2013-06-07 11:45:16
Bliżej bazy przeciwbalistycznej na wschodnim wybrzeżu USA - to ma sens
Republikanie przeważają w komisji sił zbrojnych amerykańskiej Izby Reprezentantów. Właśnie przegłosowali, stosunkiem 33:27, budżetową propozycję umożliwiającą budowę naziemnej bazy przeciwrakietowej (z GBI, czyli Ground Based Interceptors) na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Miałaby powstać do 2018 roku.
Sugeruje się, że skutecznie osłoni wschodnie aglomeracje kontynentu amerykańskiego przed międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi z Iranu, będzie również regionalnym impulsem gospodarczym. Pomysł bazy na wschodzie był już wcześniej uznawany za konkurencję dla amerykańskiego programu budowy tarczy przeciwrakietowej w Europie, chodzi głównie o zarzuconą w tym roku Fazę IV EPAA (European Phase Adaptive Approach), dotyczącą instalacji rakiet przechwytujących SM-3 Block IIB w polskim Redzikowie po 2022 roku. W zeszłym roku komisja sił zbrojnych Senatu, zdominowana przez demokratów już raz zablokowała propozycję. Tym razem sytuacja jest nieco odmienna, niektórzy demokraci skłaniają się ku temu rozwiązaniu, szczególnie w następstwie pogróżek ze strony Koreańczyków z północy, upartej realizacji rakietowych ambicji Teheranu no i oczywiście konsekwencji rezygnacji z Fazy IV.

Odpalenie GBI z silosów bazy Vandenberg w Kalifornii. fot. Boeing.
Prawdopodobnie nie można byłoby obawiać się dyskusji typu „albo albo” dotyczącej europejskiej części tarczy albo tej z wybrzeża wschodniego, gdyby dalej w zachodnich budżetach dominowała zasada „wydawaj”. Oba kompleksy by się uzupełniały i podnosiły prawdopodobieństwo osłony Stanów Zjednoczonych, tak jak owe 14 GBI jakie mają być do 2017 roku doinstalowane na zachodnim wybrzeżu (bazy na Alasce oraz Kalifornii) podnoszące według specjalistów o 50% prawdopodobieństwo skutecznej osłony USA. Ale mamy bardzo poważny kryzys finansów publicznych. W czasach postępujących problemów pytanie co wybrać, może przybrać poważniejszą formę. Z powodów harmonogramu powstawania systemów w Europie, chyba gorszą dla Polski (Rumunia – 2015, Polska – 2018).
Problemem lokalizacji przeciwrakiet SM-3 w Europie jest konieczność osiągnięcia bardzo szybkich czasów reakcji. Pocisk balistyczny wystrzelony z Iranu doleci do Europy Centralnej w mniej niż 20 minut, do wschodniego wybrzeża USA w maksymalnie 40 minut. Przyjmuje się, że z tego czasu potrzeba około 60-90 sekund by odpalenie wrogiego pocisku balistycznego wykryć i przesłać dane do strzelania. A czas ucieka. Z każdym kilometrem na jaki wzniesie się pocisk balistyczny spadać będzie promień działania naszej przeciwrakiety (energia napędu spalana by osiągnąć pułap a nie odległość). W walce z deficytem czasu przy pociskach bazowania europejskiego bardzo istotna jest prędkość przeciwrakiety. Im szybsza tym lepiej, w krótszym czasie osiągnie cel i obejmie swą ochroną większe terytorium. Informacja o rezygnacji z SM-3 Block IIB i pozostawienie w Polsce tylko Fazy III (SM-3 Block IIA) wcale nie powinno nas uspokajać. Odwrotnie. To nie będą wydolne pociski do osłony Stanów Zjednoczonych. SM-3 Block IIA jaki ma być w Polsce i Rumunii ma prędkość 4,5 km/s (możliwości w 2018, rumuńskie SM-3 Block IB z 2015 mają prędkość „tylko” 3 km/s), zarzucony Block IIB szacowaną (pocisk nie powstał) na około 6 km/s. A jeżeli przykładowo wyłączony zostanie radar wczesnego ostrzegania zainstalowany w Turcji, jak bardzo, w związku z opóźnieniem przekazywania danych, spadnie okienko na reakcję w przypadku pocisków montowanych w Europie? Bardzo możliwe, że przeciwrakiety nie zostaną w ogóle odpalone.
Dlaczego powstają dwie bazy w Europie – Rumunii oraz Polsce. Wystarczy wziąć globus i spojrzeć na ewentualną trajektorię lotu pocisku wystrzelonego z Iranu. Rumuńskie wyrzutnie to ewidentny wkład Amerykanów w europejski system przeciwrakietowy. Chronią południową i centralną Europę, dlatego nie przewidywano dla nich montażu najnowszych pocisków. Polska lokalizacja w amerykańskich kalkulacjach i z ich punktu widzenia ma poważniejszą rolę do spełnienia, chroni częściowo Europę (kierunek Niemcy, Wielka Brytania, Skandynawia) a przede wszystkim próbuje przechwycić rakiety lecące na wschodnie wybrzeże USA. Ale ten plan się sypie, Stany Zjednoczone zrezygnowały z docelowych SM-3 Block IIB (szybkie i większe możliwości związane z zasięgiem i tym samym pułapem).

Pociski SM-3 Block IB czy nawet IIA nie osłonią Stanów Zjednoczonych przed zagrożeniem irańskim, dziś jeszcze odległym, podobnie zresztą jak sens utrzymywania dwóch baz przeciwrakietowych do osłony Europy. Na zdjęciu odpalenie SM-3 Block IB z pokładu krążownika. fot. US Navy.
Przy braku polskiego, docelowego komponentu, jedynym sposobem na uzyskanie dużego prawdopodobieństwa likwidacji pocisku międzykontynentalnego kierującego się na np. Nowy Jork jest budowa bazy w północno-wschodniej części USA (ewentualnie Kanada) z dużymi pociskami bazowania silosowego (odpowiednik wspomnianych GBI), co według ekspertów zapewni odpowiedni czas na wykrycie zagrożenia i przynajmniej dwie próby jego unieszkodliwienia (dwa strzały do jednego celu). Baza na wschodnim wybrzeżu USA ma swoje uzasadnienie.
Inaczej niestety jest z europejską częścią missile defense. Trudno będzie argumentować za budową za amerykańskie pieniądze dwóch baz do osłony Europy. Rumunii mają duże szanse, że projekt w ich kraju zostanie zakończony. Powstaje wcześniej a po instalacji w 2018 roku zamiast pocisków Block IB o prędkości 3 km/s nowszych Block IIA z prędkością 4,5 km/h ich rakiety pokryją większość obszaru Europy – prócz głównie Skandynawii. My niestety przez to sporo te szanse mamy mniejsze. Od Amerykanów, możemy spodziewać się gwarancji, że w przypadku zaognienia sytuacji na Morzu Bałtyckim pojawią się przykładowo dwa amerykańskie niszczyciele typu Burke z systemem Aegis.
Na koniec jeszcze parę zdań o wpływie baz (jeżeli obie powstaną) w Polsce i Rumunii na neutralizację rosyjskiego potencjału balistycznego. W przypadku rozważanego ataku na Stany Zjednoczone ten wpływ jest żaden, pociski będą przelatywały „nad biegunem” i nigdy nie znajdą się w strefie rażenia antyrakiet z Europy. W przypadku potencjalnego ataku na Europę pewne możliwości ma. Ogranicza go jednak liczba przeciwrakiet w stosunku do rosyjskiego potencjału balistycznego (w Polsce i Rumunii po 24 sztuki SM-3), nowoczesne uzbrojenie Rosjan (choćby zaawansowane głowice bojowe i systemy pozoracji i przełamywania obrony).
(MC)