2012-12-03 10:31:23
Transporter Bumaru batem na Patrię
W połowie listopada Grupa Bumar poinformowała, że w odpowiedzi na zapotrzebowanie ze strony naszego ministerstwa obrony przystępuje do opracowania kołowego transportera opancerzonego. Może chodzić o głęboką modernizację Rosomaka, ale równie dobrze o nową konstrukcję (w tym drugim wypadku zapewne również na bazie produktu Wojskowych Zakładów Mechanicznych z Siemianowic Śląskich). Decyzja Bumaru o opracowaniu nowej wersji Rosomaka byłaby mocno przedwczesna w sytuacji kontynuacji modelowej współpracy z pierwszych lat produkcji transportera Rosomak, jednak dzisiejsze pokolenie menadżerów Patrii już wcale takie ugodowe nie jest. W najgorszym wypadku produkcja Rosomaków może zakończyć się w Siemianowicach Śląskich już pod koniec 2013 roku, po wyprodukowaniu 690 pojazdów.
Zapotrzebowanie ze strony MON może być sygnałem dla Finów: "jeżeli się z nami nie porozumiecie, to kolejne kontrakty zostaną zrealizowane, ale wyrobem będzie nowy polski KTO". Jednak w praktyce, w zasadzie poza zadaniami koncepcyjnymi, nikt nie zakłada konieczności kontynuowania w sposób zaawansowany prac nad nowym polskim transporterem. Taka "groźba" powinna spowodować jednak, że Finowie się ugną. I podobno tak jest, godzą się na kolejne 30 lat produkcji Rosomaka w WZM ale oczekują, że wszelkie powstałe w naszym kraju innowacje wejdą bezkosztowo w ich posiadanie (np. Rosomaki w wersjach specjalistycznych)...
Tym samym zbieramy żniwo błędnie podpisanych umów sprzed ponad dekady. Dziś dostawca fiński próbuje to wykorzystać, również polskie - i de facto jedyne tak bogate na świecie - doświadczenia bojowe użycia KTO, pisane przecież krwią naszych żołnierzy, zostaną oddane "za nic". Na tak postawione ze strony Partii warunki zgodzić się nie powinniśmy, trzeba pokazać, że jest alternatywa. Dwa typy transporterów, jeżeli wojsko uzna za zasadne, że potrzebujemy kolejnych egzemplarzy (mowa o następnych 200-300 transporterach, co wcale nie jest małym zamówieniem - Patria wszystkim innym użytkownikom tyle AMV chyba nie sprzedała), wielką bolączką dla logistyków nie będą. Po pierwsze argument o koniecznej "unifikacji" typów nie jest wcale taki straszny w sytuacji, gdy w Marynarce Wojennej posiadamy trzy typy pocisków przeciwokrętowych, a flota samochodów WP obejmuje kilkadziesiąt marek (dość wspomnieć cztery typy ciągników siodłowych z naczepami niskopodwoziowymi kupowanych w latach 1997-2007: MAN, DAF, Mercedes, Iveco...) i wielokrotnie więcej typów. Po drugie, nowy kołowy transporter opancerzony zapewne będzie wykorzystywał rozwiązania i podzespoły Rosomaka, co ułatwi jego budowę. Po trzecie kompetencje w zakresie budowy transporterów opancerzonych mamy i zbudować KTO jesteśmy w stanie sami (w przeciwieństwie jednak do gąsienicowych wozów bojowych na bazie platformy Anders...). I po czwarte: zarówno MON, jak i podmioty polskiego przemysłu zbrojeniowego powinny wyciągnąć wnioski z "casusu Partii", podejmując kolejne decyzje dotyczące zagranicznych zakupów oraz lcencyjnej produkcji uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Bo jak na razie tegoroczne przykłady (C-295M, amunicja dla Krabów) świadczą o tym, że zarówno resort obrony, jak i menedżerowie polskiej zbrojeniówki żadnych konkluzji nie są w stanie generować...
(MC/TK).