Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2011-08-15 22:35:46

Kołowy transporter opancerzony Rosomak

     Współcześnie kołowe transportery opancerzone (KTO) coraz częściej przeważają w nowoczesnych armiach Europy i świata, realizując wiele z zadań zdominowanych do niedawna dla podwozia gąsienicowego. Dzieje się tak z kilku powodów: do najważniejszych można zaliczyć specyfikę współczesnych konfliktów zbrojnych, mających charakter asymetrycznych operacji ekspedycyjnych, a nie walki ze zgrupowaniami pancerno-zmechanizowanymi. Druga przyczyna jest prozaiczna: mało kogo dziś stać na zakup choćby kilku batalionów gąsienicowych bojowych wozów piechoty, takich jak CV90, SpZ Puma, czy ASCOD Ulan/Pizarro.

  Kołowy bwp pozostaje ciekawą, często korzystną, a niejednokrotnie jedynie dostępną pod względem finansowym alternatywą dla modernizacji środków transportu i walki piechoty zmechanizowanej wielu sił zbrojnych. Jest kilka konstrukcji, które zdominowały lub wkrótce zdominują rynek wozów opancerzonych tej klasy. Są to na pewno holendersko-niemiecki Boxer, austriacki Pandur II, szwajcarskie wozy rodziny Piranha, francuski VBCI, czy fiński AMV i jego polska odmiana - Rosomak.

Z ziemi fińskiej do Polski

  Geneza przyszłego Rosomaka bierze swój początek w połowie lat 90-tych ubiegłego wieku. W tym okresie Wojsko Polskie zaczęło interesować się możliwością pozyskania kołowych transporterów opancerzonych - początkowo w ilości 120 sztuk (plany z 1998 roku), ostateczne w 2000 roku rozszerzono zapotrzebowanie do 410 egzemplarzy do 2012 roku. Wcześnie planowano wprowadzić na uzbrojenie nawet 1200 sztuk sześcio- i ośmiokołowych KTO, jako pojazdy specjalistyczne, w tym rozpoznawcze, przeciwpancerne oraz  transportery piechoty zmotoryzowanej - pamiętajmy, ze wówczas SZ RP miały dziesięć dywizji zmechanizowanych/pancernych. W tym samym czasie konstruktorzy z fińskich zakładów Sisu Defence mogli pochwalić się bogatym i co najważniejsze pozytywnym doświadczeniem w opracowywaniu pojazdów tej klasy a armia fińska chwaliła użytkowane transportery Sisu Pasi XA-180, XA-185, XA-200. W drugiej połowie ostatniej dekady XX wieku pojawiła się potrzeba stworzenia następcy. W 1999 roku wojskowi i cywilni specjaliści opracowali ostateczne założenia taktyczno-techniczne i w ten sposób światło ujrzał Armoured Modular Vehicle (AMV, znany również jako XC-360). Przede wszystkim miał to być wóz o konstrukcji modułowej, dzięki czemu w bardzo szybki sposób możliwe było przekształcenie wariantu pojazdu. Wóz miała cechować mobilność zbliżona do pojazdów gąsienicowych, miał być bowiem nośnikiem wielu ciężkich systemów uzbrojenia i wyposażenia do tej pory niedostępnych dla lżejszych transporterów. Planowano zadbać o minimalizację pół fizycznych wozu poprzez ograniczenie emisji ciepła, hałasu i specjalne wyprofilowanie kadłuba w celu osłabienia odbicia radiolokacyjnego.

  W tym samym roku przystąpiono do opracowywania prototypu. Zgodnie z panującymi w czasach informatyzacji trendami, gros pierwszych prac projektowych zrealizowano za pomocą technik komputerowych. Poza stworzeniem modelu wirtualnego pojazdu przeprowadzono także symulacje dotyczących charakterystyk jezdnych pojazdu, obciążenia poszczególnych elementów  zawieszenia, możliwośći instalacji różnorakich rodzajów uzbrojenia i jego użycia, wirtualnie testowano także osłonę balistyczną. W listopadzie 2001 roku prototyp nowego transportera był gotowy. Zwykle w takich wypadkach nowe podwozie służy do sprawdzenia podstawowych własności jezdnych czy układu napędowego. Podobnie byłoby i w tym wypadku, ale w tym samym czasie rozpoczął się konkurs na dostawę kołowych transporterów opancerzonych dla SZ RP. Jedyny dostępny prototyp AMV skierowano do Polski - na miejsce dotarł 20 maja 2002 roku, gdzie w zakładzie polskiego partnera Patrii - Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich zamontowano na nim wieżę Delco z armatą kalibru 25 mm.

  Już dwa dni później, 22 maja, w Sulejówku, pojazd zaprezentowano przedstawicielom wojska i mediów. Od 24 maja na poligonie w Wędrzynie przechodził z kolei próby strzelania z wieżami OTO Melara Hitfist-25 oraz Delco-25. Łącznie podczas testów w Polsce pojazd bez większych usterek przejechał blisko 2700 km. Powrócił następnie do Finlandii celem zamontowania pędników śrubowych oraz nowej wersji falochronu. We wrześniu, ten sam prototyp powrócił do Polski, tym razem powodem był Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach. AMV zaprezentowany został z bezzałogowym stanowiskiem strzeleckim PML 127 OWS uzbrojonym w 12,7-mm wkm NSW. W dniach 9-14 września 2002 roku w instytucie w Sulejówku przeprowadzono natomiast badania z zakresu pływalności pojazdu przy różnych wariantach obciążeniowych symulujących masę przyszłego uzbrojenia. Zapas wyporności przy maksymalnej testowanej masie 22 800 kg wyniósł 14,2%.

  Pod koniec 2002 roku w zakładach Patrii powstał drugi prototyp. Jednocześnie z realizowaniem polskich prób armia fińska zamówiła dwa pojazdy do serii własnych testów: pierwszy z nich to niepływający kołowy bwp z wieżą Hagglunds i 30-mm armatą ATK Mk44, drugi to pływający bwp uzbrojony w wieżę Delco i armatę kalibru 25 mm lub 30 mm. W dniu 20 grudnia 2002 roku komisja przetargowa polskiego MON spośród trzech propozycji (AMV, Pandur II i Pirania IIIC) zadecydowała o wyborze firmy Patria jako dostawcy kołowych transporterów opancerzonych dla Wojska Polskiego. Ówcześnie planowano, że w latach 2004-2013 wojska lądowe naszego kraju otrzymają 690 pojazdów. Odpowiednią umowę podpisano 15 kwietnia 2003 roku w Warszawie. Nie bez powodu, do dnia dzisiejszego zakup transporterów jest jedną z istotniejszych pozycji w procesie modernizacji technicznej naszych sił zbrojnych - kontrakt opiewał bowiem na 4,925 mld PLN. Pojazdy miały być dostarczone w dziesięciu wariantach wyposażenia i uzbrojenia:

  • 313 bojowych z załogową wieżą OTO Melara Hitfist-30 i armatą 30-mm (w tym 96 z wieżą zintegrowaną z ppk Spike-LR),
  • 125 bojowych z wkm 12,7-mm,
  • 78 wozów dowodzenia,
  • 41 wozów ewakuacji medycznej,
  • 34 wozy pomocy technicznej,
  • 32 wozy rozpoznawcze (o układzie jezdnym 6x6),
  • 23 wozy artyleryjskie,
  • 22 wozy inżynieryjne,
  • 17 wozów rozpoznania chemicznego,
  • 5 wozów rozpoznania inżynieryjnego.

  Przy tak dużym zamówieniu zadbano o to, by produkcja transporterów odbywała się w Polsce (około 30% wartości pojazdu) - została zatem uruchomiona u partnera Patrii, w Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich. Prócz samego montażu, wynegocjowanego kontraktu offsetowego (zobowiązania podstawowe i potencjalne na kwotę 1083 mln Euro, w tym 242 mln Euro w WZM), istotny dla naszych przedsiębiorstw miał być jak największy udział w kontrakcie. Stopień "polonizacji" transporterów w początkowym okresie realizacji zamówienia miał wynieść od 0,89% w pierwszym roku realizacji kontraktu (2004), do około 53% po 2010 roku. Założenia te, miały się jednak nijak do rzeczywistości w jakiej realizowany był projekt Rosomaka - ale o tym dalej.

Podstawowy wariant produkcyjny Rosomaka, wóz z załogową wieżą Hitfist-30P.

  Z chwilą podpisania kontraktu na transportery, wóz w wariancie dla Wojska Polskiego (XC-360P) miał dopiero powstać. Przede wszystkim miał posiadać zdecydowanie mniejszą masę bojową, 22 tony wobec 26 ton wozu dla armii fińskiej, oraz pewne zmiany w konstrukcji kadłuba (np. tylne drzwi dwuskrzydłowe zamiast pojedynczych) czy wieży. Początkowo planowano transport lotniczy wozu samolotami klasy C-17 czy A400, rozważano także dostosowania pojazdu do samolotów klasy C-130 Hercules. Dla tych ostatnich pojazd był jednak zbyt szeroki, postanowiono więc przekonstruować kadłub dzięki czemu szerokość zmniejszyła się o 70 mm. Przyszła praktyka pokazała jednak, że muszą to być samoloty transportowe klasy wyższej, czyli wspomniane C-17 czy A400. W polskich warunkach, do strategicznego transportu lotniczego wykorzystywano w większości wylotów maszyny An-124 (jednorazowo na pokład zabiera trzy wozy tego typu) ukraińskiego towarzystwa Wołga-Dniepr latające na nasze potrzeby w ramach programu SALIS.

  Ale powróćmy do AMV - już w 2004 roku powstał zmodyfikowany pojazd przedseryjny (bez zmienionych tylnych drzwi), który w dniach 17-18 kwietnia zaprezentował swoje możliwości polskiej delegacji pod przewodnictwem wiceministra ON Janusza Zemke. Podczas pokazów, pojazd przedseryjny PS-0 poruszał się po fińskich autostradach z prędkością powyżej 100 km/h, po piaszczystych terenach poligonu, kilkakrotnie pływał w Bałtyku (zmierzony zapas pływalności wyniósł 28,8%) z prędkością maksymalną 10 km/h. PS-0 został wyposażony w bardzo oryginalny falochron w kształcie dziobu łodzi, rozkładany jednak w sposób archaiczny - żołnierz musiał opuścić transporter i rozstawić falochron ręcznie. Powiększeniu, w porównaniu do poprzedniej wersji, uległy otunelowane pędniki śrubowe. W momencie wizyty polskiej delegacji w Finlandii w różnym stadium produkcji znajdowało się sześć pojazdów seryjnych dla Wojska Polskiego. Pod koniec kwietnia 2004 roku transporter PS-0 został przewieziony do Włoch celem instalacji i przetestowania prototypowej wieży Hitfist-30P, na miejscu odbyły się próbne strzelania. 31 maja 2004 roku pierwsze dwa pojazdy seryjne dla WP (PL-1 i PL-2) dotarły drogą morską do Gdyni. Następnie przetransportowano je do zakładów w Siemianowicach Śląskich gdzie odbył się montaż dostarczonej z Włoch wieży Hitfist-30P na kadłubie PL-1 oraz doposażenie i sprawdzenie obu transporterów.

Testy, testy, testy...

  Zgodnie z harmonogramem, 30 czerwca 2004 roku w Sulejówku odbyło się uroczyste przekazania obu pojazdów przedstawicielom wojska i oficjalne nadanie nazwy własnej - Rosomak - wyłonionej w wyniku konkursu realizowanego przez redakcję miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa". Już następnego dnia rozpoczęły się próby zdawczo-odbiorcze dostarczonych transporterów, prowadzone początkowo w Sulejówku, a następnie na poligonie w Wędrzynie, Drawsku Pomorskim, lotnisku w Mińsku Mazowieckim, okolicach Bełchatowa i Zakopanego. Ich celem było sprawdzenie, czy pojazd oraz jego charakterystyki są zgodne ze Specyfikacją Istotnych Warunków Zamówienia. Zakres badań był bardzo rozbudowany, oba wozy przejechały w sumie ponad 25 tysięcy kilometrów, wystrzelono 545 pocisków treningowych i 197 APFSDS kalibru 30 mm, 1066 pocisków kalibru 7,62 mm oraz 70 granatów dymnych. Próby trwające do 10 listopada 2004 roku obejmowały zweryfikowanie 240 parametrów zgrupowanych w 51 działach. Transporter spełnił 212 z nich, w przypadku 22 stwierdzono konieczność wprowadzenia poprawek - dostawca zobowiązał się zrobić to do 30 czerwca 2005 roku, były niekiedy tak prozaiczne jak choćby inne rozmieszczenie prędkościomierza ale również modyfikacja falochronu. Sześciu parametrów pojazd nie spełnił i nie mógł spełnić. Były to: słabsza o kilka procent niż mówiły wymagania celność ognia prowadzonego do obiektów ruchomych (tłumaczono to potem, że wymagania były i tak wygórowane), transport transportera samolotem typu C-130 Hercules (wymiary się zgadzały, ale nie były zgodne wobec norm załadowczych jakie otrzymaliśmy od Amerykanów po rozstrzygnięciu konkursu na KTO), prędkość pływania do tyłu, niższa w stosunku do wymagań moc jednostkowa zespołu napędowego (tłumaczono to również wygórowanymi wymaganiami), dłuższy czas uruchomiania się kamery termalnej, system przeciwpożarowy zamiast wielokrotnego, okazał się jednorazowy (Kidde-Deugra).

  Sporo kontrowersji wzbudziło jedno z zatwierdzonych wymagań. Norma dla pojazdów wojskowych PN-V80000/98 oraz jeden z warunków mówiły o konstrukcji samonośnej, Rosomak miał natomiast ramę. Wojskowi tłumaczyli to tym, że rama to tylko element podtrzymujący szereg wsporników, uchwytów, sposób na prostotę produkcji, a sam kadłub jest jak najbardziej samonośny. Uznano również, że rama wzmacnia odporność pojazdu na wybuchy min, z pewnością ułatwia ewentualny remont spowodowany uszkodzeniami spowodowanymi przez ten środek bojowy. Skończyło się orzeczeniem o przyjęciu AMV 8x8 Rosomak na wyposażenie Sił Zbrojnych RP. Orzeczenie to zostało zatwierdzone z dniem 18 listopada 2004 roku przez dyrektora Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON gen. dyw. Romana Iwaszkiewicza. Oficjalna uroczystość przekazania pierwszych transporterów dla sił zbrojnych nastąpiła 8 stycznia 2005 na terenie WZM w Siemianowicach Śląskich. Wojska Lądowe przejęły wówczas 9 pojazdów (wartości 64,8 mln PLN), 3 w wersji z wieżą i 6 pod przyszłe podwozia specjalistyczne i z wkm. Wozy te powstały w zakładach fińskich, prócz dwóch testowanych, w listopadzie 2004 roku do Siemianowic dotarło 7 nowych. Prawie do końca roku trwała ich ostateczna kompletacja zatwierdzona wymaganym podpisem 33. Rejonowego Przedstawicielstwa Wojskowego, co nastąpiło 15 grudnia 2004 roku.

Konstrukcja Rosomaka

  Aktualnie najbardziej popularnym układem konstrukcyjnym jest układ samonośny, z elementami podwozia montowanymi bezpośrednio do konstrukcji nadwozia, które jest podstawowym elementem nośnym konstrukcji. Konstruktorzy z zakładów Patrii zastosowali jednak inny, mniej popularny układ. Otóż jest on tzw. konstrukcją ramową opartą o wzdłużną belkę stalową. W Rosomaku belka ta (rama) przenosi wszystkie obciążenia oraz zapewnia sztywność konstrukcji kadłuba. Do ramy montowane są wszelkie elementy układu zawieszenia, silnik, nadwozie. Układ ramowy pozwala na łatwe dokonywanie zmian w konstrukcji nadwozia podczas remontów czy modyfikacji, zwiększa odporność kadłuba na wybuchy min dennych (gdyż energia wybuchu uderza w ramę a nie tylko w nadwozie). Podstawowy minus takiego układu to większa wysokość pojazdu spowodowana wymiarami belki nośnej. Starając się spełnić wymóg transportu lotniczego samolotami klasy C-130 oraz zapewnienia pływalności, część dotychczas stalowych elementów nadwozia wymieniono na aluminiowe. Zmniejszenie masy umożliwił także niższy niż dla Helsinek wymóg odporności opancerzenia na pociski przeciwpancerne kalibru 14,5 mm z przodu i 7,62-mm z boków oraz tyłu pojazdu. Było to znaczne uproszczenie w stosunku do wozów opracowywanych dla armii fińskiej, ich przód cechuje odporność na pociski o kalibrze do 30 mm. Pancerz składa się z dwóch warstw, zasadniczej wykonanej z 8-mm blachy stalowej oraz pancerza zewnętrznego 3-mm, montowanego do warstwy zasadniczej. Pancerz zewnętrzny może posiadać różną odporność a tym samym i masę w zależności od potrzeb odbiorcy (30-mm Finlandia, 14,5-mm Polska) czy sytuacji taktycznej (kontakt ogniowy, transport lotniczy). Obie warstwy pancerza dzieli kilkunastomilimetrowa pusta przestrzeń, co umożliwia wypełnienie jej pianką zwiększającą choćby wyporność wozu. Stopień ochrony przed pociskami i odłamkami odpowiada poziomowi 4 według STANAG 4569. Pojazd został opracowany zgodnie z zasadą ograniczenia pół fizycznych: zainstalowano układ chłodzenia spalin oraz odpowiednie pochylenie płyt kadłuba w celu zmniejszenia skutecznej powierzchni odbicia. Rosomak posiada osiem kół o rozmiarze 14.00R20 współpracujących, co teraz jest typowym rozwiązaniem, z centralnym układem regulacji ciśnienia w oponach. Wszystkie koła posiadają niezależne zawieszenie oparte na mocowanych do belki nośnej wahaczach, amortyzowane zostały poprzez układ hydropneumatycznych siłowników umożliwiających regulację prześwitu. Skok zawieszenia wynosi 450 mm. Pojazd, a przede wszystkim jego załoga, musi przetrwać eksplozję 6-kilogramowej miny przeciwpancernej pod dowolnym kołem (poziom 3a STANAG 4569).

Fragment ramy nośnej transportera. Element, który wzbudził liczne kontrowersje przy komentowaniu decyzji o zakupie fińskiego wozu dla Wojska Polsiego.

  Transporter posiada klasyczny układ przedziałów kadłuba: z przodu z prawej strony znajduje się stanowisko kierowcy dysponującego m.in. ekranem, na którym może zostać pokazany obraz z jednej z trzech kamer (dwie po bokach, jedna z tyłu pojazdu). Początkowo w polskiej wersji transportera desant nie posiadał monitora do obserwacji z kamer, zmieniło się to w pojazdach skierowanych na misję afgańską. Do obserwacji w warunkach nocnych kierowca posiada do dyspozycji pasywne urządzenie PNK-72 Radomka. Z lewej strony, obok kierowcy, znajduje się przedział napędowy. W środkowej części pojazdu umieszczono przedział transportowy połączony z przedziałem kierowania za pomocą szerokiego korytarza. Rosomak przewozi do ośmiu żołnierzy desantu siedzących przy bokach kadłuba twarzą do siebie. Załadunek jak i wyładunek desantu realizowany jest za pomocą drzwi dwuskrzydłowych lub otwieranych na zewnątrz dwóch górnych luków. Docelowo dotychczasowy falochron rozkładany ręcznie, ma posiadać funkcję rozkładania automatycznego bez konieczności opuszczania pojazdu przez załogę.

Wieża OTO Melara Hitfist-30P

  Wieża powstała we włoskiej firmie OTO Melara należacej do koncernu Finmeccanica. Wykonana została ze wzmocnionego stopu aluminiowego przekładanego płytami pancernymi i materiałami kompozytowymi. Wieża tak jak i przód kadłuba, pod kątem 60 stopni od osi symetrii wozu, zabezpieczona jest pancerzem odpornym na pociski przeciwpancerne 14,5 x 114 mm, wystrzelone z odległości 200 metrów. Dzięki mozaice materiałów jej masa bez wyposażenia wynosi 2300 kg. Natomiast z wyposażeniem, dwuosobową załogą i zapasem amunicji waży 2850 kg. Wysokość ponad kadłubem to tylko 59,5 cm, osiągnięt ją m.in. dzięki chowaniu peryskopów obserwacyjnych dowódcy i działonowego na czas transportu lotniczego do wnętrza konstrukcji wieży. Hitfst posiada system kierowania ogniem (SKO) wyposażony w dzienno-nocny celownik DNRS/288 firmy Kollsman i termowizyjną kamerę II generacji TILDE FC firmy Galileo Avionica. Polskie Przemysłowe Centrum Optyki otrzymało prawa i technologie do wytwarzania obu elementów. Zabudowany został również polski system ostrzegania i samoobrony SSP-1 Obra-3 z PCO, współpracujący z umieszczonymi z lewej strony wieży 6 wyrzutniami granatów dymnych kalibru 81 mm. Dwuosobowa załoga posiada do dyspozycji dwa 10-calowe ciekłokrystaliczne monitory: jeden do współpracy z SKO, drugi z systemem zarządzania walką opracowanym z kolei przez WB Electronics (terminal typu DD9620T). Do sterowania i naprowadzania uzbrojenia służą dwa manipulatory, podające sygnały do elektrycznych silników wykonawczych naprowadzania wieży w azymucie i uzbrojenia w elewacji. Z innych systemów wieżowych należy wymienić jeszcze: system ochrony wroku przed wybuchem UOW Pandora, automatyczny sygnalizator skażeń Cherdes i system łączności wewnętrznej pojazdu FONET.

Wnętrze wieży Hitfist-30P.

  Uzbrojenie podstawowe to umieszczona dokładnie w środku ciężkości wieży 30-mm armata ATK Mk44 wraz system stabilizacji oraz sprzężony z nią 7,62-mm karabin maszynowy UKM-2000C. Przewożony zapas amunicji to dwa magazyny (po 140 i 110) pocisków 30 mm oraz 700 pocisków 7,62 mm. Do chwili obecnej nie zrealizowano planów wyposażenia polskich transporterów w wyrzutnie ppk Spike-LR. Aktualnie powstały założenia taktyczno-techniczne na uzbrojenie tych wozów we wspomniane pociski, ale już w nowej wieży, bezzałogowej.

Układ napędowy

  Napęd pojazdu stanowi 6-cylindrowy, rzędowy silnik wysokoprężny z turbodoładowaniem typu Scania D1 12 56A03PE o mocy maksymalnej 360 kW przy 2100 obr./min i trwałej 294 kW przy 2100 obr./min. Silnik o pojemności skokowej 11,7 litra jest chłodzony cieczą. Maksymalny osiągany moment obrotowy to 1970 Nm, trwały 1670 Nm. Silnik współpracuje z automatyczną skrzynią biegów ZF 7HP 902S Ecomat z 7 przełożeniami do przodu oraz jednym do tyłu.

Wóz rozpoznawczy AMV 6x6

     Zgodnie z umową i dołączoną specyfikacją wersji jakie miały znaleźć się w wyposażeniu Wojska Polskiego, zakłady Patria musiały od podstaw stworzyć skrócony wariant pojazdu o układzie jezdnym 6x6. 32 Rosomaki tego wariantu, uzbrojone w armaty 30-mm, stanowić miały bazę pod pojazd rozpoznawczy. Dodajmy, że w dwóch wersjach: 8 R-1 jako dowódczo-rozpoznawcze i 24 R-2 rozpoznawcze-szeregowe. Ramowa konstrukcja transportera pozwalała na szeroką i raczej bezproblemową ingerencję w kadłub. Główne zmiany to kadłub krótszy o ponad 60 cm od wozów PL-1 czy PL-2, masa ograniczona do 19500 kilogramów, tym samym mniejsza powierzchni użytkowej. Prototyp AMV 6x6 powstał w czerwcu 2005 roku. Z oczywistych powodów, jego światowa premiera miała miejsce w tym samym roku u nas, na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach. Pierwsze wozy wojsko miało otrzymać w roku kolejnym. Początkowo mówiono o 8 sztukach, potem o dwóch. Wraz ze zmniejszeniem planowanej liczby wozów na odbiór w 2006 roku, pojawiły się sugestie, że kadłub może nie pomieścić zakładanego wyposażenia. Coraz częściej mówiono o zamówieniu podwozia w układzie 8x8 także dla pojazdów wersji rozpoznawczej. Ostatecznie, 12 lipca 2006 roku, Rada Uzbrojenia zdecydowała o zakupie wozów rozpoznawczych w niezmienionej liczbie 32 sztuk, ale z układem jezdnym 8x8, z jednoczesną rezygnacją (szukano oszczędności na masie) z uzbrojenia w armatę na korzyść modułu strzeleckiego z wkm.

Kupujemy małe wieże, nie kupujemy, kupujemy, nie kupujemy...

  Trzy z pierwszych 9 otrzymanych w styczniu 2005 roku transporterów miało być uzbrojonych w wkm 12,7 mm (w wojskowej nomenklaturze Rosomak-1). Z winy odbiorcy nie została wybrana. Sprawa się przeciągała i to znacznie, dopiero w kwietniu 2005 roku zatwierdzono wymagania wobec modułu wieżowego dla Rosomaka-1. Było to o tyle ważne, że wersja ta była drugą pod względem liczby zamawianych z łącznej puli 690 sztuk. Dodatkowo presję czasową potęgowały plany dostarczenia 28 sztuk tej wersji jeszcze w 2005 roku. Jednocześnie, skoro powstała wersja KBWP (Kołowy Bojowy Wóz Piechoty), wydawało się stosunkowo prostym wyposażenie 125 transporterów w prostszy i lżejszy moduł uzbrojenia. Po zatwierdzeniu założeń, w czerwcu 2005 roku rozpoczęła się procedura wyłonienia dostawcy tzw. „małych wież”. Podstawowe wymagania mówiły m.in. o uzbrojeniu w wkm na amunicję kalibru 12,7 mm (zapas 1200 pocisków) zamiennie z 7,62 mm UKM-2000 (zapas 2000 pocisków) lub 40-mm granatnikiem automatycznym (120 granatów), napędach całkowicie elektrycznych, dwupłaszczyznowej stabilizacji (błąd nie mniejszayniż 2,5 mrad), awaryjnym mechanicznym naprowadzaniu i przeładowywaniu, pasywnym celowniku dzienno-nocnym lub termowizyjnym (identyfikacja celu z minimum 2500 metrów w dzień i 800 w nocy). W konkury stanęło pięciu dostawców: Rafael ze stanowiskiem RCWS-127, OTO Melara z Hitrole, Kongsberg z Protector, ReconOptical z SRWS/CROWS i OBR SM Tarnów z Kobuzem. Każdy został zamontowany na podwoziu Rosomaka. Pomiędzy 9 a 19 sierpnia 2005 roku trwały ich próby porównawcze na terenie poligonu w Wędrzynie i w WZM Siemianowice.

  Żadne ze stanowisk nie spełniało do końca polskich warunków przetargu. 24 października tego samego roku dokonano wyboru, mimo że sam konkurs zawierał wiele przynajmniej kontrowersyjnych założeń, jak choćby decyzja, że montowane uzbrojenie nie musi być krajowej produkcji. Bumar i Rafael ze swoim stanowiskiem RCWS-762/127 miał otrzymać umowę o wartości 220-240 mln PLN na dostawę przynajmniej 247 modułów. Tak się nie stało i do lutego 2006 roku trwała cisza w tym temacie, przerwana w międzyczasie protestami przegranych. W marcu 2006 roku MON wezwał trzech oferentów do złożenia ponownie ostatecznych propozycji. Było to trochę dziwne, w październiku 2005 roku takie dokumenty złożono. Na finiszu znalazły się dwa stanowiska: Kobuz i RCWS-762/-127. Ostatecznie, OBR SM w Tarnowie wycofał się z rywalizacji, chociaż tym razem przewodził stawce, obawiając się czy podoła realizacji tak dużej umowy (minimum 250 modułów a być może nawet więcej). To nie był koniec, zaczęto rozmawiać ponownie z Rafaelem, protestowała OTO Melara. Do rozmów włączył się Pełnomocnik MON ds. Procedur Antykorupcyjnych Maciej Wnuk. Wszystko rozpoczęło się od nowa. 11 maja 2006 roku ogłoszono zwycięzcę, włoską OTO Melara z modułem Hitrole. 249 stanowisk miało kosztować 236 mln PLN brutto. Rzadko zdarzają się konkursy, by w trzech rozstrzygnięciach zwycięzcą okazywał się zawsze kto inny. W lipcu pomiędzy OTO Melara, Bumarem a WZM podpisano porozumienie dotyczące dostaw modułów dla 135 Rosomaków-1, 30 Rosomaków-2 (transporter ppk) i 84 wozów w wersji dowodzenia. Zapowiadało się, że w końcu bataliony otrzymają drugą, bojową wersję wozu piechoty. Nic z tego nie wyszło, do 8 września nie podpisano odpowiedniej umowy kompensacyjnej z Włochami i cała sprawa wróciła do punktu wyjścia, tak jak i umowa na 165 Rosomaków 1 i 2. Tak skończył się polski konkurs na bezzałogowe moduły strzeleckie, do 2011 roku nie pojawiły się seryjne wozy z jakimkolwiek modułem.

Krajowa produkcja i pierwsze plany MON wobec Rosomaka

   By uruchomić częściową produkcję i montaż na terenie Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach, należało całkowicie zakład zmodyfikować. Początkowo były z tym problemy, ale ostatecznie uzyskano również niezbędne fundusze i po akceptacji transportera przez wojsko prace ruszyły na miarę możliwości finansowych, problemem był brak gwarancji rządowych dla ewentualnego kredytu odnawialnego. Należało się śpieszyć, wstępne założenia mówiły, że tylko 40 Rosomaków powstanie w Finlandii, pozostałe 650 powinno mieć wpis „made in Poland”.

  Od kwietnia 2005 roku działał Wydział Spawania Kadłubów, potem przyszła kolej na Wydział Montażu Pojazdów oraz Wydziały Pomocnicze. W tym czasie funkcjonował pierwszy plan wyposażenia sił zbrojnych w nowy KTO. Zakładano, że Rosomak stanowić będzie wyposażenie 8 batalionów piechoty zmotoryzowanej wchodzących w skład 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza, 12. Brygady Zmechanizowanej ze Szczecina oraz 21. Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa (2 bataliony). Łącznie bataliony miały posiadać po 62 pojazdy typu Rosomak, w tym 53 sztuki w wersji bojowej z działkiem 30 mm lub wkm 12,7 mm. Już w połowie 2005 roku pojawiły się plany by w batalionie było po 56 sztuk wozów bojowych, miało to nastąpić przez zwiększenie liczby pojazdów z modułami strzeleckimi.

Rosomak z wieżą załogową podczas dynamicznej jazdy poligonowej zimą.

  Do połowy czerwca 2005 roku siłom zbrojnym przekazano kolejne 31 podwozi bazowych i ani jednego z wieżą Hitfist. Był nim za to wóz nr 41. O tyle ważny, że obejmował już modyfikacje jakie zalecano w raporcie po testach z 2004 roku. Na początku sierpnia 2005 roku przebadano sam kadłub tego pojazdu, by jeszcze w tym samym miesiącu zrobić to w kompletacji z wieżą (kadłub powstał w Finlandii, zespolenie z wieżą następowało w Siemianowicach). 23 września Departament Polityki Zbrojeniowej MON zatwierdził zmiany wprowadzone w KTO Rosomak, wóz mógł być już bezwarunkowo dostarczany silom zbrojnym. Nie było to proste, polskie media zalewała fala nieprzychylnych fińskiej konstrukcji materiałów, WZM borykały się z problemem finansowania modernizacji zakładu no i polonizacją, która postępowała w ślimaczym tempie. Sytuację z kredytem uratował Bumar dając niezbędne gwarancje, natomiast jawnie zaczęto mówić (jesień 2005), że w Finlandii powstanie nie 40, co już było fikcją, a przynajmniej 86 podwozi. Ostatecznie, pierwszy, całkowicie zmontowany w Polsce Rosomak (wersja z Hitfist-30P) przekazano wojsku 15 grudnia 2005 roku. Z racji swojej wyjątkowości przeszedł powiększony zestaw prób, wypadły na szczęście pozytywnie. Łącznie do końca 2005 roku armia otrzymała 82 Rosomaki: 33 bojowe i 49 bazowych. Kolejnych 7 z wieżą przekazano dopiero w marcu 2006 roku, pochodziły one z puli zamawianej na rok ubiegły. W dalszym ciągu nie posunęły się na przód prace nad wersjami specjalistycznymi. W pełni opracowany był tylko Rosomak z armatą 30 mm.

  Wiosną 2006 roku, jeden z powstałych w WZM transporterów wysłano na testy do Malezji. Był to okres rozwiniętych stosunków naszej zbrojeniówki z tym rynkiem, wszak w Malezji były już pierwsze z zakontraktowanych w Bumarze czołgów PT-91M. W tym czasie rozwiązał się problem z polonizacją wieży Hitfist-30P. Z Włoch dotarły 43 egzemplarze (połowa 2006 roku) i założono, że pod koniec roku Polski wykonawca, ZM Bumar-Łabędy, dostarczy 4 pierwsze z własnej produkcji. Faktycznie pierwszy Hitfist z Łabęd odebrano 29 grudnia 2006 roku. Powodem opóźnień były również kłopoty z aneksowaniem nowej umowy na dostawcę wież, wcześniej miał być nim WZM a został ostatecznie wspomniany Bumar-Łabędy. By w jakimś stopniu wykorzystać powstające podwozia bazowe, od 2005 roku pracowano nad wersją transportera piechoty (mała wieża) jako transporter zestawów ppk Spike-LR. Dwa zespoły, Wojskowe Zakłady Łączności nr 1 z Zegrza i nr 2 z Czernicy oraz warszawski RADWAR z podwarszawskim WB Electronics współdziałały przy projekcie wozu dowodzenia (ciągle planowano, że zastosowany zostanie kadłub o standardowej wysokości), ostatecznie MON zdecydował się na realizację propozycji tego drugiego konsorcjum. W lipcu 2006 pomiędzy OTO Melara, Bumarem a WZM podpisano porozumienie dotyczące dostaw modułów strzeleckich Hitrole, tym samym Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych mógł podpisać 31 lipca umowę na dostawę nowych wariantów transporterów. W latach 2006-2013 wojska lądowe miały otrzymać 135 transporterów piechoty Rosomak-1 (pierwsze 30 sztuk jeszcze w 2006 roku) oraz 30 transporterów zespołów ppk Spike-LR (2 wyrzutnie ppk, 2 pociski zapasowe, 4 żołnierzy obsługi). 21 sierpnia rozpoczęto w Warszawskiej Akademii Technicznej badania prototypu Rosomaka-1, zakończyły się one we wrześniu, wykazując przede wszystkim problemy z kamerą termowizyjną i dalmierzem laserowym. Umowy kompensacyjnej z Włochami nie podpisano, plan produkcyjny upadł. Natomiast MSPO w Kielcach w 2006 roku był miejscem jeszcze jednej "Rosomakowej" premiery - wozu przeciwlotniczego. RADWAR zainicjował montaż makiet 4 pocisków-kontenerów przeciwlotniczych średniego zasięgu wraz z kolumną i atrapą radiolokatora tworząc kołową wersję rakietowej Loary. Skończyło się jednak tylko na tym studium.

  Rok 2006 to także przygotowania do pierwszej misji zagranicznej naszego transportera. Wydawało się, że będzie to Liban. We wrześniu tego roku, 4 KBWP, pomalowane w białe, oenzetowskie barwy, oczekiwały na wyjazd do Libanu. Nie doczekały się. W tym czasie trwały również przygotowania w 17. Brygadzie Zmechanizowanej do znacznie poważniejszej operacji, pierwszej zmiany w misji afgańskiej. Wojsko Polskie miało już pod tym względem pewne możliwości, do końca sierpnia 2006 roku odebrano około 100 Rosomaków (na koniec roku było to 130 sztuk), w tym 43 z wieżą Hitfist. W całym roku 2006 zakłady z Siemianowic dostarczyły 32 Rosomaki bazowe, brak wież spowodował, że prócz 7 KBWP z marca, wojsko nie odebrało żadnego wozu z armatą 30 mm. Dopiero w grudniu 2006 roku w Bumarze zmontowano z części włoskich pierwszą wieżę Hitfist 30P. Plany na 2007 rok mówiły, że Siemianowice z Gliwic otrzymają 63 wieże, miało to pomóc w nadrobieniu straconego 2006 roku. Pod koniec 2006 roku upadł również plan podjęcia produkcji wozów dowodzenia, WB Electronics nie dogadał się z MON. Trudno było mówić o batalionach piechoty zmotoryzowanej skoro mogły dysponować jedynie wozami z armatą 30 mm, a i tak w niewielkiej liczbie.

Pancerny ambulans

     Współpraca pomiędzy WZM z Siemianowic a nową gwiazdą polskiej zbrojeniówki, AMZ Kutno (gwiazdą z racji realizacji poważnego kontraktu na dostawy do Iraku lekkich pojazdów opancerzonych Dzik-3) zaowocowały opracowaniem w 2006 roku demonstratora Wozu Ewakuacji Medycznej (WEM). Założenia i wymagania oparto o transporter-ambulans Ryś (głęboka modyfikacja transportera SKOT). Prace wykazały, że na standardowym kadłubie nie ma możliwości zapewnienia załodze medycznej niezbędnych warunków pracy. W stropie środkowej i tylnej części kadłuba zdjęto część płyt i całość przykryto pancerną nadbudówką z dwoma włazami. Była to w jakimś stopniu prowizorka ale swoje zadanie spełniała. Dzięki nadbudówce wysokość funkcjonalna przedziału zwiększyła się do 185 cm (ponad 40 cm więcej wobec pierwotnego kadłuba). Wnętrze przedziału medycznego wypełniły wysuwane hydraulicznie nosze (wzdłuż lewej strony kadłuba), ławka dla czterech rannych siedzących (wzdłuż prawej strony) czy dwa fotele sanitariuszy (od strony przedziału kierowania i napędowego). W czerwcu 2007 roku Rada Uzbrojenia zatwierdziła plan pozyskania 33 sztuk WEM jako szybkiego wykorzystania stojących w parkach pojazdów bazowych podwozi transportera. Pojazd przekonfigurowano, zajęły się tym ponownie zakłady z Siemianowic i Kutna. Sama zasada modyfikacji kadłuba była podobna do poprzedniej: zdjęto osłonę otworu wieży oraz płytę nad przedziałem desantowym. Nadbudówka była większa niż w demonstratorze, przedział trochę wyższy (do 190 cm). Całość opancerzono na poziomie boków czy tyłu kadłuba. Sporą nowością był zamontowany w stropie nadbudówki pojemnik z hydraulicznie podnoszonym masztem i kamerami dzienną, termowizyjną i reflektorem (system WB Electronics o nazwie własnej POZOR). Dzięki optoelektronice, dowódca (obraz z kamer wyświetlany na jego panelu DD9620T) mógł prowadzić skuteczniejszą obserwację, szczególnie w poszukiwaniu osób poszkodowanych czy rannych. Takie było główne zadanie pojazdu w ramach kompanii i batalionu piechoty, zebranie poszkodowanych i rannych ze strefy rażenia i ich transport do batalionowego punktu medycznego. Dodatki na kadłubie podniosły wysokość transportera, od podłoża do stropu pojemnika na maszt było 333,1 cm. Prócz dowódcy - ratownika medycznego, załogę stanowili jeszcze kierowca i dwóch sanitariuszy. Do przedziału ewakuacyjnego zabierano maksymalnie 3 rannych na noszach (lewa strona kadłuba oraz nadkola) i 4 rannych siedzących (prawa strona). Wyposażenie to prócz drobnego sprzętu medycznego, instalacja tlenowa (maksymalne ciśnienie 200 atmosfer), uchwyty do mocowania kroplówek, gniazda do podłączenia defibrylatorów, deska ortopedyczna, kołnierze. Rosomak-MED posiadał standardowe środki łączności: system łączności wewnętrznej FONET, radiostację UKF RRC9500, rozpoznania ABC (zestaw Cherdes) i nawigacji (odbiornik GPS HGPST-T). Umowa z MON zakładała, że w takiej konfiguracji powstanie tylko pierwszych 6 egzemplarzy (wojsko odebrało je 9 stycznia 2008 roku), kolejne miały mieć inaczej rozwiązaną konstrukcję nadbudówki. Cztery z ambulansów już wkrótce trafiły do Afganistanu, zastępując w służbie zbyt wolne Rysie-MED.

Jeden z sześciu Rosomaków-MED z nadbudówką pierwszej serii. Dziś wóz ten służy w łódzkim Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego.

     Po sześciu pojazdach z nadbudówką węższą od kadłuba przystąpiono do wdrożenia pojazdu z wysoką nadbudówką w obrysie kadłuba, na wzór fińskiego AMV 8x8 Special Vehicle. Do ich powstania wycięto cały strop od przedziału kierowania (i napędowego) i przykryto jednolitą nadbudówką stanowiącą jakby przedłużenie płyt bocznych kadłuba. Na MSPO 2008 pokazano pierwszy wóz w takiej kompletacji. Pozwoliło to na zawarcie 26 września 2008 roku umowy na dostawę w latach 2008-2010 kolejnych 27 transporterów medycznych (8 w 2008, 9 w 2009 i 10 w 2010 roku). Badania wozu wzorcowego przeciągnęły się, przez co partię pierwszych seryjnych 8 sztuk przejęto dopiero w maju roku następnego. Medyczne Rosomaki znacznie doposażono. Mogły przewozić trzech rannych na noszach (para noszy sterowanych hydraulicznie) i trzech siedzących i posiadały: defibrylator, instalację tlenową, ogrzewacz płynów infuzyjnych, dwa plecaki medyczne z wyposażeniem, nosze podbierakowe i drążkowe, kołnierze ortopedyczne. W stropie zamontowano osiem lamp fluorescencyjnych. Sanitariusze dysponowali własnymi pulpitami, podsystemem łączności typu PNR (zasięg do 800 metrów od pojazdu). Ambulans posiadał system obserwacji POZOR i nawigacji lądowej Honeywell Tallin z odbiornikiem satelitarnym HGPST-T. W 2009 roku do Afganistanu wyjechały znowu cztery Rosomaki-MED, ich nadbudówki osłonięto polskimi panelami pancernymi. Wozy nie wzmocniły, ale wymieniły używane dotąd w PKW pojazdy medyczne. Jeden z rotowanych transporterów miał na liczniku 40 tysięcy kilometrów.

Rosomak na wojnie

     22 grudnia 2006 roku WZM oraz Departament Zaopatrywania MON podpisały umowę na opracowanie wersji dostosowanej do operowania w Afganistanie. Eksperci od dawna przestrzegali przed zbyt  niskim poziomem opancerzenia boków i tyłu wozu. Choć szczegóły opisujące wersje „wojenne” zawarliśmy w innym artykule, nie sposób niektórych spraw tutaj pominąć. Założono, że pozostałe części głównie kadłuba również muszą zapewniać osłonę przed pociskami 14,5 mm a także przed głowicami pocisków z granatników RPG-7. Wybór padł na panele izraelskiej firmy Rafael. Zakupiono poprzez Bumar 56 pakietów pancernych za około 58 mln PLN, część bezpośrednio z Izraela trafiła do PKW Afganistan. Dodatkowo wóz otrzymał: akustyczny system wykrywania i lokalizacji stanowisk strzeleckich Pilar, radiostację KF RF-5800H, noże do cięcia lin-pułapek, dwie kamery bocznej obserwacji z monitorami dla żołnierzy desantu, dodatkowe pojemniki transportowe, charakterystyczny pojemnik na concertinę z przodu wozu, zdemontowano falochron i pędniki wodne. Od 3 kwietnia 2007 roku, prócz innego sprzętu, na pokład transportowego An-124 załadowano pierwsze z wysyłanych 24 Rosomaków KBWP. Tak rozpoczęła się pierwsza, jak do tej pory jedyna, ale dodajmy również pisana krwią historia KTO Rosomak w boju.

10 milionów pod ostrzałem

  Rosomak w ciągle powracających spekulacjach jawił się jako wóz nieodporny na ogień przeciwnika, niebezpieczny dla załogi. W związku z tym, MON w konsultacji z wiceministrami zdecydował o sprawdzeniu transportera pod kątem bezpieczeństwa. Wylosowano jeden z nowo powstałych wozów w wersji BWP (wóz nr 43). We wrześniu 2006 roku zatwierdzono zakres i metodykę badań. Zapoczątkowano je 28 września desantem transportera z pokładu okrętu ORP Poznań podczas ćwiczeń Anakonda 2006. Potem były testy w zakresie obrony przeciwchemicznej pod Kazuniem oraz próby balistyczne w połączeniu z wybuchem 6 kilogramowej miny na poligonie Nowa Dęba. Generalnie żaden z pocisków 14,5-mm wystrzeliwanych z BRDM-2 nie przebił pancerza transportera (oczywiście mowa o zasadniczej warstwie, nie zewnętrznej), udało się to strzelcowi wyborowemu, który pociskiem 7,62-mm trafiił w szczelinę pomiędzy drzwiami tylnymi. Dla chcącego nic trudnego, w ten sam sposób można obezwładnić i czołg, strzelając np. w okna celowników. Obrócono wieżę Rosomaka na bok i wtedy ponownie ogień otworzył KPWT. Pociski przeszły przez pancerz zasadniczy. Przy takim ustawieniu miały do tego prawo. Jednak w świat poszła informacja – Rosomak jest niebezpieczny. A siły lądowe miast 43 miały 42 transportery z armatą 30 mm. Ten sam pojazd, dopancerzony w panele Rafaela przeszedł pomyślnie próby ogniowe w kwietniu 2007 roku, w ramach przygotowywania transportera do misji afgańskiej.

  W maju 2006 roku pojawiły się pierwsze informacje o opracowywanym przez Hutę Stalowa Wola jednolufowym moździerzu automatycznym kalibru 120 mm. Początkowo powstał system wieżowy, potem zamontowany na podwoziu haubicy 2S1, by ostatecznie trafić na Rosomaka. Była to alternatywa i propozycja naszego przemysłu zbrojeniowego wobec propozycji fińskich moździerzy AMOS i NEMO. W kwietniu 2010 roku WZM i HSW podpisały umowę na dostosowanie bazowego transportera Rosomak pod montaż systemu Rak. Prezentowane rok wcześniej plany informowały, że Wojsko Polskie oczekuje wdrożenia na poziomie 64 sztuk w skali całych sił zbrojnych. Jego premiera nastąpiła kilka miesięcy później. Na MSPO 2010 pokazano Rosomaka z pojedynczą wieżą systemu moździerzowego. Prócz samego systemu ogniowego w opracowaniu są również pojazdy niezbędne do funkcjonowania kompanii moździerzy.

Gwiazda Wojska Polskiego

  Wozów przybywało ale problemem było zagospodarowanie podwozi bazowych, do połowy 2007 roku wojsko odebrało ich już 87 ale rozsypał się plan ich zagospodarowania (brak małej wieży, zawieszone prace nad wersjami specjalistycznymi). W tym czasie raptem wykorzystywano czynnie ich osiem: 4 w Ośrodku Szkolenia Kierowców w Ostródzie, 4 w 17. Brygadzie w Międzyrzeczu. Pozostałe stały w 2. Okręgowych Warsztatach Technicznych w Jastrzębiu Śląskim i traciły gwarancję 42-miesięczną. Ciągle w planach był tzw. spajkobus czyli transporter obsług ppk Spike-LR (w batalionie pluton 4 wozów w kompanii wsparcia). Pojawiły się konkretniejsze plany o wprowadzeniu do uzbrojenia moździerza automatycznego kalibru 120 mm i pierwsze, wozu wsparcia ogniowego.

Cztery Rosomaki: KBWP w wariancie dopancerzonym i standardowym, ambulans z docelową nadbudówką oraz pojazd do transportu zespołów ppk Spike-LR.

  Połowa 2007 roku to propozycje korekty planów produkcyjnych transportera. Nie chodziło o ilość, ta pozostawała niezmiennie w liczbie 690 sztuk, ale o podział na poszczególne warianty. Rezygnacja z Rosomaka-1 i Rosomaka-2 (transporter z modułem i z obsługą ppk) miała się odbyć na korzyść wieży z armatą 30 mm, ale bezzałogowej i zintegrowanej ze Spike-LR. W Kielcach pokazano Rosomaka bazowego z klasyczną obrotnicą pod wkm oraz co ciekawe, z sześcioma modułami ukraińskiego systemu aktywnej osłony Zasłon. Integrację ppk z wieżą Hitfist 30P odpuszczono z powodu bardzo poważnych kosztów przedsięwzięcia, sięgających 200 mln PLN. Liczba KBWP miała powiększyć się o 159 sztuk. Wozy rozpoznawcze ponownie miały powstać z uzbrojeniem w postaci armaty 30 mm, ale w wieży Hitfist. Pojazdów w wersjach specjalistycznych miało być 218, najwięcej, bo 77 wozów dowodzenia. Cały czas kulało przekazywanie odbiorcy transporterów. Wozów bazowych nie można było w zasadzie wykorzystać z oczywistego powodu, prawie nic nie działo się przy opracowywaniu wersji specjalistycznych (w zasadzie prócz WEM z nowszą nadbudówką, których 6 sztuk odebrano w styczniu 2008 roku), bazowych w 2007 roku powstało kolejne 14 sztuk. Z kolei zamiast planowanych 58 pojazdów z Hitfist, przejęto tylko 34. Bumar miał problemy z polonizacją wieży, gdy okazało się, że wcale nie jest tak łatwo i szybko zastąpić Włochów w dostarczaniu podzespołów. Zaległości miały być usunięte w roku następnym, ale najpierw trzeba było wykonać zlecenie z fińskiej Patrii.

  Kilka miesięcy wcześniej, 29 listopada 2007 roku, WZM i Finowie podpisali umowę na wyprodukowanie 5 transporterów w polskiej wersji bazowej. Rosomaki zostały zmodyfikowane (35 cm dłuższe) w macierzystych zakładach w Haamelinnie i uzbrojone w wieżę z rosyjskiego BMP-3. Odbiorcą transporterów były Zjednoczone Emiraty Arabskie.

  Sukcesy w misji afgańskiej, liczone przede wszystkim poziomem bezpieczeństwa podczas wykonywania operacji, spowodowały, że odtąd tam gdzie jechał żołnierz Polski, starano się wysłać z nim kołowy transporter. Polska nie ma skutecznego środka oddziaływania w europejskiej czy światowej polityce. Takim narzędziem wydaje się być tylko armia. Z inicjatywy francuskiej w 2008 roku rozpoczęto operację w afrykańskim Czadzie. Misja miała być i była zdecydowanie bezpieczniejsza od zawieruchy w pewnej prowincji o nazwie Ghazni. Bezpieczniejsza ale wcale nie łatwiejsza, głównie pod kątem logistycznym. Wraz z blisko 400 żołnierzami WP w ramach sił EUFOR pojechało tam 16 transporterów Rosomak: 8 w wersji KBWP (w tym 3 jako wozy dowodzenia plutonu), 6 tzw. logistycznych (bazowy z prostą obrotnicą z zestawem osłon) i 2 medyczne. Pojazdy nie otrzymały, żadnego nowego opancerzenia, słusznie założono, że zagrożenie ze strony ciężkiej broni piechoty w strefie działań kontyngentu będzie minimalne. KBWP otrzymały zmodyfikowany system łączności wewnętrznej FONET (z cyfrowymi radiostacjami indywidualnymi), kierowca nowy dzienno-nocny przyrząd obserwacyjny NAP5-14 firmy Vectronix AG, oświetlacze laserowe, radiostacje KF RF-5800H Harris dla wozów dowódców plutonu. Podobny zakres zmian objął pancerne ambulanse. Nowością w skali naszego kraju było 6 tzw. wozów logistycznych. Miały one wspomóc w służbie transportowej samochody ciężarowe Star 266M i 944 a w niektórych wypadkach pełnić rolę transportera piechoty. W montowanej obrotnicy z osłonami można było opcjonalnie montować karabin maszynowy PK/UKM-2000 lub wielkokalibrowy karabin maszynowy NSW/WKM-B lub granatnik automatyczny. Pojazd szerzej opisujemy w tekście o modyfikacjach misyjnych transportera Rosomak. Dodajmy, że pomysł choć prosty i z szeregiem wad, chwycił i wozy w podobnym ukompletowaniu skierowano również do Afganistanu.

Brak pomysłu na wykorzystanie podwozia bazowego a jednocześnie potrzeby żołnierzy na misjach wymusiły stworzenie "prowizorki". Na zdjęciu Rosomak z obrotnicą OSS-D (duża obrotnica) przeznaczony dla PKW w Afganistanie.

  Na kieleckich targach MSPO w 2008 roku Przemysłowe Centrum Optyki pokazało dwie wersje nowego przyrządu obserwacyjnego kierowców. Narzekali oni na kiepską widoczność, szczególnie z prawej strony, podczas używania przyrządu PNK-72 Radomka przy jeździe z zamkniętym włazem. Odpowiedzią był PNK-B (binokular), którego pole widzenia dzięki ruchomej głowicy powiększyło się z 40 do 110 stopni a samą jakość obrazu poprzez przetworniki nowej generacji. PNK-B nie zdążył na misję w Czadzie (tam zakupiono sprzęt szwajcarski), jego próby na jeżdżącym Rosomaku przeprowadzono w sierpniu 2008 roku. Drugi zaprezentowany przyrząd to PNK-TV (telewizyjny), gdzie prócz wzmacniacza obrazu III generacji miejsce znalazła kamera CCD oraz monitor, na który przekazywany jest obraz.

Stanowisko pracy kierowcy pojazdu.

      W 2008 roku wojsko odebrało 46 nowych KBWP. Planowano ich 62 sztuki, ale znowu na przeszkodzie stanęły wieże. Tym razem, nie chodziło o opieszałość dostawców, ale usterki techniczne mechanizmu podniesienia armaty 30 mm. Wstrzymano produkcję by wykryć usterkę, rzutującą także na stabilizację uzbrojenia. Dwa miesiące zajęło znalezienie winnego – silniczek elektryczny. Sprawy formalne z zamiennikiem przeciągnęły się do początków 2009 roku. Dopiero w I kwartale tego samego roku udało się dostarczyć 16 brakujących KBWP z planu na 2008 rok, niestety za pieniądze z nowego budżetu.

Niszczyciel czołgów po polsku

  W tekście padło już kilka zdań o "spajkobusie", czyli transporterze zespołów obsługujących ppk Spike-LR. Wersja w sumie prosta, ale przepychanki, gdzie i jaki stelaż czy uchwyt ma się znajdować zajęły kilka lat. Plan z 2008 roku mówił o 27 transporterach tego typu, modyfikację w końcu wprowadzono.

Dominacja Afganistanu

  Misja polskich żołnierzy w Afganistanie zdominowała wysiłek sił zbrojnych, także pod względem liczby zaangażowanego sprzętu. Dość powiedzieć, że wczesną jesienią 2009 roku liczba Rosomaków w Afganistanie osiągnęła stan 76 wozów (wiosną było to 59), do tego czasu uszkodzeń bojowych doznało 11 pojazdów tego typu. Etat PKW Afganistan w 2010 roku sięgał 102 transporterów z końcem roku (VII Zmiana), jeszcze więcej ponad 150 (doszło 51 KBWP w wersji M1M) zaplanowano na 2011 rok.

  Mały test, w dosłownym słowa znaczeniu ogniowy, miały dwa Rosomaki na stanowisku ekspozycyjnym WZM dzień przed inauguracją targów w Kielcach. W centrum pożaru jednej z hal znalazł się wóz wersji medycznej oraz z obrotnicą piechoty w wersji afgańskiej (przystosowany dodatkowo do współpracy z bsl Orbiter). Osmalone, ale o własnych siłach, oba transportery wyjechały z terenów ekspozycyjnych.

  Liczba używanych przez wojska lądowe transporterów zaowocowała powstaniem na terenie WZM w Siemianowicach Centrum Serwisowo-Naprawczego. Nowa inwestycja została otwarta przez ministra Bogdana Klicha 25 września 2009 roku. Koszt jej realizacji oscylował wokół 8 mln PLN. W CS-N znajdują się cztery stanowiska serwisowe, myjnia i zaplecze logistyczne. To trafna decyzja ze strony coraz bardziej komercyjnych WZM, szacunki mówią o kwocie 2 mld PLN (przy 690 pojazdach) potrzebnych na serwisowanie wozów tego typu w trakcie ich 30-letniego użytkowania w naszym wojsku. A takich umów w naszym budżecie brakuje, nie tylko kupuje się bowiem sprzęt, ale także myśli o jego bezkolizyjnym użytkowaniu przez następne dziesiątki lat. Jeszcze przed oficjalnym otwarciem Centrum, zawarto z gestorem sprzętu dwie umowy na naprawę 40 transporterów. W tym czasie w samych zakładach prezentowano transporter zabezpieczony siatkową osłoną typu Lasso oraz co ważne, polską wersją pancerza dodatkowego z Huty Stali Jakościowych ze Stalowej Woli. We wrześniu 2009 roku miało miejsce istotne wydarzenie w związku z polonizacją Rosomaka, wóz nr 229 był spawany z polskiej blachy pancernej. Z powodu dużych zapasów szwedzkiej blachy pancernej Armox wozy równolegle produkowano z materiałów krajowych i importowanych. Zwiększające się potrzeby operacji ekspedycyjnej wymusiły jednak zakup kolejnego pakietu izraelskich osłon pancernych w liczbie 30 za kwotę około 45 mln PLN. Zwyczajowo na targach w Kielcach prezentowano różne wariacje na temat Rosomaka. Tym razem propozycja była ciekawa, na transporterze zamontowano włoską bezzałogową wieżę Hitfist OWS w 80% zbudowaną z tych samych części co załogowy Hitfist-30P tym bardziej, że już wkrótce podobną wieżę zintegrowano z ppk Spike-LR.

Wieża Hitfist-30P z elementami Rosomaka "misyjnego" - sytemem Pilar i nożem do przecinania lin.

   Był rok 2009, a Bumar ciągle miał problemy z terminową i zgodną z umową dostawę wież Hitfist 30P. Na ten rok przewidziano zakup 32 dodatkowych KBWP (prócz 16 z 2008 roku) tak, że pod koniec roku ilość dostarczonych sięgnęła 171 sztuk. W połowie roku, pojawiły się plany MON dotyczące przyszłości programu. Całość planowano zakończyć w 2018 roku. Pojawiły się informacje dotyczące pozyskania dodatkowych 140 lub 205 transporterów i wyposażenia pełnych 9 batalionów piechoty zmotoryzowanej w 88 Rosomaków różnych wersji każdy.

  22 marca 2010 roku, na terenie Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku, odbyła się w obecności ministra Bogdana Klicha publiczna prezentacja nowej wersji transportera Rosomak przeznaczonego dla PKW Afganistan - Rosomak M1M. Otrzymał on przede wszystkim polskich pancerz dodatkowy (w komplecie na pojazd 112 elementów wartości 915 tysięcy PLN), siatkową osłonę RPGNet firmy QuinetiQ (koszt około 190 tysięcy PLN za komplet) czy nowe, piaskowe malowanie. Na koniec 2010 roku, w polskiej strefie odpowiedzialności w Afganistanie miało się znaleźć 153 Rosomaki, w tym około 110 w wersji KBWP. Niewiele przed kolejną edycją targów kieleckich, bo w sierpniu 2010 roku, powstała dwusetna wieża Hitfist-30P wyprodukowana w Polsce. Na samych targach swoją premierę miał Rosomak w samobieżnym moździerzem automatycznym kalibru 120 mm (system Rak), choć przyćmił go gąsienicowy demonstrator wozu Anders, który stał się pupilkiem mediów. W Kielcach wojsko pokazało oddane w użytkowanie i zamontowane na części wozów 17. Brygady elementy systemu wsparcia dowodzenia Jaśmin-C3IS wykorzystywane wcześniej w praktyce na pierwszych w naszym kraju, tak rozbudowanych cyfrowych ćwiczeniach, jak Borsuk-10.

Dane taktyczno-techniczne transportera Rosomak:

Załoga 3+8
Masa bojowa [kg] 22000
Długość całkowita 7770
Szerokość całkowita 2830
Wysokość całkowita 2990
Wysokość kadłuba 2360
Rozstaw kół 2450
Prześwit (położenie środkowe) 430
Prędkość maksymalna po drodze [km/h] 100
Prędkość maksymalna w wodzie [km/h] 10
Zasięg [km] 500
Pokonywane wzniesienia do 60%
Maksymalny przechył boczny do 35%
Promień skrętu 12 m
Pokonywane ściany pionowe 0,5 m
Pokonywane brody 1,5 m
Pokonywane rowy 2,1 m

  Sytuacja w Afganistanie wymusiła wdrożenie nowej wersji transportera Rosomak - jej nazwa to Wielosensorowy System Rozpoznania i Dozorowania. W dniu 18 listopada 2010 roku, za kwotę 49,85 mln PLN konsorcjum Wojskowego Instytutu Łączności w Zegrzu i Elbit Electronics zobowiązało się do konwersji dwóch bazowych transporterów w wersję rozpoznawczą. Dostawę pojazdów zaplanowano na sierpień 2011 roku. Pojazd otrzymał wysuwany maszt z czujnikami (kamery termowizyjne) oraz trzy bezzałogowe samoloty klasy mini.

  Afganistan mocno ogołocił krajowe związki taktyczne z Rosomaków. Pod koniec 2010 roku wyposażone w KTO były trzy bataliony, jeden z 12. i dwa z 17. BZmech (etat z 53 wozami). Całkowita liczba pojazdów tego typu w wojskach lądowych w końcu listopada 2010 roku wynosiła 350 sztuk. W rozbiciu na poszczególne wersje były to:

  • 244 kołowe bojowe wozy piechoty z wieżą Hitfist-30P (125 Rosomak, 119 Rosomak M1 i M1M);
  • 37 transporterów opancerzonych Rosomak M2 i M3 z obrotnicą (6 z OSS-M i 31 z OSS-D, czyli mała z Czadu i duża z Afganistanu);
  • 27 transporterów Rosomak S zespołów ppk Spike;
  • 18 Rosomaków medycznych (w tym 6 ze wczesną nadbudówką),
  • 18 Rosomaków bazowych (w tym w Ośrodku Szkolenia Kierowców).

  Rotacja oddziałów wymuszała również przemieszczanie transporterów pomiędzy brygadami. W liczbie po około 10 sztuk występowały zarówno w 1. Brygadzie Pancernej, 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej, jak i w 15. Brygadzie Zmechanizowanej. Wiosną 2011 roku linię montażową siemianowickich zakładów opuścił trzysetny Rosomak „made in Poland”.

Trenażer

   Umowa z 2003 roku zobowiązywała realizatora kontraktu na KTO do wyszkolenia wytypowanych przez wojska lądowe osób: kierowców, obsług wież i techników. WZM do realizacji zobowiązań przystąpiły w 2005 roku. Kursanci mieli do dyspozycji bardzo bogate zaplecze szkoleniowe i techniczne. Ich satysfakcję pokazywały realizowane anonimowe ankiety. A opinia jest wiarygodna, szkolenie sygnowane przez WZM przeszło do końca 2010 roku około 4500 osób. Generalnie szkolenie załóg możemy podzielić na dwa etapy. Pierwszy podstawowy (WZM) i drugi zgrywający i doskonalący (Wojska Lądowe). Sale szkoleniowe w Siemianowicach zawierają rozbudowany symulator kierowcy (dźwignie, pedały, tablica przyrządów, monitor kamery tylnej) obrazujący sytuację w terenie na monitorach.

Przedział kierowania symulatora KTO Rosomak. Zdjęcia Mariusz Cielma.

  Dla celów szkoleniowych w 2011 roku, Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych (Poznań) dysponowało 13 KBWP i 1 pojazdem w wersji bazowej. Dodatkowo w jednostce umieszczono jeden (drugi ma dotrzeć w tym roku), kompleksowy trenażer strzelania typu SK-1 umożliwiający ćwiczenie procedur obsługi sko, współpracy załogi wieży, przedział kierowania. Wspomaga je 8 trenażerów typu TH-1. Są to stanowiska „biurkowe” dla obsług wieży z komputerami, odpowiednim oprogramowaniem.

Transporter na lata

 Choć od wyłonienia zwycięzcy w polskim konkursie minęło już 8 lat, to cały czas można mieć wrażenie, że program się nie rozkręcił. W dalszym ciągu nie ma większości wersji specjalistycznych, a jedynymi dopracowanym wozami są kołowy BWP i pancerny ambulans. Zapowiedzi w 2011 roku mówiły o prezentacjach innych wersji - w tym wóz wsparcia ogniowego z wieżą CT-CV, wóz dowodzenia kompanii wsparcia. Warto na koniec wspomnieć, że w lipcu 2011 roku na stronie Biuletynu Informacji Publicznej MON pojawiła się informacja, że wkrótce zostanie uruchomiony przetarg na pozyskanie bezzałogowej wieży z armatą 30-mm i zintegrowanej w końcu z ppk Spike.

 Podsumowując, do chwili ukończenia tego tekstu, wdrożono lub planowano do wdrożenia następujące wersje wozu:

  • Rosomak - bojowy wóz piechoty (Rosomak, Rosomak M1/M1M),
  • Rosomak-WEM - wóz ewakuacji medycznej,
  • Rosomak S - pojazd do przewozu drużyny ppk Soike-ER,
  • Rosomak - transporter opancerzony z obrotnicą (Rosomak M2/M3),
  • Rosomak WSK - wóz rozpoznania skazeń,
  • Rosomak WPT - wóz pomocy technicznej,
  • Rosomak WRT - wóz rozpoznania technicznego,
  • Rosomak KTRI - wóz rozpoznania inzynieryjnego,
  • Rosomak KTWI - wóz wsparcia inżynieryjnego,
  • Rosomak WD OPL - wóz dowodzenia obroną przeciwlotniczą,
  • Rosomak WD - wóz dowodzenia szczebla taktycznego,
  • Rosomak R1/R2 - bojowy wóz rozpoznawczy,
  • Rosomak WSRiD - wóz wielosensorowego systemu rozpoznania i dowodzenia,
  • Rosomak NJ - wóz do nauki jazdy,
  • Rosomak MSA - wóz wsparcia bojowego.

Mariusz Cielma




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
„Wiatrówka” dla Merkawy Mk 4, czyli izraelski Aktywny System Ochrony  ASPRO-A Trophy

„Wiatrówka” dla Merkawy Mk 4, czyli izraelski Aktywny System Ochrony ASPRO-A Trophy

Mimo, że izraelski Aktywny System Ochrony (ASO) Trophy nie jest ani pierwszym seryjnie wprowadzonym do uzbrojenia tego typu systemem, ani też nie w...

więcej polecanych artykułów