2012-09-22 11:00:35
Tomasz Siemoniak na podium
Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak jest trzecim, najlepiej ocenianym członkiem rządu premiera Donalda Tuska. Tak wynika z najnowszego sondażu TNS dla Telewizji Polskiej (badanie na 1000 dorosłych osób). Jego pracę aprobuje 46% badanych, negatywnie ocenia tylko 19%. Prym w sondażach wiedzie były MON a dzisiejszy szef resortu spraw zagranicznych Radosław Sikorski (poparcie 62%, negatywne głosy 23%), tuż za nim jest były prezydent Wrocławia, a dziś minister kultury Bogdan Zdrojewski (59% pozytywnych, 14% negatywnych).
Co ciekawe, w przeprowadzonej przez nasz portal ankiecie na temat działalności ministra „z naszej działki”, głosów pozytywnych Tomasz Siemoniak zebrał 44,98%, neutralnych 49,28% a negatywnych tylko 5,74% (głosów w sumie 209). O ile w badaniu TNS swoją opinię wygłosiły osoby z ogólnego przekroju społeczeństwa, którym wojsko często kojarzy się tylko z piknikiem, dawną służbą zasadniczą czy treściami pojawiającymi się w głównych programach informacyjnych (a są raczej pozytywne), o tyle w naszym wypadku głosowali raczej interesujący się tematyką polskich Sił Zbrojnych. W obu grupach minister zebrał pozytywne opinie na temat swojej pracy.
Wśród ogółu na pewno na korzyść MON przemawia przeważający dobry klimat wokół wojska i resortu. Nie ma tak burzliwych wydarzeń jakie były podczas urzędowania Bogdana Klicha, przede wszystkim były wówczas dwie tragiczne katastrofy lotnicze oraz dominowało ogólne wrażenie, że nie panował nad przebiegiem wydarzeń w resorcie (brak kontroli nad podwładnymi).

Skuteczny reformator czy może profesjonalny wizerunkowo administrator? Po pierwszym roku chyba można postawić "+", ale prawdziwe wyzwania dopiero przed ministrem, oczywiście jeżeli je podejmie. fot. Mariusz Cielma.
Tomasz Siemoniak natomiast wszedł do resortu „z miotłą”. Szybko rozwiązał 36. Pułk, zmienił niektórych współpracowników (odwołanie wiceministra Czesława Piątasa), anulował program zakupu samolotów szkolnych LIFT, przeciął niemoc ostatniej dekady związaną z projektem korwety Gawron (to akurat naszym zdaniem jednak tymczasowo). Dodatkowo szeroko działał na polu socjalno-społecznym wojska. Przede wszystkim zadbał o tysiące polskich weteranów – to duży plus ministra, dopomógł w końcu we wprowadzeniu reformy emerytalnej dla wojskowych (25 lat służby), reformuje ustawę pragmatyczną o służbie wojskowej (taka „mapa drogowa” dotycząca pracy-służby żołnierzy). Pamiętajmy również o słynnych 300 złotych podwyżki - ale to raczej ogólna strategia rządowa niż zasługa samego Pana ministra. Pojawił się także projekt reformy centralnych struktur dowodzenia i kierowania obronnością w Polsce.
Dzieje się sporo. Ale to wierzchołek góry, jeszcze więcej jest do zrobienia. Począwszy od spojrzenia na całą formułę funkcjonowania koncepcyjno-organizacyjnego WP (tu raczej dużo się nie zapowiada, Szef Sztabu Generalnego WP gen. Cieniuch w wypowiedzi sprzed miesiąca informował raczej o niewielkich korektach na najbliższe 10 lat), poddania konstruktywnej krytyce zasady fukcjonowania Narodowych Sił Rezerwowych – kulawego i powoli jedynego elementu wzmocnienia osobowego potencjału militarnego, opracowania i wdrożenia reformy wydatków majątkowych (by MON znowu nie zwracał z własnej winy 900 mln PLN do budżetu państwa), no i samej modernizacji technicznej – pełnej również potencjalnych zagrożeń.
Tomasz Siemoniak, trzeba przyznać to uczciwie, ma szansę na zapisanie się w historii wojska jako nie tylko minister „od stabilizacji”, ale i reformator. Ma szansę na równie dobre wyniki w ocenach swojej działalności również za kolejny rok. Na chwilę obecną do oceny mamy tylko i aż rok jego pracy na stanowisku ministra obrony. Najbliższym takim wyzwaniem, z jakiego politycznie i wizerunkowo będzie oceniany jest program rozwoju sił zbrojnych na lata 2013-2022 – a przede wszystkim rozsądne przelanie tego co zostanie ustalone na realne i metodyczne działania. Nie może dopuścić by już na starcie ustalenia programu rozwoju były modyfikowane.
(MC)