2014-06-16 19:13:13
Dyrektor MEADS: jesteśmy dziś w miejscu, które konkurencja osiągnie jutro
Wkrótce uruchomione zostanie jedno z najważniejszych postępowań w polskim planie modernizacji technicznej Sił Zbrojnych - w jego efekcie do 2022 roku zakupionych będzie sześć baterii rakietowych systemów obrony powietrznej średniego zasięgu, kryjących się pod kryptonimem Wisła. Prawdopodobnie na polskie ogłoszenie odpowiedzą maksymalnie cztery podmioty: Raytheon z Patriot, MBDA z SAMP/T, rząd Izraela z David's Sling oraz MEADS International z systemem o tej samej nazwie. Właśnie o ofercie MEADS była możliwość rozmowy z dyrektorem w konsorcjum ds. rozwoju biznesu, Marty Coyne. Chcieliśmy dowiedzieć się, gdzie dziś jest ten system, jakie są plany wobec jego przyszłości oraz jakie miejsce przewidziane jest w programie dla strony polskiej.
W jakim punkcie znajduje się dziś MEADS?
Obecny rok to ostatnie przewidziane kontraktem dwanaście miesięcy opracowywania systemu MEADS, tj. zwieńczenie dekady prac międzynarodowego zespołu. W wartej łącznie 4 miliardy USD umowie partycypowały Stany Zjednoczone (wkład na poziomie 2,5 mld USD) oraz Niemcy i Włochy. Na dzień dzisiejszy, poziom zrealizowanych prac badawczo-rozwojowych szacowany jest przez firmę na 85%. Jeszcze w lipcu br. zaplanowano kolejny test systemu MEADS, ale partnerzy konsorcjum już dziś mogą pochwalić się często przywoływanymi wynikami próby ogniowej z listopada 2013 roku. Wówczas to na amerykańskim poligonie White Sands pociskami PAC-3 MSE (Missile Segment Enhancement) zniszczono atakujące z dwóch odmiennych kierunków cele imitujące statek powietrzny oraz pocisk balistyczny. Lipcowy test zostanie przeprowadzony tym razem we Włoszech, będzie miał na celu pokazanie otwartej architektury systemu oraz prezentację możliwości na gruncie europejskim.
Włochy są najbliżej decyzji o pozyskaniu systemu, w praktyce została ona już podjęta, choć formalnie ma być ogłoszona, gdy podobny krok podejmie jeszcze przynajmniej jeden partner. Samo państwo włoskie nie udźwignie tak skomplikowanego programu. Początkowo, w zainteresowaniu Rzymu znajdują się 1-2 baterie ogniowe MEADS, docelowo może być ich nawet 6. Ten drugi partner to prawdopodobnie mogą być Niemcy, którzy z powodu wyborów i konsekwencji zmian personalnych, także w kierownictwie resortu obrony, swoją decyzję zapowiedziały na październik 2014 roku. W odróżnieniu od Włochów, kupujących bazową kompletację systemu, Bundeswehra wykorzysta środowisko MEADS, ale inaczej je skonfigurują. Przede wszystkim baterie otrzymają dodatkowe systemy przeciwlotnicze IRIS-T SL, powstałe w ramach narodowego, niemieckiego wkładu w program MEADS.

6 listopada 2013 roku system MEADS pokazał swoje możliwości. Podczas testu ogniowego w White Sands zniszczono prawie jednocześnie dwa cele (imitujące statek powietrzny oraz pocisk balistyczny) atakujące z dwóch różnych kierunków. Zdjęcie z testów i na pierwszym planie wyrzutnia w konfiguracji niemieckiej, pocisk PAC-3 widoczny na fotografii odpalony został z wyrzutni "włoskiej". fot. MEADS
Trzeci partner, Stany Zjednoczone, z powodów finansowych zawiesiły obecnie zakup MEADS. W 2011 roku wydatki budżetowe znalazły się pod restrykcyjną lupą, decyzją polityczną finanse Pentagonu mają być w najbliższych latach poważnie redukowane. W takim otoczeniu trudno było wówczas podjąć decyzję o zakupie następców dla 60 baterii systemu Patriot. Co ważne, nie zaprzestano udziału w pracach badawczo-rozwojowych MEADS, te zostaną zakończone i finansowane zgodnie z założeniem. Prawdopodobnie armia amerykańska zmodyfikuje użytkowane systemy wykorzystując elementy MEADS, przede wszystkim radary o polu widzenia 360 stopni. Nie ma natomiast w USA zainteresowania systemem Patriot Nowej Generacji (Next Generation Patriot). Ważnym dla Amerykanów sygnałem był turecki przetarg na system przeciwlotniczy dalekiego zasięgu i wskazanie w nim oferty chińskiej. Dodatkowo Turcy ocenili możliwości proponowanego im Patriota dopiero na trzecim miejscu, za Francuzami. Powstała obawa, że amerykański przemysł straci swoje znaczenie na rynkach międzynarodowych dostawców zaawansowanych systemów obrony powietrznej tej klasy. Zdano sobie sprawę z przestarzałej filozofii Patriota. Pozytywny impuls do wzrostu znaczenia MEADS, dały także udane testy ogniowe.
MEADS International optymistycznie prognozuje szanse wprowadzenia swojego systemu do produkcji seryjnej. Taka sytuacja w praktyce oznaczać ma powolny koniec dla Patriota, systemu dobrego i rozpoznawalnego, ale opracowanego w innych czasach, dla odmiennych zagrożeń i wymagań.
Przyszłość MEADS
Według konsorcjum, potrzeba jeszcze 1 do 1,5 roku na zakończenie fazy badawczo-rozwojowej, przeprowadzenie wszystkich testów i doprowadzenie do zakładanego poziomu poszczególnych składowych systemu. Kolejny rok zajmie przygotowywanie produkcji i zamawianie komponentów wykorzystanych w jego budowie. MEADS International potrzebuje zatem dodatkowego inwestora do zakończenia wszystkich przewidzianych prac. Najbliższa decyzji o zakupie nowego, zaawansowanego systemu obrony powietrznej jest Polska, stąd konkretna oferta dla naszego kraju, ale o tym w dalszej części tekstu.
Należy napisać kilka zdań o szansach na sukces. Oprócz Włoch, Niemiec, być może także Stanów Zjednoczonych, zakup tej klasy uzbrojenia planuje na świecie 15 do 20 krajów. W tym wypadku eksport wynieść może nawet 300 systemów obrony powietrznej MEADS. Zakończenie prac, biorąc pod uwagę ich zaawansowanie oraz zainwestowane środki, jest prawie pewne, to także duża szansa na sukces na rynkach światowych, bowiem system dziś nie ma konkurencji odpowiadającej poziomem technologicznym zastosowanych rozwiązań. Jak podkreślają szefowie, MEADS jest dziś w takim miejscu, jakie konkurencja osiągnie jutro. Patriot i SAMP/T są do siebie na pewien sposób podobne, będą dopiero modernizowane pod kątem uzyskania nowych możliwości, co zajmie lata i nie będzie pozbawione ryzyka, MEADS natomiast osiągnął ten poziom już obecnie.
MEADS od początku powstawał jako system o architekturze otwartej, dużej mobilności oraz obniżonych o blisko połowę w stosunku do systemów poprzedniej generacji kosztach eksploatacyjnych. Do potencjału rozwojowego i kosztów eksploatacyjnych należy przykładać dużą wagę. W perspektywie dwóch-trzech dekad, tylko 30% wydatków to opracowanie i zakup systemu, pozostałe 70% to środki wydane w trakcie ich wieloletniej służby operacyjnej.
Zainteresowanie MEADS już dziś wyraża Rumunia, czy Arabia Saudyjska szukająca następców posiadanych zestawów Hawk. Podtrzymuje je również Japonia, która zwróciła szczególną uwagę na amerykańsko-niemiecko-włoski system po jego skutecznych próbach z listopada 2013 roku. Na liście nabywców, bardzo prawdopodobne są kolejne kraje NATO, (MEADS powstawał od początku z myślą o nich) oraz kraje z rejonu Pacyfiku.
Partnerstwo z Polską
Prace badawczo-rozwojowe MEADS ukończone są w 85%, co pozostawia miejsce na udział w nich także dla polskiego przemysłu. Włączyć się może w dokończenie prac nad radarami (wstępnego wykrywania i kierowania ogniem), oprogramowaniem, wyrzutniami itp. MEADS ma być połączonym programem niemiecko-włosko-polskim. Wspólnym projektem, dzięki czemu uda się uzyskać obniżenie kosztów jednostkowych w każdej kategorii: produkcji oraz eksploatacji. Do systemu zostaną zaimplementowane polskie stacje radiolokacyjne, przeprowadzone zostaną pełne ich testy operacyjne. Ale najważniejszym elementem mają być pociski.
Uzyskano zgodę na produkcję części oraz montaż w naszym kraju pocisków Lockheed Martin PAC-3 CRI (Cost Reduction Initiative). Oprócz Japonii, Polska stałaby się drugim miejscem spoza USA, gdzie taki proces się odbywa. Pocisk CRI ma wiele identycznych elementów, w tym głowicę naprowadzającą, jak najnowszy PAC-3 MSE, natomiast inny napęd. Dlaczego do produkcji w Polsce nie został zaproponowany ten ostatni? Powodem ma być uzyskanie odpowiedniej zgody u administracji amerykańskiej w czasie stosunkowo długotrwałej procedury, a sytuacja miała przedstawiać się tak, że najnowszy PAC-3 nie był produkowany seryjnie, nawet w Stanach Zjednoczonych.
Polska dla swoich systemów Wisła może nabyć zarówno pociski PAC-3 MSE, PAC-3 CRI, jak i w odpowiedzi na polskie, ale i światowe potrzeby oraz wymagania, nowe pociski MCM (Medium Range Air Defence Complement Missile).

Radar z 360-stopniowym polem widzenia w azymucie, nowoczesna otwarta architektura, zaawansowane pociski i inwestor potrzebny "na już". W teorii wszystko brzmi tak jak powinno, także sukces eksportowy, konkurencja podobno jest w tyle. Na zdjęciu radar kontroli ognia MFCR. fot. MEADS
Pociski MSE, ale i CRI, to kosztowne i najbardziej zaawansowane rakiety przeznaczone z zasady do neutralizacji najgroźniejszych celów, takich jak pociski balistyczne. Zasadnym jest, tak uczynili Niemcy, opracowując Iris-T, uzupełnienie jednostki ogniowej systemu pociskiem tańszym i bardziej przeciwlotniczym niż przeciwrakietowym. Tutaj miejsce dla „polskiego” pocisku średniego zasięgu – MCM. Ma być on także specyficzny, przede wszystkim posiadać zasięg porównywalny z "droższymi" członkami rodziny PAC-3. Rząd amerykański wydał zgodę na przekazanie do polskich zakładów Mesko S.A. technologii głowicy naprowadzającej rakiety, co pozwala na szacunki, że polska firma odpowiedzialna byłaby za 70% prac prowadzonych przy projekcie MCM. Pozwoliłoby to na skok generacyjny potencjału naukowo-przemysłowego polskiej zbrojeniówki, lidera projektu. Szacowany dziś czas niezbędny na opracowanie pocisku MCM to 4-5 lat, po czym włączony zostałby do oferty MEADS. Biorąc pod uwagę kwestie ekonomiczne (3-4 pociski MCM w cenie jednego rodziny PAC-3) oraz brak pocisku o takim zasięgu na rynku, odbiorcy są w zasadzie pewni.
Oferta MEADS International dotycząca nowego pocisku związana jest z chęcią uatrakcyjnienia ekonomicznego oferty (niższy koszt zakupu jednostki ognia) oraz wymaganą potrzebą lokalizacji prac w Polsce. Pierwsze oceny, jakie otrzymało konsorcjum ze strony polskiego resortu obrony, dotyczyły szacunkowych kosztów programu na poziomie 4 miliardów USD, dostaw w latach 2018-2019 (pierwsza bateria) i 2021-2022 (ostatnia bateria) oraz 40-procentowego stopnia polonizacji. Zapewnić to mianoby dzięki pociskom MCM. Podobne rozwiązanie wybrał także konkurencyjny Raytheon, oferując produkcję w naszym kraju pocisków PAC-2 GEM-T oraz opracowanie nowych „niskokosztowych” LCI (Low Cost Interceptor). MEADS podkreśla jednak, nie zmieni to podstawowego faktu, że Patriot nie ma radaru o 360-stopniowym polu widzenia w azymucie.
Zdaniem Marty Coyne'a, oferta MEADS ma odpowiedni balans, biorąc pod uwagę racjonalność wykorzystania już opracowanych w programie rozwiązań oraz oczekiwanie strony polskiej, co do udziału w przedsięwzięciu polskiego przemysłu. Wydanie na program Wisła 3, czy nawet 5 miliardów USD zapewni Polsce, za 4-5 lat od podpisania kontraktu, najnowocześniejszy system obrony powietrznej gotowy do służby operacyjnej oraz przychody - jako partnera - z eksportu MEADS do krajów trzecich.
W trakcie prowadzonego wiosną tego roku przez Inspektorat Uzbrojenia dialogu technicznego, podkreślano dobry, merytoryczny poziom strony polskiej. Przedstawiciele MEADS mieli być pod wrażeniem kompetencyjnym, natrafili na dobrze przygotowany zespół, zadający konkretne i szczegółowe pytania. Intensywne rozmowy trwały cztery dni. Widać było zdecydowany progres strony polskiej, od roku otrzymującej wiele informacji dotyczących proponowanej oferty i dziś potrafiącej z nich korzystać, nawet jeżeli są to nowe technologie dla naszego kraju.
Oferta dla Polski traktowana jest przez konsorcjum bardzo poważnie. Ze wspomnianych już w tekście powodów jesteśmy - jako potencjalny nabywca - ważni do osiągnięcia przez program sukcesu produkcyjnego, ale Polska to także pierwsze w historii miejsce rywalizacji MEADS i Patriot. Konsorcjum ma świadomość swojej wzrastającej w przetargu pozycji, a jego przedstawiciele są umiarkowanymi optymistami. MEADS International jako jedyny oferuje produkt amerykańsko-europejski, a jego zakup wzmocniłby relacje zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i z sąsiednimi Niemcami. Wzmocniłby relacje polityczne, gospodarcze i wojskowe. Umożliwiłby gospodarczą współpracę z Lockheed Martin, MBDA Deutschland oraz MBDA Italy. MEADS International ma także świadomość, że proponuje system o najwyższych możliwościach technologicznych i biorąc pod uwagę przebytą już drogę, bliski wdrożenia.
Mariusz Cielma