2014-05-23 14:14:46
Doniecki Rubikon przekroczony, tylko przez kogo?
Za kilkadziesiąt godzin na Ukrainie zostaną przeprowadzone wybory prezydenckie. Nim do tego dojdzie, już teraz mamy do czynienia z serią krwawych ataków na ukraińskie służby bezpieczeństwa. Mają pokazać, kto jest faktycznym gospodarzem w obwodzie donieckim i ługańskim i nie chodzi tylko o pojedynczy Słowiańsk. Dwa takie wydarzenia, to krwawa likwidacja plutonu zmechanizowanego w okolicy miasta Wołnowacha oraz trwająca jeszcze bitwa z ochotniczym batalionem „Donbas” w rejonie wioski Karliwka.
Od przynajmniej 21 maja przy drodze prowadzącej do miasta Wołnowacha (w połowie drogi pomiędzy Donieckiem a Mariupolem) rozmieścił się wzmocniony pluton z 3. batalionu zmechanizowanego 51. Brygady Zmechanizowanej. Żołnierze nie czuli się zagrożeni, nie stworzyli praktycznie żadnych zabezpieczeń chroniących przed nagłym atakiem. Faktycznie zachowywali się jak podczas odpoczynku w trakcie przemieszczania. 22 maja około godziny 5.30 rano zaatakowani zostali przez separatystów przy użyciu granatników oraz broni strzeleckiej. Wspierał ich także opancerzony bankowóz. Według świadków, walka trwała tylko około 15 minut. Pluton został rozbity. Zginęło 13-16 żołnierzy (przynajmniej dwóch zmarło w trakcie ewakuacji), blisko 20 zostało rannych. Zapalił się, a potem wybuchł jeden z BMP-2, pozostałe dwa BMP, także zostały przynajmniej uszkodzone i nadpalone. Spłonął ciężarowy Ził-131 holujący sprzężone karabiny maszynowe ZPU-2 kalibru 14,5 mm oraz 3 mikrobusy, w tym sanitarka na UAZie. Ukraińskie dwa śmigłowce szturmowe Mi-24 nad rejonem działań pojawiły się blisko dwie godziny później, około 7.30. W rejon operacji, dla własnego bezpieczeństwa, leciały na wysokości koron drzew. Śmigłowcom uderzeniowym towarzyszył przynajmniej jeden Mi-8, który podczas przyziemienia stale wypuszczał pułapki przeciwko rakietom przeciwlotniczym. W tym czasie był już tutaj z pomocą także pododdział Gwardii Narodowej z transporterami BTR-80, potem także zmechanizowany z batalionowej grupy 51. Brygady. Przez dłuższy czas pomoc rannym ograniczała wybuchająca z płonących wozów amunicja. W takcie akcji, żołnierze znajdujący się na ziemi w sprawie śmigłowców kontaktowali się ze swoimi dowódcami za pomocą telefonów komórkowych.

Nieco ponad 50-osobowy pododdział ukraiński rozmieścił się przy drodze zaniedbując faktycznie swoje bezpieczeństwo. Na zdjęciu widoczne dwa pierwsze BMP-2 (drugi spalony) oraz działko ZPU-2.
Sprawę ataku na żołnierzy 51. Brygady nie do końca można wyjaśnić obecnością w tym miejscu tylko „wzmocnionego plutonu”. Wśród zabitych jest dowódca 3. batalionu (major) i dowódca plutonu (podporucznik). Ranni natomiast zostali szef sztabu - pierwszy zastępca dowódcy 51. Brygady (podpułkownik), oficer Służby Bezpieczeństwa (podpułkownik) oraz brygadowy szef rozpoznania (major). Bardzo możliwe, że podczas ataku porażono przypadkowo lub nie również element dowodzenia przynajmniej batalionowej grupy bojowej skierowanej z brygady do działania we wschodniej części Ukrainy. Może to skutkować utratą przez oddział w najbliższych dniach zdolności do działania operacyjnego, w tym ochrony wyborów.
Tego samego dnia w godzinach rannych ostrzelano także punkt kontrolny w rejonie wioski Rubiżne w obwodzie ługańskim (na północny zachód od Ługańska). Zginął jeden z podoficerów (zmobilizowany w marcu br.), rannych zostało kolejnych dwóch wojskowych pochodzących prawdopodobnie z 30. Brygady Zmechanizowanej z Nowogrodu Wołyńskiego. Ataki trwały także w dniu dzisiejszym. Według ostatnich doniesień zginęło kolejnych 2 żołnierzy jednostki, 7 innych zostało rannych. Wojskowi ukraińscy oceniają straty przeciwnika na dużo wyższe.

Śmigłowce (Mi-24WP oraz Mi-8) na miejscu pojawiły się około dwóch godzin po zdarzeniu. Zdjęcie dobrze pokazuje pułap na jakim wykonały przelot, z prawej strony widoczna burta ciężarowego Ziła. fot. wKontakie oraz kadr z filmu
Walczy także Ochotniczy Batalion Obrony Terytorialnej „Donbas”. 21 maja skierowany został do zabezpieczania wyborów prezydenckich w czterech rejonach obwodu donieckiego. W okolicach wioski Karliwka (rejon marjiński w obwodzie donieckim) pododdział batalionu „Donbas” został zaatakowany. Z rannymi (obecne informacje mówią o 9) wycofał się w kierunku posterunków blokadowych armii ukraińskiej.
Można spodziewać się intensyfikacji w najbliższych dnia akcji zbrojnych w obwodach donieckim oraz ługańskim. Wymienione przypadki z ostatnich godzin pokazują, że służby bezpieczeństwa nie są w stanie reagować na sytuację. To separatyści dysponują inicjatywą, kiedy i gdzie zaatakują. Przykład z Wołnowacha wskazuje na problemy w organizacji całego systemu. Śmigłowce pojawiły się w chwili, gdy na miejscu były już karetki pogotowia, zaatakowani żołnierze zaniedbali własne bezpieczeństwo, kontakt ze śmigłowcami oddziałów naziemnych prowadzony był poprzez dowódców wyższego szczebla i przy użyciu telefonów komórkowych.
Wojskowi z Ukrainy mówią o przekroczeniu Rubikonu, armia ma być już zdecydowana. Otwartym pozostaje pytanie, czy ten Rubikon nie oznacza wręcz odwrotnie, umocnienia się separatystów. To oni prowadzą operację, nie antyterrorystyczną, ale antyukraińską i osiągają przy tym efekty.
(MC)