2012-10-30 14:24:40
Zalety outsourcingu Rosja dostrzega nawet w Czeczenii
Służby prasowe rosyjskiego Południowego Okręgu Wojskowego (JuWO) poinformowały, że dzięki przekazaniu części pomocniczych zadań innym podmiotom (outsourcing), intensywność szkolenia wojskowego w brygadach zmotoryzowanych w Czeczenii wzrosła o 30 procent. Żołnierze nie muszą pełnić szeregu funkcji pomocniczych (sprzątanie, także koszar, obsługa infrastruktury, transport gospodarczy, żywienie), tym samym zwiększa się ukompletowanie ćwiczących pododdziałów – co ma wpływ na szereg, nawet bojowych czynników (wyższy poziom umiejętności osiąganych dodatkowo w krótszym czasie, zgranie pododdziałów). Wojskowych w obsłudze 550 obiektów zastąpiło 3 tysiące pracowników firmy kontraktowej.
Wojsko widzi same plusy: intensywniejsze szkolenie, lepsze wyżywienie o bardziej zróżnicowanym menu, brak zaangażowania wojskowych pojazdów w obsługę gospodarczą (transport żywności, obsługa pralni itp.). Cywile wspierają wojskowych w większym niż dotąd zakresie w naprawach sprzętu wojskowego (trzeba pamiętać, że gros armii rosyjskiej to jednak żołnierze z poboru, o niższej kulturze technicznej i zaangażowaniu w służbę).
Outsourcing coraz mocniej wgryza się w zarezerwowane do tej pory dla wojskowych obszary działalności. Szczególnie w armiach zachodnich (no i arabskich – tam nikt nie myśli o logistyce), obsługa gospodarcza nikogo już nie dziwi, powoli wrasta również w krajobraz sił zbrojnych widok przekazania całkowitych kompetencji prywatnym podmiotom w zakresie remontów sprzętu czy także organizacji szkoleń (np. lotniczych). W nastawionych praktycznie na działania ekspedycyjne armiach zachodnich takie postępowanie wydaje się całkowicie zrozumiałe – jest taniej, maleje liczba stanów osobowych wojska, na dodatek zajmuje się ono w większym stopniu działaniami stricte militarnymi. Nasz kraj czeka podobna rewolucja, o ile sprawy gospodarczo-porządkowe są już w gestii firm z kontraktów, jednak armia nie pozbyła się jeszcze zdolności w remontowaniu, logistyce czy szkoleniu lotniczym. Na chwilę obecną, gdy w Polsce w miarę realny może być scenariusz konfliktu konwencjonalnego, wydaje się, że Wojsko Polskie powinno pozostawić w sobie struktury zapewniające zdolności do autonomicznego funkcjonowania. Nie chcielibyśmy, w sytuacji konfliktu, by nasze czołgi nie wyjechały na lawetach z koszar, bo ktoś nie podstawił zestawów niskopodwoziowych czy akurat zastrajkowali kierowcy, by żołnierze w rejonie zagrożenia rozglądali się po sobie czekając aż firma zewnętrzna dowiezie amunicję.
(MC)