioskowano o zamówienie 6 jednostek za równowartość standardowej flotylli niszczycieli. Ponowne szacunki wykazały jednak, że możliwy byłby zakup 7 nowych jednostek. W tym czasie Sztab Morski wskazał na potencjalny problem związany z ograniczeniami traktatowymi. W związku z ustanowionymi limitami możliwe było zamówienie w latach 1935-36 maksymalnie 13 jednostek, 7 w 1935 roku oraz kolejnych 6 rok później. Dla porównania, standardowa flotylla niszczycieli liczyła wówczas 9 niszczycieli. Ograniczenie liczby jednostek, jakie mogły zostać zamówione we wskazanym terminie wynikało z zapisu traktatu londyńskiego, zgodnie, z którym jedynie 16 % ogólnej liczby niszczycieli mogło posiadać wyporność na poziomie 1850 ton.

   Ostatecznie 20 stycznia 1935 roku Pierwszy Lord Morski oficjalnie zarekomendował Radzie Admiralicji umieszczenie zakupu 7 liderów V w programie na rok 1935. Kolejne 7 jednostek miało zostać uwzględnionych w zamówieniach rok później. Flotylle miały zostać przydzielone do Home Fleet oraz Mediterranean Fleet. Na tym etapie prac zakładano, że nowe niszczyciele zostaną zamówione zamiast zamawianych rokrocznie tradycyjnych dziewięciookrętowych flotylli. W momencie składania rekomendacji ostateczny kształt budowanych okrętów nie był jeszcze znany. W szczególności dotyczyło to zestawu uzbrojenia, w przypadku którego rekomendowano uzbrojenie w 10 bądź 8 armat kal. 120 mm.

   Nim same okręty zostały ostatecznie zamówione, na arenie międzynarodowej doszło do dość istotnej zmiany, jaką było się wycofanie się Japonii z kolejnej konferencji rozbrojeniowej. W konsekwencji prowadziło to do faktycznego zniesienia limitów tonażu po wygaśnięciu postanowień traktatu londyńskiego. Stąd w lutym 1935 roku zwrócono uwagę, że uwzględnienie nowych jednostek w planie na rok 1936, zaowocowałby uniknięciem ograniczeń traktatowych. Budowa nowych jednostek rozpoczęłaby się w takim przypadku na początku 1937 roku.  Rozpoczęcie budowy w 1936 roku, w takim przypadku okręty musiałyby być uwzględnione w programie na 1935 rok, nie dawałoby teoretycznie takiej możliwości. W przypadku podjęcia decyzji o przesunięciu rozpoczęcia budowy liderów V o rok, zakładano, że w programie na 1935 roku uwzględniona zostanie kolejna flotylla standardowych niszczycieli. Wygaśnięcie limitów tonażu ograniczających możliwość rozbudowy floty krążowników postawiło pod znakiem zapytania sens zamawiania liderów V w obecnej postaci, powstałych de facto, jako nieco kontrowersyjny „substytut” krążowników. Jednak najprawdopodobniej brak czasu na rozwój kolejnych projektów takich jak pomysł budowy niszczycieli z silniejszym uzbrojeniem torpedowym i artylerią główną w układzie 3xII, wpłynął na niezarzucanie koncepcji budowy „specjalnych” jednostek. Co więcej, ostatecznie zadecydowano o umieszczeniu liderów V w programie na rok 1935… obok flotylli 9 standardowych niszczycieli (okręty typu I). Litera traktatu nie została naruszona dzięki zastosowaniu klauzuli eskalatora, pozwalającej na nadzwyczajne zwiększenie zamawianego tonażu.

   Powyższe decyzje nie oznaczały końca różnego rodzaju formalnych perturbacji. Pomimo podjęcia decyzji o utworzeniu z nowych okrętów mniejszych i bardziej elastycznych czterookrętowych eskadr, na wzór krążowniczych, zamiast siedmiookrętowych flotylli, w programie na 1935 rok uwzględniono jedynie zakup 7 okrętów. Z decyzją o zwiększeniu pierwszej transzy zamawianych jednostek do ośmiu spóźniono się bowiem o jeden dzień. Spóźnienie owo dotyczyło zgłoszenia zmiany do programu na rok 1935 przedłożonego Ministerstwu Skarbu. Chcąc utrzymań nowowypracowaną strukturę musiano zwiększyć ilość jednostek zamówionych w programie na 1936 rok do 9. Tym samym zarówno Home jak i Mediterranean Fleet miały otrzymać ostatecznie po 8 jednostek nowego typu.

   Odmienną kwestią pozostawała sprawa formalnej klasyfikacji nowych jednostek. Jak wspomniano wcześniej, określenie „lider” było w ich przypadku niejako umowne. Wśród proponowanych opcji pojawiły się m.in. fregaty, korwety, scouty (ta propozycja odrzucona została ze względu na to, iż sugerowała przeznaczenie nowych jednostek w pierwszym rzędzie do rozpoznania, nie zaś walki), „scout destroyers” (propozycja zarzucona ze względu na niechęć do… prowokowania ową nazwą Francji), niszczyciele patrolowe (propozycja zarzucona ze względu na… defensywny charakter nazwy). Z cieplejszym przyjęciem spotkała się propozycja określenia nowych okrętów mianem „niszczycieli wsparcia”. Kolejnymi propozycjami były niszczyciele krążownicze (cruiser destroyers) czy w końcu ciężkie, duże, lub superniszczyciele. Ostatecznie jednak, w czerwcu 1935 roku zadecydowano o określeniu okrętów po prostu mianem niszczycieli typu Tribal. Mimo to w części dokumentów z tego okresu zachowało się określenie „niszczyciele wsparcia”.

Wymagania i finalny projekt

   W międzyczasie, w marcu 1935 roku, Sztab Morski przygotował pierwsze oficjalne wymagania określające w przybliżeniu kształt oraz zadania stawiane przed, wówczas jeszcze, liderami typu V. Główne funkcje jednostek określono, jako patrolowanie, śledzenie, osłona oraz zapewnianie bliskiego wsparcia flotyllom niszczycieli. Ponadto, we współpracy z krążownikami, lidery typu V miały wypełniać zadania rozpoznawcze i eskortowe. Dodatkowo, nowe okręty miały wspomagać ochronę przeciwlotniczą floty, konwojów i portów, przy czym nie były to jednak funkcje traktowane jako nadrzędne czy priorytetowe.

   Wspomniane założenia taktyczno-techniczne zakładały:

  • skomponowanie uzbrojenia głównego z 10 armat w układzie 5xII (trzy stanowiska na dziobie oraz dwa na rufie);
  • wyekwipowanie okrętów w bogaty zestaw środków łącznościowe (główny nadajnik HF/MF Type 49, dodatkowe nadajniki 43A oraz 51A oraz zestaw pięciu odbiorników pracujących na częstotliwościach „podstawowej”, „admiralskiej”, „rozpoznawczej”, „pomocniczej” i „kierowania ogniem”) i wyposażenia nakresowego;
  • instalację wyposażenia sygnalizacyjnego podobnego jak na liderach, rozszerzonego dodatkowo o reflektory o średnicy 45,72 mm na skrzydłach mostka (optymalnie) oraz na stanowisku dalocelownika torpedowego
  • uzyskanie prędkości maks. rzędu 36 węzłów;                                                                   
  • osiągnięcie przez „lidery V” zasięgu na poziomie 5500 Mm przy prędkości 15w;
  • ograniczenie wyporności do mieszczącej się w ramach ograniczeń wyznaczonych przez traktat londyński dla niszczycieli/liderów tj. do 1850 ts.
  • zapas amunicji na lufę 250 pocisków, z czego 50 na lufę przeznaczonych do prowadzenia ognia przeciwlotniczego.

   Rozmiary okrętów, miały zapewnić dobrą dzielność morską a także czynić je stabilnymi platformami dla artylerii. Równocześnie zakładano, że rozmiary nowych okrętów nie powinny powodować, że staną się one atrakcyjnym celem dla przeciwnika.

   Początkowo dopuszczano kilka możliwych wariantów rozwiązania kwestii uzbrojenia torpedowego. Ponieważ równocześnie wymagano natychmiastowej możliwości odpalenia torped na każdą burtę, wstępnie rozważano:

  • zabudowę potrójnych wyrzutni na każdej z burt;
  • zabudowę stałych wyrzutni na każdej z burt (preferowano w tym przypadku montaż trzech wyrzutni na każdej burcie);
  • instalację w osi symetrii okrętu pięciorurowej wyrzutni zdolnej do odpalania torped na obie burty (po 2 na jedną i 3 na drugą z burt).
  • wykorzystanie standardowej pięciorurowej wyrzutni torped wyposażonej, jeśli to możliwe, w napędy obrotu obsługiwane z mostka.

   

   Główne wymagania uzupełniono szeregiem dodatkowych wytycznych, których spełnienie, choć pożądane, obwarowane było pewnym zastrzeżeniem. Tak więc, o ile tylko nie wpłynęłoby to niekorzystnie za spełnienie podstawowych wymagań, okręty miały posiadać możliwość wykorzystania armat artylerii głównej do prowadzenia ognia przeciwlotniczego. Przy czym maksymalny kąt podniesienia armat artylerii głównej wynosić miał 40°. Wymagano również instalacji jak najlepszego uzbrojenia przeciwlotniczego krótkiego zasięgu, przy podobnym zastrzeżeniu, jak wcześniej wspomniane. W przypadku artylerii plot. krótkiego zasięgu, preferowanym rozwiązaniem była instalacja dwóch czterolufowych pom-pomów uzupełnionych w miarę możliwości o stanowiska sprzężonych karabinów maszynowych. W dalszej kolejności pod względem preferencji, znalazło się rozwiązanie oparte o pojedyncze, czterolufowe stanowisko pom-pomów w płaszczyźnie osi symetrii okrętu oraz dwa wielolufowe stanowiska karabinów maszynowych 12,7mm. Dodatkowe wymagania obejmowały również instalację ASDICu.

   Za pożądane uznano również instalację możliwie najskuteczniejszych systemów kontroli ognia. O ile za najbardziej pożądane rozwiązanie uchodził kombinowany dalocelownik zdolny do kontroli ognia zarówno przeciwlotniczego jak i przeciw celom powierzchniowym, to ze względu na zbyt duży przewidywany ciężar nie zdecydowano się instalację tego typu systemu. Należy jednak także pamiętać, że system tego typu, o pożądanych parametrach i gabarytach, pozwalających na instalację na niszczycielach, nawet stosunkowo dużych, jak przyszłe Tribale, w tym czasie po prostu nie był dostępny. Stąd też skłoniono się ku opcji zakładającej montaż wieży dalocelownika kierującego ogniem armat artylerii głównej oraz dalmierza przeznaczonego do kontroli ognia przeciwlotniczego.

   Większy nacisk miał zostać położony na możliwość przeciwdziałania napadowi powietrznemu na dużych dystansach i to raczej z myślą o osłonie portów i zespołów innych jednostek. Przyczyną tego było przekonanie o możliwości improwizowania obrony przeciwlotniczej bliskiego zasięgu w oparciu o broń małokalibrową. W zamyśle twórców wymagań taktyczno – technicznych tego samego nie dało się powiedzieć o artylerii dalekiego zasięgu. Obrona przeciwlotnicza dalekiego zasięgu była pojmowana jednak dość specyficznie. W przypadku armat artylerii głównej, niedoceniając ryzyka wynikającego z upowszechnienia się bombowców nurkujących, za wystarczające uznano dość ograniczone kąty podniesień luf (wspomniane 40°). Takie postępowanie po części wynikało jednak nie tylko ze względów koncepcyjnych i poglądu na organizację obrony plot. oraz sposób wykorzystania lotnictwa bombowego, ale także z powodu trudności technicznych. Prowadzone prace projektowe wykazywały, że uzyskanie większych kątów podniesień armat wiązało się będzie ze wzrostem ciężaru stanowisk artyleryjskich, zwiększeniem sylwetki lub koniecznością wprowadzenia zmian w konstrukcji okrętu.

   Wymagania techniczne nie powstawały rzecz jasna w oderwaniu od sfery finansowej. Dla Admiralicji istotne było określenie szacowanych kosztów całego przedsięwzięcia. Stąd zapytania zmierzające do określenia ceny projektowanych jednostek w zależności od przyjętych rozwiązań technicznych, czy też ustalenia parametrów technicznych na konkretnym poziomie. Rozważania te dotyczyły w szczególności kształtowania się kosztu budowy okrętów w zależności od ustalenia planowanej prędkości maksymalnej niszczycieli na poziomie 35 lub 37 węzłów. Podobne pytania postawione zostały w kontekście aranżacji uzbrojenia przeciwlotniczego i dostosowania różnej ilości stanowisk armat artylerii głównej do prowadzenia ognia plot. (odpowiednio wszystkich, dwóch, lub w ogóle). Było to o tyle istotne, że rozważenia wymagała również kwestia przekroczenia projektowanej masy stanowisk artylerii głównej.

   Bazując na takich wytycznych w marcu 1935 przygotowano 5 wstępnych projektów, oznaczonych kolejnymi literami alfabetu od A do E. Zostały one następnie poddane analizie przez DNC. Ich podstawowe charakterystyki przedstawiono w tabeli. Do rozpatrzenia Radzie Admiralicji wskazane zostały najprawdopodobniej warianty A i E. Podstawowe różnice między nimi sprowadzały się do ilości armat artylerii głównej, kompozycji uzbrojenia przeciwlotniczego, mocy maszyn i w konsekwencji przewidywanej wyporności. We wszystkich wariantach proponowano podwyższenie wolnej burty o 76,25 cm w celu zapewnienia większej przestrzeni wewnątrz kadłuba okrętu, a także zwiększenia dzielności morskiej i ograniczania zjawiska zalewania pokładu przez fale. Przewidziano również wyodrębnienie dwóch przedziałów maszynowni rozdzielonych grodzią poprzeczną. Każdy z wariantów zakładał uzbrojenie okrętów w jedną poczwórną wyrzutnię torped. Ta ostatnia umiejscowiona miała być ostatecznie na śródokręciu za drugim kominem.

 

Projekt  Uzbrojenie główne  Uzbrojenie plot.  Prędkość  Moc maszyn  Długość/szerokość  Wyporność
A 120mm, 5xII (1)    2xIV km 12,7 mm (2)  36 w  45000 SHP  112,85x10,98  1870 (5)
B  120mm, 5xII (1)   2xIV km 12,7 mm (2)  35,5 w  41500 SHP  112,85x10,98  1828
C (4)  120mm, 5xII (1)   2xIV km 12,7 mm (2)  35 w  40000 SHP  112,85x10,98  1812
D 120mm, 4xII (3)  4xIV km 12,7 mm  37 w  48000 SHP  109x11,13  1832
E  120mm, 4xII (3)  1xIV 40 mm oraz 2xIV km 12,7 mm  36 w  45000 SHP  109x10,98  1845

(1) Po dwa stanowiska na dziobie i rufie oraz jedno na śródokręciu między kominami.

(2) Usytuowane na skrzydłach mostka.

(3) Po dwa stanowiska na dziobie i rufie.

(4) Wg niektórych przypuszczeń projekt C był wariantem jednokominowym.

(5) W przypadku redukcji ilości zabieranej amunicji wyporność mogła zostać zredukowana do 1850 t.


   Decyzje, co do ostatecznego kształtu uzbrojenia torpedowego wiązały się z analizą dokonaną 19 marca 1935r. przez DNC. Wykazała ona, że konsekwencją zastosowania pięciorurowej wyrzutni torped będzie wzrost ciężaru o 5 ton. Wzrost wyporności o kolejne 9 ton związany miał być zaś instalacją azdyku.

   Kwestia uzbrojenia wymagała dalszych kompromisów. Ponieważ w tym czasie jasne stało się, że przed 1937 rokiem na pewno nie będą dostępne nowe armaty kal. 120 mm L/50 QF Mk XI wykorzystujące pociski o masie 28,12 kg (62 funty), oczywiste było, że jednostki zamówione w ramach programu na rok 1935 będą musiały wykorzystać dostępne działa 120 mm dostosowane do pocisków o masie 22,68 kg (50 funtów). Na tym etapie zakładano jeszcze, że nowe armaty będą już dostępne dla drugiej grupy okrętów uwzględnionych w programie na kolejny rok. Ostatecznie trafiły one jednak jedynie na pokłady niszczycieli typu L/M, a i to nie wszystkich, biorąc pod uwagę uzbrojenie czterech jednostek typu L (Lance, Gurkha, Legion oraz Lively) w armaty kal. 102 mm Mk. XVI*.

   Ze względu na chęć utrzymania traktatowego limitu wyporności na początku kwietnia 1935 roku do projektu naniesiono kilka poprawek. Zmierzały one w kierunku ograniczenia wyporności niszczycieli. Postulowano więc ograniczenie zapasu amunicji na lufę o 50 pocisków, zredukowanie prędkości maksymalnej o 0,5 w, a w końcu dostosowanie do prowadzenia ognia stromotorowego jedynie trzech z przewidywanych pięciu stanowisk armat artylerii głównej. Miało to przynieść w zamyśle 77 ts oszczędności (odpowiednio po 20, 40 i 17 ts).

   ACNS (Assistant Chief of the Naval Staff) poddawał generalnie w wątpliwość użyteczność, w przypadku niszczyciela, prędkości wyższej niż 35 w. Argumentowano to tym, że czynniki atmosferyczne oraz generowane wibracje, w realnych warunkach, zwykle nie pozwalały na przekroczenie prędkości 32 węzłów. Oszczędności masowe wygenerowane w obrębie maszynowni mogły zaś być wykorzystane przez konstruktorów w inny sposób. Uwagi ACNS dotyczyły także konieczności poprawy kątów ostrzału stanowisk artylerii głównej (dotyczyło to tak konfiguracji 4xII jak i 5xII), a w końcu wyposażenia okrętów w ASDIC oraz radionamierniki.

   Pojawiające się na etapie prac studialnych propozycje aranżacji siłowni na wzór rozwiązania zastosowanego na krążownikach typu Arethusa zostały odrzucone przez DNC. Stało się tak ze względu na spodziewane zwiększenie długości kadłuba do 128 m oraz wyporności standardowej do 2100 ts. Do tego prowadziłaby instalacja dodatkowego kotła. W przypadku przyjęcia tej propozycji każda z turbin była by zasilana w parą generowaną przez dwa kotły. W sumie okręty miałyby więc nie po trzy, jak w oryginalnym projekcie, ale 4 kotły. Aranżacja kotłowni analogiczna do wspomnianej powyżej wiązałaby się również ze zwiększeniem liczebności załogi o 15 osób. DNC ostatecznie orzekł, że suma korzyści wynikających z takiej aranżacji kotłowni nie zrównoważy wzrostu nakładów finansowych. Już wcześniej przeciw wzrostowi wyporności opowiadał się także Kontroler.

   W czerwcu 1935 roku przygotowano kolejny, zmodyfikowany wariant projektu z pięcioma stanowiskami armat artylerii głównej. Przy maksymalnej mocy maszyn 44000 SHP okręty miały osiągać prędkość maksymalną 36 węzłów. Para zasilająca turbiny wytwarzana miała być przez trzy kotły rozmieszczone w oddzielnych przedziałach. Również maszynownia przedzielona miała być grodzią. Ze względu na usytuowanie i wysokość dziobowego stanowiska działowego B musiano również uwzględnić zmianę położenia sterówki.

   Wiążące decyzje odnośnie kompozycji uzbrojenia okrętów nie zapadły jednak szybko. W lipcu 1935 DNC wnioskował bowiem o zarzucenie propozycji instalacji stanowiska armat 120 mm na śródokręciu. Umotywowane było to problemami z dostarczaniem amunicji, ze względu na zbyt dużą odległość od magazynu amunicyjnego do stanowiska oraz ograniczonymi kątami ostrzału samych armat. Zaproponowano natomiast instalację dwóch czterolufowych stanowisk pom-pomów, po jednym na każdej burcie, tak, aby mogły zwalczać cele nadlatujące zarówno od dziobu jak i od rufy. W przypadku instalacji pojedynczego stanowiska między kominami, jego kąty ostrzału byłyby o wiele bardziej ograniczone. Modyfikacje miały sięgnąć nieco dalej, bowiem przewidziano, że na platformach na burtach drugiego komina umieszczone zostaną poczwórne stanowiska przeciwlotniczych karabinów maszynowych przesunięte z pierwotnej lokalizacji na mostku. Przewidywana wyporność niszczyciela powstałego wg tak zmodyfikowanego projektu pozostawała na pożądanym poziomie 1850 ts. Kwestia uzbrojenia nie została jednak na tym etapie rozwiązana w sposób ostateczny. Na marginesie można nadmienić, że dodatkowym motywem skłaniającym DNC do rezygnacji ze stanowiska Q były obawy o terminowość dostaw stanowisk artylerii głównej.

   Pomimo tego, że wstępny projekt niszczycieli został zaakceptowany 1 sierpnia 1935 roku to założono dalszą debatę nad ostatecznym kształtem zestawu uzbrojenia. Na wniosek złożony w połowie września tego samego roku przez Lordów Morskich, DCN przygotował kolejne dwa szkice uwzględniające kolejne dwa warianty uzbrojenia przeciwlotniczego:

  • z dwoma czterolufowymi stanowiskami armat kal. 40 mm L/39, z których jedno ulokowano między kominami w miejscu stanowiska nr 3 art. głównej (pozycja Q), a drugie przed masztem rufowym;
  • z pojedynczym, ośmiolufowym stanowiskiem armat kal. 40 mm L/39 w pozycji Q (taki wariant dawał oszczędności masowe rzędu 4 ton, jednak równocześnie kąty ostrzału musiały być ograniczone).

  Kwestia uzbrojenia została rozstrzygnięta dopiero pod koniec września 1935 roku, po zapoznaniu się przez Lordów Morskich ze wspomnianymi szkicami. Wskazany do realizacji wariant zakładał uzbrojenie nowych niszczycieli w osiem armat kal. 120 mm rozmieszczonych w układzie 4xII oraz 2 czterolufowe stanowiska Mk VII przeciwlotniczych armat automatycznych kal. 40 mm L/39. Ostatecznie jednak ilość stanowisk Mk VII została ograniczona do jednego, usytuowanego w przedniej części nadbudówki rufowej. Przyczyną takiego obrotu wydarzeń była ponownie chęć ograniczenie wyporności nowych niszczycieli. Zamiast drugiego stanowiska Mk VII zdecydowano się zamontować między kominami dwa czterolufowe stanowiska wkm. 12,7 mm.

   Dwa miesiące później rada Admiralicji zatwierdziła projekt w kształcie zaprezentowanym w tabeli. Stwierdzono przy tym, że wszystkie wymagania zostały spełnione w zadowalającym stopniu, mając na uwadze ograniczenia traktatowe. 

 

  Projekt pierwotny - 05.1939 Projekt zmodyfikowany - 09.1935  Projekt finalny - 28.11.1935 
Długość na linii wody [m]  112,8 112,8  111,1 
Długość całkowita [m]  114,1 114,1  114,9 
Wyporność standardowa [ts]  1850,0 1850,0  1854 
Szerokość [m]  11,3 11,1 11,1 
Zanurzenie (średnie) [m]  2,7 2,7  2,7 
Zanurzenie (głębokie) [m]  3,4  3,4  3,4 
Moc maszyn [SHP]  44000  44000  44000 
Ilość śrub  2 2
Prędkość max [w]  36  36  36 
Prędkość max przy max obciążeniu  32  32  32 
Zapas paliwa [t]  500  500  521 
Zasięg (przy V=15 w)  5700  5700  5700 
Załoga  225  225  225 
Uzbrojenie:       
120 mm Mk XII (40°) (stanowiska Mk XIX)  5xII  4xII  4xII 
Zapas amunicji burzącej 120 mm na lufę  250  230  200 
2pdr 40 mm L/39 (stanowiska Mk VII)  1xIV 
Zapas amunicji 40 mm na stanowisko  14400 
Stanowiska km kal. 12,7 mm 
Zapas amunicji kal. 12,7 mm na lufę  10000 
Stanowiska km kal. 7,7 mm 
Wyrzutnie torped kal. 533,3 mm  1xIV  1xIV  1xIV 
Ilość zrzutni bomb głębinowych 
Zapas bomb głębinowych  20* 
* Zapas standardowy. Na wypadek wojny zwiększony do, w sumie, 30 szt.       

   Nieco wcześniej, bo 15 listopada rozesłano zapytania ofertowe do stoczni. Propozycje skompletowane zostały do 10 grudnia 1935 roku. Pierwsze 7 jednostek zamówiono dokładnie trzy miesiące później. Kontrakty zdobyły Vickers-Armstrong, Fairfield Shipbuilding and Engineering Company Ltd., John I. Thornycroft & Company Ltd. oraz Alexander Stephen and Sons Ltd.. Prócz zwycięskich stoczni oferty złożyły również stocznia J.S. White (znana, jako twórca polskich niszczycieli Grom i Błyskawica), a także John Brown, Cammell Laird, Yarrow oraz Doxford. Nie znalazły one jednak uznania.

Niszczyciele typu Tribal - Program 1935
Nazwa Stocznia Data zamówienia Położenie stępki Wodowanie Ukończony Los
Afridi* Vickers-Armstrong (High Walker, Newcastle-on-Tyne) 10.03.1936 09.06.1936 08.06.1937 29.04.1938 Utracony 03.05.1940 r. 
Cossack*  Vickers-Armstrong (High Walker, Newcastle-on-Tyne)  10.03.1936 09.06.1936  08.06.1937  10.06.1938  Utracony 23.10.1941 r. 
Gurkha**   Fairfield Shipbuilding and Engineering Company Ltd.(Govan)  10.03.1936 06.07.1936  07.07.1937  21.10.1938  Utracony 09.04.1941 r. 
Maori  Fairfield Shipbuilding and Engineering Company Ltd.(Govan)  10.03.1936  06.07.1936  02.09.1937  30.11.1938  Utracony 12.02.1942 r. 
Mohawk  John I. Thornycroft & Company Ltd (Woolston, Southampton)  10.03.1936  16.07.1936  05.10.1937  07.09.1938  Utracony 16.04.1941 r. 
Nubian  John I. Thornycroft & Company Ltd (Woolston, Southampton)  10.03.1936  10.08.1936  21.12.1937  07.12.1938  Przekazany do stoczni złomowej 25.06.1949 r 
Zulu  Alexander Stephen and Sons Ltd. (Linthouse, Glasgow)  10.03.1936  27.08.1936  23.09.1937  06.09.1938  Utracony 14.09.1942 r. 

* Wykończone jako lidery flotylli 

   Jeszcze w marcu 1936 roku rozpoczęto proces kontraktowania kolejnych 9 jednostek. Został on zakończony 19 czerwca złożeniem zamówień w stoczniach William Denny & Brothers, Parsons Marine Steam Turbine Company (PMSTC jako poddostawcę kadłuba i wyposażenia wskazało stocznię Vickers-Armstrong w Newcastle-on-Tyne), Scotts Shipbuilding and Engineering Company Ltd., Alexander Stephen and Sons Ltd. oraz Swan Hunter & Wigham Richardson Ltd..

Niszczyciele typu Tribal - Program 1936      
Nazwa Stocznia Data zamówienia Polożenie stępki Wodowanie Ukończony Los
Ashanti  William Denny & Brothers (Dumbarton)  19.06.1936  23.11.1936  05.11.1937  21.12.1938 Przekazany do stoczni złomował 12.04.1949 r. 
Bedouin  William Denny & Brothers (Dumbarton)  19.06.1936  13.01.1937  21.12.1937  15.03.1938  Utracony 15.06.1942 r.
Eskimo 

Parsons Marine Steam Turbine Company*/

Vickers-Armstrong (High Walker, Newcastle-on-Tyne) 

19.06.1936  05.08.1936  03.09.1937  30.12.1938 Przekazany do stoczni złomowej 27.06.1949 r.
Mashona 

Parsons Marine Steam Turbine Company*/

Vickers-Armstrong (High Walker, Newcastle-on-Tyne) 

19.06.1936  05.08.1936  03.09.1937  30.03.1939  Utracony 28.05.1941 r. 
Matabele  Scotts Shipbuilding and Engineering Company Ltd. (Greenock)  19.06.1936  01.10.1936  06.09.1937  25.01.1939  Utracony 08.01.1942 r. 
Punjabi  Scotts Shipbuilding and Engineering Company Ltd. (Greenock)  19.06.1936  01.10.1936  18.12.1937  29.03.1939  Utracony 01.05.1942 r. 
Sikh  Alexander Stephen and Sons Ltd. (Linthouse, Glasgow)  19.06.1936  24.09.1936  17.12.1937  12.10.1938  Utracony został 14.09.1942 r. 
Somali*  Swan Hunter & Wigham Richardson Ltd. (Wallsend)  19.06.1936  27.08.1936  23.09.1937  07.12.1938  Utracony 24.09.1942 r. 
Tartar*  Swan Hunter & Wigham Richardson Ltd. (Wallsend)  19.06.1936  26.08.1936  21.10.1937  10.03.1939  Przekazany stoczni złomowej 22.03.1948 r 

* Wykończone jako lidery flotylli 

**Pierwotnie Ghurka

   Modyfikacje do projektu wprowadzano jeszcze w czasie trwania procesu kontraktowania niszczycieli. Najlepiej widoczną z nich było zastąpienie prostego dziobu rozwiązaniem wzorowanym na zastosowanym we francuskich wielkich niszczycielach. Rozwiązanie takie miało m.in. zapobiegać zalewaniu dziobowej wieży „A”. Odrzucona została natomiast propozycja wzmocnienia uzbrojenia przeciwlotniczego, poprzez instalację dodatkowego stanowiska pom-pomów w miejsce jednego z rufowych stanowisk artylerii głównej.

   Już w trakcie budowy okrętów wyraźnie ujawniły się, choć sygnalizowane były jeszcze wcześniej, problemy z przekroczeniem projektowanego ciężaru stanowisk armat kal. 120 (24,92 ts wobec 22 ts). Podobne problemy, nawet w większym zakresie, zanotowano w przypadku systemów dosyłu amunicji. Tym samym projektowa wyporność została przekroczona i sięgnęła 1891 ts.

    Dalszych problemów miały przysporzyć opracowane przez Vickersa stanowiska artylerii głównej. Choć bardziej właściwe będzie stwierdzenie, że do powstania opóźnień programu budowy niszczycieli typu Tribal przyłożył się po prostu brak ich brak. Poślizg w dostawach spowodował, że część z omawianych niszczycieli przechodziło próby wyposażone w ekwiwalenty masowe zamiast głównego uzbrojenia. Podobne problemy dotyczyły również dostaw uzbrojenia przeciwlotniczego oraz elementów systemu kierowania ogniem (dalmierze). Przyczyną dalszej zwłoki były opóźnienia w dostawach stali do stoczni, w których powstawały Matabele, Punjabi, Ashanti oraz Bedouin. Wszystko te czynniki razem wzięte, doprowadziły do tego, że kolejne niszczyciele trafiały do służby wyraźnie później niż to pierwotnie zakładano.

   Początkowo okrętem przewidzianym do ukończenia jako pierwszy, a następnie do przeprowadzania serii prób, był Mohawk. W początkach 1937 roku budowa niszczyciela była jednak już opóźniona w stosunku do bliźniaczego, Zulu. Spowodowało to, że to właśnie ten ostatni wytypowany został do roli jednostki prototypowej. Również ta decyzja musiała zostać jednak zmieniona. Tym razem z powodu strajku, który opóźnił postępy prac stoczniowych. Spowodowało to wytypowanie do prób kolejnego niszczyciela, Afridi. Ta sama jednostka, jako pierwsza, otrzymała kompletny zestaw artylerii głównej. Próby morskie niszczyciela miały zakończyć się w pierwszych dniach lutego 1938 roku.

   Raport sporządzony po zakończeniu prób morskich pierwszych siedmiu niszczycieli stwierdzał, iż wszystkie z nich przekroczyły parametry projektowe, jeśli chodzi o moc maszyn oraz prędkość maksymalną, osiąganą przy spokojnym stanie morza. Rekordzistami były Ashanti i Bedouin, które osiągnęły na próbach prędkość 37,6 węzłów. Na tym etapie nie odnotowano również problemów związanych z ewentualnymi uszkodzeniami strukturalnymi w trakcie prób artyleryjskich.

   Spośród 16 niszczycieli typu Tribal zbudowanych na potrzeby Royal Navy, cztery jednostki ukończone zostały jako lidery flotylli. W tym celu przygotowano je do zaokrętowania dodatkowych członków załogi. Okręty te zewnętrznie nie odróżniały się jednak zewnętrznie od pozostałych Tribali niczym, poza charakterystycznymi dla liderów szczegółami oznakowania (m.in. czarne pasy na kominach, brak numerów bocznych). 

Michał Gajzler




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Bezzałogowy statek powietrzny MQ-1 Predator

Bezzałogowy statek powietrzny MQ-1 Predator

Historia prawdopodobnie najbardziej „medialnego” spośród aktualnie eksploatowanych systemów bezzałogowych, czyli RQ-1/MQ-1 Predator rozpoczęła fakt...

więcej polecanych artykułów