2012-02-08 20:40:05
Herculesy Nowej Zelandii
W grudniu 2004 roku Nowa Zelandia podpisała umowę: modernizacja pięciu samolotów transportowych C-130H Hercules z udziałem amerykańskiej L-3 Communications (remontowali także polskie C-130E) i firm krajowych. Dwa pierwsze samoloty prace miały przejść w Teksasie (zakłady L-3), trzy w lokalnej firmie Safe Air. Całość miała kosztować około 161 mln USD. Zmodernizowane w Stanach C-130H miały powrócić do Nowej Zelandii w 2007 roku. Na tym koniec dobrych wieści.
Pojawiły się problemy z integracją awioniki (konkretnie przesył danych i autopilot) firmy Honeywell. Samoloty bowiem prócz typowego sprawdzenia stanu technicznego i mechanicznego zastąpienia blisko 100 elementów otrzymać miały całkowicie nową awionikę z tzw. glass cockpit, nowe systemy nawigacyjne, łączności czy okablowanie zasilania (wymiana 98%). W lutym 2010 roku nowozelandzka Safe Air postanowiła wycofać się z umowy, opóźnienie we współpracy z Amerykanami było liczone już w latach (pierwszy C-130H miał być u nich w sierpniu 2008) i zakład musiał zwolnić ponad 90 pracowników, nie mieli po prostu zatrudnienia.
Kilka lat perturbacji ale efekt w końcu widoczny. Stary bo mający blisko 50 lat C-130H z awioniką XXI wieku, fot. RNZAF.
Pierwszy C-130H (NZ7004) powrócił ze Stanów do Nowej Zelandii w październiku 2010 roku do bazy Auckland i macierzystego, 40. Dywizjonu.
W kwietniu 2011 roku na trzecim Herculesie w bazie Woodburn rozpoczęto prace modernizacyjne, które mają potrwać do czerwca 2012 roku. Pod nadzorem MO Nowej Zelandii Amerykanie z L-3 oraz dwie miejscowe firmy: wspomniany Safe Air i Aviation Labour Group.
Aktualnie oba zmodernizowane C-130H przechodzą testy sprawdzające ich możliwości techniczne oraz eksploatacyjne. Wykonały już również dalekodystansowe loty do Europy czy Afganistanu.
(MC)