Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2018-10-17 16:06:54

Konfiguracja docelowej Wisły bliska finału, umowa spodziewana w przyszłym roku

     Dziennik Rzeczpospolita po raz trzeci zorganizował kilkupanelową konferencję Defence Summit. Jeden z paneli dyskusyjnych wczorajszego wydarzenia związany był z tematem „Strategiczne programy modernizacji Sił Zbrojnych RP. Wisła jako istotny element zdolności obronnych RP”. Właśnie na wypowiedzi osób kluczowych dla obszaru programu Wisła i generalnie obrony powietrznej, warto zwrócić szczególną uwagę.

Jeżeli jednym zdaniem mielibyśmy nakreślic kształt docelowej Wisły to z trzech głównych składowych: za pewnik uznajmy IBCS jako system dowodzenia, prawdopodobny ale z ryzykiem radar amerykańskiego programu LTAMDS i najbardziej dziś zagrożony tzw. pocisk niskokosztowy (na zdjęciu model wyrzutni M903 pod pociski SkyCeptor/Stunner prezentowany na MSPO18). fot. Mariusz Cielma

  Przede wszystkim mowa o pułkowniku Michale Marciniaku, pełniącym obowiązki pełnomocnika MON ds. pozyskania i wdrożenia do Sił Zbrojnych systemu Wisła oraz Marka Borejko, dyrektora Biura Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej PGZ.

  Podpisanie I fazy programu rakietowego średniego zasięgu Wisła związanego z dwoma bateriami IBCS/Patriot PAC-3+ nie spowolniło, czym w sumie zaskoczony jest także piszący te słowa, procedowania II fazy, programu przecież bardziej ambitnego nie tylko pod kątem samej liczby baterii (w PMT mowa o 8 bateriach - 16 jednostkach ogniowych z efektorami i sensorami). Faktycznie, z pewnymi spodziewanymi turbulencjami, ale II faza jest negocjowana. Jak na polskie warunki, w temacie się cały czas coś dzieje. „Jesteśmy tuż przed definiowaniem ostatecznych wymagań na drugą fazę, za dwa tygodnie udajemy się do Stanów Zjednoczonych na uzgodnienia z rządem amerykańskim dotyczące tej fazy” – powiedział na Defence Summit płk Michał Marciniak i dalej, że „realizacja programu Wisła idzie zgodnie z harmonogramem”. Kluczowe słowa związane z terminami to z kolei: „zakładamy, że umowę dostaw na fazę drugą podpiszemy w trzecim kwartale przyszłego roku.” Pułkownik Marciniak zapowiada zatem, że nie tylko rok bieżący, ale także przyszły, może być pod znakiem rakietowej Wisły. Nawet jeśli resort obrony zrealizuje zapowiedzi dotyczące systemu ziemia-ziemia Homar, druga faza programu Wisła powinna pozostawić w tyle zakupy dla pułków artylerii nie tylko w zakresie zaawansowania technologii, ale z pewnością i zakresu budżetu. Jak tłumaczył dalej sam płk Marciniak, powyższe terminy oznaczają, że strona amerykańska po zdefiniowaniu naszych wymagań potrzebuje około siedmiu miesięcy na przeprocedowanie niezbędnej dla transakcji zgody Kongresu, przejście przez cały proces uzgodnień i przedstawienie Polsce warunków międzyrządowej umowy (Letter of Acceptance). Po otrzymaniu LoA stanowiącego wycenę polskiego zapotrzebowania, Warszawa rozpocznie poszukiwania najbardziej optymalnego dla siebie rozwiązania. Można od siebie dodać, że powyższe nie gwarantuje oczywiście finalizacji II fazy Wisła, to zależy od polityków, ale niewątpliwie wskazuje ramy czasowe, kiedy armia wypracuje zależne właśnie od niej decyzje.

  Pułkownik Marciniak definiując warunki brzegowe dla programu Wisła, w tym jego drugiej fazy, dużo mówił o systemie IBCS - rdzeniu w obszarze dowodzenia i kierowania walką zarówno dla programu średniego, jak i krótkiego zasięgu (Narew). „W naszym wymaganiu operacyjnym podstawowym warunkiem jest posiadanie radaru o zdolności dookólnej” – mówił na kolejny temat Marciniak. Amerykański program LTAMDS radaru obrony powietrznej nowej generacji dla US Army, nabiera według jego informacji przyspieszenia. Polska podtrzymuje zatem zainteresowanie wewnątrzamerykańską konstrukcją (w ostatnich tygodniach dowiedzieliśmy się, że w finale rywalizacji znalazły się rozwiązania i technologie Raytheon oraz Lockheed Martin), licząc na szybkie rozstrzygnięcia w tej sprawie. Pełnomocnik Ministra jest optymistą i temat dodatkowo rozwija mówiąc: „jest duża szansa, że trzecia i kolejne baterie dotrą do Polski z radarem dookólnym w harmonogramie, który sobie założyliśmy.”

  Ciemne chmury wydają się jednak pojawiać nad kolejnym, po sieciocentrycznym systemie dowodzenia i dookólnym radarze z azotkiem galu, elemencie docelowej Wisły. Mowa o drugim typie pocisku, do niedawna identyfikowanym jako nowa wersja izraelskiej (z udziałem praw do własności intelektualnej ze strony Raytheon) rakiety Stunner i w odmianie dla Polski określanej mianem SkyCeptor. „W mojej ocenie obie strony chyba nie bardzo rozumieją co znaczy pojęcie niskokosztowy. Nasze rozumienie jest trochę inne” – te słowa chyba jasno pokazują, ciągle zapewne potencjalny, ale przedmiot sporu, związany z planowaną do nabycia dla Wisły (w optymistycznym wariancie także dla krótkiego zasięgu) w dużej liczbie wielozadaniową rakietą. Pułkownik Marciniak poinformował, że na stole w tej sprawie jest kilka opcji. Jedną z nich, można zakładać bazując na wypowiedzi, będzie operacyjne połączenie możliwości Wisły i Narwi. Pułkownik mówi bowiem w temacie: „W tym miejscu chciałbym jeszcze raz podkreślić wagę połączenia systemów Wisła i Narew. Nie mamy dwóch oddzielnych systemów, nie jesteśmy skazani na dwa odseparowane od siebie światy związane z zasięgami i możliwościami rakiet, możemy wykorzystywać rakiety o różnym zasięgu.”

  Niewątpliwie ewentualny brak Raytheon jako wykonawcy amerykańskiego programu radarowego LTAMDS czy rezygnacja, a może choć opóźnienie programu pocisku niskokosztowego, postawi tę firmę w trudnej dla obecności w naszym kraju sytuacji. Wizerunkowo kupimy może i Patriot, ale realnie udział Raytheon w polskiej jego odsłonie byłby w takim wypadku raczej skromny. Dodajmy, że nawet rezygnacja ze SkyCeptor nie zwolni strony polskiej z rakietowego wydatku, nabyte w ramach I fazy około 200 pocisków PAC-3MSE nie wyczerpuje potrzeb 16 jednostek ogniowych, a o takim zakresie Wisły ciągle mowa. Dylemat efektorów, zdaje się ciągle nierozstrzygnięty.   

  Dotychczas podpisano cztery umowy związane bezpośrednio z realizacją I fazy Wisła: główną, dwie szkoleniowe i dotyczącą dostaw urządzeń krypto. Brak natomiast umów z polskimi podmiotami. Biuro pełnomocnika MON ds. Wisły jeszcze w bieżącym roku planuje podpisanie umowy na dostawę pojazdów specjalnych, w dalszej kolejności na pojazdy transportujące pociski. Marciniak tłumaczy, że „z pojazdami musimy się śpieszyć, strona polska wzięła na siebie ryzyko dostawy pojazdów do rządu Stanów Zjednoczonych, celem certyfikacji całego systemu”. Na elementy systemów dowodzenia i łączności podpisanie umów planowane jest w roku przyszłym i to od razu na potrzeby obu faz Wisły.

  Dyrektor Marek Borejko przedstawił z kolei założenia współpracy dotyczącej zawartych z Lockheed Martin oraz Raytheon w dniu 26 marca br. dwóch umów offsetowych. Jak sam powiedział, zapisy porozumień nakazują dokonanie do 15 grudnia 2018 roku procesu negocjacji pomiędzy stronami, offsetodawcami i offsetobiorcami, gdzie głównym jest PGZ. Według Borejko, opracowany harmonogram zakłada uporanie się z zadaniem, a mowa w tym wypadku o blisko 40 umowach wykonawczych, których zarysy zostały uzgodnione w listach intencyjnych jeszcze z okresu przed podpisaniem umów offsetowych.

  Spółki PGZ przygotowują także samodzielne rozwiązania radarowe dla programu Wisła i Narew - mowa o P-18PL, PET/PCL i stacji kierowania ogniem. Borejko przewiduje, że około 2020 roku konstrukcje osiągną poziom gotowości do uruchomienia ich produkcji. W zakresie programu Wisła przygotowywane są także pojazdy, przy porozumieniu offsetowym z Raytheon także przewidziane do budowy w Hucie Stalowa Wola S.A. naczepowe wyrzutnie M903 systemu Wisła.

  Na konferencji Rzeczpospolitej dużo było mowy także o programie krótkiego zasięgu Narew. Jak w tym temacie powiedział płk Marciniak, trwa proces odbudowy wielopłaszczyznowej obrony powietrznej, strona polska zamierza natomiast oprzeć oba systemy na jednym systemie dowodzenia – IBCS - dającym możliwość wykorzystania w różnych sytuacjach taktycznych różnego rodzaju rakiet i różnego rodzaju sensorów. „Komponentów wspólnych pomiędzy Narwią i Wisłą jest bardzo dużo. To nie tylko radary działające na korzyść średniego i krótkiego zasięgu, to także kabiny kierowania walką. Budowa obu systemów w oparciu o IBCS daje komponentowe możliwości użycia zestawów obrony powietrznej. Dowódca wskaże oczekiwania wobec obrony powietrznej, dzięki sieciocentryczności do każdego zadania będziemy w stanie skomponować odpowiednie zasoby. Przykładowo, do jednego zadania zostaną skierowane dwie wyrzutnie Wisła, trzy wyrzutnie Narew i odpowiednie radary”. Dzięki IBCS, w ramach tego systemu, mamy pełną wymianę danych: każdy widzi - każdy strzela.

  Narew będzie skierowana do polskiego przemysłu obronnego. Spółki zgrupowane wokół PGZ od miesięcy proponowały resortowi obrony stworzenie systemu Narew z własnym rozwiązaniem w zakresie dowodzenia opartym o brygadowo-dywizjonowy i wdrożony w 3. Brygadzie Rakietowej OP rodzimy SAMOC. Już podczas MSPO 18 dyr. Marek Borejko przedstawił jednak dwie polskie koncepcje dla Narwi, pierwszą opartą o narodowy system dowodzenia współpracujący z IBCS, drugą opartą jedynie o IBCS. Jak sam wczoraj mówił: „Nowym komponentem, do którego w pewnym sensie musimy się zaadaptować, jest IBCS”. Nie oznacza to, że wszystkie pozostałe składowe Narwi nie będą powstawać w Polsce, z zastrzeżeniem, że jednak największym wyzwaniem pozostaje sama rakieta krótkiego zasięgu. W tym wypadku PGZ planuje ją pozyskać na zasadzie licencji lub kooperacji z podmiotem zagranicznym i takie rozmowy są prowadzone. Z kolei dzięki offsetowi za Wisłę spółki uzyskują technologie tzw. A-kitów, czyli „wtyczek” do systemu IBCS, jak mówi Borejko, pozwalających podłączyć polskie radary oraz łączność do systemu powstałego w Northrop Grumman. „Chcemy zapewnić Siłom Zbrojnym zdolność do autonomicznego działania systemu Narew, jak i bycia częścią projektu Wisła. Dzięki zdolności A-kit możemy konfigurować dowolnie, także tylko narodowe komponenty dowodzenia, co pozwala na większa elastyczność” – tłumaczył Borejko.

  Wydaje się także, że wojsko zmienia kierunek dotyczący Narwi. Dotychczas faworytem wydawała się płytka pod względem organizacyjnym propozycja IBCS plus SkyCeptor. Obecnie pułkownik Marciniak w tym temacie mówi następująco: „My w Narwi nie patrzymy tylko na kierunek amerykański jeżeli chodzi o rakiety. Siły Zbrojne zdefiniowały dziewięć potencjalnych rakiet, które mogą być wykorzystane w systemie Narew. To, jakie rakiety Siły Zbrojne otrzymają, będzie zależało tylko i wyłącznie od PGZ, która z firm zapewni największy transfer technologii oraz umożliwi budowę wiedzy i rakietowego know-how. Odpowiedzialność jaką rakietę Siły Zbrojne otrzymają, leży na barkach PGZ. Dla nas wszystkie dziewięć rakiet spełnia nasze wymagania operacyjne.” Dla pełnego obrazu dodajmy, że dyrektor Marek Borejko uważa, że decyzja o rakiecie dla Narwi nie będzie tylko autonomiczna w ramach procesu decyzyjnego PGZ, z czym chyba wypada się zgodzić.

Mariusz Cielma




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Śmigłowiec bojowy AgustaWestland AW129. Część I - Mangusta i pochodne

Śmigłowiec bojowy AgustaWestland AW129. Część I - Mangusta i pochodne

W latach siedemdziesiątych XX wieku w Europie zachodniej rozpoczęto prace badawczo-rozwojowe nad kilkoma projektami śmigłowców przeciwpancernych. S...

więcej polecanych artykułów