Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-04-15 10:01:47

Bałtyckie Dowództwo Połączone (Baltic Joint Forces Command)

     Spotkanie w Szczecinie ministra obrony Tomasza Siemoniaka z jego duńskim partnerem, Nickiem Haekkerupem, było okazją do rozmowy na temat zwiększenia roli dowództwa Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód. Zamiar wpisuje się w polską koncepcję wzmacniania bezpieczeństwa poprzez rozbudowę struktur ponadnarodowych. Takim pomysłem może być transformacja lub przynajmniej wykorzystanie jego potencjału do stworzenia regionalnego dowództwa połączonego, roboczo nazwaliśmy je na nasze potrzeby Bałtyckim Dowództwem Połączonym (Baltic Joint Forces Command).

  Wielonarodowy Korpus Północ-Wschód (Multinational Corps Northeast), nazywany również początkowo Północ-Wschód NATO, powstał na mocy porozumienia z końca lat 90-tych. Początkowo porozumienie określało formę współpracy pomiędzy polską 12. Szczecińską Dywizją Zmechanizowaną, duńską Jutlandzką Dywizją Zmechanizowaną oraz niemiecką 14. Dywizją Grenadierów Pancernych (Zmechanizowanych), jednak otworzyło drogę do międzyrządowej inicjatywy wspomnianych trzech krajów. Chodziło o stworzenie wspólnego, obronnego związku sojuszniczego (korpus jako narzędzie do wypełniania artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego, polski udział w przedsięwzięciu miał być mocnym sygnałem ze strony nowego kraju przystępującego do sojuszu NATO) oraz struktury gotowej do wypełniania operacji zagranicznych związanych z misjami humanitarnymi czy pokojowymi. Dużą część porozumień, głównie międzyresortowych podpisano w latach 1997-1998.

    Na siedzibę Korpusu zgodzono się wskazać polski Szczecin, ale to każdy z partnerów zainwestował środki w powstanie infrastruktury garnizonowej (na lata 1998-2000 zaplanowano – w równej partycypacji – 48 mln PLN). Rotacyjnie, na trzyletnie kadencje, miał być wyznaczany dowódca korpusu oraz dwóch jego zastępców pochodzących zawsze z jednego z trzech krajów. Także dla każdego z partnerów zarezerwowano identyczne kompetencje, nie było mowy o państwach wiodących, tak jak jest aktualnie, w wyniku naturalnego rozwoju i jeszcze głębszego umiędzynarodowienia dowództwa. Do tej pory w skład WKPW prócz Danii, Niemiec oraz Polski weszły Litwa, Łotwa i Estonia (2004), Słowacja, Czechy (2005), Stany Zjednoczone (2006), Rumunia (2008), Słowenia (2009) oraz Chorwacja (2012). W bieżącym roku członkiem Korpusu stać się mają Węgry.

Wielonarodowy Korpus Północny-Wschód stał się swoistym regionalnym magnesem dla międzynarodowej współpracy, jego rola może być jednak jeszcze bardziej istotna. fot. WKPW.

   Formalnie WKPW rozpoczął funkcjonowanie 18 września 1999 roku, w pół roku po oficjalnym przystąpieniu naszego kraju do NATO. Początkowo był pełnej krwi związkiem operacyjnym, w skład którego wchodziły wspomniane trzy dywizje. Dekada ”wojen ekspedycyjnych”, redukcje potencjałów obronnych, wzrost liczby partnerów spowodowały, że Korpus zmieniał swój charakter w kierunku dowództwa a nie związku wojsk lądowych. W 2005 roku WKPW uzyskał status w pełni przygotowanego do działań (Full Operational Capability) co miało skutkować użyciem go w pierwszej dużej operacji – dowodzeniem wojskami koalicyjnymi w Afganistanie – ISAF (International Security Assistance Force). Początkowo NATO planowało opieranie połączonych dowództw ISAF wykorzystując całe dowództwa korpuśne, następnie, przed objęciem zadań przez sztab szczeciński, zmodyfikowano te założenia, na korzyść tworzenie struktury wykorzystującej zasoby różnych struktur sztabowych. W 2007 roku po raz pierwszy WKPW wszedł w skład ISAF, potem nastąpiło to jeszcze w 2010 oraz nastąpi w 2014 roku. Średnio do Afganistanu, w ramach misji Korpusu wyjeżdżało 130-160 jego żołnierzy.

   Mniej więcej w czasie przed pierwszą misją afgańską, organizacja szczecińskiego korpusu została zmodyfikowana. Stał się bardziej dowództwem a nie związkiem operacyjnym. W jego skład włączono sformowaną do 2007 roku Brygadę Wsparcia Dowodzenia z siedzibą dowództwa w Stargardzie Szczecińskim (polskie 100. batalion łączności, 102. batalion ochrony, 104. batalion zabezpieczenia i niemiecki 610. batalion łączności) oraz wyposażono w zautomatyzowany system wsparcia dowodzenia związkiem taktycznym Szafran.

   Blisko czternaście lat funkcjonowania WKPW spowodowało, że struktura okrzepła i obecnie jest uważana za dojrzałą i przede wszystkim udaną. Oparcie funkcjonowania korpusu na regionalnych interesach w zakresie bezpieczeństwa państw zainteresowanych utrzymywaniem znacznego potencjału militarnego, zapewniło sukces wojskowy (dowództwo sojusznicze) oraz polityczny. Przy tym drugim przypadku warto zauważyć, że szczeciński korpus stał się elementem zespalającym państwa naszej części Europy i już lata temu „wyszedł” poza region Morza Bałtyckiego.

Korpusy NATO

   By jeszcze dobitniej przedstawić znaczenie Korpusu Północny-Wschód w europejskiej strukturze NATO należy wskazać inne tego typu dowództwa w Sojuszu.

   Gros z nich opartych jest o formułę dowództw szybkiego reagowania, gotowych prowadzić operacje bojowe, kontrterrorystyczne, stabilizacyjne, humanitarne, pokojowe siłami od jednej do kilku brygad, tj. od kilku do kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy. Poza nielicznymi wyjątkami mają formułę korpusów narodowych wspieranych sojusznikami (rdzeń narodowy to 70-80%). Organizacyjnie są stworzone podobnie jak WKPW, posiadają sztab oraz brygadę wsparcia (łączność, zabezpieczenie, logistyka). Są to korpusy „włoski”, „francuski”, „hiszpański”, „turecki”, „grecki”. Brytyjczycy z kolei stanowią rdzeń sił wysokiej gotowości NATO, czyli sojuszniczego korpusu szybkiego reagowania (Allied Rapid Reaction Corps).

   W NATO mamy również do czynienia z dwoma strukturami międzynarodowymi, zbliżonymi charakterem do korpusu szczecińskiego. Mowa o Eurokorpusie (Francja, Niemcy, Hiszpania, Belgia, Luksemburg) oraz 1. Korpusie Niemiecko-Holenderskim.

   Sojuszu dysponuje 9 dowództwami szczebla korpuśnego, ale waga szczecińskiego staje się więc jeszcze bardziej widoczna, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę skromną obecność dowództw tego typu w Europie Wschodniej. Drugie spostrzeżenie dotyczące Europy, to zauważalne wyjście dowództw wyższego szczebla poza struktury narodowe.

   Warto na koniec przypomnieć, że Polska to nie tylko WKPW. W minimalnym stopniu partycypujemy w korpusie „włoskim” (na poziomie 1%), w sposób naturalny wchodzimy w skład Korpusu Szybkiego Reagowania, jesteśmy również stowarzyszeni z Eurokorpusem (około 20 oficerów w dowództwie).

Efektywny krok naprzód

   Jak zaznaczyliśmy na początku artykułu, Polska, poprzez ministra Siemoniaka, zadeklarowała chęć znaczniejszego zaangażowania się (nie tylko politycznego) w rozwój Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód. Padły sformułowania o poszerzeniu zadań oraz poprawie gotowości. Spośród owych 9 korpusów NATO (a może 8, biorąc pod uwagę Korpus Szybkiego Reagowania) chcemy się dodatkowo wyróżnić, nie chodzi jednak tylko o prestiż, wzmocnienie WKPW jest istotne przede wszystkim dla Polski.

   Już dziś korpus szczeciński odgrywa ważną rolę w polskim systemie obronnym. Jako już mocno zakorzeniona w naszym kraju struktura międzynarodowa jest łącznikiem pomiędzy siłami narodowymi a sojuszniczym wsparciem. Było to szczególnie widoczne podczas ćwiczeń strategicznych Anakonda 2012. Rodzimy, krakowski 2. Korpus Zmechanizowany prowadził początkowy, opóźniający etap operacji obronnej i bez wsparcia sojuszniczego pozwalającego na przejęcie inicjatywy, a opartego o strukturę sztabową WKPW, korzystny dla Polski przebieg konfliktu nie byłby możliwy. Jesteśmy skazani na wsparcie sojuszników, najważniejszą korzyścią z sojuszy jest wzrost własnego potencjału przy minimalizacji kosztów własnych. A nowoczesne systemy obronne kosztują.

Skomplikowane zadania już dziś wymagają działania sojuszniczego, nie tylko narodowego i nie jest to oznaka słabości a racjonalności (prawdopodobieństwo dużego zagrożenia oraz korzyści finansowe). fot. WKPW.

   Warto więc inwestować w szczeciński korpus. Warto wzbogacić go o dodatkowe możliwości. Takim może być stworzenie z niego połączonego dowództwa regionalnego. Chodzi o to, że dziś to struktura przeznaczona głównie do prowadzenia operacji lądowej, w skali operacyjnej (jeden z elementów całości). Racjonalnym byłoby stworzenie struktury wyższego stopnia, kompetentnej do prowadzenia operacji połączonych w każdym aspekcie – lądowym, powietrznym oraz morskim. Struktury będącej odpowiednikiem planowanego do stworzenia w wyniku reformy systemu dowodzenia i kierowania – Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Stworzenia struktury nie tylko wchodzącej w skład naszego systemu (w operacji Anakonda WKPW podlegał Dowództwu Operacyjnemu), ale przynajmniej równorzędnej, komplementarnej, a przy pewnej woli politycznej nawet i wyższego szczebla dowodzenia. W tym ostatnim przypadku, „wyższego szczebla niż narodowe”, warto zaapelować, by Czytelnik nie wyciągał pochopnych wniosków. Nie ma mowy o prostym przekazywaniu kompetencji, to kwestia zadań jakie stoją przed systemem. Gros z nich wykona samodzielnie komponent narodowy, są jednak takie, o wyższym stopniu złożoności, że i tak wymagany będzie udział NATO i to dowództwo sojusznicze prowadzić będzie operację. Korzystniejszą sytuacją jest, by sztab ten znajdował się w Szczecinie, by znał regionalne realia, by zawczasu już był przygotowany do prowadzenia takiej misji, miał dopracowane scenariusze, procedury itp. Jego funkcja uzasadnia nazwę: Bałtyckie Dowództwo Połączone (Baltic Joint Forces Command) – skuteczniejsze narzędzie do prowadzenia działań jakie planujemy już dziś.

   Świadomie nie używamy zwrotu „dowództwo połączone NATO”. NATO, oprócz Unii Europejskiej, partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, działań regionalnych (Weimar oraz Wyszehrad) to podstawa polskiego systemu bezpieczeństwa (w aspekcie międzynarodowym). Trudno jednak mówić o dowództwie regionalnym bez tak istotnego reprezentanta jakim jest Szwecja. Pomimo różnych głosów prognozujących przyszłość, kraj ten nie jest w NATO. Jeżeli powstanie Bałtyckiego Dowództwa Połączonego byłoby jednym z przyczynków dla takiej decyzji Szwedów to bardzo dobrze. Z drugiej strony można zrozumieć polskie starania o aktywizację poczynań związanych z polityką obronną Unii Europejskiej. Daje większe pole manewru, Szwecja jako członek UE jest bardzo dobrym tego przykładem. Sama UE może grupować w jednym ręku, przez podmioty bezpośrednio zainteresowane różne narzędzia bezpieczeństwa – społeczne, gospodarcze, zdrowotne, a nie tylko polityczno-wojskowe jak jest w przypadku NATO. To proces, trwać będzie długo, na chwilę obecną oba systemy – NATO oraz UE – powinny się skutecznie uzupełniać. Przyszłość sojuszu Północnoatlantyckiego to raczej partnerstwo polityczno-militarne (kiedyś może także gospodarcze, są prowadzone rozmowy w tym zakresie) Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych. W przyszłości więc nie jest wykluczone, że Bałtyckie Dowództwo stać by się mogło regionalnym elementem bezpieczeństwa Unii Europejskiej.

   W czasach, w których szczególną wartość ma krytyka oraz szukanie słabych stron, trudno przyznać, że w Polsce, po ponad 10 latach przestoju (po wejściu do NATO i UE), nie jest realizowany jednak pewien strategiczny plan. Przynajmniej w temacie dyplomacji i powiązanego z nią bezpieczeństwa staje się on coraz bardziej widoczny.

Tekst: Mariusz Cielma

 

 

 




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2025-2039 podpisany

Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2025-2039 podpisany

W dniu 22 grudnia 2025 roku, z rocznym opóźnieniem wicepremier minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał „Program Rozwoju Sił Z...

więcej polecanych artykułów