Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2012-08-20 13:58:49

Następcy Su-22, czyli o bezpilotowcach w Siłach Powietrznych RP

     Od dość długiego czasu przyzwyczajeni jesteśmy do ciągłych wolt koncepcyjnych prezentowanych przez przedstawicieli rodzimego MON, owocujących ciągłym przekładaniem, opóźnianiem lub anulowaniem programów, co większości komentatorów nawet już nie dziwi. Jednak w ostatnich tygodniach zaobserwować można nadzwyczajną skłonność przedstawicieli Ministerstwa Obrony Narodowej, BBN i SG WP do prezentacji koncepcji wybitnie dyskusyjnych, aż proszących się o komentarz.

    Jednym z przykładów tego typu jest dość kontrowersyjny pomysł zastąpienia po 2018 roku pozostałych w służbie samolotów szturmowo–bombowych Su-22M4/UM3K z 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego przez około 30 bojowych BSP, wygłoszony przez nowego wiceministra Obrony Narodowej gen. Waldemara Skrzypczaka.

32 szt. Su-22 pozostałe w służbie dwóch eskadr 21. Bazy, jeszcze niedawno uznawano, że będą modernizowane, teraz pojawia się nowa koncepcja z bojowymi BSP. fot. Mariusz Cielma.

   O ile nie jest to „mydlenie oczu” opinii publicznej, o tyle koncepcja ta wydaje się być niezbyt słuszna z kilku powodów, o czym w dalszej części komentarza. Na wstępie należy jednak zauważyć, że wypowiedź ministra, bądź co bądź przedstawiciela resortu obrony, pokazuje brak orientacji w aktualnym (na 2012 rok) statusie prowadzonych programów bezzałogowych statków powietrznych. Nie pierwszy zresztą raz, bowiem jaskrawym przykładem niewiedzy MON był już wybór BSP Aerostar w ramach pilnej potrzeby operacyjnej w celu wsparcia PKW Afganistan [1]. Interesujące jest również to, że rozważa się wdrożenie najbardziej zaawansowanych z dostępnych BSP w sytuacji, kiedy MON nie potrafi, bądź nie chce rozwiązać, w taki bądź inny sposób problemu kontraktu z Aeronautics. Dodatkowo mówimy o pomyśle pozyskania jednych z najbardziej zaawansowanych BSP i zastąpienia nimi maszyn załogowych w sytuacji braku własnych doświadczeń jakimikolwiek uzbrojonymi bezpilotowcami. Mamy więc do czynienia z koncepcją, na jaką nie zdecydowały się nawet mające o wiele większe doświadczenia z wykorzystaniem BSP Siły Powietrzne Wielkiej Brytanii.

    Pomysł zastąpienia Su-22M4/UM3K samolotami bezzałogowymi dyskusyjny z kilku powodów. Po pierwsze – i zgodne z tym, co powiedział gen. Skrzypczak – bezpilotowce są aktywnie wykorzystywane w misjach zwalczania celów naziemnych w Afganistanie, jednak należy pamiętać, że działają tam w warunkach całkowitej przewagi powietrznej, bez ryzyka przeciwdziałania ze strony lotnictwa oraz strefowej obrony przeciwlotniczej przeciwnika. Zdecydowanie trudniej wyobrazić sobie wykonywanie podobnych zadań polegających na długotrwałym patrolowaniu i atakowaniu wybranych celów np. nad terenem jednego z państw europejskich. Nie ma co się oszukiwać, przeżywalność i zdolności uderzeniowe maszyn pokroju MQ-1 Predator czy MQ-9 Reaper nie pozwolą na pełnoprawne zastąpienie nimi wielozadaniowych samolotów bojowych – również ze względu na ich ograniczony udźwig, który w przypadku tej drugiej maszyny kształtuje się na poziomie 1400 kg, przy czym należy wziąć pod uwagę, że dodatkowo limitowany jest przez maksymalną masę podwieszeń na poszczególnych węzłach podskrzydłowych (przykadłubowe węzły podwieszeń mają nośność 700 kg, pozostałe dwa mniejszą). Zresztą wspomniane BSP nie zostały zaprojektowane z myślą o zastąpieniu wielozadaniowych samolotów bojowych. Jeśli już mogą wykonywać ich zadania, to w określonych sytuacjach i warunkach. Są natomiast wartościowym uzupełnieniem i mogą być wykorzystywane tam, gdzie nie zachodzi potrzeba wykorzystywania samolotów załogowych. Warto bowiem pamiętać, że skuteczność danego sprzętu (systemu uzbrojenia) jest wypadkową jego nowoczesności, ale też przeznaczenia, określonego na etapie projektowania a nie dopiero w momencie przyjmowania do służby (tj. zakupu przez wojsko).

Do tej pory nasze najpoważniejsze doświadczenia z BSP bazowały na użyciu Orbiterów. Na zdjęciu "defiladowy" zestaw: Skorpion-3 z BSP Orbiter, Warszawa, 2008 rok. fot. Mariusz Cielma. 

   Zdecydowanie większymi możliwościami bojowymi, tak ze względu na obniżoną wykrywalność jak i większy udźwig (około 2000 kg) oraz promień działania (a niekoniecznie długotrwałość lotu), charakteryzować będą się dopiero konstrukcje projektowane – powstałe np. w ramach rozpoczętego przez US Navy programu UCLASS (Unmanned Carrier-Launched Surveillance Strike). Te jednak osiągną gotowość operacyjną najwcześniej w 2020 roku, o ile nie dojdzie do opóźnień. Sama USN nie oczekuje zresztą, że BSP pozyskane w ramach programu UCLASS osiągną w 2020 roku pełnię możliwości. Wciąż wówczas nie będą one stanowić głównej siły uderzeniowej lotnictwa marynarki, a jedynie jej uzupełnienie.

   Trudno również spodziewać się, by konstrukcje powstałe w programach takich ja UCLASS były natychmiast dostępne dla odbiorców zagranicznych. Wspominamy tu głównie programy amerykańskie, bowiem ich europejskie odpowiedniki są po prostu bardziej odległe od realizacji, choć może właśnie dlatego warto by pokusić się o udział w tychże programach, o ile jest to jeszcze możliwe.

   W naszych warunkach, po przyjęciu wspomnianej na wstępie koncepcji, potencjał SP (obliczany według stanu na dziś) zostałby dość wyraźnie osłabiony. Znowu należy przypomnieć, że według szacunkowych wyliczeń polskie lotnictwo wojskowe, aby wypełnić jedynie swoje podstawowe zadania, powinno dysponować od 96 do 128 samolotów bojowych (6 do 8 eskadr). Z tego, przy założeniu 100% gotowości sprzętu, jednocześnie w działaniach COMAO może uczestniczyć maksymalnie 32 do 42 maszyn [2].

Lansujemy tezę, że o ile mamy mieć BSP za Su-22, o tyle będzie to MQ-9 Reaper, ponieważ trudno znaleźć inną odpowiednią maszynę zdolną do wdrożenia w PSP w najbliższych latach. Reaper owszem jest kupowany (Wielka Brytania, Włochy), ale generalnie w nielicznych egzemplarzach, jako tańsze uzupełnienie samolotów załogowych w części zadań - polska koncepcja jest jedyna na razie w Europie. 

   W związku z tym, rozważając kwestię następców Su-22M4/UM3K, warto pamiętać o jeszcze jednej sprawie, a mianowicie „medialnie popularnej” ostatnio kwestii obrony powietrznej kraju. Ta bowiem nie może polegać jedynie na rakietowych zestawach przeciwlotniczych, co zresztą wreszcie zauważono. Jej istotnym elementem powinno być również lotnictwo. Póki co zaś, jedynymi w pełni wartościowymi maszynami w posiadaniu SP RP, zdolnymi do zwalczania celów powietrznych, nie tylko na krótkich dystansach, są F-16C/D Block 52+. 48 szt. tych maszyn to nie jest ilość oszałamiająca, tym bardziej, że w związku z remontami i obsługą okresową gotowość samolotów nigdy nie będzie stuprocentowa (vide akapit poprzedni). Nie oszukujmy się, że niemodernizowane i faktycznie pozbawione nowoczesnych rakiet powietrze–powietrze średniego zasięgu [3] MiGi-29 stanowią realną siłę bojową. Nawet proponowana ograniczona modernizacja tych maszyn w „podstawowym zakresie” nie uwzględnia zmiany tego stanu rzeczy. Inna sprawa, że kwestia sensowności dalszej „głębokiej” modernizacji naszych MiGów-29 jest dyskusyjna. Jeśli chodzi zaś o zwalczanie celów powietrznych to potencjał bezzałogowców, tak aktualnie użytkowanych maszyn klasy MQ-9 jak i konstrukcji, które będą konkurować ze sobą w programie UCLASS, pomimo zastosowania pocisków AIM-9X, jest niewielki. W przypadku programu UCLASS nikt póki co nie wyartykułował zresztą potrzeby zastosowania uzbrojenia powietrze–powietrze (choćby z tego powodu, że zadania te wykonywać będą póki co maszyny załogowe, tak F/A-18E/F, jak i niedługo F-35C Lightning II). Stąd wydaje się, że następcy Su-22M4/UM3K winni być maszynami wielozadaniowymi o dużych możliwościach zwalczania celów powietrznych, co najmniej porównywalnych do F-16C/D Block 52+, jeśli nie większych.

   Należy pamiętać poza tym, że wciąż istnieje kilka obszarów, w których wypadałoby zwiększyć możliwości SP. Tak jest np. w przypadku przełamywania obrony powietrznej przeciwnika czy zwalczania celów nawodnych. W obu wypadkach możliwości naszych SP są ograniczone, a zakup maszyn bezpilotowych w rodzaju MQ-9 nie zmieni nic w tym zakresie [4].

   Równocześnie wypadałoby sobie życzyć, aby planiści resortu, dowództwa SP oraz SG WP zamiast ujawniać, prowadzące pośrednio przynajmniej czasowo do osłabienia potencjału bojowego lotnictwa (a w szczególności potencjału odstraszania), „koncepcje” zastanowili się już teraz nad planem modernizacji Jastrzębi i pozyskania bojowych samolotów wielozadaniowych (raczej jeszcze załogowych) zdolnych zastąpić oba typy poradzieckich „szybkich”. Wypada mieć nadzieje, że właśnie to robią, ujawniając jedynie w postaci tytułowego „BSP za Su-22” projekt, który nie przeszedł weryfikacji pod kątem realności.

   Na marginesie można również zastanowić się jak ma się aktualny potencjał naszych SP do lansowanej koncepcji rozwoju MW określanej medialnym mianem „Bałtyk Plus”. Trudno bowiem oczekiwać, że Siły Powietrze dysponując ograniczoną ilością gotowych do działań maszyn bojowych, zdołają zapewnić jakikolwiek parasol ochronny nad operującymi na wodach przybrzeżnych jednostkami nawodnymi. Te ostatnie zaś, o ile w ogóle powstaną, nie będą bowiem raczej dysponowały rozbudowanymi systemami przeciwlotniczymi. Trudno bowiem spodziewać się potencjału na miarę choćby fregat typu De Zeven Provinciën lub F100 po korwetach, eufemistycznie określanych w „Planie rozwoju MW” mianem „okrętu obrony wybrzeża”. Tym bardziej niezrozumiale brzmią ostatnie wypowiedzi ministra Siemoniaka o wykorzystaniu potencjału MW w systemie obrony powietrznej. Pozostaje w tym wypadku opcja operowania floty pod parasolem rozmieszczonych w strefie wybrzeża przeciwlotniczych zestawów rakietowych Newa/Wega – ale jest ich zbyt mało, aby chronić nimi cokolwiek poza Warszawą i bazami lotniczymi.

   W końcu wypada również wspomnieć o potencjalnych kosztach zakupu, które w przypadku zakupu kompletnego wyposażenia dodatkowego, jak pokazuje przykład brytyjski, nie będą odbiegać drastycznie od kosztów zakupu załogowych maszyn wielozadaniowych i oszczędności w tym względzie mogą być iluzoryczne. Kontrakt ten, na 10 MQ-9 wraz z 5 stacjami kontroli naziemnej, 9 systemami wskazywania celów, podobną ilością radarów 9 AN/APY-8, łączami satelitarnymi i systemami nawigacyjnymi, a także pakietem części zamiennych, dokumentacja serwisem i szkoleniem w wspomnianym przypadku wyceniono bowiem na ponad 1 mld USD. Mowa przy tym o cenach z 2008 roku. Na ewentualne oszczędności można w tym przypadku liczyć raczej wyłącznie w przypadku kosztów eksploatacji (o ponad połowę). Te jednak nie zrównoważą mniejszych możliwości bojowych.

   Jakkolwiek zainteresowanie maszynami bezzałogowymi, po wielu latach ignorowania problemu, należy pochwalić i bez wątpienia jest dla nich miejsce również w SP, tak w tym konkretnym przypadku chcielibyśmy jednak mieć nadzieję, że jest to faktycznie jedynie jedna z propozycji, która nie zostanie zrealizowana w takiej formie. BSP do Sił Powietrznych powinny bowiem trafić, jednak wydaje się, że w pierwszej kolejności winny być raczej uzupełnieniem załogowych statków powietrznych, a nie stanowić jeden z jego głównych oręży (póki co wciąż dysponujący ograniczonymi możliwościami bojowymi). Czy nie bardziej racjonalne byłoby bowiem pozyskanie mniejszej liczby BSP klasy MQ-9, a po wyciągnięciu wniosków z ich eksploatacji i określeniu dokładnych wymagań pozyskanie w dalszej przyszłości kolejnych systemów? Wybór bezpilotowców jako następców Su-22 może zaś w konsekwencji zaowocować dalszą degradacją systemu obrony powietrznej i możliwości uderzeniowych polskiego lotnictwa.

Przypisy:

[1] Z jednej strony wypada tu choćby wspomnieć brak systemu automatycznego startu i lądowania, z drugiej zaś problemy producenta z realizacją wcześniejszych zleceń, które nie były zresztą żadną tajemnicą i zostały opisane przez zachodnią prasę branżową przed wyborem przez Polskę Aerostara.

[2] To wyliczenie szacunkowe (1/3 maszyn odtwarza gotowość bojową, 1/3 jest w drodze z/do baz, pozostałe uczestniczą w działaniach) ale pokazuje, że siła lotnictwa to nie liczba samolotów bojowych.

[3] Jeśli nawet resursy pocisków R-27 (co jest mało prawdopodobne) nie wyczerpały się, to ich użyteczność na współczesnym polu walki i tak jest już mała.

[4] W przypadku zadań typu Suppresion Enemy Air Defence wartościowym nabytkiem jeśli chodzi o BSP mogą okazać się zwycięzcy programu UCLASS lub maszyny podobnej klasy, choćby ze względu na obniżoną wykrywalność. Te jednak nie będą dostępne, w najbardziej optymistycznym wariancie, przynajmniej przez dekadę jeśli nie dłużej.

Michał Gajzler




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Kanada wybiera następców fregat typu Halifax

Kanada wybiera następców fregat typu Halifax

19 października br. kanadyjska agencja Usług i Zamówień Publicznych poinformowała o wskazaniu przez rząd oraz firmę stoczniową Irving Shipbuilding ...

więcej polecanych artykułów