2012-12-22 07:50:48
Reforma systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi
Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak przedstawił kilka dni temu na posiedzeniu senackiej komisji obrony narodowej zaakceptowane przez Radę Ministrów założenia dotyczące proponowanej reformy systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi. Najważniejsze obszary zmian dotyczą kilku płaszczyzn. Najbardziej komentowana to propozycja scalenia, będących dziś stricte samodzielnymi, dowództw Rodzajów Sił Zbrojnych (Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych) oraz Inspektoratu Wsparcia w jeden zintegrowany podmiot – Dowództwo Generalne Sił Zbrojnych. Drugim, poszerzenie znaczenia Dowództwa Operacyjnego z dzisiejszych zadań ekspedycyjnych w ogólnonarodową instytucję dowodzenia wojskami (działania operacyjne wojsk w kraju oraz poza jego granicami). Trzeci to ograniczenie, ale i ukierunkowanie zadań przewidzianych dla Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Ostatnim elementem, mniej lub bardziej uwypuklanym przez komentatorów jest ustanowienie, już w czasie pokoju, stanowiska i konkretnej osoby (nominowana przez Prezydenta RP na wniosek prezesa Rady Ministrów) Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych. Plany mówią o uruchomieniu nowej struktury z dniem 1 stycznia 2014 roku, a przy przychylnym nastawieniu do projektu, pewne funkcjonalne narzędzia rozpoczęłyby działanie już w lipcu 2013 roku.
Założeniem zmian jest zintegrowanie, spłycenie, podniesienie gotowości oraz jasne podzielenie kompetencji w zakresie kierowania i dowodzenia poprzez wyznaczanie kierunków rozwoju (Sztab Generalny), szkolenie i przygotowanie (Dowództwo Generalne SZ) oraz użycie wojsk (Dowództwo Operacyjne SZ). Przy opracowywaniu reformy wykorzystano przede wszystkim doświadczenia NATO-wskie.
Sztab Generalny Wojska Polskiego zajmie się wyznaczaniem wieloletniego kierunku dla rozwoju sił zbrojnych, jego strukturami, doradztwem związanym z przyszłymi potrzebami. Stanie się wojskowym think tankiem wspierającym ministra obrony narodowej i generalnie organa cywilnego kierowania w wyznaczaniu ogólnej koncepcji Wojska Polskiego. Będzie reprezentował Wojsko Polskie w NATO i innych strukturach międzynarodowych. Sztab Generalny WP przestanie być instytucją pośredniczącą pomiędzy wojskiem a ministrem ON a stać się ma współrzędnym w wojskowej hierarchii do dwóch pozostałych dowództw (Generalnego i Operacyjnego).
Dowództwo Generalne SZ odpowiadać będzie przede wszystkim za przygotowanie wojsk do działań. W skrócie można je określić, jako instytucję odpowiadającą za zabezpieczenie działań, szkolenie, organizację rezerw i szeroko pojętych tyłów. Wydaje się właściwe by Dowództwo Generalne wystawiało wojska (ang. Force Provider) ale stopień ich przygotowania winien być sprawdzany przez najbardziej zainteresowaną strukturę, czyli Dowództwo Operacyjne (ang. Force User). Można pokusić się również o taki podział kompetencji, by dodatkowo Sztab Generalny wyznaczał poziom owego przygotowania wojsk. Całość funkcjonowała by następująco: Sztab Generalny jako wyznaczający standardy, Dowództwo Generalne ćwiczące według tych oczekiwań wojska i Dowództwo Operacyjne sprawdzające i certyfikujące stopień przygotowań.
Z lewej jeden z autorów założeń reformy, gen. Stanisław Koziej (szef BBN), w środku wiceminister ON Beata Oczkowicz. Z prawej natomiast, według propozycji z reformy Naczelny Wódz, czyli Dowódca Operacyjny - gen. Edward Gruszka. Patrząc na nasz krąg kulturowy można spokojnie zwyrokować - o powodzeniu nowego systemu zdecydują ludzie.
Dużo emocji budzi ewentualne ograniczenie autonomiczności Wojsk Specjalnych, dziś równorzędnego dowództwa wobec innych, przede wszystkim wobec Wojsk Lądowych. Co istotne Dowództwo Wojsk Specjalnych jako jedyne w Siłach Zbrojnych już dziś funkcjonuje według schematu Force Provider/Force User. Wydaje się, że MON nie wprowadza specjalnych zasad funkcjonowania dla DWS w tak dużej strukturze jaką będzie Dowództwo Generalne. To ostatnie siłą rzeczy będzie zdominowane przez wojskowych wywodzących się z Wojsk Lądowych, funkcjonujących w ramach ogólnej formuły podziału kompetencji do szkolenia i użycia wojsk. Pozostaje także otwartym pytanie, czy Sztab Generalny optymalnie wyznaczy kierunki rozwoju sił specjalnych, ich potrzeby oraz oczekiwania żołnierzy-komandosów.
Dowództwo Operacyjne SZ z nowymi zadaniami dotyczącymi dowodzenia wojskami w obronie kraju (rozumiemy, że również w czasie kryzysu związanego z klęskami naturalnymi, technicznymi czy dużymi aktami terroryzmu) oraz misjami zagranicznymi jest pozytywnym novum w polskiej strukturze dowodzenia. Zdecydowanie skróci czas reakcji organów dowodzenia, będąc stale gotowym do użycia elementem kierowania wojskami – siłami połączonymi. Znajdą się w nim poszczególne centra operacyjne (dziś istnieją dla operacji powietrznych i morskich ale będzie i nowość, ma powstać centrum operacji specjalnych).
Przy okazji reformy pojawia się propozycja wskazania już w czasie pokoju Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych. Osoby, wraz z grupą współpracowników, „wpiętej” już zawczasu w polskie przygotowania obronne. Według ministra Siemoniaka naturalnym kandydatem na to stanowisko powinien być Dowódca Operacyjny. Z drugiej strony w sposób prawdopodobny zakłócić to może występującą w czasie pokoju równorzędność dla trzech najważniejszych stanowisk mundurowych w kraju. Dodatkowo neguje prestiżową rolę Szefa Sztabu Generalnego WP, mającego być przecież najbliżej organów cywilno-decyzyjnych w kraju i reprezentującego nasze siły zbrojne na zewnątrz (taki militarny odpowiednik reprezentacyjnej funkcji głowy państwa). To może być również stanowisko mocno polityczne. Wystarczy, że premier wejdzie w konflikt z prezydentem i zamiast umieszczenia na stanowisku Dowódcy Operacyjnego osoby kompetentnej, pojawi się wybór kompromisowy dla obu stron. Oczywiście, taki konflikt jest możliwy także przy wskazaniu osoby innej niż Dowódca Operacyjny, ale przynajmniej ten, bezpośrednio dowodzący wojskami, pozostanie silnym filarem decyzyjnym przy sytuacjach kryzysowych.
Kompetencje i procedury to jedna "noga" kierowania i dowodzenia. Drugą musi być wsparcie techniczne. Jak buduje się w Polsce zaawansowane, zintegrowane systemy teleinformatyczne - zdanie może mieć każdy Polak. Na zdjęciu pojazdy systemu dowodzenia Korpusu Północ-Wschód z 610. niemieckiego batalionu łączności.
Więc może warto pokusić się o oddzielne stanowisko dla Naczelnego Wodza? Można by wtedy uporządkować kwestię etatyzacji najwyższych stanowisk dowódczych. Przy takim podziale obowiązków, za właściwe wydawałoby się stanowisko najwyższe (etat generała i admirała floty) dla Naczelnego Wodza i równorzędne generałów broni dla szefów Sztabu Generalnego, Dowództwa Operacyjnego i Generalnego oraz odpowiednio generałów dywizji dla np. inspektorów wojsk lądowych, sił powietrznych, marynarki, dowódców dywizji – choć naszym zdaniem tutaj także potrzebna pewna reforma strukturalno-organizacyjna podległych sił, itd. Taka etatyzacja w pewnych przypadkach obniżałaby rangę dzisiejszych stanowisk (np. dowódcy Wojsk Lądowych itp.) jednak szła by z duchem koncepcji ministra Siemoniaka związanym z redukcją stanowisk generalskich. Jeszcze ponad rok temu było ich 142, dziś liczba ta zredukowana została do 115, w przyszłości zapewne jeszcze mniej. Podobnie ma się rzecz jeśli chodzi o resztę struktury osobowej Wojska Polskiego, np. obniżenia ilości etatów oficerów wyższych i zamiany wielu dziś przewidzianych dla oficerów stanowisk na podoficerskie. Aż dziw bierze, że potrzebowaliśmy „pokolenia wojskowego” (około 20 lat) by przestać o tym tylko mówić, a coś z tym faktycznie zrobić – uzdrowić zarządzanie (byli podpułkownicy, majorowie itp., których podstawowym zadaniem było „malowanie map”, w głównie administracji wojskowej).
System może sprawnie funkcjonować ale zawsze praktyka może zniwelować wysiłek autorów koncepcji. Każdy kraj, w zależności od swoich uwarunkowań tworzy własny nerw jakim jest system dowodzenia. Jak przypomniał na senackim spotkaniu minister Stanisław Koziej (szef BBN), Polska przy prezentowanej koncepcji wzorowała się na nowoczesnych rozwiązaniach NATO (składowe: Komitet Wojskowy NATO, Dowództwo Operacyjne oraz narodowe komponenty wojskowe) i amerykańskich (Połączony Komitet Szefów Sztabów, Dowódcy Teatrów). To może być problem dla nowego polskiego systemu. One przypominają naszą obecną strukturę, ale dostosowaną do operacji ekspedycyjnych (Dowództwo Operacyjne jako element zarządzający kontyngentami, Rodzaje Siły Zbrojnych jako dostarczyciele pododdziałów). Operacje zagraniczne to głównie specyfika amerykańska, ale i samego NATO. Pakt Północnoatlantycki, nawet przy konwencjonalnym konflikcie w Europie ma mieć znaczenie strategiczne, działania na naszym kontynencie będą miały charakter quasi-ekspedycyjny (korpus skierowany do Polski, operacje na Bałkanach, kontyngent w Turcji, kontyngent w Norwegii, działania w rejonie Morza Śródziemnego, itp.). W przypadku Polski o takiej głębi mowy być nie może, jesteśmy bowiem państwem frontowym…
W praktyce również, dużo większa rola przypadnie ministrowi obrony i jego roli koordynatora trzech równorzędnych stanowisk wojskowych. W przypadku, gdy takie stanowisko resortowe obejmie średnio czy nawet słabo przygotowana osoba, istnieje ryzyko osłabienia ogólnego kierunku rozwoju Sił Zbrojnych (tak może być i teraz). Chociaż Sztab Generalny WP, jako mundurowy think tank zapewni ministrowi merytoryczne wsparcie, to jednak wcale posłuchu u szefa resortu mieć nie musi. Cywilna kontrola powinna być – takie wymogi czasów i doświadczenia historyczne, ale kontrola nie musi oznaczać tak dużej decyzyjności ministra. Powrócić może sytuacja, jaka spowodowała odejście generała Skrzypczaka ze służby czynnej kilka lat temu. Wojskowi będą mówić ale to politycy będą decydować o wielu szczegółach.
MON prowadzi również przy tej okazji małą „falandyzację” konstytucji. Dotyczy to zapisu o powoływaniu przez Prezydenta dowódców Rodzajów Sił Zbrojnych. Jak wiadomo, zmienić konstytucję dziś rządzącym wcale nie musi być łatwo. Ciekawie tłumaczy to minister Koziej – pozostaną dowódcy Rodzajów Sił Zbrojnych – Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych. Resort obrony ma mieć przygotowaną odpowiednią wykładnię prawną uprawniającą do takiej zmiany organizacyjnej…
Przy reformie, ważne jest również, by prócz struktury, zapewnić zarządzającym i kierującym narzędzia do sprawnego operowania strukturą. Prócz podziału kompetencji, należy wyposażyć instytucje w zintegrowane systemy wsparcia dowodzenia i zobrazowania pola walki C4ISR (Command, Control, Communications, Computers, Intelligence, Surveillance and Reconnaissance). Obecnie systemy dowodzenia posiadają rodzaje Sił Zbrojnych (kryptonimy: Łeba, Dunaj, Szafran) i Dowództwo Operacyjne (Kolorado). Nie są zintegrowane. Poza tym zmniejszenie liczby instytucji, naraża cały system dowodzenia na skuteczny infrastrukturalny paraliż. Skoro tworzymy Dowództwo Generalne i Operacyjne, dla tych dwóch ośrodków będzie trzeba przygotować dziś oddzielne systemy infrastruktury. To również koszty. Chociaż w skali planowanych wydatków MON reforma centralnego dowodzenia finansów resortowych budżetu wojska zapewne nie rozłoży, trzeba mieć świadomość, że prócz siedzib, szeroko pojęte kierowanie Siłami Zbrojnymi nie polega tylko na spięciu „kilku gniazdek” ale rozbudowaniu platformy informatyczna i sensorycznej zbudowanej z wielu kompatybilnych już w założeniu podsystemów. Przeprowadzki nie będą kosztowne (wobec pewnego punktu odniesienia), ale wspomniane „dodatki” już i owszem. Budowa systemów informatycznych nie jest dobrą stroną naszego państwa, widać to po wielu instytucjach (administracja, słuzba zdrowia, ubezpieczenia itd.)
Ogólnie kierunek zmian należy uznać za jak najbardziej słuszny – z kilku powodów. Przy ciągle zmniejszających się siłach zbrojnych (dziś to 13 brygad liniowych, 7 eskadr samolotów bojowych, kilkanaście okrętów o pewnym potencjale bojowym) liczących około 100 tysięcy żołnierzy a za kilka lat zapewne nawet mniej (naszym zdaniem, co potwierdza nawet informacja o programie modernizacji na lata 2013-2022 redukcje będą konieczne: do około 80 tysięcy żołnierzy, 10 brygad liniowych, 4-5 eskadr samolotów bojowych, kilkunastu okrętów bojowych) spłycenie struktur kierowania i dowodzenia jest uzasadnione, na pewno na poziomie Rodzajów Sił Zbrojnych. Jak to często bywa o sukcesie projektu zapewne zadecydują ludzie, ich brak ambicji do przywłaszczania władzy i dobra praktyka.
Mariusz Cielma