Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2014-06-09 11:37:32

Rozmowa z generałem Piotrem Patalongiem, Inspektorem Wojsk Specjalnych

     Wojska Specjalne wrosły w strukturę polskich Sił Zbrojnych, to już siedem lat od czasu, gdy utworzono Dowództwo Wojsk Specjalnych. Tegoroczne święto było wyjątkowe, po raz pierwszy obchodzone w ramach nowej struktury dowodzenia. Wykorzystaliśmy okazję i zapytaliśmy generała brygady Piotra Patalonga, Inspektora Wojsk Specjalnych w Dowództwie Generalnym RSZ, o dzisiejszy obraz tego rodzaju wojsk oraz plany na przyszłość.


  Mariusz Cielma: Panie Generale, to pierwsze święto Wojsk Specjalnych po wprowadzeniu zmian w strukturze dowodzenia. Jakie jest dziś to święto, odmienne od tych, gdy był Pan faktycznym dowódcą oddziałów?

  Gen. Piotr Patalong: Nowa struktura dowodzenia zmieniła relacje dowodzenia, zależności pomiędzy poszczególnymi elementami łańcucha dowodzenia. W tej chwili funkcjonujemy w innej rzeczywistości. Co pozostaje niezmienne to stan naszego ducha, wola „walki” oraz chęci do tego aby zadania realizować razem i jesteśmy razem.

 Czy oprócz tego poczucia wspólnoty, zachowany został wpływ Inspektoratu Wojsk Specjalnych na odrębne dziś jednostki? Wytyczacie trendy, standardy wyszkolenia?

   Bezwzględnie tak. Struktura Dowództwa Generalnego RSZ polega na tym, że Dowódcy Generalnemu bezpośrednio podlegają jednostki. Wykorzystuje on do kierowania nimi poszczególne inspektoraty. Inspektorat Wojsk Specjalnych kieruje całą działalnością Jednostek Wojsk Specjalnych w procesie szkolenia, wyposażenia i kształcenia kadry. Tutaj nie ma żadnej zmiany. Mimo reformy nie nastąpiły zmiany na poziomie naszych oddziałów i pododdziałów.

Święto jest okazją do składania życzeń, ale i deklaracji. Co w tych dniach obiecano Panu, czy generalnie Wojskom Specjalnym, co czeka je w przyszłości?

   W tej chwili jesteśmy na etapie konsultacji i budowania pełnego systemu dowodzenia Wojskami Specjalnymi. Sądzę że wejdzie on w życie pod koniec bieżącego roku. Zbieramy wszystkie doświadczenia uzyskane zarówno z działalności Centrum Operacji Specjalnych – Dowództwa Komponentu Specjalnego, Inspektoratu Wojsk Specjalnych i samych jednostek. Dokonamy analizy, co nam się sprawdziło i na tej bazie wypracujemy optymalny model. Będziemy się starali, aby był on jak najsprawniejszy i mało skomplikowany, co pozwoli na płynne dowodzenie.

 Są już pierwsze doświadczenia?

    Doświadczeń mamy już bardzo dużo i dlatego cały czas rozmawiamy, dyskutujemy i myślimy, jaka struktura i z jakimi zadaniami powinna powstać. Jest za wcześnie, aby to podsumowywać.

 Jest taka koncepcja, aby Wojska Specjalne powiększyć. Czy jest Pan zwolennikiem tego, aby siły specjalne, które w naszym kraju w stosunku do całej armii i tak są liczne, były jeszcze większe?

     Nigdy nie pozwoliliśmy sobie na to i nie zrobiliśmy nic aby kosztem liczebności obniżyć jakość. Natomiast o tym, jak liczne będą Wojska Specjalne w naszych Siłach Zbrojnych zadecyduje czynnik polityczny oraz zagrożenia. Określając zagrożenia przed jakimi może stanąć nasz kraj, politycy i wojskowi budują odpowiednie struktury. Zagrożenia są bardzo płynne. W zależności od nich liczba wojsk, nie tylko specjalnych, ale i konwencjonalnych, powinna się zmieniać i ona się zmienia. Jeżeli są to zagrożenia, z którymi konkretny rodzaj wojsk lepiej sobie poradzi, ten powinien być wzmacniany i rozbudowywany. Kiedy zagrożenie mija następuje jego redukcja. Uważam, że 3% Sił Zbrojnych jakie obecnie stanowią Wojska Specjalne jest na tę chwilę europejskim standardem. Na pytanie czy może być więcej mogę odpowiedzieć, tak może być. Na pewno jednak nie będzie to zwiększenie liczebności kosztem jakości. To zwiększenie może oznaczać wzmocnienie dziś istniejących jednostek lub tworzenie nowych. Dziś trudno jest wskazać sposób jaki zostanie wybrany i czy w ogóle taka decyzja zostanie podjęta. Wszystko będzie zależało od zadań jakie otrzymają Wojska Specjalne
i ich jednostki, do nich dostosujemy strukturę.

 Nie macie problemów z naborem?

    Nabór nie jest łatwą sprawą z tego też względu, że utrzymujemy jakość. Mamy różne pomysły poprawy wskaźników naboru, w tym i pomysł, który narodził się rok temu. Mam na myśli budowę, na bazie Jednostki Wojskowej Komandosów, ośrodka szkolenia Wojsk Specjalnych. Takie rozwiązanie pozwoli na wcielanie w nasze struktury ludzi spoza armii. Jest ogromna liczba takich osób, kandydatów do Wojsk Specjalnych. Mamy już przemyślane i opracowane sposoby ich szkolenia i doprowadzenia do tego, aby w przyszłości byli operatorami zespołów bojowych.

 Do tej pory Wojska Specjalne miały strukturę autonomiczną, tworząc jeden funkcjonalny organizm. Wielu zarzucało, że stanowią „oddzielną wyspę”. Każda jednostka miała w tej strukturze swoje zadania, od najbardziej elitarnego Grom, po wspierający i zabezpieczający całość Nil. Dziś z kolei bardziej stawia się na działanie całego systemu militarnego Polski i Wojsk Specjalnych będących jego częścią. Czy będą korekty w specjalizacji jednostek?

   Błędnym jest myślenie, że jesteśmy czy byliśmy „oddzielną wyspą”, czymś z boku, czymś co nie spotyka się z „dużą armią”. Uważam, że tak nigdy nie było. Wojska Specjalne z samej definicji stanowią element połączony – „joint”. Czy potrzebujemy korekt, budowy od nowa jednostek? Moja odpowiedź brzmi - nie. Cały pomysł budowania polegał na tym, że tworzyliśmy tzw. komponent wojsk specjalnych. Taki komponent musi realizować pełne spektrum operacji specjalnych. Dlatego jednostki są wyspecjalizowane w zadaniach, żeby pokryły cały ich wachlarz. Między innymi po to powstała 7. Eskadra Działań Specjalnych, aby umożliwić prowadzenie powietrznych operacji specjalnych i wspierać z powietrza działania prowadzone przez pozostałe jednostki..

 Jesteście obecnie także gestorem sprzętu. Jak to teraz wygląda? Wcześniej pojawiało się dużo głosów, że macie w tym względzie za dużą autonomię w stosunku do reszty sił zbrojnych.

    Jesteśmy i byliśmy gestorem dla sprzętu, który jest wykorzystywany wyłącznie w Wojskach Specjalnych. Jeżeli sprzęt wykorzystują wojska konwencjonalne, jego gestorami są odpowiednie Inspektoraty Dowództwa Generalnego. Proszę się nie dziwić, że Wojska Specjalne są wyposażone w sprzęt na najwyższym światowym poziomie, ponieważ tak powinno być. Dlatego zakupy prowadzone są po bardzo szczegółowym rozpoznaniu produktów, rynku i w niewielkich, czasami nawet bardzo małych ilościach asortymentu. Kupowany sprzęt musi w 100% spełniać wymagania naszych wojsk.

 Czy pojawi się w najbliższym czasie coś z nowego sprzętu w Wojskach Specjalnych?

    Są obszary, na które stale kładziemy nacisk i które nie są u nas zaspokojone. To przede wszystkim obszar związany z przerzutem, zarówno lądowym, morskim i powietrznym. Potrzeby związane z przerzutem morskim są obecnie zaspokajane. Poprzez agencję NAMSA dokonaliśmy zakupu odpowiednich łodzi bojowych, które systematycznie docierają do naszych jednostek. W dalszym ciągu procedowany jest program o kryptonimie Pegaz, wozów bojowych dla Wojsk Specjalnych. Czekamy także na przetarg na śmigłowce. Część z nich spełniając nasze wymagania ma trafić do eskadry z Powidza. Ich liczba zawarta w planach jest płynna, pierwsza koncepcja mówiła o trzech kluczach po cztery maszyny. Opracowywana była dwa lata temu dla ówczesnych Wojsk Specjalnych. Jeżeli te będą jednak inne, może zmienić się także liczba przeznaczonych na nasze potrzeby śmigłowców. Będziemy bardzo zadowoleni, gdy ten nowy sprzęt o nowych możliwościach pojawi się w eskadrze i będziemy mogli go już wykorzystywać. Cały czas mówimy także o innych platformach, tym razem stosunkowo niewielkich samolotach. W tym przypadku tęsknie spoglądamy na samoloty M28. Jednak to wszystko musi wynikać z zadań jakie zostaną nam przydzielone..

 Po zakupie nowych śmigłowców nie zrezygnujecie z Mi-17?

   Na pewno nie szybko. To jest bardzo dobry śmigłowiec, który wykonuje u nas wiele zadań. Mając dwie platformy, nową oraz Mi-17, możemy swobodnie dysponować sprzętem w zależności od skomplikowania operacji. Na pewno patrzymy już na platformę o dużo większych możliwościach. W armii mówi się dużo o śmigłowcach uderzeniowych. To kolejna nowa platforma, która będzie działać na korzyść Wojsk Specjalnych. To wszystko razem daje nam już kilka możliwości, które możemy ze sobą łączyć i wykorzystać.

 A bezzałogowce, tylko wersja mini, czy również wyższa klasa? Może uzbrojone?

    Proszę wziąć pod uwagę, że Wojska Specjalne to 3% armii. To mimo wszystko bardzo niewiele. Bezzałogowiec dużej klasy, na dodatek uzbrojony, wymaga licznej obsługi, wymaga także lotniska. Moim zdaniem powinniśmy utrzymać we własnych strukturach bezzałogowce o masie do 200-250 kilogramów, mogące wykonać loty do 24 godzin, i to nam w zupełności wystarcza. Natomiast powinny zostać zakupione większe platformy dedykowane do wykorzystania przez Wojska Specjalne, przesyłające na nasze stanowiska obraz sytuacji, zdolne do wykonania uderzeń.

 Krótkie pytanie na koniec. Czy zauważa Pan Generał, że po wprowadzeniu reformy dowodzenia zmniejszyło się zaangażowanie naszych sojuszników, głównie Amerykanów, we współpracę i rozwój naszych Wojsk Specjalnych? Było wiele takich głosów.

   Tak, wiele było takich głosów. Różne osoby odmiennie oceniają reformę struktury dowodzenia, każdy ma swoje zdanie. Żadna struktura dowodzenia nie jest idealna, szczególnie na początku funkcjonowania, ale każda będzie ewoluowała w stronę poprawy, tak by była jak najlepsza. Natomiast wielokrotnie spotykałem się z partnerami amerykańskimi i zawsze podkreślali jedno – sprawa struktur dowodzenia to jest sprawa narodowa. Każdy ma prawo ułożyć je tak, jak będzie uważał za najkorzystniejsze w stosunku do całych sił zbrojnych, a te w każdym kraju są odmienne. W żadnym razie, nasz strategiczny partner nie zmniejszył swojego zaangażowania, a wręcz przeciwnie, zwiększył je. O tym będziemy mogli porozmawiać za kilka miesięcy, gdy będzie to już bardzo widoczne.

Dziękuję za rozmowę.




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Pocisk przeciwokrętowy Exocet

Pocisk przeciwokrętowy Exocet

Francuski pocisk Exocet był jedną z pierwszych konstrukcji tego rodzaju skonstruowanych i wprowadzonych do produkcji na Zachodzie, choć palma pierw...

więcej polecanych artykułów