2013-02-05 17:43:20
Zabijanie Amerykanów przez Amerykanów w imię bezpieczeństwa narodowego
Ataki uzbrojonych, bezzałogowych statków powietrznych (przeważnie Predator oraz Reaper) na cele osobowe w Pakistanie, Jemenie, Somalii itd., Amerykanie tłumaczą samoobroną. Także w przypadku zabijania własnych obywateli (członkowie ruchu terrorystycznego to także obywatele Stanów Zjednoczonych, np. Amir Khan) gwarantuje się sobie takie prawo. Oficjalnie ogłoszono, że może to nastąpić tylko w przypadku gdy są informacje wywiadowcze związane z daną osobą powiązane są z groźbą ataku na obiekty Stanów Zjednoczonych. Poufna, 16 stronicowa notatka o legalności pozbawienia życia obywatela USA, a skierowana przez Departament Sprawiedliwości do członków kongresu i senatu, rozwija definicję samoobrony w ramach bezpieczeństwa narodowego. Pozwala na likwidację ludzi także, gdy takiego bezpośredniego niebezpieczeństwa nie ma.
Sprawa była podnoszona przez niezależnych prawników, zgodnie z dotychczasową wykładnią, „zabijać Amerykanów można, tylko gdy stanowią bezpośrednie zagrożenie”. To jak prawo nawet i policjanta na ulicy. W obronie życia lub zdrowia ludzkiego a także i mienia dużej wartości strzelić może – choć nie w celu pozbawienia życia, przede wszystkim ma pochwycić. I podobnie jest z BSL, atakować należy jeżeli nie ma możliwości zatrzymania niebezpieczeństwa – przykładowo organizator przebywa poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości.
Nowa definicja „uprawnia” do ataku bezzałogowcami także w sytuacji gdy nie ma dowodów na atak ale takie prawdopodobieństwo (nazwijmy je inuticyjnym na zasadzie "jak terrorysta to tak postąpi") występuje. Nie jest wymagany „twardy” dowód, wystarczy informacja, że procederem terrorystycznym dany obywatel zajmował się choćby „niedawno”. Zwraca się uwagę jak niejasne i elastyczne są granice pozbawienia życia obywatela amerykańskiego (z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych głównie o nich chodzi).
Sprawa może stać się głośna, opinia, republikanie, mogą żądać przedstawienia działań administracji państwowej w sposób jawniejszy, wszak chluba amerykańskiego prawodawstwa – Konstytucja – bierze pod ochronę, a nie na celownik obywatela Stanów Zjednoczonych.
(Krzysztof Kozłowski)