2012-06-19 09:36:17
Czeka nas kryzys generałów?
Gros generałów jacy służą dziś w Wojsku Polskim, swoją karierę zawodową rozpoczynało w czasach PRL, tym samym wielokrotnie mieli kontakt z ówczesną Wojskową Służbą Wewnętrzną (formacja dużo potężniejsza od dzisiejszej Żandarmerii Wojskowej). Dziś przyjdzie im za to zapłacić, a jednocześnie stanowią kościec dowódczy Wojska Polskiego, szczególnie dotkniętego jeszcze katastrofą smoleńską. IPN natomiast po okresie pracy związanej z lustracją samorządowców coraz chętniej sięga do teczek wojskowych. Według Gazety Wyborczej, na dniach rozpocznie się postępowanie o kłamstwo lustracyjne wobec jednego z wyższych dowódców Sztabu Generalnego WP. A to ma być tylko początek. Wielu z wyższych dowódców tłumaczy się, że w tamtych czasach trudno było czegoś nie podpisywać, IPN z kolei odpowiada, że można było się na to nie godzić.
Problem w tym, że żołnierz oskarżony o kłamstwo lustracyjne musi być odsunięty od pełnienia obowiązków, w praktyce więc trafia do rezerwy kadrowej ewentualnie odchodzi do cywila. Przypomnijmy, że IPN oskarżył już przynajmniej trzech generałów: wobec gen. Andrzeja Malinowskiego (były zastępca dowódcy Wojsk Lądowych) toczy się postępowanie przed Sądem Okręgowym w Szczecinie, następnie oskarzono gen. Pawła Lamlę (szef szkolenia WP) i gen. Zygmunta Dulebę (dowódca rozformowanego już Pomorskiego Okręgu Wojskowego).
Jeżeli proces lustracyjny będzie pogłębiony MON może stanąć przed poważnym problemem kadrowym, zabraknie doświadczonych dowódców. Trudno oczekiwać by armia oparła się tylko o 40 letnich generałów. Z drugiej strony trudno ignorować prawo, jakie sami ustawodawcy ustanowili.
(MC) za gazeta.pl