Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2020-07-14 18:02:31

Od Wisły do Narwi małymi krokami?

     Już ponad 2 lata upłynęły od chwili, kiedy szef MON Mariusz Błaszczak podpisał umowę o wartości ponad 20 mld PLN brutto na dostawy do 2022 roku przeciwlotniczych i przeciwrakietowych zestawów rakietowych średniego zasięgu IBCS/Patriot, w ramach I fazy programu Wisła. Do dziś nie rozpoczęto jednak realizacji II fazy tego zadania, ani też budowy drugiego filaru polskiej naziemnej obrony powietrznej, czyli zakupu przeciwlotniczych zestawów rakietowych krótkiego zasięgu kryptonim Narew. Nie można wykluczyć, że przyczyną tego niepojącego stanu i braku decyzji jest obawa MON przed zawarciem kolejnego kontraktu o wartości kilkudziesięciu miliardów złotych, co mogłoby zahamować proces modernizacji technicznej w innych obszarach Sił Zbrojnych RP. Aby przełamać powstały impas, warto zastanowić się nad opcją realizacji II fazy Wisły i programu Narew mniejszymi krokami oraz w nieco ograniczonym zakresie.

2K12 Kub 15 Gołdapski p.plot

Najważniejszym elementem naziemnej obrony powietrznej Wojsk Lądowych są nadal ponad 40-letnie zestawy rakietowe 2K12 Kub. Fot. 15. Gołdapski Pułk Przeciwlotniczy. 

Technologie z czasów Układu Warszawskiego 

  Podstawowe wyposażenie polskiej naziemnej obrony powietrznej w zakresie Zestawów Rakietowych Obrony Powietrznej (ZROP) dalekiego, średniego i krótkiego zasięgu stanowią aktualnie: 

  • ZROP dalekiego zasięgu (do 255 km) S-200C Wega (zmodernizowana wersja zestawów S-200WE zakupionych przez Polskę w 1986 roku) pozostający na wyposażeniu 36. dywizjonu rakietowego Obrony Powietrznej (drOP) z Mrzeżyna;
  • ZROP krótkiego zasięgu (do 25 km) S-125 Newa-SC (zmodernizowane zestawy S-125 Newa zakupione w latach 1974-86), będące na wyposażeniu sześciu drOP: 32., 33., 34., 35., 36 i 37. wchodzących w skład 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej;
  • ZROP krótkiego zasięgu (do 24 km) 2K12 Kub nabyte w latach 1974-1980 i stanowiące podstawowe wyposażenie trzech pułków przeciwlotniczych Wojsk Lądowych: 4. Zielonogórskiego, 8.Koszalińskiego i 15. Gołdapskiego. 

  Wymienione powyżej zestawy oparte są o radzieckie rozwiązania technologiczne z lat 60-tych oraz 70-tych ubiegłego wieku i zostały tylko częściowo (głównie w zakresie podsystemów elektronicznych) zmodernizowane przez polski przemysł obronny, jednak ich efektory z archaicznymi systemami naprowadzania pozostały praktycznie nietknięte. Jako całość, użytkowane obecnie ZROP technologicznie są już przestarzałe i nie są w stanie zwalczać wielu rodzajów potencjalnych zagrożeń. Chodzi tu przede wszystkim o możliwość niszczenia głowic taktycznych rakiet balistycznych (takich systemów jak 9K720 Iskander-M, czy 9K79M-1 Toczka-U), ale również mocno ograniczone są ich możliwości wykrywania i zwalczania kilku celów jednocześnie, w tym w szczególności nowoczesnych pocisków manewrujących. Co chyba jednak najważniejsze, ze względu na swój wiek - przekraczający 30, a nawet 40 lat (w przypadku zestawów Kub i części zestawów Newa-SC) oraz coraz większe problemy ze stabilnością paliw stosowanych w efektorach - będą musiały zostać w najbliższym czasie całkowicie wycofane z eksploatacji.

Wymagania i potrzeby

  W latach 1990-2000 rozważano różne opcje wzmocnienia polskiej naziemnej obrony powietrznej, ale nie doczekały się one realizacji, głównie ze względu na ograniczenia budżetowe. Plany dotyczące pozyskania nowych ZROP średniego zasięgu (ZROP-SZ) kr. Wisła i ZROP krótkiego zasięgu (ZROP-KZ) kr. Narew które są do dziś aktualne, wywodzą się z analiz rozpoczętych w latach 2005-2007 w wyniku których opracowano Wstępne Studium Wykonalności. W 2007 roku w celu integracji i modernizacji obrony przeciwlotniczej zostało powołane Szefostwo Obrony Przeciwlotniczej MON, w którym w latach 2008-2011 wykonano następnie Pełne Studium Wykonalności. W rezultacie plany pozyskania ZROP-SZ i ZROP-KZ ujęto w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP (PMT), najpierw na lata 2009-2018 (w ograniczonym zakresie), a następnie na lata 2013-2022.

  Już pod nadzorem Inspektoratu Uzbrojenia w 2013 roku rozpoczęto fazę analityczno-koncepcyjną programu Wisła, a w 2014 roku programu Narew. W ich rezultacie opracowano dokumenty Studium Wykonalności i Wstępnych Założeń Taktyczno-Technicznych obu systemów.

  W dniu 29 września 2014 roku minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak podpisał wniosek na pozyskanie systemu Wisła, co zakończyło fazę analityczno-koncepcyjną tego zadania, natomiast w przypadku programu Narew, faza analityczno-koncepcyjna trwa do dzisiaj.

  Potrzeby Sił Zbrojnych RP które określono w PMT na lata 2013-2022 przewidywały pozyskanie 8 baterii ZROP-SZ Wisła (6 do 2022 roku) dla Sił Powietrznych oraz 19 baterii ZROP-KZ Narew (11 do 2022 roku), częściowo dla Sił Powietrznych, częściowo dla Wojsk Lądowych i dwóch dla Marynarki Wojennej. Konieczność zakupu obu rodzajów ZROP utrzymano także w kolejnych edycjach PMT, na lata 2017-2026 oraz na lata 2021-2035 (która obowiązuje obecnie). W związku z rozpoczęciem formowania 18. Dywizji Zmechanizowanej i planowanego w jej składzie 18. Pułku Przeciwlotniczego, potrzeby w zakresie ZROP-KZ Narew uległy zwiększeniu do poziomu aż 23 baterii.

  Zgodnie z wymaganiami wojska, ZROP-SZ Wisła i ZROP-KZ Narew miały być zestawami nowej generacji, charakteryzujące się trzema najważniejszymi cechami:

  • wielokanałowością,
  • dookólnością,
  • sieciocentrycznością.

  Przez wielokanałowość należało tu rozumieć zdolność do jednoczesnego zwalczania wielu celów. W praktyce oznaczało to konieczność nie tylko pozyskania pocisków rakietowych z aktywnymi głowicami naprowadzającymi, ale także radarów, które będą w stanie śledzić kilka lub kilkanaście celów w tym samym czasie.

  Dookólność zdefiniowano jako zdolność do wykrywania, identyfikacji i jednoczesnego zwalczania celów nadlatujących z różnych (w tym przeciwstawnych) kierunków. To wymaganie odnosi się głównie do stacji radiolokacyjnych pozyskiwanych zestawów. 

  Pod pojęciem sieciocentryczność zdefiniowano sposób organizacji zestawu, w którym zasadnicze jego elementy: kabiny kierowania walką, sensory czyli radary i efektory (rakiety na wyrzutniach) są postrzegane jako zasoby sieci. Przeciwieństwem jest tu organizacja miejscocentryczna (tradycyjna), w której zasadnicze elementy są powiązane (spięte ze sobą) lokalnie (miejscowo), tak jak zorganizowane są aktualnie eksploatowane zestawy Wega, Newa-SC i Kub. W konsekwencji zestaw miejscocentryczny może prowadzić ogień tylko do celów, które sam obserwuje i tylko wówczas, gdy znajdują się one w zasięgu rakiet na jego wyrzutniach. Natomiast w przypadku zestawu sieciocentrycznego do prowadzenia ognia wystarcza, by w sieci była dostępna informacja o celu o wymaganej jakości oraz by znajdował się on w zasięgu rakiet dowolnej wyrzutni w sieci. Pozwala to m.in. prowadzić ogień na podstawie danych z innego radaru kierowania ogniem niż z własnej jednostki ogniowej. Zdolność ta silnie zwiększa żywotność, zmniejsza wrażliwość na straty oraz ograniczenia związane z maskującymi właściwościami terenu, pozwala też znacznie elastyczniej zarządzać zasobami. To wymaganie odnosi się głównie do systemu kierowania i dowodzenia pozyskiwanych zestawów.

  W tym miejscu warto podkreślić jeszcze inne wymaganie. Nowo tworzony naziemny system obrony powietrznej ma być wielowarstwowy. ZROP-SZ Wisła mają być górnym piętrem (w przenośni „dachem”) tego systemu zdolnym do zwalczania celów aerodynamicznych (w tym lecących na dużych wysokościach) z odległości do 100 km oraz (już z mniejszej odległości) taktycznych pocisków balistycznych krótkiego zasięgu (SRBM – o zasięgu do 1000 km). ZROP-KZ Narew mają być pośrednim piętrem systemu o zasięgu „tylko” do ok. 25 km, ale za to zdolnym do niszczenia celów lecących nisko (tj. pociski manewrujące), których zwalczanie przez ZROP-SZ nie jest możliwe lub nie jest ekonomicznie opłacalne (efektory ZROP-SZ są kilkukrotnie droższe od efektorów ZROP-KZ). Najniższe piętro (w przenośni parter) tworzonego systemu tworzą ZROP bardzo krótkiego zasięgu tj. przenośne zestawy rakietowe kr. Grom i Piorun, samobieżne zestawy rakietowe kr. Poprad, zestawy artyleryjsko-rakietowe kr. Pilica oraz w przyszłości planowane do nabycia zestawy artyleryjskie kr. Noteć i zestawy klasy C-RAM (Counter Rocket Artillery and Mortar) kr. Sona, przeznaczone w szczególności do rażenia pocisków artyleryjskich, moździerzowych i rakietowych na torze lotu oraz bezzałogowych statków powietrznych. Wszystkie ww. warstwy naziemnego systemu obrony powietrznej wzajemnie się uzupełniają i dopiero działając razem, dzięki fundamentowi jakim powinien być sieciocentryczny system dowodzenia i kierowania, pozwalają na uzyskanie zdolności do zwalczania pełnego spektrum możliwych zagrożeń z powietrza.

 IBCS_Konsole_NG

Jeśli budowę polskiego wielowarstwowego systemu obrony powietrznej przyrównamy do budowy domu, to można stwierdzić, że kupiliśmy fundament (system dowodzenia IBCS) - na zdjęciu, część dachu (25% systemu Wisła) oraz część parteru (systemy Grom, Piorun i Poprad), ale bez pięter, których odpowiednikiem będzie w takim porównaniu system Narew. Fot. Northrop Grumman. 

Fundament i kawałek dachu 

  W dniu 28 marca 2018 roku Polska dokonała istotnego kroku w procesie tworzenia nowego naziemnego systemu obrony powietrznej. Podpisany tego dnia przez ministra Mariusza Błaszczaka kontrakt na realizację I fazy programu Wisła pozwoli na dostawę do 2022 roku dwóch baterii ZROP-SZ Patriot w najnowocześniejszej konfiguracji 3+ (PDB-8) oraz systemu kierowania i dowodzenia IBCS (Integrated Air and Missile Defense Battle Command System). 

  Zawarta umowa obejmuje m.in. dostawę: 

  • 4 szt. sektorowych stacji radiolokacyjnych kierowania ogniem AN/MPQ-65,
  • 16 szt. naczepowych wyrzutni M903, z których każda pozwala na transport do 12 kontenerów z pociskami rakietowymi PAC-3 MSE oraz
  • 208 szt. bojowych pocisków rakietowych PAC-3 MSE. 

  Liczba zakupionych rakiet jest z pewnością docelowo niewystarczająca, bowiem pozwoli jedynie na jednokrotne pełne załadowanie zakupionych wyrzutni (dla 16 wyrzutni, każda z 12 pociskami potrzeba 192 szt. pocisków). Dla porównania, w przypadku starszych ZROP jako minimum kupowano zapas rakiet pozwalający na dwukrotne załadowanie posiadanych wyrzutni, a często nawet trzykrotne. Oczywiście należy przy tym brać pod uwagę, że cena rakiety PAC-3 MSE jest bardzo wysoka i można ją szacować na ok. 24-29 mln PLN za jedną sztukę. 

  Zakupiony sprzęt ma pozwolić na możliwość sformowania dywizjonu rakietowego Obrony Powietrznej, w skład którego wejdą dwie baterie, a w każdej baterii dwie Jednostki Ogniowe (JO - ang. Fire Units). Na każdą taką JO przypada jedna stacja radiolokacyjna AN/MPQ-65 oraz 4 wyrzutnie M903. Zakłada się przy tym, że każda JO będzie mogła działać samodzielnie. 

  Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że niezależnie od II fazy programu Wisła, do już zakupionych baterii IBCS/Patriot planuje się włączenie polskich stacji radiolokacyjnych wstępnego wykrywania P-18PL oraz systemu pasywnej lokacji SPL (PET/PCL). Na tym etapie nie będzie to pełna integracja, ale przewiduje się zasilanie systemu IBCS danymi z tych sensorów, za pomocą protokołu wymiany danych JREAP-C. Rozpoznanie stanowić będzie zatem znaczące uzupełnienie możliwości bojowych systemu Wisła. Warto podkreślić, że w obronie powietrznej na równi ze skutecznością rażenia, pozostaje skuteczność rozpoznania i identyfikacji celów. 

  Dokonany zakup zaspokoi jedynie 25% potrzeb w zakresie programu Wisła, kupiono bowiem dwie baterie z ośmiu planowanych. Jeśli chodzi o pierwotne, wcześniej opisane wymagania Sił Zbrojnych RP, spełniony jest wymóg wielokanałowości, zdolności do zwalczania celów aerodynamicznych z odległości min. 100 km i taktycznych pocisków balistycznych dzięki właściwościom rakiet PAC-3 MSE, a także sieciocentryczności, dzięki wyborowi systemu dowodzenia i kierowania IBCS. W I fazie nie udało się natomiast spełnić wymagania dotyczącego dookólności, bowiem radary AN/MPQ-65 mogą pracować tylko sektorowo. To wymaganie ma doczekać się realizacji dopiero w II fazie programu Wisła (po zakupie stacji radiolokacyjnych opracowanych w ramach programu LTAMDS, o którym piszemy w dalszej części artykułu). 

  W rezultacie zawartych dotychczas kontraktów w ramach I fazy Wisły powstanie fundament nowego polskiego wielowarstwowego systemu obrony powietrznej, w postaci sieciocentrycznego systemu dowodzenia i kierowania walką IBCS oraz fragment (25%) najwyższego piętra tego systemu (dachu), w postaci dwóch baterii ZROP-SZ Patriot. Osiągnięcie to wiąże się z istotnym wysiłkiem finansowym. Wydatkowanie na ten cel kwoty ponad 20 mld PLN w okresie 5 lat jest bowiem dużym obciążeniem dla budżetu resortu obrony, w części przeznaczonej na modernizację Sił Zbrojnych RP. W 2019 roku na program Wisła wydatkowano 3,3 mld PLN, co stanowiło ponad 38% łącznych wydatków poniesionych przez Inspektorat Uzbrojenia na finansowanie PMT. W 2018 roku wskaźnik ten był jeszcze wyższy i wynosił aż 53%. 

  W tym miejscu warto napisać kilka słów o postępie realizacji I fazy programu Wisła. Wszystkie dostawy sprzętu ze Stanów Zjednoczonych zostały zakontraktowane i powinny nastąpić zgodnie z planem do końca 2022 roku. Najbardziej ryzykownym elementem tego zamówienia jest system IBCS, który cały czas znajduje się na etapie prac projektowych, jako element większego amerykańskiego programu rozwojowego AIAMD (Army Integrated Air and Missile Defense). Jego realizacja przebiega aktualnie zgodnie z harmonogramem. Na sierpień br. zaplanowano rozpoczęcie ważnego testu LUT (Limited User Test), który jest pewnego rodzaju odpowiednikiem polskich badań kwalifikacyjnych. Zakończenie LUT z sukcesem pozwoli na osiąganie kamienia milowego MS C (Milestone C) programu AIAMD, po którym możliwe będzie rozpoczęcie wstępnej produkcji małoseryjnej LRIP (Low Rate Initial Production). Planuje się, że powinno to nastąpić w IV kwartale roku budżetowego 2020, czyli do końca września tego roku. Natomiast osiągniecie wstępnej gotowości operacyjnej IOC (Initial Operational Capability) i zdolności do pełnej produkcji seryjnej FRP (Full Rate Production) zaplanowano na III kwartał FY2022 (do końca czerwca 2022 roku). 

  Trwa również realizacja dwóch umów z polskim przemysłem obronnym dotyczących I fazy programu Wisła. Chodzi tu o dostawy 73 szt. ciężarówek Jelcz, które mają zapewnić transport poszczególnych elementów systemu IBCS/Patriot (umowa z maja 2019 roku z firmą Jelcz Sp. z o.o.) oraz 8 szt. samochodów transportowo-załadowczych (STZ), których wykonanie zlecono Wojskowym Zakładom Uzbrojenia S.A. w grudniu 2019 roku. Prototyp Jelcza z napędem w układzie 8x8 w wersji ciągnika siodłowego kilka tygodni temu rozpoczął testy w Wojskowym Instytucie Techniki Pancernej i Samochodowej.  Dodatkowo na ten rok (do września) zaplanowano rozpoczęcia dwóch postępowań na dostawę Mobilnych Węzłów Łączności oraz kontenerowych kabin dowodzenia systemu IBCS. Podpisania umów w tej sprawie można spodziewać się na przełomie 2020 i 2021 roku.

Jelcz-Wisła-MON

Realizacja I fazy programu Wisła przebiega zgodnie z harmonogramem. W ramach prowadzonych prac trwają m.in. testy samochodów ciężarowych Jelcz w nowej wersji ciągnika siodłowego, które będą przeznaczone do holowania naczem z elementami systemu IBCS/Patriot, w tym wyrzutni M903. Fot. MON.  

  Warto także wspomnieć, że obecnie trwają prace mające na celu możliwość bezpośredniego włączenia do systemu IBCS stacji radiolokacyjnych Bystra, zamówionych w liczbie 16 egzemplarzy we wrześniu 2019 roku, z terminem dostawy w latach 2022-2025. Zgodnie z architekturą systemu IBCS ma się to odbyć poprzez opracowanie odpowiednich modułów/interfejsów A-kit i B-kit. Zadanie to będzie finansowane ze środków zaplanowanych na realizację umowy ramowej z marca 2018 roku. W rezultacie, stacja Bystra będzie pierwszym polskim radarem zdolnym do współpracy z IBCS i to bez uruchamiania II fazy programu Wisła. Jednocześnie, będzie mogła być przejściowym radiolokatorem dla systemu Narew, zanim zakończą się prace rozwojowe związane z opracowaniem docelowego radaru o kryptonimie Sajna. Parametry techniczne stacji Bystra umożliwiają wykorzystanie jej w charakterze radaru kierowania ogniem dla takich pocisków jak CAMM. 

  Bystra włączona do IBCS będzie mogła również zwiększyć możliwości baterii Wisła, analogicznie do korzyści, jakie wykazano w wyniku włączenie do IBCS amerykańskiego radaru AN/MPQ-64 Sentinel. W 2019 roku na poligonie White Sands przeprowadzono testy, podczas których system IBCS był zasilany informacjami ze stacji Sentinel, co znacząco zwiększyło zasięg prowadzenia ognia z wykorzystaniem obecnego radaru kierowania ogniem AN/MPQ-65. Co ważne, włączenie radaru Bystra do baterii Wisły, może częściowo zniwelować także ograniczenia wynikające z sektorowości radarów MPQ-65. 

  Realizacja I fazy Wisły nie przebiega całkowicie bez problemów. Wśród występujących trudności można wskazać na przebieg prac inwestycyjnych, związanych z budową nowej infrastruktury na terenie 37. Sochaczewskiego Dywizjonu Rakietowego OP, gdzie mają trafić pierwsze dwie baterie IBCS/Patriot, a także trudności z ukompletowaniem przyszłych operatorów tych baterii, posiadających odpowiedni poziom wiedzy, doświadczenia i znajomości języka angielskiego. 

  Mimo to, deklarowany w 2018 roku przez MON termin osiągnięcia przez Siły Zbrojne RP wstępnej gotowości operacyjnej systemu IBCS/Patriot na przełomie 2023 i 2024 roku pozostaje nadal aktualny.

  Więcej o zakresie I fazy programu Wisła pisaliśmy TUTAJ 

CAMM-Jelcz-700-MBDA

Podczas kieleckich targów MSPO w 2019 roku zaprezentowano wyrzutnię pocisków rakietowych CAMM zintegrowaną z podwoziem Jelcz P882.D43. Na zdjęciu dobrze widoczne dwa maszty na szczycie których zamontowano optoelektroniczną głowicę obserwacyjną oraz antenę zapewniajacą komunikację z wystrzlonymi pociskami (datalink). Fot. MBDA. 

Plany warte dziesiątki miliardów złotych

  Faza druga polskiego zamówienia w ramach programu Wisła miała dotyczyć dostawy pozostałych 6 baterii (12 JO) systemu IBCS/Patriot w konfiguracji docelowej tj. z rakietami niskokosztowymi (rozpatrywany był pocisk SkyCeptor) wraz z wyrzutniami M903 i dookólnymi stacjami radiolokacyjnymi, które US Army wybierze w ramach programu LTAMDS (Lower Tier Air and Missile Defense Sensor). W II fazie planowano także włącznie i pełną integrację z IBCS polskich sensorów, stacji radiolokacyjnej wczesnego wykrywania P-18PL i systemu radiolokacji pasywnej SPL, znajdujących się obecnie na etapie prac rozwojowych i opracowywanych przez PIT-RADWAR S.A. (oraz firmy współpracujące). W konfiguracji tej miały znaleźć się również kolejne stanowiska kierowania i dowodzenia systemu IBCS. Ze względu na niewielki zakupiony zapas, z czasem konieczne byłoby także dokupienie rakiet PAC-3 MSE. Nie ma już natomiast potrzeby nabycia praw do korzystania z oprogramowania IBCS. 

  Rakieta SkyCeptor miała powstać na bazie konstrukcji izraelsko-amerykańskiego pocisku Stunner produkowanego seryjnie przez firmę Rafael i opracowanego wspólnie z koncernem Raytheon dla izraelskiego systemu obrony powietrznej David’s Sling. W polskim systemie SkyCeptor miał pełnić rolę niskokosztowego efektora, przeznaczonego do eliminacji mniej wymagających celów, dla których użycie drogiej rakiety PAC-3 MSE byłoby nieuzasadnione ekonomicznie. Dzięki niższej cenie, rakiet SkyCeptor planowano pozyskać kilka razy więcej, niż zamówiono PAC-3 MSE. 

  Jeśli chodzi o amerykański program LTAMDS, w październiku 2019 roku firma Raytheon została wybrana na dostawcę radaru nowej generacji, który ma zastąpić stacje AN/MPQ-65 w US Army oraz który ma być także podstawowym radarem kierowania ogniem w programie Wisła. Zgodnie z umową o wartości 384 miliony USD, Raytheon dostarczyć ma dla amerykańskiej armii 6 egzemplarzy radarów z serii próbnej, w tym pierwszych trzech w ramach budżetu zaplanowanego na FY2021. W przypadku pomyślnego zakończenia badań EUT (Early User Test), co powinno nastąpić w I kwartale FY2023 (do grudnia 2022 roku), zapaść ma decyzja o produkcji kolejnych 16 egzemplarzy radarów. 

  Opóźnienia w II fazie programu Wisła spowodowały, że równolegle z nim powinna rozpocząć się realizacja programu Narew. Jak już wspomniano, w jego zakresie planowano nabycie 23 baterii ZROP-KZ (czyli 46 JO), przy czym w skład każdej JO miały wchodzić następujące elementy: 

  • wyrzutnie z rakietami krótkiego zasięgu z aktywną głowicą radiolokacyjną, z których największe szanse na pozyskanie miały do niedawna pociski CAMM (Common Anti-Air Modular Missile), opracowane przez firmę MBDA i po zawarciu kontraktu produkowane na licencji przez zakłady MESKO S.A.;
  • opracowane w ramach prac rozwojowych przez spółkę PIT-RADAWAR S.A. radary: kierowania ogniem kr. Sajna, wczesnego wykrywania P-18PL i systemem radiolokacji pasywnej SPL;
  • system kierowania i dowodzenia (Command and Control - C2). 

  Jeśli chodzi o ostatni z elementów, do niedawna jeszcze trwały analizy, czy systemem kierowania i dowodzenia zestawów Narew ma być bezpośrednio system IBCS, czy w tym celu ma zostać zamówiony inny gotowy produkt, który jest kompatybilny z pociskami CAMM, czy też może powinno się zlecić opracowanie systemu C2 dla Narwi polskiemu przemysłowi. W dwóch ostatnich przypadkach, systemy te mogłyby również zostać włączone do IBCS (poprzez moduły/interfejsy A-kit/B-kit), ale to za ich pomocą odbywałoby się bezpośrednie kierowanie sensorami i efektorami Narwi, co mogłoby skutkować ryzykiem braku możliwości pełnego wykorzystania sieciocentrycznych właściwości systemu IBCS. 

  Pozyskanie wszystkich ww. elementów II fazy programu Wisła oraz programu Narew w pełnym planowanym zakresie byłoby związane z wydatkami rzędu 80, a być może nawet ponad 100 mld PLN (brutto). To ogromne pieniądze. Choć na finansowanie PMT na lata 2021-2035 (z uwzględnieniem 2020 roku) zaplanowano aż 524 mld PLN, to realnie w opinii autora będą to środki znacznie niższe, szczególnie po kryzysie wywołanym pandemią COVID-19. Biorąc powyższe pod uwagę oraz uwzględniając konieczność sfinansowania innych potrzeb modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP, wydatkowanie w tym okresie kwoty 80-100 mld PLN tylko na II fazę Wisły i program Narew należy uznać za mało prawdopodobne. 

  Sprawę jeszcze bardziej komplikuje fakt, że w latach 2020-2022 resort obrony będzie posiadał już niewiele wolnych środków na finasowanie kolejnych dużych zamówień modernizacyjnych. Dotychczas podpisane umowy prawie w całości angażują bowiem budżet zaplanowany na ten okres. Wolne środki na ewentualne finansowanie programów Narew i II fazy Wisły mogą być dostępne dopiero po 2022 roku.

Zakupy mniejszymi krokami 

  Świadomość bardzo wysokich kosztów programów Wisła i Narew jest znana resortowi obrony narodowej. Spowodowało to konieczność szukania rozwiązań alternatywnych. Jednym z nich jest realizacja obu programów mniejszymi krokami, co powinno pozwolić na bardziej elastyczne planowanie wydatków. Dodatkowo, aby obniżyć koszty, warto aby oba zadania traktować jako jedno. Jak to może wyglądać? 

ETAP I. Zamówienie na pociski i wyrzutnie CAMM. 

  Pierwszym krokiem w rozwoju zasobów pozyskanych w ramach I fazy programu Wisła powinien być zakup licencji na produkcję wyrzutni i pocisków CAMM, wraz z pozyskaniem ograniczonej partii pocisków i wyrzutni wyprodukowanych przez MBDA, ale zamontowanych już na podwoziu Jelcza. Te pierwsze pociski i wyrzutnie pozwoliłyby na szybkie przeprowadzenie procesu ich pełnej integracji z IBCS, przeprowadzenie badań,  rozpoczęcie procesu szkolenia i sformowanie pierwszych baterii Narew (w drugim etapie opisanym poniżej), jednocześnie dając czas polskiemu przemysłowi na przygotowanie się do produkcji seryjnej. 

  Pocisk CAMM spełnia wymagania wojska stawiane efektorowi w programie Narew. Charakteryzuje się zasięgiem do 25 km i wyposażony jest w aktywną głowicę radiolokacyjną. Firma MBDA złożyła wstępną ofertę  jego produkcji na licencji w całości w Polsce (w tym kluczowych technologii), co daje ogromną szansę na rozwój dla zakładów MESKO S.A., gdzie CAMM mógłby być produkowany. Potrzeby Sił Zbrojnych RP w zakresie rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu są wysokie. Jeśli przyjmiemy, że pocisk tego typu będzie stanowił wyposażenie baterii Wisła i Narew, to potrzeba wyprodukować ich docelowo nawet kilka tysięcy egzemplarzy. Aby byłoby to możliwe, w MESKO S.A. konieczne byłyby znaczące inwestycje, ale jednocześnie zakład ten uzyskałby produkt gwarantujący produkcję na wiele lat. Zakup licencji na CAMM dawałby również szansę na produkcję w Polsce wyrzutni, których wykonawcą mogłaby zostać Huta Stalowa Wola S.A. czy też Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A., a ich konstrukcję planowano umieścić na podwoziu Jelcza P882.D43. Zapotrzebowanie na tego typu wyrzutnie może przekroczyć liczbę nawet 200 egzemplarzy. 

  Jedną z istotnych cech systemu CAMM jest umieszczenie urządzeń zapewniających łączność z pociskiem (datalink) na wyrzutni, zamiast w antenie stacji radiolokacyjnej kierowania ogniem, co często jest spotykane w innych konstrukcjach. Ma to co najmniej dwie zalety. Po pierwsze, komunikacja z pociskiem nie zdradza pozycji stacji radiolokacyjnych, które są drogie, jest ich mało i są najbardziej narażone na zniszczenie przez przeciwnika. Po drugie, dzięki temu, konstrukcja stacji radiolokacyjnej kierowania ogniem może być prostsza, bowiem nie trzeba w niej integrować modułu łączności z pociskiem (datalinku). Decyzja o wyborze pocisku CAMM może zatem wpłynąć na uproszczenie wymagań dla opracowywanej przez PIT-RADWAR S.A. stacji radiolokacyjnej kierowania ogniem kr. Sajna. 

  Koszt pierwszego etapu, jeśli licencja na system CAMM będzie miała głównie charakter opłaty procentowej od liczby wyprodukowanych pocisków i wyrzutni, nie powinien być bardzo wysoki. Konieczne wydaje się natomiast dofinansowanie lub udzielenie korzystnego kredytu na budowę nowej infrastruktury w zakładach, które będą miały uczestniczyć w produkcji pocisków CAMM i wyrzutni do nich. 

  Zamówienia kolejnych pocisków i wyrzutni (i związane z tym koszty) mogą zostać rozłożone w czasie, czy to z wykorzystaniem prawa opcji, czy osobnych zamówień, w zależności od dostępnego budżetu MON. Konieczne będzie także zawarcie odrębnej umowy na pełną integrację systemu CAMM z systemem IBCS, ale to również nie powinno być zadaniem jakoś bardzo kosztownym. Należy bowiem pamiętać, że w 2019 roku koncern Northrop Grumman poinformował, że z wynikiem pozytywnym wstępnie zintegrował już system CAMM z systemem IBCS, w rezultacie czego stał się on pierwszym nieamerykańskim systemem rakietowym zdolnym to takiej współpracy. 

  Decyzje w sprawie uruchomienia tego etapu powinny zapaść tak szybko, jak to możliwe, najlepiej jeszcze w tym lub przyszłym roku.

CAMM-MBDA

Firma MBDA w ramach programu Narew zaoferowała licencyjną produkcję rakiet CAMM w całości w Polsce. Zakłady Mesko S.A. już dziś dostarczają elementy tych pocisków, uczesnicząc w globalnym łańcuchu dostaw grupy MBDA. Grafika: MBDA. 

ETAP II. Organizacja pomostowych baterii Narew. 

  Po dokonaniu wspomnianej integracji stacji radiolokacyjnych Bystra z systemem IBCS oraz po włączeniu do niego również systemu CAMM, Polska uzyska możliwość stworzenia struktury pierwszych baterii Narew w wersji przejściowej (pomostowej) oraz rozbudowy pierwszych dwóch baterii Wisła o drugi efektor. Do tego celu konieczne będzie zamówienie w pierwszym etapie odpowiedniej liczby pocisków i wyrzutni CAMM oraz w drugim etapie Mobilnych Węzłów Łączności i mobilnych, kontenerowych kabin dowodzenia IBCS, niemal identycznych, jakie planuje się wyprodukować w ramach I fazy programu Wisła. Nic więcej nie jest potrzebne! Tak jak to się dzieje przy Wiśle, produkcja węzłów łączności i kabin dowodzenia będzie mogła zostać niemal w całości zlecona polskiemu przemysłowi obronnemu. Jedynie serwery z oprogramowaniem IBCS będą musiały zostać zamówione w Stanach Zjednoczonych, ale do tego nie będzie już potrzebna dodatkowa zgoda amerykańskiego Kongresu. Dzięki temu, już po zakończeniu drugiego etapu wojsko będzie mogło otrzymać pierwsze baterie Narwi. Można szacować, że gdyby pierwszy etap uruchomiono w 2020 lub 2021 roku, pierwsza pomostowa bateria Narwi mogłaby osiągnąć gotowość do działania nawet już ok. 2025 roku. 

  Bezpośrednie włączenie do systemu IBCS pocisków CAMM, a w przyszłości być może również ich wersji o wydłużonym zasięgu CAMM-ER, pozwoliłoby na istotne odłożenie w czasie konieczności zakupu drugiego typu efektora w ramach programu Wisła (rakiet SkyCeptor). W przypadku dokupienia dodatkowych wyrzutni M903 i pocisków PAC-3 MSE, prawdopodobnie, można byłoby nawet całkowicie zrezygnować z drugiego efektora w Wiśle, którym zostałaby w praktyce rakieta CAMM/CAMM-ER lub w dalszej przyszłości ich wersja rozwojowa o jeszcze bardziej wydłużonym zasięgu. W ten sposób możliwe byłoby uzyskanie istotnych oszczędności finansowych oraz uproszczenie systemu logistycznego i szkoleniowego. 

  Należy także pamiętać, że tylko bezpośrednie włączenie pocisku CAMM do systemu IBCS zapewni korzyści z jego właściwości sieciocentrycznych. Dzięki temu dywizjony rakietowe obrony powietrznej zarówno te znajdujące się w strukturze 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej, jak i te podporządkowane pułkom przeciwlotniczym Wojsk Lądowych oraz dywizjonom przeciwlotniczym Marynarki Wojennej, będą działały w tym samym systemie kierowania i dowodzenia, ze wspólnym obrazem sytuacji powietrznej, a ich zasoby (sensory i efektory) będą się wzajemnie uzupełniały. 

  Realizacja tego etapu powinna nastąpić w latach 2023-2025. 

ETAP III. Praca rozwojowa na system dowodzenia i kontroli obroną powietrzną. 

  Największą słabością systemu IBCS wskazywaną przez polskich ekspertów jest uzależnienie się w jego wykorzystaniu od Stanów Zjednoczonych. Polska będzie zmuszona płacić za wszelkie aktualizacje tego systemu, za integrację z nim każdego nowego sensora lub efektora oraz za zakup serwerów i oprogramowania IBCS dla kolejnych stanowisk dowodzenia, czy to w ramach programu Wisła, czy Narew. To Amerykanie będą odpowiadali za rozwój systemu oraz wydawali zgodę, które sensory i efektory można z nim zintegrować. W rezultacie przyjęcie IBCS jako fundamentu polskiego systemu obrony powietrznej generuje pewne ryzyko, że jego rozwój, bezpieczeństwo i ciągłość działania będą w znacznym stopniu uzależnione od innego państwa. Relacje sojusznicze ze Stanami Zjednoczonymi oraz obecność Polski w NATO powodują, że ryzyko utrudnień z tym związanych jest aktualnie niewielkie, ale nie można mieć pewności, czy tak będzie również w przyszłości. 

  W związku z powyższym, równolegle z zamówieniem pocisków CAMM, Polska powinna rozpocząć pracę rozwojową związaną z opracowaniem własnego sieciocentrycznego systemu dowodzenia i kierowania C2 obroną powietrzną dla ZROP-KZ. System taki należy w przyszłości dalej rozwijać w kierunku stworzenia polskiego odpowiednika IBCS, choć dziś może się to wydawać mrzonką. Ważne jest, aby mógł on współpracować z IBCS, ale także (o ile to możliwe), działać w trybie „przeźroczystym”, czyli umożliwiał IBCS zarządzanie efektorami i sensorami podłączonymi do polskiego systemu C2, ale w taki sposób, jak gdyby były one bezpośrednio podłączone do IBCS. 

  Dzięki takiemu rozwiązaniu będzie można utrzymać korzyści które daje IBCS, a jednocześnie posiadać własny system, który w razie konieczności będzie mógł przejąć dowodzenie i kierowanie ZROP-KZ oraz polskimi sensorami. Działanie takie umożliwi również dalszy rozwój zdolności polskiego przemysłu obronnego w zakresie tworzenia systemów klasy C2. 

  Należy brać pod uwagę, że na opracowanie własnego systemu C2 dla ZROP-KZ potrzeba co najmniej kilku lat prac badawczo-rozwojowych i zadanie to obarczone będzie wysokim ryzykiem wystąpienia opóźnień i spełnienia tylko części wymagań wojska. Nie można zatem uzależniać realizacji programu Narew od opracowania takiego systemu, ponieważ obecnie eksploatowane ZROP wymagają pilnej wymiany, ale jednocześnie zaniechanie prób jego stworzenia byłoby dużym błędem. 

  Oczywiście, rozszerzanie zakresu wykorzystania systemu IBCS i równoległy rozwój krajowego systemu C2 będą powodowały konieczność poniesienia dodatkowych nakładów, ale w opinii autora będzie to uzasadnione podstawowym interesem bezpieczeństwa państwa. 

  Rozpoczęcie tego etapu powinno również nastąpić jak najszybciej, czyli w latach 2020-2021.

Northrop Grumman-MBDA-Saab-IBCS

W 2019 roku koncern Northrop Grumman wspólnie z europejskimi firmami MBDA i Saab przeprowadził próby integracji systemu IBCS z przeciwlotniczymi pociskami CAMM oraz trójwspółrzędną stacją radiolokacyjną Giraffe. Podobnie może wyglądać konfiguracja polskiej Narwi, w której radar Giraffe zastąpi stacja Sajna opracowywana przez spółkę PIT-RADWAR S.A. Grafika: Northrop Grumman. 

ETAP IV. Zamówienie polskich stacji radiolokacyjnych.  

  Istotnym elementem programów Wisła i Narew mają być trzy typy stacji radiolokacyjnych opracowywanych w ramach prac rozwojowych przez krajowe konsorcja, na czele z firmą PIT-RADWAR S.A. Mowa tu o: stacji radiolokacyjnej wczesnego wykrywania P-18PL, systemie radiolokacji pasywnej SPL oraz stacji radiolokacyjnej kr. Sajna. Projekty te znajdują się na różnym etapie wykonania, o czym niedawno pisaliśmy TUTAJ. Zakończenie dwóch pierwszych planuje się formalnie w 2021 roku, a radaru Sajna w 2022 roku. Realnie w opinii autora prace te mogą jednak potrwać jeszcze o co najmniej rok dłużej, a w przypadku radaru Sajna nawet o 2 lata. Pierwszych zamówień na dostawy radaru P-18PL i systemu SPL można zatem spodziewać się w latach 2022-2023 (z dostawami od 2025 roku), a stacji Sajna w latach 2024-2025 (z dostawami od 2027 roku). Dzięki odrębnym umowom, liczby zamawianych sensorów będzie można dostosować do możliwości budżetowych oraz zdolności produkcyjnych wykonawcy. Równolegle z końcowymi pracami projektowymi oraz wdrożeniem do produkcji, należy rozpocząć proces integracji ww. systemów radiolokacyjnych z systemem IBCS. W rezultacie dopiero po rozpoczęciu dostaw radarów Sajna, czyli w latach 2028-2029 pierwsze ZROP-KZ Narew będą mogły uzyskać docelową konfigurację.  

  Zgodnie z pierwotnymi założeniami, systemy Wisła i Narew to w sumie 31 baterii (w tym 8 baterii Wisła), co przekłada się na 62 JO (w tym 16 JO Wisła). Oznacza to potrzebę wyprodukowania teoretycznie: 46 radarów Sajna, 62 systemów pasywnych SPL i 62 radarów wczesnego wykrywania P-18PL, łącznie 170 (!) systemów radiolokacyjnych na podwoziach Jelcz. Środki konieczne na ich zakup można szacować na kwotę 12-14 mld PLN, a przy obecnych zdolnościach produkcyjnych, spółka PIT-RADWAR S.A. na ich dostawy (w takiej liczbie) może potrzebować nawet ponad 20 lat. Warto bowiem przypomnieć, że w ostatnich dwóch dekadach firma wyprodukowała tylko ok. 50-60 naziemnych stacji radiolokacyjnych różnych typów, a w latach 2020-2025 ma dostarczyć łącznie 27 egzemplarzy stacji Bystra i Odra-M. Z drugiej strony, podane liczby dobrze odzwierciedlają, możliwą skalę zaangażowania polskiego przemysłu w realizację obu omawianych programów i to tylko w zakresie radiolokacji. Dodatkowo, jeśli ww. radary uda się zintegrować z IBCS, mogą otworzyć się możliwości ich eksportu do krajów użytkujących system Patriot, które zdecydują się na wdrożenie nowej wersji systemu dowodzenia i kierowania.  

  Schodząc na ziemię, ze względu na ograniczenia budżetowe i wydajność produkcji, zrealizowanie zakupu tak wielu stacji radiolokacyjnych, w rozsądnym czasie, nie będzie prawdopodobnie możliwe. Jednakże, jeśli systemy Wisła i Narew będą działały pod kontrolą IBCS, nie będzie takiej potrzeby. Stosunkowo łatwo policzyć, ile stacji P-18PL i systemów SPL jest  niezbędnych do zapewnienia pokrycia ich zasięgiem całego terytorium Polski. Zakładając nawet konieczny zapas, z pewnością będzie to znacznie mniej, niż wspomniane 62 systemy każdego typu. Redukcja w tym zakresie pozwoli na znaczące oszczędności planowanych wydatków.

P-18PL-PGZ

Prototyp stacji radiolokacyjnej P-18PL wstępnego wskazywania celów pracującej w paśmie metrowym, powstajacej w ramach projektu rozwojowego realizowanego przez firmę PIT-RADWAR S.A. Po wdrożeniu do produkcji radary tego typu planuje się włączyć zarówno w skład baterii Wisła jak i Narew. Fot. PGZ S.A. 

ETAP V. Zamówienie stacji radiolokacyjnych LTAMDS. 

  Kolejnym etapem powinno być zamówienie dookólnych stacji radiolokacyjnych kierowania ogniem dla ZROP-SZ Wisła, tj. radarów opracowanych przez firmę Raytheon w ramach programu LTAMDS. Dopiero ich zakup pozwoli na pełne wykorzystanie możliwości pocisków PAC-3 MSE, jest to zatem działanie konieczne. Jak już wspomniano, pierwsze dostawy tego typu sensorów dla US Army mogą nastąpić ok. 2024 roku. Jeśli po dwóch latach eksploatacji okaże się, że działają one zgodnie z założeniami, ok. 2026 roku możliwe będzie podjęcie decyzji o ich zakupie na potrzeby Sił Zbrojnych RP, z pierwszymi dostawami ok. 2028 lub 2029 roku. Pozyskanie tej klasy radiolokatorów umożliwi również w przyszłości prowadzenie dalszej rozbudowy polskich zdolności przeciwrakietowych, w oparciu o pociski wyższego poziomu od kupionych PAC-3 MSE. Co ważne, zgodnie z deklaracjami producenta, nowe radary mają być także zdolne m.in. do śledzenia i zwalczania celów hipersonicznych.

  Choć opisany w tym rozdziale scenariusz dalszej realizacji programów Wisła i Narew na razie jest tylko hipotetyczny, to z informacji uzyskanych przez autora wynika, że w ramach resortu obrony narodowej propozycje o podobnym charakterze są przedmiotem rozmów i analiz

LTAMDS_Raytheon

W piątym etapie wdrożenia, w latach 2028-2032 powinny zostać pozyskane dookólne stacje radiolokacyjne opracowane przez firmę Raytheon w ramach amerykańskiego programu LTAMDS, które pozwolą na pełne wykorzystanie możliwości pocisków rakietowych PAC-3 MSE zakupionych w I fazie programu Wisła. Fot. Raytheon. 

Polski efektor krótkiego zasięgu 

  Od kilku lat trwają prace rozwojowe związane z opracowaniem różnych technologii rakietowych, które w przyszłości mogą doprowadzić do opracowania krajowego przeciwlotniczego pocisku rakietowego krótkiego zasięgu. Przykładem może tu być projekt realizowany z dofinansowaniem z NCBiR związany z opracowaniem technologii Układów Wykonawczych Sterowania Rakiet (UWSR). W czerwcu br. Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. poinformowała, o przeprowadzeniu z sukcesem na poligonie w Ustce testów demonstratora opracowanego w ramach tego projektu. Jednym z założeń leżących u podstaw planu rozwoju techniki rakietowej w Grupie Kapitałowej PGZ jest uzyskanie jak najszerszej autonomii i samodzielności w zakresie produkcji, dostaw, serwisu oraz modernizacji rakiet do systemów obrony powietrznej krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu. Oczywiście, od opracowania poszczególnych technologii do powstania i wdrożenia do produkcji własnego efektora tej klasy droga jest jeszcze bardzo daleka. Podczas kieleckich targów MSPO w 2018 roku przewidywano, że grupa PGZ będzie w stanie wdrożyć do produkcji własny pocisk rakietowy krótkiego zasięgu ok. 2032 roku. 

  Niezależnie od prac spółek grupy PGZ, polsko-ukraiński projekt opracowania systemu obrony powietrznej średniego i krótkiego zasięgu Wicher, w którym planuje się wykorzystanie zmodyfikowanej konstrukcji rakiety R-27 przedstawiła w 2019 roku firma WB Electronics. Kwestią otwartą pozostają zdolności firm uczestniczących w jego realizacji do osiągniecia określonego celu, a gdyby nawet to się udało może się okazać, że opracowany pocisk nie spełnia wszystkich wymagań Sił Zbrojnych RP i konieczne są dalsze prace. Jest to o tyle istotne, że działania te prowadzone są bez zatwierdzonych wymagań polskiego wojska. 

  O ile prowadzenie prac rozwojowych nad opracowaniem krajowego efektora ziemia-powietrze krótkiego zasięgu należy pochwalić, to uzyskanie efektu w postaci konstrukcji o podobnych możliwościach do rakiety CAMM, spełniającej wymagania Sił Zbrojnych RP i gotowej do produkcji seryjnej, w opinii autora będzie wymagało jeszcze prac przez okres co najmniej dekady. Pocisk taki jeśli powstanie i przejdzie z sukcesem badania wojskowe będzie mógł zostać włączony do krajowego systemu obrony powietrznej jako kolejny typ dostępnej rakiety. 

  Nie powinien to być jednak jedyny efektor w systemie Narew. Dlaczego? W czasach pokoju oczywistym jest, że zamówienia będą realizowane w ograniczonej skali. W rezultacie, w jednostkach i magazynach zostanie zmagazynowany pewien (skończony) zapas pocisków, również na wypadek wojny. Gdyby do niej doszło, w przypadku konfliktu o dużej intensywności zapas ten zostanie szybko wykorzystany, a fabryki produkujące rakiety z dużym prawdopodobieństwem zostaną zniszczone już w pierwszych godzinach starć. Siły Zbrojne RP mogą wówczas znaleźć się w sytuacji braku możliwości uzupełnienia zapasów pocisków i w rezultacie cały system obrony powietrznej się załamie. W przypadku posiadania jednego efektora krajowego i jednego produkowanego na licencji zagranicznego, zawsze będzie istniała możliwość pozyskania dodatkowych pocisków od wykonawcy posiadającego swoje zakłady poza terenem objętym konfliktem lub z zapasów armii sojuszniczych.  

  Z drugiej strony, za rozwojem własnych technologii przemawiają choćby doświadczenia cywilne związane z pandemią COVID-19. W sytuacjach kryzysowych może szybko okazać się (jak stało się to z respiratorami i środkami ochrony), że dostawy z innych państw nie są możliwe, czy to ze względu na niewystarczający poziom produkcji zagranicznych zakładów, czy też z powodów politycznych. Warto aby filar polskiej obrony powietrznej był odporny na możliwość wystąpienia obu powyżej opisanych zagrożeń.

 SkyCeptorM903fotMC

Model wyrzutni M903 dostosowanej do użycia pocików rakietowych SkyCeptor. Ich pozyskanie miało nastąpić w ramach II fazy programu Wisła, ale ze względu na konieczne ograniczenie kosztów, może dojść do rezygnacji z tych planów. Fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny. 

Czarne scenariusze 

  Przedstawiony powyżej hipotetyczny scenariusz działań wydaje się optymalny zarówno kosztowo jak i czasowo, a i tak działając zgodnie z nim i biorąc pod uwagę budżet będący z dyspozycji MON nie ma praktycznie szans na realizację pełnego zakresu planów ujętych w ramach programów Wisła (8 baterii) i Narew (23 baterii) do 2035 roku. Gdyby przedstawiony plan udało się wykonać, w 2035 roku Polska powinna dysponować 8 bateriami ZROP-SZ Wisła z radarami: AN/MPQ-65, Bystra, LTAMDS, P-18PL i SPL oraz efektorami PAC-3 MSE i CAMM (lub CAMM-ER), a także kilkoma bateriami ZROP-KZ Narew z radarami: Bystra, Sajna, P-18PL i SPL oraz z pociskami CAMM, całość działająca pod kontrolą systemu IBCS i jako rezerwą polskim systemem dowodzenia i kontroli dla ZROP-KZ. Należy podkreślić, że jest to scenariusz optymistyczny, ale są również możliwe wersje pesymistyczne i to z kilku powodów. 

  Pierwszy z nich to brak pieniędzy. Jak na razie, w wieloletnim planie wydatków MON, po 2022 roku powinny znaleźć się środki na finansowanie programów Narew i choć części II fazy Wisły (w zakresie radarów LTAMDS), nie można jednak wykluczyć, że jeśli zamiast decyzji w tych zadaniach, zostaną szybciej zawarte kontrakty na realizację kilku innych dużych programów ujętych w PMT (tj. Kruk, Borsuk, Wilk, Miecznik, Orka, Homar, czy Płomykówka), z których każdy warty jest po kilkanaście miliardów złotych, pieniędzy na programy Narew i Wisła może zabraknąć, co wpłynie na dalsze opóźnienie ich wykonania. 

  Drugi czarny scenariusz związany jest z chęcią zlecenia tylko trzeciego z powyżej opisanych etapów tj. opracowania krajowego systemu dowodzenia i kierowania obroną powietrzną i do czasu jego powstania wstrzymanie dalszych działań (i wydatków) dotyczących Narwi, co może być opcją kuszącą z punktu widzenia oszczędności budżetowych. Taki scenariusz może jednak spowodować opóźnienie w realizacji programu Narew nawet o 5 lub więcej lat oraz ryzyko utraty właściwości sieciocentrycznych, tj. związanych z integracją kontroli ognia tak zbudowanego systemu. 

  Najgorszy jest jednak trzeci scenariusz i zlecenie polskiemu przemysłowi opracowania systemu Narew w całości opartego o krajowe rozwiązania (również w zakresie efektora), a z informacji uzyskanych przez autora wynika, że i takie pomysły są rozpatrywane. Decyzja taka będzie jednak oznaczać, że proces wprowadzania do służby nowych ZROP-KZ rozpocznie się najszybciej w latach 30-tych obecnego wieku i zakończy dwie dekady później. Oznaczałoby to powstanie jeszcze większej dziury, w zakresie (już dziś iluzorycznych) zdolności do obrony polskiego nieba. To byłaby katastrofa dla zdolności naziemnej obrony powietrznej, a w rezultacie także dla całych Sił Zbrojnych RP.

harmonogram-Narew_TD700

Hipotetyczny scenariusz dalszej budowy systemów Wisła i Narew w latach 2020-2035. W celu powiększenia należy kliknąć na grafice. Opracowanie własne.  

Wyzwania organizacyjne i kadrowe 

  Pisząc o programach Wisła i Narew warto poruszyć jeszcze jedną kwestię. Obecnie każdy z nich jest realizowany po stronie Zamawiającego przez inny zespół ludzi. Program Wisła podlega Pełnomocnikowi Ministra Obrony Narodowej do spraw Pozyskania i Wdrożenia do Sił Zbrojnych RP Systemu Wisła płk Michałowi Marciniakowi i jest realizowany przez wspomagające go biuro, natomiast program Narew znajduje się bezpośrednio pod nadzorem Inspektoratu Uzbrojenia i jest realizowany przez zespół funkcjonujący w tej instytucji. O ile już w 2018 roku mówiono o konieczności połącznia obu programów, to organizacyjnie nie zapadły takie decyzje. Ze względu na ograniczone zasoby kadrowe ekspertów posiadających odpowiednią wiedzę i doświadczenie z zakresu obrony powietrznej oraz uwzględniając konieczność integracji systemów Wisła i Narew, celowe wydaje się realne połączenie organizacyjne obu zespołów i programów. 

  Obecnie planuje się, że część baterii w ramach programu Narew trafi do dywizjonów rakietowych Obrony Powietrznej będących w praktyce częścią Sił Powietrznych, część do pułków przeciwlotniczych Wojsk Lądowych, a część do dywizjonów przeciwlotniczych Marynarki Wojennej. Ze względu na celowość integracji obu systemów, logistykę, proces szkolenia oraz konieczność ograniczenia liczby zamawianych baterii z powodu wysokich kosztów, zasadne może się okazać wdrożenie wszystkich ZROP-SZ i ZROP-KZ tylko do dywizjonów rakietowych Obrony Powietrznej, które jednak zostałyby zobligowane do zapewnienia również bezpośredniej osłony powietrznej jednostkom Wojsk Lądowych i Marynarce Wojennej, w zależności od ich potrzeb. Natomiast w pułkach przeciwlotniczych WL i dywizjonach przeciwlotniczych MW pozostałyby tylko ZROP bardzo krótkiego zasięgu (takie jak Poprad i w przyszłości Sona) oraz przeciwlotnicze zestawy artyleryjsko-rakietowe i artyleryjskie, które jednak także powinny zostać docelowo włączone lub zintegrowane z systemem IBCS, bowiem to one będą miały najmniej czasu na reakcję i powinny dysponować szybką i precyzyjną informacją o sytuacji powietrznej. Byłoby to wdrożenie w praktyce zasady połączoności (Joint), dające szanse na bardziej efektywne wykorzystanie dostępnych (ograniczonych) zasobów zarówno sprzętowych jak i osobowych. Pomysł na taką zmianę organizacyjną nie został wymyślony przez autora, ale powstał w samych Siłach Zbrojnych RP i jest przedmiotem dyskusji. Mimo, że jest to rozwiązanie racjonalne, to można się obawiać, czy Wojska Lądowe i Marynarka Wojenna będą chciały oddać posiadanych dziś zdolności na rzecz Sił Powietrznych. 

  Jak już wspomniano, nawet w przypadku dostawy pierwszego dywizjonu Wisły, pojawiły się problemy ze skompletowaniem personelu technicznego niezbędnego do jego obsługi. Warto przy tym zwrócić uwagę, że dywizjon systemu Newa-SC liczy dziś ok. 250 żołnierzy, natomiast dywizjon systemu Wisła ma liczyć ponad 850 żołnierzy. Podobna wzrost może nastąpić w przypadku dywizjonów Narew. Jeśli przemnożymy te wartości przez liczbę planowanych do przezbrojenia dywizjonów okaże się, że tylu żołnierzy w jednostkach naziemnej obrony powietrznej (zarówno w Siłach Powietrznych, Wojskach Lądowych, jak i Marynarce Wojennej) obecnie nie ma. Co jeszcze pogarsza sytuację, nowoczesne systemy obrony powietrznej wymagają do obsługi specjalistów o wysokich kwalifikacjach, w specjalizacjach z zakresu: elektroniki, mechatroniki, informatyki i telekomunikacji. W rezultacie problemy braków kadrowych dla obu omawianych programów PMT dorównują tym, związanym z zakupami nowego sprzętu, a ich rozwiązanie będzie stanowiło dla resort obrony narodowej duże wyzwanie. 

Podsumowanie 

  W 2018 roku podjęto decyzję o dokonaniu dużego wysiłku finansowego i organizacyjnego podpisując umowę na realizację I fazy programu Wisła. Zapoczątkowało to budowę praktycznie nowego, sieciocentrycznego i wielowarstwowego systemu obrony powietrznej Polski. 

  Niestety, z powodu braku kolejnych decyzji dotyczących II fazy programu Wisła oraz programu Narew, budowa tego systemu została istotnie spowolniona. Zamówione w 2018 roku dwie baterie systemu IBCS/Patriot pozwolą na zaspokojenie jedynie 6% potrzeb wojska w zakresie zestawów rakietowych obrony powietrznej średniego i krótkiego zasięgu (dwie baterie Wisła przy potrzebach określonych na łącznie 31 baterii Wisła i Narew). Jest to niepokojące biorąc pod uwagę, że aktualnie eksploatowane zestawy mają za sobą już średnio 30-40 lat służby i nie są skuteczne wobec wielu możliwych współcześnie zagrożeń z powietrza. Naraża to na zniszczenie części potencjału Sił Zbrojnych RP oraz infrastruktury krytycznej państwa już w pierwszych godzinach potencjalnego konfliktu zbrojnego. 

  Decyzje w sprawie kontynuacji Wisły i rozpoczęcia programu Narew są wstrzymywane zarówno przez ograniczenia budżetowe, jak i przedłużające się analizy będące rezultatem konfliktu interesów pomiędzy wojskiem a polskim przemysłem obronnym, podsycane dodatkowo przez lobbystów zagranicznych dostawców, a czas płynie… 

  Przedstawiona w artykule propozycja etapowej realizacji programów Wisła i Narew daje szansę na stałe podnoszenie zdolności Sił Zbrojnych RP w zakresie naziemnej obrony powietrznej, przy zachowaniu elastyczności wydatków ponoszonych przez resort obrony narodowej i z bardzo dużym udziałem polskiego przemysłu obronnego. Decyzje co do sposobu realizacji obu programów należą do kierownictwa MON, ale ich dalsze wstrzymywanie bez faktycznie istotnych powodów, w opinii autora będzie działaniem na szkodę dla bezpieczeństwa państwa.

Tomasz Dmitruk




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
NAREW według PGZ - maksymalizacja wykorzystania posiadanego potencjału oraz lat doświadczeń

NAREW według PGZ - maksymalizacja wykorzystania posiadanego potencjału oraz lat doświadczeń

Postępy w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych na szczeblu średniego zasięgu jak i krótkiego zasięgu prowadzą do zaognienia dyskusji dotyc...

więcej polecanych artykułów