Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2014-12-03 22:03:40

MEADS o najważniejszym polu walki, którym są dziś Niemcy

     Niemcy nie zdecydowały do tej pory o kierunku modernizacji własnej obrony powietrznej, czyli przyszłości programu znanego pod skrótem TLVS (Taktisches Luftverteidigungssystem). W praktyce rozważane są dziś już tylko dwie opcje. Na przeszkodzie do decyzji stanął przegląd wszystkich prowadzonych na potrzeby Bundeswehry programów modernizacyjnych. Przesunięcie skutkuje dodatkowym czasem na polemikę publicystów i ekspertów – MEADS czy Raytheon? Niemiecka decyzja jest wyczekiwana, bowiem może wywołać w europejskiej obronie powietrznej efekt domina. Za Berlinem, prawie pewne jest, pójdą inne stolice. Mniej prawdopodobne z kolei, że będzie to Warszawa. Polskie MON zrezygnowało z rozpatrywania oferty MEADS w programie Wisła już w czerwcu br. oraz nie przejawia nim dziś żadnego zainteresowania. Z kilku powodów, głównie politycznych i wizerunkowych, wydaje się, że trudno będzie o samoistną zmianę tej decyzji. My idziemy inną drogą i bez „wiślanego obciążenia” chcemy obserwować ten międzynarodowy projekt. Trudno bowiem dziś jednoznacznie wyrokować przyszłość MEADS. On sam nie chce odejść do lamusa zaawansowanych, ale historycznych projektów militarnych. Nasz rozmówca, Marty Coyne, dyrektor ds. rozwoju biznesu MEADS Int. mówi nawet coś więcej – są dziś bardziej optymistyczni co do przyszłości systemu niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Germany first

   Nie jest tajemnicą informacja o zagwarantowanym finansowaniu dla systemu MEADS (Medium Extended Air Defence System) tylko do końca 2014 roku. Jednak jego problemem nie jest wstępny etap prac, czy wręcz niezrealizowane założenia taktyczno-techniczne. Po wydatkowaniu blisko 4 miliardów USD, przeprowadzeniu 90% prac, dalej otwartym pozostaje pytanie, dla kogo zmaterializuje się ta inwestycja? Pierwszym i optymalnym z punktu widzenia harmonogramu odbiorcą wydawała się Polska i jej program Wisła. W końcu czerwca br., po dwóch dialogach technicznych, z komunikatu Inspektoratu Uzbrojenia opinia publiczna dowiedziała się, że – według MON - MEADS nie spełnia kluczowych kryteriów zdefiniowanych jako system operacyjny, system w służbie NATO oraz w zakresie współpracy gospodarczej. Droga do Wisły dla konsorcjum amerykańsko-niemiecko-włoskiego została zamknięta. Lockheed Martin oraz MBDA (oddział niemiecki i włoski), jako tworzący konsorcjum MEADS International, mają jednak nadzieję, że przyszła decyzja Niemiec o wykorzystaniu systemów MEADS jako bazy dla systemu TLVS pozwoli kontynuować program po 2014 roku.

  Niemcy planowały podjęcie decyzji w sprawie przyszłości obrony powietrznej, w praktyce o przyszłości zestawów Patriot, jeszcze jesienią br. Zmiana na stanowisku niemieckiego ministra obrony - Thomas de Maizière ustąpił miejsca dla Ursuli von der Leyen - a przede wszystkim krytyka pod kątem rosnących kosztów i uzyskanej efektywności programów modernizacyjnych Bundeswehry, decyzję zawiesiły. Ogłoszony w październiku audyt grupy KPMG w temacie dotyczącym MEADS nie był mocno krytyczny, rekomendował przede wszystkim przeanalizowanie programu nim decyzja zostanie podjęta. W ostatnich miesiącach zwiększyła się z kolei presja polityczna dotycząc przyśpieszenia podjęcia kroków dotyczących TVLS, parlamentarzyści z komisji obrony przyjęli nawet stanowisko, aby nastąpiło to jeszcze w tym roku. To wydaje się mało prawdopodobne, ale według Marty Coyne z MEADS International, można się tego spodziewać w pierwszym kwartale 2015 roku, być może nawet w lutym. Aktywnymi do wykorzystania zdobyczy programu MEADS stali się politycy. Mowa o parlamentarzystach (reprezentujących CDU, CSU i SPD), ale i premierze Bawarii z rządzącej CSU. Niemcy wydatkowały na program MEADS już blisko 1,2 miliarda euro, ale dla polityków to przede wszystkim walka o przyszłe budżetowe wpływy i wyspecjalizowane miejsca pracy, a nie federalne wydatki. Siedziba MBDA Deutschland GmbH mieści się w bawarskim Schrobenhausen. W ostatnich latach, w tym zatrudniającym 1100 osób ośrodku, w tym 250 inżynierów, zainwestowano 60 milionów euro w budowę nowej infrastruktury, w tym w centrum symulacji systemów obrony powietrznej. Nikt dziś tak z tego łatwo nie zrezygnuje.

Po dekadzie rozwoju, inwestycji rzędu 4 miliardów USD i przeprowadzeniu 90% prac nie można powiedzieć, że MEADS to iluzja. Istnieją wyrzutnie, istnieją wozy dowodzenia, istnieją radary oraz sam pocisk - system sprawdzano także na testach poligonowych. Pytaniem otwartym pozostaje dla kogo zmaterializuje się w produkcji ta inwestycja? Polska zrezygnowała, ale prawdziwa walka trwa o Niemcy. Rozumie to także konkurencja, decyzja na "tak" wywoła efekt domina w europejskiej obronie powietrznej. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny.

   Po publikacji raportu KPMG wojskowi specjaliści faktycznie rozpoczęli rozmowy z MEADS - rozmowy o wysokim poziomie szczegółowości. Według konsorcjum, dla nich to wygodne. Mają możliwość przedstawienia zmaterializowanych przecież efektów swojej wieloletniej już pracy. Dużego znaczenia w tym wypadku nabiera także sytuacja, że niemiecki przemysł jest stroną projektu, szczegółowe dane techniczne znajdują się w Niemczech. KPMG zakładał rozpatrzenie pięciu różnych rozwiązań dotyczących TLVS - trzy z nich dotyczyły MEADS, dwa - Raytheon. Obecnie nie przewiduje się tworzenia hybrydy, opcje pozostały tylko dwie: MEADS albo Patriot Next Generation.

   Obecna sytuacja napawa MEADS dużym optymizmem. Są określone ramy czasowe i mają zmaterializowany system, który jest wielomiliardową inwestycją. Przed konkurentem dopiero taki finansowy i badawczy wysiłek. MEADS osadził się także na rynku lokalnym, to system równie niemiecki, jak amerykański, czy włoski. Nie bez znaczenia jest także ambicja Berlina, aby ten kraj stał się państwem ramowym NATO w kwestii obrony przeciwrakietowej. To wymaga innego podejścia. System powinien być najnowszy, modułowy, a nie być modernizacją 40-letniej konstrukcji. Długoterminowo nowy system, stworzony od podstaw, dla Niemców będzie bardziej opłacalny.

   Niemiecki wybór wywołać może efekt domina. Według MEADS, w przypadku korzystnego dla nich wskazania, pociągnie za sobą w pierwszej kolejności podjęcie decyzji przez Włochów. Partnera konsorcjum na poziomie 17% udziałów, a dziś z powodów finansowych nie mogącego podjąć takiej decyzji i samodzielnie wdrażać MEADS. System wejdzie wówczas "do użytku operacyjnego w armiach NATO". Z racji powiązań wojskowych i gospodarczych Niemiec i Holandii, prawie pewne wydaje się wskazanie MEADS jako następcy równie wiekowych holenderskich Patriotów. Ciekawym przypadkiem wskazanym przez Marty Coyne'a jest Rumunia. Z racji modułowej filozofii budowy systemu Lockheed Martin/MBDA oraz skromniejszymi możliwościami budżetowymi, Rumuni zainteresowani są etapową modernizacją obrony powietrznej. Na początek systemem dowodzenia, następnie radarami, aż w końcu jednostkami rakietowymi.

  Wskazanie MEADS jako przyszłego systemu niemieckiej obrony powietrznej formalnie powinno zakończyć się podpisaniem kontraktu po około roku. Jak powiedział Coyne - każda decyzja będzie decyzją. Uzdrowi sytuację wokół finansowania programu przez partnerów.

Amerykański MEADS?

  W najbliższych tygodniach własną drogę rozwoju taktycznej obrony powietrznej rozpoczną Amerykanie. Pentagon kontynuuje rozwój obrony powietrznej w oparciu o nowy, zintegrowany i sieciocentryczny system dowodzenia polem walki (IBCS). Pytanie dotyczy tego, jakie wyrzutnie i jakie radary będą dołączane do sieci. Odpowiedzi dostarczyć ma zaplanowana na rok tzw. analiza alternatyw, przypominająca trochę polski dialog techniczny. Będzie sprawdzany zarówno MEADS, Raytheon jak i całkiem inne propozycje. To wstęp do wskazania kierunku, w którym podąży taktyczna obrona powietrzna Stanów Zjednoczonych. Nie trzeba zapewniać, że MEADS jest nastawiony optymistycznie i wiąże duże oczekiwania w związku z analizami, stworzony system jest przecież od początku tworzony jako łatwy do podłączenia i swobodnej integracji (tzw. plug and fight).

Chcemy tylko, aby pozwolić nam walczyć na równych prawach z innymi

  Kilka miesięcy temu, gdy MEADS uczestniczył jeszcze w postępowaniu na system Wisła, trzej attache obrony ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec oraz Włoch dostarczyli do polskiego resortu obrony porozumienie trzech partnerów rządowych (MEADS to nie jest inwestycja tylko stricte biznesowa, ale międzyrządowa) w sprawie zgody na włączenie Polski do grupy partnerów na równych wobec pozostałych prawach. Równych, bowiem takie same prawa do własności intelektualnej, niezależnie od stopnia udziałów mają Niemcy (stąd pomysły hybrydy MEADS i Patriot), jak i Amerykanie, czy Włosi. Stąd także silna pozycja MEADS w Niemczech i Włoszech – pozyskali nowoczesne technologie oraz mają duże szanse na wdrożenie ich do etapu produkcyjnego.

  Od czasu decyzji polskiego MON w sprawie kontynuacji zasadniczych już negocjacji tylko z Raytheon czy MBDA, nasi wojskowi nie interesują się MEADS. Nie byli na lipcowych testach systemu w stosunkowo nieodległych Włoszech. Samo konsorcjum mocno nie naciska w swojej sprawie, sugeruje jednak, aby zastanowić się nad kryteriami jakie posłużyły do wykluczenia propozycji z postępowania. Marty Coyne dodaje również, że MEADS ciągle stoi za swoją ofertą dla Polski. Jeżeli tylko nasz kraj podtrzymałby wymóg dostawy sześciu baterii obrony powietrznej w docelowej konfiguracji do 2022 roku, MEADS, w odróżnieniu od upublicznionych przez MON informacji dotyczących niedawnych konkurentów – może dostarczyć je w terminie. Pierwsza bateria po około 4 latach od podpisania umowy. Podczas rozmowy interesowały nas także kwestie związane z kosztami. Chociaż MON nie podniósł oficjalnie tej kwestii, można je szacować na połowę całego programu modernizacji obrony powietrznej. W przypadku Wisły mowa o kwocie rzędu 13 miliardów PLN (4 mld USD). Biorąc pod uwagę częste niedoszacowanie ambitnych programów wojskowych – co dotyka wszystkie resorty obrony – Marty Coyne uważa, że zbliżona kwota jest realna dla całego programu (8 baterii). Takie deklaracje MEADS składał.

  Całą ofertę MEADS International oparł o trzy filary. Myślą przewodnią było wyciągnięcie doświadczeń offsetowych z programu F-16, budowa relacji partnerskich, a nie sprzedawca-klient - to pierwszy filar. Kolejny, to umieszczenie w Polsce 40% wszystkich prac związanych z badaniami i produkcją baterii. Po ocenie polskich możliwości oraz harmonogramu uznano, że taki wskaźnik jest racjonalny. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby był wyższy, jednak wiąże się to z pewnymi konsekwencjami (np. dłuższy termin realizacji programu). Ciekawym elementem współpracy gospodarczej miało być stworzenie w polskich zakładach MESKO S.A. uproszczonego pocisku PAC-3 MSE, mowa o PAC-3 CRI, a także zbudowanie tylko w Polsce MCM (Medium Range Air Defence Complement Missile). W Polsce miało powstawać 70% pocisku, a władze Stanów Zjednoczonych wydały zgodę na przekazanie technologii związanych z tak zaawansowanymi technologiami, jak związane z głowicą naprowadzającą. To co miało wyróżniać uzasadnianą przez wielu kompilację dwóch pocisków w jednostce rakietowej (zaawansowany do celów balistycznych oraz prostszy, tym samym tańszy, przeciw bardziej klasycznym zagrożeniom) – to duży zasięg rakiety. Taki pocisk mógłby stanowić nawet większość, spośród planowanych do zakupu przez Polskę kilkuset pocisków dla systemów Wisła. Trzecim filarem jest dołączenie polskich firm do dużego globalnego podmiotu, co wiąże się z większymi niż samodzielnie, szansami eksportowymi. Plany pozyskania systemów zbliżonych możliwościami do MEADS deklaruje dziś na świecie 15-20 państw.

  MEADS uważał, że jego oferta spotkała się z pozytywnym odbiorem strony polskiej. Nic nie wskazywało, że zostaną wykluczeni już po dialogu technicznym. Co ciekawe, dyrektor Marty Coyne nie uważa, że polski wymóg dotyczący dużego udziału lokalnego przemysłu w programie wiązał się z większymi wydatkami. Szczególnie długoterminowo. Owszem, dziś trzeba inwestować w rozbudowę możliwości polskiej zbrojeniówki, ale w Polsce są niższe koszty produkcji, pracy, są oszczędności na transporcie, system serwisowy stworzony zostanie na miejscu. To się bilansuje.

  Ewentualna decyzja Niemiec, która ciągle przecież nie została rozstrzygnięta, pozwoli na spełnienie ważnych dla wielu kryteriów w postaci operacyjności, także w armiach NATO. Taka decyzja niewątpliwie wpłynie także na tematy rozmów Polski i Niemiec na poziomie rządowym. W ocenie konsorcjum, MEADS chciałby tylko, aby pozwolić im walczyć na równych prawach z innymi. Biorąc pod uwagę, że od końca czerwca resort obrony nie przesłał formalnych zaproszeń do Raytheon ani MBDA/Thales w sprawie udziału w negocjacjach dotyczących Wisły, nieznaną w skutkach decyzję Niemców oraz komplikującą się sytuację polityczną w Polsce – nie można zdaniem redakcji Dziennika Zbrojnego nic wykluczyć. Dla MEADS na najbliższe miesiące najważniejsze są jednak Niemcy.

Mariusz Cielma




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Ogniem na wprost! Haubice 155 mm w bezpośredniej walce

Ogniem na wprost! Haubice 155 mm w bezpośredniej walce

W artykułach przedstawiających możliwości i kierunki rozwoju samobieżnej artylerii lufowej, przede wszystkim kalibru 155 mm, zwraca się szczególną ...

więcej polecanych artykułów