2012-10-05 12:44:03
Spotkanie ministra Siemoniaka z ambasadorem Turcji
Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak spotkał się dziś w Warszawie z Yusuf Ziya Ozcan, tureckim ambasadorem w naszym kraju. Był to sygnał wsparcia tego kraju jako sojusznika w ramach NATO w obliczu ostatnich wydarzeń. Słowa, słowa, słowa. I nie jest to przytyk dla działań w tym temacie tylko realna ocena sytuacji. Jak wspomniał sam minister Siemoniak- Turcja nie została zaatakowana przy Syrię. Najpewniej mamy do czynienia z błędem lub pochopnym działaniem oficerów niższego szczebla rządowej armii syryjskiej. Kilka pocisków moździerzowych uderzyło w miasteczko po drugiej stronie granicy. Na pewno Asad nie ma interesu w tym by zabić kilku obywateli tureckich, reżim potrzebuje międzynarodowego spokoju do wewnętrznej rozprawy. Dodatkowo powoływanie się na art. 5 Traktatu ma uzasadnienie w sytuacji, gdy zagrożony kraj nie jest w stanie poradzić sobie z zaistniałą sytuacją.
A Turcja, jak pokazała jej odwetowa odpowiedź, taki potencjał z pewnością posiada. W przypadku eskalacji działań możliwe jest skierowanie do Turcji dodatkowych środków powietrznych (np. AWACS) czy jednostek morskich. Tak oczywiście może być w przypadku, gdy zachodni politycy nie uznają tragicznych incydentów za pretekst do przeprowadzenia ofensywnej operacji "obronnej" na terenie Syrii. Jednak prócz samej Turcji, mocno zainteresowanej uregulowaniem sytuacji na swoim południu (Syria, ale i Irak), kraje zachodnie nie kwapią się do kolejnej wojny – Asada łatwo pokonają, trudno przewidzieć późniejsze następstwa dla regionu.
(Krzysztof Kozłowski)