Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2016-05-24 15:36:53

O imponującej, również dla wojskowych, Anakondzie – rozmowa z Dowódcą Generalnym gen. Mirosławem Różańskim

     Ćwiczenie Anakonda edycja 2016 rozpocznie się za kilkanaście dni. W praktyce mówimy o przedsięwzięciu o bardzo płynnych granicach. Można napisać, że Anakonda już trwa i nie zakończy się wraz z podsumowującą zbiórką żołnierzy w dniu 17 czerwca, formalnie wieńczącą odbywające się w cyklach dwuletnich ćwiczenie. O przygotowaniach wojsk do tych rekordowych pod względem rozmachu (tym samym i przekazu) ćwiczeń, wyzwaniach dla państwa-gospodarza, rozmawialiśmy z Dowódcą Generalnym RSZ gen. broni dr Mirosławem Różańskim. Zresztą nie tylko o Anakondzie.


Mariusz Cielma: Panie Generale, czy można powiedzieć, że wraz z zakończeniem ćwiczeń Anakonda 2014, przystąpiono do przygotowania ich kolejnej edycji? To proces tak skomplikowany i rozłożony w czasie?

Gen. Mirosław Różański: To trafna diagnoza, trzeba bowiem wiedzieć, że proces przygotowania tego typu ćwiczenia, przy zachowaniu pewności, że dobrze to zostało zrobione, zajmuje minimum rok czasu. Dowództwo Operacyjne RSZ rozpoczęło kreować tą ćwiczebną rzeczywistość, z którą się teraz spotkamy, zaraz po ćwiczeniach Anakonda 2014. Z drugiej strony jest dobrym zwyczajem, aby kolejne ćwiczenie zawierało rozwiązania będące konsekwencją wniosków czy sugestii z poprzedniej edycji. Anakonda 2016 na pewno jest takim ćwiczeniem. Konsumuje doświadczenie dotychczasowych ćwiczeń, ale jego rozmach, o którym się najwięcej teraz mówi, i przede wszystkim obszar tematyczny którego dotyka, jest na pewno przełomem. Tegoroczna edycja, używając języka młodzieży, będzie na pewno „topowym” ćwiczeniem. Jestem przekonany, że po zakończeniu Anakondy 2016, po przedstawieniu naszych wniosków i rekomendacji, Dowództwo Operacyjne powinno przystąpić do planowania kolejnego, przewidzianego już na rok 2018.

Wymienia Pan Dowództwo Operacyjne, proszę mnie poprawić, ale cały czas myślałem, że to Dowództwo Generalne odpowiada za proces szkolenia, tym samym przygotowanie ćwiczeń Anakonda. Dlaczego zatem na Anakondzie „pierwsze skrzypce” gra Dowództwo Operacyjne?

 Tutaj nie ma ani sprzeczności, ani wątpliwości. Od dłuższego czasu naprzemiennie odbywają się dwa ćwiczenia: Anakonda i Dragon. Ćwiczenie Dragon wcześniej było przygotowywane przez Dowództwo Wojsk Lądowych. Anakonda jest ćwiczeniem wyższego szczebla, jego przygotowaniem zajmuje się Dowództwo Operacyjne z wykorzystaniem wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Ostatnio mój podwładny użył przenośni, która trafia moim zdaniem w zadane pytanie. Mózgiem ćwiczenia Anakonda jest Dowództwo Operacyjne, serce natomiast bije w Dowództwie Generalnym. My ten krwiobieg napełniamy. Z mojej perspektywy jest to tak, jak w dobrym organizmie - niezbędny jest mózg, niezbędne jest serce. Tutaj jest tak samo, scenariusz Anakondy został przygotowany przez Dowództwo Operacyjne, to tam jest animator, ośrodek tworzący projekt tego, co ma się dokonać.

 Może nie pytany, ale od razu coś dopowiem. Anakonda jest pierwszym ćwiczeniem, które wyłamuje się z dotychczasowego kanonu. Poprzednie zawierały scenariusz sytuacji, w której wyimaginowany agresor zajmuje część naszego kraju, my podejmujemy działanie, a konsekwencją tego jest próba osiągnięcia stanu pierwotnego. Było to działanie typowe dla czasu wojny. Teraz będzie inaczej. Scenariusz został oparty na sytuacji umiejscowionej w czasie kryzysu. To, co się będzie działo podczas ćwiczenia, odpowiada realnej sytuacji, która może mieć miejsce. Generał Marek Tomaszycki [red. - Dowódca Operacyjny] przyjął założenie, że już dowództwa szczebla taktycznego będą zajmować się przygotowaniem planów na wypadek eskalacji tego kryzysu i zaistnienia kolejnego stanu, jakim jest konflikt. Dodam, że ćwiczyć będą dowództwa korpusu z Izmir (red. - mowa o ulokowanym w Turcji NATO Allied Land Command) oraz Szczecina i dowództwa polskich 11. i 16. Dywizji, dodatkowo amerykańskiej 4. Dywizji. Oznacza to, że poziom operacyjny będzie przygotowywał się planistycznie do wojny. Co realnie w tym czasie robią wojska? Są wyprowadzane na poligony w celu doskonalenia w różnych wymiarach swoich umiejętności. Chodzi o współdziałanie, synchronizację, wykonywania zadań przez różne rodzaje sił zbrojnych. My będziemy to wykonywali praktycznie.  

To będzie przed Anakondą, czy już w czasie planowanym do przeprowadzenia ćwiczenia, czyli pomiędzy 7 a 17 czerwca?  

 Zaryzykuję stwierdzenie, że Anakonda już się rozpoczęła. Pierwsze jednostki wojskowe zaczynają zajmować rejony ćwiczeń, rozpoczyna się przegrupowanie i krajowych, i zagranicznych pododdziałów. Kumulacja tego procesu nastąpiła po 20 maja. Czyli znowu dopowiem, będzie tak, jakby się to realnie odbywało. Natomiast my musimy zarysować pewne ramy czasowe dla tego ćwiczenia, generał Tomaszycki założył wspomniane 7 i 17 czerwca, ale dla nas Anakonda zakończy się, kiedy ostatnie jednostki wojskowe zjadą z poligonów czy przejdą do kolejnego przedsięwzięcia szkoleniowego.

  Ćwiczyć będą wszystkie rodzaje sił zbrojnych, układ krajowy połączony z zagranicznym, będzie część wojskowa i część nie militarna. Mówiąc o części wojskowej chcę zaznaczyć, że będzie ćwiczyła obrona terytorialna. Ta, którą obecnie posiadamy, czyli 18 skadrowanych batalionów. W ubiegłym roku taki batalion wyprowadziliśmy na ćwiczenia Dragon, teraz powołamy kolejny batalion na bieżące ćwiczenie.

Można dowiedzieć się z jakiego rejonu kraju będzie on pochodził?

 Kaszuby. Będzie to batalion złożony z dwóch kompanii, kompletnego dowództwa, jednostek zabezpieczenia, czyli szacunkowo do 300 żołnierzy zostanie dla niego powołanych w ramach ćwiczenia Anakonda. Żołnierze ci wykonywać będą typowe dla obrony terytorialnej zadania ochronno-obronne.

Będzie to powielenie zadań, które wykonywał batalion OT podczas zeszłorocznych ćwiczeń Dragon?

  Podczas Dragon 2015 batalion OT wykorzystaliśmy do zabezpieczenia funkcjonowania jednostek operacyjnych, przygotowania lądowisk, szkoliliśmy tych żołnierzy z naprowadzania śmigłowców. Teraz batalion OT będzie wykonywał zadania związane z ochroną przepraw na rzekach. To również będzie ciekawe i nowe. Powołany z rezerwy batalion chcemy rzucić od razu na „głęboką wodę”, bowiem oni wykonywać będą te zadania ochronne wespół z amerykańską brygadą żandarmerii wojskowej. Zdajemy sobie sprawę z zagrożeń i trudności, nasi koledzy ze Stanów Zjednoczonych zgodzili się także na takie wyzwanie.

 To będą rezerwiści specjalnie wyselekcjonowani, przykładowo znający język angielski? Ćwiczenia rządzą się także swoimi prawami.

   Nie, nie będą. Zdaję sobie sprawę, że czasem, jak ktoś chce zrobić coś bardzo dobrego to zaczyna szukać rozwiązań, które wykrzywiają obraz i rzeczywiste oczekiwania. A muszę powiedzieć, że były stanowiska przeciwne naszym planom. Natomiast ja uważam, że nie ma lepszej formuły, aby podczas ćwiczeń zakładać sobie wygórowane cele, które dla niektórych, mogą wydawać się trudne do osiągnięcia. To jest ćwiczenie, tutaj możemy sobie pozwolić na błąd. Wolałbym, aby błędy pojawiały się na ćwiczeniu, niż podczas wojny. Podczas ćwiczeń możemy je zidentyfikować i zastanowić się nad wprowadzeniem procesu naprawczego.

Nikt nie jest rozliczany z tego, tak nieformalnie, jak wypadnie ćwiczenie? 

  Wypełniając swój konstytucyjny obowiązek, a jestem powołany na stanowisko konstytucyjne, mam przygotować wojska do wojny, działań, które mogą się pojawić. Ja wolę, aby podczas tego ćwiczenia zaistniała sytuacja, która będzie przyczynkiem do analizy programu szkolenia, struktury, czy rozwiązań funkcjonalnych, niż miałbym deklarować przełożonym gotowość, a nie przeprowadziłbym jej weryfikacji. Podczas Anakondy będzie wiele elementów mogących być uznanymi za badawcze.

  Anakonda 2016 to w mediach głównie rozmach i liczby. Dwa tysiące spadochroniarzy desantuje się pod Toruniem, przeprawy pod Chełmnem itp. Jednak chciałbym zapytać, co Pana, jako dowódcę, najbardziej w tych ćwiczeniach porusza?

  Ćwiczenie będzie się odbywało w kilku przestrzeniach, wojskowej i cywilnej. Obszar na którym będzie rozgrywane, to w zasadzie terytorium całej Polski, przede wszystkim poligony, chociaż pewne działania będą wykonywane także poza terenami wojskowymi. Dla mnie istotne jest by w sposób bezpieczny wyprowadzić cały ten potencjał ponad 30 tysięcy żołnierzy na terytorium kraju, spowodować, że we wszystkich tych wymiarach – powietrze, woda i ląd – wszystko będzie funkcjonowało, z zachowaniem warunków bezpieczeństwa zostaną wykonane zadania taktyczno-ogniowe, następnie cały ten potencjał będzie trzeba z terenu Rzeczypospolitej wyprowadzić. Wyzwanie naprawdę imponujące.

Jednocześnie ma Pan Generale na pewno świadomość, że 30 tysięcy żołnierzy, to skromna część tego żywiołu, którym trzeba będzie zarządzać w sytuacji faktycznego kryzysu?

  Ja się zgadzam, ale zdajemy sobie sprawę, że musi to być proces i stopniowanie trudności. Mamy od razu decydować się na aktywowanie 100 tysięcy żołnierzy, nie wiedząc, czy poradzimy sobie z 30 tysiącami? Myślę, że każde ćwiczenie musi być inspiracją do kolejnego. Wiem także, że o rozmachu tego ćwiczenia przemawiają liczby. Warto sobie jednak zdać sprawę z tego, że ćwiczenie Anakonda nie jest jedynym, które zaplanowano na 2016 rok. W stosunku do roku ubiegłego, praktycznie o 100% wzrośnie ilość przedsięwzięć szkoleniowych w kraju i poza jego granicami. Pokazuje to narastanie potencjału i podnoszenie progu poszczególnych przedsięwzięć.

  Powiem jeszcze tak, wierzę w skuteczność Dowództwa Generalnego w zakresie realizacji procesu szkolenia. Na odprawie rocznej przedstawiłem Ministrowi Obrony Narodowej, jaka jest różnica poziomu wyszkolenia dowództw i jednostek wojskowych w perspektywie przed 2013 i ubiegłego roku. To nie jest moja subiektywna ocena, opiera się na protokołach, które są funkcją działania Departamentu Kontroli MON. Są pewne wielkości liczbowe, które wskazują na progres. Zwiększył się nalot w lotnictwie, zwiększyliśmy liczbę wykonywanych skoków spadochronowych. Dlaczego jest to możliwe? Dbamy o proces synergii już podczas realizacji szkolenia na najniższych szczeblach. Dedykowałem kompetencje w zakresie planowania ćwiczeń na niższe poziomy. Jest to oczywiście uporządkowane, stworzono moduły i dowódcy brygad wiedzą, z którym skrzydłem lotnictwa, z którą flotyllą czy z którym zespołem bojowym mają rozmawiać. Uzgadniają wspólne przedsięwzięcie, przygotowują koncepcję ćwiczenia i potem nam to przedstawiają. To działa i zaczyna funkcjonować, ale to ciągle początek drogi, którą należy jednak iść.

To działa z punktu oceny wyszkolenia, czy po prostu zwiększają się liczby o których Pan Generał mówił, nalot i na przykład spadochronowe skoki?

W przeszłości szczytem techniki był kalkulator, narzędzie pracy, czy to w środowisku wojskowym, czy cywilnym. Dziś czymś normalnym jest smartfon. Podobnie jest z oceną ćwiczeń wojskowych. Jak można je ocenić? Często były to oceny opisowe: cele zostały osiągnięte, żołnierze opanowali zdolności, tarcze trafione itp. My dzisiaj budujemy nową jakość. Dowódcy potrafią zmierzyć efektywność działania środków przeciwlotniczych, artylerii czy lotnictwa. To jest możliwe tylko dlatego, że siedzimy dziś przy jednym stole. My nie rywalizujemy, tylko pokazujemy, na czym powyższe polega. Konia z rzędem temu kto powie, że sześć lat temu odprawa w bazie lotniczej odbywała się wraz z dowódcą brygady wojsk lądowych, nie tylko zresztą brygady, ale też i batalionu. Dziś do jednostek przeciwlotniczych trafiają piloci i po ćwiczeniu wszyscy omawiają jego przebieg: od tego momentu Cię wykryłem, a tutaj byłeś już zniszczony. To nie jest dyskredytacja człowieka, który popełnił błąd. Oni siadają razem i próbują wspólnie rozwiązać zadania taktyczne. To nauka i cenny materiał dla jednej i drugiej strony. Mamy możliwość oceny taktyki działania, procedur przyjętych przez kolegów.   

   Jak żołnierza przekonać, że warto się zamaskować? Gdy na poligonie nikt do niego nie strzela potrzeba nie lada wysiłku, by się przykładowo okopać. Ale jeżeli nad nimi pojawi się F-16, który „czesze teren”, to wszystkie takie niedociągnięcia wyraźnie widać, ślady, gdzie są rozmieszczone czołgi itp. Następny taki przelot oznaczałby, że jest po nich. Dla pododdziału, który nie został wykryty jest to motywacja, że nie trzeba się bać groźnych samolotów, można się ukryć.

Ta informacja o efektach takiego szkoleniowego rozpoznania dociera tylko do dowódcy brygady, czy również do tego chłopaka na linii?

D  ociera do tego chłopaka. Właśnie na tym mi zależy, że musimy to sprowadzać do poziomu wykonawców. Wtedy proces będzie skuteczny a zrozumienie pełne.

Panie Generale, na chwilę wróciłbym do tych rezerwistów i rozwijania wojsk. Mówił Pan, że pododdziały wyjdą na poligony, będą podnosić swój stopień gotowości, ale tu nasuwa się pytanie. Nie ukrywajmy, że nasze bataliony operacyjne wymagają przed podjęciem działań dużego zasilenia rezerwistami. Czy to nie jest element, którego brakuje na takich ćwiczeniach, sprawdzić jak funkcjonuje batalion w pełni ukompletowany, jak wygląda współdziałanie w jednym pododdziale zawodowców i rezerwistów? Może dopiero wówczas poznalibyśmy wartość naszego systemu?

  My to robimy. Na Dragon 15 nie był tylko batalion OT, ponieważ poszczególne jednostki wojskowe na czas ćwiczenia powołały rezerwistów. Teraz żołnierze rezerwy także będą powołani celem uzupełnienia jednostek wojskowych, które wykonują zadania.

Nie tylko do sztabu dywizji czy brygady, ale rozumiem, że i na poziom niższy?

  Może to zabrzmi nieskromnie, ale to my zaczęliśmy dopiero aktywować jednostki powoływane z rezerwy. Daleki jestem od tego żeby rozważać, dlaczego w przeszłości było inaczej. My to robimy, najpierw jeden batalion, teraz kolejny. Nie jest tylko Anakonda i nic więcej. Na inne przedsięwzięcia także powołujemy żołnierzy rezerwy. Tylko w samym czerwcu będzie ich ćwiczyło ok. 1500. Jeżeli tylko kierownictwo MON, a wola dziś taka jest, utrzyma kwestie związane z finansowaniem takich zadań, to proces będzie kontynuowany. Wszyscy jesteśmy ciekawi tego projektu związanego z tworzeniem Wojsk Obrony Terytorialnej. Spotykamy się z Panem pułkownikiem Kwaśniakiem [red. - Pełnomocnik MON ds. Obrony Terytorialnej], rozmawiamy. Dla nas żołnierzy, każde zwiększenie potencjału Sił Zbrojnych o różne formacje jest wartością dodaną, tylko chcemy, a ja, jako dowódca mam takie oczekiwanie, że będziemy potrafili tym potencjałem zarządzać, będziemy mogli ten potencjał wykorzystać, i to co jest istotą, że zostaną ustalone bardzo czytelne relacje między formacjami OT a wojskami operacyjnymi.

Tegoroczna edycja ćwiczeń Anakonda jest pierwszą, planowaną od początku po zmianach wprowadzonych w 2014 roku reformą systemu dowodzenia i kierowania SZRP. Czy teraz jest łatwiej, czy trudniej organizować takie szkolenie?

  Zdaje Pan sobie sprawę, że moja odpowiedź będzie subiektywna. Jestem jednak gotów na polemikę z każdym, gotowy na przedstawianie argumentów, by powiedzieć, że jest nam łatwiej przygotować wojska do Anakondy. W tym jednym miejscu jesteśmy w stanie dedykować zadania dla jednostek z różnych rodzajów sił zbrojnych. Powiem roboczo, odbywa się to przy jednym stole. Jeżeli jeden dowódca z wojsk lądowych mówi mi o kłopotach przy transporcie lotniczym, to obok mnie siedzi Inspektor Sił Powietrznych, który pomaga jak najszybciej rozwiązać problem. Sytuacji, gdzie współdziałają ze sobą różne rodzaje sił zbrojnych mamy bardzo wiele. Dobrym przykładem może być ćwiczenie z ubiegłego roku kiedy część sił  1. Brygady Pancernej na poligon przerzuciliśmy drogą powietrzną.

Ale to jest nowość, czy to jest wycieczka. Bo z drugiej strony nie byli w stanie zabrać swojego etatowego sprzętu.

  Bądźmy realistami. Zawsze jest rzut awangardy, ci którzy muszą się dostać jako pierwsi. Można wysłać taką grupę wozem drabiniastym, ale można stworzyć także warunki do przerzutu drogą powietrzną. Przerzut potrwa dużo krócej, nie dwa dni. Dzięki temu oni szybciej podejmą działania, to nie jest sztuczność. Żadna armia nie ma zdolności, że zapakuje się cała do statków powietrznych i się gdzieś przemieści. Jest to faktycznie ekskluzywny środek do poruszania się na polu walki. My musimy się nauczyć, że jeżeli dowódca brygady dostanie zadanie, masz dwa Herculesy i musisz zaplanować taki przerzut, to je wykona. Takie planowanie to nie jest łatwe zadanie.

Wielu mówi, że biurokracja wojskowa jest jedną z bardziej rozwiniętych. Mówimy o Anakondzie, przedsięwzięciu szkoleniowym. Te „kwity” ktoś musi ciągle wypełniać.

 Przemieszczanie wojsk po terenie kraju, naszych i zagranicznych, odbywa się w sposób bardzo uporządkowany. My, jako Dowództwo Generalne wydajemy zgody na powyższe, ale ta zgoda to faktycznie uzgodnienie z dyrekcją dróg, Strażą Graniczną, Służbą Celną itd. W „realu” też to się będzie tak odbywało.

Widzi Pan na tym polu elementy do poprawy?

 My już mamy sukcesy, z dwóch tygodni zeszliśmy do poziomu trzech dni. Dopracowane zostały mechanizmy współdziałania między urzędami, jednostkami wojskowymi i nami. Dzisiaj uważam, że jeszcze można to poprawić, temu służy również takie wyzwanie jak Anakonda.

Anakonda stała się mocno polityczna, mam na myśli zasięg międzynarodowy ćwiczeń, komentarze publicystów i polityków. Czy to dla wojskowych problem, czy wręcz odwrotnie, możecie pozwolić sobie na większych rozmach?

  Nie da się mocno odseparować wojska od polityki i polityki od wojska, jeżeli mówi się o bezpieczeństwie państwa, jego systemie obronnym. W sytuacji kiedy władze i środowisko polityczne ze zrozumieniem przyjmują nasze plany związane z rozmachem ćwiczenia, na pewno jest łatwiej. Dziś ten dyskurs jest dynamiczny, zdajemy sobie sprawę, że środowisko bezpieczeństwa w Europie ma kilka aspektów, jest Ukraina, jest Krym, ale jest i południowa flanka. Spojrzenie wszystkich 28 państw sojuszu na kwestie bezpieczeństwa zapewne się różni, my staramy się jednak szukać punktów wspólnych. Koherencja, synchronizacja, połączoność działań, bez względu na sytuację, im więcej my wojskowi wyniesiemy z tych ćwiczeń, będzie to wartość dodana.

Porównuje się Anakondę do działań tego typu za wschodnią granicą, tam jednak często stosuje się formułę ćwiczeń nagłych, niezapowiedzianych. Tym sposobem uruchamia się całe armie czy okręgi wojskowe. Dlaczego my podobnej zasady, nagłego sprawdzianu dla wojsk, nie stosujemy u siebie?

  Po pierwsze, skąd my posiadamy wiedzę i informacje, że te ćwiczenia są nagłe? To oni nas o tym informują. Jako żołnierz, jako fachowiec  powiem, że nagle to może filiżanka z herbatą się wywrócić. Żeby podjąć jakiekolwiek działanie jest potrzebny plan. Może być on przygotowany oczywiście przez wąską grupę ludzi. Dzisiaj mogę już powiedzieć, że na początku tego roku przeprowadziłem ćwiczenie o kryptonimie Lew, nikt o nim raczej nie słyszał, to było ćwiczenie, że do jednej z naszych dywizji przyjechali oficerowie i położyli kopertę. Rozwinęliśmy wówczas do etatu wojennego całe stanowisko dowodzenia związku taktycznego. Celowo nie powiem, którego związku taktycznego to dotyczy, ale robimy to.

I ostatnie pytanie, trochę ambicjonalne. Anakonda stała się NATO-wska. Nie żal polskim generałom, że oddali instytucjom i oficerom zagranicznym pole, którym do niedawna samodzielnie władali?

  Anakonda jest naszym ćwiczeniem przy dużym udziale wojsk sojuszniczych. Więc nie patrzmy na to jakoś sztucznie, ambicjonalnie. Czy sami byśmy dali radę zadaniom, jakie postawiono przed nami w Iraku i Afganistanie? No nie. My się przygotujmy realnie do tego stanu rzeczy, jaki jest. Natomiast zadbajmy o to, żeby może w krótkim horyzoncie czasu, szefem Komitetu Wojskowego został Polak. Zadbajmy o to, żeby w międzynarodowych strukturach dowodzenia, na przykład zastępcą w Mons, był Polak. By w tych strukturach zajmować nie tylko stanowiska zabezpieczenia i logistyczne, tylko operacyjne. Jest pierwsza jaskółka, mowa o generale Adamczaku [red. - gen. Janusz Adamczak, szef sztabu JFC Brunssum], gdy będzie tych stanowisk więcej, wtedy nie będzie zastanawiania się czy oddajemy pole, czy nie. Jest dużo do zrobienia, ale szedłbym w tym właśnie kierunku.

Dziękuję za rozmowę.

 




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Fregaty rakietowe typu Sachsen (typ 124)

Fregaty rakietowe typu Sachsen (typ 124)

Zakres zadań i znaczenie niemieckiej marynarki wojennej w odniesieniu do całych sił zbrojnych tego państwa w ostatnim czasie uległy znacznemu zwięk...

więcej polecanych artykułów