Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj
Postanowienie Prezydenta RP o skierowaniu PKW Orlik 6 do misji Baltic Air Policing.
Arabia Saudyjska zakupi 4 baterie brazylijskiego systemu rakietowego ASTROS 2020.
W 2015 roku wydatki Turcji na obronność sięgną 23,1 mld USD.
Australia i Japonia wskazane na regionalne centra serwisowe F-35 Lightning II.
Południowa Korea wybrała izraelskie bezzałogowce IAI Heron.
Filipiny otrzymają pierwsze samoloty F/A-50 w grudniu 2015 roku.
W Sankt Petersburgu utworzono nowe centrum Głównego Stanowiska Dowodzenia MW Rosji.
Nieudany test izraelskiego zestawu przeciwrakietowego Arrow 3.
Z udziałem premier Ewy Kopacz oficjalnie otwarto w Warszawie Centrum Weterana.

2011-09-09 19:13:11

Pocisk NSM i polski kontrakt na jego zakup

     U schyłku lat osiemdziesiątych norweska marynarka wojenna rozpoczęła prace studialne nad następcą pocisków przeciwokrętowych typu Penguin. Nowa broń, której opracowanie zamierzano zlecić, miała być wykorzystywana tak przez okręty, jak i samoloty czy śmigłowce. Przewidywano również, możliwość wykorzystania jej w bateriach nadbrzeżnych. Pocisk ochrzczono początkowo kryptonimem Nett Sjomalsmissil, by w późniejszym okresie zaadaptować ostatecznie anglojęzyczną nazwę Naval Strike Missile i norweską Nye Sjomalsmissiler. Przygotowane wzmagania operacyjne przewidywały, podobnie jak w przypadku pocisku Penguin, zastosowanie pasywnej głowicy naprowadzającej pracującej w podczerwieni. Równocześnie podniesiono, do minimum 100 km (54 Mm), wymagania odnośnie oczekiwanego zasięgu. Przewidziano również zastosowanie technologii obniżających skuteczną powierzchnię odbicia (SPO) pocisku.

     Mniej więcej w tym samym czasie, firma Norsk Forsvarsteknologi, przemianowana później ostatecznie na Kongsberg Gruppen [1], rozpoczęła studia nad następcą Penguina. W 1991 roku oficjalnie przyznano jej kontrakt na opracowanie wspomnianego pocisku przeciwokrętowego nowej generacji - NSM. Norweska firma wkrótce rozpoczęła poszukiwanie partnerów, którzy byliby skłonni przyłączyć się do prac nad nową bronią. Jednym z nich stał się oddział, Aerospatiale Matra Missiles [2]. Firma ta stała się podmiotem odpowiedzialnym za przygotowanie napędu pocisku. W 1996 roku Kongsberg otrzymał kontrakt na wdrożenie NSM. Do grona twórców pocisku dołączyły jeszcze DaimlerChrysler Aerospace AG (obecnie część europejskiego koncernu EADS) i TDW GmbH [3], które stały się odpowiedzialne za projekt głowicy bojowej.

     Próby balistyczne NSM rozpoczęto w 2000 roku. Jesienią następnego roku kresu dobiegały już prace nad głowicą naprowadzającą. W tym czasie przyznano także oficjalnie kontrakt na opracowanie głowicy bojowej.

    Pierwsze próbne odpalenie pocisku, zaplanowane na 2003 roku, z powodu usterki serwomechanizmów, zakończyło się niepowodzeniem. Pierwotnie przyjęty plan zakładał wprowadzenie NSM do uzbrojenia w 2004 roku, jednak ostatecznie proces ten opóźnił się. Stało się tak ze względu na wspomniane powyżej problemy natury technicznej. W międzyczasie Kongsberg i jego francuski partner odpowiedzialny za napęd, rozpoczęli prace zmierzające do wydłużenia zasięgu NSM oraz umożliwienia mu atakowania celów naziemnych. Kwestia samego zasięgu do dziś budzi pewne kontrowersje. Wedle jawnych informacji, potwierdzony próbami zasięg pocisków wynosi 150 km. Producent zapewniał jednak, ustami prezesa firmy, o spełnieniu, a nawet przekroczeniu wymagań zapisanych w polskim przetargu na Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy (NDR) dla Marynarki Wojennej RP. W tym przypadku, od konstrukcji uczestniczących w przetargu oczekiwano zaś zasięgu rzędu 200 km. Gdy mowa zaś o planach rozwoju konstrukcji, wspomina się o celu jakim miało być osiągnięcie zasięgu rzędu 250 km, czyli 135 Mm, choć może się to odnosić do lotniczego JSM, wspomnianego w dalszej części tekstu.

Testowe odpalenie NSM z wyrzutni naziemnej.

     Wracając do historii pocisku, należy wspomnieć, że w 2006 roku przeprowadzono w końcu zakończoną sukcesem serię próbnych odpaleń NSM (w tym na maksymalny zasięg). Miały one miejsce na jednym z poligonów w USA. Rok później oficjalnie podjęto decyzję, na mocy, której pociski NSM trafią na pokłady norweskich okrętów. Podobnie jak w przypadku Penguinów, również NSM doczeka się wspomnianego już wariantu lotniczego. Początkowo prace prowadzone przez producenta zmierzały w kierunku opracowania wariantu dedykowanego głównie dla śmigłowców. Ewolucja założeń doprowadziła jednak na przesunięcie priorytetów w kierunku wykorzystania samolotów, jako głównej platformy, która miałaby korzystać z lotniczego wariantu NSM. W 2007 roku lotniczy NSM przemianowany został na Joint Strike Missile - JSM. Pocisk powstaje aktualnie we współpracy Kongsberga i koncernu Lockheed Martin, producenta wielozadaniowego samolotu bojowego F-35. JSM najprawdopodobniej trafi na uzbrojenie samolotów F-35, który będzie mógł przenosić go nie tylko na węzłach podskrzydłowych, ale także, a może przede wszystkim w wewnętrznych komorach uzbrojenia. JSM jako jedyny pocisk przeciwokrętowy będzie posiadał taką możliwość. Norweski pocisk reklamowany jest również, jako potencjalne uzbrojenie rozwojowych wariantów Gripena. Joint Strike Missile otrzymać ma układ automatycznego rozpoznawania celów oraz głowicę bojową przystosowaną do zwalczania celów umocnionych. Dostosowanie do przenoszenia w komorach uzbrojenia Lightninga II wymagało jednak wprowadzenia zmian w konstrukcji pocisku, takich jak np. przeprojektowanie wlotu powietrza do silnika. Zainteresowanie JSM, prócz Norwegii, jak na razie wyraziła także Australia. 16 czerwca 2011 roku norweski parlament zatwierdził projekt realizacji drugiej fazy rozwoju tegoż pocisku, która zakończona ma zostać do 2013 roku. Formalny kontrakt między KDS a norweską agencją rządową odpowiedzialną za zakupy uzbrojenia, podpisano 30 czerwca 2011 roku. Wartość wspomnianej umowy oceniona została na 126 mln USD. JSM otrzymać ma m.in. dwukierunkowe łącze wymiany danych pozwalające np. na zmianę celu przez operatora, już w trakcie trwania lotu pocisku. Pocisk dysponować będzie również dłuższym zasięgiem.

Artystyczna wizja JSM odpalanego z samolotu F-35.

     Pierwsza próba z wykorzystaniem seryjnego NSM przeprowadzona została 16 czerwca 2011 roku. NSM odpalony został z wyrzutni stacjonarnej, o konfiguracji odpowiadającej tej, zastosowanej na norweskich fregatach typu Nansen oraz korwetach typu Skjold. Celem do jakiego odpalono pocisk była barka z tarczą. Test miał m.in. zweryfikować ostatecznie skuteczność głowicy bojowej pocisku [4]. Przeprowadzona kilkanaście dni później próba z wykorzystaniem kolejnego pocisku, miała na celu weryfikację zgodności systemu z wymaganiami przetargu na dostawę NDR dla MW RP. Chodziło tu o weryfikację zdolności precyzyjnego rażenia celu z wykorzystaniem systemu Automatic Target Recognition, współpracującego z systemem nawigacji bezwładnościowej korygowanym danymi z systemu nawigacji satelitarnej z modułem kryptograficznym SAASM. Ocenie poddano również przydatność wyrzutni lądowej na polskim podwoziu Jelcz 662D.43 6x6, dostarczonym przez Jelcz-Komponenty. Próby przeprowadzono na poligonie Point Mugu w Kalifornii. W tym przypadku, ze względu na inne cele prób, wykorzystano głowicę testową.

Opis konstrukcji

     Postulowane już w początkach programu ograniczenie skutecznej powierzchni odbicia (SPO) pocisku zaważyło na jego kształcie i przyjętych rozwiązaniach konstrukcyjnych. W przeciwieństwie do większości pocisków przeciwokrętowych kadłub NSM nie jest walcem, a został ukształtowany w sposób redukujący SPO. Stąd też, jego charakterystyczne spłaszczenie i nietypowy kształt części dziobowej, która w swej dolnej części mieści okno głowicy naprowadzającej. Aby dodatkowo zmniejszyć prawdopodobieństwo wykrycia odpalonego NSM przez przeciwnika, do budowy pocisku użyto materiałów absorbujących promieniowanie radarowe. Skala ich zastosowania, ze względu na cenę tego typu rozwiązań jest ograniczona.

     Dla nowego pocisku konstruktorzy Kongsberga wybrali układ aerodynamiczny ze składanymi skrzydłami o trapezowym kształcie i powierzchniami sterowymi w układzie X. Te ostatnie zabudowano na części ogonowej pocisku. Skrzydła zaś, umieszczone zostały przed wlotem powietrza do silnika. Mniej więcej w jednej trzeciej długości kadłuba, pod jego spodnią częścią, umieszczono wlot powietrza do jednostki napędowej [5].

     Do napędu NSM wybrano turboodrzutowy silnik Microturbo TRI 40-4 pracujący na paliwie JP-8 lub bardziej energetycznym JP-10. Zastosowana jednostka napędowa charakteryzuje się ciągiem między 250 a 300 daN i stosunkowo niskim zużyciem paliwa. Za jej integrację odpowiada obecnie europejski koncern rakietowy MBDA. Start pocisku w aplikacjach okrętowych i naziemnych wspomagany jest przez rakietowy silnik startowy pracujący na stały materiał pędny. Przyśpieszacz startowy dołączany jest do tylnej części pocisku. Booster rakietowy odrzucany jest po osiągnięciu przez startujący pocisk prędkości przelotowej. Charakterystyczną cechą NSM jest to, że startuje on, opuszczając kontener-wyrzutnię w pozycji odwróconej. Po starcie pocisk nie wykonuje górki.

     Układ naprowadzania pocisku łączy w sobie platformę nawigacji bezwładnościowej, wysokościomierz laserowy odpowiadający za utrzymanie wysokości lotu nad grzbietami fal oraz moduł GPS i pasywną głowicę naprowadzającą pracującą w podczerwieni. Ta ostatnia odpowiada za wykrywanie i naprowadzanie na cel w ostatniej fazie lotu pocisku.

     W przeciwieństwie do wielu innych pocisków przeciwokrętowych w przypadku NSM zdecydowano się na wykorzystanie całkowicie pasywnych środków naprowadzania. Zmniejsza to dodatkowo możliwość wykrycia pocisku przez przeciwnika i uniknięcia przezeń ataku. Głowica naprowadzająca jest stabilizowana, a uzyskiwana przez nią rozdzielczość obrazu, wedle zapewnień producenta, umożliwia wykrywanie, identyfikowanie i klasyfikację celów. Ma się ona przy tym charakteryzować dużymi kątami obserwacji i znacznym zasięgiem. Zaimplementowano w niej również możliwość doboru optymalnego miejsca uderzenia pocisku w cel. Punkt ten, na podstawie danych o okrętach przeciwnikach, może wskazać operator. Według zapewnień producenta głowica jest uodporniona na zmienne warunki atmosferyczne.

     W przypadku ataków na cele naziemne wysokościomierz porównuje uzyskane dane z parametrami mapy terenu zapisanej w pamięci rakiety. W tego rodzaju zadaniach pomocny staje się również układ GPS.

     Podobnie jak ma to miejsce w przypadku np. RBS-15 istnieje możliwość strzelania salwą pocisków NSM, których trasa lotu będzie zaprogramowana w taki sposób, aby atak na cel przebiegał z kilku kierunków. W finalnej fazie lotu NSM może wykonywać manewry unikowe, mające utrudnić zestrzelenie rakiety. Głowica bojowa pocisku została wyposażona w inteligentny zapalnik uderzeniowy. Masa standardowej głowicy bojowej NNW (od New NSM Warhead) wynosi 130 kg. Przy czym, wedle publikowanych niegdyś informacji, w przyszłości, w kolejnych wariantach pocisku miałaby istnieć możliwość zastosowania innego rodzaju głowic. Wśród nich, wymieniano m.in. głowice z amunicją kasetową, a także głowice rozpoznawcze czy zawierające aparaturę WRE.

Dane taktyczno-techniczne:

Długość [m]: 3,95
Szerokość kadłuba [m]: 0,69
Rozpiętość skrzydeł [m]: 1,4
Masa startowa [kg]: 412 (347 bez przyśpieszaczy startowych)
Masa głowicy bojowej [kg]: 135
Prędkość [Ma]: 0,95
Zasięg [km]: >150 (minimalny 2,8)
Naprowadzanie: INS+IR+GPS

  W przypadku zastosowania na okrętach w większości przypadków pociski NSM są przechowywane i odpalane z prostopadłościennych kontenerów wyrzutni o masie 846 kg (wraz z pociskiem) i wymiarach 4,08 na 0,98 na 0,80 m. W przypadku jednostek typu Skjold dwa bloki po cztery kontenery, chowane miały być pod pokład.

Użytkownicy

     Jak dotąd na zakup pocisków NSM zdecydowało się dwóch odbiorców. Są to Królewska Marynarka Wojenna Norwegii oraz Marynarka Wojenna RP. Pociski NSM, które powstały na zlecenie tej pierwszej, trafić mają m.in. a pokłady 5 fregat typu Nansen. Otrzymają one dwa bloki po cztery wyrzutnie w tylnej części nadbudówki dziobowej, za głównym masztem. Drugim typem norweskich okrętów wykorzystujących pociski NSM będą poduszkowce bocznościenne (korwety) Skjold (6 jednostek). W przyszłości, użytkownikami pochodnej pocisków NSM, czyli JSM, staną się również Królewskie Norweskie Siły Powietrzne. Produkcja pocisków NSM na potrzeby Norwegii ma potrwać do 2014 roku. Formalne zamówienie na 100-150 szt. pocisków złożono 29 czerwca 2007 roku. Kontrakt wyceniony został na 2,746 mld NOK (ok. 466 mln USD).

W połowie 2011 roku odbyło się pierwsze odpalenie pocisku NSM z wykorzystaniem wyrzutni posadowionej na polskim Jelczu. Zdjęcia, o ile nie zaznaczono inaczej, Konsberg.

     KDS złożył również ofertę sprzedaży pocisków NSM dla planowanego nadbrzeżnego dywizjonu rakietowego MW RP. Partnerami norweskiego producenta były PIT [6] oraz Transbit. Przetarg na Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy rozstrzygnięty został w ostatnich dniach grudnia 2008 roku, na korzyść KDS oferującego system oparty właśnie o NSM. Polska stała się pierwszym klientem zagranicznym który zdecydował się zamówić omawiane pociski, a zarazem pierwszym odbiorcą w ogóle, który wybrał je z myślą o zastosowaniu w bateriach brzegowych [7]. Wartość oferty norweskiej firmy opiewała na 420,9 mln zł brutto (144,64 mln USD) i była niższa od konkurencyjnej propozycji złożonej przez Bumar we współpracy z producentem pocisków RBS-15, firmą Saab Bofors Dynamics oraz kilkoma innymi podmiotami, o ok. 520 mln zł. Zgodnie z założeniami przetargu kontrakt obejmował dostawę jedynie 12 pierwszych pocisków. Pozostałe 36 pocisków niezbędnych do zapewnienia etatowego stanu miało zostać zakontraktowanych w oddzielnej umowie, na podstawie opcji zawartej w głównym kontrakcie. W 2012 roku MW RP powinna posiadać w pełni wyposażony NDR zdolny do atakowania celów morskich i lądowych na dystansie do 200 km. Kwestia potwierdzonego zasięgu pocisku, miała zostać wyjaśniona między polskim i norweskim ministerstwem obrony oraz KDS, na podstawie informacji z niejawnych testów i obliczeń producenta. Informacje jawne, podawane w komunikatach prasowych potwierdzały zdolność rażenia celów znajdujących się w odległości 150 km. Co prawda dokumentacja przetargowa zakładała dostawę pierwszych pocisków w 2010 roku, jednak terminy nie zostały ostatecznie dotrzymane.

Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy Marynarki Wojennej RP

Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy MW RP składać ma się z:

  • 3 wozów dowodzenia, z których 2 mają zostać przeznaczone dla dowódców baterii, zaś trzeci służyć będzie dowódcy dywizjonu oraz jego sztabowi;
  • 6 pojazdów nośników wyrzutni rakiet (zwanych wozami rakietowymi), na podwoziach samochodów ciężarowych wysokiej mobilności;
  • 6 pojazdów kierowania środkami walki współdziałających z wozami rakietowymi;
  • 2 trójwspółrzędnych radarów TRS-15C Odra-C opartych na wprowadzonych do eksploatacji w Siłach Powietrznych RP stacjach radiolokacyjnych średniego zasięgu TRS-15M Odra-M, wyposażonych jednak w kanał powierzchniowy, czyli posiadających możliwość wykrywania celów morskich [8].

     Dodatkowo, prócz wspomnianych pojazdów, w skład NDR wchodzić mają również dwa samochody amunicyjne z systemami załadowczymi przeznaczone do transportu zapasowych pocisków rakietowych, osadzony również na podwoziu terenowym mobilny warsztat oraz trzy mobilne węzły łączności. Każdy z wozów rakietowych przenosić ma 4 pociski NSM w pojedynczych prostopadłościennych kontenerach startowych, które zostały umieszczone na specjalnych unoszonych (pod kątem) hydraulicznie stelażach. Każda z dwóch baterii wchodzących w skład dywizjonu posiadać ma trzy wozy rakietowe oraz wóz dowodzenia.

     Wozy dowodzenia dowódców baterii i dywizjonu mają być identyczne konstrukcyjnie. Każdy z nich ma umożliwiać obsłudze pracę przy minimum 4 niezależnych konsolach (mają mieć one możliwość pracy niejawnej) oraz posiadać przynajmniej dwa terminale wynośne. Dodatkowo wozy dowodzenia mają posiadać możliwość dołączenia dalszych czterech, zewnętrznych konsol komputerowych. Pojazdy – wyrzutnie mają być zdolne do samodzielnego odpalania pocisków po uprzednim, ręcznym wprowadzeniu koordynat celu. Nie wymagano przy tym możliwości zdalnego odpalania pocisków z Centrum Operacji Morskich. Wozy kierowania walką, przypisane do każdego pojazdu rakietowego wyposażono w dwa stanowiska operatorskie oraz systemy łączności z radioliniami R-450A.

     Wszystkie elementy NDR osadzone są na pojazdach ciężarowych wysokiej mobilności, których typ wskazany został przez Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych. Są to trzyosiowe Jelcze P662D.43 6x6 (21 egzemplarzy) oraz czteroosiowe Jelcze P882D.43 8x8. Te ostatnie przeznaczono do instalacji radiolokatorów (2 sztuki). Komponenty NDR mają otrzymać wojskowe systemy pozycjonowania satelitarnego GPS z modułami kryptograficznymi. Stacje radiolokacyjne wchodzące w skład NDR zostały zintegrowane z systemami identyfikacyjnymi swój-obcy standardu Mk XIIA. Do lipca 2011 roku Jelcz-Komponenty przekazał do PIT 19 Jelczy P622D.43 oraz oba P882D.43 przeznaczone dla radarów. Pierwsze z trzyosiowych podwozi przeznaczonych dla wozów wyrzutni zostało odebrane przez KDS w grudniu 2010 roku. Miesiąc wcześniej Kongsberg odebrał pierwszy wóz dowodzenia dywizjonu od PIT. Pierwsze podwozie dedykowane do zabudowy wyrzutni dostarczono do Norwegii pod koniec 2010 roku. Po zakończeniu prób, które przeprowadzono na poligonach szwedzkich i norweskich, wyrzutnia na Jelczu P622D.43 przetransportowana została do Kalifornii na pokładzie samolotu C-130. Już na miejscu, została ona wykorzystana do dalszych prób. Należy tu zauważyć, że w trakcie prób terenowych oba zastosowane podwozia zebrały dobre opinie.

     Radiolokatory TRS-15C, już na docelowych podwoziach zostały przetestowane latem 2011 roku na poligonie Wicko Morskie. Testy miały na celu weryfikację zdolności wykrywania celów nawodnych. W przypadku wykrywania obiektów tego typu, zasięg Odry-C ma sięgać 50 km i jest ograniczony horyzontem radiowym. Biorąc pod uwagę deklarowany zasięg NSM, wyraźnie widoczne jest to, że dla wykorzystania pełnego potencjału systemu konieczne jest pozyskiwanie danych o celach spoza integralnych środków rozpoznania NDR. Już choćby stąd wywnioskować można, na ile ważne dla sprawności systemu będą systemy dowodzenia i łączności oraz integracja i wymiana informacji z systemem dowodzenia MW. Z drugiej strony, radary TRS-15C, dysponujące na dobrą sprawę możliwościami, zdecydowanie większymi niż te konieczne dla funkcjonowania NDR, szczególnie w zakresie zwalczania celów powietrznych, mogą dać sporo korzyści. Przede wszystkim, mogłyby bowiem dostarczać informacji o celach dla baterii przeciwlotniczej osłaniającej NDR (opartej np. o systemy Poprad i/lub San), której dodanie rozważane jest praktycznie od chwili rozpoczęcia programu. Dodatkowo, dysponujące zasięgiem wykrywania celów powietrznych rzędu 150-180 km mogłyby, po wpięciu w systemy dowodzenia i wymiany informacji, uzupełnić system kontroli sytuacji powietrznej kraju. W celu utrzymania łączności z pozostałymi elementami systemu radary wyposażone zostały w radiolinie Transbit R-450C. Sama łączność może odbywać się nie tylko przez łącza radiowe ale także kablowe (światłowodowe) oraz telefoniczne.

Wyrzutnia, radiolokator Odra-C oraz wóz dowodzenia prezentowane na MSPO 2011, fot. Mariusz Cielma.

     Węzły łączności wchodząc w skład NDR stworzone zostały przez PIT, Wojskowe Zakłady Łączności Nr 1 z Zegrza oraz OBR Centrum Techniki Morskiej (CTM), przy współudziale Transbitu. Systemy łączności NDR są rozwinięciem węzłów RWŁC systemu Storczyk. Fizyczną bazą dla ich stworzenia stały się lekko opancerzone kontenery dwudziestostopowe, na których zabudowano wymagane wyposażenie. Każdy węzeł otrzymał m.in. nowoczesne radiolinie Transbit R-450C, cztery radiolinie Transbit R-450A współpracujące z routerem oraz 3 radiostacje VHF/HF CTM RKP-8100. Z radiostacjami współpracują dedykowane wzmacniacze. Łączność satelitarna może byś utrzymywana dzięki terminalom opracowanym przez WZŁ-1 z wykorzystaniem technologii firmy AvL Technologies, przy czym jednym z elementów rozwiązania jest automatycznie podnoszona antena ulokowana w przedniej części dachu kontenera. System przeznaczony dla dowódcy dywizjonu wedle założeń miał mieć nieco większe możliwości i być zdolny do utrzymywania jednego kierunku komunikacji więcej, niż w przypadku pozostałych dwóch wozów przeznaczonych dla poszczególnych baterii.NDR ma być zdolny do komunikacji z zastosowaniem systemów Link 11A, Link 11B, a w przyszłości również Link 16. W tym celu węzły łączności wyposażone zostaną w terminale transmisji danych wspomnianych systemów oraz systemy kryptograficzne. NDR ma być również zdolny do współpracy z systemami łączności wyższego szczebla, z możliwością współpracy za pośrednictwem łączności radiowej, satelitarnej oraz sieci MIL-WAN i SEC-WAN. System ma być w stanie zapewnić wymianę danych z systemem dowodzenia Szafran (w formacie ADatP-3). Dywizjon ma być również wpięty do systemu Łeba [10]. Co ciekawe, choć wymagania przetargu dość wyraźnie określały wymogi co do utrzymywania łączności przewodowej (światłowodowej) pomiędzy poszczególnymi komponentami NDR, to nie uwzględniono w nim konieczności dostawy wozów dedykowanych do przewozu światłowodów. Co było rozwiązaniem dość dyskusyjnym. Przynajmniej część okablowania przewożona ma być w specjalnie opracowanych przyczepach PWW-1, które wyposażono także w generatory prądotwórcze. Wspomniane przyczepy posłużą także do przewozu masztów o wysokości 10 m. Dwa kolejne składane maszty o wysokości 24 m, ulokowane zostały natomiast na kontenerach wozów łączności. Do zarządzania wyposażeniem łączności dedykowano dwie konsole operatorskie. Podsumowując kwestię łączności w NDR, można pokusić się o stwierdzenie, że postawione w tym aspekcie wymagania były dość wysokie, a ich spełnienie jest kluczowe dla zapewnienia funkcjonalności systemu [11].

     W skład NDR wchodzić ma także stanowisko pracy pozornej, które nie będzie jednak osadzone na pojazdach zakupionych wraz z NDR oraz symulator przeznaczony do szkolenia obsad wozów. Wszystkie pojazdy, kontenery etc, wchodzące w skład NDR mają zapewniać załodze ochronę balistyczną na poziomie STANAG Level I [12].

    Obsługa dywizjonu liczyć będzie 250-300 osób Głównymi beneficjentami programu offsetowego towarzyszącego zakupowi NDR (pierwotnemu kontraktowi) miały stać się uczestniczące w przedsięwzięciu PIT, Transbit oraz Jelcz. Offset ma wiązać się w tym przypadku z implementacją w protokołu przesyłania danych Link-16 oraz związanych z tym technologii (w przypadku Transbitu) oraz wsparcia eksportowego produktów polskiego przemysłu (w tym PIT i Jelcza).

     Umowa na dostawy kolejnych 38 (uwzględnionych w opcji 36 pocisków oraz dwóch kolejnych przeznaczonych do prób) pocisków, niezbędnych do zapewnienia pełnej jednostki ognia oraz zapasu, a także 6 kontenerów gabarytowo-masowych (do celów szkoleniowych) została zawarta 6 grudnia 2010 roku. Wartość kontraktu podana przez KDS to 660 mln NOK (332,56 mln zł). Pierwotnie przewidywana wartość tego kontraktu, po warunkiem parafowanie umowy do końca 2009 roku, do czego ostatecznie nie doszło, miała być nieco mniejsza i wynosić ok. 307,56 mln zł. Offset związany z aneksem dotyczyć ma głownie projektu uruchomienia przez ZM Mesko produkcji rakiet kalibru 70 mm kierowanych wiązką laserową. Wejście w życie obu kontraktów uzależnione zostało od podpisania umów offsetowych [13]. Kompletnie wyposażony i przygotowany NDR wraz z zapleczem miałby osiągnąć gotowość w 2018 roku. W podstawowej konfiguracji jednostka, która ulokowana została w Siemirowicach, ma być gotowa pod koniec 2012 roku.

Przypisy:

[1] Przy czym za rozwój pocisku odpowiada jej oddział znany jako Kongsberg Defence Systems. Należy przy tym zauważyć, że zmiana nazwy na Kongsberg Gruppe była powrotem do tradycji.

[2] Później EADS Aerospatiale Matra Missiles, a ostatecznie część MBDA.

[3] W wyniku przejęcia przez LFK, TDW jest aktualnie podmiotem zależnym europejskiego producenta pocisków MBDA.

[4] Pewne obawy o jej skuteczność związane były z nieudaną próbą, do której doszło dwa lata wcześniej (jakkolwiek w tamtym przypadku, winą za niepowodzenie obarczono błąd personelu).

[5] Jakkolwiek dostępne zdjęcia pokazują również pocisk w locie odwróconym.

[6] Od stycznia 2010 roku wchodzący w skład holdingu zbrojeniowego tworzonego przez Bumar.

[7] Norweskie pociski były również oferowane, w podobnej aplikacji, Hiszpanii, jednak w tym przypadku przetarg został anulowany.

[8] W odróżnieniu od standardowych TRS-15, przeznaczone dla NDR stacje radiolokacyjne pozbawione są skonteneryzowanej jednostki operatorskiej RSW-15, a stanowisko operatorskie przeniesione zostało do wozu dowodzenia baterią.

[9] Teoretycznie NDR mógłby zostać wyposażony w radiolokator 2D lub radiolokator 3D o mniejszym zasięgu, jednak pochodziłyby one z oferty firmy biorącej udział w tworzeniu konkurencyjnej oferty NDR opartej o pociski RBS-15.

[10] Integracja z systemem dowodzenia MW Łeba przeprowadzona ma zostać przez CTM na mocy kontraktu zawartego przez CTM i KDS w grudniu 2010 roku.

[11] Wymagano m.in. możliwości pracy czterech środków radiowych HF/UHF (o mocy 150W) oraz czterech kierunkach radioliniowych na szczeblu dywizjonu, kolejnych trzech środków radiowych HF/UHF (o mocy 150W) i trzech kierunkach radioliniowych na szczeblu baterii, dodatkowego systemu łączności radioliniowej na szczeblu baterii (opartego o radiolinię wielodostępową i dublującego łączność przewodową) oraz przynajmniej jednego mobilnego środka łączności satelitarnej na węzeł. W każdym przypadku wymagano przepustowości na poziomie nie mniejszym niż 512 Kbit/s oraz możliwości pracy w trybach TDMA i FDMA.

[12] Początkowe wymagania ochrony na poziomie STANAG 4569 Level II zostały obniżone.

[13] Kontrowersje w tym przypadku wzbudzała ocena wartości technologii związanych z Link-16.

Michał Gajzler




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
ORP Orkan z pełnym uzbrojeniem

ORP Orkan z pełnym uzbrojeniem

W Porcie Wojennym w Gdyni odbył się trening uzbrajania okrętu rakietowego ORP Orkan. Po raz pierwszy do szkolenia w podawaniu i ładowaniu konteneró...

więcej polecanych artykułów