2013-08-16 07:50:33
Warszawa się zaciąga – radosne świętowanie
Połączenie oficjalnych uroczystości z widowiskową defiladą i atrakcyjnym festynem zadziałało. Tysiące widzów i uczestników pojawiło się w rejonie warszawskich alei Ujazdowskich oraz Agrykoli, armia świętujących dzień Wojska Polskiego była niewiele mniejsza od tej prawdziwej – zawodowej. I tak trzeba, w czasach gdy postawiono na mniej licznego ale profesjonalnego żołnierza, a Siły Zbrojne stały się bardziej hermetyczne. Nie ma już celebrowania przysięgi wojskowej z czasów służby zasadniczej, nie ma także dziesiątek tysięcy młodych mężczyzn stawiających się w jednostkach do wypełnienia zaszczytnego obowiązku. Społeczeństwo w praktyce dziś ma małe szanse spotkać na swojej drodze żołnierza, z drugiej strony trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie i jednych i drugich w odosobnieniu. Na szczęście obecne szefostwo resortu obrony ma podejście do kontaktu ze społeczeństwem i jak pokazał wczorajszy dzień, przybliżyć wojsko ludziom się udaje.
Tłumy, chociaż jesteśmy kilkaset metrów od głównej trybuny. Zdjęcie możnaby podpisać jako przejazd wojskowego papa mobile.
Chociaż uroczystości i atrakcje nie były tak mocno nagłaśniane, na skromniejszej niż kilka lat temu defiladzie pojawiły się wcale nie mniejsze tłumy. Dobrze, że w dobie kryzysu nie szukano symbolicznych w praktyce oszczędności i do defilady doszło. Znaleziono atrakcyjny kompromis, finansowy jak i organizacyjny – duża liczba rekonstruktorów, kilka pododdziałów Wojska Polskiego, parada sprzętu zabytkowego i przejazd kołowych pojazdów (Żandarmeria Wojskowa, wyrzutnie WR-40 Langusta, quady, HMMWV, Skorpion-3, BRDM-2 Żbik, opancerzone Stary, przeciwlotnicze zestawy OSA, armatohaubice Dana, wozy dowodzenia obroną przeciwlotniczą) używanych dziś w naszych Siłach Zbrojnych. Całość uzupełnił element powietrzny – jak zwykle atrakcyjny przelot zespołu Biało-Czerwone Iskry z niezapomnianą dymną flagą narodową przypominającą podobne wydarzenia nad Paryżem czy Londynem oraz dwa klucze śmigłowców – W-3W oraz Mi-24. Atrakcyjnie i bez zbędnej ilościowej megalomanii.
Kolejka do tego małego białego parasola w tle, jedna z wielu kolejek i jeden z wielu punktów wydawania wojskowej grochówki.
Początkowo sceptycznie odniosłem się do samych centralnych uroczystości przy Belwederze. Zdawało się, że będzie mało miejsca, ulica bowiem to nie plac, jednak dzięki nagłośnieniu i kolumnie wojskowej stojącej i przyciągającej wzrok nie było poczucia, że nie uczestniczymy w ceremoniale. Samo umiejscowienie uroczystości z udziałem Prezydenta i festynu okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem. Wkrótce po defiladzie wraz z całym tłumem nie trzeba było się przemieszczać w inne części miasta, tylko spokojnie udać kilkaset metrów dalej by poznać Wojsko Polskie. Poznać, gdyż wojskowi na całkiem sporym obszarze rozstawili to co można było pokazać i przede wszystkim spróbować, spróbować wojskowego chleba z polowej piekarni czy spróbować się jako obsługa działka przeciwlotniczego. Były faktycznie tłumy, już w granicach godziny 14-15 był problem aby podejść pod namioty z atrakcjami. Wszędzie kolejki, do grochówki i do zjeżdżalni dla dzieci w strefie dla malucha.
Festyn to także próba zaszczepienia wojskowego bakcyla. Kto wie, może właśnie uchwyciliśmy taki moment? Zdjęcia: Mariusz Cielma
Trudno nie pogratulować organizatorom sukcesu, a nawet życzyć sobie więcej, wojsko musi budować relacje ze społeczeństwem. Choć Siły Zbrojne są mniej liczne niż nawet jeszcze te naście lat temu, to z zaszczepionej przy okazji Święta Wojska Polskiego sympatii czerpać będą nowe pokolenia dla własnych szeregów oraz akceptację do wydatków na obronność. Obie te potrzeby są równie ważne.
Galeria z warszawskich obchodów Święta Wojska Polskiego.
(MC)