2015-03-08 13:55:20
Polsko-niemiecka wymiana batalionów zapowiadana jako początek dużego procesu
Inspektor niemieckich wojsk lądowych, generał Bruno Kasdorf, w wypowiedzi udzielonej agencji Reuters, Frankfurter Allgemeine Zeitung i naszego PAP przypomniał o wspólnym z Polakami projekcie związaną z wzajemnym podporządkowaniem po jednym z batalionów. Docelowo program zostanie istotnie rozbudowany.

Pododdziały pancerne czy zmotoryzowane? Współpraca wzmocni Polski potencjał militarny czy wręcz wpłynie na jego "stępienie"? Niemcy otaczają się łańcuchem sąsiednich armii, a może budują tą europejską? Jest wiele pytań, na pewno podporządkowanie na czas szkolenia po jednym z batalionów, nie odpowiada na żadne z nich. Jest nowatorskie, ale i bezpieczne zarówno dla Warszawy jak i Berlina. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny
Bataliony mają być pododdziałami bojowymi i stacjonować w pobliżu wspólnej granicy, co zdecydowanie ułatwi proces dowodzenia. Procedura stanie się funkcjonalna w połowie 2016 roku. Niemiecki batalion zostanie podporządkowany jednej z polskich brygad, podobnie polski batalion – dowództwu niemieckiej brygady. Generał Kasdorf przedsięwzięcie porównywał do francusko-niemieckiej brygady czy operacyjnego dowództwa w postaci niemiecko-holenderskiego 1. Korpusu. Kolejnym krokiem, według niemieckiego dowódcy, może być powołanie wspólnej brygady niemiecko-polskiej. Szczegóły generał Kasdorf omawiał kilka tygodni temu z Inspektorem Wojsk Lądowych generałem Januszem Bronowiczem, podczas wizyty niemieckiego gościa w naszym kraju. Według Niemców, terminy i sposób działania zostały już omówione.
Obecny program ma być o tyle nowatorski, bowiem w odróżnieniu od wspólnego dowództwa niemiecko-francuskiego, w wypadku wymiany batalionów zostaną one podporządkowane narodowym strukturom występującym w obu państwach.
Jedną z barier przy tworzeniu wspólnych oddziałów jest bariera językowa. Tą przeszkodę obie strony pokonają poprzez wymianę podchorążych ze szkół oficerskich. Ta wzór takiego programu jaki jest pomiędzy Francją i Niemcami. Kasdorf zaprzeczał, że działania te mają związek z planami NATO. To bardziej projekt europejski, choć jak przyznał generał, do europejskiej armii jeszcze daleko. Minister obrony Ursula von Leyen wskazywała w swojej marcowej wypowiedzi dla redakcji Bundeswehry na znaczenie współpracy wojskowej z Francją, Holandią i Polską oraz generalnie rozwój wojskowych możliwości budowanych w ramach naszego kontynentu.
Nim to nastąpi, Bundeswehra zapowiada rotacyjną obecność w Polsce, najpierw w Żaganiu potem w Orzyszu, pododdziału niemieckiej armii. To element szerokiego wsparcia wschodnich sojuszników NATO jaki dotychczas wypracowano. Niemcy wzmocnią szczeciński Korpus Północno-Wschodni i skierują do regionu na ćwiczenia w sumie 5200 swoich żołnierzy (Polska, republiki bałtyckie, Węgry). Jednorazowo w Polsce podczas ćwiczeń znajdzie się aż 1800 wojskowych Bundeswehry. Niemiecka obecność wojskowa w Polsce ma być równie mocna jak amerykańska czy brytyjska.
Wymiana i dowodzenie batalionami prowadzone będzie na etapie wspólnych projektów szkoleniowych. W dalszym ciągu oba pododdziały funkcjonować będą we własnych systemach wojskowych (administracja, logistyka itp.) i we własnych narodowych garnizonach. Biorąc pod uwagę, że realny proces szkolenia odbywa się do poziomu batalionu, takie rozwiązanie jest „bezpieczne” dla obu partnerów porozumienia. Nie zakłóci narodowego przygotowania podstawowych modułów, jakim jest dla obu armii szczebel batalionu. Nie ma także mowy o operacyjnym podporządkowaniu pododdziałów, tutaj w dalszym ciągu o takich zadaniach decydować będą narodowe władze polityczne.
W tym miejscu warto przypomnieć, że na początku XXI wieku istniał projekt podporządkowania polskiej 10. Brygady Kawalerii Pancernej niemieckiej 7. Dywizji Pancernej. Z tego powodu bataliony czołgów Leopard 2A4 ze Świętoszowa przejęły niemiecką strukturę i dużą część sprzętu (także łączności) wykorzystywanego u sąsiada. Ostatecznie program, oprócz niezbędnego wsparcia logistycznego dla naszych pancerniaków, umarł śmiercią naturalną, szczególnie, że u sąsiada za Odrą znikały kolejne dywizje, co jest niewątpliwie niemiecką dywidendą za rozszerzenie NATO na wschód.
(MC)