Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2015-05-20 07:31:45

Uciekanie do przodu powinno stać się naszą domeną - wywiad z płk Malawskim, szefem inspektoratu od wojskowych innowacji

     Z powołaniem wojskowej instytucji odpowiadającej za innowacyjne technologie związane były i są duże oczekiwania. Skorzystaliśmy z okazji i o bieżącą sytuację I3TO, plany na przyszłość, oczekiwany kierunek zmian wynikły z dotychczasowych doświadczeń, zapytaliśmy jego Szefa - pułkownika Marka Malawskiego. Wojskowi nie lubią tego porównania, ale nie sposób nie zapytać, jak się ma dziś polski odpowiednik amerykańskiej DARPA?

Mariusz Cielma: Inspektorat Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych (I3TO) to stosunkowo młoda instytucja, naszą rozmowę musimy zatem rozpocząć od przynajmniej kilku zdań na temat tego skąd się wzięła, jakie są jej zadania i jak wygląda struktura.

płk Marek Malawski: Zanim ją rozpoczniemy, zaznaczam, że na niektóre pytania odpowiedzi będą krótkie, co nie oznacza, że zdawkowe. Inne natomiast będą obszerniejsze, bo wymaga tego poruszana „materia”. Jeśli taka formuła Panu odpowiada, to znaczy, że jesteśmy „dogadani”.

Mariusz Cielma: Dobrze. Ja tylko zadaję pytania. Wracam więc do pierwszego z nich.

płk Marek Malawski: Inspektorat powstał na podstawie decyzji Ministra Obrony Narodowej w 2013 roku, a gotowość do realizacji zadań w rzeczywistości osiągnął we wrześniu 2014 roku. Generalnie utworzony jest po to, aby przełamywać rutynę, identyfikować i proponować zupełnie nowe technologie na potrzeby pozyskiwanego dla Sił Zbrojnych sprzętu wojskowego. Taka jest główna idea. Przed powstaniem Inspektoratu kompetencje te były rozproszone po różnych instytucjach. Jesteśmy zogniskowani przede wszystkim na identyfikację potencjału możliwego do wdrożenia w najbliższej przyszłości i dalszej perspektywie. Mówiąc o Inspektoracie trzeba podkreślić jeszcze jedno. Jest on instytucją, która wpisuje się w system pozyskiwania sprzętu wojskowego, ma za zadanie wskazywać na wczesnych etapach prac planistycznych realizowanych w resorcie obrony narodowej nowoczesne technologie, którymi resort powinien się zajmować. Tak zostały określone zadania i im podporządkowana struktura. Dysponując wiedzą o technologiach, kiedy będą gotowe i możliwe do zastosowania, wpisujemy się w fazę identyfikacyjną, która jest pierwszym etapem pozyskiwania sprzętu wojskowego. Następnie uczestniczymy w fazie analityczno-koncepcyjnej, w której wskazujemy sposoby pozyskania nowych technologii. Również inicjujemy projekty, jako propozycje do planu badań naukowych w celu ich dalszego rozwoju. Oprócz inicjowania takich projektów, realizujemy również ich nadzór.

  Z myślą o zabezpieczeniu interesów resortu obrony narodowej Inspektorat realizuje zadanie dotyczące unormowania zarządzania prawami własności intelektualnej. Obecnie prowadzimy prace nad koncepcją i projektem decyzji Ministra Obrony Narodowej, która będzie regulowała ten obszar.

  Stosunkowo nową, ale bardzo ważną dziedziną, która wynika z zakresu działania I3TO, jest udział w realizacji zadań dla rozwoju sektora kosmicznego, w kontekście zwiększenia krajowego potencjału obronnego. Są to przede wszystkim przedsięwzięcia związane z koordynacją polskiego uczestnictwa w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), dzięki czemu pośrednio, Siły Zbrojne realizują swoje potrzeby technologiczne w tym zakresie. Również uczestniczyliśmy w tworzeniu Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA), wspieraliśmy ją na etapie osiągania gotowości do działania. Pion wojskowy w jej strukturze daje szansę na realizację ważnych zadań z punktu widzenia obronności i bezpieczeństwa państwa. W trakcie działania Inspektoratu okazało się, że „kosmos” to jeden z ważniejszych obszarów, jakimi przyszło nam się zająć.

Pion wojskowy w Polskiej Agencji Kosmicznej to będzie struktura odrębna od Inspektoratu?

płk Malawski: To będzie typowy pion realizacyjny projektów na rzecz wojska. Natomiast będzie on podporządkowany prezesowi POLSA, ten z kolei Prezesowi Rady Ministrów. Z tym pionem Inspektorat będzie współpracował, dbając o interesy polskiej armii w dziedzinie „kosmosu”. Współpraca powinna przyczynić się do pozyskiwania przez Siły Zbrojne zdolności operacyjnych w tym obszarze. I mimo, że pion ten nie będzie składał się z żołnierzy zawodowych oddelegowanych do pracy w POLSA, liczę na to, że realizował będzie zadania zgodne z interesem resortu obrony narodowej. Przecież technologie kosmiczne i satelitarne, to jeden z najszybciej rozwijających się kierunków w dziedzinie obronności. Wojsko doskonale rozumie, że bez wdrażania tych technologii, które należą do najbardziej zaawansowanych, nie ma szansy na osiągnięcie przewagi nad przeciwnikiem, na wykonanie przysłowiowego „skoku technologicznego” – bez tego nie ma przyszłości. Zabiegamy o to, aby efekty projektów realizowanych w Europejskiej Agencji Kosmicznej, mogły być wykorzystane również do celów wojskowych. Nowoczesny sprzęt potrzebuje technologii kosmicznych, bez nich nie może spełniać swoich funkcji. Jako kraj zaczynamy od mniejszych projektów. Wiadomo, że dzisiaj trudno nam zbudować satelitę, ale do tego dążymy, z każdym rokiem wzmacniamy nasz potencjał naukowo-przemysłowy. Zachęcamy polskie podmioty do uczestnictwa w konkursach organizowanych przez ESA. Udział w nich pozwala budować określone zdolności w zakresie rozwijania technologii kosmicznych, co w przyszłości powinno przełożyć się na rozwój przemysłu kosmicznego w Polsce i zdolności do realizacji konkretnych programów na rzecz obronności. Obecnie udział w konkursach jest łatwiejszy i bardzo opłacalny, ponieważ kraj nasz, jako nowy członek ESA ma zapewniony zwrot geograficzny. Związane jest to z preferencyjnym okresem przejściowym, który dla większości krajów trwa od 5 do 7 lat. Wykorzystanie tego czasu jest bardzo ważne. Jest to etap „uczenia się”, poznawania zasad funkcjonowania, tworzenia silnego polskiego sektora kosmicznego zanim osiągniemy samodzielność i będziemy musieli sprostać niełatwym wymaganiom na rynku europejskim. Obecnie, Europejska Agencja Kosmiczna prowadzi audyt zarówno polskich podmiotów z tego sektora, jak również ocenia postępy, jakie jako kraj poczyniliśmy w okresie od przystąpienia do ESA w 2012 roku.

Jest w Polsce baza firm mających już pewien poziom wiedzy w obszarze kosmosu?

płk Malawski: W celu identyfikacji potencjału, w lutym br. zorganizowaliśmy konferencję z polskimi firmami zajmującymi się technologiami kosmicznymi. Przekazaliśmy im oczekiwania wojska, tak aby przemysł znał nasze potrzeby, aby jeśli zależy mu na realizacji zamówień dla armii, mógł ukierunkować swoją działalność tak, aby zgodnie z naszymi dążeniami realizował projekty w ramach ESA, a także na korzyść Sił Zbrojnych. Jestem przekonany, że tego typu przedsięwzięcia przyczynią się do wzrostu zaangażowania polskich firm i ośrodków naukowych w rozwój technologii kosmicznych na rzecz obronności państwa. Wartością dodaną konferencji było zbudowanie świadomości podmiotów przemysłowych, przekazanie im doświadczeń w zakresie możliwości udziału w programach ESA, ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia Polish Industry Incentive Scheme (PLIIS), programu, który potrwa do 2017 r., a którego konkursy są dedykowane wyłącznie na polski rynek.

Spotkanie było prowadzone na podstawie przedstawienia Planu Modernizacji Technicznej?

płk Malawski: Praktycznie każdy zaawansowany system, prowadzenie misji, czy też skuteczne podejmowanie decyzji w obliczu kryzysu cywilnego czy też wojskowego, nie może obyć się bez zastosowania technik satelitarnych, bez dysponowania środkami, które zapewniają niezależny i szybki dostęp do informacji, koordynację działań, czy też niezawodną komunikację. Krótko mówiąc, zastosowania satelitarne w sektorze obronnym, to źródło informacji o znaczeniu strategicznym. Dlatego też, na podstawie PMT Inspektorat wskazał kierunki działań, dla osiągania zdolności w zakresie wykorzystania przestrzeni kosmicznej i budowy polskiego potencjału, które są pożądane i są nieodłącznym elementem planu modernizacji. Ponadto, ze względu na to, że MON ponosi „lwią” część kosztów uczestnictwa Polski w Europejskiej Agencji Kosmicznej, efekty realizowanych w ramach ESA programów przez polski sektor kosmiczny (również przemysł obronny) zainwestowane środki finansowe powinny „wrócić” do wojska w postaci różnego typu opracowań, sprzętu czy też technologii kosmicznych wypełniających potrzeby naszej armii.

Pułkownik Marek Malawski podczas wręczania wyróżnienia laureatowi konkursu organizowanego przez I3TO - Innowacje dla Sił Zbrojnych. Na gali obecna była także widoczna na zdjęciu podsekretarz stanu w MON Pani Beata Oczkowicz. fot. I3TO

Wróćmy do ogólnej sytuacji Inspektoratu. Czy jego struktura przeszła jakąś ewolucję w czasie funkcjonowania?

płk Malawski: Zmieniła się, została dostosowana do wszystkich obszarów odpowiedzialności, o których mówiliśmy. Satysfakcjonuje fakt, że mieliśmy wpływ na to, jak będzie ona wyglądała. Tworzą ją: oddział identyfikacji i analiz, oddział rozwoju i implementacji, oddział współpracy z podmiotami naukowymi i przemysłem oraz oddział organizacyjno-personalny.

Do niedawna Szef I3TO to dwugwiazdkowy generał. Obecnie już tylko pułkownik. Czyżby oszczędności w MON?

płk Malawski: Z oszczędnościami taki stan rzeczy nie ma nic wspólnego. Z pewnością taka była potrzeba, uzasadniona niepodważalnymi argumentami, aby stosunkowo wysoki etat przenieść w inne miejsce i na stanowisku szefa Inspektoratu wyznaczyć pułkownika, jako optymalne rozwiązanie. W Inspektoracie wszyscy staramy się budować jego prestiż, wiarygodność przez efektywną pracę, działanie. Stopień wojskowy jego szefa ma drugoplanowe znaczenie. Zresztą, osobiście nigdy nie miałem tak wysokich aspiracji i dla mnie nie ma to kluczowego znaczenia. Natomiast dla I3TO, jego postrzegania w środowisku naukowo-przemysłowym i wojskowym, z którym przecież Inspektorat ściśle współpracuje, z pewnością tak. Ja, proszę wierzyć lub nie, mam dużo satysfakcji z tego co robię, jaki „kształt” osiągnęła instytucja, jak funkcjonuje, jacy w niej pracują ludzie. A propos. Czy mogę prosić o inny zestaw pytań?

Czy dużo osób funkcjonuje w ramach I3TO?

płk Malawski: Ogółem w Inspektoracie służy i pracuje 55 osób, mniej więcej po połowie wojskowi i pracownicy wojska. Już po roku funkcjonowania odczuwamy, i ja tak uważam, że powinno być nas o kilka osób więcej. Po prostu zadania postawione na początku, zwiększyły swoją „objętość” i znaczenie strategiczne. Zdecydowanego wsparcia wymaga obszar „kosmosu” i zarządzania własnością intelektualną. Wynika to z faktu, że to właśnie Inspektorat został wyznaczony, jako instytucja wiodąca w tych obszarach.

Można pozyskać specjalistę z rynku cywilnego? Czy jest możliwość różnicowania wynagrodzenia?

płk Malawski: Pozyskaliśmy wielu bardzo dobrych specjalistów, posiadających doświadczenie w zakresie sprzętu wojskowego, a wynikające z ich służby w jednostkach wojskowych, udziału w misjach poza granicami kraju, wcześniejszego zaangażowania w przedsięwzięcia NATO. Wynagrodzenia są zgodne z obowiązującymi etatami, bowiem jesteśmy instytucją wojskową. Ale nie tak typową jak inne, a standardowe podejście w kwestii ich wysokości nie jest najlepszym rozwiązaniem. Nie gwarantuje utrzymania „fachowców” przez dłuższy czas w instytucji, nie oddala możliwości „drenażu” osób z wysokimi kwalifikacjami przez rynek pracy.

Jest w wojsku dużo takich ludzi, którzy mogą tutaj w Inspektoracie pomóc, a nie tylko się uczyć?

płk Malawski: Jest ich zdecydowana większość. Pozyskaliśmy wielu młodych, ambitnych ludzi. Jesteśmy taką mieszanką żołnierzy, absolwentów uczelni technicznych, ale i jednocześnie żołnierzy mających doświadczenie „w polu”. Ludzi, którzy służyli na różnego rodzaju sprzęcie, byli na misjach, widzieli i doświadczyli wiele. Są to żołnierze pozytywnie nastawieni do nowych wyzwań. Cechuje ich duża determinacja w dążeniu do określonych celów, a przede wszystkim kreatywność. Postaraliśmy się tak zharmonizować personel i zakres ich obowiązków, aby oprócz efektywnej pracy, wynikała również dla nich satysfakcja z tego, co robią. W mojej ocenie, efekty są bardzo dobre. Są tak pozytywnie „nakręceni” tym, co wykonują, że niekiedy trzeba ich „hamować”. Właśnie o takich ludzi nam chodziło. Dbamy również o to, aby żołnierze, pracownicy podnosili swoje kwalifikacje. Ufam, że w tym przypadku nie ma prawa być powodów do narzekań.

Jak wygląda praca tych ludzi, siedzą w Internecie?

płk Malawski: Internet wkroczył w nasze życie i w obecnej lub nowej formie w nim pozostanie. Nie ma od tego odwrotu. Niemniej jednak, zapoczątkowany przez opracowany przecież najpierw na potrzeby wojska APARNET, jest dobrym źródłem wiedzy, informacji. Pamiętać należy jednak o jej wiarygodności. Oczywistym jest, że personel Inspektoratu korzysta z tego spektakularnego osiągnięcia XX wieku. Nie „siedzi” w nim jednak. Jest to raczej narzędzie uzupełniające, stosowane na przykład w procesie identyfikacji technologii. Jednak w tym obszarze, głównym narzędziem jest realizacja opracowanej z dużą rozwagą tzw. „mapy drogowej” identyfikacji bezpośredniej w firmach, uczelniach i u indywidualnych konstruktorów. Aby powyższy wysiłek przyniósł odpowiednią efektywność i korzyść nie tylko nam, opracowaliśmy i w marcu bieżącego roku uruchomiliśmy bazę danych o innowacyjnych technologiach, nowoczesnym sprzęcie wojskowym. Baza z założenia stanowi nową jakość w obszarze gromadzenia informacji z zakresu nowoczesnych technologii obronnych, ma zapewnić sprawne i efektywne, informatyczne wsparcie działalności I3TO w tej dziedzinie. Baza jest dostępna dla wszystkich uczestników pozyskiwania sprzętu wojskowego: Sztabu Generalnego WP, gestorów, Inspektoratu Uzbrojenia, departamentów MON. Baza skonstruowana jest w taki sposób, że umożliwia również zasilanie jej informacjami przez żołnierzy i pracowników innych instytucji wojskowych.

Co Inspektorat realizuje na zewnątrz i bardziej publicznie, aby pokazać jego zainteresowanie technologiami?

płk Malawski: Przykładem takiego przedsięwzięcia, inicjatywy promującej innowacyjne produkty, technologie oraz inne rozwiązania wpisujące się w potrzeby Sił Zbrojnych RP jest konkurs pt. „Innowacje dla Sił Zbrojnych RP”. W zeszłym roku odbyła się jego pierwsza edycja, a liczba złożonych wniosków pozytywnie nas zaskoczyła. Szczególna satysfakcja wynika z faktu, że dużo projektów pochodziło od osób indywidualnych. Z naszych obserwacji wynika, że pomysłów nie brakuje, że w konkursie I3TO pomysłodawcy upatrywali mechanizm ułatwiający ich zaprezentowanie na szerszym forum, nadzieję na możliwość ich realizacji w przyszłości. I mimo, że nagrody były tylko honorowe (brak możliwości nagród finansowych), kreatywni i innowacyjni uczestnicy konkursu mieli okazję zaprezentować swoje pomysły obecnym na gali konkursowej przedstawicielom środowiska naukowego i przemysłowego. I nasze działanie w tym przypadku nie kończy się tylko na konkursie. Mamy zamiar zaprezentować wybrane prace na naszym stoisku podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Ponadto, organizując spotkania w Inspektoracie, „kojarzymy” laureatów konkursu z zainteresowanymi ich pomysłami, przedstawicielami przemysłu.

Co było szczególnie interesujące pośród konkursowych propozycji?

płk Malawski: Na przykład, bardzo interesującym okazał się projekt „Wykorzystania łączności troposferycznej do zwiększenia zasięgu bezpilotowych środków latających”. Proponowana innowacyjność dotyczy zastosowania stacji łączności, wykorzystującej zjawisko rozproszenia sygnału nadawanego w troposferze do komunikacji pomiędzy dwoma punktami na powierzchni Ziemi, do realizacji łączności pomiędzy naziemną stają kontrolną, a bezpilotowym środkiem latającym.

Zakończyła się pierwsza edycja konkursu Innowacje dla Sił Zbrojnych RP. Domyślam się, że Inspektorat zapoczątkował kolejną?

płk Malawski: Pierwsza edycja zakończyła się sukcesem. Drugą rozszerzyliśmy o dodatkową kategorię i tak mamy trzy: przemysł, osoby indywidualne oraz ośrodki naukowo-badawcze. Taka jest potrzeba. Utrzymujemy formułę, że konkurs jest organizowany przez I3TO wspólnie z Wojskową Akademię Techniczną. Patronat honorowy objął Sekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, Czesław Mroczek. Wnioski konkursowe przyjmujemy do 31 października 2015 roku. Konkurs już wystartował. Naszą intencją jest bowiem to, aby wzięli w nim także udział studenci. Laureatów natomiast, co także jest nowością w porównaniu do pierwszej edycji, wskaże Rada Naukowo-Przemysłowa. Jest to ciało doradcze Sekretarza Stanu, wspierające proces opiniowania spraw z zakresu działalności naukowo-badawczej i rozwojowej dotyczącej sprzętu wojskowego i usług na potrzeby Sił Zbrojnych.

Od początku przedstawiano I3TO, jako instytucję nawiązującą do amerykańskiej wszechpotężnej DARPA. Coś z tego udało się zrealizować?

płk Malawski: Osobiście jest to dla mnie temat drażliwy, nie oznacza jednak, że uchylę się od odpowiedzi. Porównywanie nas do amerykańskiej DARPA (Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności), być może będzie miało sens za jakieś 50 lat. Bo właśnie ponad tyle lat liczy ta organizacja, która jak łatwo zauważyć ma ogromne możliwości realizacji projektów, osiągnięcia i znaczenie dla rozwoju technologii wojskowych. Natomiast Inspektorat Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych ma bardzo ograniczone możliwości. Mimo, że optymizmu i motywacji nigdy mi nie brak, staram się patrzeć na sprawy realnie i „twardo stąpać po Ziemi”. I3TO jak na razie, nie posiada narzędzi dla stymulacji interdyscyplinarnych badań innowacyjnych technologii, nie dysponuje budżetem dla finansowania projektów rozwoju nowoczesnych technologii (ma tylko ograniczone możliwości ich inicjowania). Mam nadzieję, że jak to w życiu bywa, potrzeba zmusi nas do zmiany tej sytuacji. Jak na razie, możemy składać wnioski do planu badań naukowych w resorcie obrony narodowej, czyli podejmować próbę inicjowania projektów badawczych, zidentyfikowanych przez nas technologii innowacyjnych lub przełomowych. Natomiast przydzielone pod naszą „jurysdykcję” projekty – nadzorujemy.

Czy może Pan wymienić choć kilka projektów jakimi zajmuje się Inspektorat?

płk Malawski: Nadzorujemy obecnie kilka projektów, złożyliśmy kolejne wnioski. Nie wiem czy Pan słyszał o perowskitach? To materiał po części organiczny, a po części nieorganiczny. Takie połączenie daje w rezultacie niezwykle unikalne właściwości. Bardziej efektywna od innych metoda ich wykorzystania, opatentowana została przez Polkę, która pracowała w kilku zagranicznych ośrodkach, ale co stanowi ogromną satysfakcję, chce rozwijać technologie w naszym kraju. Mamy „solary”, które produkują energię, ale nie są elastyczne i lekkie. Natomiast technologia nanoszenia perowskitu, wymyślona przez polskiego naukowca, posiada nieograniczone możliwości zastosowania. Pracujemy również nad możliwościami zastosowania kompozytów grafenowych do celów wojskowych. Kolejne projekty związane są z systemami energii skierowanej, nanotechnologią i programem TYTAN. W tym przypadku pracujemy nad dwoma projektami: ochrony wzroku i sprzętu przed wysokoenergetycznym promieniowaniem elektromagnetycznym oraz monitorowania funkcji życiowych żołnierza.

W Polsce, chyba i nie inaczej w MON, na projekty badawcze i rozwojowe nie wydajemy chyba za dużo?

płk Malawski: Pewnie, że zawsze chciałoby się więcej. Źródeł finansowania tych projektów jest jednak dużo. To nie tylko środki resortu, to także finanse z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, czy nawet granty unijne. Nie są to wcale małe środki. Ale w moim odczuciu, nie tylko o wielkość budżetów tutaj chodzi. Należy pamiętać, że środki przeznaczane na badania i rozwój w dziedzinie obronności muszą dostarczać nowoczesnych technologii, powinny być narzędziem realizacji programu modernizacji technicznej. Dlatego też, systematycznie trzeba analizować aspekt efektywności programów badawczych na rzecz obronności i bezpieczeństwa, perfekcyjnie dopracować obszary takie jak: nadzór, realizacja i przejmowanie przez MON wyników projektów, a w szczególności wpływ tych programów na pozyskiwanie nowych zdolności przez Siły Zbrojne. Ważne również jest to – co po wielu latach odnotowałem z satysfakcją, – że zaczyna funkcjonować nieodzowna „synergia” wszystkich beneficjentów zaangażowanych w modernizację naszych Sił Zbrojnych, którzy kierując się „modelem biznesowym”, powinni być usatysfakcjonowani wzajemną współpracą. NAUKA, stanowiąca zaplecze eksperckie i badawcze; PRZEMYSŁ ZBROJENIOWY, który skonsolidowany, współpracujący ściśle z podmiotami naukowymi, jest w stanie przedstawić kompleksową, dopracowaną technicznie, konkurencyjną cenowo ofertę dla naszej armii; WOJSKO, które oczekując na systemy uzbrojenia wykorzystujące najnowsze, dostępne technologie, musi wyraźnie artykułować swoje potrzeby.

Czy można powiedzieć, aby oczekiwaną przez kierownictwo I3TO zmianą było posiadanie własnego budżetu na rozwój nowych technologii?

płk Malawski: Z pewnością tak. Budżet ten nazwałbym „interwencyjnym”. Umożliwiałby on nie tylko natychmiastowe rozpoczęcie, bądź też wsparcie badań nad konkretną technologią, ale również tam gdzie jest to konieczne, skorzystanie z zaplecza eksperckiego, wykorzystanie ogromnego potencjału interdyscyplinarnych, akredytowanych laboratoriów wojskowych, centrów doskonałości. Takie podejście pomocne byłoby zarówno na etapie wskazania sposobu zagospodarowania wyników badań z obszaru bezpieczeństwa i obronności, jak również pełniłoby nieocenioną rolę w weryfikacji wiarygodności identyfikowanych przez I3TO, czy też proponowanych dla wojska rozwiązań technicznych. Podejrzewam nawet, że większość zgłaszających takie propozycje, byłaby w stanie pokryć koszty testów we własnym zakresie. Obawiam się jednak, że własny, nawet niewielki budżet Inspektoratu, to odległa perspektywa.

Czy wojsko zajmuje się wskazaniem, które projekty będą realizowane w ramach NCBiR?

płk Malawski: Jest przedstawiciel wojskowy w komitecie sterującym NCBIR. Natomiast, jako Inspektorat, wnioskujemy do Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego (DNiSW) o realizację projektów. Zdecydowana większość z naszych propozycji jest przyjmowana. Na razie, nie należy jednak stawiać znaku równości przy sformułowaniach: przyjmowana i realizowana.

Minęło kilkanaście miesięcy od utworzenia Inspektoratu, krótko, ale można wypracować już pewne doświadczenia na temat jego funkcjonowania. W jaką stronę ewentualnie należy modyfikować?

płk Malawski: Obowiązki szefa Inspektoratu objąłem w kwietniu 2014 roku, we wrześniu natomiast osiągnął on realną gotowość do działania. Dlatego należy rozróżnić: utworzenie od działania. W mojej ocenie, dzięki ogromnemu wysiłkowi i tak ograniczonej liczby żołnierzy i pracowników na początku, przez kilka miesięcy - nie kilkanaście - zrealizowaliśmy wszystko, co było konieczne, co wtedy, a nawet jeszcze dzisiaj, wydaje się niemożliwe. Z mojej oceny, mimo że z krótkiego okresu funkcjonowania Inspektoratu wynika, że misja jak i cele są sformułowane słusznie. Powinniśmy jednak rozszerzyć spektrum naszych narzędzi. Wskazane jest na przykład uzupełnienie ich o możliwość udziału przedstawicieli I3TO w plenarnych spotkaniach Paneli Technologicznych NATO (NATO STO), które są doskonałym forum wymiany informacji na temat sojuszniczych analiz i projektów z zakresu najnowszych technologii obronnych. MON dofinansowuje udział polskich ekspertów w działalności paneli, niech wojsko ma więc większy wpływ, na kierunki naszego zaangażowania w rozwijane w ramach programów badawczych NATO opracowania techniczne, spójne z potrzebami armii. Oprócz inicjowania projektów na zasadzie składania wniosków do DNiSW, należy zagwarantować możliwość ich szybkiego uruchomienia oraz realizację. Przecież zidentyfikowane przez Inspektorat technologie i rozwiązania techniczne zawsze poddawane są rzetelnej ocenie przyszłych użytkowników, czyli gestorów, organizatorów systemów funkcjonalnych, zawsze są wypełnieniem ich potrzeb. Nie „przystoi”, aby z badaniem nad rozwojem nowej, niejednokrotnie przełomowej technologii, czekać dwa lub trzy lata. Konkurencja nie śpi. Nie ma też gwarancji, że zatrzymamy „migrację” pomysłów, przeważnie młodych naukowców, za granicę.

  Dobrym kierunkiem, pozytywnym myśleniem o nowoczesnych technologiach w Siłach Zbrojnych, jest ich wskazywanie przez I3TO już na etapie formułowania potrzeb operacyjnych, a nie dopiero wtedy, kiedy technologie już funkcjonują w formie wdrożeniowej. Myślimy o nich i identyfikujemy je również już na poziomie badań naukowych, z dużym wyprzedzeniem. „Uciekanie do przodu” przed konkurencją, powinno stać się naszą domeną.

   Ufam, że wspólny wysiłek nauki, przemysłu, wojska (w tym I3TO) doprowadzi do korzystnej sytuacji, w której „nasycenie” naszych Sił Zbrojnych innowacyjnymi technologiami i nowoczesną techniką rodzimej produkcji, będzie osiągało coraz większy wskaźnik. Wymaga to jednak czasu, pokonywania barier, umacniania wzajemnej świadomości o tym, że zrównoważone oparcie bezpieczeństwa na wymiarze międzynarodowym jest ważne, ale nic nie zastąpi budowania bezpieczeństwa naszego państwa na fundamencie innowacyjnego, własnego potencjału obronnego.

Dziękuję Panu za rozmowę.

Rozmawialiśmy z: płk Markiem Malawskim – Szefem I3TO




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Serbska haubica samochodowa SORA

Serbska haubica samochodowa SORA

W ostatnich latach nastąpił silny rozwój samochodowych dział samobieżnych, które stały się ciekawą alternatywą dla haubic gąsienicowych. Rozwój koł...

więcej polecanych artykułów