2023-12-17 12:17:18
Grupa WB o planach zakupu amerykańskich środków łączności
W kończącym się tygodniu poznaliśmy z komunikatu agencji DSCA plany Agencji Uzbrojenia dotyczące zakupu amerykańskich radiostacji firmy L3Harris za kwotę 255 mln USD. Przypadek ten można porównać do nabycia zagranicznych samobieżnych haubic, pomimo tego że posiadamy w kraju zdolności produkcyjne i rozwijamy systemy oraz poszczególne produkty dzięki posiadanym kompetencjom, przede wszystkim robiąc to pod wymagania najważniejszego odbiorcy krajowego przemysłu – Sił Zbrojnych RP. Zapytaliśmy Grupę WB, w skład której wchodzi największy krajowy producent wojskowych środków łączności, o komentarz w tej sprawie, który publikujemy w całości poniżej.

Radiostacja Radmor Comp@n-Z z krajową kryptografią. Od przyszłego roku trafiać będzie do polskich systemów obrony powietrznej. Na spotkaniach polski przemysł podkreśla -w łączności uczymy innych. Zdjęcie: Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny
„Doświadczenia z konfliktu ukraińskiego pokazały, jak ważne są samodzielne zdolności do produkcji, napraw i serwisu, a także dostarczania części zamiennych sprzętu wojskowego. Dotyczy to w szczególności nowoczesnych radiostacji taktycznych, opracowanych w Polsce przez rodzimy przemysł i certyfikowanych przez odpowiednie służby. Polskie urządzenia spełniają przy tym najnowsze normy NATO, jak STANAG 5651, bowiem uczestniczyły w jego opracowaniu. Komunikacja jest podstawą funkcjonowania wojska, dlatego każde siły zbrojne dążą do zachowania w tym względzie pełnej kontroli nad waveformami i urządzeniami oraz wykorzystywanie narodowych rozwiązań.
Można wyrazić zdziwienie, jak czynią to pracownicy spółek Grupy WB, że zamiast natychmiastowego podpisania umów ramowych i wykonawczych dotyczących zakupu najnowszego i najbardziej zaawansowanego sprzętu łączności radiowej produkowanego w Polsce, pojawiają się doniesienia o propozycjach pozyskania urządzeń obcych, w dodatku niespełniających standardów NATO.
Zakupy we własnym kraju zapewniają pracę ponad tysiącowi polskich pracowników zatrudnionych bezpośrednio przy ich produkcji, a także kolejnym tysiącom osób w krajowym przemyśle pełniących rolę podwykonawców. Co więcej, bez złożonych już dzisiaj zamówień, nie można liczyć na szybkie dostawy urządzeń. Tylko umowa daje producentowi podstawy do zgromadzenia odpowiedniego zapasu komponentów do ich seryjnej produkcji.
Jeżeli poważnie myśli się o wzmocnieniu obrony Polski, zwiększeniu kompetencji, konkurencyjności i potencjału wytwórczego własnego przemysłu, zwłaszcza w sytuacji wojny, która toczy się za wschodnią granicą kraju, to dziwią propozycje zakupów urządzeń konkurencyjnych do opracowanych w kraju. Można zauważyć, że takie pomysły nie tylko wpływają na rodzimy przemysł, ale przede wszystkim upośledzają samego użytkownika.
Sytuacja na Ukrainie pokazała, że odbiorca bazujący na urządzeniach obcych nie tylko jest skazany jest na wielomiesięczne oczekiwanie na dostawy części zamiennych i zapewnienie serwisu sprzętu krytycznego dla działania wojska. Co więcej, nie ma też żadnego wpływu na konstrukcję urządzeń, wprowadzone do nich mechanizmy kryptograficzne, czyli krytyczne kwestie bezpieczeństwa użytkowania. To może zapewnić tylko krajowy, sprawdzony dostawca od lat współpracujący blisko z Siłami Zbrojnymi RP.”
Artykuł „Amerykańskie radiostacje za miliard złotych”
(MC z wykorzystaniem komentarza Grupy WB)