2012-08-01 16:06:27
Strategia hybrydowa Iranu
Kilka miesięcy temu Policy Institute z Waszyngtonu opublikował raport, który zauważa, że obecna era, której początek liczy się od zakończenia zimnej wojny, w której wojska amerykańskie wykazały się dominacją na całym świecie, szybko zbliża się do końca.
Wnioski te, wspomniany Instytut wyrażał także w przeszłości, głównie z mając na uwadze zwiększenie potencjału militarnego Chin, który może poważnie ograniczyć pole manewru Amerykanom w powietrzu, na lądzie i na wodzie, ale co ostatnio bardzo ważne także w cyberprzestrzeni.
Natomiast Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA) w tym kontekście odnosi się bezpośrednio do Iranu, a w szczególności wskazuje na to, że Teheran od wielu lat inwestuje w nowe systemy uzbrojenia, które mogą w przypadku konfliktu skutecznie, jeśli nie powstrzymać, to zadać amerykańskim siłom w Zatoce Perskiej znaczne straty. Raport CSBA podkreśla, że Iran zamiast angażować się w bezpośrednią rywalizację wojskową, która jednoznacznie wykazałaby niedociągnięcia sił irańskich na tle sił amerykańskich, rozwija asymetryczną strategię "hybrydy" A2/AD, która łączy w sobie zaawansowaną technologię i taktykę wojny partyzanckiej.
Inaczej mówiąc, nawet jeśli Iranowi nie uda się trwale zakłócić ruchu statków w Zatoce Perskiej, jego działania i tak będą katastrofalne, szczególnie dla gospodarki surowcowej świata. Zauważa to również w niedawnym raporcie MFW: "Jeśli Iran podejmie próbę blokady Cieśniny Ormuz to wyeliminuje znaczną część mocy produkcyjnych OPEC i w praktyce doprowadzi do wzrostu napięć geopolitycznych na całym świecie, co spowoduje bezprecedensowe zakłócenia na rynku ropy." W cytowanym raporcie mówi się o gwałtownym wzroście cen ropy, nawet o 20-30%.
Blokada Cieśniny i ataki na statki transportowe to nie jedyne zagrożenie, Teheran może uderzyć w infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej, a konsekwencje tego są nie do przewidzenia. Większość uznanych analityków wskazuje także na kolejne zagrożenie - Iran może wykorzystać swoją rozległą sieć, głównie szyickich grup, które rozprzestrzeniły się w całej Azji Południowo-Wschodniej, do przeprowadzenia ataków terrorystycznych i sprowokować powstanie rebelii w państwach, które obecnie są w sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Odnosi się także do "Hezbollahu".

Iran doskonale opanował operowanie zgrupowaniami małych uderzeniowych jednostek morskich uzbrojonych również w kierowaną broń rakietową. W tego typu operacjach ma zresztą spore doświadczenia, przypomnijmy Wojnę o tankowce z czasów konfliktu iracko-irańskiego (1980-88).
Strategia hybrydowa Iranu to także działania na morzu, gdzie jego siła nie wyraża się w nielicznych dużych i nowoczesnych okrętach, ale w dużej liczbie małych okrętów, także statkach handlowych i wycieczkowych przystosowanych do działań militarnych (chodzi o rakiety dostarczone z Chin, które mogą być odpalane nawet z łodzi motorowych). Ten ostatni scenariusz nie jest teoretyczny. W trakcie manewrów sił amerykańskich Millennium Challenge 2002 brano pod uwagę taki rozwój wypadków. Wyniki były porażające. Amerykanie stracili kilka dużych jednostek, a straty w ludziach przekroczyły 20 tys. żołnierzy.
W kolejnych latach, od 2001 roku, Iran zainwestował znaczne środki w celu wprowadzenia znacznie dojrzalszych strategii działań militarnych. W okresie od 2003 do 2005 roku, dowództwo irańskich sił morskich skupiło się na produkcji łodzi z uzbrojeniem rakietowym i patrolowych oraz planowaniu budowy własnych, nowoczesnych okrętów podwodnych. Już 2006 roku Irańczycy oddali do eksploatacji pierwszy okręt podwodny Nahang (Mikrus), zaprojektowany i zbudowany bez pomocy zagranicznej. Lata 2007-2008 to dalszy rozwój "małej" marynarki wojennej, ukończono budowę pierwszej z trzech fregat oraz skoncentrowano wysiłki na antyrakietowych systemach o zwiększonym zasięgu. Wzmocnienie potencjału daje Iranowi możliwość przeprowadzenia szeregu ataków na mniejszą skalę, znacznie zwiększając niebezpieczeństwo dla żeglugi w Zatoce Perskiej. Może to prowadzić do spadku ilości tankowców przepływających przez zatokę i ograniczenia żeglugi, albo do gwałtownego wzrostu kosztów ich ubezpieczenia. A biorąc to pod uwagę, amerykańscy przywódcy polityczni powinni zupełnie zmienić podejście do ewentualnej interwencji w Iranie, przede wszystkim amerykańska armia powinna rozszerzyć zakres wzmocnienia istniejących baz w Zatoce Perskiej, m.in. w Bahrajnie, Katarze i ZEA.
Na lądzie Iran finansuje różne grupy partyzanckie, które mogą korzystać z nowoczesnych, przenośnych systemów przeciwlotniczych, np. 9K338 Igła-S (oznaczenie NATO to SA-24), co w połączeniu z kolejną zaletą, która polega na tym, że może wykorzystać manewr własnymi balistycznymi systemami rakietowymi, utrudniając tym samym stosowanie kontrataków - powoduje, że sytuacja robi się poważna.
Amerykański analityk Cronin, oceniając sytuację w kontekście wojny iracko-irańskiej w 1980 roku, mówi o ewentualnej wojnie z Iranem: "Będziemy mieli tam trudny czas." Największym problemem dla armii USA i jej sojuszników w przypadku konfliktu w Zatoce Perskiej będzie nieprzewidywalność "rodzaju" działań wojennych, od wojny partyzanckiej, po możliwość użycia środków chemicznych, biologicznych, radiologicznych i nuklearnych. Aby sprostać temu zadaniu, USA muszą mieć także odwagę podejmować trudne decyzje odnośnie swojego budżetu. Czy Waszyngton ma siłę do takich decyzji w roku wyborczym?
Piotr Woźniak