2013-05-24 13:24:57
Okrętowa Grupa Zadaniowa w morzu
W dniach 21-23 maja okręty 3. Flotylli z Gdyni wzięły udział w kolejnych ćwiczeniach mieszanego zespołu – Okrętowej Grupy Zadaniowej. Dzięki uprzejmości Marynarki Wojennej RP na pokładzie fregaty ORP Gen. K. Pułaski znalazł się także wysłannik Dziennika Zbrojnego.
W skład Grupy Zadaniowej weszły cztery okręty, w tym i fregata ORP Gen. K. Pułaski.
Majową Grupę Zadaniową tworzyły cztery okręty wojenne – ORP Gen. K. Pułaski, okręt rakietowy OPR Piorun oraz para trałowców projektu 207 (OPR Gopło oraz ORP Wdzydze). Dodatkowym wsparciem dla zespołu był holownik H-7. W ramach zajęć planowano wykonanie strzelań artyleryjskich oraz z broni małokalibrowej, a także ćwiczenia we współpracy z samolotem patrolowym M-28 Bryza – niestety ten ostatni z epizodów nie odbył się. Wyjście w morze jak zwykle wykorzystano do szkolenia i podnoszenia umiejętności załogi w obsłudze wyposażenia okrętowego, m.in. podkadłubowej stacji hydrolokacyjnej.
Jako pierwsze Gdynię opuściły mniejsze jednostki, fregata wyszła z portu jako ostatnia – było to spowodowane faktem, że na pokładzie gościli jeszcze we wtorek członkowie sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Zadania realizowano na poligonach morskich znajdujących się w południowej części Zatoki Gdańskiej, na wysokości Mierzei Wiślanej. Pomimo niewielkiej odległości od portu, cały rejs wymagał od załogi ciągłej uwagi. Trasa jest bowiem mocno nasycona żeglugą i po drodze wiodą tory podejściowe do dwóch dużych portów w Trójmieście, a poza tym na wodzie pracują także rybacy stawiając sieci. Po dojściu w rejon ćwiczeń fregata oraz okręt rakietowy rozpoczęły wspólnie zadania w manewrowaniu i symulowanym ataku na zespół nawodny przeciwnika – „starcie” z wykorzystaniem elektronicznych strzałów pociskami rakietowymi klasy „woda-woda” zakończyło się sukcesem polskiego zespołu. Później do akcji weszła klasyczna broń, czyli artyleria – załoga ORP Piorun wykonała strzelanie z armaty AK-176 kalibru 76 mm do celu pływającego, który był symulowany przez tarczę strzelecką. W tym czasie do strzelań z armat kalibru 23 mm przygotowywały się trałowce, a na pokładzie fregaty kończono przygotowywania do strzelań z wykorzystaniem wielkokalibrowych karabinów maszynowych kalibru 12,7 mm, pistoletów maszynowych oraz 40 mm granatników Pallad. Podobnie jak w przypadku innych okrętów, celem dla załogi fregaty była tarcza. Celem zajęć było podniesienie poziomu wyszkolenia obsługi broni – jak wielokrotnie widać we współczesnym świecie, często dochodzi do tego, że podejrzany obiekt może nie dostosować się do poleceń i trzeba wymusić na nim podporządkowanie się poprzez oddanie kilku strzałów ostrzegawczych, w ostateczności razić bezpośrednio niebezpieczny obiekt. Cały czas nie należy zapominać o historii amerykańskiego niszczyciela USS Cole, który w 2000 roku stał się celem dla motorówki wypełnionej materiałami wybuchowymi.
Od kilkunastu lat na okrętach coraz większą rolę przywiązuje się do uzbrojenia obrony bezpośredniej - "małej artylerii". Na zdjęciu obsługa wielkokalibrowego karabinu maszynowego w gotowości do działania.
Zajęcia praktyczne zakończono 22 maja w późnych godzinach popołudniowych. Wówczas, ze względu na incydent na pokładzie jednego z trałowców, ORP Gen. K. Pułaski pokazał, że pomimo wieku stan urządzeń okrętowych jest w znakomitej formie – z poligonu do gdyńskich falochronów dotarł w ciągu niecałej godziny płynąc z prędkością dochodzącą do 26 węzłów – jak na "staruszka" i (cytując niektóre media codzienne) czy "złom trzymający się na farbie" to naprawdę świetne osiągnięcie.
Fregata powróciła do portu 23 maja, w tym czasie na wody Morza Bałtyckiego wypłynęły kolejne okręty Marynarki Wojennej RP pokazując, że mimo kiepskich opinii o wyposażeniu, morski Rodzaj Sił Zbrojnych cały czas operuje i wykonuje postawione przed nim zadania.
Galeria z ćwiczeń Okrętowej Grupy Zadaniowej.
Jednocześnie chciałbym podziękować całej załodze ORP Gen. K. Pułaski za gościnę na pokładzie w czasie ćwiczeń.
Łukasz Pacholski, fot. Autor