Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-08-17 00:15:30

Wyszehradzki i nadbałtycki Steadfast Jazz

     Jesienią bieżącego roku, w listopadzie, na terenie Polski oraz Litwy, Łotwy i Estonii odbędą się najważniejsze od czasów zakończenia Zimnej Wojny ćwiczenia NATO. Scenariusz zakłada operację obronną obejmującą głównie kraje nadbałtyckie. Spośród 5 tysięcy uczestniczących w manewrach żołnierzy, zdecydowana większość będzie jednak pochodzić z naszego kraju i państw regionu.

   Steadfast Jazz 13 (znane także pod kryptonimem SFJZ 13) obejmują ćwiczenia NATO-wskich sił szybkiego reagowania. Teoretycznie z ramienia NRF (NATO Response Force) uczestniczyć powinno dowództwo francuskiego korpusu szybkiego reagowania z Lille (Corps de Réaction Rapide) wraz z jedną rodzimą oraz amerykańską (1. Brygadowa Grupa Bojowa z 1. Dywizji Kawalerii US Army) brygadą bojową. Praktyka będzie jednak bardziej skromna.

   Blisko 3500 żołnierzy pochodzić będzie przede wszystkim z Wojska Polskiego, z krajów nadbałtyckich i Grupy Wyszehradzkiej (Czechy, Słowacja, Węgry). Nieco ponad 1000 żołnierzy na SJFZ 13 skieruje Francja, Amerykanów ma być jednak tylko w granicach dwustu. Wiadomo również, że Brytyjczycy wyślą na Bałtyk dwa swoje okręty wojenne, prawdopodobnie podobnej skali będzie udział Niemców. I tyle. Nie oczekujmy więcej, przez polską granicę nie przejadą kolumny czołgów Leclerc czy Abrams, tych ostatnich zresztą w Europie już nie ma. Amerykanie wycofali ostatnie 22 czołgi wiosną tego roku, pozostawiając na europejskim teatrze dwie bojowe brygady. W przeszłości, w czasach Zimnej Wojny wojsk amerykańskich na Starym Kontynencie było blisko 200 tysięcy ludzi zgrupowanych w dwóch korpusach i siedmiu skrzydłach lotniczych. Stany Zjednoczone w Europie nie mają sił, ich potencjał tak się skurczył, że muszą nastawiać się na kooperację. Stąd i polskie oczekiwania związane ze wsparciem Waszyngtonu winny być bardziej polityczne niż praktyczne.

   Steadfast Jazz to ćwiczenia sił szybkiego reagowania, dlatego naturalny jest największy udział wojsk państw-gospodarzy. Zachodnie armie to tylko siły wzmocnienia, oddziały o wysokiej gotowości do działania. Największy polski udział w SFJZ 13 ma także drugie podłoże.

   W opracowanym kilka lat temu NATO-wskim planie obrony wschodnich rubieży Paktu (kryptonim Eagle Guardian), głównie krajów nadbałtyckich, to przede wszystkim Wojsko Polskie ma przyjść z pomocą małym republikom, oczywiście w połączeniu z oddziałami NRF (choć warto zapytać jak szybko brygada z Teksasu dotrze bezpiecznie w rejon Mazowsza). Nie jest to dla nas zadanie łatwe, osłabiamy przecież system obronny kraju. Z drugiej strony rozwinięcie operacyjne naszych Sił Zbrojnych także wymaga czasu – tygodni, a dla uzyskania pelnej efektywności nawet miesięcy. Musimy sobie uświadomić, że podobnie będzie z wojskami ciężkimi NATO jakie miałyby dotrzeć w nasz region Europy. Nawet przy szybkiej decyzji politycznej będą to tygodnie, a w przypadku Amerykanów miesiące. Nie napawa to optymizmem wojskowych z krajów nadbałtyckich, w praktyce mogą bowiem liczyć tylko na elementy sił szybkiego reagowania NATO (NRF) oraz część Wojska Polskiego.

   Plan Eagle Guardian powstawał mniej więcej w połowie pierwszej dekady XXI wieku, czyli wówczas, co zarzucona w ostatniej wypowiedzi z okazji Święta Wojska Polskiego przez Prezydenta Komorowskiego polska „polityka ekspedycyjna”. Chociaż wypełnianie obowiązków sojuszniczych w ramach NATO, obok narodowej obrony własnego terytorium pozostaje priorytetem naszego systemu obronnego, to jest jednak sprzeczne z piątkową wypowiedzią premiera Tuska. Sojusznicy szanują tylko silnych i najszybciej takim pomogą. Wątpliwe, by za takich uważano kraje nadbałtyckie, szczególnie Litwę i Łotwę, które na obronność wydają środki w okolicach 1% PKB. Jest duże ryzyko, że Polska wypełniając swoje zobowiązania skieruje część sił własnych na terytorium krajów nadbałtyckich i tam je faktycznie utraci. Pozostali sojusznicy mogą postąpić tak jak wspomniał premier Tusk – nie przyjdą z pomocą słabym. Warto chyba, aby także nasz aspekt udziału w ratowaniu Litwy czy Łotwy (o Estoni nawet nie mówiąc będzie) przemyśleć, tworząc zespół decyzyjnych punktów krytycznych – my podejmujemy daną decyzję, jeżeli państwa NATO zrealizują określone elementy ustaleń. Bo warto przypomnieć to co mówili już obaj nasi decydenci, Prezydent i premier – "liczmy przede wszystkim na własne siły". Tym samym nie traćmy nawet ich części, gdy nie ma pewności na skoordynowaną i sojuszniczą operację.

  Inny aspekt udziału naszej siły zbrojnej we wsparciu krajów nadbałtyckich jest poboczny, ale wart przynajmniej zastanowienia. Jak zareagują Litwini, gdy w Wilnie pojawią się żołnierze Wojska Polskiego?

(MC)




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Zakres polskiego wniosku o pozyskanie środków z instrumentu SAFE

Zakres polskiego wniosku o pozyskanie środków z instrumentu SAFE

Na terenie zakładów PIT-RADWAR S.A. w Kobyłce 27 lutego br. odbyło się spotkanie poświęcone uzyskaniu nowych zdolności przez Wojsko Polskie w ramac...

więcej polecanych artykułów