2012-08-18 07:04:55
W bazach z załadowaną bronią
Dowódca wojsk NATO w Afganistanie (ISAF) amerykański gen. John Allen wydał polecenie: wszyscy żołnierze koalicji przebywający w bazie mają posiadać broń z załadowaną amunicją. Takie nieoficjalne informacje otrzymać miała stacja CNN od jednego z przedstawicieli administracji. Do tej pory praktyka była inna, żołnierze w bazach owszem, broń nosili, ale bez podpiętych magazynków.
Powtarzające się sytuacje z tzw. atakami green on blue (zamachy ze strony umundurowanych Afgańczyków) w ostatnich dniach i generalnie dwóch tygodniach wymusiły taką decyzję. Podniesiono tym samym poziom bezpieczeństwa i poprawiono jego poczucie przez żołnierzy, do tej pory zobligowanych do innego zachowania (broń nie załadowana). Ataki green on blue w dużej mierze mają miejsce poza stały punktami dyslokacji ISAF. Zamachów podczas wspólnych operacji (jak przyznają Amerykanie 90% ich działań militarnych jest prowadzonych wespół z Afgańczykami) czy uroczystości trudno będzie uniknąć przy zdesperowanym przeciwniku. Trudno prowadzić skuteczne działania w terenie, gdzie prócz zewnętrznego kręgu bezpieczeństwa (osłona przed typowymi atakami rebeliantów) trzeba martwić się także o ten wewnętrzny, np. kolegę Afgańczyka, który idzie za Twoimi plecami.
Nawet jeżeli ataki mają, tak jak głosi ISAF, charakter incydentalny w stosunku do całości prowadzonych wspólnie z siłami lokalnymi działań skutki psychologiczne oddziałują na cały kontyngent NATO. To jest jak z atakami terrorystycznymi na infrastrukturę w Europie czy generalnie w zachodnim kręgu cywilizacyjnym – od strony skutków materialnych czy strat osobowych są to incydenty (ofiar mniej niż w ciągu tygodnia ginie w wypadkach komunikacyjnych), jednak te wydarzenia zmieniają życie i poglądy całych społeczeństw.
(MC)