2012-07-29 12:21:19
Kapitulacja w Tadżykistanie
Od kilku dni armia tadżycka prowadziła w rejonie Górnego Badachszanu (autonomiczny region) operację militarną z udziałem tysięcy żołnierzy, sprzętu pancernego i zapewnionym wsparciem lotniczym. Jej celem była likwidacja grup bojowników stojących za zabójstwem 21 lipca br. generała majora Abdullo Nazarowa – szefa struktur GKNB (miejscowy odpowiednik KGB) w Badakszanie. W trakcie ofensywy dochodziło do licznych i ciężkich starć. W ich trakcie zginęło 17 żołnierzy, 30 rebeliantów i 1 cywil. Wcześniej prezydent Tadżykistanu Inomali Rachmon apelował o zawieszenie broni i poddanie się przede wszystkim starego przeciwnika i ciągle bojownika – Toliba Ajombekowa. Wczoraj zagrożono, nową i bardziej radykalną ofensywą. Działania propagandowe musiały odnieść skutek, dziś ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało o kapitulacji dużej grupy rebeliantów, którzy zdali „dziesiątki sztuk uzbrojenia”. Według nowych informacji, sam Tolib Ajombekow zbiegł do Afganistanu.
Rząd Tadżykistanu powinien być zadowolony z sukcesu. Dosyć szybko, w przeciągu kilku dni udało się przywrócić jako taki spokój. Regionie sąsiadującym z Afganistanem i mocno infiltrowanym przez radykałów i wszelkiej maści przemytników. Górny Badachszan i gros z jego 250 tysięcy mieszkańców nigdy nie przepadali za władzami w Duszanbe. Główni rozgrywający w ostatnich dniach, Rachmon i Ajombekow to przeciwnicy z zakończonej w 1997 roku wojny domowej.
W Tadżykistanie stacjonuje liczące ponad 6 tysięcy żołnierzy zgrupowanie rosyjskie zorganizowane w ramach tzw. 201. Bazy. Jednocześnie, kraj ten to istotny element logistycznego łańcucha dla wojsk koalicji zachodniej (ISAF) działającej w Afganistanie. Walki w rejonie przygranicznym spowodowały zamknięcie granicy i uszczelnienie pasm górskich, ale co ważne, zaopatrzenie dla NATO mogło być transportowane swobodnie. Wygląda na to, że na jakiś czas konflikt w Tadżykistanie zostanie choć trochę uśpiony, przynajmniej dla szerokiego świata.
(Krzysztof Kozłowski)