Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2014-05-27 21:36:30

Rozmowa z generałem Andrzejem Danielewskim, Inspektorem Szkolenia Dowództwa Generalnego RSZ

     Rozmowa dotyczyła między innymi zadań realizowanych przez Inspektorat Szkolenia w ramach nowego systemu dowodzenia i kierowania SZ RP, założeń tworzenia centralnego poligonu SZ RP z Kompleksowym Systemem Symulacji Pola Walki, oraz przyszłości szkolnictwa wojskowego w nowych uwarunkowaniach. Pojawiło się również pytanie o to z czego możemy być dziś dumni i co może okazać się największym problemem w najbliższej perspektywie. W rozmowie uczestniczył także zastępca Inspektora Szkolenia płk dr Robert Kosowski.

Generał brygady Andrzej Danielewski 1 stycznia 2014 roku objął stanowisko Inspektora Szkolenia w Inspektoracie Szkolenia Dowództwa Generalnego RSZ. Wcześniej był dowódcą między innymi 9. Brygady Kawalerii Pancernej z Braniewa, 20. Brygady Zmechanizowanej z Bartoszyc oraz szefem Szkolenia Wojsk Lądowych. fot. 11. LDKpanc

Mariusz Cielma: Panie Generale, zacznijmy od przybliżenia zadań jakie wykonuje Inspektorat Szkolenia. Czym się zajmujecie?

Generał brygady Andrzej Danielewski: Zasadniczym dokumentem powołującym Dowództwo Generalne RSZ jest Ustawa z dnia 21 czerwca 2013 r. o zmianie ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej. Dokument ten określa siedem kluczowych zadań dla DG RSZ, z czego drugie stanowi, że do zakresu działania Dowódcy Generalnego należy planowanie, organizowanie i prowadzenie szkolenia podległych jednostek wojskowych i związków organizacyjnych Sił Zbrojnych RP. Zadanie to w myśl "Modelu systemu kierowania i dowodzenia SZ RP 2013, Koncepcji systemu szkolenia SZ RP oraz Szczegółowego zakresu działania DG RSZ realizują poszczególne Inspektoraty Rodzajów Sił Zbrojnych i Rodzajów Wojsk, natomiast Inspektorat Szkolenia, którym mam przyjemność kierować, odpowiada za planowanie i koordynowanie systemu szkolenia jako całości, uwzględniając zapisy (priorytety i kierunki rozwoju) wynikające z Planu rozwoju systemu funkcjonalnego szkolenia SZ RP w latach 2013 – 2022.

   Zasadniczymi obszarami w jakich Inspektorat odgrywa wiodącą rolę są:

  • Programowanie i planowanie szkolenia dowództw, sztabów i wojsk podległych Dowódcy
    w wymiarze narodowym i międzynarodowym.

  • Koordynowanie procesu kształcenia kandydatów na żołnierzy zawodowych, doskonalenia zawodowego żołnierzy w podległych Dowódcy jednostkach szkolnictwa wojskowego,

  • Planowanie rozwoju poligonowej i garnizonowej bazy szkoleniowej na potrzeby realizacji procesu szkolenia Jednostek Bezpośrednio Podległych (JBP) oraz w jednostkach szkolnictwa wojskowego.

  • Planowanie i koordynowanie realizacji szkolenia z WF oraz sportu na poziomie DG RSZ
    i w JBP.

   Obecnie - mam na myśli 2014 rok - realizujemy to co zostało zaplanowane w ramach poprzednio funkcjonujących Dowództw Rodzajów Sił Zbrojnych, przy jednoczesnym planowaniu zamierzeń do realizacji w 2015 roku. Aktualnie pracujemy między innymi nad programami ćwiczeń zarówno DG RSZ, jak i jednostek mu podległych.

  MC: Czyli takie programowanie prowadzone jest w cyklu wieloletnim?

  AD: Tak, z tym że do tej pory ćwiczenia programowano w cyklu czteroletnim, natomiast od 2015 roku opracowujemy pierwszy program w cyklu sześcioletnim, wychodząc naprzeciw potrzebom wynikającym z planowania budżetowego, planowania rozwoju SZ RP oraz programowania ćwiczeń obowiązującego w NATO.

   W Inspektoracie zajmujemy się także koordynacją wszelkiego rodzaju szkoleń i ćwiczeń międzynarodowych. Ich liczba systematycznie wzrasta i jest to trend, który przynosi wymierne korzyści dla uczestniczących w nich pododdziałów i żołnierzy. Podkreślmy, że przygotowanie tego typu przedsięwzięć, szczególnie, gdy występujemy w roli gospodarza, wymaga dopracowania, w najdrobniejszych szczegółach, szeregu zagadnień, m.in. natury prawnej, szkoleniowej, logistycznej.

   W zakresie naszej odpowiedzialności pozostaje także opracowywanie wniosków oraz proponowanie rozwiązań służących zwiększaniu efektywności szkolenia, zarówno w działalności bieżącej jednostek podporządkowanych Dowódcy, jak i w dłuższej perspektywie czasowej, co przekłada się na zapisy w dokumentach doktrynalnych, rozkazodawczych, poradnikach. Utrzymujemy i będziemy rozwijać współpracę z Centrum Doktryn i Szkolenia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. Kolejny obszar dotyczy ocen poziomu wyszkolenia oraz certyfikacji. To ostatnie słowo jest dziś mocno artykułowane w naszej armii, kiedyś mówiliśmy weryfikacja, sprawdzenie, ocenianie.

  MC: Certyfikacja dotyczy tylko tych wyjeżdżających na misje?

  AD: Certyfikacja jest procesem, mającym potwierdzić inaczej zweryfikować czy dane dowództwo, jednostka wojskowa lub komponent zadaniowy Sił Zbrojnych np. w ramach Sił Odpowiedzi NATO lub Grupy Bojowej UE, osiągnął wymagane dla niego zdolności operacyjne i czy spełnia ustalone standardy lub kryteria, które szczegółowo określają programy kontroli NATO i UE. Należy dodać, że certyfikacja (narodowa, międzynarodowa) jest przedsięwzięciem złożonym pod względem organizacyjnym i wymaga skoordynowanych działań poszczególnych Inspektoratów oraz Sztabu. Do prowadzenia certyfikacji musimy także przygotować profesjonalnych kontrolerów, posiadających wymagane uprawnienia oraz doświadczenie.

  MC: Nie ma czegoś takiego, że certyfikujemy na potrzeby krajowego systemu np. bataliony czy brygady, stwierdzając, że osiągnęły określony stopień przygotowania?

  AD:  Terminem zbliżonym do certyfikacji, pod względem znaczeniowym, jest ocena poziomu wyszkolenia. Najkrócej można ją określić jako sprawdzenie, czy dana jednostka, pododdział, dowództwo może wykonać przypisane im zadania, wynikające z operacyjnego przeznaczenia. Zależy nam na tym by każdy dowódca, niezależnie od szczebla dowodzenia umiał ocenić swoich żołnierzy, sprawdzić w praktyce ich umiejętności. Takie możliwości stwarzają najpełniej ćwiczenia z wojskami.

  Kolejnym ważnym zadaniem Inspektoratu jest szeroko pojęte szkolnictwo wojskowe. Mam w tym przypadku na myśli centra szkoleniowe. Mamy ich w kraju dziewięć, różnego typu, każdemu przypisana jest określona funkcja. W ubiegłym roku w naszych centrach przeszkoliliśmy ponad 39 tysięcy żołnierzy i pracowników cywilnych. Odbyło się to w ramach blisko 1600 kursów. Centra są ważnym ogniwem w przygotowaniu rezerw osobowych dla Narodowych Sił Rezerwowych – tutaj wielu z nich rozpoczyna swój kontakt z wojskiem.

  Nie możemy zapominać również o szkoleniu językowym. Prowadzimy je w centrach, ale także w jednostkach, tam funkcjonują ośrodki nieetatowe. W tych ostatnich przygotowuje kursantów na niższe poziomy znajomości języka obcego. Mówię nie tylko o języku angielskim, choć jest najbardziej dominujący w naszym szkoleniu. Nie zapominamy o innych, w tym i językach naszych sąsiadów. Realizujemy kursy niemieckiego, francuskiego, czy rosyjskiego.

  MC: Chyba teraz jest łatwiej z tym angielskim, czy może dalej jest to praca od podstaw?

  AD:  Jest dużo łatwiej, ponieważ pewien poziom jako Siły Zbrojne, już osiągnęliśmy. Dzisiejsi żołnierze, nie tylko kadra oficerska, znają często język angielski na wysokim poziomie. Mamy w wojsku absolwentów różnych filologii czy kierunków językowych, i staramy się ich właściwie wykorzystać. Kolejna grupa naszych zadań, która dopiero jest wprowadzana w Wojsku Polskim, dotyczy szkolenia na odległość (e-learning). Nie wszystkie zajęcia trzeba przeprowadzić na kursach stacjonarnych i taka metoda jest już praktykowana na całym świecie. Niedawno w Akademii Obrony Narodowej powstał ośrodek zajmujący się tą problematyką, z którym bardzo ściśle współpracujemy. Niektóre kursy, nie tylko językowe, ale i kulturowe czy wstępne z danego kursu (np. w celu wyrównania poziomu wiedzy absolwentów przed rozpoczęciem kursu stacjonarnego), żołnierz odbyć może na odległość, w godzinach pracy, oddalony o kilkaset kilometrów, bez potrzeby odrywania się od obowiązków służbowych czy rodziny.

   Naszym zadaniem jest także wyrównywanie poziomów wiedzy w innych obszarach. Żołnierze mają przecież różny zasób wiedzy. Jeden od kilku lat zajmuje się daną specjalnością, drugi dopiero uzyskuje taką wiedzę. Musimy te poziomy wyrównać, do tego także planujemy wykorzystać platformę e-learningową. Inspektorat Szkolenia to również zadania związane ze sportem szeroko pojętym, zajęciami wychowania fizycznego oraz wojskowymi zespołami sportowymi.

   Jednak to nie koniec, bowiem kolejnym naszym zadaniem a nie będę się wahał stwierdzić, że jednym z priorytetowych, jest stworzenie zupełnie innego sposobu zabezpieczenia procesu szkolenia. Dziś jesteśmy świadkami nowego spojrzenia na nowoczesne szkolenie wojsk, dowództw i sztabów w warunkach poligonowych. Wymiernym efektem w tym obszarze będzie powołanie Centralnego Poligonu Sił Zbrojnych Drawsko.

  MC: Z czym wiąże się określenie „centralny”? Do tej pory nieformalnie i tak tego typu rolę spełniał.

  AD: Tworzenie wieloszczeblowej struktury poligonów nie jest zwykłym zabiegiem organizacyjno-ewidencyjnym lecz głęboko przemyślaną ideą mającą na celu zaspokojenie nowych wyzwań szkoleniowych stojących przed profesjonalną armią. W najbliższej perspektywie, w ramach planu modernizacji technicznej, pozyskamy nowoczesne systemy symulacyjne, które w naszym przekonaniu zmienią całą „filozofię” szkolenia praktycznego. Żołnierz, dowódca spotkają się z formami szkolenia które będą odwzorowywały pole walki w niespotykanej dotąd skali. Oceny nie będą determinowały tylko przestrzeliny w tarczach, lecz wykonanie zadania bojowego i ilość poniesionych strat. W najbliższym czasie powstanie Kompleksowy System Symulacji Pola Walki, zainstalowany będzie system symulacyjny JCATS czy wybudowany ośrodek szkolenia chemicznego a ponadto inwestycje zwiększające możliwości socjalnego zabezpieczenia pobytu wojsk. Rola pozostałych poligonów będzie nie mniejsza lecz szczególne znaczenie przypisujemy Drawsku. To właśnie na ich obiektach wojska, dowództwa i sztaby będą przygotowywać się do ostatecznego egzaminu zdolności do działań. Taki podział ról ma na celu optymalizację wysiłku organizacyjnego w procesie szkolenia

  MC: Pozostałe poligony w jakim sensie będą się specjalizować, co można wymyśleć dla przykładowo Nowej Dęby?

  AD: Nowa Dęba obok szerokiego wachlarza zadań zabezpieczających standardowe szkolenie wojsk szczególne zostanie ukierunkowana na specyfikę działań wojsk o charakterze aeromobilnym.

  MC: Mają najbliżej...

  AD: Tak, mają najbliżej. Będzie się tam szkolić również piechota górska. W jej przypadku głównie chodzi o strzelania, specjalistyczne szkolenie prowadzone jest i będzie w ośrodku Trzcianiec czy Duszniki-Zdrój. Duże ośrodki poligonowe trzeba specjalizować z uwzględnieniem specyfiki ich warunków terenowych. Nie popadniemy także w skrajność, aby nie trzeba było stale przemieszczać się na szkolenie jadąc przez cały kraj.

  MC: Chociaż niekiedy może być to przydatne, by uniknąć szkoleniowej rutyny.

   AD: Nie ma mowy o takim pojęciu. Nie zamierzamy wydawać pieniędzy podatników na zbędne „zwiedzanie” poligonów. Tworzymy system osiągania zdefiniowanych zdolności do walki. Dowódca kreując środki do osiągnięcia zadania otrzyma ofertę obiektów i urządzeń do tego przeznaczonych. Dla zadań typu strzelania z broni indywidualnej i zespołowej czy wozów bojowych dedykowany będzie najbliższy poligon. Jednak takie zdolności jak walka w terenie zurbanizowanym będą domeną wyspecjalizowanych ośrodków.

  MC: Drawsko będzie centralnym, bo jest największe i daje takie możliwości?

  AD: Jak już powiedziałem wcześniej, to tu skupimy gros inwestycji w nowe technologie i to właśnie ten poligon będzie umożliwiał realne sprawdzenie zdolności pododdziałów do walki. Ilość hektarów pola roboczego nie jest aspektem dominującym, choć było jednym z kryteriów, które braliśmy pod uwagę. To właśnie nowe podejście do sposobu zabezpieczenie procesu szkolenia i proszę mi wierzyć, niezliczonych analiz kosztów w kategorii optymalizacji wydatków i wysiłku inwestycyjnego wyłoniły Drawsko, jako naturalnego lidera.

  MC: Czyli u nas powstanie odpowiednik słynnego w ostatnim czasie rosyjskiego Mulino?

  AD: Nie jest to „wynalazek” rosyjski lecz obecny standard światowy w obszarze szkolenia wojsk. Technologie symulacyjne są dostępne dla wielu państw, nas będzie odróżniać bardzo wyważona kompilacja różnych systemów symulacyjnych tworzących inną nową jakość w przygotowaniu wojsk, dowódców i sztaby do walki. Posiadane i pozyskiwane symulatory mają tworzyć jedną spójną architekturę łatwą do modernizowania, intuicyjną w obsłudze i dostępną dla szkolonych. Centralny Poligon SZ Drawsko będzie tą „wisienką na torcie” zamykając możliwość symulacji od pododdziału poprzez brygadę, dywizję do dowództw poziomu operacyjnego w jednym czasie w tej samej sytuacji bojowej czy kryzysowej.

  MC: „Przeciwnik” będzie „żywy” czy „wirtualny”?

  AD: Mam nadzieję, że żywy krótko. Oczywiście to żart, ale odzwierciedla nową filozofię szkolenia. Na polu walki żołnierz spotka żołnierza przeciwnika, a nie „tekturową tarczę”. Jest to spotkanie, które wygra lepiej wyszkolony, posiada lepszą organizację walki i jest lepiej dowodzony. Tak widzę to szkolenie. Realny pododdział broni się lub atakuje na realny pododdział strony przeciwnej (Opposition Force). Wirtualność pojawia się tylko w tym, że „strzelamy” promieniami lasera a nie amunicją bojową, a rany czy śmierć żołnierza, zniszczenie sprzętu, wskazują tylko urządzenia. Dowódcy będą widzieć skutki swoich decyzji w „realnej walce” a żołnierze docenią zasady bojowego zachowania, pobudzą inicjatywę w walce i osiągną pewność swoich umiejętności.

  MC: OPFOR, to będą jakieś specjalnie przygotowane pododdziały?

  AD: Nie widzę w tym problemu. Obok stacjonuje 2 Brygada Zmechanizowana, której pododdziały realizując normalny proces szkolenia mogą wykonywać takie zadania. Należy przy tym pamiętać, że jest to jednostka, która zna wszystkie „kąty” tego poligonu i będzie arcytrudnym przeciwnikiem.

 MC: Od stycznia bieżącego roku obowiązuje nowy podział kompetencyjny w ramach wprowadzonej reformy kierowania i dowodzenia SZ. Wcześniej zagadnieniami szkolenia zajmowano się choćby w Rodzajach Sił Zbrojnych, co reforma zmieniła?

   AD: System bardzo się zmienił, ale na ocenę reformy jest jeszcze za wcześnie. Choć osobiście uważam, że jednak zmiany są na lepsze. Może o zmianach więcej powie mój zastępca.

   Płk Robert Kosowski: Zaczynając od ćwiczeń, dotychczas w jednych kompetencjach były te dowódczo-sztabowe, w innych – pionu szkolenia – te z wykorzystaniem wojsk. Inspektorat Szkolenia integruje dziś zarówno jedne jak i drugie, włącznie z ćwiczeniami międzynarodowymi. Analogiczna sytuacja dotyczy centrów szkolenia czy też ośrodków szkolenia poligonowego, które do nie dawna były różnie wykorzystywane w ramach realizacji procesu szkolenia, jak i działań podejmowanych w zakresie ich modernizacji i rozwoju przez poszczególne DRSZ. Obecnie wszystko jest „docierane” w ramach jednego organizmu i w jednych rękach. Bieżący rok przeznaczony został do praktycznego sprawdzenia nowego systemu i przyjętych rozwiązań, szczególnie tych w obszarze szkolenia, natomiast wnioski z tego płynące i pewne korekty mogą się pojawić w 2015 roku. Nikt nie może wszystkiego przewidzieć, czy założona struktura, zadania oraz podział kompetencji sprawdzą się w przyjętym wymiarze i uwarunkowaniach. Czas i wnioski pokażą czy trzeba będzie coś poprawić czy też nie.

  AD: Poprzednia struktura była typową strukturą liniową. Teoretycznie szef szkolenia Rodzaju Sił Zbrojnych wszystko mógł realizować. Miał szefów np. wojak inżynieryjnych, obrony przeciwlotniczej, bazę szkoleniową, itp. Teraz pracujemy zadaniowo i w poziomie. Współpracujemy z każdym z inspektoratów, w których funkcjonują komórki szkoleniowe. Wszystkich nas, zajmujących problematyką szkolenia DG RSZ oraz jednostek mu podległych jest niecałe 200 osób. Nie mniej jednak nie ma powielania się stanowisk i zadań jak to było wcześniej, dziś jest wzajemne uzupełnianie się.

  MC: Czyli teraz łatwiej zrealizować ćwiczenie z wykorzystaniem elementów różnych Rodzajów Sił Zbrojnych?

  AD: W tym roku jeszcze trudno to wszystko odpowiednio zorganizować, ponieważ jesteśmy następcami prawnymi poprzednich planów szkoleniowych i poprzedniego systemu, ale od 2015 roku to już my, przy udziale pozostałych inspektoratów będziemy kreować system szkolenia oraz sposób osiągania określonych zdolności przez podległe Dowódcy Generalnemu jednostki i instytucje wojskowe. Będziemy dążyć do takiego skoordynowania wysiłku szkoleniowego, aby szkolący się pilot wykonał zadanie na korzyść jednostki przeciwlotniczej symulując jednoczenie uderzenia na obiekty naziemne – np. szkolącą się kompanię zmechanizowaną.

  MC: W którą stronę podąży polskie szkolenie wojskowe, jakie będą priorytety, możemy spodziewać się ewolucji czy rewolucji?

  RK: To będzie ewolucja, czyli stopniowy wzrost potencjału systemów symulacyjnych na korzyść realnego działania. Takie są tendencje światowe i my także będziemy tą drogą podążać. Będziemy szukać rozwiązań, aby oceniać poziom wyszkolenia w sposób jak najbardziej obiektywny, na podstawie określonych wyników, wskaźników, parametrów, a nie „często subiektywnych ocen kontrolerów”. Na pewno zwiększeniu ulegnie liczba ćwiczeń realizowanych w układzie międzynarodowym, wychodząc naprzeciw założeniom NATO wynikającym miedzy innymi z tzw. Connected Forces Iniciative.

  MC: Po stronie partnerów zagranicznych jest chęć tak częstego uczestnictwa?

  RK: Taka jest tendencja NATO-wska, nie mniej jednak zakres zaangażowania każdego z państw będzie zróżnicowany. Wiąże się miedzy innymi z ich budżetami, narodowymi planami czy ich priorytetami w danym roku czy okresie planistycznym, itp. Takie ćwiczenie nie musi kojarzyć się jednoznacznie z angażowaniem licznych pododdziałów czy oddziałów Mogą to być mniejsze elementy jak grupy operacyjne, stanowiska dowodzenia, pojedyncze grupy osób wydzielane do składu ćwiczących dowództw i sztabów czy też operatorzy systemów symulacyjnych jak na przykład JTLS i JCATS lub operatorzy JEMM (Joint Exercise Management Module). Z pewnością zaprocentuje to choćby współpracą według tych samych procedur, realizacją wspólnych zadań na tym samym tle czy w tym samym obszarze, z użyciem różnego uzbrojenia i taktyki działania.

  MC: Rozmawialiśmy o tym co jest teraz, co będzie w przyszłości. Jednak w swojej karierze wielokrotnie stykał się Pan Generał z pionem szkolenia, w latach 90-tych był Pan szefem szkolenia w 1. Dywizji Zmechanizowanej. Co się zmieniło od tamtej pory?

 AD: Zmiana jest duża, co nie znaczy, że my kiedyś nie prowadziliśmy operacji połączonych. Trochę to inaczej wówczas nazywano. Na poligonach współdziałaliśmy z samolotami czy śmigłowcami, ale co się zmieniło? Przede wszystkim procedury. Mało było ćwiczeń w których szkoliliśmy się w prowadzeniu międzynarodowej operacji połączonej. Mieliśmy wówczas zupełnie inny system dowodzenia i podejmowania decyzji. Wówczas dowódca pułku wypracowywał decyzję w krótkim czasie, teraz ten proces jest rozłożony na godziny. W ówczesnym 1. Pułku Zmechanizowanym, staraliśmy się, aby każdy żołnierz w ciągu tygodnia miał dwa strzelania w dzień i jedno nocne. Dziś tych strzelnic przy jednostkach jest dużo mniej. Mamy armię zawodową, żołnierze strzelanie mogą mieć nawet tylko raz na dwa tygodnie. Raz, ale intensywnie. Choć zadaję sobie pytanie, czy trzeba tak dużo prowadzić strzelań bojowych, mamy coraz liczniejsze trenażery, jak Śnieżnik czy starszy Cyklop. Oczywiście trenażer nam wszystkiego nie załatwi, powinny być etapem przygotowującym do ćwiczenia z wojskami jako ostatecznego elementu wojskowego szkolenia, jego najwyższej formy. Kiedyś było tego z kolei dużo, co nie znaczy, że dziś wojsko mniej strzela czy ćwiczy. Dla żołnierza nie ma znaczenia czy ćwiczy w ćwiczeniu ANAKONDA czy w ramach mniejszego ćwiczenia do szczebla batalionu - drużynach, plutonach czy kompaniach żołnierze robią dokładnie to samo w obu przypadkach. Chciałem podkreślić jedną rzecz – obywatel Polski, zawsze był dobrym żołnierzem, zarówno w przypadku powoływania do zasadniczej służby wojskowej na okres dwóch lat jak i w obecnych uwarunkowaniach armii zawodowej. Niemniej jednak, teraz żołnierz w korpusie szeregowych może służyć nawet 12 lat – wzrosły w związku z tym także nasze wymagania. Po każdym cyklu szkoleniowym nie uczy się wszystkiego od podstaw. Owszem, doszkala się, ale przede wszystkim żołnierz i cały pododdział muszą się dalej rozwijać. Dopiero, gdy 60% pododdziału ulegnie wymianie, zgodnie z przyjętymi procedurami, szkolenie rozpoczynamy od podstaw.

  MC: Kilkanaście lat temu to były ćwiczenia bardziej konspektowe, umowne? Przemieszczanie się z punktu A do B, imitacja?

  AD: W mojej ocenie nie należy tego tak generalizować, w zasadzie realizm prowadzonych ćwiczeń uwarunkowany jest założeniami jakie przyjmują właściwi dowódcy do szkolenia. W tym przypadku należy dostrzec chociażby taką różnicę, że kilkanaście lat temu na poziomie batalionu mieliśmy 30 wozów, natomiast aktualnie jest ich 58.

  MC: Sprzęt nam pozostał w dużej mierze ten sam. Te same czołgi, te same BWP-1. Jest możliwość, by na tym starym sprzęcie, wprowadzić nową jakość w szkoleniu?

  AD: Sprzęt nie najnowszy, niemniej jednak naszym zadaniem jest wykorzystać go najlepiej w sensie taktycznym. Przygotowujemy dowódców wozów oraz załogi by jak lepiej poznali jego słabe i mocne strony, by potrafili wykorzystać go w sposób efekty, uwzględniając dodatkowo takie czynniki jak np. ukształtowanie i pokrycie terenu, elementy zabezpieczenia bojowego, współdziałanie na najniższych poziomach dowodzenia. Oczywiście wybrane rodzaje poddajemy pełnej lub częściowej modernizacji uwzględniając zasadę „koszt-efekt” oraz możliwości jego zastąpienia wynikające z zapisów programów modernizacyjnych. Pamiętajmy jednak, że w naszej armii użytkujemy także sprzęt w pełni nowoczesny, który sprawdził się w trudnych warunkach operacji poza granicami państwa. Nowoczesność wiąże się oczywiście z wysokimi wymaganiami wobec jego użytkowników, które także uwzględniamy w procesie szkolenia wojsk.

  MC: Co jest takiego w naszym systemie szkolenia, co możemy powiedzieć, nie gonimy światowej czołówki?

   AD: We wszystkich programach operacyjnych dotyczących modernizacji technicznej mamy trzy pakiety. Pierwszy to pakiet szkoleniowy – trenażery, symulatory. Drugi to pakiet sprzętowy i nasze zadanie dostosowania systemu szkolenia do tego sprzętu – programy szkolenia, instrukcje itp. Trzeci to pakiet logistyczny. Symulatory dostępne dla Rosomaka, samolotów F-16 czy strzeleckie Śnieżnik są najwyższej klasy, nie mamy się czego wstydzić. Dążymy jednak do tego, by połączyć systemy symulacyjne w jeden organizm. To tylko kwestia przesyłania danych, a nie budowy wielkich hal. Przykładowo, aby żołnierze w ośrodku symulacyjnym w Drawsku ćwiczyli w ramach jednego zadania razem z pilotami F-16 znajdującymi się w symulatorze w Krzesinach czy Łasku.

  MC: Nie mamy problemu mentalnego z ludźmi? Przyjmują wszystkie te nowinki?

  AD: Trochę generalizuje, ale z żołnierzem w wieku 30-35 lat, nie mamy w zasadzie problemu. Ci ludzie wychowani zostali w uwarunkowaniach nowych technologii. Natomiast moje pokolenie dostrzega zmiany, jednak nie do końca może być przekonane, że tradycyjnie rozwiązania można zastąpić zupełnie odmiennymi. W przypadku całego systemu może być tak, że największym problemem nie będzie technika, ale mentalność. Także w kwestii nowych organizacyjnych metod szkolenia. Dla przykładu w ubiegłym roku przeprowadziliśmy około 1600 kursów szkoleniowych różnego rodzaju, ale czy wszystkie muszą odbywać się w centrach szkoleniowych – czy może w jednostkach wojskowych ? Tam, z wykorzystaniem wiedzy i przygotowania instruktorów i przy odpowiednim programie poprowadzimy zajęcia na miejscu. Na ocenę efektów tej pracy wyślemy tylko egzaminatorów. To także jest kwestia mentalności. W dzisiejszym szkoleniu ważna jest kreatywność.

  MC: Dziś ten dowódca niskiego szczebla, pododdziału, ma większą niż kiedyś autonomię w kreowaniu tego żołnierza?

  AD: Szkolenie każdego pododdziału wynika z trzech podstawowych składowych: jego przeznaczenia, z wytycznych przełożonych wyższego szczebla i z programów szkolenia – nowe wprowadziliśmy w zeszłym roku. Programy szkolenia dają szerokie możliwości dowódcom co do organizowania i prowadzenia szkolenia. Trzeba spełnić pewne standardy, ale doprowadzić do ich osiągnięcia można przy naprawdę dużej autonomii. Dowódca nie musi przeznaczać na dany element tylu godzin, ile zostało zapisane. Jeżeli widzi, że osiągnie cel mniejszymi środkami, robi to. Uzyskany czas swobodnie przeznacza na doszkolenie z innego elementu. Tu jest ta kreatywność dowódcy. Dla nas dziś najważniejszym szczeblem dowodzenia jest batalion, który posiada swój sztab, a tym narzędziem może zaplanować i korygować proces szkolenia na tym poziomie.

 MC: Czyli, jest całkiem dobrze?

  AD: Nie powinniśmy narzekać. Nasze państwo przeznacza na obronność naprawdę duże środki. Co ważne w dzisiejszych uwarunkowaniach finansowych, robi to stabilnie. Od przynajmniej dwóch lat nie możemy narzekać, że brakuje nam paliwa czy amunicji na realizację zadań szkoleniowych. Oczywiście są pewne przesunięcia pomiędzy pododdziałami, ale wynikają one często z różnego stopnia ich przygotowania. Mamy oczywiście świadomość, że jest wiele do zrobienia, kierunek działań mamy jednak jasno określony.

Dziękuję za rozmowę.




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Niemiecki moździerz 21cm Mörser 18

Niemiecki moździerz 21cm Mörser 18

Mörser 18 (de facto klasyfikowany, z uwagi na długość i kąty podniesienia lufy, jako haubicoarmata) był nowoczesnym działem artyleryjskim, wykorzys...

więcej polecanych artykułów