Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-06-10 22:44:58

Nie ma Nilu, nie ma Egiptu

     Minister spraw zagranicznych Egiptu Mohamed Kamel Amr bezskutecznie próbuje namówić etiopskie władze do zaprzestania budowy tamy na Nilu. Jak sam przyznał, jego kraj nie może funkcjonować bez tej rzeki i Egipt jest gotowy użyć wszelkich środków by do tego nie dopuścić. Dla Egiptu problem w tym, że takich ostatecznych środków nie posiada, przynajmniej możliwości.

   Zatrzymanie Nilu dla miejsc położonych w dolnym jego biegu oznacza przede wszystkim obniżenie poziomu rzeki, w okresie suszy również w sposób sztuczny, co przełoży się na zawirowanie cyklu życiodajnych wylewów rzeki. Etiopia chce wykorzystać wody Nilu do budowy gigantycznej elektrowni wodnej o mocy 6 gigawatów – jej budowa właśnie się rozpoczęła.

   Egipt ma więc problem na poziomie bezpieczeństwa narodowego i potencjałem narodowym mógłby próbować go zneutralizować. W grę wchodzić mogą przede wszystkim siły powietrzne i jednostki specjalne komandosów.

   Siły powietrzne Egiptu jak na dzisiejsze standardy mają bardzo duży potencjał, ukierunkowany jednak na działania lokalne. Wymieniając blisko 200 maszyn typu F-16, czy kilkanaście Mirage 2000 można uzyskać wrażenie, że bez problemu zadanie zniszczenia takiej infrastruktury dokona. Nic jednak bardziej mylnego. Bez porozumienia z Sudanem, bez wykorzystania ich infrastruktury lotniskowej, Egipt nie ma możliwości wykorzystania potencjału nowoczesnych maszyn bojowych. Nie ma bowiem zdolności do tankowania w powietrzu i stworzenia lotniczego mostu uderzeniowego wykorzystując połacie Morza Czerwonego.

   Równie trudne, a nawet trudniejsze byłoby użycie w Etiopii jednostek specjalnych, czy to wywiadu czy armii. Chodzi o problem logistycznego dostarczenia w rejon obiektu oddziału uderzeniowego i dużej ilości materiałów wybuchowych. Etiopskim służbom bezpieczeństwa łatwiej będzie zablokować z ziemi żywotne elementy tamy, szczególnie, że taka operacja sabotażowa polega na zniszczeniu dużego obiektu infrastruktury, budowanego z myślą o funkcjonowaniu w środowisku dużych naprężeń.

   Egipt potrzebuje w przeciągu 2-3 lat przygotować własne możliwości w tankowaniu powietrznym małych zespołów uderzeniowych lotnictwa. Dzięki temu upodmiotowi potencjał militarny w regionie. Gdyby w takiej sytuacji znajdował się Izrael, taki scenariusz można by uznać nawet za pewnik, ale Egipt? Chyba wątpliwe, w tym kraju armia ma problem z utrzymaniem własnej, dominującej pozycji politycznej w kraju oraz coraz większe zagrożenia wewnętrzne (od społecznych po terrorystyczne).

(MC)




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Litwini zamówią rekordową liczbę fińskich transporterów opancerzonych

Litwini zamówią rekordową liczbę fińskich transporterów opancerzonych

Litewska Rada Obrony Państwa zatwierdziła zakup kołowych transporterów opancerzonych Patria 6×6, o czym poinformowano 27 maja br. Program, który ma...

więcej polecanych artykułów