2014-10-29 11:29:08
Sikorsky nie zaproponuje oferty w przetargu na śmigłowce?
Mick Maurer, szef amerykańskiego potentata śmigłowcowego, Sikorsky Aircraft Corporation, w treści swoich listów do Prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz wicepremiera Tomasza Siemoniaka poinformował o stanowisku SAC w sprawie polskiego przetargu na 70 śmigłowców. Jeżeli nie zmienią się warunki postępowania, amerykańska firma nie złoży w nim swojej oferty. Takie rewelacje przynosi przede wszystkim dzisiejsze wydanie Dziennika Gazety Prawnej w artykule Macieja Miłosza.
Sikorsky wielokrotnie miał informować stronę polską o braku możliwości pełnego spełnienia polskich warunków przetargu, nie tylko tych związanych ze sprawami technicznymi. Według strony amerykańskiej, istnieje duże ryzyko realizacji programu zgodnie z obecnymi polskimi wymogami, a oni sami nie chcą ponosić dodatkowych kosztów w tak ryzykownym przedsięwzięciu. Polskie oczekiwania techniczne oraz prawne, według Amerykanów, spełnić potencjalnie może tylko jeden z trzech zaproszonych do składania ofert podmiotów. To zachwianie zasady konkurencji. SAC weźmie udział w postępowaniu, jeżeli strona polska zmieni zapisy warunków przetargu, a apel o taki krok jest celem przesłanego do naszych władz listu.
Taktyka negocjacyjna a może desperacji krok tracącego kontrakt amerykańskiego producenta? Niewątpliwie list Sikorsky AC do polskiego Prezydenta i apel o zmianę warunków postępowania jest krokiem mocnym, być może już bez powrotu, na co wskazuje szybka odpowiedź polskiego MON. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny
Jeszcze wczoraj, w późnych godzinach popołudniowych, polski resort obrony słowami swojego rzecznika pułkownika Jacka Sońty, odpowiedział na amerykański apel. Dodajmy, że stosunkowo mocno. Poniżej najważniejsze fragment:
„Pragniemy zauważyć, że to zamawiający, czyli Ministerstwo Obrony Narodowej określa to, czego potrzebują Siły Zbrojne, a nie oferenci wskazują, co mają do sprzedania. Ostateczne wymagania dotyczące śmigłowca wielozadaniowego były znane od maja br. i firma SAC dysponuje takimi śmigłowcami w palecie swoich produktów. Liczymy więc, że w określonym terminie do 28.11.2014 r. złoży ofertę, a przesłane listy jedynie są elementem taktyki negocjacyjnej. Według wiedzy ministerstwa inni oferenci zapowiedzieli złożenie ofert według wymagań Inspektoratu Uzbrojenia. Ministerstwo Obrony Narodowej kierując się interesem Sił Zbrojnych RP nie przewiduje, aby na żądanie jednego z oferentów odwoływać postępowanie lub zmieniać jego warunki na niekorzyść Polski. Ministerstwo było i jest otwarte oraz gotowe do równoprawnego dialogu ze wszystkimi oferentami, ale w żadnym z postępowań nie ulega naciskom potencjalnych wykonawców co do warunków zamówienia”.
Po takim głosie, nie ma co zakładać zmian w polskim stanowisku. Jeszcze przed upublicznieniem wspomnianego listu, w programie Cafe Armia (Polskie Radio 24), odpowiedzialny za zakupy w resorcie sekretarz stanu Czesław Mroczek, tłumacząc powody dwumiesięcznego przesunięcia przy składaniu ofert poinformował, że to efekt prośby oferentów, zmuszonych do zapoznania się z odpowiedziami na kilkaset przesłanych w międzyczasie zapytań. Pewne warunki postępowania na 70 śmigłowców zostały zmienione, jednak kluczowa sprawa związana z jedną platformą bazową oraz ostateczny termin 28 listopada, pozostają wiążące.
SAC nie tłumaczy konkretnie, o które zapisy warunków chodzi. Najprawdopodobniej, główna kość niezgody to owa jedna platforma, czyli polski wymóg oparcia wszystkich wersji specjalistycznych śmigłowca o jeden płatowiec. Inne, możliwe do brania pod uwagę to oczekiwania gospodarcze (transfer technologii), czy nawet i finansowe (środki MON przeznaczone na program).
Biorąc pod uwagę odpowiedź strony polskiej, trudno w obecnych warunkach oczekiwać ustąpienia jednej ze stron. Na placu boju pozostaną zatem Eurocopter z opartym o sprawdzoną konstrukcję EC725 Caracal, oraz AgustaWestland z raczkującym dopiero i dopracowywanym AW149. Być może zatem, pośród tych dwóch konstrukcji należy upatrywać dostawcy śmigłowców dla Sił Zbrojnych RP. Można jeszcze założyć, że SAC „skroi” zubożałą wersję Black Hawka pod polskie oczekiwania finansowe, zwykle najważniejszy element decyzyjny przy wyborze ofert.
Tak jak napisał Dziennik Gazeta Prawna, ruch Sikorsky AC można traktować jako va banque. Jednocześnie nie można pozbyć się opinii, że brak śmigłowca Black Hawk w polskim przetargu uszczupli konkurencyjność oferty i sam wybór sprowadzi się do decyzji o wyborze śmigłowca zbliżonego parametrami masowo-gabarytowymi do Mi-8 (a budowa polskiej floty śmigłowcowej miała opierać się już o koncept zachodni z tandemem: lżejszy wielozadaniowy - ciężki transportowy) czy wybór konstrukcji niesprawdzonej, pozostającej na etapie prototypów i badań, czyli włosko-polskiej oferty. Taki scenariusz stawia również pytania dotyczące przyszłości PZL Mielec, zakładu dziś montującego S-70i International Hawk. Jednak bez zamówień krajowych i z mało liczną obecnością rodziny Black Hawk w Europie, raczej zakładu pozbawionego przejrzystej przyszłości. Centrum SAC przenieść się może do Turcji, siły bezpieczeństwa tego kraju własne potrzeby wskazanego już do zakupu śmigłowca Black Hawk oceniły na kilkaset egzemplarzy, jednocześnie oczekują eksportu na poziomie 1:1, czyli każdy turecki Black Hawk ma mieć odpowiednika wyeksportowanego z lokalnych zakładów do odbiorców trzecich.
Z obecnej sytuacji z przetargiem śmigłowcowym wynika jeszcze jedna nauka dla MON. W programie Wisła dobrowolnie ograniczyliśmy liczbę uczestników tylko do dwóch. A jeżeli Raytheon czy MBDA zastosują podobną taktykę, będziemy rozmawiać tylko z tymi co pozostali, czy rozpoczniemy postępowanie od nowa, tracąc kolejne lata i fundusze z budżetu?
Jak w tej sytuacji zachowają się Eurocopter oraz AgustaWestland? Ta ostatnia firma również może założyć, że mając polski zakład w Świdniku, może warto przesunąć rozstrzygnięcie na śmigłowce, zyska w tym czasie czas na dopracowanie samego AW149, jego wersji specjalistycznych, być może decyzję włoskiej armii o zakupie kilku egzemplarzy czy kolejnych certyfikatach dla wojskowej wersji maszyny. Należy założyć, że nie tylko polski resort obrony jest w takich sytuacjach głównym rozgrywającym, także oferenci, po ocenie własnych szans i strat, mogą wywrócić Plan Modernizacji Technicznej z jego priorytetami w postaci obrony powietrznej i mobilności wojsk. To nawet nie wygląda zachęcająco, że oferent mający zakład w Polsce, nie chce złożyć swojej propozycji w dużym, nawet jak na skalę światową, postępowaniu na 70 maszyn.
W pierwszej połowie 2015 roku planowane jest rozstrzygnięcie przetargu na 70 śmigłowców wsparcia bojowego i zabezpieczenia: 48 wielozadaniowo-transportowych, 16 ratownictwa bojowego (dla Sił Powietrznych oraz Marynarki Wojennej) i 6 w wersji Zwalczania Okrętów Podwodnych (dla MW). Pierwszych dostaw wiropłatów możemy spodziewać się najwcześniej w 2017 roku. Do 2022 roku na programy śmigłowcowe (śmigłowce W-3 Sokół w wersji VIP, 70 śmigłowców wielozadaniowych, śmigłowce szturmowe krytponim Kruk) zaplanowaliśmy wydatkować 11,5 miliarda PLN.
(MC)