Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2017-12-14 18:14:30

Wywiad z dowódcą ORP Kormoran, kmdr ppor. Michałem Dziuganem

     Uroczystość podniesienia bandery na nowym niszczycielu min ORP Kormoran stała się dobrą okazją do krótkiej ozmowy z dowódcą okrętu, kmdr ppor. Michałem Dziuganem. Poniżej przedstawiamy jej zapis.

ORP Kormoran, najnowszy nabytek MW RP, jeszcze przed podniesieniem bandery. Fot. Dawid Kamizela.

- Jak ocenia Pan współpracę ze Stocznią Remontową Shipbuilding która zbudowała okręt oraz Ośrodkiem Badawczo-Rozwojowym Centrum Techniki Morskiej – to znaczy projektantem systemu walki jednostki? 

Wydaje mi się, że pomimo tych wszystkich różnic zdań, jakie między nami występowały, przyświecała nam cały czas jedna, wspólna idea: my, jako przyszły użytkownik, chcieliśmy uzyskać okręt na miarę dzisiejszych czasów i potrzeb, z których doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, natomiast Wykonawcy umowy zależało na spełnieniu naszych oczekiwań, gdyż w perspektywie była mowa nie
o egzemplarzu pojedynczym, a o serii jednostek. Pamiętam jak by to było dzisiaj, kiedy po powrocie z ćwiczenia zagranicznego spotkaliśmy w sztabie jednostki ówczesnego kierownika projektu Kormoran II ze strony Remontowa Shipbuilding, pana Bartłomieja Pomierskiego wraz z zespołem projektantów i planami okrętu, który przyjechał do nas stwierdzając: panowie, budujemy dla was okręt, spójrzcie na plany i jeżeli uważacie, że coś warto zmienić, to prosimy o sugestie... To było coś niesamowitego i, co trzeba podkreślić, niespotykanego w naszej rzeczywistości, gdyż uzyskaliśmy dostęp do możliwości bezpośredniego kształtowania naszych przyszłych zdolności bojowych, bo na sugestiach się nie skończyło. Zaczęliśmy zmieniać pomieszczenia wewnątrz okrętowe, modyfikować systemy, dodawać różne elementy, i tak dalej. Wykonawca umożliwił nam „włożenie” w ten projekt wszystkich naszych doświadczeń z miesięcy spędzonych na morzu w ramach udziału w stałych zespołach międzynarodowych czy ośrodków szkoleniowych NATO. Czasami to my uczyliśmy się jak właściwie projektować systemy okrętowe, a czasami uczyliśmy stocznię jak właściwie organizować i prowadzić walkę, chociażby o żywotność okrętu, zagadnienie zupełnie nieznane na rynku jednostek cywilnych. Można powiedzieć, że wzajemnie się docieraliśmy.

W podobny osób wyglądała współpraca z Centrum Techniki Morskiej, które początkowo przedstawiło nam produkt zupełnie niespełniający naszych oczekiwań, produkt który przewróciliśmy do góry nogami bazując właśnie na naszym doświadczeniu. Ale jak wspomniałem, łączyła nas wspólna pasja, gdyż otwieraliśmy drzwi nigdy w naszej Marynarce nie otwarte. Tworzyliśmy coś nowego i wydaje mi się, że zarówno my, jak i twórcy systemu bojowego okrętu, spędzający wiele tygodni i miesięcy na jego modyfikowaniu zgodnie z naszymi uwagami działając bez wątpienia pod presją czasu, mieliśmy wyraźne poczucie misji. Sprzeczaliśmy się co do koncepcji, kłóciliśmy się odnośnie detali, nawet trzaskaliśmy drzwiami, ale zawsze siadaliśmy ponownie do stołu oraz do konsol i nie przestawaliśmy rozmawiać nie znajdując optymalnego rozwiązania. Tak powstał system SCOT w jego obecnej postaci. Czy jest to system idealny? Z pewnością nie, gdyż jest on systemem prototypowym, ale jest zarazem systemem narodowym umożliwiającym dalszą rozbudowę zgodnie z potrzebami Marynarki Wojennej i w tym tkwi jego siła. Jestem dzisiaj przekonany, że jest to właściwy kierunek, a stworzony, dedykowany zespół ludzi będzie potrafił sprostać wszystkim wyzwaniom, jakie im przyniesiemy w ramach pierwszych doświadczeń z użytkowania systemu.

O naszej współpracy można powiedzieć jeszcze wiele rzeczy, ale jedna kwestia powinna wybrzmieć znacząco: mieliśmy realny wpływ na to, jak okręt ma wyglądać, jakie funkcjonalności powinien posiadać system bojowy i jak mają być one realizowane, gdyż razem z szeroko rozumianym Wykonawcą je współtworzyliśmy. Dlatego dzisiaj mamy taki okręt, jaki chcieliśmy. Oczywiście, nie wszystko technologicznie udało się wykonać na tym egzemplarzu, ale w większości nie możemy mieć do nikogo pretensji. Kormoran jest naszym wspólnym okrętem, a słowo „naszym” jeszcze chyba nigdy w Marynarce nie miało takiego znaczenia.  

- Jak można ocenić Kormorana na tle jednostek które docelowo ma zastąpić, czyli niszczycieli min projektu 206FM? Jak natomiast prezentuje się Kormoran w porównaniu do NATO-wskich jednostek przeciwminowych z którymi dywizjon współpracuję w zespołach przeciwminowych?

Jeżeli chodzi o porównanie Kormorana do okrętu projektu 206FM, to nie ma co silić się na porównanie, chociaż można powiedzieć, że i ta i ta jednostka utrzymuje się na wodzie... Okręty te dzieli technologiczna i konstrukcyjna epoka, mimo że przeznaczone są do realizacji podobnych zadań. Na Kormoranie gros systemów i rozwiązań jest prototypowa lub innowacyjna w naszej Marynarce Wojennej, zupełnie zmieniając możliwości prowadzenia działań w zakresie szeroko rozumianej walki minowej, chociaż aktualny rekord w NATO dotyczący ilości wykrytych min dalej należy do zasłużonego ORP MEWA (111 min morskich znalezionych w 10 dni, 2015 rok). Trzeba podkreślić, że jednostki projektu 206FM nie były i nie są jednostkami złymi, gdyż to dzięki nim jesteśmy dzisiaj tu, gdzie jesteśmy; to na ich pokładzie wykształcone zostały kadry, które dzisiaj przesiadają się na Kormorana, a że wyposażone w odpowiednie, nowoczesne techniki przeciwminowe (jak GAVIA podczas udziału ORP MEWA w SNMCMG1 w 2015) mogą jeszcze zadziwić, to wiele mówi o ich zdolnościach bojowych. Niestety, ich czas już powoli mija, gdyż dalsza eksploatacja ponad pięćdziesięcioletnich kadłubów powoli robi się niebezpieczna i zbyt kosztowna.

Porównując natomiast Kormorana do aktualnych konstrukcji tego typu stosowanych w NATO trzeba mieć na uwadze, że większość z nich to konstrukcje sprzed 20 lat, nie dysponujące tak szeroką jak Kormoran paletą sensorów i efektorów, a co za tym idzie możliwościami w zakresie prowadzenia walki minowej. Tym niemniej byłbym jednak ostrożny co do oceny porównawczej, gdyż nie mamy jeszcze żadnego doświadczenia w zakresie bojowego wykorzystania naszego okrętu, a to powinno być podstawą porównań. Przypadek pięćdziesięcioletniej MEWY znajdującej 111 min pokazuje wyraźnie, że niezależnie od wyposażenia i wieku, okręt Marynarki Wojennej to coś więcej niż suma wszystkich sensorów i efektorów: to również, a może przede wszystkim załoga wraz z jej poziomem wyszkolenia, umożliwiająca niejednokrotnie działanie poza wszelkimi schematami i wydobywająca z okrętu możliwości, o których się nawet nie śniło konstruktorom. A takie załogi nasz dywizjon posiada i może być z nich dumny.

- Kormoran wyposażony jest w 4 rodzaje podwodnych pojazdów bezzałogowych oraz systemy sonarowe Czy mógłby Pan pokrótce przedstawić typowy schemat działań przeciwminowych  z ich wykorzystaniem?

Schemat działania okrętu wraz z jego sensorami i efektorami jest zgodny z tak zwanym łańcuchem obrony przeciwminowej i zawiera:

  1. poszukiwanie min zakończone wykryciem, do czego wykorzystujemy zarówno sonar podkilowy (SHL 101 T/M) i sonar samobieżny o zmiennym zanurzeniu zamontowany na pojeździe Double Eagle Mk III, jak również autonomiczny pojazd podwodny (APP) HUGIN;
  2. klasyfikację, w przypadku sonarów wykonywaną bezpośrednio po wykryciu za pomocą samego sonaru, natomiast w przypadku APP HUGIN realizowaną w ramach tak zwanego „post processingu” na pokładzie okrętu po powrocie pojazdu z misji;
  3. identyfikację, do czego przeznaczone są pojazdy GŁUPTAK w wersji rozpoznawczej oraz MORŚWIN;
  4. (i wreszcie) neutralizację, realizowaną za pomocą ładunku wybuchowego TOCZEK przenoszonego przez pojazd MORŚWIN lub jednorazowego pojazdu GŁUPTAK w wersji bojowej.

Czy poza zadaniami zwalczania min okręt jest przystosowany do wykonywania innych zadań? Jak można je scharakteryzować?

Niszczyciel min w konfiguracji jaką posiadamy jest jednostką wysoce wyspecjalizowaną i ukierunkowaną na prowadzenie walki minowej, jednakże może on realizować większość zadań, do których generalnie przystosowane są okręty wojenne, takich jak: patrolowanie, zwalczanie celi nawodnych i powietrznych za pomocą artylerii okrętowej (oczywiście w ograniczonym zakresie w ramach samoobrony), udział w akcjach ratowniczych, prowadzenie rozpoznania i zasilanie systemów transmisji danych w informację rozpoznawczą z rejonu, w którym operuje okręt, zabezpieczenie prac nurkowych, itp. Dodatkowo, uwzględniając rodzaj sensorów podwodnych jakie posiadamy (echosonda wielowiązkowa, sonar z aperturą syntetyczną umożliwiający uzyskanie rozdzielczości obrazu rzędu 2-4cm niezależnie od odległości), możemy realizować szereg zadań hydrograficznych z zakresu mapowania dna i budowy obrazów 3D.

- Panie komandorze, dziękuję serdecznie za rozmowę i gratuluje Panu oraz załodze nowego okrętu.

Z kmdr ppor. M. Dziuganem rozmawiał Dawid Kamizela.


-  




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Okręty podwodne typu 214

Okręty podwodne typu 214

Prace projektowe nad nową generacją okrętów podwodnych, będących następcami eksportowych jednostek typu 209, rozpoczęto w RFN w 1997 roku. Koniec z...

więcej polecanych artykułów