Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2016-12-14 06:46:40

Coraz więcej Anakond w Świdniku, coraz mniej śmigłowców nad morzem.

     Personelowi Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej wciąż nie udaje się sprowadzić do macierzystej jednostki maszyn, które ponad rok temu zostały skierowane do zakładów w Świdniku na remont i modernizację

   Widoczny na zdjęciu W-3WARM o numerach 0815, wraz z maszyną o numerze bocznym 0906, mają się pojawić w Świdniku już w kolejnym roku. Fot. Michał Gajzler/Dziennik Zbrojny

   Wedle ostatnich informacji pierwszy ze śmigłowców Anakonda, o numerze burtowym 0209, mający być przebudowany do standardu W-3AM, jeszcze poczeka na powrót do służby. Na maszynie podczas oblotu technicznego stwierdzono usterki które wykluczają jej przejęcie przez marynarzy. Na dodatek producent nie jest w stanie podać terminu, w którym upora się z tymi wadami.

   Aktualnie trwają obloty techniczne dwóch kolejnych śmigłowców. W wypadku pomyślnego ich zakończenia oraz przejścia procedury odbioru tak samych płatowców jak i towarzyszącej im dokumentacji, maszyny bezzwłocznie powrócą nad Bałtyk.

   W zakładach w Świdniku aktualnie znajduje się już 6 maszyn należących do BLMW. 3 Śmigłowce W-3RM ( o numerach 0505, 0506 i 0511), które na mocy umowy z 2014 roku miały przejść  modernizację do standardu W-3WARM oraz 2 śmigłowce W-3T (0209, 0304), które na mocy kolejnej umowy miały zostać przebudowane do wersji W-3TSAR. Maszyny tej ostatniej wersji wyróżniać się będą od pozostałej, zunifikowanej floty, brakiem pływaków. Mają za to dysponować zarówno wyciągarką jak i głowicą optoelektroniczną oraz szperaczem. Wyposażenie to ma im umożliwić szkolenie załóg oraz w razie potrzeby prowadzenie operacji ratowniczych. Ostatnią maszyną, która powiększyła „stan liczebny” Anakond w Świdniku jest śmigłowiec W-3WARM (0813) również wymagający prac modernizacyjnych.  Dołączył on do pozostałej piątki na podstawie kolejnej umowy z tym zakładem, dotyczącej unifikacji wyposażenia również na 3 kolejnych Anakond ze stanu BLMW. Dwie ostatnie maszyny, o numerach 0815 i 0906 mają się pojawić w Świdniku już w kolejnym roku.

   Problemy lotnictwa morskiego to nie tylko opóźniające się prace przy Anakondach. Jeszcze trudniejsza sytuacja występuje w obecnie w przypadku cięższego komponentu śmigłowcowego reprezentowanego przez Mi-14 w dwóch wersjach, Mi-14 PŁ i Mi-14 PŁ/R. Odpowiadają one odpowiednio za poszukiwanie i zwalczanie okrętów podwodnych oraz wsparcie Anakond w akcjach ratowniczych. W związku z kończącymi się resursami zmuszającymi do wycofywania kolejnych egzemplarzy Mi-14, jeszcze niedawno planowano zastąpienie ich przez śmigłowce Caracal. Przetarg jednak anulowano, nie wiadomo więc kiedy, w jakiej liczbie i jakiego typu następców Mi-14 można się spodziewać w BLMW. Powyższe opóźnienia nie zwiastują optymistycznej przyszłości dla lotników BLMW.

   Już od pewnego czasu z powodu zmniejszającej się ilości będących do dyspozycji maszyn, koniecznością stało się zrezygnowanie z utrzymywania w 2 dyżurów w bazach w Darłowie i Babich Dołach. Anakondy przebazowano do Darłowa, gdzie obecnie, razem z dwoma ostatnimi Mi-14 PŁ/R pełnią służbę ratowniczą. Oznacza to że na całą polską strefę odpowiedzialności SAR przypada tylko jeden śmigłowiec, na dodatek od czystego przypadku będzie zależeć, czy będzie to większa, dysponująca większym zasięgiem oraz długotrwałością lotu maszyna Mi-14 PŁ/R, czy też mniejsza, charakteryzująca się krótszym zasięgiem i długotrwałością lotu Anakonda.

   Kolejną konsekwencją niedostatków sprzętowych są pogłębiające się problemy kadrowe.  Polegające na wykruszaniu się doświadczonego personelu, sfrustrowanego ignorowaniem przez decydentów tragicznej sytuacji lotnictwa morskiego jak i brak możliwości szkolenia nowych kadr, również wynikający z braku nowych lub zmodernizowanych śmigłowców.

   Ambicją lotników morskich jest przywrócenie szkolenia jak i dwóch stałych dyżurów ratowniczych na polskim wybrzeżu. Oznaczało by to większą elastyczność oraz krótszy czas reakcji na wezwanie pomocy. Jednak aby stało się to faktem, do ich dyspozycji musi być oddana wystarczająca ilość odpowiednich do tego celu maszyn.  

   Obecne kierownictwo MON deklaruje, że tak właśnie się stanie. Należy tylko mieć nadzieję będzie miało to miejsce zanim „do cywila” przejdą ostatni lotnicy posiadający doświadczenie w lotach nad morzem.

(DK)




powered by Disqus

Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Start programu Future Attack Reconnaissance Aircraft

Start programu Future Attack Reconnaissance Aircraft

3 października 2018 roku na stronach portalu Federal Business Opportunities opublikowane zostało zapytanie ofertowe dotyczące programu pozyskania n...

więcej polecanych artykułów